kochamchelm
31.01.06, 17:54
Prokuratura Okręgowa w Warszawie 25 stycznia skierowała do Sądu Rejonowego
dla Warszawy Śródmieścia akt oskarżenia wobec byłej asystentki Włodzimierza
Cimoszewicza - Anny Jaruckiej.
W uzasadnieniu prokuratura rozszerzyła motyw, jakim kierowała się Jarucka. -
ęW świetle zeznań świadków, bliskich współpracowników Włodzimierza
Cimoszewicza i zebranego materiału dowodowego, prokuratorzy ustalili, że
motywem działania oskarżonej była zemsta za zignorowanie jej starań o wyjazd
na placówkę dyplomatyczną dla niej i jej męża. Świadczy o tym nie tylko list,
w którym zwraca się o to do Cimoszewicza, ale także zeznania świadków -
powiedział „TRYBUNIE" Maciej Kujawski, rzecznik prokuratury.
Jarucka miała powiedzieć do Cimoszewicza po odmowie, że „mysz może zabić
słonia". Według ustaleń, spreparowała upoważnienie do podmienienia
oświadczenia majątkowego, które rzekomo miał jej wystawić Cimoszewicz.
Wykorzystała ten dokument w zeznaniach przed orlenowską komisją śledczą.
Posłowie prawicy podchwycili pretekst do ataku na Cimoszewicza.
Prokuratura zarzuca Jaruckiej posłużenie się sfałszowanym dokumentem za co
grozi jej do 5 lat więzienia. Oskarżyła ją także o składanie fałszywych
zeznań obciążających byłego marszałka Sejmu przed komisją śledczą, co
zagrożone jest karą do lat trzech.