Dodaj do ulubionych

urealniacze

29.05.07, 11:19
Wiadomo - ksiązki LMM to fikcja i czasami wypada bardziej, a czasami mniej
realnie.
macie takie swoje zdania labo zdarzenia, które 'urealniają' postać i
sprawiaja, że staje się bardzo bliska i prawdziwa?
ja np bardzo lubię zdanie, w którym Gilbert śmieje się z Ani, że musi kupić
każdą ksiązke, która ma w tytule 'ogród'. ja mam podobnie z róznymi
ksiażkami, które po prostu musze kupować.
a Wy?
Obserwuj wątek
    • supervixen Re: urealniacze 29.05.07, 14:23
      Dla mnie to przygoda Izy w jakimś środku komunikacji... (nie pamiętam czy to
      był tramwaj czy coś innego). Iza była oczywiście dość przerysowana, a
      poszukiwanie z bijącym sercem monety na bilet (czy też biletu) wydaje mi się
      bardzo realne, bo jest u mnie nagminne:D A jak już znajdę bilet, to muszę
      poszukiwać legitymacji:D
      • biljana Re: urealniacze 29.05.07, 16:03
        tez zwrocilam uwage na przygode Izy. Zawsze to bylo dla mnie takim fragmentem
        swiata rzeczywistego. Bohaterki jezdza komunikacja miejska a ne tylko chodza po
        zacienionych lesnych ścieżkach snując marzenia i budując zamki na lodzie.
        Pamietam, ze zawsze sie zastanawialam jak ten tramwj wygladal. Pewnie byl konny
        i pan konduktor mial wielkie wąsy i mundur:)))

        Dla mnie takim urealniaczem bylo jak w ktorejs z ksiazek ciotka Gilberta
        zakradla sie w nocy do spizarni i zjadla ciastka, ktore byly zostawione dla
        Gilberta wracajacego w nocy od pacjentow. Taki ludzkie. Chlopina wraca z pracy,
        w spizarni czeka kolacja:)
        • pontecorvo Re: urealniacze 11.06.07, 09:06
          Poniważ jestem urodzoną pesymistką i malkontentką, jakże realne i cudownie
          zabawne wydaja mi się opisy osób o podobnej postawie, myślę np. o Elizie Andrews
          i jej czarnych zapatrywaniach na życie, które "jest coraz gorsze i trzeba być
          przygotowanym na najgorsze". Są jeszcze inne tego typu postawu, ciotka
          Wywąchiwacz chyba, wszystkie je bardzo lubię.
            • ab7777 Re: urealniacze 12.06.07, 00:48
              i okropna zrzedliwą matkę Pauliny.Nawiasem mowiac bardzo lubie te fragmenty
              gdzie Rebeka wola w nocy na cale miasto Marcina albo gdy ciotki w tajemnicy
              przed soba stosują maseczki upiekszające.
              • pontecorvo Re: urealniacze 15.06.07, 17:52
                Dziewczyny, poratujcie starą sklerotyczkę (jak pisałam w innym wątku jestem na
                etapie odswieżania Ani po latach) - któż to była kuzynka Ernestyna i Paulina
                oraz jej matka??? Co do uroczych pesymistek to zaliczam też ciotkę Diany -
                Atossę z "Ani z Avonlea".
                • mela54 Re: urealniacze 15.06.07, 22:40
                  Kuzynka Ermerstyna oraz Paulina i jej matka występują w "Ani z Szumiących
                  Topoli". Kuzynka E. występuje tylko raz, gdy odwiedza ciocie Kasię i Misię,
                  gospodynie Ani. Paulina to osoba mieszkająca z zrzędliwą matką, której Ania
                  pomaga udać się na srebrne wesele kuzynki.
                  • pontecorvo Re: urealniacze 16.06.07, 16:17
                    Dziękuję za objaśnienia, przypominam sobie faktycznie te postacie. A teraz
                    przymierzam się właśnie do Topoli, więc mam nadzieję, że wszystkie postacie
                    poukładają mi się w odpowiednich szufladkach...
                • supervixen Re: urealniacze 15.06.07, 22:44
                  Była jeszcze zrzędliwa ciotka Mary Maria i chyba ta kuzynka Zuzanny z Rilli też
                  optymizmem nie grzeszyła? Ale akurat Mary Maria nie była specjalnie zabawna, za
                  to bardzo wkurzająca;)
                  • pontecorvo Re: urealniacze 21.07.07, 22:59

                    Jestem teraz w trakcie czytania po latach Topoli – i przypomniałam sobie
                    prześwietne postacie moich ulubionych czarnowidzek. Matka Pauliny – po prostu
                    super! Jak bardzo ujawnia się tu kunszt pisarski LMM, ten humor, to oczko
                    puszczane w stronę czytelnika, Ernestyna też nie najgorsza, coś w stylu naszych
                    starszych pań w poczekalni przychodni, jedna wielka rywalizacja, która już to
                    miała, albo będzie miała. Ale mimo wszystko w moim rankingu nie do pobicia to
                    ciotka Wywąchiwacz, żal oczywiście „biednej Nory”, nie zamieniłabym się z nią za
                    żadne skarby, ale będąc czytelnikiem i delektując się czarnymi prognozami ciotki
                    – jak dla mnie prawdziwa uczta złożona z humoru najwyższych lotów!
                    • lilimeye Re: urealniacze 29.07.07, 00:44
                      No i oczywiście, nie można zapominać o kuzynce Zofii i jej narzekaniach w kuchni
                      Zuzanny ("Rilla ze Złotego Brzegu"). Jakaż to ponadczasowa i uniwersalna postać,
                      zważywszy ile się człowiek w XXI w. w Polsce tego narzekania nasłucha :)
                      Dla mnie bardzo realne są kłopoty Ani, wynikające z roztargnienia, mam to samo.
                      Czynności, których nie lubię, albo które są monotonne, wykonuję zwykle
                      mechanicznie, myśląc o czymś zupełnie innym i czasem niechcący robię głupstwa.
                      Jest taka scena, kiedy Ania, Maryla i Diana w zamieszaniu przyprawiają groszek,
                      który w rezultacie nie nadaje się do jedzenia - jakież to prawdziwe :)
                      Albo postać pani Linde - też mam takie wścibskie sąsiadki, tylko u mnie nie są
                      one tak przyjazne. Albo tęsknota Ani do posiadania choć jednej pięknej sukienki,
                      jak ja dobrze ją rozumiałam, dorastając w latach 80 - w czasach pustych półek w
                      sklepach. Fragment, kiedy Ania dostaje wreszcie upragnioną sukienkę od Mateusza
                      zawsze był jednym z moich ulubionych.
                      Bardzo prawdziwe, niestety, jest też mozolne dążenie do spełnienia marzeń
                      zawodowych, tak jak to jest opisane w "Emilce".
                        • pontecorvo Re: urealniacze 23.01.08, 09:22
                          > Ja tylko nigdy nie moglam zrozumiec dlaczego ofiarowana sukienka
                          jest brazowa,
                          > skoro Mateusz myslal o jakichs jasnych kolorach.

                          To już chyba kwestia p. Małgorzaty i jej "narzucającego" poglądu na
                          tę sprawę...
    • icegirl Re: urealniacze 22.06.07, 23:53
      Dla mnie urealniaczem, ale dopiero po kilku latach, była historia z powidłami
      dyniowymi. Ania nieopatrznie wspomniała, że jest nimi zachwycona, więc przy
      każdej wizycie musieli ją częstować. W ostatnim domu nie robili powideł
      dyniowych, ale... pożyczyli i dali Ani dzban do domu.
      Jakie to prawdziwe często :)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka