mason44
29.12.04, 20:55
Alchemia chińska jest najstarszą znaną nam tego rodzaju sztuką. To Arabowie
przywieźli z Chin do Egiptu naczynia alchemiczne (które następnie przeniknęły
do Europy), oraz podstawowe idee i pojęcia nauki alchemicznej.
Musimy jednak zwrócić uwagę na rozbieżność ideową jaka powstała między
alchemią europejską a chińską (również japońską, jako że chińska sztuka
alchemii przeniknęła, jak wiele innych chińskich prądów kulturowych, na
ziemie Japonii).
Dla europejskich adeptów alchemii najważniejszym celem była transmutacja
metali i wreszcie uzyskanie tą drogą złota, kamienia filozofów, eliksiru
(choć w wypadku eliksiru chodziło o panaceum, więc ten kierunek był najbliżej
rdzennego chińskiego). W czasie procesów alchemicznych powstawały niekiedy
związki mogące wprawdzie służyć do leczenia, lecz nie były one wyraźnym
celem, a jedynie "odrzutem" (jednym z najsłynniejszych europejskich lekarzy
alchemików wykorzystujących takie związki był Paracelsus).
Celem uczonych chińskich nie było stworzenie złota, lecz poszukiwanie sposobu
na zapewnienie sobie i innym nieśmiertelności. Złoto alchemiczne miało u nich
charakter czysto symboliczny (mógł to być nawet ołów). Mogło być jednym
z "produktów", bądź etapów całego procesu.
Poszukiwanie nieśmiertelności i tak było jednym z celów tao, więc alchemia
była tylko jednym ze sposobów, środkiów. Nie była jedyną drogą do
upragnionego celu.
Aby mówić o pozycji alchemika, jego wpływach w Chinach, oraz jego obsesji na
punkcie długowieczności należy pokrótce przybliżyć "wygląd" starożytnych
religii chińskich.
Pierwotnymi religiami chińskimi były: szamanizm i kult przodków. Oba nurty
religijne przykładały duża wagę do przedłużenia życia, energii życiowej, czy
też jej wymiany.
Szamanizm stawiał na utrzymanie równowagi, leczenie, duchowe podróże.
Praktykowany był rodzinnie, a funkcja szamana przechodziła z pokolenia na
pokolenie (tak na marginesie shugenja nie są magami jak często określają ich
gracze, są szamanami). Mieli oni stałą pozycję na dworach książąt jako
urzędnicy bądź doradcy.
Jedną z głównych zdolności szamana było przyswajanie sobie mocy związanych ze
zwierzętami (poprzez rytuały w trakcie których wcielali się w postacie
zwierząt). Znana jest postać Wielkiego Li, z którym związana jest legenda o
tańcu szamańskim. Ponad to przypisuje mu się zdolność przemiany w
niedźwiedzia.
Kult przodków utrzymywał że człowiek jest energetycznym kontinuum siedmiu
dusz dzielących się na dwa rodzaje; dusze PO odpowiadające za funkcjonowanie
ciała, a dusze HUN odpowiadające za świadomość (z początku sądzono, iż dusze
HUN mają jedynie ludzie "światli", jednak z czasem przyznano je wszystkim).
Pierwsze kultury były kulturami rolniczymi wierzącymi w siłę natury i
powracanie życia.
Zaświaty nazywano Żółtymi Źródłami (od żółtej ziemi), zarówno piekło jak i
niebo wyglądały podobnie do świata ziemskiego, dusza dostawała stanowisko,
odpowiednie do jej poczynań na ziemi (mogła przy tym przekupić urzędnika, by
dostać lepsze stanowisko, służyć do tego miały papierowe pieniądze wkładane
do grobu nazywane "piekielnymi dolarami", zwyczaj ten rozpowszechniony jest
zresztą do dzisiaj), właśnie z powodu niezbyt pozytywnych wyobrażeń o
zaświatach tak kurczowo starano się trzymać życia.
Poszukiwania nieśmiertelności za pomocą ziół i różnego rodzaju substancji
mineralnych rozpowszechniły się za czasów panowania pierwszego cesarza
zjednoczonych Chin (tak to ten z "Hero").
Jednym z głównych mitów, do którego z początku nawiązywano w stosunku do
badań alchemicznych nad długowiecznością była legenda o Wyspach
Nieśmiertelnych.
W pewnym konkretnym miejscu co kilkadziesiąt lat można było zobaczyć miraż
ukazujących się wysp, zaczęto mówić, że mieszkają na nich (w pałacu Peng Lai)
nieśmiertelni, i że tylko tam można zdobyć substancje potrzebne do uzyskania
nieśmiertelności.
Jeden z cesarzy zorganizował na ten cel osobną flotę i wysłał w kierunku
widmowych wysp wielką wyprawę. Oczywiście uczestnicy przekonali się, że wyspy
były tylko złudzeniem lecz bali się o tym poinformować władcę. Wymyślili więc
historię o wielkich stadach rekinów, pilnujących wysp i nie pozwalających
zejść na ląd, i tak legenda trwała nadal.
Alchemicy podobnie jak taoiści i wcześniej szamani sponsorowani byli przez
władców. Często osiedlając się w pobliżu ich siedzib (lecz nie była to
reguła, wielu mieszkało w odosobnieniu, by w spokoju prowadzić swoje badania).
Pierwszym znanym nam wielkim alchemikiem był Wei Po Jang, żyjący
najprawdopodobniej w okolicy II w. n. e. Napisał on dzieło "Jedność 3 zasad"
i twierdził, iż odkrył pigułkę nieśmiertelności. Udał się on wraz z trzema
uczniami i psem w góry, gdzie przetestowali na psie pigułkę. Pies jak można
było się spodziewać zdechł, wielki alchemik po ogłoszeniu swego odkrycia nie
mógł pozwolić sobie na porażkę, więc również połknął pigułkę... i zmarł.
Trzej jego uczniowie patrzyli na to w osłupieniu, jeden z nich doszedł do
wniosku, że skoro pies zdechł, a mistrz mimo to zażył specyfik musiało to
mieć jakiś sens. Sądząc, że to tylko etap procesu, a nie jego koniec, również
zażył pigułkę... i jak znowu można się domyślić padł na ziemię bez życia.
Pozostali dwaj uczniowie postanowili udać się do pobliskiej wioski drwali i
poprosić ich o pomoc w pochówku, jako że sami nie dadzą rady pogrzebać swego
mistrza i towarzysza.
Gdy powrócili ciał już nie było, następnego dnia drwal z wioski znalazł w
lesie list napisany przez mistrza do swych dwóch uczniów, jego treść głosiła
iż mistrz wraz z uczniem (i chyba też psem) dołączyli do grona
nieśmiertelnych, pozostali na ziemi uczniowie mają nadal zgłębiać tajniki
alchemii i poszukiwać nieśmiertelności.