Dodaj do ulubionych

Zamordowani

09.06.13, 07:57
MM w neojeżenadzie zamordowała wiele osób. Kogo najbardziej wam żal?
Mnie najbardziej brak Geniusi-Aurelii. Dziewczynka była inteligentna, z poczuciem humoru, niezależna, odważna i zabawna, a już w DzP staje się nieco miągwowata, później to, co wyczynia jako zmumifikowana nauczycielka jest koszmarną karykaturą, a może nawet nie karykaturą, bo w niczym nie przypomina pierwowzoru. Geniusia ze swoją ciekawą osobowością powinna wyrosnąć na interesującą, pełną życia dziewczynę, mimo traumy po śmierci matki (a może w jej wyniku), być silna i zaradna. Tymczasem mamy kolejną niedojdę z wypełnionymi ramionami i tkwiącą w - moim zdaniem - kompletnie niedopasowanym związku z egocentrykiem. Btw, czy Kozio nie przypomina wam IGS? Z tym, że Ignac jr bardziej sympatyczny.
Obserwuj wątek
    • lavanta Re: Zamordowani 09.06.13, 08:16
      Mnie bardzo żal Mili, którą lubiłam w KK, a potem stała się babcią, jakiej bardzo nie chciałabym mieć i Natalii, która całkowicie zniknęła z obrazka i mimo, że wszystkie neotomy traktują o Borejkach, nic o niej nie wiadomo.
      • jamniczysko Re: Zamordowani 09.06.13, 08:49
        Mnie żal Idy, bo byłyśmy podobne.;) Nastoletnia Ida była mi bliska jak siostra. Nawet malutki Józin na obrazkach podobny był do mojego syna. Ale Idę zamordowano definitywnie, o czym traktują już setki postów na tym forum.
        • yo-a-ko Re: Zamordowani 09.06.13, 09:10
          I mnie żal Idy.
          Ostatnio odświeżyłam sobie IS, i usilnie starałam się wymazywać ze świadomości to, co MM później zrobiła z Idy, by sobie nie obrzydzić tej rewelacyjnej, pełnokrwistej bohaterki.
          A i Pyziaka mi było żal... co to mówił, iż Gabriela czasem bywa jędzowata "z powodu tęsknot minimalistycznych, i też by prosił o całuska" :-)
    • valleriana Re: Zamordowani 09.06.13, 09:01
      A mnie żal Laury. Może dlatego, że jest najbardziej mi współczesna. Dawna Laura nigdy by się tak nie zachowywała, jak ta nowa w MCD.
    • kkokos Re: Zamordowani 09.06.13, 09:09
      pyziaka
      idy, dłuuuugo mojej ulubionej postaci
      gabrieli
    • kebbe Re: Zamordowani 09.06.13, 10:07
      Całego stada! Pyziaka, Laury, Idy... z niewymienionych w tym wątku jeszcze Robrojka - kiedy czytałam po raz pierwszy CR i oglądałam rysunek wąsatego dziadygi, to myśli miałam krwawe.
      • kopiec_esmeralda Re: Zamordowani 09.06.13, 10:45
        Ciekawe, skąd autorce bierze się to zamiłowanie do wąsów, znam Poznań, tam wcale nie ma większego nasycenia wąsatymi, niż w innych miastach. A w książce - niemal wszyscy wąsaci.
        Dziw, że Pyziak się ostał, ale tam wąsy to chyba atrybut "bycia dobrym" człowiekiem, Polakiem, patriotą, czym trzeba.
        Stary Borej nie ma, bo Rzymianie nie miewali owłosienia na twarzy.
        Nie pamiętam, czy zięciowie są uwąsieni? Stryba chyba w ogóle jakiś kudłaty, jak dinozaur z czasów hippisowskich się jawi, a Palys?
        • lavanta Re: Zamordowani 09.06.13, 10:55
          kopiec_esmeralda napisał(a):

          > Nie pamiętam, czy zięciowie są uwąsieni? Stryba chyba w ogóle jakiś kudłaty, ja
          > k dinozaur z czasów hippisowskich się jawi, a Palys?

          Wszyscy czterej są już wąsaci, w tym Grześ wąsato-brodaty.
        • nikusz Re: Zamordowani 09.06.13, 11:24
          ja ciągle mam nadzieję, że w którejś kolejnej części wreszcie jakaś dziewczyna zostanie opisana jako ta Krzysia, z meszkiem nad górną wargą
        • 3piota Re: Zamordowani 09.06.13, 16:00
          kopiec_esmeralda napisał(a):
          > Ciekawe, skąd autorce bierze się to zamiłowanie do wąsów,

          Nawet stary Majchrzak jest wąsaty. Przeszczep chyba jeszcze nie był, ale teraz kto wie...
          Woźny Jankowiak - wąsaty a jakże!
          OwR - opis rodziny Lewandowskich zgromadzonej przy niedzielnym obiedzie, na który wprosiła się Genowefa: "Byli więc trzej przystojni, wąsaci i czarniawi synowie pani Marty, jej wąsaty i siwy mąż Franciszek" dalej jest gruba i nieśmiała synowa oraz niemowlę, oboje póki co bez wąsów.

          Ciekawa ta miłość do wąsów.
          A jej geneza?
          Może Piłsudski?
          A może wręcz przeciwnie - Witos?
          Bo chyba nie Wałęsa...
          • nessie-jp Re: Zamordowani 09.06.13, 17:15
            > Ciekawa ta miłość do wąsów.
            > A jej geneza?
            > Może Piłsudski?
            > A może wręcz przeciwnie - Witos?
            > Bo chyba nie Wałęsa...

            Na etapie OwR z całą pewnością Wałęsa, przecież nawet nauczyciel matematyki, który przyszedł na zastępstwo, miał "wąsy jak elektryk".

            Ale tak w ogóle to po prostu sentyment pani M. Utrwaliło jej się, że modne jest, żeby młody i atrakcyjny mężczyzna nosił wąsy, no to nosi. Jak ja będę miała 90 lat, to też pewnie będę ciągle myślała, że młodzi i atrakcyjni noszą wąskie czerwone spodnie, conversy, szaliczek w kratę i okulary w wyrazistej oprawce, a tak się będą ubierać tylko straszliwe zgredy kuśtykające o laseczce i z rozrzewnieniem wspominające stare, dobre czasy, jak "ajfony rzucili".
            • mmoni Re: Zamordowani 11.06.13, 00:17
              Też sądzę, że ideały urody i elegancji z czasów młodości się nam wdrukowują, czego dowodem popularność męskiego owłosienia twarzowego u MM. Goncourtowie opisywali jakiegoś swojego dziadka czy wuja, którego młodość przypadła na czasy przed 1789 i który przyznał się im, że potem żadna kobieta z nieupudrowanymi włosami go tak naprawdę nie kręciła.
              • kopiec_esmeralda Re: Zamordowani 11.06.13, 06:21
                Ale to chyba jakiś indywidualny przypadek. W mojej rodzinie, czy wśród znajomych w wieku zbliżonym do MM nikt nie przejawia estymy do wąsów, jeśli, to chyba już raczej wcześniejsze i nieobecne pokolenia, wychowane na Clarku Gable'u, czy wręcz Chaplinie.
                Aproposik
          • ginny22 Re: Zamordowani 09.06.13, 18:15
            Za czasów OwR - z pewnością Wałęsa i cała zarośnięta Solidarność ;) Przecież tam jest nawet nauczyciel na zastępstwo, co ma wąsa jak elektryk.
          • verte34 Re: Zamordowani 09.06.13, 21:22
            > Ciekawa ta miłość do wąsów.
            > A jej geneza?
            > Może Piłsudski?
            > A może wręcz przeciwnie - Witos?
            > Bo chyba nie Wałęsa...

            A może jej własny Bolesław?
            Może to on miał/ ma wąsy, ukształtował w MM ideał mężczyzny i te wszystkie wąsy po Bolesławie?
    • bupu Re: Zamordowani 09.06.13, 15:29
      Kogo mi żal? Pyziaczka, mordowanego sadystycznie na raty i po kawałku, Gaby, która z energicznej, sympatycznej dziewczyny przeistoczyła się w womity indukującą świętą Jeżyc, Mili, przeistoczonej w Milicję, kompletnie wykastrowanego w Mydlicjadzie Robrojka (a był taki sympatyczny), niedźwiedzia-artysty Bernarda, który w nowych tomach robi za dyżurnego półgłówka, Gieniusi w firanę zaklętej, Tygrysa, który po lobotomii złotą nicią stał się ziewajacym zombie, Baltony, co z głodnego wilka w wąsatego szlagona się przemienił, Idy, niegdyś sympatycznej rudej wariatki, którą autorka zmieniła w potworną chamkę...
    • ginny22 Re: Zamordowani 09.06.13, 15:45
      Żal mi Hajduka, zamordowanego wtłoczeniem go wbrew charakterowi w nauczycielski mundurek. Żal mi Anieli, która z sympatycznej wariatki z osobowością stała się tandetną gwiazdą. Żal Idy, wiadomo. Żal Robrojka, też wiadomo. I Aurelii, jak najbardziej.
      • melomanka87 Re: Zamordowani 09.06.13, 17:44
        > Żal mi Hajduka, zamordowanego wtłoczeniem go wbrew charakterowi w nauczycielski
        > mundurek.

        Oj tak.
        • bupu Re: Zamordowani 09.06.13, 17:52
          melomanka87 napisał(a):

          > > Żal mi Hajduka, zamordowanego wtłoczeniem go wbrew charakterowi w nauczyc
          > ielski
          > > mundurek.
          >
          > Oj tak.

          A to skoro Hajduka, to także i Damba, wolnego ducha, który wolą autorki został Naszpanem Wychowawcą.
          • melomanka87 Re: Zamordowani 09.06.13, 18:02
            A pierwsze spotkanie ze swoją klasą rozpoczął od uczczenia pamięci czcigodnego Dmuchawca.
          • ginny22 Re: Zamordowani 09.06.13, 18:19
            Prędzej uwierzę w otwartego, luźnego Damba jako fajnego nauczyciela, którego młódź lubi, niż zamkniętego w sobie, nieśmiałego, nerwowego Jurka H. w tej roli.
      • meg_mag Re: Zamordowani 09.06.13, 18:02
        Robroja to akurat mi nie zal, zawsze wydawal mi sie, pardon, cieciem. Ale Pulpy to najbardziej! z Baltona!
    • melomanka87 Re: Zamordowani 09.06.13, 18:10
      Pulpecji, która z dziewczyny z apetycznymi krągłościami zmieniła się w szafę trzydrzwiową. Kolejne kilogramy przybywały, a ona spokojnie wymieniała całą swoją garderobę na ciuchy w większym rozmiarze... Żeby to było raz czy dwa, na przykład wreszcie pogodziła się z faktem, że nigdy nie wróci do figury sprzed ciąży i wtedy kupiła nowe ubrania. Ale tam mamy czasownik niedokonany - "kupowała". To do jakiego rozmiaru już doszła?
      • nessie-jp Re: Zamordowani 09.06.13, 19:35
        melomanka87 napisał(a):

        > Pulpecji, która z dziewczyny z apetycznymi krągłościami zmieniła się w szafę

        No, tak, bo faktycznie, najgorsze, co się może kobiecie przytrafić, to że utyje. Nie to, że głupia i wredna, tylko że gruba "jak szafa"...

        Na tej zasadzie to trzeba żałować Gabrieli, że jej się zmarchy porobiły jak starej babie i łeb osiwiał. Z apetycznej koszykarki zamieniła się w starą babę.
        • meduza7 Re: Zamordowani 09.06.13, 19:41
          Patrycja jest akurat jednym z wyjątków w ogólnej niechęci MM do otyłych. Wciąż opisywana jest jako atrakcyjna kobieta, zaradna, zorganizowana, nie wykazuje też oznak tępoty. Już bardziej można żałować Baltony, który nie tylko się roztył, ale ogólnie sflaczał, włos mu się przerzedził, wory pod oczami zrobiły - bór wie czemu, skoro prowadzi taki zdrowy i aktywny tryb życia.
        • melomanka87 Re: Zamordowani 09.06.13, 20:02
          > No, tak, bo faktycznie, najgorsze, co się może kobiecie przytrafić, to że utyje

          No już bez przesady, nie napisałam, ze to najgorsze, co może się przytrafić, nie dopisuj mi czegoś, czego nie powiedziałam. Ja w przeciwieństwie do MM nie mam awersji do otyłych.

          Jednak jeśli człowiek tyje, tyje i tyje, to niszczy sobie zdrowie, więc w pewnym momencie zakochana w sobie Patrycja powinna zmienić tryb życia i odżywiania, a nie tylko kupować nowe ubrania.
          • verdana Re: Zamordowani 09.06.13, 20:49
            Nie, jesli startowała z 40, a ma 44 na przykład. I dobrze, zę choć jedna osoba nie ma kompleksów, choć jeden pani MM nie wmawia, że najwazniejsze to nie utyć i ze jak ktoś gruby to i tępy. Ngdzie nie ma powiedziane, zę Pulpecja jest otyła, a kupowanie większych rozmiarow i akceptacja, ze z wiekiem się tyje wydaje sie byc zjawiskiem tak normalnym, ze w dzisiejszych czasach wprost nie do uwierzenia.
            Dla mnie własciwie z Borejków zamordowani zostali wszyscy.
            • bupu Re: Zamordowani 09.06.13, 21:02
              verdana napisała:

              > Nie, jesli startowała z 40, a ma 44 na przykład. I dobrze, zę choć jedna osoba
              > nie ma kompleksów, choć jeden pani MM nie wmawia, że najwazniejsze to nie utyć
              > i ze jak ktoś gruby to i tępy. Ngdzie nie ma powiedziane, zę Pulpecja jest otył
              > a, a kupowanie większych rozmiarow i akceptacja, ze z wiekiem się tyje wydaje s
              > ie byc zjawiskiem tak normalnym, ze w dzisiejszych czasach wprost nie do uwierz
              > enia.

              No jeśli ktoś jako nastolatka wygląda w kąpieli jak krągły, różowy wieloryb, a potem tyje i tyje i tyje, i kupuje ciuchy w coraz to większym rozmiarze, to co ta osoba jest? Szczupła?
              • nessie-jp Re: Zamordowani 09.06.13, 21:19
                > No jeśli ktoś jako nastolatka wygląda w kąpieli jak krągły, różowy wieloryb, a
                > potem tyje i tyje i tyje, i kupuje ciuchy w coraz to większym rozmiarze, to co
                > ta osoba jest? Szczupła?

                Ale jaki sens jest rozważać, "co ta osoba jest"? W kontekście "zamordowania postaci"? Bo co, bo jak nie jest szczupła, to została "zamordowana" jako postać literacka? Utyła, więc się stała bezwartościowa i nie da się już jej lubić?

                Absurdalne, moim zdaniem.
                • bupu Re: Zamordowani 09.06.13, 21:23
                  nessie-jp napisała:

                  > Ale jaki sens jest rozważać, "co ta osoba jest"? W kontekście "zamordowania pos
                  > taci"? Bo co, bo jak nie jest szczupła, to została "zamordowana" jako postać li
                  > teracka? Utyła, więc się stała bezwartościowa i nie da się już jej lubić?
                  >
                  > Absurdalne, moim zdaniem.

                  A tu sie zgadzamy w zupełności.
                • melomanka87 Re: Zamordowani 09.06.13, 22:23
                  > Utyła, więc się stała bezwartościowa i nie da się już jej lubić?

                  Rany, Nessie, histeryzujesz. Nikt niczego podobnego nie zasugerował poza Tobą w powyższym cytacie. Od lat mnóstwo osób narzeka, że Florian się roztył i sflaczał, czy im też wmawiasz, ze uważają go za bezwartościowego?
                  • verdana Re: Zamordowani 09.06.13, 22:40
                    Innymi słowy - raz zarzucamy MM, ze jest nierealistyczna, a kiedy bohaterowie sie starzej.ą, narzekamy, bo wszyscy powinni być prężni, piękni i mlodzi.
                    Tak, z wiekiem ludzie flaczeją i tyją. I nie jest niczym złym, jesli tak jest także w książkach.
                    • kebbe Re: Zamordowani 09.06.13, 22:51
                      Zgadza się, flaczeją, tyją, schną, wąsieja i nie tylko. Ale dlaczego przytrafia im się to już zwykle przed 35 r.ż. to nie pojmuję...
                      • verdana Re: Zamordowani 09.06.13, 23:09
                        A, to jest dobre pytanie. I to jest motyw, który pojawia sie juz w starej Jezycjadzie - rodzice Borejkowie sa starzy, choć wiekowo do starości sporo im jeszcze brakuje. Gabrysia w Noelce też już jest stara, choć jeszcze przed nią urodzenie kolejnego dziecka. Może w tym wypadku wazny jest target - MM pisze dla 13-15 latek, dla których 35 lat to juz starość.
                        • kebbe Re: Zamordowani 10.06.13, 10:45
                          Nom. Mila w IS, będąc wówczas mamą sześciolatki (no, nie tylko, ale też), przedstawiona jest jako podeschnięta nieledwie staruszka z siwiejącym koczkiem. Ma wtedy lat 43, czy coś koło tego. Ale już Ida, która w CzP ma lat 41 (chyba), jest kobietą wielce żwawą i wcale nie zmurszałą. Nie wiem, może szaleństwo, w które się osuwa działa na nią tak ożywczo ;)
                          • meduza7 Re: Zamordowani 10.06.13, 11:50
                            Za to Ida ma biust obwisły jak u osiemdziesięciolatki, wrzucałam kiedyś obrazek w innym wątku ;)
                    • meduza7 Re: Zamordowani 09.06.13, 23:50
                      Ale bez przesady, tuż po trzydziestce?
                      Baltona i Robrojek, obaj w wieku około 35, na ilustracjach wyglądają na panów koło pięćdziesiątki. I to takich, co kompletnie przestali o siebie dbać, bo panowie koło pięćdziesiątki też potrafią być jeszcze prężni i młodzi. Ja nie wymagam, żeby 35-letni Florian nadal był chudy jak 20-letni Baltona, a niech sobie trochę przytyje, ale na litość, nie tak sflaczeje, obwiśnie i dorobi się worów pod oczami.

                      A swoją drogą, skoro niektórzy panowie koło pięćdziesiątki mogą wyglądać tak albo tak albo jeszcze tak...
                      • melomanka87 Re: Zamordowani 10.06.13, 00:23
                        I chyba wszyscy zlinkowani od lat sporo piją, nie chodzą spać z kurami, na pewno stale mają kontakt z dymem papierosowym, jak nie innym ;-) A Baltonie od czego przybyło dodatkowych 20 lat, od wiejskiego powietrza?
                        • meduza7 Re: Zamordowani 10.06.13, 00:27
                          Farin (ten środkowy) nie - jest wegetarianinem i abstynentem. :)
                          • melomanka87 Re: Zamordowani 10.06.13, 00:37
                            Ha, specjalnie napisałam "chyba", bo spodziewałam się, ze gdzieś będzie taki haczyk :-) Ale biernym palaczem był/jest na bank, wszyscy niepalący członkowie zespołów rockowych są, no chyba że jak swego czasu Depesze każdy przyjeżdża na koncert i odjeżdża osobną limuzyną ;-)
                        • bupu Re: Zamordowani 10.06.13, 00:29
                          melomanka87 napisał(a):

                          > I chyba wszyscy zlinkowani od lat sporo piją, nie chodzą spać z kurami, na pewn
                          > o stale mają kontakt z dymem papierosowym, jak nie innym ;-) A Baltonie od czeg
                          > o przybyło dodatkowych 20 lat, od wiejskiego powietrza?

                          Od pracy w Lasach Państwowych... Wykończy najtwardszych...
                      • j_a_ch Re: Zamordowani 11.06.13, 17:11
                        nie wymaga
                        > m, żeby 35-letni Florian nadal był chudy jak 20-letni Baltona, a niech sobie tr
                        > ochę przytyje, ale na litość, nie tak sflaczeje, obwiśnie i dorobi się worów po
                        > d oczami.

                        To są jakże chwalebne wory i obwisy, od ciężkiej pracy na roli w palącym słońcu, od świtu do nocy. Florian, proszę ciebie, jest szlachetne sterany, jak Milicja :)
                        • meduza7 Re: Zamordowani 14.06.13, 09:01
                          Kiedyś postanowiłam uratować bohaterów Jeżycjady... ;)

                          Ocalmy Baltonę i Robrojka!
                          • pampelune Re: Zamordowani 14.06.13, 11:36
                            Odczarowany Robrojek jest bezbłędny, odkąd zobaczyłam Twoje dzieło, zawsze tak go widzę. Mam pewne kłopoty kiedy gryzie wąsa, ale to nic w porównaniu z problemami czytelników z nieodczarowanym Robrojkiem.
                          • tt-tka Re: Zamordowani 22.04.14, 09:09
                            do naszpana w lekturze nie doszlam i na pewno nie dojde, Wasze wpisy do czytania o wiele lepsze, ale dzielo kury obejrzalam i ten naszpan (oryginalny, MM-owski), jakos dziwnie do Krystiana stomatologa z BBB podobny, czy tylko mi sie zdaje ?
                            • dakota77 Re: Zamordowani 22.04.14, 09:57
                              W czym ci sie wydaje podobny?
                              • tt-tka Re: Zamordowani 22.04.14, 14:12
                                no, z twarzy :-)
                            • bupu Re: Zamordowani 22.04.14, 17:56
                              tt-tka napisała:

                              > do naszpana w lekturze nie doszlam i na pewno nie dojde, Wasze wpisy do czytani
                              > a o wiele lepsze, ale dzielo kury obejrzalam i ten naszpan (oryginalny, MM-owsk
                              > i), jakos dziwnie do Krystiana stomatologa z BBB podobny, czy tylko mi sie zda
                              > je ?

                              Tekst linka
                              Maszpan jest męską wersją Gaby, ot co.
                              • tt-tka Re: Zamordowani 22.04.14, 22:40
                                o rany !!! jaki jeszcze ukryty gen wspolny wyjdzie? jedyna nadzieja, ze przy takim faktycznie wsobnym chowie to boreje szybko sie zdegeneruja i powymieraja jak nie przymierzajac cywilizacje antyczne i nie doczekamy sie kontynuacji cyklu w wykonaniu corki i wnuczki MM...
                  • nessie-jp Re: Zamordowani 10.06.13, 16:12
                    > Rany, Nessie, histeryzujesz. Nikt niczego podobnego nie zasugerował poza Tobą w
                    > powyższym cytacie. Od lat mnóstwo osób narzeka, że Florian się roztył i sflacz
                    > ał, czy im też wmawiasz, ze uważają go za bezwartościowego?

                    W kontekście "zamordowania postaci" napisałaś, że to straszne, że Patrycja zamienia się w, cytuję, szafę trzydrzwiową, koniec cytatu, i jeszcze ma czelność się tym nie przejmować...

                    A dlaczego miałaby się tym przejmować? Nie widzę tu żadnego morderstwa na postaci. Pulpecja nigdy się nie przejmowała złośliwymi przytykami innych co do swojej wagi, nigdy się nie odchudzała, nigdy się nie dawała wpędzić w poczucie winy, że lubi jeść, nigdy nie dostosowywała na siłę swojego wyglądu do cudzych upodobań.

                    I taka też pozostaje w późnej Jeżycjadzie, więc żadnego mordu na jej postaci tu nie ma. Niby dlaczego jej waga czy rozmiar ubrań miałyby oznaczać, że ta postać uległa negatywnej przemianie?

                    W przypadku Baltony przerażenie budzi ohydny i niezborny rysunek poczyniony nie wiadomo po co ręką autorki, a nie opis postaci.
                    • melomanka87 Re: Zamordowani 10.06.13, 17:04
                      Bo jeśli się tyje w nieskończoność, a tak można zinterpretować ten fragment, to owszem, należy się tym przejąć, gdyż szkodzi się swojemu zdrowiu. I tyle. A wystarczyłoby jedno - dwa zdania inaczej sformułować, żeby pokazać naprawdę zdrowy dystans Patrycji do swojej figury.
                      • nessie-jp Re: Zamordowani 10.06.13, 17:11
                        melomanka87 napisał(a):

                        > Bo jeśli się tyje w nieskończoność, a tak można zinterpretować ten fragment, to
                        > owszem, należy się tym przejąć, gdyż szkodzi się swojemu zdrowiu

                        I co z tego?

                        Jak się w nieskończoność wspina po górach, też się szkodzi swojemu zdrowiu, bo można nogę złamać. Tylko jakoś nikt się tego nie czepia...

                        Pulpa akceptuje siebie, lubi gotować i lubi jeść
                        • melomanka87 Re: Zamordowani 10.06.13, 17:22
                          O, miło, że tym razem nie wyczytałaś między wierszami, jakobym uważała przytycie za zbrodnię, tragedię, powód do wstydu etc.

                          To Twoje wytłumaczenie brzmi logicznie. Ja Patrycję zapamiętałam z Pulpecji jako osobę, która lubi o siebie zadbać, o własny wygląd, własną wygodę itp, a systematyczne zwiększanie BMI mi do tego nie pasuje. Tam też chwali się Marcelkowi, że może mnóstwo jeść, a w ogóle nie tyje. (Wiadomo, to się może z wiekiem zmienić, ale nie zaraz po trzydziestce.)
                          • kopiec_esmeralda Re: Zamordowani 10.06.13, 17:31
                            Być może, że mamy tu podobieństwo z mamą Żakową - też gruba, a ładna, apetyczna, przy tym pogodna i życzliwa światu.
                            W czasach Żaków inaczej się MM pisało, więc i efekty były inne, a tu... jednak też uważam, ze Patrycja jest jedną z normalniejszych postaci w neo. MM w KG straszy Idą - wariatką (jakoś łagodniej to ujęte) we "Wnuczce", czyżby pod wpływem naszego tu pisania?
                            • j_a_ch Re: Zamordowani 10.06.13, 18:23
                              MM w KG str
                              > aszy Idą - wariatką (jakoś łagodniej to ujęte) we "Wnuczce"

                              Hyhy, Iduś będzie ujednolicać? Małą Szoppównę. Z Magdusią, patrzcie jak jej ładnie poszło.

                              A co do tematu, to w neo trup ściele się gęsto.
                              Wygląda na to, że ostała się ino Patrycja, ale uwaga...po tym wątku we Wnuczce mogą jej znienacka wyrosnąć wąsy ;>
                              Najbardziej szkoda mi Baltony, Gaby, Pyziaka i Tygrysa of kors.
                              I Cesi, która zaginęła w akcji. Nic o niej nie wiewmy poza tym, że została matką (o przepraszam - Matką)
                              • vi_san Re: Zamordowani 11.06.13, 12:49
                                A ja, jak czytam neo, to się cieszę, że MM dała spokój żakom, Kołodziejom i Hajdukom. Jedyne wzmianki, to że mają co najmniej czworo dzieci i że Jurek jest nauczycielem. I chwała Bogom Olimpu za to. Bo nagle by się okazało, że Dziadek Żak [przedwojenny inżynier], żyje nadal, bo nie zdążył przeczytać wszystkich książek, jakie napisano, żaczek wyjechał do Niemiec kraść samochody, mama Żakowa cierpi, Julia gra w wenezuelskich telenowelach, albo niemieckich pornosach [dodatkowy powód do cierpienia dla mamy], Toleczek się spasł, ma podwójny, a nawet potrójny podbródek, jeździ wypasioną beemką i słucha disco - polo, Cesia z wypełnionymi ramionami zaczęła karierę gimnastyczki, bo w końcu chcieć to móc, i będzie reprezentować Polskę na najbliższej Olimpiadzie. Jurek dyrektoruje w szkole, ma ksywę "Pyton", ale wcale nie dla tego, że dużo pyta, tylko jak wąż umie omijać niedogodności losu i na lewo handluje kradzioną woźnym kredą... Ja już wolę, żeby MM mordowała Borejków [do których nigdy zbytnio słabości nie miałam] niż zaczęłaby się pastwić nad moimi ulubieńcami z SK.
                                • meduza7 Re: Zamordowani 11.06.13, 13:06
                                  Vi_san! Proszę natychmiast iść do kąta, złożyć dłonie w małdrzyk i buzię w ciup, i przestać przypominać autorce o istnieniu... *szeptem* tych na Ż...


                                  Na Ż są tylko Żeromscy! Żeromscy! *krzyczy i wymachuje transparentem*
                                  • vi_san Re: Zamordowani 14.06.13, 11:42
                                    Słusznie prawisz, meduzo, słusznie. Nie ma na Ż innych jak Żeromscy. Ewentualnie Żorejko, albo Żałys. Czy też Żtryba.
                                    • j_a_ch Re: Zamordowani 14.06.13, 12:25
                                      Żałys! Boskie.
                                      W McD Żałys jest naprawdę żałysny.
                                      Dzińdybry :)
                                      • bupu Re: Zamordowani 14.06.13, 19:19
                                        j_a_ch napisał(a):

                                        > Żałys! Boskie.
                                        > W McD Żałys jest naprawdę żałysny.
                                        > Dzińdybry :)

                                        Ale który? Żałys Józef, czy Żałys Marek?
                                        • j_a_ch Re: Zamordowani 14.06.13, 21:36
                                          >Ale który? Żałys Józef, czy Żałys Marek?

                                          Żałys Marek jest, a jakoby go nie było. Józef, oczywiście że on :)
                                          Swoją drogą jak czytam Józef, to widzę starego dziada, a nie nastolatka. Ewentualnie Józka w przebraniu Gwiazdorka. Nie wiem, czy tylko ja tak mam..?
                          • bupu Re: Zamordowani 10.06.13, 17:38
                            melomanka87 napisał(a):

                            > O, miło, że tym razem nie wyczytałaś między wierszami, jakobym uważała przytyci
                            > e za zbrodnię, tragedię, powód do wstydu etc.
                            >
                            > To Twoje wytłumaczenie brzmi logicznie. Ja Patrycję zapamiętałam z [i]Pulpecji[
                            > /i] jako osobę, która lubi o siebie zadbać, o własny wygląd, własną wygodę itp,
                            > a systematyczne zwiększanie BMI mi do tego nie pasuje. Tam też chwali się Marc
                            > elkowi, że może mnóstwo jeść, a w ogóle nie tyje. (Wiadomo, to się może z wieki
                            > em zmienić, ale nie zaraz po trzydziestce.)

                            Mnie się zmieniło właśnie po trzydziestce. Wcześniej mogłam się opychać ulubionymi słodkościami i waga stała w miejscu, a jak mi trójka z przodu wyskoczyła, to się okazało, że po każdym obżarstwie waga zasuwa niemiłosiernie w górę, natomiast spowodowanie jej ruchu w odwrotną stronę wymaga galerniczych wysiłków.

                            Aczkolwiek owszem, dawna Pulpa, jeszcze ta z okolic "Pulpecji", dbała o siebie i lubiła wyglądać atrakcyjnie
              • 3piota Re: Zamordowani 09.06.13, 21:52
                Szczerze mówiąc nigdy nie mogłam się w Pulpie doszukać tej opisywanej przez MM elegancji i szyku. Oraz jej przebojowości i biznesowego łba. A wręcz przeciwnie. Wciąż jawiła mi się jakaś taka rozlazła. I mało zadbana.
                Opis jej wyjścia do Romy w sylwestrowy wieczór. Przychodzi wysztafirowany Marcelek, a ona półleży na kuchennym stole i dobranockę ogląda. W jakimś rozwleczonym swetrze i burych! koniecznie burych (bo oni domowe ubrania mają przeważnie bure i rozwleczone bo według MM wygodnie i ładnie to się nawzajem wyklucza) portkach dresowych. Opis jej zachowania względem Marcelka - było nie było gościa w domu - pominę. Po chwili panna wychodzi do pokoju i natychmiast wraca zapinając na sobie suknię. Obficie skropiła sie "Masumi" i gotowa do wyjścia. Żadnego chociażby minimalnego odświeżenia się w łazience, niechby tylko umycia zębów, nic! Ino siup w kiecke i na to perfumy.
                No załamka.
                Zdarzało mi się miewać w pracy takie damy, które rano wstawały, chyba od razu w ciuchy wskakiwały, na to jakiś zapach rozpyliły i w drogę. Efekty były powalające niestety.
                I tak mi się to zawsze przy czytaniu tego fragmentu kojarzy.
                • kopiec_esmeralda Re: Zamordowani 09.06.13, 22:11
                  No właśnie, też zwróciłam uwagę na te ich "domowe" stroje, teraz przeglądam Córkę Robroja, ona też w jakichś dresach. Ciekawe, czy faktycznie ludzie nagminnie po domach łażą w tych rozwleczonych dresach? Jakoś nie spotkałam się w realu.
                  • slotna Re: Zamordowani 11.06.13, 13:36
                    Ja chodze. Wole jak nie sa rozwleczone, ale ogolnie widac po nich, ze to stroje roboczo-domowe. Po pierwsze, mam zwierzeta i lepszych ciuchow mi szkoda, po drugie w dresie wygodniej ;)
                  • croyance Re: Zamordowani 11.06.13, 15:09
                    Ja tez mam rozne domowe legginsy, spodnie dresowe, czy bluzy.
                • turzyca Re: Zamordowani 09.06.13, 22:26
                  Żadnego cho
                  > ciażby minimalnego odświeżenia się w łazience, niechby tylko umycia zębów, nic
                  > ! Ino siup w kiecke i na to perfumy.

                  Ciekawe jak inaczej sie odbiera pewne sceny w zaleznosci od wlasnych nawykow. Bo ja bym ablucji dokonala wczesniej. Po czym wskoczyla w jakiekolwiek domowe ciuchy, ulozyla wlosy, kolo 18.30 wykonala kunsztowny makijaz (ktory u mnie zaczyna sie od umycia zebow) i w stanie czystego polproduktu zajela sie ulubiona rozrywka. Od tego stanu do stanu do wyjscia potrzeba faktycznie okolo 5 minut, zalozyc sukienke, rajstopy, pantofle, pisknac perfumami i idziemy. Bez ryzyka, ze sie kiecka w domowych pieleszach wygniecie lub zostanie oblana herbata.
                  Fakt, ze ciuchow po domu nie mam burych, ale poza tym calkiem niezle rozumiem podejscie.

                  I nie mam ksiazki, ale jesli Marcelek przyszedl przed czasem, to sam sobie winien.
                  • melomanka87 Re: Zamordowani 09.06.13, 22:41
                    Ja przebieram się na chwilę przed wyjściem i od razu po powrocie do domu, żeby ubrania wyjściowe mi się nie osierściły.
                    • mankencja Re: Zamordowani 09.06.13, 22:52
                      ja też, chociaż już nie z powodu sierści :(

                      to jest w ogóle dziwne - w biurze potrafię przesiedzieć w dżinsach 8 godzin i nic, a w domu natychmiast zaczynają mnie drapać, cisnąć etc.
                      • nessie-jp Re: Zamordowani 10.06.13, 16:18
                        > to jest w ogóle dziwne - w biurze potrafię przesiedzieć w dżinsach 8 godzin i n
                        > ic, a w domu natychmiast zaczynają mnie drapać, cisnąć etc.

                        Zapisuję się do frakcji burych dresowców. Też najbardziej sobie cenię w domu ubranka miękkie, obszerne i wygodne. Kolory obojętne, chociaż faktycznie większość oferty dresowo-podomnej bywała kiedyś w kolorze czarnym, szarym (melanż), burym lub granatowym.

                        W ogóle to jest coś, co mi się podobało u wczesnych Borejków i Żaków
                        • kopiec_esmeralda Re: Zamordowani 10.06.13, 16:35
                          Hm, ja to w ogóle sobie cenię ubranka wygodne i miłe w dotyku. W domu, zagrodzie i poza nimi.
                          Ale to nie są dresy rozciągnięte, tylko głównie jeansy (hm, nawet mam tez koszulę w kratkę, ale damską na szczęście) lub lekkie sukienki, gdy gorąco. Oczywiście nic nie mam do Twoich dresów, tylko u MM zastanowiło mnie upodobanie wielu bohaterek do tychże jako podomki :)
                          Oczywiście w koronkach z Brugii też nie sprzątam, ani nie mam niestety ich wcale.
                          • nessie-jp Re: Zamordowani 10.06.13, 18:16
                            kopiec_esmeralda napisał(a):

                            > Hm, ja to w ogóle sobie cenię ubranka wygodne i miłe w dotyku. W domu, zagrodzi
                            > e i poza nimi.
                            > Ale to nie są dresy rozciągnięte, tylko głównie jeansy

                            A ja już nawet wyjściowo rezygnuję z dżinsów, bo za sztywne i niewygodne :) Właśnie sobie uświadomiłam, że podczas ostatnich zakupów odzieżowych ograniczyłam się do dwóch par spodni dresowych (do kolan, bardzo wyjściowe, zamiast szortów!) oraz, o zgrozo, sztormiaczka w kolorze beżowoburym...

                            Ratunku, jestę Gabrielą.
                          • taka_prawda500 Re: Zamordowani 11.06.13, 00:07
                            kopiec_esmeralda napisał(a):

                            > Hm, ja to w ogóle sobie cenię ubranka wygodne i miłe w dotyku. W domu, zagrodzi
                            > e i poza nimi.
                            > Ale to nie są dresy rozciągnięte, tylko głównie jeansy

                            Ja również lubię w domu być wygodnie ubrana, ale w moim wypadku są to zazwyczaj czarne T-shirty, powycierane, powyciągane i czasami z dziurkami nawet, ale przecież nie wyrzucę kochanej ponad 20-letniej koszulki z okładką równie kochanej płyty Iron Maiden "Life After Death";-)

                            A kiedy wychodzę, zazwyczaj zakładam...czarnego T-shirta. Tylko bez dziurek:)
                        • rannie.kirsted Re: Zamordowani 11.06.13, 00:16
                          o kurde, dlaczego od razu czerwone usta maja oznaczac pancie?
                          pancia to stan umyslu a nie kolor pomadki, wysokosc obcasow czy dlugosc spodnicy.
                          • nessie-jp Re: Zamordowani 11.06.13, 01:06
                            rannie.kirsted napisała:

                            > o kurde, dlaczego od razu czerwone usta maja oznaczac pancie?

                            W sensie przemiany Nutrii? Pardon, drzewko mi się wysypało i nie widzę, czy to pytanie do mnie. Jeśli tak, to odpowiadam: nie chodzi zgoła o kolor szminki czy w ogóle fakt jej użycia, tylko o nagłe opisy Natalii, która wcześniej była "abnegatką" z daleko posuniętym poczuciem poetyckiego absurdu, jako "rytualnie malującą usta co godzinę czerwoną szminką". Co GODZINĘ. I nieposiadającą ani jednej brzydkiej rzeczy. No co ja poradzę, nie umiem się identyfikować z bohaterką, która nagle musi co godzinę umalować usta, bo umrze ;)
                            • rannie.kirsted Re: Zamordowani 11.06.13, 01:31
                              fakt ze autorka przedstawia te przemiane w kobiete w sposob mocno przesmiewczy, pewnie mialo to pokazac jak bardzo pod dyktando tunia zachowuje sie natalia. niestety idealna ( w oczach autorki) natalia staje sie dopiero spotykajac dziadka robroja:/ szminke czerwona zmienia na brazowa (rudzielec i brazowe usta?...), odzywke w loki wciera i pokazuje nogi (zgrabne, a nie takie koslawce jak u podlej majchrzycy)
                              • kopiec_esmeralda Re: Zamordowani 11.06.13, 06:32
                                Tak, te brązowe usta też mnie zadziwiły, https://static7.depositphotos.com/1005862/783/i/950/depositphotos_7839688-Fashion-style-manicure-cosmetics-and-make-up.-Dark-lips-make-up.jpg
                                Majchrzakowa zua miała pomarańczowe, myślę, ze jedne i drugie są równie cudne ;)
                            • kopiec_esmeralda Re: Zamordowani 11.06.13, 06:24
                              Może na zasadzie gimnazjalistki, która dorwała się do kosmetyków i smaruje się bez opamiętania, bo nie ma umiaru, wprawy, doświadczenia w tym.
                      • melomanka87 Re: Zamordowani 10.06.13, 18:22
                        > to jest w ogóle dziwne - w biurze potrafię przesiedzieć w dżinsach 8 godzin i n
                        > ic, a w domu natychmiast zaczynają mnie drapać, cisnąć etc.

                        Ja mam tak z górnym elementem garderoby :-D
                        • j_a_ch Re: Zamordowani 11.06.13, 17:24
                          > to jest w ogóle dziwne - w biurze potrafię przesiedzieć w dżinsach 8 godz
                          > in i n
                          > > ic, a w domu natychmiast zaczynają mnie drapać, cisnąć etc.
                          >
                          > Ja mam tak z górnym elementem garderoby :-D

                          A ja mam tak z jednym i z drugim :)
                          Też zrzucam niemal w progu i przywdziewam dresss. Grunt to wygoda.
                  • 3piota Re: Zamordowani 09.06.13, 23:05
                    Spojrzałam w książkę.
                    Marcelek przyszedł w porę. I zastał Patrycję w stanie rozmemłanym. Półleżącą na kuchennym stole, podpartą na łokciu z dłonią czochrającą złociste jej loki.
                    Widok to mało przekonujący o wcześniejszych ablucjach i makijażach.
            • melomanka87 Re: Zamordowani 09.06.13, 22:38
              W tym fragmencie przeszkadza mi zbycie tematu kilkoma ogólnikowymi zdaniami. Jak tyje, to kupuje większy rozmiar i się nie przejmuje, bo taka jest pogodna i pozbawiona kompleksów. No i fajnie, że nie daje sobie narzucić kanonu piękna a la anorektyczki z high fashion. Gdyby utyła na przykład, jak już pisałam, po ciążach, albo przestałaby chodzić na aerobik, który miała w Poznaniu, po czym uznałaby, że nie zamierza się katować w celu przywrócenia dawnej sylwetki, bo obecna też jej się podoba, to byłoby zjawisko pozytywne. Ale Patrycja tyje wyłącznie z powodu upodobania do jedzenia "tłustego i słodkiego", w konsekwencji czego "lata niepostrzeżenie przynoszą jej w darze coraz to nowe kilogramy", a "apetyczna, zadbana i całkowicie niewzruszona" Patrycja wymienia garderobę i piecze kolejny tort czekoladowy. Przy takim podejściu w którymś momencie dojdzie do stanu otyłości, który nie jest zdrowy.
              • rannie.kirsted Re: Zamordowani 10.06.13, 00:23
                ale jednoczesnie Patrycja ma sporo nielekkiej pracy fizycznej wiec ma szanse spalic troche kalorii z tych smietan, tortow i lodow:)
                • melomanka87 Re: Zamordowani 10.06.13, 16:09
                  O, i to by można rozwinąć:

                  Łusia lubiła czasem wyrwać się spod opieki matki - dietoterrorystki do cioci Patrycji, która przygotowywała sama pyszności, a na krytykę siostry spokojnie odpowiadała, że od kilku kilogramów więcej nikt nie umarł, poza tym te dodatkowe kalorie można spalić pracą w polu, jazdą na rowerze, pływaniem itp.
    • lululemon12 Re: Zamordowani 09.06.13, 21:04
      Żal mi Tunia i Munia, zupełnie niepotrzebnie ekshumowanych. Bobcia/Baltony, któremu tajemniczo wyparowała inwencja i fantazja ułańska. Ceśki, z którą wiązałam wielkie nadzieje (marzyłam, że może rzeczywiście zostanie lekarzem przy ONZ, jak to sugerował Żaczek i będzie jeździć po świecie). Józinka, którego dziecięciem naprawdę lubiłam ;) Oraz Ignaca, w pierwszych tomach bardzo sympatycznego, od Kalamburki coraz mniej strawnego. Poza tym w mniejszym lub większym stopniu właściwie wszystkich.
      • verte34 Re: Zamordowani 09.06.13, 21:45
        Moim zdaniem Neojeżycjada to mord zbiorowy. Prawdziwa hekatomba, panie tego.
    • pijany_zajac Re: Zamordowani 09.06.13, 21:55
      Ty mi lepiej powiedz który z głównych lub drugoplanowych bohaterów jest konsekwentnie i wiarygodnie prowadzony od wejścia na scenę do McD. Coś dziwnego się dzieje z tymi ludźmi. Zmiany charakterów są czasami tak nieprawdopodobne, że można przypuszczać, że MM podstawiła sobowtóra, który wygląda jak pierwowzór ale jak się odezwie i podejmie działanie to szczena opada ze zdziwienia.
      • yvi1 Re: Zamordowani/Teoria o spisku :) 10.06.13, 00:40
        Bo to pani MM juz od dawna nie pisze sama - albo wczesniej kto inny pisal,a teraz ona sie za to zabrala.
        Stad te " bo tak jest i juz " odpowiedz w KG i staranne unikanie wyjasnien,bo tak nie mozna zlapac na klamstwie,stad niescislosci i raptowne zmany w wygladzie postaci ...
        O nie, wiem,MM to tylko figurantka,a ksiazki pisza coraz inne krasnoludki ,ktore uchowaly sie z filmu " Kingsajz" ,ale ze znaja tylko czasy PRL - u ,opisuja to co dla nich nadal realne .
        MM je trzyma w wielkich szufladach i daje Polo - cokte do picia :).
      • kopiec_esmeralda Re: Zamordowani 10.06.13, 05:26

        > Ty mi lepiej powiedz który z głównych lub drugoplanowych bohaterów jest konsekw
        > entnie i wiarygodnie prowadzony od wejścia na scenę do McD.

        Oczywiście, ze nikt. Mord zbiorowy.
        Natomiast zastanawiałam się, kto z bohaterów miał największy, a niewykorzystany potencjał, z kogo można było zrobić żywą, interesującą i pełnokrwistą postać potrafiącą udźwignąć fabułę, a stał się żywym trupem - z powodu? Przypuszczam, że pójścia na łatwiznę. Dla mnie już w DzP Aurelia nie jest Geniusią, a jakąś inną nudną osobą, a to, co później z nią się stało woła o pomstę do nieba.
        • pijany_zajac Re: Zamordowani 10.06.13, 06:53
          Nie będę oryginalny - Janusz Pyziak.
          Facet w żadnym razie nie miał zadatków na zostanie wzorcem zła z Sevres. Silny, inteligentny, dowcipny i zupełnie nie zdemoralizowany facet, który mógł wnieść inną jakość bycia mężczyzną niż to co dzisiaj prezentują Ojcowie i Mężowie Jeżycjady. Miał szansę zostać jedynym niepapierowym facetem w borejkowskim świecie kobiet. Na pewno nie stałby z boku, tylko aktywnie brał udział w życiu rodziny. Może nawet wyciągnąłby Gabrielę ze szponów rodziców?
          Czy dzisiaj na podstawie McD i wcześniejszych tomów Neojeżycjady da się o nim powiedzieć coś pozytywnego? Chyba tylko tyle, że nikogo nie zabił. Po co autorka dokonała takiego gwałtu na Pyziaku to nikt nie ma zapewne wątpliwości.

          Gieniusia przy takiej historii życia i takiej odrzucającej matce nie miała raczej szans wyrosnąć na zdrową osobę. Przy czym to co z niej zrobiła autorka przypomina, jeżeli chodzi o wiarygodność i prawdopodobieństwo, lądowanie UFO w południe na Placu Czerwonym.

          Wiem, że Jeżycjada to nie podręcznik akademicki ale mogłaby autorka przed radykalną zmianą cech charakteru postaci czasami skonsultować to z psychologiem. Tak byśmy nie musieli co tom łapać się za głowę i pytać co zrobiła z naszą ulubioną postacią.
          • kopiec_esmeralda Re: Zamordowani 10.06.13, 08:20
            Zgadzam się, jeśli chodzi o Pyziaka. Jeśli to miałoby mieć ręce i nogi.
            Bo gdyby stał się normalnym facetem w TEJ rodzinie, a nie uosobieniem całego zła świata (nie mów hop, może jeszcze dowiemy się, ze kogoś zamordował, np. przejechał po pijanemu), to nie miałaby racji bytu cała martyrologia św. Gabrieli, perypetie Tygrysa (pomijam, na ile prawdopodobne) i właściwie cała oś, przepraszam za wyrażenie, dramaturgiczna, Żenycjady poległaby w gruzach. Musi być ta zła czarownica, by ktoś mógł na jej tle okazać się dobry i szlachetny, jeśli nie z powodu zasług, to przynajmniej ze stałego "cierpienia".
            • kkokos Re: Zamordowani 11.06.13, 08:05
              Musi być ta zł
              > a czarownica, by ktoś mógł na jej tle okazać się dobry i szlachetny, jeśli nie
              > z powodu zasług, to przynajmniej ze stałego "cierpienia".

              no ale postać faceta, który okazuje się kiepskim ojcem, kiepskim mężem, odchodzi z egoistycznych pobudek chyba nie jest aż tak trudna do napisania, by trzeba było skręcać w stronę karykatury, albo i karykatury karykatury. pierwowzorów (tatusiów bezkontaktowych, albo obiecujących dziecku i niespełniających obietnic, albo pokazujących władzę, gdy mogą, choć niewykazujących cienia odpowiedzialności, gdy trzeba itd.) chodzi po tym świecie na pęczki. można było zachować czarny charakter, na tle którego inni błyszczą szlachetnością - ale wiarygodnie, bez przerysowań, bez żenycjady właśnie.
    • meduza7 Re: Zamordowani 10.06.13, 10:07
      Jeszcze niektóre zmiany osobowości, choć faktycznie przypominające mord na postaci, są prawdopodobne - np. Ignacy Borejko, który zrobił się upiornym dziadem na starość, czy Ida, nieznośna z powodu klimakterium. Tylko żeby te ich zachowania opatrzone były choć tycim komentarzem, żeby którakolwiek z postaci zauważyła: "Boże, co się z nim/nią dzieje, kiedyś się tak nie zachowywał/a!". A tu nic, co najwyżej Józin rozmyśla nad "spontanicznością" swojej matki, a czytelnik dostaje sygnał, że te zachowania są całkowicie normalne i usprawiedliwione.
      • pijany_zajac Re: Zamordowani 10.06.13, 10:34
        Bo matka to świętość jest i nie wolno zgrzeszyć nawet myślą krytyczną na jej temat. Krytyka słowem zachowań matki stawiałaby Józka w jednym szeregu ze zwyrodnialcami pokroju Pyziaka.
        • klawiatura_zablokowana Re: Zamordowani 10.06.13, 20:53
          A szkoda, bo przecież kiedyś tak nie było. Pamiętacie mamę Pawełka, dyrektor Dąbek-Nowacką? Tosię Kowalik? Że już nie wspomnę o antywzorcach, Ewie Jedwabińskiej i Józefinie? Panie Lisiecką i Lewandowską? Ludzie, przecie to też były matki! Dlaczego tamte matki były ułomne, ale jednak PRAWDZIWE, bo matki (choćby i czasem) takie są, kochamy je wcale nie dlatego, że są ideałami!
          Tak samo nauczyciele - kiedyś byli ludźmi, nie żywymi posągami względnie potworami w ludzkiej skórze. Gdzie jesteś, Truskawo? Wróć, ciociu Lilo!
          • slotna Re: Zamordowani 11.06.13, 13:52
            Nawet babcia Jedwabinska, chociaz przeciez postac pozytywna, zle wychowala syna.
            • lululemon12 Re: Zamordowani 11.06.13, 14:32
              Ale ona nie miała męskiego wzorca pod ręką, usprawiedliwiona ;) Inna rzecz, że jej relacje z dorosłym synem pozostawiają wiele do życzenia.
      • lululemon12 Re: Zamordowani 10.06.13, 10:53
        Akurat zachowanie Ignacego jest gdzieś skomentowane, chyba w Sprężynie. Sam zauważa, że z wiekiem zrobił się zrzędliwy i męczący. Ale snobizm faktycznie śmie mu wytknąć tylko Herr Schoppe.
        • hania_jk Re: Zamordowani 10.06.13, 11:38
          Zamordowana została sama Autorka - w moich oczach, co wyjaśniam w wątku o Jeżycjadzie mydlanej :)
          • nirvanka87 Re: Zamordowani 11.06.13, 01:23
            A ja zadam pytanie: Kto NIE ZOSTAŁ zamordowany?
            Jak się zastanowić, to wszystkim poobcinano mądre, zabawne i szalone łepetyny.
            • kopiec_esmeralda Re: Zamordowani 11.06.13, 06:24
              Chyba najmniej Patrycja, może dlatego, ze oddalona na wieś.
              • akniwlam Re: Zamordowani 13.06.13, 19:12
                Pyza jeszcze jest względnie spójna. Przedstawiana z perspektywy Tygryska jako dziecko była "poczciwa" i poczciwa pozostała, chociaż może to za sprawą wybycia na obczyznę i rzadkiej obecności na Roosevelta. Nie była przedstawiana jako postać szczególnie mądra, pomysłowa, pełna wdzięku czy przeciwnie, wścibska, ironiczna lub neurotyczna, tylko jako dość solidna, grzeczna, spokojna, niekonfliktowa, poddająca się biegowi wydarzeń raczej niż płynąca pod prąd, empatyczna i trochę za bardzo przejmująca się innymi - chociaż czasem przecież potrafiła zachować się asertywnie (np. każąc Tygrysowi odszczekać "macocha"). I chyba taka pozostała, nawet z wypełnionymi ramionami. Nieco histeryczne przemowy pod adresem Schoppów mniej pasują do tego wizerunku, ale w ciąży była, pod wpływem hormonów człowiekowi czasem odbija. Pyza (taka, jaką ja sobie wyobrażam) wydaje mi się całkiem realistyczna i w miarę konsekwentnie narysowana.
                • lululemon12 Re: Zamordowani 14.06.13, 12:06
                  Mam wrażenie, że generalnie spójne pozostały postacie pozbawione bardziej wyrazistych rysów: właśnie takie ot, Grzesie, Pyzy i Mareczki.
                  • j_a_ch Re: Zamordowani 14.06.13, 12:38
                    Ale już Bebe, choć mało wyrazista, do końca się nie upiekło. Została odgrzebana z lamusa i przeistoczona w protekcjonalną pańcię. Może to nie mord, ale lekkie zmasakrowanie postaci na pewno.
                    Nie wiem, czy ktoś wspominał o Bernardzie...dla mnie, aż do McD był całkiem znośny. Owszem, męczący nachał, ale czasem zabawny. To, jak się zachowuje wobec Pyziaka to już nie tupet i nie nadszczerość, ale zwyczajne chamstwo i brak kultury. O fiskusie i pogardzie wobec biznesmenów już było wiele. Także Bernarda też można wciągnąć w poczet ofiar.
                    • lululemon12 Re: Zamordowani 14.06.13, 12:56
                      Swoją drogą, czy przypadkiem dla Bernarda dzień ślubu Laury to nie pierwsze spotkanie z Pyziakiem?

                      Akurat Bebe nie uważałam nigdy za mało wyrazistą, w Brulionie bardzo ją lubiłam. W McD faktycznie się rozmyła.
                    • klawiatura_zablokowana Re: Zamordowani 14.06.13, 19:09
                      > Ale już Bebe, choć mało wyrazista, do końca się nie upiekło. Została odgrzebana
                      > z lamusa i przeistoczona w protekcjonalną pańcię. Może to nie mord, ale lekkie
                      > zmasakrowanie postaci na pewno.

                      Przeistoczona? Z chłodnej i lekceważącej nastolatki zamiana w chłodną i lekceważącą dorosłą kobietę to aż taki mord?
                      Ja wiem, że BBB to przy Żenycjadzie dzieło niewiarygodnie sympatyczne (nawet jak na najbardziej ponurą powieść tamtego okresu), ale błagam, nie idealizujmy Bebe tylko dlatego, że była ze "starej gwardii" i zdecydowanie lepiej napisana jako postać niż Pyza czy McDusia. Powtórzę jeszcze raz: Bebe jest akurat poprowadzona konsekwentnie.
                      • lululemon12 Re: Zamordowani 14.06.13, 19:50
                        klawiatura_zablokowana napisała:

                        > Z chłodnej i lekceważącej nastolatki zamiana w chłodną i lekcewa
                        > żącą dorosłą kobietę to aż taki mord?

                        Bebe nie potrafiła okazywać uczuć, była sztywna i zagipsowana, ale czy lekceważąca?
                        W McD według mnie mówi za dużo jak na siebie, w dodatku sztucznie i nijako. Ale chyba pojawia się na zbyt krótko, żeby oceniać konsekwencję prowadzenia postaci.
                        • nessie-jp Re: Zamordowani 14.06.13, 20:14
                          > W McD według mnie mówi za dużo jak na siebie, w dodatku sztucznie i nijako. Ale
                          > chyba pojawia się na zbyt krótko, żeby oceniać konsekwencję prowadzenia postaci

                          Bo to nie postać, tylko pacynka ze starej skarpety, napędzana od środka dłonią autorki. Wyskakuje zza dolnej części kadru, wygłasza drętwą pogadankę umoralniającą i znika.
                      • j_a_ch Re: Zamordowani 14.06.13, 21:24
                        Z chłodnej i lekceważącej nastolatki zamiana w chłodną i lekcewa
                        > żącą dorosłą kobietę to aż taki mord?

                        Toć piszę, że nie mord a lekka masakra. Może i taka stała się Bebe pod wpływem częstych pogawędek z mężem u guru-Dmuchawca...ale jeśli tak, to szkoda. Przywodzi to na myśl jakiś klubik na koturnach pod hasłem 'my wyznawcy, jesteśmy już tacy dobrzy i ukształtowani, a ty młoda się staraj'. Człowiek doskonali się całe życie, a w Jeżycjadzie błądzi tylko młodzież, która ma ewentualnie szansę się nawrócić (chyba, że należy do zuych CKNUKów), zaś grono prawomyślnych bohaterów wydaje się być raz na zawsze uświęcone i uprawnione do pouczania innych. Grrr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka