vilez Laura i Adam 13.12.14, 11:56 A dla mnie, nieodmienie, niepopularna tu para: Laura i Adam, gra pierwsze skrzypce. W ogóle jestem fanką pary. A co konkretu- to i owszem. Preerotyczna była scen ze słuchaniem ulicznym muzyki. WSPÓLNYM. Czułam, normalnie czułam. I scena/sceny z różą. Mimo, że oddzielna (w sensie, że para nie jest razem w scenach). I róża bardzo zmysłowa, i scena, i zapowiedź. Wyobraźnia mi szalała, takem pobudliwa, hehe. Ale ja w ogóle lubię takie typy, jak Adam i jak Laura. Dla mnie temperamentny Tygrys "ujarzmiony" jest przez właściwą osobę, i ta właśnie konfiguracja osobowa powoduje iskrzenie. Przynajmniej w mojej wyobraźni. Najmniej mi podchodzą Robroj z Natalią. Robroj jest dla mnie aseksualny, w ogóle ta para mi nie pasuje. Podobnie jak nie pasują mi Aniela i Bernard (seks pary sangwiników to musi być coś strasznego ;) ) Grześ i Gaba- też nie widzę. Natalia i Nerwus- szkoda, że tej pary nie ma. Tu iskrzyło, i owszem. Odpowiedz Link
gat45 Re: Laura i Adam 13.12.14, 12:15 Kilka razy w życiu oglądałam takie cudowne przemiany tygrysic w drżące sarenki o powłóczystych spojrzeniach. Prawdziwe, nie udawane przemiany. Sarenka mgiełką delikatną spowita, a w mgiełce migoczą literki : m, i, ś, o, ł, ć (poskładać po porządku). Najdłuższa przemiana trwała prawie rok. Najpierw na sarence pojawiały się pręgi, potem rosły jej zęby i wreszcie pierwotny tygrys wypełzał w całej okazałości i pożerał sarenkę. Dwie pary przetrwały mimo powrotu tygrysa. W tym jedna - bardzo mi bliska - z takim komentarzem męskiej części stadła "i chwała Bogu, bo od tej słodyczy już mdło się robiło". Ot, taki sobie przyczynek do dyskusji - z życia wzięty. Odpowiedz Link
vilez Re: Laura i Adam 13.12.14, 12:30 JA to tak własnei odbieram, że sarenka to zaledwie pewien wyraz cielęcego odurzenia (każdy ma prawo do czegos takiego, jak cielęce...;) ) A tak naprawdę Tygrys to Tygrys, i Adam przecież o tym wie, bo lubi Tygrysy. Poza tym, naprawdę fajny facet wyzwala w tygrysach jakąś łagodność (oczywiście- ograniczoną, tygrys nigdy nie bedzie na stałe sarenką, no bez jaj ;-) ) I tylko taki facet jak Adam może tego dokonać (wiem, co mówię). jedno ejst pewne- tej parze nudno nie będzie, hehe. Dla mnie w tej parze wszystko jest ok. Bardzo nawet ok. Odpowiedz Link
gat45 Re: Laura i Adam 13.12.14, 12:40 Nnnnnnnnnnno nie wiem.... Czy Adam rzeczywiście zetknął się z tygrysią wersją Laury ? Wie co go czeka ? A jak długo Laura będzie na tyle otumaniona, że nie zauważy ubezwłasnowolnienia ? Jakby tak mnie mój facet chciał sprezentować podróż, nawet do wymarzonego miasta, i zrobił to z takiego nienacka, że miałabym tam lecieć prosto z innej, ważnej imprezy ... I nawet by mi nie powiedział, czy w planach jest Ritz i premiera w operze, czy piesza wędrówka i studencka oberża, to chyba bym go tam wysłała samego. A ja nie mam w sobie nic z dzikiego tygrysa, taki sobie zwykły, udomowiony kot ze mnie. Z tych raczej ugodowych, dla świętego spokoju. Odpowiedz Link
kopiec_esmeralda Re: Laura i Adam 13.12.14, 12:49 Gdyby mnie facet wsadził pod kran, wyszorował, poszarpał za włosy, wraził ciernie na głowę, ZABRAŁ na wyjazd bez ustalenia, gadał o półdziecku i półsarence, to na pewno zostałby odesłany na drzewo. Ale ze mnie też nie tygrys żaden, najwyżej pluszowy kotek ;) Odpowiedz Link
gat45 Re: Laura i Adam 13.12.14, 13:03 O tym nawet nie wspominałam, bo cały cyrk z "operową" suknią odbieraną w dzień ceremonii jest dla mnie tak niewiarygodny, że wyparłam z pamięci. Wiele widziałam ślubów, na których panna młoda życzyła sobie wystąpić w roli księżniczki (co każdej kobiecie raz w życiu się należy, jeżeli lubi takie inscenizacje) i zawsze - podkreślam : z.a.w.s.z.e - fryzura i makijaż były uprzednio wypróbowywane raczej kilka razy niż jeden, a suknia przymierzona takoż wielokrotnie. Ja w odbieranie ślubnej sukni w ostatniej, najostatniejszej chwili po prostu nie wierzę. Takich zwierząt nie ma. Odpowiedz Link
vi_san Re: Laura i Adam 13.12.14, 13:25 I słusznie, Gatto, piszesz. Mało tego - zrozumiałabym takie coś w wydaniu abnegatki bezmyślnej Gaby, która szczegóły wesela chce ustać na tydzień [podkreślam: TYDZIEŃ] przed datą ślubu! Z notesikiem. Ale nie Laury, która już jako smarkula koraliki nosiła i podbierała ciotkom perfumy. I swój ślub planowała jak strateg kampanię wojenną - czyli "załatwiała wszystko. A tu, w kwestii najważniejszego niemal elementu "dekoracyjnego" nie tylko nie odbiera kiecy wcześniej [a gdyby u Krawcowej Operowej wybuchł pożar, sąsiadka z góry zalała jej pracownię, gdyby sama Krawcowa Operowa dzień wcześniej złamała rękę, albo z przyczyn niezależnych musiała wyjechać?], ale nawet nie ma umówionego transportu! Gdyby nie Bernard to chyba zamierzała wlec suknię [niechby nawet w pokrowcu] przez zawieję i zamieć przez pół Poznania pomykając piechotą? W ślubnym makijażu i fryzurze? Już pomijam gustowność Pompadury i brak wcześniejszych prób fryzjersko - kosmetycznych... A jeśli nawet suknię w tym ostatnim momencie szlag by trafił, gdyż wirtualne koty i psy na nią zwymiotowały niewirtualnie - w domu przebywa co najmniej kilka osób dorosłych i opisywanych jako trzeźwo myślące, pomocne, przedsiębiorcze i co tam jeszcze. Dlaczego, na wszystkich Bogów Olimpu, nikt nie powiedział "Laura, nie płacz, tragedii nie ma. Nie będzie tej "idealnej" kiecki - trudno. Chodź, przelecimy się szybko po galeriach, jeszcze są otwarte i kupimy ci suknię jakąś odpowiednią, jeśli nie znajdziemy śnieżnobiałej, to kremową, błękitną, pistacjową, w odcieniu szampana... Będziesz wyglądała prześlicznie. A tamta suknia - przyda się na najbliższy koncert."? Targanie przez ukochanego moich włosów, szorowanie gębusi nad zlewem, różany wieniec i wyjazd zaplanowany bez konsultacji ze mną - skończyłyby się zapewne szybką a bolesną śmiercią niedoszłego męża. Jak czytałam tą scenę, to miałam ochotę wszystkimi jak jeden Borejami potrząsnąć [jak szczurem"! Czemu nikt nie reaguje?! Co jest "mniej przemocowego" od szczura we wpakowaniu buźki narzeczonej pod kran celem zmycia makijażu, wyrwaniu jej połowy włosów [energicznie rozczesując koafiurę]... Zabiłabym zarówno pana jak i wszystkich niby bliskich, którzy zamiast uspokoić sytuację "ratując co się da" spokojnie przyglądali się całej scenie... Odpowiedz Link
kopiec_esmeralda Re: Laura i Adam 13.12.14, 13:31 >spokojnie przyglądali się całej scenie... Nie tylko spokojnie, z pełną aprobatą, a Józwa z podziwem. Czułabym się osaczona, jak w horrorze, gdyby mi rzekomo najbliżsi ludzie zafundowali taki los. Odpowiedz Link
vilez Re: Laura i Adam 13.12.14, 13:48 Jaki los? Że ci pomaga, gdy ci nerwy i emocje puściły? Jak komus ufasz, to się nie czujesz osaczona. Odpowiedz Link
gat45 Re: Laura i Adam 13.12.14, 13:56 Jaka znowu osaczona ? Wściekła, owszem :). Ale może masz rację. Ja się nie znam na charakterach takich jak Laury ani Twój. Niespodzianki lubię umiarkowanie, a zaskakiwania mnie nie lubię wcale. A chyba przede wszystkim bardzo nie lubię, jak ktoś wie lepiej ode mnie, czego ja chcę. Odpowiedz Link
vilez Re: Laura i Adam 13.12.14, 15:20 No, Esmeralda pisała o osaczeniu, to się odniosłam (drzewko). Ja dobrze znoszę opiekuńczych mężczyzn. I tak jestem królową ;-) Odpowiedz Link
tt-tka Re: Laura i Adam 13.12.14, 15:26 vilez napisala - samostanowienie mi to nie odbiera no, a laurze odbiera - dobrze znosze opiekunczych mezczyzn, i tak jestem krolowa a laura nie; jest laleczka decydenta Odpowiedz Link
vilez Re: Laura i Adam 13.12.14, 22:11 > no, a laurze odbiera No właśnie nie odbiera :-) > jest laleczka decydenta Inaczej to odczytuję. Jako zaufanie i ulgę, że ktoś tu (Adam) zaprowadza porządek .Ja to rozumiem. Odpowiedz Link
kopiec_esmeralda Re: Laura i Adam 13.12.14, 15:53 Aha, jeśli to było do mnie. Rozróżniałabym opiekuńczość od decydowania za kogoś. Odpowiedz Link
vilez Re: Laura i Adam 13.12.14, 22:07 Sądzę, że gdyby chciała zaprotestować, to miała na to przestrzeń. Ale nie zaprotestowała. Biorę to serio. Nie zaprotestowała, znaczy- jej to jednak pasowało. Odpowiedz Link
gat45 Re: Laura i Adam 13.12.14, 13:52 Jest jeszcze jedno pytanko, które - chyba - nie było jeszcze tak wielokrotnie przewałkowane, jak to, o czym teraz tu piszemy. A mianowicie dopasowanie pana młodego do kreacji oblubienicy. No bo do tego operowego cuda(ctwa), to Adam musiał wystąpić jak nie we fraku, to przynajmniej w jaskółce ? I jak to się ma do naftalinowego kostiumiku ? Pożyczył w trybie pilnym garnitur z elanobawełny od teścia ? Tylko właściwie dlaczego ten szafiarski temat wsadziłyśmy w watek o seksie ? Odpowiedz Link
melomanka87 Re: Laura i Adam 13.12.14, 16:39 Wspominałyśmy tu: niezatapialna-armada.blogspot.com/2013/04/220-groszki-roze-i-kabelki-czyli.html , Kura sporządziła stosowną ilustrację :-) Odpowiedz Link
vilez Re: Laura i Adam 13.12.14, 22:24 > Adam musiał wystąpić jak nie we fraku, to przynajmniej w jaskółce No toż piszę, że kecea to była ni przypiał ni przyłatał...Puszczając wodze wyobraźni, to pewnie i sma Laura niechętnie mówiła rodzinie o tej kiecy mówiła, bo i sama przed sobą nie chciała się przyznać, że coś z nią nie gra. > Pożyczył w trybie pilnym garnitur z elanobawełny od teścia ? Eee tam. Ślub ważniejszy, niż takie rzeczy: czy ciuch pasuje, czy nie. Jest awaria, trzeba zaradzić, i to właśnie cenię w takich facetach, że są opanowani i nie ulegają ciśnieniu takich rzeczy. Ja bym też się wbiła w tę garsonkę i się już nie przejmowała. O to właśnie chodzi. Odpowiedz Link
dakota77 Re: Laura i Adam 13.12.14, 22:29 Ale ty nie nie Laura. A Laura jaka znalismy z wczesniejszych tomow by sie przejela. Odpowiedz Link
vi_san Re: Laura i Adam 13.12.14, 23:45 Vilez, zmiłuj się! Serio wbiłabyś się w śmierdzącą naftaliną 50letnią, zetlałą i wyżółką garsonkę babuni, zamiast kopnąć się kurcgalopkiem po dwóch najbliższych galeriach i nabyć kieckę balową w dowolnym jasnym kolorze, ale czystą, świeżą i nową? Laura jest dość wysoka i szczupła, kupno kiecki nie powinno reprezentować sobą żadnych problemów! Plus Adam - Nadszympans nie uspokaja Laury, tylko ... Żeby nie było - proszę cytat. [Laura już uspokojona przytula się do narzeczonego, nie płacze, nie miota się]: "Adam odetchnął i pocałował ją w głowę. - Yyy, ojoj, uf, uf, pachniesz fryzjerem - zauważył pogodnie. - Chodź no tu. - Zakasał rękawy, pociągnął ją do umywalki, nachylił Laurę i obmył jej twarz najpierw mydłem i ciepłą wodą, potem - zimną, obficie, szerokimi ruchami, aż zaczęła parskać i piszczeć. Zalali pół łazienki! Wytarł ją w końcu troskliwie ręcznikiem, poklepując jak małe dziecko, a potem wziął się za tę jej pokręconą i poupinaną, a rozrzuconą beznadziejnie fryzurę. Powyjmował wszystkie spinki i szpilki, a wtedy ciężkie włosy spłynęły Laurze po ramionach, do pasa. - Aaa! - rzekł z podziwem Adam. Złapał szczotkę i zaczął rozczesywać poskręcane pasma tak energicznie, że aż z nich trzaskały iskry. Tobie to się prezentuje jako facet odpowiedzialny i partnerski? No to masz co najmniej dziwne pojęcie partnerstwa. Jakby mnie jakikolwiek facet [w tym ukochany mąż] spróbował nachylić nad umywalką i mydłem szorować mi twarz - chyba bym mu ręce odgryzła, a w każdym razie groziłoby to ciężkim kalectwem. Zwróć uwagę, że Laura jest już spokojna. Już nie histeryzuje. Nie mógłby powiedzieć "Umyj szybko buzię i rozczesz włosy. Coś wymyślę i będzie dobrze."? Odpowiedz Link
kopiec_esmeralda Re: Laura i Adam 14.12.14, 07:27 O Vi-san, przed chwilą napisałam coś o tym samym wydźwięku. Jeśli związuję się z kimś, to na pewno nie z takim, który będzie postępował ze mną przemocowo, a Aaadammm całkiem lekceważy Laurę, którą rzekomo kocha. Te nici, którymi ją oplątuje to pajęcze są, a nie złote. Odpowiedz Link
vilez Re: Laura i Adam 14.12.14, 09:34 Gdybym była w stanie "dezelato"? Chyba tak. Ale nie chodzi o szczegół (garsonka czy inna suknia- tak, wolałabym suknię). Ale czemu miałby nie umyć jej twarzy? Może jej sie jeszcze trzęsły ręce czy cos takiego...Przecież ona mu ufa. Przesadzacie moim zdaniem z tym zamachem na wolność Laury. Mamy sytuację wyjątkową, to i wyjątkowe środki. Gdyby chciała zaprotestować, to by zaprotestowała. Odpowiedz Link
dakota77 Re: Laura i Adam 14.12.14, 09:44 Mogl jej pomoc sie umyc i uczesac w zupelnie innym stylu. Sposob, w jaki to zrobil uwazam za okropny. Nie chcialabym zeby ktokolwiek mnie tak potraktowal. I nie mow "moze jej sie rece trzesly" bo nic takiego nie wynika z opisanej sceny. Apeluje po raz kolejny, oceniajmy to, co i jak zostalo opisane, nie nadinterpretujmy. Odpowiedz Link
kopiec_esmeralda Re: Laura i Adam 14.12.14, 09:47 Myślę, ze już dyskusja z tobą się wyczerpała, każdy pozostaje przy swoim zdaniu. Odpowiedz Link
kopiec_esmeralda Re: Laura i Adam 14.12.14, 09:47 Dakota, to nie do ciebie było, tylko do vilez. Odpowiedz Link
gat45 Re: Laura i Adam 14.12.14, 09:59 Nie można umyć osobie trzeciej twarzy mydłem metodą "pod kran", nie pakując jej jednocześnie mydlin do oczu. No nie można i już. Spróbujcie sami i zobaczycie. Odpowiedz Link
tt-tka Re: Laura i Adam 14.12.14, 10:14 nie da sie rowniez zmyc solidnego (lzy zlobily koleiny, ha!) makijazu woda z mydlem :-) ale to wszystko nijak sie ma do seksu w J, stosunek aaaaadammma do laury omawialysmy w kilku innych watkach Odpowiedz Link
kopiec_esmeralda Re: Laura i Adam 14.12.14, 10:20 Chyba do seksu ma się tylko tak, ze po takiej akcji to już 0 seksu z tym typkiem ;) Odpowiedz Link
tt-tka Re: Laura i Adam 14.12.14, 10:32 albo jeszcze gorzej - to byla uwertura, a potem tez bedzie "niewazne, ja tego nie potrzebuje" choc nadal nie potrafie ich sobie wyobrazic w sytuacji intymnej to juz predzej Pyze z Frycem , choc znam piekniejsze obrazki Odpowiedz Link
vilez Re: Laura i Adam 14.12.14, 12:07 Można. Osoba myta zamyka oczy i nic nie wchodzi. Poza tym, nei mas zszczegółów typu: co umył mydłem, bez pzresady. Szorowałam już buzie moim dzieciom- także mydłem. Uważałam na oczy i już. Odpowiedz Link
dakota77 Re: Laura i Adam 14.12.14, 12:25 No wlasnie. Dzieciom. Dlaczego Laura zostala przez prawie ze juz meza potraktowana jak dziecko? Odpowiedz Link
kopiec_esmeralda Re: Laura i Adam 14.12.14, 12:45 Półdziecko. A druga połowa Laury pewnie w paśniku liże sól :) Odpowiedz Link
vi_san Re: Laura i Adam 14.12.14, 11:42 Vilez, zacytowałam ci... Laura USPOKOJONA przytula się do narzeczonego. Uspokojona. Nie trzęsąca się, nie histeryzująca. Już uspokojona. Po dyskusji, że ślubu jednak nie odwołają. O ile z początkiem tej sceny się zgadzam - Adam przemówił do histeryczki, że nie kiecka jest najważniejsza, o tyle w sytuacji, kiedy panna już się uspokoiła - ciągnąć ją do umywalki, szorować jej twarz mydłem [i może jeszcze szczotką ryżową? :P ], targać za włosy to moim zdaniem przegięcie. Mógł wówczas powiedzieć właśnie "Umyj szybko buzię zimną wodą, zmyj te resztki makijażu. Coś wymyślimy". Razem! Powiedzieć. A nie pleść jej wianeczek z róż nie pytając o zdanie! Odpowiedz Link
vilez Re: Laura i Adam 14.12.14, 12:12 Dobra, moje ostatnie słow w tej materii: ja to odbieram jako wyręczenie Laury (nerwowa sytuacja). Takie coś pokazuje: "nie martw się już, biorę sprawę w swoje ręce" (przynajmniej częsciowo). Nie widzę w tym niczego złego, żadnego zamachu na niezawisłość itd. I tu się, jak widac rozchodzimy. Bywa :-) Odpowiedz Link
vi_san Re: Laura i Adam 14.12.14, 18:19 A nawracając do seksu [bo wszak o tym jest watek, nieprawdaż], ja doskonale umiem wyobrazić sobie scenę, kiedy Laura wraca po nieudanym koncercie [dla ułatwienia w wakacje, kiedy do Nadszympans ma wolne], zmordowana upałem, z bolącym gardłem, obtartą piętą... No, krótko mówiąc zła, zmęczona i obolała, na co Adam stwierdza, że ma ochotę na seks, więc bierze ją [czule, oczywiście na ręce i niesie do łóżka "bo przecież on wie lepiej czego ona chce"... I owszem, seks jest technicznie bez zarzutu, ale partnerstwa i liczenia się z wolą Laury - dokładnie tyle samo, co w scenie przygotowań ślubnych... Odpowiedz Link
kajaanna Re: Laura i Adam 15.12.14, 20:44 A Laura na to: Tylko rób tak żeby nie było dziecka tylko rób tak żeby nie było dziecka To nieistnijące niemowlę jest oczkiem w głowie naszej miłości kupujemy mu wyprawki w aptekach i w sklepikach z tytoniem tudzież pocztówki z perspektywą na góry i jeziora w ogóle dbamy o niego bardziej niż jakby istniało ale mimo to ...aaa płacze nam ciągle i histeryzuje wtedy trzeba mu opowiedzieć historyjkę o precyzyjnych szczypcach których dotknięcie nic nie boli i nie zostawia śladu wtedy się uspokaja nie na długo niestety. Andrzej Bursa Odpowiedz Link
pi.asia Re: Laura i Adam 11.09.23, 11:38 vi_san napisała: > - Aaa! - rzekł z podziwem Adam. Złapał szczotkę i zaczął rozczesywać poskręcane > pasma tak energicznie, że aż z nich trzaskały iskry. Boru wszechlistny, to ja swojemu psu delikatniej wyczesuję ogon... Odpowiedz Link
ako17 Re: Laura i Adam 11.09.23, 16:40 > - Aaa! - rzekł z podziwem Adam. Złapał szczotkę i zaczął rozczesywać poskręcane > pasma tak energicznie, że aż z nich trzaskały iskry. Ja to się zastanawiam, czy to aby w ogóle była szczotka do włosów Odpowiedz Link
bupu Re: Laura i Adam 14.12.14, 02:20 vilez napisała: > No toż piszę, że kecea to była ni przypiał ni przyłatał...Puszczając wodze wyob > raźni, to pewnie i sma Laura niechętnie mówiła rodzinie o tej kiecy mówiła, bo > i sama przed sobą nie chciała się przyznać, że coś z nią nie gra. Ale ni przypiął, ni przyłatał do czego? Laura obstalowała sobie taką kieckę, jaką chciała. Miała prawo, jej ślub w końcu. A jeśli chodzi o niechęć do chwalenia się kiecką, to prędzej bym obstawiała, że Laura chciała uniknąć mile ironicznych komentarzy babuni, faszerowanych Aureliuszem mów dziadunia i znaczących westchnień matki. Znała ich w końcu, wiedziała jaki mają stosunek do wystawnych strojów - niezbyt pozytywny, delikatnie mówiąc. > Eee tam. Ślub ważniejszy, niż takie rzeczy: czy ciuch pasuje, czy nie. Jest awa > ria, trzeba zaradzić, i to właśnie cenię w takich facetach, że są opanowani i n > ie ulegają ciśnieniu takich rzeczy. > Ja bym też się wbiła w tę garsonkę i się już nie przejmowała. O to właśnie chod > zi. Dla niektórych ważna jest także oprawa tego ślubu i nie jest im wszystko jedno, czy pójdą do ołtarza w ładnej kiecce, czy w byle rzęchu. A skoro Laura sama sobie zaprojektowała kieckę i znalazła nie byle jaką krawcową, to najwyraźniej jej wszystko jedno nie było. Cytacik będzie: "- Widać, że płakałaś. Bardzo widać. - Przełóżmy ślub - zajęczała słabo Laura, odwracając twarz w zakłopotaniu. - Nie mam sukni... ani welonu... wyglądam okropnie... A... poza tym... no, może ty się jeszcze chcesz zastanowić... - Zastanowiłem się już dawno - rzekł gorąco Adam, próbując zajrzeć jej w oczy. - I czekałem na ciebie tak długo, że... Jakie tu znaczenie ma suknia? To ty mi jesteś potrzebna. I nieważne, jak wyglądasz. Zapadła zupełna cisza. Laura stała i stała ze spuszczoną głową, a Adam się wzburzył. - Nie widzisz, że nie mogę bez ciebie oddychać? Co może być ważniejszego od ciebie? - rzucił, potrząsając ją za ramiona. - No, co? Jakaś kiecka?" Taki był opanowany. Dodatkowo w jego przemówce do Laury nie ma śladu troski o narzeczoną, za to jest mnóstwo podkreślania, że jemu ta kiecka jest potrzebna jak dziura w moście, więc o co chodzi. To nie jest opanowany i nie ulegający ciśnieniu typ, tylko tępy egoista, który nie rozumie, czemu baba się maże o rzecz która jego nie obchodzi. Uczynnego upewniania bogdanki, na samym wstępie, że faktycznie wygląda jak mazepa już nie skomentuję. Odpowiedz Link
vilez Re: Laura i Adam 14.12.14, 08:13 Ale jaki znasz inny sposób na osobę w histerii. Czekac, aż się sama uspokoi - ze dwa dni? Tutaj nie było czasu na takie czekanie. Przecież ona plotła bzdury o tej skuni i welonie - ostatecznie, to nie suknia i welon są w ślubie najważniejsze. Ja to widzę tak, że on ją ustawiał do pionu. Trudno z histerykiem w sytuacji naglącej obchodzić się jak z jajkiem. Nalezy przeciwnie - wstrząsnąć nim, by przełamać ten amok, w którym się znalazł. Moim zdaniem reakcja Adama była prawidłowa. Odpowiedz Link
dakota77 Re: Laura i Adam 14.12.14, 08:17 Dostalas cytat z tej sceny w jednym z wczesniejszych postow, jasno wskazujacy na to, ze Laura w momencie kiedy Adam wsadzil jej glowe pod kran nie byla juz w histerii. Trzymajmy sie prosze faktow. Odpowiedz Link
vilez Re: Laura i Adam 14.12.14, 08:40 Jak to nie jest, jak jest? Histeria naprawdę nie polega wyłącznie na spazmach. Odpowiedz Link
zla.m Re: Laura i Adam 14.12.14, 10:12 vilez napisała: > Jak to nie jest, jak jest? Histeria naprawdę nie polega wyłącznie na spazmach. No to na czym? Ona nie była w histerii. Owszem, rozważała przełożenie ślubu i Adam miał święte prawo zaprotestować i powiedzieć, że dla niego nie jest ważna kieca, ale nie tak. Powinien jej pokazać wyjście z sytuacji, czyli: a) dla mnie jesteś najpiękniejsza w czymkolwiek b) ale rozumiem, że chcesz być też piękna dla siebie i żeby koleżankom oko zbielało i takie tam c) suknię i makijaż trafił szlag d) więc POZWÓL że ci pomogę (a nie na siłę ciągnąć do kranu, ja bym tez nie zaprotestowała - z przerażenia i szoku) e) zmyjemy makijaż i pojedziemy po suknię do galerii/wypożyczalni, włamię się do sklepu, jeśli zechcesz f)pomogę ci zmyć makijaż - i tu albo się należy spytać JAK do cholery się taki makijaż zmywa, albo - w rzadkim przypadku, gdy facet wie czego trzeba - zadać pytanie o stosowne mleczko/płyn do demakijażu tudzież waciki g) nie martw się ewentualnym spóźnieniem, bez nas nie zaczną TO jest pomoc, a nie szarpanie, wsadzanie głowy pod kranem, zmywanie ślubnego(!!) makijażu wodą z mydłem i rozczesywanie siłą ślubnej (!! = usztywnionej na maksa) koafiury. Odpowiedz Link
vilez Re: Laura i Adam 13.12.14, 13:46 Jakbym była uryczana, usmarkana, wcurwiona i bóg wi co jeszcze, i z pociekłym tuszem na pół twarzy oraz rozczochraną wiechą na łbie, to i owszem, mile bym przyjeła, gdtyby mnie luuby ogarnął konkretnie- pod kranem i zgrzebłem. Samostanowienia przecież mi to nie odbiera. Ale moze o to właśnie chodzi, że ja się o to nie boję. I dlatego chętnie daje się "ogarniać". I walczyć nie muszę. Co nir znaczy, że nie zawalczę, gdy trzeba będzie. Odpowiedz Link
bupu Re: Laura i Adam 13.12.14, 15:01 vilez napisała: > Jakbym była uryczana, usmarkana, wcurwiona i bóg wi co jeszcze, i z pociekłym t > uszem na pół twarzy oraz rozczochraną wiechą na łbie, to i owszem, mile bym prz > yjeła, gdtyby mnie luuby ogarnął konkretnie- pod kranem i zgrzebłem. Samostanow > ienia przecież mi to nie odbiera. Ale moze o to właśnie chodzi, że ja się o to > nie boję. I dlatego chętnie daje się "ogarniać". I walczyć nie muszę. Co nir z > naczy, że nie zawalczę, gdy trzeba będzie. Ja tam widzę subtelną różnicę między ogarnięciem rozhisteryzowanej dziewczyny, uspokojeniem jej i pomocą w zmyciu rozjechanego makijażu, a wetknięciem rzeczonej dziewoi pod kran jak trzylatki, wyszorowaniem i uczesaniem, bez próby ustalenia czego właśnie dziewoja chce. W dodatku owo szorowanie i czesanie było poprzedzone przemową treści "Na co ci ta durna kiecka, skoro ja jej nie potrzebuję?". Brrrrr. Odpowiedz Link
vilez Re: Laura i Adam 13.12.14, 15:26 Widać się rozumieją :) A kiecka była w rzeczy samej durna, żalu po niej nie ma (swoją drogą, skąd się Laurze tak dziwny pomysł ulągł z tą kiecą, no naprawdę, chyba miała zaćmę). A Adam ratował sytuację. Odpowiedz Link
bupu Re: Laura i Adam 13.12.14, 15:51 vilez napisała: > Widać się rozumieją :) A kiecka była w rzeczy samej durna, żalu po niej nie ma > (swoją drogą, skąd się Laurze tak dziwny pomysł ulągł z tą kiecą, no naprawdę, > chyba miała zaćmę). > A Adam ratował sytuację. No jak to żalu po kiecce nie ma? Przeciez dlatego Laura ryczała jak bóber, demolując sobie makijaż i fryzurę, bo kiecor jej odjechał w siną dal! Poza tym taką sobie kieckę wymarzyła i obstalowała, jej prawo. Czy Laury potrzeby i uczucia się w ogóle nie liczą? A co z jej wizją jej własnego ślubu? Nieważna? Nieważne, że młodej się starannie zaplanowany dzień weselny walić z trzaskiem poczyna, grunt, że młodego kiecka nie obchodziła i umie zapleść warkoczyk. Boru... Odpowiedz Link
vilez Re: Laura i Adam 13.12.14, 17:40 Chyba nie do końca po kiece, pada tam w pewnym momencie jakas refleksja ze strony Laury, że z ta kiecą to jednak coś nie tak (miała już wczesniej jakies przebitki, że to kicz). Myślę, że to bardziej o chaos chodzi, całe to nagromadzenie różnych takich (ojciec, spowiedź, makijażwiadomo jaki itd). Że kieca to był przysłowiowy gwóźdź do wybuchu. W każdym razie ja pamię tam, ze ona miałą watpliwości co do efektu (u krawcowej, podczas przymiarki). Widz? to tak, ze najpierw sobie zaszalała z pomysłem, a potem zaczął się jej rozsądek włączać- chwilami, co ją tylko wnerwiało. Tak przecież bywa, że to, co sobie poczatkowo upatrzysz, może się okazać...no nie bardzo. A nei chcesz się pzred soba całkiem przyznać , że to ejdnak głupie było- ten pierwotny pomysł. Dlatego łyknęła potwierdzenie, że strony Magdy, ze suknia cudo. No, nie było to cudo niewątpliwie. Podobnie- makijaż. Sądzę też, ze dlatego mogła nie biec z entuzjazmem po te suknię, bo czuła, że coć jest "nie tak". Ot, jak już jest, to jest, ale... Odpowiedz Link
kopiec_esmeralda Re: Laura i Adam 13.12.14, 15:52 No dokładnie, brrrrrrrr... Traktuje ją jak bezwolną kukłę, także z tym urządzaniem przenosin, Laura jest stawiana przed dokonanymi faktami. Pytanie, na ile jej to odpowiada. Bo być może TT-tka ma rację, że chciała taka być, przynajmniej przez pewien czas. Odpowiedz Link
vilez Re: Laura i Adam 13.12.14, 13:40 No i widzisz. Mnie mój facet i owszem, robił takie niespodzianki, i to było super, i w ogóle wywołuje u mnie łagodne tony, hehe. Oraz mnie ogarnia w podobny sposób, co Adam przedślubnie. Ale lubi mnie ostrą, oj lubi. Mnie się zdaje, że krytycy tej pary źle ją czytają. Adam oczywiście, że wie, jaka jest Laura- tego się nie da ukryć. No i wie, co go czeka ;) Odpowiedz Link
tt-tka Re: Laura i Adam 13.12.14, 13:54 przyszlo mi tak sobie do glowy, ze moze laura zawsze lub czesto CHCIALA byc taka slodka, sarenkowata i w ogole, tylko rodzina byla niewdziecznym odbiorca tej wersji a teraz znalazla faceta, ktory sie do tego nadaje wzglednie wydaje jej sie, ze on sie nadaje po prostu kolejna kreacja, niewykluczone, ze jej najbadziej podchodzaca, skoro jest przed kim pograc ktora z nas nie marzyla o tym, by byc malenka i noszona na rekach, w wersji bardziej zyciowej - niech on wszystko zalatwi, a ja bede sobie i jemu lezec i pachniec ? pytanie, jak dlugo mozna byc takim stworzeniem kanapowym jak piesek czy poduszka ale erotyzmu miedzy nimi nie widze ani, ani, tylko wlasnie - kurtyna spada, widzowie rozchodza sie i co dalej ? Odpowiedz Link
vilez Re: Laura i Adam 13.12.14, 15:30 Ależ ostra kobieta może chcieć chwilowo być zaopiekowana. Co w tym złego, do licha? Nie widzę, by MM przedstawiała to jako zasadniczą "przemianę" Laury- moim zdaniem to jest nadinterpretacja. No owszem, jest jeszcze w fazie słodkiego zakochania, ale ło rety, to też nic dziwnego. Odpowiedz Link
isia_54 Re: Laura i Adam 13.12.14, 22:56 ale erotyzmu miedzy nimi nie widze ani, ani, tylko wlasnie - kurtyna spada, widzowie rozchodza sie i co dalej ? Oj tam, oj tam! A to autobusowe całowanie włosów i ten dialog spojrzeniami wyrażony - też tak miałam (bez włosów całowania tfu!) niestety złota nić szybko sie zerwała; a potem mszpn Laury rękę sobie (o ile dobrze pamietam) na sercu położył. BTW nie wiem czy to sa najlepsze wzory dla nastolatek, ja tam bym nie chciała, aby moja córka za mąz wychodziła z powodu złotej nici wokół serca zadzierżgniętej Odpowiedz Link
isia_54 Re: Laura i Adam 13.12.14, 23:01 PS. ślubu nigdy nie miałam, ale mam wrażenie, że większość potencjalnych panien młodych raczej chcialaby, aby ten wielki dzień był jak marzenie - nawet jesli kiecja jest raczej zbyt pretensjonalna to MOJA kiecka i JA ją sobie zaprojektowałam I dałam do uszycia krawcowej operowej wiec perspektywa pójścia do ołtarza w zbyt obszernym kostiumiku po babci to raczej nie całkiem to co tygrysy lubia najbardziej, nawet takie usarenkowione Odpowiedz Link
kopiec_esmeralda Re: Laura i Adam 14.12.14, 07:24 Tak, nie chodzi o pompadury, tylko o to, co JA chcę. Jeśli sobie wymarzyłabym iść do własnego ślubu choćby w spódniczce z liści palmowych i w indiańskim pióropuszu na głowie, to jest MÓJ wybór i oczekuję akceptacji albo przynajmniej rozmowy na ten temat. A nie wzięcia mnie pod pachę i wsadzenia pod kran, czy pod prysznic. Swoją drogą, co za maniery, nie spotkałam się nigdy z wsadzaniem kogoś pod wodę, poza psem, który upaćkał się w g. Odpowiedz Link
vilez Re: Laura i Adam 14.12.14, 08:24 Ale życie czasem człowieka stawia w sytuacji, że to co "ja chcę" zostaje zawieszone. Bo np. odjechało w siną dal. I co wtedy? Działac trzeba nadal. Odłożyłabyś ślub, bo kiecka zginęła? Właśnie w takich sytuacjach, gdy nas coś solidnie zaskakuje, sprawdzają się nasze prioprytety. I Adam zapytał Laurę o jej priorytety. A priorytetem w działaniu było opanowanie laurowej histerii. Odpowiedz Link
dakota77 Re: Laura i Adam 14.12.14, 08:27 Nie bralabym slubu w niepasujacej, pozoklej garsonce babci, skoro mozna kupic suknie wieczorowa bez problemu. Nikt nie proponowal sensownych rozwiazan. Od razu znaleziono rozwiazanie w postaci babcinej garsonki, i zrobiono to bez pytania, czego chce Laura. Odpowiedz Link
vilez Re: Laura i Adam 14.12.14, 08:35 A to tak. Mnie jednak chodzi o to, czy akurat garsonka po babci, czy inna kiecka.Chodzi mi o to, że strój nie wpływa na ślub. Oczywiście, ze mogli to rozstrzygnąć lepiej (kupić (jakąś suknię), ale autorka tak to rozwiązała. Może na zasadzie- najprostsze wyjście, garsonka jest na miejscu, nei będziemy teraz latać po sklepach. Odpowiedz Link
vilez Re: Laura i Adam 14.12.14, 08:36 Mkorekta: Mnie jednak NIE chodzi o to, czy akurat garsonka po babci.... Odpowiedz Link
kopiec_esmeralda Re: Laura i Adam 14.12.14, 08:40 No to jeszcze jedno zdanie: problem nie jest w konkretnej kiecce, a W SPOSOBIE TRAKTOWANIA Laury przez Adama. Koszmarnym i kwalifikującym takiego amanta prosto na drzewo. Co będzie dalej, gdy już teraz kompletnie nie liczy się z nią i najważniejsze jest tylko JEGO pomysły? Odpowiedz Link
vilez Re: Laura i Adam 14.12.14, 09:19 Nie widzę w tym sposobie traktowania Laury- w tej konkretnej sytuacji- niczego złego. Widzę to po prostu w innej perspektywie, niż Ty (Wy). Jak stwierdziłaś niżej, mamy rozbieżne zdania. I tyle. Odpowiedz Link
buka_z_muminkow Re: Laura i Adam 14.12.14, 09:50 dokładnie. Jakoś w Noelce mozna było wysłać członkinie rodziny po buty, mimo, że to były czasy, kiedy trudniej było dostać coś sensownego. Późny grudzien to czas poświąteczny, przedstudniówkowy, okołosylwestrowy, w sklepach jest dużo kiecek w różnych kolorach, także białych. Tylko że niestety garsonka babci miała pełnić swoją funkcję, uborejczenie Tygrysa :/ ehhh... Dlaczego nikt nie poleciał po sukienkę mimo wszystko? Nawet, gdyby ostatecznie ta garsonka miala pozostać... Można było to rozwiązać tak, że ktoś polecial, owszem, w międzyczasie przyniesiono Laurze garsonkę i ona się zgadza, dzwoni do tej osoby i mówi "już nie szukaj, już mam". Ehh... Odpowiedz Link
bupu Re: Laura i Adam 14.12.14, 17:45 vilez napisała: > Ale życie czasem człowieka stawia w sytuacji, że to co "ja chcę" zostaje zawies > zone. Bo np. odjechało w siną dal. I co wtedy? Działac trzeba nadal. Odłożyłaby > ś ślub, bo kiecka zginęła? Właśnie w takich sytuacjach, gdy nas coś solidnie z > askakuje, sprawdzają się nasze prioprytety. > I Adam zapytał Laurę o jej priorytety. > A priorytetem w działaniu było opanowanie laurowej histerii. Ależ on nie zapytał Laury o jej priorytety! On powiedział, że ON ma inne priorytety niż kiecka, więc histeria jest zbędna. To jest bardzo zasadnicza różnica. Poza tym powstały problem dałoby się rozwiązać z poszanowaniem opinii Laury i jej pragnienia, żeby być w tym wyjątkowym dniu odzianą wyjątkowo. Bo dla niej oprawa była ważna, to, że dla ciebie nie, jest tu akurat nieistotne. Wracając do meritum, Adam mógł już uspokojoną Laurę zagonić do zmywania rozmazanej twarzy, potem zaś wziąć pod de pachę i zawieźć do najbliższego centrum handlowego (Stary Browar jest o rzut pyrą od Roosevelta), żeby kupiła coś nowego. A uspokoiła się szybko, przypominam, praktycznie zaraz po tym, jak Maszpan otworzył drzwi. "Adam wszedł tam i od razu pozbył się ładunku róż przez złożenie go w wannie. Zerwał z siebie kurtkę i rzucił ją w kąt. Spłoszona tym Laura cofnęła się i - z desperacją przyczesując potargane włosy - stała bez słowa. Jej oczy były obrzmiałe od łez, makijaż uległ żałosnej destrukcji. - O, rany - powiedział Adam na ten widok, a ona bardzo się zawstydziła. - Stastało się coś strasznego... - zaczęła zająkliwym głosem, ale on odpowiedział: - A wcale nie. - Suknia... - Wiem. Pojechała z Bernardem do Zamościa. Dobrze, że ciebie mi nie porwał. Musiałbym uprowadzić helikopter. - Adam położył ręce na ramionach Laury i uważnie się jej przypatrzył. - Widać, że płakałaś. Bardzo widać. - Przełóżmy ślub - zajęczała słabo Laura, odwracając twarz w zakłopotaniu. - Nie mam sukni... ani welonu... wyglądam okropnie... A... poza tym... no, może ty się jeszcze chcesz zastanowić... - Zastanowiłem się już dawno - rzekł gorąco Adam, próbując zajrzeć jej w oczy. - I czekałem na ciebie tak długo, że... Jakie tu znaczenie ma suknia? To ty mi jesteś potrzebna. I nieważne, jak wyglądasz." No i co, histeryzuje tu? Nie, jest już w miarę spokojna, gada ludzkim głosem. Można było zatem i do niej tak przemówić. Odpowiedz Link
vilez Re: Laura i Adam 14.12.14, 08:07 No to ja nigdy nie byłam taka panna młodą. W moim rozumieniu to jest przerost formy nad treścią. Dla mnei najważniejszy jest sam slub, a nie to całe narosłe "oprzyrządowanie". Najczęściej kiczowate. Ale to juz oczywiście kwestia indywidualnego gustu. Odpowiedz Link
dakota77 Re: Laura i Adam 14.12.14, 08:12 Jasne, ze dla kazdego wazne jest co innego. Ale dla Laury oprawa byla ewidentnie wazna. A potem sie okazalo, ze jest zdanie zupelnie sie nie liczy dla jej najblizsyzch osob, z narzeczonym na czele. Odpowiedz Link
vilez Re: Laura i Adam 14.12.14, 08:18 Niby ważna, ale i nie do końca ważna (patrz, jej wątpliwości co do sukni). No i się okazało, że ciuchy to naprawdę błahostka w takiej sytuacji- mnie się wymowa całości bardzo podoba. Laura ewidentnie poleciała z tą koszmarną kiecą, a sytuacja spowodowała, że rzecz się sama naprostowała. Odpowiedz Link
kopiec_esmeralda Re: Laura i Adam 14.12.14, 08:33 No OK, tobie się podoba, mnie nie i to bardzo nie, i na tym zakończę te rozmowę, bo chyba już wszystko wiadomo. Odpowiedz Link
dakota77 Re: Laura i Adam 14.12.14, 08:44 Wlasnie, wiemy kto ma jedynie sluszne zdanie, na dyskusje nie ma tu miejsca. Odpowiedz Link
vilez Re: Laura i Adam 14.12.14, 08:04 Nie no, ze ślubami to pani MM przegina, to jasne. Ale ja nei o tym, ale o parze jako takiej. Odpowiedz Link
haszyszymora Re: Tylko dla doroslych czyli seks... 25.07.16, 22:50 Niedawno skończyłam "Córkę Robrojka", gdzieś mignęła mi informacja, że Bella wyjdzie za Czarka, więc... CHCĘ TO ZOBACZYĆ. Patrząc na romantyczno-ekscentryczne porywy Przeszczepa, spodziewam się co najmniej nocy poślubnej na bungee. Albo przebieranek i odgrywania, i przyziemnej Belli, płaczącej ze śmiechu, gdy jej ślubny wkroczył do sypialni jako Seksowny Pirat czy inne dziwo. Róża obsługująca teleskop na stałe weszła mi do słownika. Jak ja teraz przeczytam te "Imieniny"? :P Odpowiedz Link
tt-tka Re: Tylko dla doroslych czyli seks... 26.07.16, 00:31 haszyszymora napisał(a): > Niedawno skończyłam "Córkę Robrojka", gdzieś mignęła mi informacja, że Bella wy > jdzie za Czarka, więc... CHCĘ TO ZOBACZYĆ. Patrząc na romantyczno-ekscentryczne > porywy Przeszczepa, spodziewam się co najmniej nocy poślubnej na bungee. Albo > przebieranek i odgrywania, i przyziemnej Belli, płaczącej ze śmiechu, gdy jej ś > lubny wkroczył do sypialni jako Seksowny Pirat czy inne dziwo. A ja jestem wredna, poza tym lubie kawal dobrej obyczajowki. Przed albo po wspolnej nocy chce zobaczyc ich slub i Robroja z Majchrzakami na tej uroczystosci. Po tym, co sobie wczesniej wzajemnie powiedzieli. Odpowiedz Link
chomiczkami Re: Tylko dla doroslych czyli seks... 03.08.16, 12:59 Chyba na miejscu Belli wzięłabym ślub tylko we dwoje + świadkowie :D przyszli teściowie mieli ją wszak za latawicę. Odpowiedz Link
tajna_kryjowka_pyziaka Re: Tylko dla doroslych czyli seks... 06.06.23, 21:10 Nie chce mi się czytać postu po poście i sprawdzać, czy już ktoś to poruszył, ale napisać muszę, bo mnie niezmiernie ciekawi - co Milicję podnieca w Ignacu? Niezbyt toto podobne do jej ulubionych męskich bohaterów literackich. Ale mają czwórkę dzieci. Chociaż... mogli się bzyknąć równo cztery razy na cały związek. Odpowiedz Link
julian_arden Re: Tylko dla doroslych czyli seks... 09.06.23, 16:11 tajna_kryjowka_pyziaka napisała: > Nie chce mi się czytać postu po poście i sprawdzać, czy już ktoś to poruszył, a > le napisać muszę, bo mnie niezmiernie ciekawi - co Milicję podnieca w Ignacu? > Niezbyt toto podobne do jej ulubionych męskich bohaterów literackich. Ale mają > czwórkę dzieci. > Chociaż... mogli się bzyknąć równo cztery razy na cały związek. > Myśleć hadko. Odpowiedz Link
asiolek_z_poznania Re: Tylko dla doroslych czyli seks... 11.09.23, 13:30 tajna_kryjowka_pyziaka napisała: > Nie chce mi się czytać postu po poście i sprawdzać, czy już ktoś to poruszył, a > le napisać muszę, bo mnie niezmiernie ciekawi - co Milicję podnieca w Ignacu? > Niezbyt toto podobne do jej ulubionych męskich bohaterów literackich. Ale mają > czwórkę dzieci. > Chociaż... mogli się bzyknąć równo cztery razy na cały związek. Kiedyś, w jakimś starym wątku, ktoś/ktosia napisał, że zaczytany Ignac mógł nawet nie zauważyć, że coś mu się tam za gazetą szamoce. Odpowiedz Link
bupu Re: Tylko dla doroslych czyli seks... 11.09.23, 15:27 asiolek_z_poznania napisała: > > Kiedyś, w jakimś starym wątku, ktoś/ktosia napisał, że zaczytany Ignac mógł naw > et nie zauważyć, że coś mu się tam za gazetą szamoce. Albo za smakowitym tomem. Posiadam takie wydanie Iliady, za którym można by i wieloosobową orgię ukryć, a co dopiero jedną drobną Milę. Odpowiedz Link
tajna_kryjowka_pyziaka Re: Tylko dla doroslych czyli seks... 11.09.23, 15:48 bupu napisała: > asiolek_z_poznania napisała: > > > > > Kiedyś, w jakimś starym wątku, ktoś/ktosia napisał, że zaczytany Ignac mó > gł naw > > et nie zauważyć, że coś mu się tam za gazetą szamoce. > > > Albo za smakowitym tomem. Posiadam takie wydanie Iliady, za którym można by i w > ieloosobową orgię ukryć, a co dopiero jedną drobną Milę. > > > Szkoda, że Grzechu takiej nie miał, schowałby za nią siebie i Gabę przed Bernim. Odpowiedz Link