starypodlasiak
31.01.09, 21:37
Proszę, wytłumaczcie mi:
15 lipca 1943 roku Niemcy zabili w Lesie Pilickim 49 osób (w tym
48 mieszkańców Bielska). W tym dniu w Okręgu Białostockim Niemcy w
każdym mieście powiatowym rozstrzelali po co najmniej 9 rodzin
inteligencji polskiej.
W Bielsku zginęło 11 całych rodzin (w tym 7 nauczycielskich) oraz
pojedyncze osoby będące wybitnymi mieszkańcami (Burmistrz A.
Erdman, lekarz F. Osmólski, 3 księży katolickich). Stanowili
oni „kwiat” inteligencji bielskiej.
Po zajęciu tych terenów przez Rosjan – mieszkańcy Bielska
natychmiast i samorzutnie dokonali ekshumacji zabitych i pochowali
ich na cmentarzu, a w rok później wybudowali pomnik (Mauzoleum).
Zrobili to mieszkańcy Bielska (sąsiedzi zamordowanych) - bez
podziału na katolików czy prawosławnych (żyją jeszcze ludzie, którzy
mogą to potwierdzić).
Na ostatniej sesji Rady Miasta – radny Kazimierz Leszczyński
zgłosił propozycję uczczenia tych zabitych mieszkańców nadaniem im
tytułów Honorowych Obywateli Miasta Bielska Podlaskiego oraz
umieszczeniem na Mauzoleum tablicy oddającej hołd pomordowanym
(wniosek nie był uchwałą, a tylko propozycją podjęcia takiej uchwały
w przyszłości).
Po żenującej dyskusji klub "Lewicy" i "Koalicji Bielskiej"
przegłosowały 10 minutowa przerwę i wyszły razem z sali. Po
powrocie – podczas głosowania żaden radny z tych klubów nie wziął
udziału w głosowaniu wniosku (byli obecni na sali, ale nie podnosili
rąk podczas głosowania). Natomiast za wnioskiem - zagłosowało 8
radnych klubu "Jedność" i "Nasze Podlasie".
Przepraszam, że się rozpisałem, ale nie rozumiem – dlaczego
wniosek upamiętniający sąsiadów naszych dziadków pomordowanych
całymi rodzinami tak podzielił naszych (?) radnych. Ja w tym wniosku
nie widzę polityki, a tylko tragedię pomordowanych kobiet, dzieci i
mężczyzn oraz chęć Ich uczczenia - tak jak 65 lat temu zrobili to
nasi dziadowie.
Stary Podlasiak