black-apple
21.09.11, 01:01
Mieliśmy już kandydatów do rozwodu, teraz przyszła kolej na takowych, których na łamach musierowiczowskich książek nie potrzebujemy. I nie tylko "życzymy" im śmierci, ale czegoś o wiele gorszego: zapomnienia, wykreślenia z przyszłej fabuły i powolnej zagłady w niepamięci autorki.
Ze swojej strony nominuję Milę Borejko. Niechęć do owej pani rosła u mnie od czasów Pulpecji, żeby swą kulminację osiągnąć w Neobachoriadzie. Nie ukrywam, że jej nieobecność w Sprężynie była dla mnie jedną z największych zalet książki. Mila jest nie tylko bohaterką jednej z najmniej realistycznych wątków serii (Kal Amburka i odniesiony sukces jako dramaturg, następny Wyspiański, polski Szekspir, etc.), ale również antypatyczną, dominującą matroną, która zamiast bawić i nieść pocieszenie, irytuje i wpędza w depresję. Przyznam szczerze, że jej wielce nieprawdopodobną śmierć przyjęłabym z zadowoleniem, ale usatysfakcjonuję mnie jej przedłużony pobyt w Oksfordzie i wynikająca z tego nieobecność w McDusi.