Gość: moonpatrol
IP: *.visp.energis.pl
11.07.03, 01:26
Współczuję wszystkim tym, którzy chcieli się dostać na japonistykę czy
arabistykę na UW i nic z tego nie wyszło ale chyba jeszcze bardziej
współczuję tym, którzy się dostali i teraz będą gnieździć się w klitkach na
orientalistyce i walczyć o przywileje (choćby wyjazdu na stypendium).
Wszystko za sprawą drastycznego zwiększenia liczby miejsc na japonistyce aż
do 31 i bodaj do 26 na arabistyce (na obu kierunkach to więcej niż 100%).
Może i chętni na prawo czy medycynę, którym zabrakło kilku punktów
zaprotestują, żeby i ich przyjąć – przecież było ich o wiele więcej niż na
japonistykę czy arabistykę a i wartość wykształcenia czy zapotrzebowanie na
specjalistów z prawa czy medycyny bynajmniej nie mniejsze. Nieaktualna jest
już też więc tak „podziwiana” liczba kandydatów na miejsce z dwudziestu
kilku osób zrobiło się „tylko” 8.
A może orientalistyka szykuje wielki odsiew po I semestrze, aby dojść do
tradycyjnej (i całkowicie wystarczającej) liczby studentów – czyli takiej
jaka miała być początkowo?
Abstrahując od tego gratuluję wszystkim zapaleńcom, którzy marzyli i się
dostali bo mimo zwiększenia liczby przyjętych i tak ciężko musiało być!
Chętnie poznam opinię innych osób, zwłaszcza zaangażowanych czy związanych z
tematem.