18.02.13, 22:17
mial ktos okazje ogladac?
po dlugich poszukiwaniach gladalam go wczoraj, zatrzymalam sie na 40minucie - wszystko mnie draznilo...
Film oparty jest na fabule Idy sierpniowej i KK
Gaba - jest brunetka o dlugich wlosach.. ???
Ignacy - to mega ignorant, a nie sympatyczny roztrzepaniec
watki sie w nieznosny sposob przepalataja - Pani Szczepanska jest pania Basia i pracuje w roli pomocy domowej u pana Paszkieta, planujac odejsc z tej pracy daje ogloszenie do gazety - na ktore odpowida przychodzac na rozmowe IDa. A Ida potrzebuje pieniedzy by oddac je Gabie -bo te ktore Gaba dala jej na zakupy wydala na perfumy i rajstopy

Ida tez jest drazniaca - mega krotkie wlosy i zero tej slawnej "kobiecosci"

czy tylko ja tak odbieram ten film???????

a Pyziak - nie ma w sobie nic z ksiazkowego uwodziciela... :)
Obserwuj wątek
    • znowuniedziela Re: film ESD 18.02.13, 22:29
      Kiedyś, dawno, dawno oglądałam Kłamczuchę i sadziłam(jakże błędnie), iż to dno filmu ... Jestes wytrwalsza, niż ja-ESD wyłączyłam bodaj na kanapkach i tekście "Gaba , nie rób Idzie tego i tamtego...", to chyba ok 5' filmu. Raz, że zupełnie źle dobrani aktorzy, a dwa-niesamowite jest też wrzeszczenie i piskliwość aktorek, Ida i Gaba-o raju, te fryzury, te głosy, to zupełne przeciwieństwo książki, ale najśmieszniejsze jest, iż Musierowicz (hihihihihihihi) jest współautorką scenariusza, czyli jakiś wpływ na film miała :O to tylko świadczy hm... o braku spójnej wizji :( filmy są denne....
      • ginestra Re: film ESD 19.02.13, 07:56
        Dawno temu na forum dzieliliśmy się wrażeniami o tych filmach.

        Mnie utkwiła w pamięci rozmowa forumowa o filmie ESD, w której sama brałam udział. Znalazłam ją teraz i tu wklejam, może komuś się przyda:

        forum.gazeta.pl/forum/w,25788,55011009,55011009,Uwaga_film_ESD_w_telewizji_Puls_w_tym_tygodniu_.html
        O filmie ESD jest jeszcze kilka wątków, jak widzę przez wyszukiwarkę, ale chyba ten, co wkleiłam powyżej jest najdłuższy i najbardziej wyczerpujący (takie mam wrażenie).

        Generalnie nikomu chyba nie podobał się ten film, o ile dobrze pamiętam.

        Znalazłam też wątek o Kłamczusze:
        forum.gazeta.pl/forum/w,25788,74529588,74529588,Jutro_Klamczucha_w_tv_.html
        Kłamczuchy nie widziałam, tylko ESD. Jak sobie przypomnę ten film, to naprawdę wraca to poczucie rozczarowania - straszną obsadą i ogólnym wydźwiękiem filmu (te wrzaski itp.). :(
        • ginestra Re: film ESD 19.02.13, 08:17
          PS. W wątku, który wkleiłam o filmie ESD recenzje filmu są na początku i na końcu, a w środku rozmowa zeszła na Tolkiena, Harrego Pottera, ekranizację Mistrza i Małgorzaty, Potopu i jeszcze na inne tematy. :-D

          W każdym razie po tych off-topikach recenzje filmu o jeżycjadzie wracają.
    • ginny22 Re: film ESD 19.02.13, 09:40
      Znalazłam plakat do tego filmu. Może się przyśnić w nocy...

      https://www.pigasus-shop.de/images/product_images/popup_images/2915_0.jpg
      • neandertalka Re: film ESD 19.02.13, 10:16
        Tak, szokujący, ale łaaaadny! Plastycznie ładny.

        Nie widziałam tego filmu, przeoczyłam we właściwym czasie i film, i plakat, ale na podstawie tego, co piszecie, podejrzewam, że plakat jest jedyną dobrą rzeczą w całym tym przedsięwzięciu.

        Po co zmieniać, i to krańcowo, wygląd bohaterek? Nie pojmuję.
        • ginny22 Re: film ESD 19.02.13, 10:44
          Plakat może i ładny, tylko trochę nie koresponduje z wymową książki...
        • panterarei Re: film ESD 19.02.13, 11:16
          o jezusie... no taki plakat to się faktycznie kojarzy.. z LSD.. najwidoczniej grafik nie zakumał o co chodzi i myślał, że to o zacpanych nastolatkach, uśmiechających się upiornie, brr
    • taka_prawda500 Re: film ESD 24.02.13, 12:00
      Filmu niestety nie widziałam - nie wiecie może skąd można go ściągnąć lub przegrać?;)
      Nawet jeśli jest straszny to i tak bardzo chciałabym go zobaczyć - z czystej ciekawości:)

      "Kłamczucha" wcale nie była taka zła, aktorzy byli w miarę dobrze dobrani do literackich pierwowzorów:)
      • taka_prawda500 Re: film ESD 24.02.13, 12:01
        A plakat upiorny - faktycznie może się w nocy przyśnić;)
        • ateh7 Re: film ESD 24.02.13, 12:44
          www.youtube.com/watch?v=fad56ewrwy4
          • melomanka87 Re: film ESD 24.02.13, 17:14
            O rany rany, 5 minut dopiero obejrzałam i już nie wyrabiam.

            Czy wy też oglądając filmy sprzed trzydziestu lat macie wrażenie, że tam nikt normalnie nie rozmawia, tylko wszyscy deklamują? A większość aktorek ma piskliwe głosiki jak Alibabki? Ostatnio próbowałam obejrzeć ekranizację "Nocy i dni", bo byłam ciekawa, jakich aktorów dobrano do postaci książkowych, no i nie dałam rady, ich sposób mówienia był taki irytujący..
            • neandertalka Re: film ESD 24.02.13, 17:48
              Ha, to ciekawe. Bo ja po kilku minutach oglądania odniosłam wrażenie przeciwne - że film nie jest aż tak zły, jak się na podstawie tego wątku spodziewałam. Tak, wygląd zewnętrzny głównych bohaterek całkowicie odbiega od literackiego pierwowzoru, ale gra - dla mnie zaskakująco OK. Zaznaczam - po paru minutach, nie wiem, jak byłoby dalej (na razie nie oglądam).
              • verdana Re: film ESD 24.02.13, 17:56
                A dla mmnie z kolei "Noce i dnie" pozostają arcydziełem także dziś.
                • neandertalka Re: film ESD 24.02.13, 18:13

                  > A dla mmnie z kolei "Noce i dnie" pozostają arcydziełem także dziś.

                  Tak!!!
                  Ale może to kwestia różnicy pokoleń? Bo jeśli ktoś ogląda obecnie film po raz pierwszy, to znaczy, że jest ode mnie o pokolenie młodszy. Cyfra 87 w nicku melomanki też by to sugerowała:-)
                  • melomanka87 Re: film ESD 24.02.13, 18:36
                    Jakieś fragmenty w telewizji mignęły mi pewnie już kilkanaście lat temu, ale teraz chciałam obejrzeć pierwszy raz po przeczytaniu książki.

                    Dla odmiany "Lalka" serialowa bardzo mi się podobała. Wprawdzie w tych rzekomo najpiękniejszych aktorkach ja nie mogłam się doszukać powalającej urody, ale samo udźwiękowienie jest bez zarzutu.
                • nabakier Re: film ESD 27.02.13, 13:21
                  Dla mnie też. I "Lalka" (z Kamasem).
              • melomanka87 Re: film ESD 24.02.13, 18:10
                Ja dobrnęłam już do 47. minuty, przerażający śpiew "uśmiechnij się" będzie mi się śnił po nocach :/

                Swoją drogą wygląda na to, że w tych czasach punki nosili się najmniej "rozwlekle" i niechlujnie...
            • dakota77 Re: film ESD 24.02.13, 18:59
              Sprzed 30 lat, mowisz? :) Moim zdaniem w polskim kinie deklamuja do dzis. A jak nie deklamuja, to belkocza. A postsynchrony leza i kwicza, jeszcze nie slyszalam u nas dobrego dzwieku w filmie chyba.
              • melomanka87 Re: film ESD 24.02.13, 19:05
                Też fakt. Najważniejsze kwestie z "Domu złego" zrozumiałam tylko dzięki angielskim napisom.

                Dawniej deklamowali, wykrzykiwali i piszczeli (czy też raczej piszczały), teraz mamroczą. Chociaż niektóre współczesne filmy nawiązują do tego dawnego stylu teatralnego deklamowania - rozczarowujący "Katyń" czy, jak wnioskuję ze zwiastuna, "Tajemnica Westerplatte".
            • vi_san Re: film ESD 24.02.13, 20:23
              Nocy i Dni nie zaryzykowałam, ale ESD włączyłam. Faktycznie - tragedia! Już nawet nie o to chodzi, że piszczą [aczkolwiek to prawda] ale one nie rozmawiają - one wygłaszają kwestie. Poza tym one nie zachowują się jak młode, nastoletnie w końcu pannice - nawet ten króciutki dialog, gdy Gaba z Idusią "wpadają" na Janusza - kwestia "Ja nie jestem dla ciebie żadna Gabrysia" - jest wypowiedziana tak nieznośnie sztucznie, bez emocji mimo, że głosem zmęczonej życiem trzydziestolatki.
              • melomanka87 Re: film ESD 24.02.13, 20:28
                > nawet ten króciutki dialog, gdy Gaba z Idusią "wpadają" na Jan
                > usza - kwestia "Ja nie jestem dla ciebie żadna Gabrysia" - jest wypowiedziana t
                > ak nieznośnie sztucznie, bez emocji mimo, że głosem zmęczonej życiem trzydziest
                > olatki.

                Otóż to. I zawsze, kiedy jeden aktor ma drugiemu przerwać, to ten pierwszy robi w odpowiednim momencie wyczekującą pauzę.

                Aktorce grającej Gabrielę udała się tylko jedna kwestia: "Ja wiem, co mi chciałeś powiedzieć... Uważaj, bo się spocisz!" To przejście od rozmowy z Pyziakiem do krzyku w stronę siostry wyszło bardzo naturalnie i nic dziwnego, że Pyziak się zdezorientował.
    • ewa.venge Re: film ESD 25.02.13, 20:10
      Klamczuche ogladalam tylko we fragmentach na YT - nie znalazlam nigdzie calosci - i moze przez to, ze byly to tylko fragmenty - podobalo mi sie.
      Pawełek był dokładnie taki budyniowato-soczkowy jak go sobie wyobrażałam, Aniela też charakterna i genialna w stylizacji na Franię. Kiepski Robrojek:(

      ale co znajduje na plus i w ESD i Klamczusze to wnętrza - widać, że są to zwykłe mieszkania - a nie wystylizowane studia jak w obecnych serialach.
    • msmaggoz Re: film ESD 25.02.13, 23:06
      Gaba jest straszna.... wredna, chamska, nieprzyjemna.... no cóż... oglądam dalej.
    • piotr7777 ten film nie był taki zły 26.02.13, 19:35
      Pamiętajmy, że wtedy (W 1986 r.) to nie była ekranizacja kultowej powieści kultowej pisarki, ale po prostu film młodzieżowy NA MOTYWACH książki dla młodzieży autorki znanej, ale bez jakiejś szczególnej przesady.
      A co za tym idzie nazwisko Borejko czy adres "Roosevelta 5" kojarzyły się tylko tym, którzy przeczytali Kwiat kalafiora i Idę sierpniową a nie jak teraz, nawet osobom, które kontakt z Jeżycjadą mają sporadyczny. Teraz to trochę jak np. z nazwiskiem "Lubicz", które kojarzy ktoś, kto nigdy nie widział Klanu.
      Dziś gdyby M. M. wyraziła zgodę (wtedy nie traktowała Jeżycjady jako swojej misji życiowej, były to po prostu dla niej książki, które kiedyś tam napisała i do których, gdyby nie namowy wydawnictwa zapewne nie miała większej ochoty wracać, w latach 80 powstały tylko dwie pozycje i to takie trochę prowokacyjne) na ekranizację możliwości widziałbym dwie. Albo obsadzono by aktorów najbardziej rozpoznawalnych (typu Adamczyk, Szyc, Karolak a z kobiet np. Kożuchowska, Zielińska czy Ostaszewska) i na wszelkie zarzuty, że odtwórca w ogóle nie przypomina postaci z rysunków M. M., byłaby odpowiedź, że to tak świetny aktor, że wręcz musi zagrać tę postać a różnice w wyglądzie są drugorzędne. Albo zdecydowano by się na odtwórców niekoniecznie z czołówki, za to przypominających pierwowzory, ale wtedy targetem byliby tylko wielbiciele Jeżycjady. W każdym wypadku dziś taki film byłby uzupełnieniem książki, wtedy tak nie było (nawiasem mówiąc uważam, że najlepsza ekranizacja Jeżycjady byłaby filmem rysunkowym, to by rozwiązało problem i z obsadą i np. z upływem czasu. Serial o Simpsonach dzięki rysunkowej formule może trwać do dziś).
      Co do samego filmu - Gabriela nie jest blondynką z krótkimi włosami (choć jest wysoka), bo dla akcji jej wygląd nie ma wielkiego znaczenia. Natalia nie jest nazywana tutaj Nutrią a Patrycja Pulpą, zatem nie muszą mieć odpowiedniego do przezwiska wyglądu. Powieściowa Gabriela (ta z K.K.) też jest (do pewnego momentu) apodyktyczna i krzykliwa, pod koniec przehodzi przemianę, no to akurat zostało z książki, że to ona piecze tort dla ojca.
      Reżyserka po prostu wybrała te fragmenty K.K. i I.S., które nadawały się - z uwagi na dramaturgię - do pokazania na dużym ekranie. Z tych samych względów wcześniej sfilmowała Kłamczuchę, gdzie jest filmowa akcja (dziewczyna za chłopakiem wyjeżdża do innego miasta, pod przebraniem pracuje u niego jako gosposia etc.) a nie sfilmowała Szóstej klepki, która jest pod tym względem dość statyczna. Wątek relacji Cesi z Danką nadawałby się co najwyżej na godzinny film telewizyjny czy spektakl Teatru Młodego Widza.
      To co mnie dziwi, to niekonsekwencje obsadowe z tych dwóch filmów. Na przykład - Aniela jest ta sama, Leonard Pietraszak też powtarza rolę doktora Kowalika, ale już np,. Irena Kownas gra inną postać (wtedy panią Dąbek - Nowacką, teraz panią Lisiecką). Z kolei nie wiem dlaczego Dmuchawca tu gra Krzysztof Gosztyła (dużo za młody), skoro w Kłamczusze był to Wiesław Drzewicz a to było jeszcze przed Smerfami i W labiryncie, więc chyba miał czas. Tak w zasadzie jedyny obsadowy strzał w 10 to Paweł Nowisz w roli Pieroga.
      • benedyktanka Re: ten film nie był taki zły 26.02.13, 20:48
        Powiem więcej: nie tylko nie był zły, był całkiem dobry. Ktoś, kto widział przebój kinowy z tego czasu pt. "Alabama" wie, o czym mówię. Spójna fabuła, nienachalna dydaktyka, niezłe aktorstwo, także aktorek odtwarzajacych role Borejkówien (a im sie najwięcej dostało). Jak pamietam z KK, Gabrysia rzeczywiście była krzykliwa i apodyktyczna, zachowywała się okropnie, aż jej Nutria czy Pulpa zwróciła uwagę, że ciągle wrzeszczy. Co do jej sztucznego głosu w pierwszej rozmowie z Pyziakiem - mnie to przekonuje, sama miewałam gotowe kwestie na rozmaite wypowiedzi chlopaków, którzy mnie interesowali, i zapewne brzmiałam wtedy sztucznie :-) W Idzie kobiecość właśnie się budziła, więc trudno, żeby kwitła na dobre... Rozmaitych problemów aprowizacyjnych i tak za malo pokazano, jak na mój gust. Młodzież rzeczywiście bawiła się przy polskich przebojach i spiewała z towarzyszeniem gitary. Pamiętam, że kiedy zobaczyłam w "Filmie" (popularny tygodnik, nie wiem, czy jeszcze wychodzi) zdjęcia Idy i Gabrysi, przyrzekłam sobie, że za nic nie obejrzę tego filmidła. Szczególnie zdegustowała mnie Gaba, po prostu porazka - jakas niezgraba, nie Gaba. Obejrzałam film po latach, bez emocji i specjalnych oczekiwań, było OK. Obejrzałam jeszcze raz ostatnio, pod wpływem tego wątku nastawiając się na najgorsze - i pozytywne zaskoczenie. Nie wiem, czy poleciłabym go córce, bo wyrastała na amerykanskim kinie...
      • anchema Re: ten film nie był taki zły 27.02.13, 09:58
        przecież wygląd zewnętrzny Gabrieli ma znaczenie dla fabuły - to że wygląda jak "duży zaniedbany chłopak", że ma krzywą czuprynę przyciętą własnoręcznie jest wyraźną manifestacją jej charakteru, że ma w nosie kolory ziemi i nie czuje w sobie motyla romantycznego przekłada się na wygląd zewnętrzny, to że rąbie w kosza skutkuje m. in. tym, ze nosi się raczej na sportowo a nie kobieco
        podobnie Ida - przecież ta szopa rudych loków (Rudy Kościotrup!) i jej obcięcie jest jakimś uporządkowaniem chaosu (w głowie i na głowie), to że Mila nie ma siwego, w domyśle eleganckiego choć skromnego koczka tylko kiepską trwałą zmienia odbiór postaci - bo przecież wiemy, że Mila mimo szorowania wanny ma w sobie to, czego nie mają inne matki z połamanymi paznokciami (poza tym mama Borejko nigdy nie zrobiłaby sobie trwałej - raz, że nie ta estetyka a dwa, że nie wydałaby na siebie tyle pieniędzy, nawet na bukiet kwiatów dla siebie jej szkoda).
        gdyby jeszcze w tym filmie pojawiły się takie kreacje, że zapomina się że postać wygląda jakoś nie tak, można by to przełknąć ale tu tego nie ma
        fabuła też momentami pada - nie wiem, po co połączyć dwie książki żeby z każdej zebrać po 2-3 wątki - nie lepiej po prostu zrobić jedną a porządnie? po co np. postać Paulinki? nie wnosi do filmu nic, pojawia się na chwilę i nie ma to żadnych konsekwencji, albo wątek z Lisieckimi i tabletkami - w książce są konsekwencje tu właściwie nic (i skąd właściwie pani Lisiecka wysnuła wniosek, ze tata B. to dobry człowiek? przecież to w ogóle nie wynika z akcji filmu)
        ja wiem, że film dysponuje zupełnie innymi środkami i nie wszystko da się pokazać na ekranie, ale w ESD pełno odstępstw od ducha książki: Ida, która zużywa domowe pieniądze na rajstopy, wychodzi na egoistyczną idiotkę i to podwójną, bo skoro tak łatwo zarobiła na serduszkach to mogła jeszcze raz czy dwa podreperować budżet domowy; scena gdy Lisiecka się piekli a Gaba mówi do Idy z ironią "Ty Iduś masz zdaje się własne pieniądze" - co to w ogóle miało być? Gaba która wdzięczy się w sukience na sylwestra jak koński zad do bata - no proszę was, Gaba?
        jedno rozwiązanie, które mi się podobało - Gaba mówi Idzie na początku filmu o co chodzi z Pyziakiem, i to jest fajne rozwiązanie, bo inaczej musiałby chyba iść głos z offu, a ile tego można by wstawić, skoro to są wewnętrzne przemyślenia Gabrieli
        • piotr7777 Re: ten film nie był taki zły 27.02.13, 18:13
          No tak, ale Ty patrzysz z perspektywy osoby, która czytała książkę a zamiarem reżyserki Anny Sokołowskiej było nie dokładne przytoczenie wizji książkowej tylko stworzenie własnej w oparciu o książkę, zresztą za zgodą i przy współudziale autorki.
          Rodzina Borejków nie jest dobrem narodowym, ale własnością intelektualną M. M., która zadysponowała nią w taki a nie inny sposób. Pewnie, że można to krytykować, ale nie można podważać tego uprawnienia autorki. Z jakiś powodów jej to, co u wiernych czytelników wywołuje zgrzytanie zębów, nie przeszkadzało.
          Tak z trochę innej beczki - weźmy taką Trylogię. Michała Wołodyjowskiego nie może grać aktor wysoki, to oczywiste a np. pana Zagłoby szczupły i drobny. Ale w Panu Wołodyjowskim i Potopie ważniejsza od fizycznego podobieństwa (Tadeusz Łomnicki był raczej średniego wzrostu a nie jakoś super niski) była klasa aktorska. Przy Ogniem i mieczem Hoffman postawił na fizyczne podobieństwo i choć aktorzy faktycznie wyglądają tak jak można sobie wyobrazić ich postaci, aktorsko wyszła katastrofa.
          • anchema Re: ten film nie był taki zły 01.03.13, 22:30
            oczywiście, że reżyser ma prawo do pokazania swojej wizji, co więcej, uważam, że film powinien być zrozumiały dla widza który książki nie przeczyta - ja na przykład oglądając "Pozwól mi wejść" nie zrozumiałam pewnej kwestii i przeglądając fora w poszukiwaniu odp. najczęściej trafiałam na "ale żeby to zrozumieć, trzeba by przeczytać książkę" - no właśnie nie, nie powinno być takiej potrzeby
            wiem, że język filmu to co innego niż słowo pisane i ma swoje środki - ale tu nie ma ani autonomicznego dzieła, są fabularne ślepe zaułki np. wspomniany wcześniej wniosek pani Lisieckiej o "dobrym człowieku" - przecież to "resztka" po książce, z akcją filmu nie ma żadnego logicznego związku. jako ekranizacja tez się nie broni, a żeby było dziwniej, zauważ, że dialogi z filmu to w jakichś 80% dialogi słowo w słowo z książki. tutaj właśnie widzę rękę MM i chyba powód jej niechęci do kolejnych ekranizacji: pisanie scenariusza to coś zupełnie innego niż pisanie książki, poległa na wiernym odtworzeniu tekstu - to, co na papierze jest dobre często na żywo brzmi nienaturalnie. poza tym ciągle mam wrażenie, że młode aktorki po prostu nie rozumieją niektórych swoich kwestii i dlatego mówią je z dziwną (dla mnie jako widza) intencją
            myślę, że problemem jest (jak dla mnie) zupełny brak uchwycenia "ducha" książek, gdyby go nie zabrakło fabularne zmiany nie raziłyby aż tak bardzo - osobiście bardzo lubię ekranizację "Dumy i uprzedzenia" z 1940 roku z Laurencem Olivierem: ten film MOCNO odbiega od treści powieści, przesunięto czas akcji, zmieniono niektórym postaciom intencję (Lady Katarzyna jako sprzymierzeniec Lizzie!) ALE ta ekranizacja chyba jako jedyna do tej pory ma humor oryginału: postaci są momentami nie tylko zabawne: one są też rozbawione; i w związku z tym wcale mnie nie rusza że wszyscy biegają tam w kieckach odziedziczonych po "Przeminęło z wiatrem" ;)
          • slotna Re: ten film nie był taki zły 03.03.13, 00:26
            > . Przy Ogniem i mieczem Hoffman postawił na fizyczne podobieństwo i choć aktorz
            > y faktycznie wyglądają tak jak można sobie wyobrazić ich postaci,

            Helena zwlaszcza.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka