lezbobimbo
01.11.12, 18:04
To jest tak glupio napisane, ze soki moje trzewne bulgocza juz 4 tydzien i zmusily mnie do zalozenia osobnego watku.
Otoz w groteskowej scenie Lalra wybucha na zniszczonego borejska goscinnoscia Pyziaka i wola, ze przez pyziacze porzucenie nigdy nie umiala nikomu zaufac i miala zawsze problemy z facetami.
To wszystko jedno bzdurne i obelzywe dla otoczenia klamstwo. Rownie wielkie i obelzywe, co wiecznie gorejaca krzywda i kleska Gaby po 19 latach zwiazku z Grzesiem.
Po pierwsze, jakim cudem Laura w ogole pamieta czy kojarzy to slynne porzucenie? Nie bylo jej jeszcze na swiecie!
Pyziak, ktorego nigdy nie znala osobiscie, powinien byc jej rownie obojetny co jakis babeczny wujek Tadek, ktory tez nigdy nie byl obecny w jej zyciu (bo tak samo nie istnial).
To juz Pyza jest logiczniej napisana - malo co obchodzi ja biologiczny ojciec, bo byla zbyt malutka, zeby w ogole kojarzyc Mutromana, co przyjechal na chwile podezrec pierogi, cmoknac w czolko, oddalic sie z Gaba na strone by splodzic Laure i wyjechac znowu.
Po drugie, jaka okropna i patologiczna jest wiec rodzina Borejkow, ktorzy z nia zostali - skoro wiecznie czula sie samotna i nie mogla nikomu zaufac itd?
Tak, juz od dawna wiemy, jak bardzo patologiczny jest kolchoz. Juz Gabi, Babi i Ignac wiele razy swoich chorob dowiedli, ale nie rozumiem teraz, na czyja strone przechodzi Laura. Jednoczesnie chce byc antypyziacza, wiec ruga uojca, a jednoczesnie twierdzi, ze byla cale zycie nieszczesliwa z Borejkami.
Po trzecie, kto jak kto, ale mala fryga grajaca z nawleczonymi ciotek w makao, dzwoniaca do nich w swietnej komitywie, jakos problemow z facetami nigdy nie miala i byla w stosunku do nich smielsza niz jej dorosle ciotki.
I w doroslym zyciu tez by nie miala "problemow", gdyby tylko MM umiala pisac postaci podrywaczek i skrzacych wigorem femme fatale. Niestety juz dawno nie umie i lamie im kregoslup oraz psychike po osiagnieciu wieku rozrodczego (Laura, Pulpecja) lub studenckiego (Ida, Aniela).
Po czwarte, skoro tak bardzo potrzeba bylo Laurze w zyciu meskiego samca autorytetu i ojcowskiej milosci, to w takim razie kim sa madrze sklepieni faceci mieszkajacy od lat z nia w kamiennym kregu na Roosevelta - Ignac, Grzegorz, Marek? I dlaczego Laura klamie zaraz potem, ze Ignac byl lepszym ojcem niz Pyziak?
Po piate, jesli przyjac, ze kolchoz byl tak przykry (a byl wobec Laury tekstami otwartymi, wyrzutem i lzami gabinymi), skoro faceci obecni byli zbyt tekturowi albo zbyt poswirowani, i skoro Laura tak desperacko poszukiwala Pyziaka, aby wreszcie znalezc rodzine i wspolnote, to dlaczego po odnalezieniu nagle go znienawidzila?
I dlaczego go zaprasza, aby zwabic go w pulapke borejczej zemsty?
Kiedys olal ja, kiedys nie byl jej ciekaw, nie bylo go w jej zyciu, ale teraz najwyrazniej chce z nia kontaktu.
Przyjezdza po raz drugi na jej slub, wyciaga rece, prezent przyniosl w sam raz dla mlodej pary, po sponiewieraniu nie obraza sie i nie znika na dobre, tylko jeszcze chce ja uspokoic.. A ona gleboko gdzies ma jego uleglosc, jego chorobe, jego nieobecnosc na slubie, jego pobyt w szpitalu.
BLEEEE. Laura oficjalnie stala sie rownie obelzywa i psychotyczna na temat Pyziaka co Gaba. Cieszymy sie wszyscy. Gratulujemy MM nastepnej koslawej kreacji.