mary_an
23.10.08, 13:57
Mamy spor z moimi wspollokatorami na temat dyskryminacji, ale jakos nie mozemy
sie dogadac. Chodzi o pytanie, kiedy i czy dyskryminacja jest zabroniona. Mamy
kilka przypadkow:
1. X sprzedaje samochod. Zglasza sie 5 kobiet 1 mezczyzna. X mowi: "kobiety sa
zlymi kierowcami, sprzedam moj samochod mezczyznie".
2. X sprzedaje samochod. Zglasza sie 5 Chinczykow i jeden Francuz. X mowi:
"Nie lubie Chinczykow, nie chce, zeby moj samochod byl w chinskich lapskach,
sprzedam go Francuzowi".
3. X ma sklep i sprzedaje buty. Wchodzi Y i X mowi: "nie sprzedam ci moich
butow, bo jestes wstretnym ... (jakas narodowosc)"
4. X ma sklep i ostatnia pare butow. Wchodza A i B, obydwoje chca kupic buty,
X mowi: "sprzedam buty A, bo jest Polakiem".
5. X ma sklep z butami, wchodzi para gejow trzymajac sie za rece (probuja
wejsc). X ich w ogole nie wpuszcza mowiac "nie chce w moim sklepie gejow".
Po dlugiej i zacieklej dyskusji nie udalo nam sie dojsc do porozumienia na
temat tego, ktore z tych zachowan jest zabronione i jakie ewentualnie srodki
prawne maja osoby dyskryminowane. Moze ktos wie? Moze problem polega na tym,
ze dyskusja toczy sie miedzy Amerykaninem, mna i Rosjanka - juz sie zupelnie
pogubilam.