Dodaj do ulubionych

Sesje w Jezycjadzie.

10.06.10, 00:02
Chodzi mi o te dziwne dni, który przychodzą na studentów znienacka. Jak Borejki&S-ka sobie wtedy radzili?

Założę się, że Nutria i Aurelia nie zastanawiały się dwa tygodnie przed egzaminem (szmat czasu) czy Sienkiewicza posłuchać, czy tylko kijem przez szmatę przekartkować Ogniem i mieczem i przypomnieć sobie coś co się czytało w LO, a co gdzieś tam jeszcze może po pustawej czaszce dzwoni...(nie żebym ja się nad tym zastanawiała, nieeeeee). Na pewno nie zastanawiały się po nocach czy stawiać na treść lektur czy na teorię.

Ignacy to nawet nie mówię, on był gotowy zanim mu postawiono jakiekolwiek wymagania, lektury obowiązkowe i uzupełniające przeczytał jeszcze w czasach nastoletnich, Gaba podobnie. Myślę, że Ida mogłaby podchodzić na luzie, gdyby nie to, ze studiowała medycynę.

Aniella pewnie podchodziła na zasadzie - co ma być to będzie, ja i tak będę aktorką, więc mi nie zależy. Mila leż mogła mieć dystans.
Obserwuj wątek
    • tygrys2112 Re: Sesje w Jezycjadzie. 10.06.10, 00:43
      > Chodzi mi o te dziwne dni, który przychodzą na studentów
      znienacka. Jak Borejki
      > &S-ka sobie wtedy radzili?
      >
      > Założę się, że Nutria i Aurelia nie zastanawiały się dwa tygodnie
      przed egzamin
      > em (szmat czasu) czy Sienkiewicza posłuchać, czy tylko kijem przez
      szmatę przek
      > artkować Ogniem i mieczem i przypomnieć sobie coś co się czytało w
      LO, a co gdz
      > ieś tam jeszcze może po pustawej czaszce dzwoni...(nie żebym ja
      się nad tym zas
      > tanawiała, nieeeeee). Na pewno nie zastanawiały się po nocach czy
      stawiać na tr
      > eść lektur czy na teorię.
      >
      > Ignacy to nawet nie mówię, on był gotowy zanim mu postawiono
      jakiekolwiek wymag
      > ania, lektury obowiązkowe i uzupełniające przeczytał jeszcze w
      czasach nastolet
      > nich, Gaba podobnie. Myślę, że Ida mogłaby podchodzić na luzie,
      gdyby nie to, z
      > e studiowała medycynę.
      >
      > Aniella pewnie podchodziła na zasadzie - co ma być to będzie, ja i
      tak będę akt
      > orką, więc mi nie zależy. Mila leż mogła mieć dystans.

      Co do większości się zgadzam.

      Co do Anielli wydaje mi się jednak na tyle ambitną babką, że
      porządnie się przygotowywała do egzaminów

      Mila wydaje mi się taka uporządkowaną studentką, która nauczy się
      tego co trzeba.
      • nessie-jp Re: Sesje w Jezycjadzie. 10.06.10, 01:09
        > Mila wydaje mi się taka uporządkowaną studentką, która nauczy się
        > tego co trzeba.

        ... i ani odrobiny więcej. Kujon-paznokietek.
        • tygrys2112 Re: Sesje w Jezycjadzie. 10.06.10, 02:29
          Nie chciałam tego dodawać, ale o to mi chodziło :P
          • jamniczysko Re: Sesje w Jezycjadzie. 10.06.10, 07:59
            W przypadku Anielli przygotowanie się do egzaminów polegało głównie
            na wykonaniu i oddaniu prac. Na pewno nie zlecała tego koleżance ani
            tym bardziej koledze. :)
            • onlycoffee Re: Sesje w Jezycjadzie. 10.06.10, 14:27
              Zresztą w "Kłamczusze" było napisane, że Aniela uczy się dobrze (mimo, że
              cholernej poligrafii), więc czemu niby miało jej się odmienić na studiach.
              • jamniczysko Re: Sesje w Jezycjadzie. 10.06.10, 15:09
                Chociaż w czasach cholernej poligrafii Aniela nie wykazywała żadnego
                zamiłowania do sztuk pięknych, a tu ciach, po oblaniu do szkoły
                teatralnej nie żaden mało popularny a nieciekawy kierunek wybrała,
                tylko grafikę, gdzie (przynajmniej w tamtych czasach) starało się
                dostać zawsze dobrych kilka osób na jedno miejsce...
                • kooreczka Re: Sesje w Jezycjadzie. 11.06.10, 10:27
                  Coś tam kombinowała- podobało jej się, o ile pamiętam, składanie zaproszeń.
    • onlycoffee Re: Sesje w Jezycjadzie. 10.06.10, 09:55
      A Patrycja wieczorem przed egzaminem waliła się książką w głowę powtarzając
      "jakoś to będzie... jakoś to będzię..." ;)
      • marajka Re: Sesje w Jezycjadzie. 10.06.10, 19:47
        Zapomniałam o Pulpie;) Z pewnością jest mi najbliższa. A Pyza? Pewnie dzielnie siedziała nad niezrozumiałymi książkami, nie ośmielając się prosić Fryca o pomoc. I dzielną pracą oraz niezłomną postawą, na nielubianych studiach miała same piątki.
        • nessie-jp Re: Sesje w Jezycjadzie. 10.06.10, 21:58
          marajka napisała:

          > Zapomniałam o Pulpie;) Z pewnością jest mi najbliższa.

          Mnie również i dlatego nie jestem w stanie przyjąć do wiadomości tego debilnego
          leśnictwa. Po jaką cholerę? Przepraszam bardzo, no? Po jaką? Po jakiego grzyba
          wielokomórkowego? Po co w ogóle ta dziewczyna miała wkuwać typy łęgów i rodzaje
          drewna tudzież metody kontrolowania populacji lisów? Czy ktokolwiek widzi w tym
          choćby uncję sensu?

          Jeśli chciała się zbliżać do Floriana, to chyba to zaplecze kwiaciarni aż takie
          małe nie było...

          Jestem nieodmiennie zirytowana faktem, że Pulpecja zaczęła studiować jakieś
          mężologie stosowane tylko po to, żeby Floriana z garści nie wypuścić. No i jak
          niby wyglądało te pięć lat nauki przedmiotu, który jej nigdy nie interesował?
          Zapamiętać, zdać, zapomnieć?

          Mogła ją autorka chociaż posłać na inny kierunek w ramach tego samego instytutu
          • onlycoffee Re: Sesje w Jezycjadzie. 10.06.10, 22:22
            No właśnie - zresztą wspominałam o tym w wątku o ramionach. Generalnie wkurzyło
            mnie, że dla pozostałych sióstr B. MM przewidziała sensowną i przemyślaną
            ścieżkę kariery (a w każdym razie studiów), a Pulpę zostawiła odłogiem. I
            wepchnęła w to leśnictwo na odczepnego. Zmarnowanie wspaniałej postaci po
            prostu, Patrycja ze swoim charakterem mogła naprawdę wiele zdziałać, no ale po
            co, przecież mąż i dzieci najważniejsze. Zresztą niech będą najważniejsze, tylko
            czemu z gospodarstwem rolnym w pakiecie?
    • filifionka-listopadowa Re: Sesje w Jezycjadzie. 10.06.10, 12:10
      Jak już wielokrotnie pisałam, strasznie brakuje mi w Jeżycjadzie jakiegoś wątku
      studyjnego, egzaminów, poprawek i tragicznych krwawych kolokwiów.
      Gdy czytałam Jeżycajdę jako ta lelija, odnosiłam wyrażenie, że studia są taką
      przystanią, po `ponurym gmaszysku szkół niższych, głupich nauczycielach, nudnych
      przedmiotach i absurdalnych wymaganiach. I, że na studiach wszystko już będzie
      ciekawe, przyjemnie, wykładowcy otwarci i inspirujący, studenci ciekawi,
      do-zaprzyjaźnienia a przyszłość świetlista.
      (wiem, że takie były doświadczenia MM, ale na bór wszechlistny, ma 4 dzieci,
      miliardy listów od czytelniczek, nie uwierzę, że wszystko, wszystkim poszło
      gładko!)

      I spotkała mnie niespodzianka, moje doświadczenia bliższe są raczej "cierpkości
      wiśni" Sowy.

      Dlaczego tak dużo jest lit. licealnej a tak mało studyjnej? Przy takiej ilości
      studentów w kraju na pewno znaleźli by się czytelnicy, którzy chcieli by
      poczytać o sobie i swoich problemach.
      • nessie-jp Re: Sesje w Jezycjadzie. 10.06.10, 15:08
        Jeszcze Julia Zak kuła rozpaczliwie zdania warunkowe na zaliczenie angielskiego
        ("Ona byłaby wyszła, gdyby nie była karmiona"), ale to ostatnie tchnienie
        realizmu
        • onlycoffee Re: Sesje w Jezycjadzie. 10.06.10, 15:14
          Rzeczywistość widziana (słyszana) z macicy? Jakieś sugestie co do potencjalnej
          matki? Wszak ją głównie będzie wtedy słychać.
          • jamniczysko Re: Sesje w Jezycjadzie. 10.06.10, 15:22
            Laura pełna trojaczków i buntowniczego kisielu...? :(
          • truscaveczka Re: Sesje w Jezycjadzie. 18.06.10, 13:33
            Ale to już było - tylko nie w wykonaniu MM :)
            www.biblionetka.pl/book.aspx?id=5530
      • kkokos Re: Sesje w Jezycjadzie. 10.06.10, 18:09
        > Dlaczego tak dużo jest lit. licealnej a tak mało studyjnej? Przy takiej ilości
        > studentów w kraju na pewno znaleźli by się czytelnicy, którzy chcieli by
        > poczytać o sobie i swoich problemach.

        ja myślę, że to działa trochę do przodu - tzn. w drugiej połowie podstawówki
        ośmioletniej czytałam o licealistach, nie o podstawówkowiczach, bo to było
        ciekawsze. jak byłam licealistką, fascynująca była dla mnie świeżo osiągnięta
        dorosłość lub młodość (na pewno nie wiek dojrzały), więc raczej czytałam książki
        o dostających się na studia, a nie o licealistach.

        ale tak czy siak potencjalne grono czytelników wydaje się spore
        • onlycoffee Re: Sesje w Jezycjadzie. 10.06.10, 21:45
          Hmm. Wszystko się zgadza. Tylko że, jako osoba po studiach, kompletnie nie
          interesuję się życiowymi rozterkami dzieci z podstawówki. Za to z przyjemnością
          poczytałabym o rozterkach ludzi po studiach. ZRÓŻNICOWANYCH rozterkach.
        • chomiczkami Re: Sesje w Jezycjadzie. 11.06.10, 08:49
          No to ja mam już zupełnie inaczej. Rozterki podstawówkowiczów również mnie
          interesują. Tylko może nie w tej formie jak u Musierowicz, gdzie wszyscy,
          wszyscy są wybitniawi (jeśli nie od razu genialni).
          • marslo55 Re: Sesje w Jezycjadzie. 11.06.10, 10:18
            chomiczkami napisała:
            "No to ja mam już zupełnie inaczej. Rozterki podstawówkowiczów
            również mnie interesują. Tylko może nie w tej formie jak u
            Musierowicz, gdzie wszyscy, wszyscy są wybitniawi (jeśli nie od razu
            genialni)."
            Ewentualnie mogą być przygłupami, którzy myślą, że studiowanie
            ekonomii polega na noszeniu odpowiedniej odzieży, a na maturze nie
            są w stanie wydukać jednego sensownego zdania...
            Mnie też interesują rozterki podstawówkowe, ale prawdziwe, a nie
            modonasukcesowe, w stylu "dwóch ośmiolatków zakochanych na śmierć i
            życie".

            • chomiczkami Re: Sesje w Jezycjadzie. 11.06.10, 10:30
              Och, ależ Pulpa się poprawiła i skończyła trudny kierunek, i nawet magistrem
              jest, choć na wsi mieszka. I ma głowę jak komputer, więc też jest genialna.
            • kooreczka Re: Sesje w Jezycjadzie. 11.06.10, 10:33
              Jak czytam te wątki u MM to aż mi wstyd. Jak miałam 8 lat to martwiłam się czy
              kupić codziennie oranżadę co puszkę coli co tydzień, ile warte są karteczki z
              Disneya i jak skombinować na szkolną zabawę strój Czarodziejki z Księżyca. W
              międzyczasie opatentowałam wyciąganie monet ze świni widelcem, coby książkę o
              Muminkach kupić.
              • tygrys2112 OT Zabawy dziecięce 11.06.10, 23:39
                Zastanawiam się, czy MM sportretuje kiedyś codzienne zainteresowania dzieci? Nie
                odnotowywanie błędów, robienie zdjęć cyfrówką itp, tylko np. jakieś zabawy
                typowo dziecięce, typu granie w hoppisy, zbieranie karteczek itp. Nie mówię, że
                akurat te, tylko coś, czym trudnią się obecne dzieci, przypuszczam, że coś się
                od tamtej pory zmieniło. Jedyne co mi przychodzi do głowy to gra w piłkę Józinka
                i córki Pulpy, które też wydają się zwykłymi dziewczynkami. A wy
                znalazłyście/znaleźliście coś takiego?
                • malwa51 Re: OT Zabawy dziecięce 18.06.10, 00:06
                  Z nowszych: Ignasiowe zainteresowanie fajerwerkami ("Pyziu chodz,
                  strzelaja!"), no ale to bylo dawno temu w Imieninach.... reakcja
                  normalna, tak samo jak imo zdanie "mama nie jest zadna dziewczyna!"
                  Wtedy zal mi bylo Miagwy, ktory dostawal oklep od Jozinka :P

                  Jeszcze moze karate Belli? Chociaz nie wiem, czy sie zalapuje, bo
                  nastolatka juz byla.

                  A w starszej Jezycjadzie jest pelno:
                  Zabawy Tomciow i Romciow (caloksztalt). Zwlaszcza w wypozyczalnie ;)
                  Bobciowe inwencje tworcze oraz zabawy z myszem...
                  ...lza sie w oku kreci i wlasne dziecinstwo staje przed oczami, buuu!
                  • tygrys2112 Re: OT Zabawy dziecięce 18.06.10, 00:43
                    Niedoprecyzowałam :) Chodziło mi o zabawy grupowe, mody na różne
                    zabawy z rówieśnikami. Bo większość zabaw w Jeżycjadzie to zabawy
                    dzieci w domu, z rodzeństwem, albo indywidualne. (Te z pierwszych
                    części miały w sobie mnóstwa uroku, niewątpliwie.) Może karate by
                    tutaj pasowało, bo swojego czasu była moda na różne sztuki walki. A
                    z dziecięcych pomyślałam teraz o makao, ale Laura grała w małym
                    gronie.
                    • dakota77 Re: OT Zabawy dziecięce 18.06.10, 05:42
                      No ale z kim te zabawy grupowe, skoro te dzieci nie utrzymuja z nikim
                      spoza rodziny kontaktow? Przeciez nikt ich nie odiwedza, one do nikogo
                      nie chodza. Moga bawic sie w szkole, owszem, ale jakos nie widze, zeby
                      ktos byl godny zabawy z Borejkami;-)
                      • tygrys2112 Re: OT Zabawy dziecięce 18.06.10, 10:56
                        Niby Gabriela dzwoniła do jakiejś koleżanki Laury z klasy, więc
                        chyba jakieś były :/ Może autorka nie pokazuje w ogóle życia w
                        szkole, bo ma ogólną niechęć do współczesnej szkoły?
                        • marslo55 Re: OT Zabawy dziecięce 18.06.10, 12:05
                          tygrys2112 napisała:
                          "Niby Gabriela dzwoniła do jakiejś koleżanki Laury z klasy, więc
                          chyba jakieś były :/ Może autorka nie pokazuje w ogóle życia w
                          szkole, bo ma ogólną niechęć do współczesnej szkoły?"
                          Ta niechęć jest ewidentna, ale myślę, że w jakimś sensie ten
                          kurczący się krąg przyjaciół bohaterów oddaje rzeczywistość. Grupy
                          przyjaciół są coraz mniejsze i coraz rzadziej komunikują się ze
                          sobą "oko w oko".


                • ateh7 Re: OT Zabawy dziecięce 18.06.10, 12:06
                  Tłusta Marzenka rysowała coś, zdaje się była mowa o porozwalanych kredkach.
                  Mamerciątka - tańce, teatrzyk, to samo Pyza i Tygrys w młodości. Myśmy z bratem
                  też urządzali jakieś teatrzyki i te sceny z Mamerciątkami są dla mnie fajne.
                  Mateusz w CR - filmy, no ale to takie bardziej dorosłe zajęcie.
                  Mała Pulpa i Nutria oglądały wieczorynki :) Na to Ignac Junior zawsze był zbyt
                  dorosły:)
                  • kolczykizoldy Re: OT Zabawy dziecięce 18.06.10, 13:29
                    Cos mi sie metnie kojarzy, ze Jozinek grywal z chlopakami w pilke. To jest
                    zabawa grupowa. I ze nawet w ktorejs czesci J. (chyba tego nie wymyslilam?)
                    poszedl do kujona pozyczyczyc pilke, zeby jego chlopcy nie czuli sie zawiedzeni,
                    czy cos. Dzielny, maly kapitan.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka