Gość: Soul
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
24.11.07, 19:17
Ja osobiście wybieram się na uczelnię państwową, ale zastanawiam
się, skąd takie negatywne nastawienie wielu osób do uczelni
prywatnych? Bardzo często spotyka się opinie, że wszystkie prywatne
uczelnie to syf, po których skończeniu nie znajdzie się pracy. O co
chodzi? Czy o to, że na uczelnie prywatne na ogół dostają się
wszyscy (bo przecież wystarczy, że się zapłaci), czy o ogólny
pogląd, że nie ważne jak się uczysz, to dopóki nie zalegasz z
czesnym, to Cię nie wyrzucą, więc uczelnie takie kończą często osoby
nie mające pojęcia o swojej rzekomej specjalności? A może chodzi o
coś jeszcze? Jest przecież wiele uczelni prywatnych, które - z racji
tego, że za uczenie się w nich trzeba płacić - mają mnóstwo kasy,
więc często zatrudniają świetnych profesorów z renomowanych uczelni
państwowych, a więc poziom nauczania często jest dość wysoki... A
pracodawcy w dziejszych czasach patrzą chyba raczej na umiejętności,
a nie na to, jaką uczelnię się ukończyło - wszak każdy dobrze wie,
że z odpowiednimi znajomościami można dostać się wszędzie.
Pozdrawiam i zapraszam do dyskusji :)