floress
13.02.13, 22:47
Przeczytałam (zmęczyłam) McDusie jakiś miesiąc temu i pomijając wieeeele wątków i sytuacji, które zostały opisane już na forum, jest jeszcze jedna rzecz, opisana bez ładu i składu i w zaprzeczeniu do historii z poprzednich tomów Jeżycjady.
Chodzi mi o wątek Pyzy.
Pyza mieszka sobie zagramanicą wraz z Frycem i małą Milą i przyjeżdża na święta. Kochana i kochająca córka i wnuczka, odwiedzająca rodzinę i przyjmująca u siebie rodzinę niezbyt często, jak sądzę, przyjeżdża i zatrzymuje się gdzie? Nie w kołchozie, jej domu rodzinnym. Nie u matki, siostry i babci. Nie u cudownej i kochającej ją najbliższej rodziny, z którą ponoć jest bardzo silnie związana. Ona zatrzymuje się u ciotki, pod Poznaniem, bo ta ma większy dom.
Do jasnej anielki, to w kołchozie mogą zamieszkiwać kolejne to osoby, kolejni mężowie córek, fura dzieciaków, Ida z familią praktycznie tam jest non stop, a dla rodzonej, ukochanej córki nie ma tam miejsca? Przecież w czasach kiedy była mała mieszkali tam: Mila, Ignac, Gabrysia z Pyzą i Tygrysem, Natalia, Pulpa i Ida z Markiem (potem wymienieni na Grzegorza i małego Ignaca). Razem 9 sztuk. Teraz mieszkają Mila i Ignac, Tygrys i Gabrysia z Grzegorzem i Ignacym G. Sztuk 6. To chyba Pyza z małżonkiem i dzieckiem zmieściłaby się. Tym bardziej, że to tylko na święta.
Tak samo kolacja wigilijna. Zawsze rodzina razem, gadają tyle o więziach, miłości i tepe, a Wigilię spędzają na dwa domy i dopiero potem jadą wszyscy do Pulpy. Skoro na kawę mogli jechać, to i chyba na całą kolację daliby radę? Tym bardziej, że znowu zgrzyta mi to w kontekście Pyzy, która Wigilię spędza z ciotką, a nie z matką i siostrą.
Dziwne to dla mnie i bardzo nie MM. Podpisuję się pod poglądem, że to nie MM pisała McD.