Dodaj do ulubionych

cała prawda o dziennych/zaocznych - b . DŁUGIE!

23.01.07, 12:36
Ostatnio zauważyłam, że na tym forum rozpoczęła się licytacja, które studia
lepsze, które gorsze. Czytając niektóre wypowiedzi, można dojść do wniosku,
że albo ktoś se jaja robi, albo że nie nadaje się jeszcze do dorosłego życia.


Wg mnie jest to tak:

Studia dzienne
Plusy:
-masz możliwość codziennego kontaktu z wykładowcą, nie musisz czekać tydzień
żeby coś załatwić (tzn jeśli mieszkasz w tym samym mieście co studiujesz to i
tak i tak możesz skoczyć na uczelnie pozałatwiać różne sprawy)
- materiał rozciągnięty w czasie, tzn na zaocznych daną partię materiału masz
podaną naraz, do samodzielnego DOPRACOWANIA w domu, na dziennych po prostu
wałkuje się np. z dwa tygodnie dany dział, jest to o tyle wygodne ze masz
wszystko podane „na talerzu” i nie musisz się zbytnio wysilać w domu, bo i
tak na zajęciach wystarczająco dużo się tego ćwiczy
- jeśli jest się „hulajduszą” – jest to wymarzony okres do imprez. Z dala od
rodziców (w końcu :-) ), zajęcia czasem zaczynają się o 10 (jest czas żeby
odespać chociaż trochę noc), a zresztą nic się nie stanie, jak raz się opuści
zajęcia… Zaoczni raczej nie mają tej możliwości, bo albo pracują, albo –jak
już jest zjazd w weekend- muszą rano wstać na ćwiczenia… I nie ominą ich, bo
często kolejne będą dopiero za dwa tygodnie, i będą nieżle w tyle (no, chyba,
że mają to gdzieś...)
- nie płaci się za te studia (przynajmniej oficjalnie, ale wiemy ile kosztują
tu np. warunki :-) )
- w większości przypadków studenci dzienni bardziej zżywają się ze sobą, ale
jest też druga strona medalu – codzienne przebywanie ze sobą może doprowadzić
też do większej ilości konfliktów, na zaocznych jest to raczej niemożliwe, po
prostu brakuje czasu, żeby o coś się posprzeczać :-)

Minusy:
- brak doświadczenia zawodowego. Fakt, znam ludzi, którzy studiują dziennie i
pracują, ale jest to praca w McDonaldsie, supermarketach… Żadna praca nie
hańbi, broń Boże! Tylko chodzi o to, że do pracy po studiach nie potrzebne są
kwalifikacje kasjera, magazyniera. Fakt, pracodawca może patrzeć bardziej
przychylnie na studenta, który był zaradny, godził pracę i studia dzienne,
ale gdyby miał obok siebie dwóch studentów – jeden „zaoczniak” z bardzo
dobrymi wynikami w nauce i doświadczeniem w branży, w której to stara się o
pracę (liczy się nawet praca w danej branży jako zwykły „przynieś, podaj,
pozamiataj”, taki pracownik już ma pojęcie o pewnych sprawach branżowych) , a
drugi to student po „dziennych” , z takimi samymi wynikami w nauce, ale bez
doświadczenia w tejże branży (np. po pracy w markecie)… Kogo wybierze? (nie
bierzemy pod uwagę załatwiania pracy przez znajomości :-) ). Ja bym wybrała
tego pierwszego, mimo wszystko. Bo by podjąć pracę w biurze studiując
dziennie, trzeba mieć naprawdę duuuużo szczęścia by pracodawca zgodził się na
nieregularne godziny pracy (a przeważnie studenci dzienni mają zajęcia w
czasie godzin pracy). Wg mnie jest to bardzo ważne.
- za warunek płacisz baaaardzo dużo (zależy od uczelni, ale za jeden
przedmiot można nawet dać 1300 zł).


Studia zaoczne:
PLUSY
- masz możliwość podjęcia pracy (uzasadnienie dlaczego uważam to za ważne
jest w „minusach” studiów dziennych)
- materiał do nauki rozkładasz sobie wg uznania, np. jeśli na dziennych masz
pięć dni pod rząd matematyki, i każdego dnia masz wejściówkę, to chcesz czy
nie musisz się uczyć te cztery dni pod rząd. Jeśli zaś na zaocznych masz
matematykę raz na tydzień (oczywiście ten sam zakres materiału), możesz
sobie rozłożyć naukę wg uznania, np. intensywna nauka tylko w środę i
czwartek. Z drugiej jednak strony, zachowanie pierwsze zmusza do
systematyczności (jeśli student zaoczny nie jest systematyczny i wszystko
odkłada na ostatnią chwilę, może mieć problem)
- masz takie same prawa co student dzienny (zniżki itp.)
- materiał do nauki wcale nie jest „okrojony”, student uczy się tyle samo
co „dzienny” (oczywiście każda uczelnie ma swoje prawa, ale szanująca się
uczelnia wypuszcza niedouczonych absolwentów zaocznych). Zadania domowe
również niczym się nie różnią.
- dotyczy kobiet: wg mnie jest to najwygodniejsza forma dla studentek-matek


MINUSY:
- odpłatność studiów (w zależności od uczelni i kierunku , średnio ceny
wahają się między 1600 zł- 2500 zł za semestr)
- jeśli ktoś jest niesystematyczny i mało samodzielny, może mieć problem z
takimi studiami (jak wspomniałam ważna tu jest samomobilizacja i nieraz
samemu dopracowujesz jakieś tematy, masz podany zakres materiału, książkę, z
której należy się uczyć i ucz się w domu :-) )
- rzadki kontakt z wykładowcą. Jednak w większości przypadków wykładowcy dają
namiary do siebie, tj. telefon, mail… W razie kłopotów zawsze można
zadzwonić, bądź też napisać e-maila


Nie studiów lepszych/gorszych. Po zestawieniu moich plusów i minusów i tak
nie można stwierdzić, że tam gdzie więcej plusów to znaczy że lepiej. Każdy
plus (i minus) ma inną wartość. Należy po prostu dopasować to wszystko do
własnych predyspozycji i możliwości. Kwestia indywidualna.
Obserwuj wątek
    • Gość: Maja Re: cała prawda o dziennych/zaocznych - b . DŁUGI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 13:26
      Zgadzam się w całej rozciągłości. Zresztą to nie zaoczni atakują dziennych tylko
      dzienni wiecznie leczą swoje kompleksy atakowaniem zaocznych. Może by się po
      prostu wzięli do nauki.
      Tylko nie zgodzę się co do tego rzadkiego kontaktu z wykłądowcą, przeciez można
      do niego pójść kiedy sie tylko chce i kiedy on ma czas - nie zabrania się wstępu
      zaocznym na uczelnię w ciągu dnia ;) Nawet u mnie ludzie chodzili sobie na
      wykłady z dziennymi, jeśli coś opuścili w weekend. Pracować można róznie, np na
      pół etatu albo na zmiany.
    • bateria_sloneczna Re: cała prawda o dziennych/zaocznych - b . DŁUGI 23.01.07, 13:30
      i zeby zaistnieć ze swoim zdaniem musiałeś/aś do tego założyć kolejny taki sam wątek...
      ehh
      nawet się czytać nie chce
      • spacyja What for? 23.01.07, 14:21
        Moja wypowiedź jest raczej podpowiedzią dla tych, co jeszcze nie wybrali i się
        wahają. Dużo na tym forum jest maturzystów, którzy nie wiedzą tak do końca,
        czym się obie formy różnią. Ale anonimowi wszystko-wiedzący i wszystko-
        krytykujący są jak zwykle obecni :-) Zresztą to norma, a więc dooży looz :-)
        • Gość: x Re: What for? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.07, 17:19
          hehe ja tam nie mam kompleksow ze studiuje dziennie, i chyba cos w tym musi byc ze mowi sie ze zaoczny inzynier to nie inzynier.
          • Gość: p Re: What for? IP: *.aster.pl 23.01.07, 17:51
            Nie wziąłeś tylko pod uwagę, że kierunki techniczne, matematyka, informatyka,
            czy medycyna nie wchodzą w rachubę jako kierunki nauczane na studiach zaocznych.
            Jeśli nawet to w tym przypadku pracodawca woli z reguły dziennych. Odpowiedz
            sobie sam dlaczego.
            PS. Patrze z perspektywy studenta informatyki UW (mojej perspektywy:).


            • Gość: gosc Re: What for? IP: *.bumc.bu.edu 24.01.07, 00:22
              nie ma sensu studiowac kierunkow doswiadczalnych zaocznie. Pamietam, ze kiedys
              biologia UW probowala cos takiego zrobic i stwierdzili, ze nie sa w stanie
              zapewnic takiego samego poziomu. Swoje w laboratorium trzeba wysiedziec. Nie
              wyobrazam sobie dobrze przygotowanego do pracy chemika. Przeciez laboratorium ze
              soba nie zabierze do domu!

              Ciekawe, ze w Stanach czesto zaocznie studiuje sie dany kierunek dluzej aby
              wyrownac poziom
    • Gość: yoko Re: cała prawda o dziennych/zaocznych - b . DŁUGI IP: *.tvk.torun.pl 23.01.07, 17:46
      do plusów zaocznych można dodać, ze są tańsze niż dzienne dla tych, którzy nie
      mieszkają w mieście uniwersyteckim. no i często jest tak, ze na zoaczne idą ci,
      co nie dostali się na dziennie , chociaż oczywiście są wyjątki
    • Gość: merry_twix Re: cała prawda o dziennych/zaocznych - b . DŁUGI IP: *.chello.pl 23.01.07, 18:29
      No średnio mi się to twoje porównanie podoba.

      Po pierwsze:
      Kwestia doświadczenia zawodowego, którą w przypadku studiów dziennych lokujesz w "minusach", a w przypadku studiów zaocznych - w "plusach". Piszesz, że studenci dzienni tez pracują, ale w McDonaldach, przy kasie, itd. Napisz w takim razie, na jakich to stanowiskach pracują studenci zaoczni (i na jakiej podstawi zostali tam zatrudnieni), które to stanowiska po skończeniu już studiów staną się plusem dla przyszłego pracodawcy? Domyślam się, że może chodzić o taką sytuację: kobieta zatrudnia się w urzędzie jako sekretarka (gdzie byc może nie potrzeba szczególnie duzych umiejętności, a braki uzupełnia się w trakcie pracy lub specjalnych szkoleń) i rozpoczyna jednocześnie studia zaoczne na kierunku administracja. Po skończeniu tych studiów dostaje awans w dotychczasowej pracy, bo... ma doświadczenie: wie, jak wszystko w owym urzędzie funkcjonuje, itp. Ale studia zaoczne to nie tylko administracja, zarządzanie i marketing, to również kierunki techniczne, pedagogiczne... Gdzie to np. ma zdobywać doświadczenie zaoczny student, dajmy na to, polonistyki na specjalności nauczycielskiej? W szkole jako woźny? Piszesz, że liczy się "doświadczenie" w danej branży nawet jako "przynieś, wynieś pozamiataj". To, że szef zatrudnia u siebie na wyższe stanowisko byłego gońca, który w międzyczasie skończył studia zaoczne, to przejaw zwykłego przywiązania oraz polityki "lepiej zatrudnic kogoś, kto już wie komu się kłaniać, zna zakamarki naszego biura", a nie doświadczenia. Ale to wcale nie jest zjawisko pozytywne.

      Po drugie:
      Materiał studiów zaocznych nie jest okrojony - piszesz. A dalej, że student uczy się tyle samo, co na zaocznych. Uczy się tyle samo, jeśli jest pilnym studentem. Problem w tym, że egzekwowanie wiedzy studentów zaocznych i dziennych różni się w ogólności znacznie. Dalej napisałeś: "oczywiście każda uczelnie ma swoje prawa, ale szanująca się uczelnia wypuszcza niedouczonych absolwentów zaocznych" - wnoszę, że pomyliłeś się i zabrakło w tym stwierdzeniu słowa "nie", jednak wyszło w rezultacie mniej więcej tak, jak jest naprawdę.

      Po trzecie:
      Przy pisaniu zalet studiów dziennych skupiłeś się (celowo?) na zaletach mało przekonywujących: imprezy? materiał rozciągnięty - niby to lepiej, ale wychodzi tu, że jednak zaoczny musi być bardziej inteligentny (stwierdzenie, że dziennemu podaje się wszystko na talerzu oraz że zaoczny musi się bardziej wysilać)? Z kolei wada studiów zaocznych, że ma się słabszy kontakt z wykładowcą już zdążyła obalić Maja (obalenie mocno naciągane, bo skoro studia zaoczne są dla pracujących, to pracujący na pełnym etacie będą ten kontakt mieli maksymalnie utrudniony).

      Po czwarte:
      Są kierunki studiów, których nie ma w wersji zaocznej (biotechnologia, medycyna), co wskazuje jednak na to, że nie wszystko da się przenieść z trybu "poniedziałek-piątek" na tryb "sobota-niedziela", i to co dwa tygodnie. Uważam, że takich kierunków powinno być znacznie więcej (np. znaczna część kierunków technicznych).

      Wreszcie po piąte:
      Już na tym forum wspominałem, że dyskusje "zaoczne vs. dzienne" odbywać się powinny wyłącznie w płaszczyźnie samych studiów, a nie tego, czy ktoś ma pracę, czy w czasie tych studiów zdobywa doświadczenie, czy ma czas na imprezowanie... A jeśli tak, to tu pozostaję stały w swojej opinii: KIERUNEK W TRYBIE DZIENNYM JEST TRUDNIEJSZY OD TEGO SAMEGO KIERUNKU W TRYBIE ZAOCZNYM NA TEJ SAMEJ UCZELNI. Jako przykład niech posłuży sytuacja autentyczna z szanującej się uczelni warszawskiej na zaocznym kierunku: początek lipca, egzamin na koniec roku, wszyscy (zapewne) przygotowani, a wykładowca mówi: Jeśli ktoś jest zainteresowany wyższą oceną niż 4.0 - zostaje. Reszcie z państwa - do widzenia, udanych wakacji.
      Oczywiście dam sobie głowę uciąć, że takie sytuacje zdażają się również na studiach dziennych. Tak samo jak zapewne są kierunki zaoczne, na których coś takiego byłoby nie do pomyslenia. Ale moje rozmowy z różnymi studentami różnych uczelni wskazują jednak na to, że na kierunkach zaocznych mnożą się tego typu działaniach.
      • Gość: Maja Re: cała prawda o dziennych/zaocznych - b . DŁUGI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 19:03
        Ja np podczas studiów pracowałam na stanowisku grafika komputerowego. No i co? A
        studiowałam kierunek humanistyczny. Zaocznie czesto studiują ludzie chcący
        poszerzyć wykształcenie, jakiś zawód i szkołe przeciez już skończyli albo mają
        jakies umiejętności.
        Plusem dla pracodawcy jest to, że W OGÓLE KTOŚ MA DOŚWIADCZENIE. Wie na czym
        polega praca, obowiązki, terminy itp. To już są dorośli ludzie.
        Nieprawda, to się nazywa awans. Sezf woli zatrudnić na stanowisku osobę którą
        zna i np ma o niej pozytywne zdanie. I to jest bardzo dobre zjawisko. Dobrze
        świadczy o pracodawcy - nie żongluje ludźmi ale w nich inwestuje a pracownicy
        rozwijając się przyczyniają się też do rozwoju firmy.
        Na studiach zaocznych dokłądnie tak samo egzekwuje się wiedzę. Z takich studiów
        też można wylecieć. Czy studiowałes zaocznie?? Bo jeśli nie to się nie wypowiadaj.
        Odnośnie kontaktu z wykłądowcami tak jak napisałam pracuje sie różnie :) Ja nie
        miałam z tym problemu, miałam mozliwość wyjść w ciągu pracy albo do wykładowcy
        pójść przed pracą lub po.
        Ja obstaję przy tym że OBYDWIE FORMY STUDIÓW SA TAK SAMO TRUDNE LUB TAK SAMO
        ŁATWE - zależy od kierunku.
        Opisanego przez ciebie przykąłdu nigdy w życiu nie udało mi się przeżyc :) Jest
        on bez sensu, pokazuje tylko beztroskę wykładowcy a nie styudentów zaocznych.
        Podejrzewam że tego typu działąnia nie zależą od trybu studiów tylko od uczelni
        i od poziomu wykłądowców.
        • Gość: czapski Re: cała prawda o dziennych/zaocznych - b . DŁUGI IP: *.szczecin.mm.pl 24.01.07, 10:54
          Studiowalas dziennie ?
          • Gość: Maja Re: cała prawda o dziennych/zaocznych - b . DŁUGI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.07, 12:09
            Nie, dlatego nie wypowiadam się o dziennych :) Nigdzie nie pisałam nic o tych
            studiach. (chociaż zdarzało mi się chodzic na wykłady z dziennymi)
        • Gość: merry_twix Re: cała prawda o dziennych/zaocznych - b . DŁUGI IP: *.chello.pl 24.01.07, 12:12
          > Ja np podczas studiów pracowałam na stanowisku grafika komputerowego. No i co?

          No i nic. Jak już wcześniej napisałem, porównuję same zasady studiowania, a nie to, czy ktoś w trakcie studiów pracuje w firmie komputerowej, w McDonaldzie, jaką ma sytuację materialną, czy ta praca jest mu niezbędna, czy robi to w pełnym wymiarze godzin, itd. I porównuję takie same kierunki na jednej uczelni.
          Oczywiście możemy pójść twoją drogą: mamy człowieka, który pracuje na pełnym etacie, dajmy na to fizycznie, dodatkowo studiuje zaocznie trudny kierunek. Z drugiej strony mamy studenta dziennego na łatwym kierunku drugorzędnej uczelni, nie pracującego. Ten pierwszy wydaje się mieć ciężej, ale czy takie porównanie ma sens? Nie.

          > Zaocznie czesto studiują ludzie chcący poszerzyć wykształcenie

          Z tym nie polemizowałem i nie zamierzam.

          > Na studiach zaocznych dokłądnie tak samo egzekwuje się wiedzę.

          Z tym polemizuję i twierdzę (na podstawie dowodów, a nie jakiegoś uprzedzenia), że jest inaczej.

          > Z takich studiów też można wylecieć.

          Bez wątpienia. Ale jest to w porównaniu z równoważnym kierunkiem dziennym znacznie utrudnione.

          > Czy studiowałes zaocznie??

          Nie, ale pracuję na wyższej uczelni i wiem, co się dzieje dokoła. Uprzedzając ewentualne zaczepki: nie jestem tym wykładowcą, o którym pisałem wczesniej.
          A czy ty studiowałaś dziennie?

          > Opisanego przez ciebie przykąłdu nigdy w życiu nie udało mi się przeżyc :)
          > Jest on bez sensu, pokazuje tylko beztroskę wykładowcy a nie styudentów
          > zaocznych.

          Zgadza się. Ale znowu: nie porównuję STUDENTÓW dziennych i zaocznych, tylko studia. Mam wrażenie, że moje krytyczne uwagi dotyczące studiów zaocznych są odbierane jako policzek wymierzony w twarz studentów tych studiów.
    • Gość: mourinho Re: cała prawda o dziennych/zaocznych - b . DŁUGI IP: *.ar.wroc.pl 23.01.07, 18:36
      posty tak długie długie jak wasze kompleksy
      i wy jeszcze w takim czasie znajdujecie czas na takie pierdoły...
    • szpilkaaa Re: cała prawda o dziennych/zaocznych - b . DŁUGI 23.01.07, 22:19
      dotyczy kobiet: wg mnie jest to najwygodniejsza forma dla studentek-matek

      powiem Ci ,że jako 12-letnia dziewczynka nie czułam się fajnie gdy moja matka
      studiowała w weekendy..a wtedy jej potrzebowałam.bo w tygodniu była praca i
      zmęczenie..
    • Gość: zocha Re: cała prawda o dziennych/zaocznych - b . DŁUGI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 22:53
      Brawa dla autorki za zdrowe podejscie do tematu i takowe go potraktowanie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka