Dodaj do ulubionych

Książki, które nie dały się przeczytać

24.03.11, 12:14
Macie takie? Książki, w połowie których utknęłyście, i dalej ani rusz?

Ja na ogół doczytywałam, jak już zaczęłam*, ale kilka mam na koncie.

1. "W poszukiwaniu straconego czasu" - wysiadłam przy czwartym tomie.

2. "Mała Dorrit" Dickensa - jak w ogóle Dickensa całkiem lubię, tak "Mała Dorrit" mnie zmogła.

3. Z całkiem innej beczki: cośtam Bourne'a Ludluma - w połowie książki stwierdziłam, że nie wiem, kto jest kto i w ogóle mnie to nie obchodzi. Lubię na ogół thrillery, ale Ludluma więcej do ręki nie wzięłam.

* Doczytałam nawet siedem tomów "Jana Krzysztofa", w sumie jedynie przez czysty upór. (Wydanie z lat 50-tych miało w ostatnich tomach nierozcięte kartki ;-))
Obserwuj wątek
    • jamniczysko Re: Książki, które nie dały się przeczytać 24.03.11, 12:56
      "Uwolnić niedźwiedzie" - bodaj pierwsza albo jedna z pierwszych powieści Irvinga. Przy znacznym umiłowaniu książek Irvinga z tą jedną nie dałam rady. Przebrnęłam przez pierwsze dwie części, przy trzeciej podziękowałam grzecznie.
      • jota-40 Re: Książki, które nie dały się przeczytać 24.03.11, 13:26
        Nie za wiele mam takich lektur, zwykle bowiem docieram do końca, z rozpędu, czasem z westchnieniem ulgi, jednak w zasadzie niemal zawsze.
        Niemal, bo zaczęłam i utknęłam na 50-tej chyba stronie Coelho, "Na brzegu rzeki Piedry..". W pewnym momencie z mózgu zrobiła mi się musztarda i doszłam do wniosku, że trudno, nikt mnie przecież nie zmusza siłą.
        • nikusz Re: Książki, które nie dały się przeczytać 01.05.11, 09:13
          ja alchemikiem rzucilam o sciane po kilk(nastu) stronach, ale ze krotkie, to w koncu zacisnelam zeby. i nic wiecej jego juz do reki nie wzielam.
          pamietm, ze zmogl mnie ulisses i w poszukiwaniu straconego czasu, i jeszcze pare tego bylo, ale to trauma, ktora wypieram. ostatnio byl jakis kryminal i juz nie pamietam ani tytulu, ani autora. za pol roku pewnie w ogole zapomne, ze probowalam. kiedys cienkich ksiazek w ogole nie odpuszczalam, ale z wiekiem sie nauczylam. probem tylko, ze zapominam co to bylo i czasem probuje jeszcze raz.
    • aadrianka Re: Książki, które nie dały się przeczytać 24.03.11, 14:03
      Jesli chodzi "W poszukiwaniu straconego czasu", to ostatnie trzy tomy, wydane po smierci autora, czyta sie znacznie lepiej niz te przez niego miliony razy przeredagowywane i uzupelniane o dygresje, retardacje i inne zawilosci. Uparlam sie swego czasu, ze przeczytam calosc i pod koniec czwartego tomu bylam szczerze zmeczona, a potem trach, piaty i kolejne lyknelam gladko i z prawdziwa przyjemnoscia:)
      Nie udalo mi sie natomiast skonczyc "Czarodziejskiej gory", ale tu winna byla raczej moja antypatia do glownego bohatera, ktora w pewnym momencie doprowadzila do przesilenia i odlozenia ksiazki.
      • mankencja Re: Książki, które nie dały się przeczytać 24.03.11, 16:17
        z "czarodziejska gora" mialam dokladnie tak samo
      • paszczakowna1 Re: Książki, które nie dały się przeczytać 24.03.11, 20:38
        No, to może się jeszcze kiedyś do Prousta przymierzę, bo pierwszy tom był całkiem całkiem.

        Co do "Czarodziejskiej Góry", u mnie ona przynależy do innej kategorii: książek, które na pewno kiedyś czytałam, ale które kompletnie żadnych śladów w świadomej części mojego umysłu nie pozostawiły. Ni czorta nie pamiętam ani słowa. Druga to "Granica" Nałkowskiej. (Nie jest zapewne przypadkiem, że obie to lektury szkolne.)
    • staua Re: Książki, które nie dały się przeczytać 24.03.11, 15:21
      "Lata z Laurą Diaz" Fuentesa. Utknęłam lata temu po jakichś 200 stronach i ciągle sobie obiecuję, że wrócę do tego.
    • anutek115 Re: Książki, które nie dały się przeczytać 24.03.11, 16:20
      "Forsy' Martina Amisa. Brnęłam dzielnie nawet w Sylwestra, z przerażeniem mysląc, że co w Nowy Rok to przez cały rok, i juz teraz żadnej normalnej książki nie dane mi bedzie przeczytac przez kolejne 365 dni. I jak lubie Kingsleya Amisa, tak po "Forsie" uznałam, że talent w rodzinie niekoniecznie przechodzi z ojca na syna, może Martina bardzo krzywdze i tylko "Forsa" mu nie wyszła, nie dowiem się tego, bo nie mam siły spróbowac niczego innego...
    • nessie-jp Re: Książki, które nie dały się przeczytać 24.03.11, 16:43
      U mnie to raczej kategoria "książki, króre stoją na półce i patrzą z wyrzutem, że nawet nie zaczęłam ich czytać"...

      Czasem zdarza mi się odłożyć książkę dobrą lub wręcz bardzo dobrą na rozdział lub dwa przed zakończeniem jeśli mam przykre przeczucie, że to zakończenie będzie wstrząsające, nie spodoba mi się albo zrobi na mnie zbyt silne wrażenie. Albo ktoś umrze na przykład. Ale to dotyczy raczej lżejszej beletrystyki.


      • staua Re: Książki, które nie dały się przeczytać 24.03.11, 17:18
        > U mnie to raczej kategoria "książki, króre stoją na półce i patrzą z wyrzutem,
        > że nawet nie zaczęłam ich czytać"...

        A, z tej kategorii to mam całą listę.
        • jottka Re: Książki, które nie dały się przeczytać 24.03.11, 23:37
          one nie patrzą z wyrzutem, one szczerzą zęby w morderczym uśmiechu i człowiekowi kolejny kryminał z ręki wypada:(
          • spokokolarz Re: Książki, które nie dały się przeczytać 25.03.11, 00:37
            Prousta nie dałam rady, i Faulknera. Natomiast czarodziejską uwielbiam i czytałam wiele razy :)
    • klymenystra Re: Książki, które nie dały się przeczytać 25.03.11, 17:50
      O krasnoludkach i o sierotce Marysi :)
      Nie mogę przebrnąc przez "Czerwone Liście" Faulknera, choc bardzo lubię inne jego książki.
    • slotna Re: Książki, które nie dały się przeczytać 26.03.11, 01:35
      Yyy, na pewno jakies byly, ale... nie pamietam.

      (tu skasowany wtret o ksiazkach, ktore chetnie bym wywalila, gdyby chodzilo o przyjemnosc z lektury, ale czytalam w innych celach)

      Ach! Odblokowalo mi sie. Nie skonczylam "Mrocznej polowy". Wiele ksiazek Kinga wielbie fanatycznie, wiele po prostu lubie, ale ta byla wyjatkowo slaba, acz duzo winy tez zwalam na zalosnego knurka, zwanego tlumaczem. "Imie rozy" - czytalam to jakos w podstawowce i wiem, ze dojechalam niemal do konca, a potem nam w szkole puscili film i dalej mi sie nie chcialo.
    • onion68 Re: Książki, które nie dały się przeczytać 26.03.11, 12:03
      Z tego, co pamiętam lub z tego, co ostatnio:
      - "Bracia Karamazow" - przeczytałam tylko pierwszy tom, nie zamierzam kontynuować, nie potrafię dostrzec wielkości ani innych szczególnych walorów, a że wszyscy bohaterowie wzbudzili we mnie odrazę, nie będę się zmuszać ;)
      - zauroczona Ziemiomorzem, zaczęłam czytać "Malafrenę" Le Guin - od dwóch lat jestem po pierwszym rozdziale,
      - "Martha Quest", ale zamierzam dokończyć,
      - "Inne pieśni" Dukaja - jw.
      - szmira pt. "Oko jelenia" Pilipiuka, coś tam Kossakowskiej o aniele (nawet nie pamiętam tytułu)
      - "Vampetery, foma i granfalony" Vonneguta - chyba nie dam rady,
      - i jeszcze nie dałam rady odsłuchać "Trzech panów na rowerach", zawsze odpływam po pięciu minutach ;)
      • ananke666 Re: Książki, które nie dały się przeczytać 04.04.11, 00:50
        > coś tam Kossakowskiej o aniele (nawet nie
        > pamiętam tytułu)

        Siewca wiatru? Książka, która przyprawiła mojego wewnętrznego cynika o turlanie się ze śmiechu. Przy któryś sążnistym opisie Daimona, czy jak mu tam było, kiedy to dowiadywałam się, jakiż on ma profil ostry, jakie ma oczy starsze niż czas, te dłonie o długich palcach i usta takie okrutne, głos taki gardłowy i te włosy długie czarne, co mu tak, rozumiecie, powiewały, kiedy tak gnał na swym rumaku, również czarnym, w mrocznej przestrzeni... mój wewnętrzny cynik usmarkany już po pas odmówił współpracy. Nie dałam rady.
        • onion68 Re: Książki, które nie dały się przeczytać 04.04.11, 21:23
          > Siewca wiatru? Książka, która

          Tak, tak, to to :)
    • jhbsk Re: Książki, które nie dały się przeczytać 28.03.11, 09:28
      Nie jestem w stanie przebrnąć przez Lorda Jima.
      • seidhee Re: Książki, które nie dały się przeczytać 28.03.11, 11:26
        Ja też nie byłam, co nie przeszkodziło mi powołać się na tę książkę w mojej pracy maturalnej :)
        • marslo55 Re: Książki, które nie dały się przeczytać 28.03.11, 13:00
          seidhee napisała:
          "Ja też nie byłam, co nie przeszkodziło mi powołać się na tę książkę w mojej pracy maturalnej :)"
          Dziś nie zaszkodziłoby Ci na maturze nawet zrobienie z Lorda Jima powstańca z 1944 roku;) Ja nie doczytałam "Potopu" jako jedynego tomu z "Trylogii". Jakieś ważkie sprawy mi przerwały, potem zapomniałam, na której stronie skończyłam i nie chciało mi się czytać od początku..

          • kolczykizoldy Re: Książki, które nie dały się przeczytać 28.03.11, 17:01
            Z klasyki bardzo popularnej: nie zdolalam dokonczyc "Lesia" Chmielewskiej :(

            Z klasyki polskiej: prawie caly Sienkiewicz jest dla mnie "niedoczytalny". Wyjatek stanowi tu "W pustyni i w puszczy", ktore pochlonelam kilka razy we wczesnej podstawowce.

            Najwiecej bezskutecznych podchodow mialam chyba do "Klubu Pickwicka" Dickensa. Ubzdralam sobie dawno temu, ze to przeczytam, wlasciwie tylko dlatego, ze w "Ani na uniwersytecie" ktoras z bohaterek to czytala i ja tez chcialam. Nigdy nie przebrnelam dalej niz rozdzial drugi.
            • ewaty Re: Książki, które nie dały się przeczytać 28.03.11, 18:49
              A kto nie przerzucał kartek na opisach przyrody w "Nad Niemnem"? Przyznaję ze skruchą, że mnie pokonały...
              • kkokos Re: Książki, które nie dały się przeczytać 28.03.11, 19:17
                ewaty napisała:

                > A kto nie przerzucał kartek na opisach przyrody w "Nad Niemnem"? Przyznaję ze s
                > kruchą, że mnie pokonały...

                ja nie przerzucałam, uczciwie przeczytałam również chłopów
                • nessie-jp Re: Książki, które nie dały się przeczytać 28.03.11, 21:23
                  Ja "Nad Niemnem" przerzucałam, chociaż nie uważałam, żeby te opisy były jakieś tragiczne
                  • ssssen Re: Książki, które nie dały się przeczytać 30.03.11, 08:57
                    > "Trylogię" Sienkiewicza, z tym że to raczej z dużą nie
                    > chęcią
                  • ssssen Re: Książki, które nie dały się przeczytać 30.03.11, 09:00
                    > Ja "Nad Niemnem" przerzucałam, chociaż nie uważałam, żeby te opisy były jakieś
                    > tragiczne
                  • klymenystra Re: Książki, które nie dały się przeczytać 05.04.11, 08:17
                    A ja się właśnie przymierzam do kolejnego przeczytania "Chłopów". Według mnie jest to arcydzieło, przeczytałam jednym tchem.
                    • nessie-jp Re: Książki, które nie dały się przeczytać 05.04.11, 16:46
                      klymenystra napisała:

                      > A ja się właśnie przymierzam do kolejnego przeczytania "Chłopów". Według mnie j
                      > est to arcydzieło, przeczytałam jednym tchem.

                      Może kiedyś się zbiorę. Nieszczęściem tej książki jest to, że jest lekturą, i to lekturą w ciągu wielu innych grubaśnych, opasłych lektur z tejże epoki. Po prostu czytanie pod przymusem = szybkie zmęczenie materiału.

                      Jeśli to ma audiobooka, to może sobie kiedyś kupię i posłucham, robiąc na drutach :P
                      • kaliope3 Re: Książki, które nie dały się przeczytać 05.04.11, 21:39
                        Ja wchłonęłam Chłopów jednym tchem,cudownie się to czytało ( i w tym akurat przypadku lekturowość mi nie przeszkadzała,choć z innymi książkami tak bywało). Nad Faraonem płakałam jeszcze w podstawówce, Lalka też mi się wydała cudowna.Nawet trylogię pochłonełam. Pana Tadeusza za to nie i nic się z tym nigdy nie dało i nie da zrobić;). W ogóle, jak się cofnę do lat podstawówkowych choćby to jestem pod wrażeniem, dlaczego dzisiaj nie mogę zabrać się za Peryklesa i Aspazję, albo Rzym i Jerozolimę Krawczuka, albo choćby za Lema? Straszne, ale ja już do tych wszystkich książek chyba nie wrócę i to nie dlatego, że już nie jestem w stanie ich czytać, ale dlatego, że jest wciąż tyle nowych, nieprzeczytanych, które trzeba KONIECZNIE,że na starych znajomych już nie ma czasu
                  • ewaty Re: Książki, które nie dały się przeczytać 06.04.11, 21:05
                    Eh, chyba wrócę do tych staroci lekturowych i zobaczę, czy dziś też mi się te opisy wydadzą nużące, sama jestem ciekawa, bo , np. dzisiejsze kino, odzwyczaja nas od powolnej narracji.
              • jhbsk Re: Książki, które nie dały się przeczytać 30.03.11, 10:46
                ewaty napisała:

                > A kto nie przerzucał kartek na opisach przyrody w "Nad Niemnem"? Przyznaję ze s
                > kruchą, że mnie pokonały...

                Ja, ja! Uwielbiam Nad Niemnem. Razem z opisami przyrody.
        • kkokos Re: Książki, które nie dały się przeczytać 28.03.11, 19:15

          > Ja też nie byłam, co nie przeszkodziło mi powołać się na tę książkę w mojej pra
          > cy maturalnej :)

          ja też nie byłam, niestety została o nią zapytana podczas matury ustnej :(

          nie przeczytałam również do końca placówki - co dla siódmoklasistki zasadniczo pochłaniającej jedną książkę w góra dwa dni, było ogromnym powodem do wstydu, poczucia winy, wyrzutu sumienia i strachu na lekcji.
      • onion68 Re: Książki, które nie dały się przeczytać 28.03.11, 20:24
        Zapomniałam o "Lordzie Jimie". Też nie przebrnęłam ;)
        • turzyca Re: Książki, które nie dały się przeczytać 06.04.11, 14:13
          Ja przez Lorda Jima przebrnelam, ale napisanie hurraoptymistycznego wypracowania pod haslem typu "czego mozemy nauczyc sie od glownego bohatera" mnie pokonalo, w zwiazku z czym z rozmyslem napisalam straszna chale, za ktora dostalam pierwsza w zyciu pale z polskiego.
          Po czym wychodzac od tej paly przekonalam nauczycielke, zeby wreszcie zaczela mi stawiac piatki. :]
    • kkokos Re: Książki, które nie dały się przeczytać 28.03.11, 19:22
      miasteczko middlemarch - chyba za późno się za nie wzięłam, trzeba to było przeczytać w wieku nastoletnim :(
      • jamniczysko Re: Książki, które nie dały się przeczytać 29.03.11, 08:55
        Gabuchna wzięła się w wieku dojrzałym, i co? I podobało się! Nu, nu, nu!
    • bupu Re: Książki, które nie dały się przeczytać 30.03.11, 00:28
      "Obca" Diany Gabbaldon, takie romansidło historyczne, ze słabowitym elementem fantasy. Dotarłam do momentu, gdy na heroinę, gdzieś tam w plenerach, napadli złoczyńcy, oczywiście w sprawę wmieszał się heros, rozgorzała walka. I tak pani ubiła jednego zbója, pan drugiego, po czym okryty krwią wrogów heros chwycił okrytą krwią wrogów heroinę, wyniósł gdzieś za krzaki i w nie tak znów odległym sąsiedztwie zwłok ostro ją, z przeproszeniem waćpaństwa, przeheblował. Przeleciał. Stosunek płciowy odbyli niemalż na pobojowisku. Żołądek uprzejmie postukał mnie w zęby i powiedział, że koniec lektury.
      • nessie-jp Re: Książki, które nie dały się przeczytać 30.03.11, 00:54
        > . Stosunek płciowy odbyli niemalż na pobojowisku.

        O, błe :(

        Z podobnych powodów odłożyłam, z dużym niesmakiem, wspomniane tu Oko Jelenia. Koleś, który to pisał, ma ewidentnie jakieś fiksacje na tle gwałcenia dziewic, bo swoją heroinę po pierwszym gwałcie magicznie udziewiczył z powrotem, ażeby tylko dało się ją dziewiczo zgwałcić znowu... Co za dużo, to niezdrowo.

        Ale Oko Jelenia zasadniczo trudno nazwać "książką", poza tym, że na papierze i prostokątne...
        • paszczakowna1 Re: Książki, które nie dały się przeczytać 30.03.11, 10:50
          > > . Stosunek płciowy odbyli niemalż na pobojowisku.
          >
          > O, błe :(

          Błe, ale i tak jakoś łatwiej by mi było to przełknąć od bodajże Konrada Lewandowskiego, u którego bohater odbywa stosunek płciowy w pełnej zbroi, ku równie pełnemu ukontentowaniu partnerki.

          > Z podobnych powodów odłożyłam, z dużym niesmakiem, wspomniane tu Oko Jelenia.

          To roztropnie zrobiłaś nie próbując czytać ciągów dalszych (zresztą i z innych powodów też). Ale mnie Oko Jelenia w pewnym sensie spodobało się - spodziewałam się totalnej chały (jako że o Pilipiuku mam zdanie wyrobione) i dostałam coś, co pomimo zupełnie odczapnej akcji i wspomnianych obsesji autora, ma swoje zalety. Opisy scenerii są niezłe, i to całe urządzanie się bohatera przypadło mi do gustu. Ale im dalej, tym gorzej. Tym niemniej, uważam, że Pilipiuk ma (czy może miał) zadatki na całkiem sprawnego pisarza, ale by musiał trafić na redaktora, który by mu 80% dzieła wyrzucał do śmieci. Już nie ma szans.
          • jop Re: Książki, które nie dały się przeczytać 03.04.11, 11:21
            To samo. "Oko jelenia" i czytam jako coś w rodzaju gumy do żucia dla mózgu, ale jakoś mi przeszkadza, że właściwie nie wiadomo, dla kogo ten cykl jest przeznaczony: bohaterowie są nastoletni albo niewiele starsi, a tu gwałty, okulawienia i syfilisy.

            Pilipiuk faktycznie w pewnym momencie osiągnął jakiś poziom warsztatowy - widać to po cyklu o kuzynkach, sporo opowiadań też jest naprawdę niezłych. Niestety, ostatnio nastąpił zjazd. Ostatniego Wędrowycza nie dało się czytać. "Wampir z M3" jest niewiele lepszy.
            • onion68 Re: Książki, które nie dały się przeczytać 03.04.11, 21:29
              Z cyklu "Kuzynki" tylko pierwsza część nadaje się do czytania IMO - coś w sam raz na wakacje. W tym "Oku jelenia" nawet nie doszłam do sceny udziewiczenia, sam napuszony bełkot wystarczył, aby rzucić to w cholerę...
          • ananke666 Re: Książki, które nie dały się przeczytać 04.04.11, 00:53
            paszczakowna1 napisała:

            > Błe, ale i tak jakoś łatwiej by mi było to przełknąć od bodajże Konrada Lewando
            > wskiego, u którego bohater odbywa stosunek płciowy w pełnej zbroi, ku równie pe
            > łnemu ukontentowaniu partnerki.

            Dzięki, dzięki. Wyobraziłam sobie scenę i chichoczę jak kto głupi.
      • ananke666 Re: Książki, które nie dały się przeczytać 04.04.11, 01:05
        > . Stosunek płciowy odbyli niemalż na pobojowisku. Żołądek uprzejmie postukał mn
        > ie w zęby i powiedział, że koniec lektury.

        Ponieważ "Zguba elfów" duetu Norton/Lackey pozostawiła po sobie całkiem miłe wspomnienia, zdarzyło mi się wziąć do ręki książki napisane przez panią Lackey samodzielnie. Można się z nich dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy o seksie:
        - liczba gwałtów fabule nie przeszkadza, w książkach co i rusz ktoś kogoś gwałci na różne mniej i bardziej brutalne sposoby, gwałty ponadto występują we wszystkich możliwych konfiguracjach, chyba tylko zwierzątek nie zaproszono, ale jakiegoś demona czy coś w tym guście to już owszem
        - po bitwie pozytywni bohaterowie "parujący posoką" idą się połajdaczyć w krzaki, albowiem czują się niezwykle podnieceni wypruciem komuś flaków
        - kobieta, która uczestniczyła w walce ze szkodą własną i której świeżo opatrzono rany ochoczo przystępuje do stosunku seksualnego z facetem, którego pierwszy raz na oczy widzi (durny babon chyba w życiu niczego sobie porządnie nie rozciął ani nie obił)
        itd.
        • paszczakowna1 Re: Książki, które nie dały się przeczytać 04.04.11, 21:10
          > Ponieważ "Zguba elfów" duetu Norton/Lackey pozostawiła po sobie całkiem miłe ws
          > pomnienia, zdarzyło mi się wziąć do ręki książki napisane przez panią Lackey sa
          > modzielnie.

          O, rany. Ja też się na panią Mercedes Lackey nabrałam. I to żeby raz, ale trzy. (No głupia jestem, cóż poradzić.) "Zguba elfów" też mi się sympatycznie czytała i uznałam (mylnie i krzywdząco dla Norton, jak się okazało), że owa sympatyczność pewnie jest dziełem Lackey, jako że Norton pisała już raczej słabo. (Siostra nabywała na wypadek straszliwego głodu czytelniczego kolejne sokoły i inne tam, więc wiedziałam.) I kupiłam coś pod tytułem chyba "Strzały królowej", czy jakoś tak. Pierwszy tom. Słabe było (a to, co było fajne, było dziwnie podobne do pewnych fragmentów "Zguby elfów"), ale myślę sobie, nic to, może się rozkręci. Zatem ciężko zarobione pieniądze wydałam na tom drugi. (Jak pisałam, głupia jestem.) Było już całkiem do kitu, więc tomu trzeciego szczęśliwie nie kupiłam. No i wtedy ktoś mnie zaczął przekonywać (nie pamiętam, na forum czy w realu), że Lackey w ogóle pisze świetnie, a "Strzały królowej" to akurat najsłabsze, wpadka i wyjątek. Uwierzyłam (naprawdę jestem głupia) i przeczytałam dwie inne książki Lackey (tym razem już z biblioteki). Jedna to była właśnie (chyba) ta, w której kogoś zgwałcił (chyba) demon. (Tak na pewno nie pamiętam, w każdym razie gwałtów było dużo i demon też był.) Druga (pierwszy tom czegoś) była wypisz wymaluj podobna do pierwszego tomu "Strzał królowej", tylko bohater był płci męskiej (ale homoseksualista). Obie durne do bólu i jeszcze źle tłumaczone.
          • ananke666 Re: Książki, które nie dały się przeczytać 24.09.11, 18:00
            paszczakowna1 napisała:

            > Uwierzyłam (naprawdę jestem głupia) i przeczytałam dwie inne k
            > siążki Lackey (tym razem już z biblioteki). Jedna to była właśnie (chyba) ta, w
            > której kogoś zgwałcił (chyba) demon. (Tak na pewno nie pamiętam, w każdym razi
            > e gwałtów było dużo i demon też był.) Druga (pierwszy tom czegoś) była wypisz w
            > ymaluj podobna do pierwszego tomu "Strzał królowej", tylko bohater był płci męs
            > kiej (ale homoseksualista). Obie durne do bólu i jeszcze źle tłumaczone.

            Uprzejmie informuję, że przeczytałaś któryś tom cyklu "Przysięgi i honor" (nie wiem który, są dla mnie w liczbie gwałtów nierozróżnialne) oraz "Sługę magii". Co gorsza, z tego trzeciego przeczytałam na głodzie wszystkie trzy tomy, na przemian żałując gorzko i karmiąc wewnętrznego cynika. Tak, ja też mam napady zidiocenia.
            • ananke666 Re: Książki, które nie dały się przeczytać 24.09.11, 18:00
              Z tego drugiego!
            • nessie-jp Re: Książki, które nie dały się przeczytać 24.09.11, 18:08
              Eeeee, naprawdę Lackey jest aż tak kiepska? :( Miałam nadzieję na coś fajnego, tym bardziej, że literatury SF z bohaterami o seksualności innej niż domyślna jest jak na lekarstwo, a jeśli już, to w grę wchodzą raczej lesbijki lub bi (choćby Sapkowski).
              • ananke666 Re: Książki, które nie dały się przeczytać 24.09.11, 22:33
                nessie-jp napisała:

                > Eeeee, naprawdę Lackey jest aż tak kiepska? :( Miałam nadzieję na coś fajnego,
                > tym bardziej, że literatury SF z bohaterami o seksualności innej niż domyślna j
                > est jak na lekarstwo,

                Lackey JEST kiepska, poza tym wymyśliła okropną, straszną Mary Sue - Vanyela Ashkevrona. No i to nie jest SF.
                • nessie-jp Re: Książki, które nie dały się przeczytać 25.09.11, 00:10
                  Znaczy, chciałam oczywiście napisać 'fantasy', ale skoro po prostu kiepskie, to sobie dam spokój, poczytam fanfiki lepiej...
            • paszczakowna1 Re: Książki, które nie dały się przeczytać 25.09.11, 00:51
              Yup, yup, "Sluga magii", to było to. Straszne, straszne powieścidło. Przeczytać przeczytałam, ale sama nie wiem po co. Tego pierwszego tytułu sobie nie przypomnę, ogólne wrażenie było, że czytam mocno amatorski scenariusz do jakiejś fetyszystycznej RPG.

              Natomiast za sprawę tejże M. Lackey zdziwiłam się kiedyś bardzo przyjemnie. Mianowicie w taniej książce leżało sobie coś z niczego dobrego nie wróżącym tytułem "Brama Mroku i Krąg Światła", kompletnie nie znanej mi wówczas autorki i gorącą (anty)rekomendacją właśnie Lackey na okładce. Pomyślałam sobie, dwa złote to cena akurat, bo pewnie po przeczytaniu wyrzucę. I okazało się to nadzwyczaj przyjemną urban fantasy. Mogę polecić.

              Później kupiłam tejże Tanyi Huff "Cenę krwi" i tego już nie mogę polecić. Ale przynajmniej bezpretensjonalna bujda o wampirach.
              • ananke666 Re: Książki, które nie dały się przeczytać 25.09.11, 10:43
                Ten pierwszy to albo "Związane przysięgą", albo "Krzywoprzysięzcy". Niestety, nie pamiętam, w której był demon, gwałty są w obu.
                • ananke666 Re: Książki, które nie dały się przeczytać 25.09.11, 10:53
                  Ahahaha. Złapałam demona - Związane przysięgą.
    • marajka Re: Książki, które nie dały się przeczytać 01.04.11, 15:53
      Pojęcie względne. Czasem się nie dają, bo mnie przerastają, czasem się nie dają, bo są za głupie;)

      Z pierwszej kategorii: Ulisses. Ludzie święci, kto to czyta i czy da się to przeczytać i coś zrozumieć? Ja przebrnęłam przez 40 stron i stwierdziła, że to bez sensu bo ja nie wiem o co chodzi.

      W poszukiwaniu straconego czasu. Ale do tego może kiedyś wrócę. Do Ulissesa NIGDY.

      Za głupie: coś Jane Austen, nawet nie pamiętam co, główna bohaterka to była Fanny (?). Wiem, ze to argument na poziomie pięciolatka, ale głupie to było, no!

      Pozwolę sobie jeszcze naskrobać coś o Nad Niemnem. Mam takie wrażenie, że ludzie są do tej książki uprzedzeni, skoro nawet poloniści mówią uczniom, że nudna, że ramota... I młody człowiek bierze w łapy, jeśli w ogóle bierze i z góry stwierdza, że będzie nuda. Ja też pierwszy raz tak czytałam. Ale za drugim razem to było odkrycie stulecia! DA się przeczytać z wielką przyjemnością, jak się człowiek skupi na fabule a nie będzie myślał o (doskonałych) opisach przyrody. Ale mam wrażenie to takie trendi NN nie lubieć, a zachwycać się Gombrowiczem, którego i tak prawie nikt nie rozumie. Ale odkąd Giertych chciał Ferdydurke zdjąć z listy lektur to wszyscy go pokochali:)
      • jhbsk Re: Książki, które nie dały się przeczytać 01.04.11, 20:21
        Jeśli Fanny to Mansfield Park. Ale nie zgodzę się, że to jest głupie. Trudne owszem, ale nie głupie.
        • marajka Re: Książki, które nie dały się przeczytać 02.04.11, 00:30
          Trudne? Nie, to nie było trudne, porażająco nudne;)
          • jhbsk Re: Książki, które nie dały się przeczytać 02.04.11, 08:29
            Dalej nie rozumiem. Jak w każdej powieści JA są tu wspaniale opisane postaci (szczególnie te niesympatyczne), dzieje się dość dużo. Fanny bywa denerwująco bierna, ale nudy według mnie nie ma tu za grosz. Książka jest wręcz przeładowana zdarzeniami (oczywiście jak na książki JA).
            Ciotka Norris, rodzeństwo Crawfordów, siostry Bertram i parę innych osób - czytam o nich zawsze z olbrzymią przyjemnością (choć oczywiście ich nie lubię). Pani Bertram - perełka. Trochę jak Emilia z Nad Niemnem (pozycja horyzontalna), tyle że sympatyczniejsza i niemająca pretensji do męża. I tak dalej...
            • marajka Re: Książki, które nie dały się przeczytać 02.04.11, 11:26
              Czego nie rozumiesz? Nie podoba mi się to, co podoba się Tobie. Po prostu.
              • jhbsk Re: Książki, które nie dały się przeczytać 04.04.11, 08:40
                Co innego nie podoba się ( z tym się nie dyskutuje) a co innego nudne.
                MP nie jest nudne.
                • marajka Re: Książki, które nie dały się przeczytać 04.04.11, 21:53
                  Jest. Nudne jak niewiemco.
      • andrzej585858 Re: Książki, które nie dały się przeczytać 01.04.11, 20:51
        marajka napisała:


        >
        > Pozwolę sobie jeszcze naskrobać coś o Nad Niemnem. Mam takie wrażenie, ż
        > e ludzie są do tej książki uprzedzeni, skoro nawet poloniści mówią uczniom, że
        > nudna, że ramota... I młody człowiek bierze w łapy, jeśli w ogóle bierze i z gó
        > ry stwierdza, że będzie nuda. Ja też pierwszy raz tak czytałam. Ale za drugim r
        > azem to było odkrycie stulecia! DA się przeczytać z wielką przyjemnością, jak s
        > ię człowiek skupi na fabule a nie będzie myślał o (doskonałych) opisach przyrod
        > y. Ale mam wrażenie to takie trendi NN nie lubieć, a zachwycać się Gombrowiczem
        > , którego i tak prawie nikt nie rozumie. Ale odkąd Giertych chciał Ferdydurke z
        > djąć z listy lektur to wszyscy go pokochali:)

        Podpisuję się wszystkimi kończynami!! Co prawda "Nad Niemnem" przeczytałem akurat nie wtedy gdy powinienem byl przeczytac, czyli w latach szkolnych, gdyż nie mogłem przebrnąć przez pierwszy opis przyrody. Ale za to kilka lat później - jednym tchem. To naprawdę wspaniała książka - także z doskonałymi opisami przyrody. Doskonałymi w sensie dosłownym!!

        Za to - kompletnie nie rozumiem na czym polega wielkość Gombrowicza, dla mnie kompletnie nie do strawienia.. Podobnie jak "Przedwiośnie" Żeromskiego - nigdy nie przebrnąłem przez góra 20 stron.
        • nessie-jp Re: Książki, które nie dały się przeczytać 01.04.11, 21:01
          > Za to - kompletnie nie rozumiem na czym polega wielkość Gombrowicza, dla mnie k
          > ompletnie nie do strawienia.. Podobnie jak "Przedwiośnie" Żeromskiego - nigdy n
          > ie przebrnąłem przez góra 20 stron.

          Uwielbiałam i jednego, i drugiego w wieku szkolnym, a było to długie, długie lata przed Giertychem i jego hopsztosami. Gombrowicza za niezwykły klimat groteski i cudownie dopasowany do tego język, a Zeromskiego za całokształt
          • marajka Re: Książki, które nie dały się przeczytać 02.04.11, 00:37
            > Nad Niemnem nie jest złą książką, jest ładne, ale jednak dość naiwne w przekazi
            > e i przedstawieniu bohaterów
        • marajka Re: Książki, które nie dały się przeczytać 02.04.11, 00:35
          > Za to - kompletnie nie rozumiem na czym polega wielkość Gombrowicza, dla mnie k
          > ompletnie nie do strawienia.. Podobnie jak "Przedwiośnie" Żeromskiego - nigdy n
          > ie przebrnąłem przez góra 20 stron.

          Oj, nie chciałam tu oskarżać o nic Gombrowicza;) Lubię Gombrowicza, ale nie każdemu przypasuje. Mam tylko wrażenie, że Gombrowicz jest trendi i kul, bo ciężko go zrozumieć i wstyd się przyznać, że się go nie czyta. Przedwiośnie też lubię. Ale taka już jestem zboczona, że uwielbiam i Nad Niemnem, i Chama, i Niziny. I nawet licejcjat z pozytywizmu piszę;)
        • turzyca Re: Książki, które nie dały się przeczytać 06.04.11, 14:20
          > Za to - kompletnie nie rozumiem na czym polega wielkość Gombrowicza, dla mnie k
          > ompletnie nie do strawienia..

          Ja tak mialam majac 17 lat i czytaja Ferdydurke. Przeczytalam, czemu nie, cienkie bylo, miejscami nawet fajne, ale zachwyt, ktory emanowal z moich kolegow, byl nie do pojecia.
          Po czym majac lat 24, kupilam sobie na lekture do emigracyjnego pociagu "Transatlantyk". Zapasowa ksiazke na wypadek, gdyby mi ten Gombrowicz nadal nie podchodzil, tez mialam. Zaczelam dzielnie od "Transatlantyku" i tylko sie wsciekalam o kazda z pieciu przesiadek, bo mnie odrywaly od lektury.
      • draconessa Re: Książki, które nie dały się przeczytać 03.04.11, 23:13
        O Jezu...' Ulissess'. tez nie dalam rady, brnelam i brnelam, nawet z mapa Dublina w rece... i nie dalam rady. Poleglam i odpadlam. NIgdy nie wroce do tej ksiazki. Co ciekawe, inne ksiazki Joyce'a sobie chwale:)))
        Drugie - nie bijcie - Chmielewska. Nie moje poczucie humoru, poczytalam , owszem, da sie ale... jak ma zachwycac, skoro nie zachwyca? Tertio: Szymborska. Wole Herberta... I - last but not least - wielcy modni ( w roznych okresach) - Wharton, Murakami, Coehlio, Coetzee...nie leza mi , nie da sie czytac. Aha, i nie dalam rady Maslowskiej...
      • klymenystra Re: Książki, które nie dały się przeczytać 05.04.11, 08:22
        Ulisses jest jak najbardziej do przeczytania i zrozumienia. Ja tę książkę uważam za moją świętą księgę - jest w niej wszystko, co w życiu, genialna po prostu.

        Zgadzam się co do Nad Niemnem (co nie przeszkadzało mi zachwycac się Ferdydurke takoż).
    • aadrianka Re: Książki, które nie dały się przeczytać 04.04.11, 08:19
      -"Piesni Lodu i Ognia" Martina. Pierwszy tom przeczytalam z przyjemnoscia, drugi juz tylko z rozpedu, trzeci odlozylam. Pokonalo mnie rozdrobnienie watkow przy niklym postepie fabuly.
      - Dzielo o Dymitrze Samozwancu Komudy. Tom pierwszy zmeczylam do konca, po nastepne nie zamierzam siegac. Nuda, dluzyzny, nic sie nie dzieje, az chce sie wyjsc z kina.
      - "Anoda i Katoda" Wankowicza. Wankowicza generalnie lubie, tych reportazy jednak nie zmoglam.
      - przebrnelam w calosci, ale mam sama do siebie pretensje o zmarnowany czas: "Stara basn" Kraszewskiego.

      Odnoszac sie hurtem do kilku wymienionych w tym watku utworow i pisarzy: "Ulissesa" czytalo mi sie znakomicie, Pilipiuka lubie; jesli idzie o Zeromskiego: w "Przedwiosniu" najciekawszy jest watek romansowy i jako romansidlo najlepiej sie to czyta. "Wiatr od morza" podobal mi sie w calosci. Sienkiewicza lubilam w dziecinstwie i sentyment pozostal, chociaz wszelkie slabe strony tych dziel widze teraz wyraznie. Pokonalo mnie tylko opowiadanko "Selim Mirza" - wszystkie wady sienkiewiczystowskie skondensowane na niewielkiej przestrzeni.
      • jop Re: Książki, które nie dały się przeczytać 04.04.11, 21:26
        > -"Piesni Lodu i Ognia" Martina.

        Ja utknęłam gdzieś w drugim. Przestałam nadążać - mamy 100 stron o bohaterze A, potem 100 stron o bohaterze B, dalej 100 stron o bohaterze C, po czym wracamy do bohatera A i już ni wuja ni pamiętamy, co on był i co robił.

        Z tego samego powodu męczył mnie "Bastion" Stephena Kinga - nigdy nie przebrnęłam przez całość, choć muszę wyznać, że sceny z okresu szalejącej supergrypy w jakiś perwersyjny sposób lubię i do tej części wracam, choć w nieco dziwaczny sposób - uczepiam się jakiegoś bohatera, np. Stu czy Fran i czytam tylko jego losach, resztę pomijając. (A od momentu, kiedy wymarli wszyscy, którzy mieli wymrzeć, książka się robi niestrawna).
        • slotna Re: Książki, które nie dały się przeczytać 04.04.11, 21:58
          O, a mnie to w "Bastionie" nie przeszkadzalo, pamietalam wszystko (choc ogolnie raczej jestem sklerotyczka). Martina tylko nadszarpnelam wakacyjnie, pozyczonego, i mieszalo mi sie od poczatku.
        • kajaanna Re: Książki, które nie dały się przeczytać 06.05.11, 20:21
          >Z tego samego powodu męczył mnie "Bastion" Stephena Kinga

          Dla mnie King to kilka odrębnych światów.

          1. Książki genialne: Zielona mila (książka lepsza od filmu), Skazani na Shawshank (film o wiele lepszy od opowiadania!), Smętarz dla zwierzaków, Lśnienie, Sklepik z marzeniami i Carrie
          2. Bardzo dobre: Miasteczko Salem, Wielki bieg, Ręka mistrza
          3. Da się z trudem przebrnąć: Christine, To, Cujo
          4. Nie da się przebrnąć: Gra Geralda, Regulatorzy, Rosie Madder, Desperacja.

          Co do literatury iberoamerykańskiej... W egzemplarzu Stu lat samotności Marqueza znalazłam tak mniej więcej po 1/4 objętości jako zakładkę bilet z 1998 roku. Widać, że padłam bez czucia kilkanaście lat temu. Podjęte próby kontynuowania lektury sczezły na niczym...
          • slotna Re: Książki, które nie dały się przeczytać 07.05.11, 13:30
            > Dla mnie King to kilka odrębnych światów.

            Pomyslalam "ojaaaa, mam tak samo", spojrzalam na podzial i... nie, jednak mam inaczej :D

            Gra Geralda, Cujo, Wielki marsz, Pokochala Toma Gordona, Misery, Dolorose Claiborne to przede wszystkim ksiazki bez duchow i innych cyrkow i bardzo je lubie, zwlaszcza ostatnia. Pierwsze dwie czytalam w dziecinstwie, moze sa slabsze, a wtedy bylam bezkrytyczna? Desperacje i Regulatorow przeczytalam i chyba nawet z przyjemnoscia, natomiast nie dalam rady Mrocznej Polowie i jakims opowiadaniom. Byl taki film z Johnnym D. "Sekretne okno" na podstawie, czytalam to w zbiorze 4 podobnych i wszystkie moim zdaniem byly beznadziejne. Film zreszta nie lepszy. Natomiast Smetarz dla zwierzakow w dziecinstwie znalam na pamiec.

            Moglabym dlugo, ale musze do pracy ;)
            • paszczakowna1 Re: Książki, które nie dały się przeczytać 27.05.11, 12:56
              "Gra Geralda" jest IMO dobra, prawie tak dobra jak "Dolorose Claiborne". "Cujo" jest w podobnym klimacie jak DC, ale nierówny (King się przyznał, że rzadko był trzeźwy, jak to pisał i chyba to widać). Tym niemniej, do obu można wrócić bez strachu. "Rose Madder" jest całkiem fajna do momentu pojawienia się elementów fantastycznych, później jakość leci na łeb, na szyję. (W ogóle Kingowi najlepiej wychodzą książki zasadniczo obyczajowe.)

              "Desperacja" i "Regulatorzy" to za to IMO chały straszne, koszmarne. Nie przepadam też za wszystkimi "kobyłami" Kinga, tymi Bastionami itp. Wczesnego Kinga, czyli "Miasteczko Salem", "Lśnienie", "Carrie" i "Smętarz dla zwierzaków" uwielbiałam jako nastolatka, teraz już to nie to... Obronił się za to "Wielki marsz" i (w mniejszym stopniu) "Uciekinier" (swoją drogą, strasznie antykapitalistyczna książka, jakoś wcześniej tego nie zauważyłam). I "To" ciągle mi się dobrze czyta, ale głównie z powodu elementów obyczajowych.
              • yo-a-ko Rose Madder 27.05.11, 19:43
                "Rose Madder" jest całkiem fajna do momentu pojawienia się elementów
                > fantastycznych, później jakość leci na łeb, na szyję.

                Ależ byłam rozczarowana (i wkurzona też), gdy to, co zapowiadało się jako lepsza wersja "Sypiając z wrogiem", okazało się fantastycznym bajdurzeniem... Choć przeciw fantastyce nic nie mam, niekiedy lubię bardzo, ale - gdy nastawiam się na ciekawą "opowieść o życiu", a tu mi się bogini jakowaś pojawia, w alternatywnym świecie żyjąca - ojjj, to zgrzyta mi to straszliwie!
                Inna rzecz, że też zgrzytało mi, iż mąż-czarny-charakter okazał się kimś w rodzaju seryjnego mordercy, zboczeńca i sadysty w jednym. Za bardzo to przerysowane dla mnie było!
                • gat45 Cmentarz zapomnianych książek (???) 27.05.11, 20:22
                  Te znaki zapytania to dlatego, że nie znam tytułu po polsku, ale wiecie, o co mi chodzi.

                  Przy tej książce przeszłam samą siebie. Tak mi się spodobał pomysł tego tajnego cmentarzyska książek i dziadka (czy może ojca) prowadzącego nocą małego chłopca tamże, że wyobraziłam sobie jakieś cudowności z postaciami wychodzącymi z literackich wizji i mieszającymi się ze sobą i aż oblizywałam się na ciąg dalszy. A potem nastapiło zwykłe romansidło :((( Jak się wyraziła pewna osoba, przed którą się na to skarżyłam "masz pretensje do Zafona, że nie pisał pod twoje dyktando". I tak wlaśnie było. Niestety urazę do tego autora zachowałam i nie ma siły, która by mnie przekonała do przeczytania czegokolwiek jeszcze z jego twórczości. Zaparłam się. Obraziłam się. I już.
              • slotna Re: Książki, które nie dały się przeczytać 27.05.11, 21:26
                > "Gra Geralda" jest IMO dobra, prawie tak dobra jak "Dolorose Claiborne".

                I sa polaczone! Nie moge sie zdecydowac, czy podoba mi sie ten zabieg czy jednak nie. "Gre" czytalam raz i dawno temu, natomiast "Dolores" sobie teraz dopiero co odswiezylam i nadal uwielbiam. Znakomita powiesc. Nigdy nie widzialam jej po polsku, ciekawa jestem bardzo, jak jest stylizowana.

                "Cujo"
                > jest w podobnym klimacie jak DC, ale nierówny (King się przyznał, że rzadko by
                > ł trzeźwy, jak to pisał i chyba to widać).

                Musze przeczytac, kupilam oryginalna (za jakies 2 euro, jak wiekszosc moich powiesci - kocham second handy ;)). W dziecinstwie wersje polska pochlonelam po prostu. Bardzo jestem ciekawa, jak ja odbiore teraz.

                > Tym niemniej, do obu można wrócić be
                > z strachu. "Rose Madder" jest całkiem fajna do momentu pojawienia się elementów
                > fantastycznych, później jakość leci na łeb, na szyję.

                Nie znam :(

                > "Desperacja" i "Regulatorzy" to za to IMO chały straszne, koszmarne.

                Kurcze, napisalam wczesniej, ze czytalam, ale kiedy probuje sobie cokolwiek przypomniec, wychodzi na to, ze pamietam... "Sklepik z marzeniami". Hm :/
      • aadrianka Re: Książki, które nie dały się przeczytać 22.09.11, 19:09
        Update: nawinął mi się drugi tom Samozwańca, z braku lektury na codzienną podróż do pracy, przeczytałam. Arcydzieło to wciąż nie jest, ale lepsze niż pierwszy tom, a przy jednej scenie nawet się popłakałam, i to publicznie.
    • szary212 Re: Książki, które nie dały się przeczytać 04.04.11, 19:36
      "Władca pierścieni", niestety. To jest jednak bardziej dla chłopców. Trzy razy próbowałam, jako osoba nawet bardzo dorosła. Ale Viggo Mortensen...mmm...Czasem wyższość kina nad literaturą jednak się zdarza; patrz również "Pożegnanie z Afryką". A ciekawi mnie w ogóle, czy był tu już taki wątek?:)
      Czytam sobie, trawiona depresja wiosenną, od nowa całą Jeżycjadę, tak na wyrywki; cztery pierwsze najlepsze wciąż, i bardzo dobre fragmenty w Brulionie Bebe B., tak samo w Nutrii i Nerwusie. Odkryłam ze złością podstawowe nieprawdopodobieństwo w Dziecku Piątku - przecież to niemożliwe, żeby stary woźny nie znał córki zmarłej nauczycielki, która mu na ramieniu płakała - a na tym motywie zasadza się - i wali - cały tzw. plot.
      • jottka Re: Książki, które nie dały się przeczytać 04.04.11, 22:54
        szary212 napisała:

        > "Władca pierścieni", niestety. To jest jednak bardziej dla chłopców.

        eee? co tu ma płeć do rzeczy? to jest dla nastolatków, a i to raczej młodszych, bo tylko w tym wieku człowiek wchłania w ekstazie język Szalenie Patetyczny, Czyny Bohaterskie i takąż fabułę:) potem już robi się krytyczny i styl zaczyna boleśnie przeszkadzać, a i ogląd sytuacji się nieco zmienia. co nie przeszkadza, że w wieku tych lat nastu szalenie chciałam być tolkienowskim elfem:)



        Trzy razy
        > próbowałam, jako osoba nawet bardzo dorosła. Ale Viggo Mortensen...mmm...Czasem
        > wyższość kina nad literaturą jednak się zdarza; patrz również "Pożegnanie z Af
        > ryką". A ciekawi mnie w ogóle, czy był tu już taki wątek?:)
        > Czytam sobie, trawiona depresja wiosenną, od nowa całą Jeżycjadę, tak na wyrywk
        > i; cztery pierwsze najlepsze wciąż, i bardzo dobre fragmenty w Brulionie Bebe B
        > ., tak samo w Nutrii i Nerwusie. Odkryłam ze złością podstawowe nieprawdopodobi
        > eństwo w Dziecku Piątku - przecież to niemożliwe, żeby stary woźny nie znał cór
        > ki zmarłej nauczycielki, która mu na ramieniu płakała - a na tym motywie zasadz
        > a się - i wali - cały tzw. plot.
        • nessie-jp Re: Książki, które nie dały się przeczytać 05.04.11, 16:44
          > bo tylko w tym wieku człowiek wchłania w ekstazie język Szalenie Patetyczny, C
          > zyny Bohaterskie i takąż fabułę:) potem już robi się krytyczny i styl zaczyna b
          > oleśnie przeszkadzać,

          Ależ skąd. Potem człowiek zaczyna się troszkę interesować samą postacią profesora Tolkiena, obszarem jego zainteresowań, jego pracami
      • jhbsk Re: Książki, które nie dały się przeczytać 05.04.11, 08:43
        szary212 napisała:

        > "Władca pierścieni", niestety.

        Ja miałam kilka podejść do Władcy pierścieni. Z początku mi nie szło. Potem za namową koleżanki przeczytałam najpierw Hobbita (bajka znakomita) i wróciłam do Władcy. I czytało mi się znakomicie. Potem wracałam jeszcze do niego wielokrotnie.
    • nr-m Re: Książki, które nie dały się przeczytać 05.04.11, 00:06
      1.Ulisses - cały czas sobie obiecuję, że kiedyś po to sięgnę
      2. cały Proust
      3. Faraon - pierwsza nieprzeczytana przeze mnie lektura :/
      4. Wojna i pokój - kilka stron i leżę, ale nadal się zbieram, jak zresztą do kilku innych książek, których za pierwszym/drugim/trzecim podejściem nie zdzierżyłam

      Za to bólem serca patrzę na całego Dostojewskiego, Trylogię czy Lesia na listach książek, których nie da się czytać, bo akurat te należą do moich ulubionych i naprawdę czytanych wielokrotnie.
      • doratos Re: Książki, które nie dały się przeczytać 06.04.11, 14:02
        Podpisuję się pod tymi co kochają Nad Niemnem,Chłopów,Trylogię czy Lesia:)
        Książki zaczęte przeważnie kończę,oprócz Mistrza i Małgorzaty,po przeczytaniu połowy odłożyłam,a potem żałowałam obejrzawszy w telewizji,zachwyciłam się rolą Anny Dymnej,na pewno do tego wrócę.
        Philipiuka przeczytałam coś o Wędrowyczu,i jakiś zbiór opowiadań,i raczej nie sięgnę po jeszcze.
        I dzięki za cynk o Obcej,miałam to zakupić,a teraz tego nie zrobię,wydam na coś innego!:)
    • retro-story Re: Książki, które nie dały się przeczytać 06.04.11, 15:54
      Oj, sporo ich jest, niestety. "Nedznicy", "Opowiesc o dwoch miastach", "Lesio", "Zbrodnia i kara", "W drodze"... Wlasnie podchodze po raz drugi do "Wodnikowego wzgorza" - zyczcie mi powodzenia.
    • morgen_stern Re: Książki, które nie dały się przeczytać 06.04.11, 19:54
      - tradycyjnie Ulisses, odpadłam po kilkunastu stronach, kiedy zorientowałam się, że po prostu nie nadążam i w ogóle ale o co chodzi. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że miałam poniżej 18 lat, ale jakoś mnie nie ciągnie, by do Ulissesa wrócić...

      - Dołączam się do Lorda Jima. Nagle uświadomiłam sobie, że się męczę i kompletnie nie interesuje mnie ten marynarzyk, rozwlekłe dialogi i monologi etc. W przedmowie autor napisał, że zarzucano mu rozwlekłość właśnie i że powinien był ograniczyć się do opowiadania. Zgadzam się, opowiadanie byłoby dobre i całkowicie wyczerpałoby temat.

      - któryś z "Hoteli" Marthy Grimmes, dotrwałam do połowy. Ja pierdzielę, w życiu nie czytałam tak nudnego kryminału z tak wkurzającą smarkulą jako główną bohaterką.

      - Biesy. Porażka, choć byłam pełna dobrych chęci. Doszłam do wniosku, jak ktoś powyżej, że życie jest krótkie i szkoda go na czytanie książek, które nas nie interesują, słuchanie muzyki, której nie lubimy i oglądanie filmów, które nas męczą. Róbmy sobie dobrze, umartwianie się, bo "wypada to znać" kompletnie mnie nie rusza. Choć oczywiście warto choć spróbować :)
      • ciastolina84 Re: Książki, które nie dały się przeczytać 06.04.11, 20:09
        Nieprzeczytałam ale spróbuję jeszcze raz: "sto lat samotności", "traktat przy łuskaniu fasoli" i "Anna Karenina". Nie wiem czemu ich nie skończyłam tak naprawdę, bo dobrze się czytały. Może czytając "sto lat samotności" trochę się pogubiłam. Przed tym,zanim zaczęłam to czytać, słyszałam że zazwyczaj tę książkę zaczyna się 2 razy:) Na pewno nie powrócę do Don Kichota (może 40 str przebrnęłam z bólem serca) i mimo szczerych chęci do "szkoły uczuć" Flauberta.
      • paszczakowna1 Re: Książki, które nie dały się przeczytać 06.04.11, 22:27
        >
        > - któryś z "Hoteli" Marthy Grimmes, dotrwałam do połowy. Ja pierdzielę, w życiu
        > nie czytałam tak nudnego kryminału z tak wkurzającą smarkulą jako główną bohat
        > erką.

        To taki kryminał, jak ja baletnica. Ale mojej mamie się nadzwyczaj podobało, ku mojemu zdumieniu. (Ja też przeczytałam, tyle że jakoś nie mam ochoty wracać, bo nudne faktycznie)

        > - Biesy. Porażka, choć byłam pełna dobrych chęci.

        A "Biesy" z kolei mają cechy bardzo przyzwoitego thrillera psychologicznego (choć "Zbrodnia i kara" jako thriller lepsza), tyle że akcja wolno się rozkręca. Dla mnie Dostojewski to prekursor pewnego typu kryminałów (szkoda, że mu się "Bracia Karamazow" tak wykoleili, to też mógł być dobry thriller). Poza tym lubię tylko "Wspomnienia z domu umarłych". A osobliwie nie trawię "Idioty" i "Łagodnej".
        • ginny22 Re: Książki, które nie dały się przeczytać 06.04.11, 22:55
          Ha! "Idiota". Dostojewskiego uwielbiam, spazmów przy nim dostaję, emocje we mnie szaleją. Po "Zbrodni i karze", "Biesach" i "Braciach Karamazow", sięgnęłam po "Idiotę" i... I nie przebrnęłam, poddałam się dość szybko, bo to było zupełnie nie to. Nie czułam klimatu, nastrój mnie nie ponosił, nie czułam tej powieści. Dziwne.
          • ginestra Re: Książki, które nie dały się przeczytać 07.04.11, 09:52
            ginny22 napisała:

            > Ha! "Idiota". Dostojewskiego uwielbiam, spazmów przy nim dostaję, emocje we mni
            > e szaleją. Po "Zbrodni i karze", "Biesach" i "Braciach Karamazow", sięgnęłam po
            > "Idiotę" i... I nie przebrnęłam, poddałam się dość szybko, bo to było zupełnie
            > nie to. Nie czułam klimatu, nastrój mnie nie ponosił, nie czułam tej powieści.
            > Dziwne.

            Co do "Idioty" Dostojewskiego, to oczywiście każdemu co innego się podoba i w ogóle, ale chciałam powiedzieć tylko, że jest to powieść "z kluczem". I być może brak tego klucza zakłóca odbiór, bo czytelnik czyta ją jak zwykłą powieść, gdy tymczasem jest ona (dosłownie i w przenośni) niezwykła.

            Ten klucz jest mianowicie taki, że Dostojewski w liście do przyjaciela, Majkowa, napisał, że chciałby stworzyć powieść, w której bohater jest "nieskończenie piękny". (Niektórzy krytycy podają, że "nieskończenie dobry", ale Dostojewski użył słowa "prekrasnyj", czyli piękny i w powieści jest też zasugerowana taka ważna idea "piękno zbawi świat", natomiast jak najbardziej można tu mówić też o pięknie duchowym). W tymże liście Dostojewski dalej wyjaśnia, że stworzenie takiego bohatera literackiego jest bardzo trudne, ponieważ jedynym takim wzorcem człowieka nieskończenie pięknego jest po prostu Jezus, a trudno stworzyć takiego bohatera bez popadania w patos. Drugim znanym z literatury bohaterem niesamowicie pięknym byłby Don Kichote - on natomiast budzi śmieszność. I teraz, Dostojewski chciał stworzyć bohatera literackiego nieskończenie pięknego, który jednakże nie denerwowałby patosem, ani nie budził śmieszności.

            Ta idea prześladowała go od lat i wreszcie nadał jej kształt w "Idiocie", tworząc postać księcia Myszkina, który właśnie jest bardzo mocno i świadomie wzorowany na postaci Jezusa (nawet na poziomie biograficznym bohatera występuje tam wiele zakamuflowanych odwołań do Ewangelii, a podobieństwo duchowe obu postaci jest przemożne), przy czym Dostojewskiemu udało się uniknąć patosu poprzez uczynienie bohatera właśnie "idiotą", czyli człowiekiem chorym na dość specyficzną chorobę (coś pomiędzy epilepsją a jakąś inną przypadłością psychiczną). Dzięki temu jest on bardzo "nie z tego świata", ale zachowany jest realizm i zachowana jest też godność bohatera, bo nikt tak naprawdę nie jest w stanie wyśmiewać się z niego, choćby chciał, bo on jest tak pokorny i taki właśnie niesamowity, że to po prostu nikomu nie udaje się. Książę Myszkin ma też coś z Don Kichota, jednakże nie budzi śmieszności.

            Niesamowita jest też w książce narracja: narrator niby wszechwiedzący, ale co jakiś czas przypominający czytelnikowi, że spisuje wiadomości czy wręcz plotki zasłyszane od ludzi, i że te wiadomości nie zawsze są ze sobą zgodne. To też tworzy specyficzny klimat powieści.

            Dla mnie to jest po prostu najbardziej niesamowita książka jaką w życiu czytałam, a książę Myszkin bardzo mocno wpłynął na moje postrzeganie Jezusa (po prostu Dostojewski pokazał mi, poprzez swoją wrażliwość, w jaki sposób sam postrzegał Jezusa i zainspirował mnie tym). W książce jest też trochę odwołań do prawosławia, które są bardzo ciekawe. Sam bohater nie jest praktykującym chrześcijaninem i jego poglądy religijne pokazane są dość mgliście, jednakże przekazuje on pewne sedno, którym dla Dostojewskiego jest współczucie dla człowieka - każdego bez wyjątku, współczucie dla cierpienia człowieka, nawet dla cierpienia spowodowanego grzechem i gotowość niesienia tego cierpienia wraz z drugim człowiekiem.

            Jak u Dostojewskiego - jest w tej powieści bardzo wiele poziomów: m.in. duchowy i symboliczny (o którym wspomniałam) oraz psychologiczny. I ten psychologiczny jest też świetnie oddany (postać Nastasji Filipowny z jej wszystkim sprzecznościami oraz jedyna "terapia", która mogłaby jej pomóc zasugerowana przez księcia Myszkina w chwili, gdy ją zobaczył, to są rzeczy tak prawdziwe i tak zgodne z całym dorobkiem współczesnej psychologii, że po prostu trzeba pochylić czoło przed geniuszem Dostojewskiego, przed tym jego darem odczuwania i przekazywania prawdy o człowieku bez zgłębiania różnych teorii. Dostojewski jako pierwszy w literaturze opisał - i to jak! - podświadomość człowieka). Obok Nastasji Filipowny jest tam jeszcze wielu innych bohaterów i wszyscy opisani są po prostu genialnie i nawet jeśli jakaś postać jest drugoplanowa, to też widzimy jej głębię. Trochę również za sprawą księcia Myszkina, który potrafi czytać w sercach ludzi.

            O tej książce można by wiele jeszcze pisać. Jeśli ktoś zachęci się, to na pewno warto przeczytać.
    • a-inka Re: Książki, które nie dały się przeczytać 29.04.11, 20:45
      Nie dałam rady przeczytać "Władcy pierścienia";/,no nie dałam...a podchodziłam chyba z trzy razy...na filmie tez mi się przysnęło,więc chyba tematyka po prostu mi nie leży.
    • zla.m Re: Książki, które nie dały się przeczytać 29.04.11, 23:40
      Ja tam Władcę Pierścieni uwielbiałam, ale fakt, w ogólniaku. I kochałam się w Legolasie, ech... Potem jakoś słabiej szło. Ale polecam Yeskova (Jeśkowa; po rosyjsku К. Ю. Еськов) Ostatni władca pierścienia, to opowieść o ostatniej wojnie o pierścień pisana z pozycji ludzi/stworów z Mordoru. Aragon wredny jest, zawsze to podejrzewałam ;-)

      A z Dostojewskiego do rozpaczy doprowadziła mnie Zbrodnia i kara. Ze 3 razy zaczynałam, a może i więcej. I nie mogę, no nie mogę. Wyrzucenie ukradzionych kosztowności, to mnie zawsze zatrzymuje. Żeby chociaż to były wyrzuty sumienia! Nie, facet jest przerażonym debilem. Ja rozumiem, że to nie chodzi o to, żeby on się w toku powieści wzbogacił, tylko żeby się nawrócił... Ale odrzuca mnie od czytania główny bohater, który tak totalnie mi nie pasuje i którego mam za kretyna (już na etapie planowania zbrodni, a nawet wcześniej, jak czytam o tej jego ogólnej niemożności...), nie daję rady tego czytać. To już bym wolała po prostu rozprawkę filozoficzną, bez tego nieszczęsnego Raskolnikowa i jego rozmemłania
      • jottka Re: Książki, które nie dały się przeczytać 30.04.11, 00:06
        zla.m napisała:

        > Ja tam Władcę Pierścieni uwielbiałam, ale fakt, w ogólniaku.

        bo to dokładnie na ten wiek - później szaleńczy patos opowieści już nie jest do wytrzymania... wiem, co mówię, w wieku lat 15 czytałam w amoku, po upływie lat wielu lepsze były wspomnienia od ponownej lektury:)


        > I kochałam się w Legolasie, ech...

        a nie chciałaś być elfem?:) mną uczucia nie szarpały, ale status elfa bardzo mnie się podobał:)


        > a z pozycji ludzi/stworów z Mordoru. Aragon wredny jest, zawsze to podejrzewałam ;-)


        bo aragorn jest z gatunku tych supermenów, co szybko człowieka swą idealnością do szału doprowadzają - nie masz to jak gimli:)



        > Nie, facet jest przerażonym debilem.

        no ale on jest od początku przerażonym debilem:) i słabosilną ofiarą dziewiętnastowiecznych rozterek filozofów, rozwiązanie ostateczne, jakie sobie znalazł, też pasuje do jego psychiki, ja bym tego nie czytała w kategoriach recepty uniwersalnej.

        • paszczakowna1 Re: Książki, które nie dały się przeczytać 01.05.11, 14:48
          > > Ja tam Władcę Pierścieni uwielbiałam, ale fakt, w ogólniaku.
          >
          > bo to dokładnie na ten wiek - później szaleńczy patos opowieści już nie jest do
          > wytrzymania

          Dla mnie tam do wytrzymania. Do tej pory lubię, choć fakt, że nie za patos.

          > > I kochałam się w Legolasie, ech...

          Przed filmem? Niemożebność.

          A ja kochałam się w Beornie z Hobbita. Prawdziwy he-man, nie to co jakiś elf...

          > a nie chciałaś być elfem?:) mną uczucia nie szarpały, ale status elfa bardzo mn
          > ie się podobał:)

          Zawsze chciałam być krasnoludem. Znacznie lepszy deal.
          • dakota77 Re: Książki, które nie dały się przeczytać 01.05.11, 17:05
            Mnie tez w czasach mlodosci wczesniejszej podobal ksiazkowy Legolas, filmowy juz mnej:)
            • jottka Re: Książki, które nie dały się przeczytać 01.05.11, 23:40
              filmowy jest do tamże:( nie powiecie chyba, że ten mydłek z wąsikiem podrostka to ma być ELF??? wolne żarty:((

              aragorn zresztą też mnie niespecjalnie ujął, no może galadriela by uszła:)
              • nessie-jp Re: Książki, które nie dały się przeczytać 02.05.11, 00:24
                jottka napisała:

                > filmowy jest do tamże:( nie powiecie chyba, że ten mydłek z wąsikiem podrostka
                > to ma być ELF??? wolne żarty:((

                Ja byłam filmowym Legolasem po prostu wstrząśnięta, i to bynajmniej nie w znaczeniu pozytywnym. Pamiętam to uczucie krzywdy i oburzenia, że jak to... jak to...?! To ma być elf?! Z tymi brwiami jak gąsienice i tlenionym borsukiem na głowie?

                Filmowa Galadriela piękna. Agent Smith
                • paszczakowna1 Re: Książki, które nie dały się przeczytać 02.05.11, 21:52
                  >Agent Smith
                  • nessie-jp Re: Książki, które nie dały się przeczytać 03.05.11, 15:27
                    > Tyle że ja nie oglądałam przedtem Matrixa...

                    Ja to widziałam tuż po Matriksie, niemal jedno po drugim. I wrażenie było wstrząsające, zwłaszcza że cały czas miałam wrażenie, że Elrond za chwilę zreplikuje się w miliardach egzemplarzy i będzie z głupią miną ganiać głównych bohaterów w postaci wirusa...
                    • marslo55 Re: Książki, które nie dały się przeczytać 04.05.11, 14:06
                      nessie-jp napisała:
                      "I wrażenie było wstrząsające, zwłaszcza że cały czas miałam wrażenie, że Elrond za chwilę zreplikuje się w miliardach egzemplarzy i będzie z głupią miną ganiać głównych bohaterów w postaci wirusa..."
                      I tak oto dowiedziałam się, że Elrond to agent Smith. Zawsze miałam problemy z rozpoznawaniem twarzy, ale swoją rolę gra pewnie też fakt, że "Matrix" nie dał się Marslo obejrzeć do końca;)
                      A replikowanie chyba było przez twórców "Władcy pierścieni" często stosowane, więc obawy jak najbardziej na miejscu:)


                    • paszczakowna1 Re: Książki, które nie dały się przeczytać 04.05.11, 15:21
                      > zwłaszcza że cały czas miałam wrażenie, że Elrond za chwilę zreplikuje
                      > się w miliardach egzemplarzy

                      Nie ty jedna tak miałaś. Koleżanka, z którą poszłam na pierwszą część, podejrzewała Elronda o bycie czarnym charakterem (książki przedtem nie czytała), no bo przecież Agent Smith go gra. Koledzy z kolei, z którymi oglądałam następne części, każde pojawienie się Elronda witali chichotami i kończeniem każdej kwestii chóralnym: Mister Anderson.

                      Weaving był naprawdę fajny, ale to chyba nie była najlepsza decyzja obsadowa.
                      • ananke666 Re: Książki, które nie dały się przeczytać 04.05.11, 17:29
                        Hobbits are a virus...

                        www.theonering.com/images/medialibrary/hobbitsareavirus.jpg
            • paszczakowna1 Re: Książki, które nie dały się przeczytać 02.05.11, 00:06
              > Mnie tez w czasach mlodosci wczesniejszej podobal ksiazkowy Legolas, filmowy ju
              > z mnej:)

              Podobać, to on mi się też podobał (filmowy zdecydowanie mniej), bo to bardzo sympatyczny facet. Ale zupełnie nie erotycznie.

              Absolutnie tylko Beorn. Duży, silny, włochaty ;-) i z bestią w środku...
    • gat45 Gra w klasy 01.05.11, 10:30
      Dostałam ją do rąk już jako dzieło kultowe, wiele o niej wcześniej słyszałam. I nic, nie udało mi się wejść w konwencję. Okazałam się nieprzemakalna na to, co ponoć wielkość czy choćby tylko urok tej książki stanowi. Trzy razy startowałam, w odstępach po kilka lat. I za każdym razem porzucałam ją wcześniej. Spójrzmy prawdzie w oczy - po prostu te opisy "z życia cyganerii" mnie nudziły, a dramatis personae w najlepszym przypadku złościły. Ogólnie - zieeeeew.....
      • dakota77 Re: Gra w klasy 01.05.11, 10:34
        Tez tak mialam. To byla moja lektura na studiach, przedstawiona nam jako takie wielkie dzielo wlasnie, a ja sie nudzilam i meczylam przy jej lekturze.
        • gat45 Re: Gra w klasy 01.05.11, 10:53
          No to się wreszcie odważę zapytać - jak to się kończy ? O ile w ogóle się kończy... Dla mnie to były luźne kartki typu "z pamiętnika" + między liniami informacje o tym, jak autor sobie wyobraża życie paryskiej bohemy. A te ostatnie nijak mi się nie zgadzały z tym, com u innych autorów wyczytała.
          • dakota77 Re: Gra w klasy 01.05.11, 11:03
            Myslisz, ze pamietam? Wyrzucilam to z pamieci:). A u nas na roku ta ksiazka byla uwazana za kultowa, ludzie wzorujac sie na bohaterach zaczeli pic yerba mate...:)))
            • gat45 Re: Gra w klasy 01.05.11, 11:08
              Yerba mate to i moje otoczenie piło i o tej książce z uwielbieniem gadało. Pytałam lata później o koniec i też nikt już nie pamiętał. Sic transit.....
              • yasemin Re: Gra w klasy 22.05.11, 16:29
                Ja sobie sporządziłam w specjalnym zeszycie: -1.listę książek, które przeczytałam 2.książek, które muszę przeczytać (w miarę jak czytam, odhaczam sobie kolejne tytuły) i 3.książek niedokończonych. Oto te ostatnie:

                O krasnoludkach i sierotce Marysi
                Historia żółtej ciżemki
                Odarpi, syn Egigwy
                Porwanie w Tiutiurlistanie
                Trzej muszkieterowie
                Pożenanie z Afryką
                Ogniem i mieczem
                Kilmeny z Kwitnącego Sadu (lub: Dziewczę z sadu)
                Pani na Srebrnym Gaju
                Lord Jim
                The Graduate
                Między ustami a brzegiem pucharu
                The Trumpet Major
                Cudowna podróż
                Wichrowe Wzgórza
                Iwona, księżniczka Burgunda
                Gargantua i Pantagruel
                Czerwone i czarne
                Dżuma
                Zamek

                Myślę że o ile pierwszych kilka pozycji chyba nigdy nie uda mi się przetrawić, to do ostatnich 8 pozycji wrócę na pewno. Chyba do każdej książki trzeba jakoś dojrzeć wewnętrznie albo musi przyjść odpowiedni czas na daną książkę; nieraz też zdarzało się, że nagle brakło czasu na dokończenie książki, bo trzeba było się zająć czym innym- jakieś kolokwium, tłumaczenie itp… (Wy też tak macie, czy wolicie najpierw dokończyć książkę, choćby miało się zarwać noc?)
                Dodam, że tak jak przez całe dzieciństwo i młodość wzdragałam się przed fantastyką, tak teraz parę mies. temu sięgnęłam po "Władcę Pierścieni"- i naprawdę podoba mi się...
              • maniaczytania Re: Gra w klasy - to moze ja Was poratuje :) za 26.05.11, 19:55
                czas jakis niedlugi, bo wlasnie brne przez nia od ... marca, ale sie zaparlam i wykoncze ja :)
                Zostalo mi jakies 30 rozdzialow (ze 155).

                A z moich niedokonczonych to caly czas leza i czekaja "Sto lat samotnosci" i "Milosc w czasach zarazy".
          • maniaczytania Re: Gra w klasy - skonczylam, chcecie 16.06.11, 20:27
            wiedziec, jak sie skonczyla? Czy to bedzie za duzy offtop?

            A i dodam, ze po tak dlugim czasie meki czytania, ogolnie oceniam ja jednak jako swietna!
    • the_dzidka Re: Książki, które nie dały się przeczytać 22.09.11, 12:16
      "Millennium" Larssona. O Jerum Pajtasz, co za masakra! Pomijam juz wysoce niesympatyczne postaci, ale akcja wlecze się jak gówno za okrętem! Nudne, przegadane, jak pogadanka starej ciotki w papilotach. Czytałam, bo nie lubię nie doczytywać książek, i zastanawiałam sie, kiedy tam w końcu coś zacznie się dziać. Tymczasem dzianie sie totalnie sie rozmywa w strasznej logorei narratora. Skończyłam pierwszą część, z ulgą oddałam prawowitym właścicielom i z ciekawości wzięłam do ręki drugą, co prawda nie mając zamiaru jej pożyczać... Przeczytałam pierwsze trzy strony i wyszło mi, że logorea jeszcze sie pogłębiła, a postacie jeszcze bardziej zniesympatyczniały. NIGDY WIECEJ. Za to niezwykle lubię Wallandera i wracam do niego co kilka miesięcy.
      • dakota77 Re: Książki, które nie dały się przeczytać 22.09.11, 13:39
        Heh, ja tez uwazam, ze to mocno przekreklamowane ksiazki. Moze bylyby lepsze, gdyby mialy solidna redakcje, gdyby ktos kazal autorowi przyhamowac i powyrzucac pewne rzeczy. Poza tym denerwowala mnie fanficowa wrecz nieludzkosc bohaterow. Najmadrzejsi, najsprytniejsi i nie wiadomo co jeszcze.
        • kaliope3 Re: Książki, które nie dały się przeczytać 22.09.11, 13:50
          A jak uważacie, czy da się to strawić po angielsku? Dostałam chyba 3 tomiska i w ramach nieustającej nauki, tudzież podtrzymywania wiedzy miałam zamiar się za to zabrać.Przyznam że mnie trochę zniechęciłyście:)
        • paszczakowna1 Re: Książki, które nie dały się przeczytać 23.09.11, 11:11
          Ja też mialam wrażenie, że czytam nieludzkiej długości fanfik nie wiadomo do czego. Strasznie byłam wściekła, bo sama zażyczyłam sobie Larssona pod choinkę (a mogłam Mankela, głupia krowa).

          A moja siostra po tomie pierwszy zaczęła przez pomyłkę trzeci, i przez dłuższy czas tego nie zauważyła...
          • slotna Re: Książki, które nie dały się przeczytać 23.09.11, 20:20
            > A moja siostra po tomie pierwszy zaczęła przez pomyłkę trzeci, i przez dłuższy
            > czas tego nie zauważyła...

            :D:D:D

            Czy to jest podobne w bezsensownym laniu wody do Dana Browna?
            • bupu Re: Książki, które nie dały się przeczytać 23.09.11, 21:54
              > Czy to jest podobne w bezsensownym laniu wody do Dana Browna?

              Brown przy Larssonie jest jak kran kuchenny przy Niagarze. Larsson topi wszystko w pierdylionie najzupełniej zbędnych szczegółów i scen do niczego nie potrzebnych. Podczas lektury tomu trzeciego, który nabyłam na podróż, bo taki łozkosznie gruby, nie skończy się po pierwszej godzinie jazdy, nie wiedziałam, co jest bardziej wkurzające, ta akcja, konająca w słowotoku, cudowna wspaniałość Salander, czy zniewalający męski urok pana głównego bohatera męskiego, jak mu tam było. Wyparłam dziada z pamięci, w każdym razie sypiał przez całą serię z wszelkimi bohaterkami płci żeńskiej, które czuły ku niemu szaleńczy pociąg, a potem wszyscy rozstawali się w przyjacielskiej atmosferze, bez żadnych fochów, uraz i problemów. Blargh.
              • the_dzidka Re: Książki, które nie dały się przeczytać 24.09.11, 11:59
                > Brown przy Larssonie jest jak kran kuchenny przy Niagarze.

                Brown przy Larssonie jest wręcz archiwistycznym detalistą.

                > Larsson topi wszystko w pierdylionie najzupełniej zbędnych szczegółów i scen do niczego nie > potrzebnych.

                O, tego określenia mi brakowało. Topi! Cała fabuła topi się w tej logorei. Dzięki, Bupu.
                Również pełna zgoda co do wyjątkowej obrzydliwości i Salander, i Blomkvista z kreską przez o.
                • slotna Re: Książki, które nie dały się przeczytać 24.09.11, 21:26
                  > Brown przy Larssonie jest wręcz archiwistycznym detalistą.

                  Jezusmaria. Nie no, Brown byl dla mnie do tej pory symbolem rozmemlanej, przegadanej tandety.
          • ananke666 Re: Książki, które nie dały się przeczytać 24.09.11, 17:47
            paszczakowna1 napisała:

            > (a mogłam Mankela, głupia krowa).

            Rozczuliła mnie Twoja samokrytyka :D
      • aadrianka Re: Książki, które nie dały się przeczytać 22.09.11, 19:06
        "Millenium" wpisałam na prywatną listę Filmów/Seriali Lepszych niż Książkowy Pierwowzór, razem z m.in. "Grą o Tron". Oczyszczenie z dłużyzn i nadmiaru wątków stanowczo temu utworowi wyszło na dobre.
        • pi.asia Re: Książki, które nie dały się przeczytać 22.09.11, 21:19
          Mam zasadę - za książki ambitne, wybitne i nagradzane, tudzież chwalone przez krytyków z reguły się nie biorę bo w większości przypadków są niestrawne.
          Wasze wypowiedzi potwierdzają słuszność mojej zasady ;)

          Potwornie zmęczyło mnie "Imię róży", nie pamiętam czy doczytałam do końca.
          Na pewno nie doczytałam "Nocy i dni" - odrzuciło mnie zaangażowanie polityczne Agnieszki.
          "Hańba" Coetzee'ego pozostawiła głęboki niesmak i odrazę (to zabijanie psów...)
          "Świat Króla Artura" Sapkowskiego - popisywanie się autora własną erudycją. Trylogia husycka - przebrnęłam pierwszy tom. A np. Sagę o wiedźminie tegoż autora znam na pamięć.
          "Akwarium" Suworowa - opis przygotowań do spalenia żywego człowieka w krematorium na zawsze skreślił tę książkę z listy moich czytadeł, nawet jak się dowiedziałam, że to było "na niby".
          I jeszcze taka seria "Przyłbice i kaptury" czy "Miecze i przyłbice" a może "Hełmy i kaptury" - pierwszy tom kończy się ugotowaniem żywcem jakiegoś wroga przez głównego bohatera. Po drugi tom nie sięgnęłam.

          Ale za to z rozkoszą dołączam do wielbicieli "Nad Niemnem" i "Chłopów".
          Generalnie staroświecka jestem....

          • nessie-jp Re: Książki, które nie dały się przeczytać 22.09.11, 22:46
            pi.asia napisała:

            > Mam zasadę - za książki ambitne, wybitne i nagradzane, tudzież chwalone przez k
            > rytyków z reguły się nie biorę bo w większości przypadków są niestrawne.

            Hy, hy, mam to samo
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka