gini
09.11.09, 00:25
Według Kurek w pierwszych latach okupacji najbardziej zagrożeni byli
Polacy, Żydzi zaś delektowali się „autonomiami i izolacją gett.
Głodnych wprawdzie i chłodnych, ale z wolną sobotą, żydowskimi
tramwajami, własną pocztą, policją teatrami, restauracjami”; „na
przełomie 1941/1942 roku czuli się za wzniesionymi przez siebie
murami bezpiecznie i otwarcie mówili: »Nie chcemy zbratania z
Polakami «”.
$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$
Tutaj jest pelna zgoda wojna wybuchla jak wiesz 1 09.39 Niemcy
zaatakowali Polske jako kraj, to bylo zaplanowane pakt Ribentrop
Molotow byl wczesniej.Niemcy nie najechali przeviez Polski by
eksterminowac Zydow, gdyby tak chcieli zrobic, to zaczeliby od
Zydow, mieli juz oboz w Dachau, mogli powsadzac w wagony samych
Zydow wywozic i mordowac.
Nie zapominaj co pisala Arendt juderaty daly Niemcom gotowe spisy i
rejestry.
Pierwsze naloty, ktore byly to nie byly na krzj Zydow, ktorych bylo
kilka milionow, to byly naloty na konkretny kraj Polske i ogol
obywateli Polakow.
Nie bede przytaczac faktow historycznych na skroty, Wawer Puszcza
Kampinowska Kusocinski....
Dalej tez na skroty, pisalam dawniej na forum wlasnie o Zydach ,
szukalam grzebalam, moze Ci przyciagne stare watki.
Wiekszosc Zydow byla calkowicie wyizolowana, przyklad Willenberga ,
ktory potwierdza ze znajomosc jezyka polskiego pomogla mu przezyc,
wiekszosc ,ie mowila mowili w ydish(pewnie z bledem napisalam)
Bardzo mala czesc byla zaasymilowana , przewaznie inteligencja vide
Tuwim, Szpilman.
Jak w kazdej spolecznosci wiecej jest ludzi biednych niz
bogatych ,wiekszosc byla bieedna nawet bardzo biedna, pisalam o tym
Danie, wspomnienia Sendlerowej, ktora byla opiekunem
spolecznym.Napisala, ze takiej biedy jak u Zydow nigdy nie spotkala
u Polakow jednego sledzia dzielili bodajze na siedem osob.
Idea powstania panstwa wlasnego panstwa byla juz zasiana ,Zydzi nie
lubia nazwy Judeoopolonia, ale planowali cos w tym stylu, musze
tylko poszukac na aqua.
Tyle na razie bo wiem z dowswiadczenia, ze tasiemce szczegolnie
napisane moim stylem po polnocy ciezko bedzie przeczytac.
********************************************************************
.W latach 1939-42 Warszawa poza gettem „była ponura i smutna. Żyła w
niej ludność zaszczuta niemieckimi łapankami, egzekucjami i
wywózkami do obozów koncentracyjnych”. W tym czasie „getto
warszawskie ( ) bawiło się”. Kurek cytuje kronikę
Ringelbluma: „W »Melody Palace « odbyła się zabawa karnawałowa z
konkursem na najpiękniejsze nogi. Getto tańczy”; „Policjanci
żydowscy (...) wypełniają najelegantsze lokale [w towarzystwie]
pięknych kobiet. (...) Ich eleganckie, lśniące, wysokie buty
oficerskie imponują - jak widać - kobietom” (zapis z 1941 r.).
Dzieci konały na ulicach
Ewa Kurek pisze, jakby poza jej świadomością pozostawało, jak
wyglądało życie w gettach. Tylko mimochodem wspomina o "nieludzkich
warunkach bytowych" w getcie łódzkim.
Kiedy 16 listopada 1940 r. władze okupacyjne zamknęły getto w
Warszawie, na jego obszarze (ok. 307 ha) znalazło się ok. 450 tys.
Żydów ze stolicy i okolicznych miejscowości. Do lata 1942 r. z
głodu, chorób i wyczerpania zmarło 100 tys. jego mieszkańców.
Na miesięczne kartki aprowizacyjne można było kupić na osobę
zaledwie 2,5 kg chleba, ok. 20 dkg cukru, czasem - brukiew,
ziemniaki, mydło. By przeżyć, trzeba było mieć dodatkowe jedzenie -
najczęściej szmuglowane z drugiej strony muru. Była to bardzo
niebezpieczna działalność - jej ceną często była śmierć. Dlatego
ceny produktów w getcie były o wiele wyższe niż poza nim. Ci, którzy
wyprzedali się już ze wszystkiego, nie mieli żadnych możliwości
kupowania jedzenia na gettowym czarnym rynku. Byli skazani na pomoc
społeczną, żebranie na ulicach, powolne konanie z głodu.
Z kroniki Ringelbluma:
"Ostatnio prawie na co dzień na ulicach, pośrodku chodnika, leżą
nieprzytomni lub zmarli ludzie. (...) Żebrała jakaś matka, która
miała przy sobie dziecko; okazało się, że było ono martwe. Na ulicy
żebrzą trzy- i czteroletnie dzieci" (luty 1941).
"W niektórych domach żydowskiej biedoty (...) wymierają całe
rodziny"; "przed domem przy Muranowskiej 24 (...) sześcioletnie
żebrzące dziecko konało (...) całą noc i nie mogło doczołgać się do
kawałka chleba, zrzuconego z balkonu" (oba zapisy z sierpnia 1941).
W getcie panowała straszliwa ciasnota - na izbę przypadało
przeciętnie sześć-osiem osób. Sprzyjało to - przy niemożliwości
zachowania higieny i braku środków czystości - epidemiom i stanowiło
dodatkową torturę psychiczną i fizyczną.
Od października 1941 r. karą za nielegalnie przebywanie poza
gettami - owymi "autonomicznymi prowincjami żydowskimi" - była
śmierć.
Mimo tragicznego położenia mieszkańcy getta próbowali pomóc
najbiedniejszym i najbardziej potrzebującym. Czytali też książki,
słuchali muzyki i chodzili do teatru. I nawet na tańce - co tak
wybija Kurek.
- Oczywiście, że się w getcie bawiono, co wieczór różne organizacje
czytały klasykę polską i żydowską - mówi Marek Edelman, jeden z
dowódców Żydowskiej Organizacji Bojowej i powstania w getcie w 1943
r. - Ci ludzie chcieli pozostać ludźmi i dlatego zajmowali się
kulturą.
Kurek to jednak nie interesuje, podobnie jak nie interesuje jej
prowadzone w getcie tajne nauczanie, badania naukowe ani działalność
Janusza Korczaka, który kierował żydowskim Domem Sierot i zginął
wraz ze swymi wychowankami wywieziony do Treblinki. Ani nadludzkie
wysiłki tych, którzy starali się ratować chorych i umierających, co
opisała np. Adina Blady-Szwajger, lekarka z getta: "Na łóżeczkach
(...) po troje, czworo dzieci. (...) Dzień pracy coraz dłuższy,
coraz większe zmęczenie pielęgniarek, które same słaniając się na
nogach, przemywały odleżyny, układały obrzęknięte ciałka na boku"
(jesień 1941, za: "Pamięć. Historia Żydów polskich przed, w czasie i
po Zagładzie").