Dodaj do ulubionych

Ideał relacji międzyludzkich wg MM

22.06.13, 23:20
Tak mnie naszło po dyskusjach z Wężem, który - zachęcony przeze mnie - przeczytał SK, OwR i McDusię, żeby mieć porównanie i rozumieć, o czym ja do niego mówię. mam teraz przed kim wylewać preten sje do szanownej autorki i w czasie takiego wylewania zarysował mi się obraz.

Dobry związek to taki, w którym się nie rozmawia. Zwłaszcza o rzeczach ważnych.
To nie jest przypadkowe przeoczenie MM czy coś. To jest u niej wyznacznik - ludzie nie powinni ze sobą rozmawiać!

Oczywiście ostatnie wizje, te z McDusi, sa najbardziej dobitne: ta Gaba, oglądająca Grzesia jedynie przez okno nad sałatą, ta Laura, która z Adamem rozmawia tylko o sarenkach, a poza tym zombiowato jęczy... Wcześniej Wolfi, z którym zapałali do siebie miłością też bez słowa.

Ale to było i wcześniej. Pulpecja z Baltoną - słynna scena nadjeziorna, w której baaaardzo podkreslone jest to, że oni nic do siebie nie mówią. A nawet Gaba i Pyziak - pamiętny spacerek, na którym Pyziak znienacka zlapał Gabę za ramiona i bez słowa sobie patrzyli w oczy.
mam wrażenie, że z pani Musierowicz wyłazi głębokie przekonanie (którego nie zawahałabym się nazwać pensjonarskim), że w prawdziwej miłości słów nie ma. Że im bardziej na milcząco, tym bardziej prawdziwie. Prawdziwa miłość obchodzi się bez słów i już.
No nie powiem, żebym nigdy nie miała takiej wizji prawdziwej miłości, ale to było, jak miałam 14 lat. Z wiekiem dotarło do mnie, że ludzie musza się porozumiewać. mam wrażenie, że do pani M - nie.

Mam jeszcze dalsze przemyślenia, ale już nie jestem w stanie ubrać ich w słowa dzisiaj.

-----------------------
Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

You've got to kick a little
Obserwuj wątek
    • verte34 Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 22.06.13, 23:32
      > ta Gaba, oglądająca Grzesia jedynie przez okno nad sałatą
      No tak, "Grześ-telepata", "hm, hm, ooch, aach" (cytuję z pamięci :))
    • sarabanda2 Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 22.06.13, 23:37
      No tak, ale chyba znalazłoby sie pare kontrprzykładów: Noelka z Tomkiem, którzy gadają i gadają; Bebe i Dambo, Nerwus, który zalewa Natalię potokiem wymowy, potem z Robr też raczej rozmawiają. Pyza i Szoppe w stogu i nie tylko. Robrojkówna tez z tym swoim. Powiedziałabym raczej, że to w tych wcześniejszych, klasycznych miłośc jest taka naiwna, romantyczna, spadajaca z nieba (Cesia i Hajduk, Gabriela i Pyziak, Kreska i Ogo, Ida sie nie liczy, bo z tym Klaudiuszem to nie wyglądało powaznie, nie mowiac o Klamczusze). Potem więcej gadają.
      • berek_76 Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 22.06.13, 23:46
        Ja celowo nie wspominałam o miłościach nastoletnich, bo to z samego zakłopotania może czlowiekowi mowę odjąc, panie tego :P I nie o okresie podrywu, zalotów czy jak to tam nazwac, a o byciu razem. Bo owszem, we wcześniejszych częściach w wieku nastoletnim oni się faktycznie niby jakoś porozumiewali (chociaż dla mnie ten Pyziak jest niepokojącym przebłyskiem), natomiast mam wrażenie, że im dalej w las, tym bardziej jest podkreślane, że jesli więź jest prawdziwa, to rozmawiać nie potrzeba i się nie rozmawia.

        Nerwusowego zalewania potokiem wymowy raczej bym nie zaliczała do porozumienia :) Jak zresztą tyrad Ignacego też.

        No zresztą o tym już była mowa tutaj tyle razy, że na przykład oni kompletnie nie znają swoich potrzeb (że Mila lubi kwiaty, choćby), że sprawy poważne przemilczają, nie tylko małżeńsko zresztą - gaba nie mówi o Pyziaku, chęć Laury rozmawiania o ojcu jest grzechem ciężkim, Fryderyk musi się nasłuchać o tym, jacy to Borejkowie sa lepsi, bo dyskretni, Pyza jest traktowana przez babunię tak, jakby potrzeba porozmawiania o niehccianej ciąży była karygodna...


        -----------------------
        Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

        You've got to kick a little
        • nessie-jp Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 23.06.13, 19:02
          > Nerwusowego zalewania potokiem wymowy raczej bym nie zaliczała do porozumienia
          > :) Jak zresztą tyrad Ignacego też.
          >
          > No zresztą o tym już była mowa tutaj tyle razy, że na przykład oni kompletnie n
          > ie znają swoich potrzeb (że Mila lubi kwiaty, choćby), że sprawy poważne przemi
          > lczają, nie tylko małżeńsko zresztą

          Ano właśnie, bo przecież nie o to chodzi, że oni w ogóle nic nie mówią, tylko że nie rozmawiają o rzeczach ważnych dla ich związku. O sobie. O sobie nawzajem. To, że Nerwus pytluje na temat swoich dziecinnych wyobrażeń hodowli niemowląt w skrzynkach po pomarańczach nijak się nie przekłada na rozmowy o sprawach istotnych.

          To, że Fryc nadaje o gwiazdach i gwiazdozbiorach, a Róża w tym czasie rozważa, jakie on miał włoski jako niemowlę, w żaden sposób nie pozwala im się nawzajem poznać i ustalić jakiejś wspólnej płaszczyzny porozumienia, wskutek czego nieplanowana ciąża spada na nich jak meteor i okazuje się, że żadne z nich nie jest w stanie zrozumieć drugiego, bo dla Fryca ważne jest jednak stypendium naukowe, a dla Róży niemowlęce włoski. Ewidentnie widać, że nie zadali sobie trudu, żeby ze sobą przez 5 minut porozmawiać, ani przedtem, ani potem. Oni przecież nie mają ze sobą w ogóle nic wspólnego, zero wspólnych zainteresowań, pasji, wspólnego pomysłu na życie. Łączy ich de facto wpadka ciążowa.

          Chcącego porozmawiać Pyziaczka bezlitośnie gasi Gabunia, bo "słowa są źródłem nieporozumień". Natomiast brzemienne milczenie jak wiadomo nie bywa źródłem żadnych nieporozumień, nigdy.

          Baltona z Pulpą TAKŻE nie rozmawiają o sobie, ale przynajmniej o Jarmuschu, chociaż ten jeden temat mają wspólny, bo przecież nie leśnictwo...

          Ignacy ględzi do siebe, Mila milczy do siebie, Grzegorz nie mówi w ogóle nic i milczy jak grób, Gaba nie umie porozmawiać z nikim o niczym, w tym z własnymi córkami o ich wychowaniu. Robrojek z Nutrią ględzą o wszystkim tylko nie o tym, że mogliby coś do siebie czuć. Aniela z Bernardem w ogóle nie rozmawia, Bernard wygłasza monologi, a Aniela puszcza je nieuważnie mimo uszu. Marek nic nie mówi, bo śpi, natomiast Ida pytluje bezsensownie o wszystkim, ale patologiczny słowotok to nie jest rozmowa.
          • mamuka_z_boru Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 01.02.16, 21:01
            Do listy dopisałabym jeszcze Dmucha Świętego - zamiast porozmawiać ze zbuntowaną prawnuczką, prześwietla ją wszechwiedzącym spojrzeniem, w milczeniu stawia diagnozy i śle tajne raporty.
      • uhu_hu Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 23.06.13, 00:28
        Nie odniosłam wrażenia, że Dambo i Bebe szczególnie dużo rozmawiali. Owszem, patrzyli na siebie, owszem, Dambo zaczepiał i pytał, na co Bebe wiecznie wyłamywała palce i odbąkiwała, że się boi. Potem tylko wysłuchała przydługiej tyrady Świntego Dmuchawca i przytulała się do Dambowej koszuli:)
        Ale jeśli chodzi o Elkę i Tomcia, to absolutnie racja i chyba jeden z wyjątków.
        • berek_76 Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 23.06.13, 13:52
          No owszem, to był przyjemny wyjątek, ale istniał raptem przez cała jedną Noelkę :(

          -----------------------
          Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

          You've got to kick a little
    • lavanta Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 23.06.13, 14:22
      Hm, mam wątpliwość, czy możemy tak generalizować odnośnie wszystkich par w Jeżycjadzie. Z całą pewnością zgadzam się odnośnie Gaby z Grzesiem i dorzuciłabym do tego jeszcze Idę i wiecznie śpiącego Marka. Ale starsze Borejki, Żaczkowie, Aniela i Bernard, myślę że również Pulpa i Baltona - to są małżeństwa, które jednak ze sobą rozmawiają. Nie możemy zbyt wiele powiedzieć na temat późniejszego związku Bebe i Damba, Cesi i Hajduka, Kreski i Maćka, Nutrii i Robrojka, Elki i Tomka, Aurelii i Kozia, Fryców... A początkowego etapu zakochania w moim pojęciu nie można uznać za wyznacznik tego, jak ludzie się ze sobą porozumiewają i dogadują.
      • kajaanna Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 23.06.13, 16:20
        Ale to, że Laura nieomal w tajemnicy przed Gabą szykuje się do ślubu, i nikt z nią nie rozmawia o sukni ślubnej, o przygotowaniach do wesela Gabrysia napomyka coś na tydzień-przed, a Aaaadaaam bez porozumienia z kimkolwiek uwozi Laurę spod drzwi kościoła aż het, na Litwę.
        Sądzę, że porozumiewanie się w tych warunkach, byłoby "zadawaniem zbyt osobistych pytań"...

        • lavanta Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 23.06.13, 16:36
          kajaanna napisała:

          > Ale to, że Laura nieomal w tajemnicy przed Gabą szykuje się do ślubu, i nikt z
          > nią nie rozmawia o sukni ślubnej, o przygotowaniach do wesela Gabrysia napomyka
          > coś na tydzień-przed
          Zgadzam się, to jest wręcz skrajne olanie Laury przez całą rodzinę. Ale coś takiego pojawia się dopiero w nowej Jeżycjadzie. Problemami np. Cesi przejęli się wszyscy.

          Aaaadaaam bez porozumienia z kimkolwiek uwozi Laurę sp
          > od drzwi kościoła aż het, na Litwę.
          Tego akurat bym się nie czepiała, Adam chciał jej zrobić niespodziankę, nie widzę w tym nic złego. Poza tym wszyscy wiedzieli ostatecznie dokąd oni jadą i kiedy wracają.
          • verdana Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 23.06.13, 22:01
            Podróż poślubna jako niespodzianka napawa mnie zimnym dreszczem, bo normalna istota ludzka, w tym takze niewinna panienka, ma po prostu plany życiowe i całkowite nie liczenie sie z nimi w pierwszym tygodniu wspólnego zycia fatalnie wróży.
            • lavanta Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 23.06.13, 23:12
              Ale co konkretnie jest w tym złego? Laura powiedziała Adamowi kiedyś, że marzyła o tym, żeby zobaczyć Wilno, dlatego on zaplanował dla niej wyjazd, wszystko zorganizował, żeby zabrać ją dokładnie tam, gdzie chciała w ramach niespodzianki. W dodatku nie mieli innych planów na podróż po ślubną, on nie zmienił ustaleń za jej plecami, po prostu nie mieli wyjeżdżać w ogóle, siedzieć w domu, a pojechali w miejsce, które Laura bardzo chciała zobaczyć. Już nie mówiąc o tym, że Adam nie wywiózł Laury na miesiąc do Afganistanu, tylko pojechali na trzy dni na Litwę. Co tutaj Adam zrobił nie tak?
              • ginny22 Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 23.06.13, 23:23
                No, ja bym się na przykład chciała spakować przed wyjazdem. SAMA.
                • lavanta Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 23.06.13, 23:25
                  A co stało na przeszkodzie Laurze, żeby się spakowała sama na wyjazd?
                  • melomanka87 Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 27.06.13, 23:13
                    O wyjeździe planowanym na 28 grudnia Adam informuje Laurę 26 grudnia wieczorem. Przy czym 27 grudnia biorą ślub, no i rzekomo wszystkie sklepy są pozamykane. I tego 26 grudnia mówi "do licha, nigdy nie wytrzymuję z niespodziankami, zawsze wcześniej je ujawniam, niż chcę". A więc nie miał zamiaru dać jej czasu na spakowanie! Nie mówiąc już o innych sprawach, które można chcieć załatwić przed wyjazdem - naładowanie akumulatorków do aparatu, pójście do swojego optyka po bardzo przydatne na wyjeździe soczewki jednodniowe, zaniesienie i odebranie od szewca ciepłych i wygodnych butów...

                    • lavanta Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 28.06.13, 00:13
                      To ile czasu ona powinna mieć na spakowanie na trzydniowy wyjazd? Myślę, że kilka godzin spokojnie wystarczy. Skoro możemy założyć, że Laura ma wadę wzroku i potrzebuje soczewek, to równie dobrze możemy przyjąć, że Adam o tym pomyślał i je Laurze kupił. Jak również naładował aparat. I stwierdził, że skoro Laura ma dwie pary ciepłych butów, w których chodzi po Poznaniu, to po Wilnie też spokojnie może.
                      • nessie-jp Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 28.06.13, 06:01
                        > to równie dobrze możemy przyjąć, że Adam o tym pomyślał i
                        > je Laurze kupił. Jak również naładował aparat. I stwierdził, że skoro Laura ma
                        > dwie pary ciepłych butów, w których chodzi po Poznaniu, to po Wilnie też spokoj
                        > nie może.

                        No tak, ale znowu wracamy do tego samego: Adam postanowił, Adam kupił, Adam zrobił, Adam zdecydował, że spokojnie w tych butach może i inne jej niepotrzebne, Adam zorganizował i Adam Adam Adam Adam. Oraz Adam. Trzeba się zastanowić, czy aby Adamowi w ogóle jest potrzebna ta Laura w stanie żywym, bo wyraźnie widać, że nie ma najmniejszego zamiaru traktować jej jak dorosłej osoby, tylko nasadza buciczki na raciczki, sarenkę pod pachę, soczewki lu w gały, buzia szarym mydłem umyta? Kudły wyczesane? To jedzie.
                        • kopiec_esmeralda Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 28.06.13, 06:53
                          No więc właśnie.
                          A gdzie Tygrys? Mamy teraz jakąś całkiem bezwolną hybrydę sarnodziecięcia bez osobowości i bez charakteru.
                          Rozumiem, że wg ałorki Zbawienna Moc Miłości to uczyniła, ze z hardej zuej Pyziaczki L. stała się potulną Naszpanią. Nawet, jeśli idea w założeniu MM słuszna, to realizacja karykaturalna.
                          Zobaczymy, co będzie dalej...
                          • lavanta Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 28.06.13, 07:12
                            Chyba nie do końca się rozumiemy :).

                            Ja nie odnoszę się tutaj do całej sytuacji Adamowo-Laurowej, nie popieram absolutnie takiego zniewolenia Laury, jakie ma miejsce w ich związku i uważam, że scena z myciem jej twarzy pod kranem jest naprawdę wstrętna.
                            Natomiast nie widzę nadal nic złego w zorganizowaniu bliskiej osobie trzydniowego wyjazdu-niespodzianki.
                            • nessie-jp Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 28.06.13, 18:55
                              > Natomiast nie widzę nadal nic złego w zorganizowaniu bliskiej osobie trzydniowe
                              > go wyjazdu-niespodzianki.

                              No bo powtarzam, to jest całokształt. Całokształt stosunku Adama do Laury jest po prostu niewiarygodnie zaborczy i właścicielski, a organizowanie jej czasu (łącznie z podejmowaniem za nią decyzji, w czym może, a w czym nie może pojechać) jest tylko elementem tej większej całości.

                              W oderwaniu od kontekstu to i scena mycia może być uznana za całkiem w porządku. Ktoś płacze tak okropnie, że trzeba mu pomóc opłukać twarz chłodną wodą, no to się pomaga. I wszystko pięknie. I scena czesania
                              • bupu Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 28.06.13, 19:32
                                nessie-jp napisała:

                                > > Natomiast nie widzę nadal nic złego w zorganizowaniu bliskiej osobie trzy
                                > dniowe
                                > > go wyjazdu-niespodzianki.
                                >
                                > No bo powtarzam, to jest całokształt. Całokształt stosunku Adama do Laury jest
                                > po prostu niewiarygodnie zaborczy i właścicielski, a organizowanie jej czasu (ł
                                > ącznie z podejmowaniem za nią decyzji, w czym może, a w czym nie może pojechać)
                                > jest tylko elementem tej większej całości.

                                Otóż to, od dłuższej chwili o tym trąbię. Adam, Adam, Adam, jego potrzeby i jego widzimisię, aż się niedobrze robi. Adam uczesze, Adam umyje, Adam przeprowadzi i o zdanie nie spyta, Adam zaplanuje podróż poślubną, Adam zadecyduje, że Laura ma iść do ślubu w czymkolwiek, bo on jej chce i on nie potrzebuje na niej pięknej kiecki... A gdzie są JEJ potrzeby, pragnienia, chęci i plany? Związek jest przedsiębiorstwem dwuosobowym, natomiast gdy liczy się wyłączne to, czego chce jedna strona, to mamy galopującą patologię. Z której strona druga, ta bez prawa głosu, powinna spieprzać kurcgalopkiem. Trafił mi się kiedyś w życiu taki Maszpan-co-wiedział-wszystko-lepiej i traumą czkam do tej pory, a lat minęło sporo. Dlatego związek Laury i Aaaadaaamma wywołuje u mnie dreszcz zgrozy na plecach.
                        • melomanka87 Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 28.06.13, 10:34
                          > No tak, ale znowu wracamy do tego samego: Adam postanowił, Adam kupił, Adam zro
                          > bił, Adam zdecydował, że spokojnie w tych butach może i inne jej niepotrzebne,
                          > Adam zorganizował i Adam Adam Adam Adam. Oraz Adam. Trzeba się zastanowić, czy
                          > aby Adamowi w ogóle jest potrzebna ta Laura w stanie żywym

                          Otóż to.
                        • myszyna Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 28.06.13, 21:52
                          Trzeba się zastanowić, czy
                          > aby Adamowi w ogóle jest potrzebna ta Laura w stanie żywym, bo wyraźnie widać,
                          > że nie ma najmniejszego zamiaru traktować jej jak dorosłej osoby, tylko nasadza
                          > buciczki na raciczki, sarenkę pod pachę, soczewki lu w gały, buzia szarym mydł
                          > em umyta? Kudły wyczesane? To jedzie.

                          Nessie-jp, oświadczam, że buciczki na raciczki i sarenkę pod pachę mię umarło i to TY jesteś temu winna.
                          • nessie-jp Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 29.06.13, 02:59
                            > Nessie-jp, oświadczam, że buciczki na raciczki i sarenkę pod pachę mię umarło i
                            > to TY jesteś temu winna.

                            :D Niezmiernie mi miło :)
                      • melomanka87 Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 28.06.13, 10:54
                        A propos tego, że Adam sam przewidzi, jakich Laura potrzebuje butów, soczewek kontaktowych itp. - rodzinna anegdotka:

                        W dniu ślubu mojego brata zaraz po tym, jak zjadłam śniadanie, siostra zarządziła, że już teraz mam wkładać sukienkę, bo akurat ma czas, żeby zrobić mi fryzurę. W kościele jak zwykle moje myśli przebiegały przeróżnymi drogami, aż wreszcie doszłam do przerażającego odkrycia - nie użyłam dziś dezodorantu!!! Perspektywa wielogodzinnego wesela i tańców prezentowała się więc dosyć nieciekawie. Na szczęście brat miał w trakcie wesela skoczyć jeszcze po coś do domu, więc poprosiłam go o wzięcie mi z łazienki dezodorantu. Po powrocie powiedział "Nie wiedziałem, który to ma być, więc wziąłem Ci swój" i wręczył mi czerwony Old Spice :-D
                        • croyance Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 29.06.13, 05:22
                          Daleka jestem - jak wie kazdy, kto chociaz troche mnie zna z moich wpisow na forum - od stereotypizowania, ale o tym, jak facet przewiduje przekonalam sie gdy poprosilam ojca, zeby przywiozl mi jakies rzeczy do szpitala, bo zgarneli mnie wtedy jak stalam na oddzial nawet bez pizamy. Ojciec kupil mi balsam wyszczuplajacy i koronkowe stringi. A ja na kroplowce z powodu zapalenia przydatkow i otrzewnej, wazylam wtedy 45 kg :-D
                          • klawiatura_zablokowana Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 01.07.13, 19:16
                            No co, przynajmniej się starał :)
                            Analogiczna historia, ale odwrotna - przyjęli mnie z ulicy na cięcie wyrostka, dzwonię do siostry - zostaję w szpitalu, przywieź mi cokolwiek, bo nie mam nawet piżamy (na oddziale mi rzucili taką koszulinkę operacyjną, czyli rozciętą na plecach). Siostra zapakowała walizę rzeczy niemalże, grzeje na sygnale, nagle krzyczy do narzeczonego kierującego machiną: Prrrrr wróć, ona na pewno ma soczewki na oczach! I w dyrdy z powrotem do domu po płyn i pojemnik...
                            Ale to, no właśnie, druga kobieta :)
                        • ssssen Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 04.02.16, 11:39
                          "doszłam do przerażającego odkrycia - nie użyłam dziś dezodorantu!!!" - problemy pierwszego świata.

                          Anegdota prawie tak dobra jak ta:
                          img.wiocha.pl/images/f/e/fe8a2f5ee4ec49b75dd0c5f212a92183.jpg

                          ;)
                          • ciotka_scholastyka Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 05.02.16, 10:14
                            Cóż, dla czystej osoby, przyodzianej w elegancką sukienkę, mającą w perspektywie wielogodzinne wesele z tańcami, to JEST problem.
                            Ale może to melomanka się nie zna.
              • nessie-jp Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 24.06.13, 04:34
                > Adam nie wywiózł Laury na miesiąc do Afganistanu, tylko pojechali na trzy dni n
                > a Litwę. Co tutaj Adam zrobił nie tak?

                Ja bardzo nie chciałabym być postawiona w takiej sytuacji, zwłaszcza przez człowieka, który jest mi bardzo bliski. Któremu nie mogę powiedzieć "Nie, to zły pomysł" albo "Wolałabym jednak nie jechać" albo "Do Wilna chcę pojechać latem na 2 tygodnie, już nawet upatrzyłam miejsce, a zimą nie lubię podróżować". Wyobrażasz to sobie? Nie, nie do wyobrażenia, choćbyś nie chciała jechać, zaciskasz zęby i udajesz szczęśliwą.

                Laura została postawiona przed faktem dokonanym: jedzie i już. Jak mała dziewczynka wywieziona niespodziankowo na wycieczkę do lunaparku.
                • lavanta Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 24.06.13, 05:38
                  Po prostu nie jestem w stanie w absolutnie żaden sposób wyobrazić sobie, jakim cudem trzydniowa wycieczka do miejsca, które zawsze chciałam zobaczyć z osobą, która kocham i która specjalnie dla mnie ten wyjazd zorganizowała, mogłaby mnie unieszczęśliwić.
                  • emae Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 24.06.13, 07:32
                    lavanta napisał(a):

                    > Po prostu nie jestem w stanie w absolutnie żaden sposób wyobrazić sobie, jakim
                    > cudem trzydniowa wycieczka do miejsca, które zawsze chciałam zobaczyć z osobą,
                    > która kocham i która specjalnie dla mnie ten wyjazd zorganizowała, mogłaby mnie
                    > unieszczęśliwić.

                    Ja popieram. Sama zrobiłam taki prezent ;) Mąż (wówczas jeszcze narzeczony) dowiedział się wieczorem przed wyjazdem, że z samego rana wsiadamy w pociąg. Gdzie wysiadamy, dowiedział się... przy wysiadaniu :) Do tej pory uważa ten wyjazd za najmilszy prezent ode mnie.
                    Nie daję głowy, że każdy ucieszyłby się równie mocno z podobnej niespodzianki. Ale na pewno istnieją osoby, które uwielbiają takie prezenty .
                    • verdana Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 24.06.13, 08:57
                      Narzeczony, chłopak, przyjaciółka i niespodzianka - OK, bo jest wówczas możliwość, ze delikwent mówi "Przepraszam, ale nie mogę". Natomiast podróż poślubna powinna byc decyzją obu osób, bo nie istnieje żadna możliwość powiedzenia "nie jadę", a po drugie - to nie jest normalna wycieczka, tylko coś, co nigdy wiecej sie nie powtórzy i dlatego decyzję muszą podjąć oboje.
                      • lavanta Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 24.06.13, 09:24
                        Ale co Laurze mogłoby się nie podobać w pomyśle tego konkretnego wyjazdu? Spędziła podróż poślubną w mieście, które od dawna chciała zobaczyć. Adam wybrał to miejsce specjalnie z myślą o niej, dokładnie dlatego, żeby z podróży poślubnej miała jak najlepsze wspomnienia, związane z miejscem, o zobaczeniu którego marzyła. W dodatku alternatywą dla tego wyjazdu było zostanie w domu, bo żadnych innych wspólnych planów nie zrobili.
                        Dlaczego Laura miałaby nie chcieć się zgodzić na taki wyjazd?
                        • verdana Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 24.06.13, 09:30
                          Na przykład to, ze ma okres i chce zostać w łóżśku. Albo to, zę nie ma odpowiednich butów na taki wyjazd. Albo wolałaby spędzić trzy dni po ślubie w łóżku z mężem, a nie na zwiedzaniu zabytków.
                          • lavanta Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 25.06.13, 02:58
                            Naprawdę, żadna z tych niedogodności, nawet okres, nie wydaje mi się na tyle duża, żeby cierpieć z powodu wyjazdu-niespodzianki w wymarzone miejsce :).
                            • nessie-jp Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 25.06.13, 03:44
                              lavanta napisał(a):

                              > Naprawdę, żadna z tych niedogodności, nawet okres, nie wydaje mi się na tyle du
                              > ża, żeby cierpieć z powodu wyjazdu-niespodzianki w wymarzone miejsce :).

                              Wiesz co, to wszystko nie byłoby tak gryząco dziwne, gdyby nie to, że od początku do końca Adam (z rodziną) trakują Laurę jak malutkie dziecko, które trzeba umyć, ubrać, uczesać i wywieźć na niespodziankową wycieczkę.

                              Doprawdy dziwię się, że na Laurę po powrocie z hurra-wycieczki nie czekała wielka lala z porcelanową buzią i drewniany konik na biegunach w tym szalecie. I szklana trumienka, w którą Adam pieczołowicie złoży bejbi-oblubienicę, otulając watą i wygładzając koroneczki przy rękawkach żakiecika.


                              (No i szczerze, nie przypominam sobie ani jednego przypadku we wcześniejszych tomach, jakoby Laura lubiła podróże, marzyła o Wilnie i interesowała się Mickiewiczem.)
                              • lavanta Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 25.06.13, 03:55
                                A z tym się jak najbardziej zgadzam. Adam ogólnie zachowuje się, jakby Laurę adoptował, a nie poślubił i ten zorganizowany wyjazd również można pod to podczepić. Patrząc na to w ten sposób, to rzeczywiście: zrobił z niej dziecko-sarnę, zbudował jej zagrodę pod lasem, a teraz ciągnie za złotą uprząż do Wilna :).
                              • rosynanta Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 30.05.14, 14:43
                                nessie-jp napisała:
                                >
                                > (No i szczerze, nie przypominam sobie ani jednego przypadku we wcześniejszych t
                                > omach, jakoby Laura lubiła podróże, marzyła o Wilnie i interesowała się Mickiew
                                > iczem.)

                                Jak nie? A to muzeum z Wolfim? :-)
                            • vi_san Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 05.05.14, 11:10
                              Wątek sprzed pół roku, ale co mi tam. :)
                              Otóż po pierwsze: zależy jak masz okres - ja i znam jeszcze co najmniej dwie sztuki, które cały czas na dobrą sprawę spędzają na środkach przeciwbólowych, mają skłonność do wymiotów, omdleń i temu podobnych atrakcji, taka osobę która trzymając się ściany wlecze się między łóżkiem a toaletą na pewno szalenie ucieszy, że jaśnie pan mąż właśnie zarządził wyjazd dokądkolwiek. Po drugie: ostatnio wyjeżdżałam na tydzień, nikt mi niespodzianki nie zrobił, a i tak okazało się, że w przeddzień wyjazdu szybki rajd po sklepach okazał się niezbędny, gdyby mąż mnie "ucieszył" niespodzianką, chyba by mnie szlag trafił, bo nie znoszę jechać nieprzygotowana i na miejscu latać za np. ulubionym płynem do demakijażu czy czymś tam. Po trzecie wreszcie: na pewno nie marzyłabym o zwiedzaniu zabytków w dzień po ślubie! Kurczę, no, z założenia raz wychodzi za mąż i zamiast zamknąć się w sypialni z [podobno] ukochanym gania śladami Mickiewicza?! No, to by mnie na pewno nie ucieszyło...
                              A na koniec: Tygrys była zawsze jednostką nader silną psychicznie, upartą i z żelazną konsekwencją wymuszającą wręcz na otoczeniu zachowania jakie chciała uzyskać. I po wyżarciu mózgu przez złotowiciowe cudo - mamy niunię, która bezwolnie daje się wtłoczyć w kostiumik z piki po babci [jakby nie można było albo skoczyć do której bądź galerii i nabyć wieczorowej kiecki, skoro już ałtorka zdecydowała [och, jakże zabawnie], że oryginalna zostanie uwieziona przez kretyna - Bernarda w sina dal], przyozdobiona wieńcem cierniowym [która się zna na kwiatach, niech powie, jakie jest prawdopodobieństwo, by nie - florysta zrobił wieniec z róż za pomocą kabelka fi 0,5?], z upchniętymi w garści groszkami z zamrażalnika [które nie wiedzieć czemu nabierają znaczenia, choć w pierwotnej wersji Mila do ślubu miała goździki, a Ida bodajże różyczki?], z buzią wyszorowana pumeksem przez lubego [scena - koszmar!]...
                              • bupu Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 05.05.14, 18:36
                                vi_san napisała:

                                > Wątek sprzed pół roku, ale co mi tam. :)
                                > Otóż po pierwsze: zależy jak masz okres - ja i znam jeszcze co najmniej dwie sz
                                > tuki, które cały czas na dobrą sprawę spędzają na środkach przeciwbólowych, maj
                                > ą skłonność do wymiotów, omdleń i temu podobnych atrakcji, taka osobę która trz
                                > ymając się ściany wlecze się między łóżkiem a toaletą na pewno szalenie ucieszy
                                > , że jaśnie pan mąż właśnie zarządził wyjazd dokądkolwiek.

                                Ja mam podczas okresu mordercze migreny, podczas których nie nadaję się do życia, a jakakolwiek podróż czymkolwiek dokądkolwiek stanowi formę wyrafinowanej tortury, bo przeszkadza mi wszystko, dźwięki, wonie, światło i ludzie. Jakby mnie kto w takiej chwili uszczęśliwił wycieczką znienacka, to sam by chyba zaliczył niespodziewaną wyprawę - na ostry dyżur, celem opatrzenia rozlicznych obrażeń, zadanych głównie przedmiotami tępokrawędzistymi.
                                • vi_san Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 05.05.14, 20:35
                                  Ale my jakieś nierozumne jesteśmy, bo oczekujemy, żeby mąż, najbliższy poniekąd osobnik, w jakiś sposób liczył się z naszymi potrzebami, uczuciami itd. Fanaberie prezentujemy idiotyczne! Wszak Madam deTektura WIE co jest dla syrenkosarenki lepsiejsze i rację ma najsłuszniejszą. Więc to my źle widzimy: szorowanie gębusi narzeczonej pumeksem to nie jest sadyzm a troskliwość, kretyńskie groszki to rodzinna tradycja [której co prawda nikt nie honorował, ale co tam], kostiumik z piki dopasowany na drobniutką Milicję powisający smętnie na strzelistej Laurze to czar porozciąganej flanelki, a wieniec z róż na rozpuszczonych włosach oklapniętych w wilgotnych strąkach i naelektryzowanych od energicznego rozczesywania [przy tej okazji przerzedzonych o połowę co najmniej] to ludowość prawie jak z Wesela Reymonta... A wyjazd w grudniu na trzy dni do Wilna to wszak marzenie każdej kobiety, która tylko co ślub wzięła i przenosi się z całym dobytkiem do szaletu. Jakby nie można było napisać, że OBOJE wspólnie ustalili, że wyjadą do tego cholernego Wilna... I bez idiotycznych niespodzianek, po prostu zgodnie z planem, wspólnym i wcześniej omówionym po prostu jadą. Inna kwestia, że jakoś wcześniej nie było wzmianek o fascynacji Laury Mickiewiczem, a okazje do upchnięcia takowych i owszem, były.
                                  --
                                  Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
                                  • meduza7 Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 06.05.14, 00:45
                                    >Inna kwestia, że jakoś wcześniej nie było wzmianek o fascynacji Laury Mickiewiczem, a okazje do upchnięcia takowych i owszem, były.

                                    Eno, była mowa - w CP, kiedy to ucieka brać ślub z Wolfim (hihi, całkiem jak Lidia Bennett do Szkocji z Wickhamem), trafiają do Śmiełowa i tam ona przeżywa, jak to och jej, Mickiewicz tu mieszkał oraz deklamuje jego wiersze.
                                • iskrzy_54 Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 01.02.16, 20:55
                                  Ja mam podczas okresu mordercze migreny, podczas których nie nadaję się do życia, a jakakolwiek podróż czymkolwiek dokądkolwiek stanowi formę wyrafinowanej tortury, bo przeszkadza mi wszystko, dźwięki, wonie, światło i ludzie. Jakby mnie kto w takiej chwili uszczęśliwił wycieczką znienacka, to sam by chyba zaliczył niespodziewaną wyprawę - na ostry dyżur, celem opatrzenia rozlicznych obrażeń, zadanych głównie przedmiotami tępokrawędzistymi.

                                  Nie jestem w szczęsliwym związku od lat 40 coś tam gdyż ówczesny potencjalny narzeczony obraził się na mnie smiertelnie za zignorowanie jego urodzin, w czasie których zamierzał oficjalnie oznajmic nasz związek, fakt, że miałam okres i leżałam zwijając się z bólu i wymiotując uznał za wymówkę.
                                  • vi_san Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 01.02.16, 22:02
                                    No bo ty bezczelna jesteś! Jak śmiałaś wymiotować jak on akurat romantyczne porywy chciał uskutecznić?! Nic a nic wyczucia nie masz... Ja zaś mam odwrotnie: od lat wielu jestem w szczęśliwym związku, z mężczyzną, który [między innymi] zorganizował romantyczny wieczór przy świecach, szał ciał itd [nota bene PIERWSZY wieczór z planowanym śniadaniem!], a kiedy się okazało że akurat zdycham sobie powolutku na okres, mam w głowie młyn i wymiotuję - okazał się być PRAWDZIWYM MĘŻCZYZNĄ - służył ramieniem pod głowę, podał tabletkę p. bólową, zaciągnął firanki, rozpalił w kominku i przytulił. I tyle. Z tym, że niespodziankowy romantyczny wieczór był na działce, a nie czort wie gdzie, w hotelu czy gdzieś.
                        • aga.andro Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 24.06.13, 09:51
                          Akurat w pomyśle wyjazdu do Wilna zimą: temperatura!
                          Z racji ostrzejszego klimatu zdecydowałabym się jednak odłożyć wyjazd do lata. Przy moim pierwszym pobycie w Wilnie, na przełomie marca i kwietnia, mimo rękawiczek odmroziłam sobie dłonie :)
                          No chyba że miasto będą oglądać tylko przez okno hotelu ;)
                          • kanga_roo Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 24.06.13, 10:55
                            właśnie, temperatury. poza tym Laura nie lubiła podróżować. do tego była osobą przykładającą dużą wagę do wyglądu, możliwe więc, że w specjalnym miejscu chciałaby wyglądać specjalnie. nie wyobrażam sobie, że jadę do Wilna czy innego pięknego miasta z ciuchami jak na wypad narciarski, lub na narty w ciuchach miejskich.
                            ja tam nie kupuję tego tekstu, że kobieta podoba się facetowi nawet, jeśli jest ubrana w wór pokutny. nie wierzę i odbieram jakoś tak - lekceważąco.
                            • krakowska_poziomka Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 24.06.13, 11:09
                              Podróż poślubna w trzy dni to rzeczywiście piorunem :/
                              Jestem ciekawa jak Laura, która dostawała choroby lokomocyjnej w samochodach i autobusach, przeżyła swój pierwszy lot samolotem.
                              • ginny22 Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 24.06.13, 12:30
                                No przecież miłość ją z choroby lokomocyjnej wyleczyła ;)
                              • dakota77 Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 24.06.13, 19:51
                                Wiem po sobie, ze niekoniecznie zle. W dziecinstwie mialam bardzo silna chorobe lokomocyjna, autobusem czasem nie moglam przejechac przystanku, a w samolocie bylo idealnie, i tak zostalo :)
                            • bupu Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 24.06.13, 16:25
                              kanga_roo napisała:

                              > ja tam nie kupuję tego tekstu, że kobieta podoba się facetowi nawet, jeśli jest
                              > ubrana w wór pokutny. nie wierzę i odbieram jakoś tak - lekceważąco.

                              Ja go mogę kupić, natomiast w tej konkretnej sytuacji Maszpan powinien wykrzesać z siebie odrobinę empatii i zrozumieć, że Laura na swoim własnym ślubie, wyjątkowym wydarzeniu, chciała wyglądać wyjątkowo i ma ją pełne prawo trafiać soczysty szlag, że nic z tego nie wyszło, bo wymarzona kiecka odjechała w dal. I zamiast serwować jej taką pogadankę:

                              - Zastanowiłem się już dawno - rzekł gorąco Adam, próbując zajrzeć jej w oczy. - I czekałem na ciebie tak długo, że... Jakie tu znaczenie ma suknia? To ty mi jesteś potrzebna. I nieważne, jak wyglądasz.
                              Zapadła zupełna cisza. Laura stała i stała ze spuszczoną głową, a Adam się wzburzył.
                              - Nie widzisz, że nie mogę bez ciebie oddychać? Co może być ważniejszego od ciebie? - rzucił, potrząsając ją za ramiona. - No, co? Jakaś kiecka?


                              ... w dodatku trzęsąc niebogą jak osiką, pozwolić się kobicie wypłakać, oferując w tym celu własną klatę, a potem pomóc jej ogarnąć sytuację. Właśnie: pomóc, a nie zrobić wszystko za nią, nie pytając o zdanie. Ponadto, zwróćcie uwagę, że sssudowny Maszpan w tej przemowie ględzi wyłącznie o własnych potrzebach i tym, czego on chce. Potrzeb Laury nie uwaględnia ani trochę, na przykład potrzeby wyglądania ładnie i tak jak sobie obmyśliła na własnym, chromolonym ślubie.

                              Dla mnie ta cała scena to jest jakiś horror, w którym Laurę się pozbawia ostatecznie resztek samodzielności i niezależności.
                              • kanga_roo Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 25.06.13, 10:14
                                ja wiem, że te teksty Adama miały być w założeniu romantyczne, ale mnie dreszcze przechodzą na to "czekałem na ciebie tak długo", "ty mi jesteś potrzebna", "nie mogę bez ciebie oddychać". towar pierwszej potrzeby, normalnie. ja bym się bała, wyobraźnia podpowiada mi różne okropieństwa.

                                dla mnie związek to jednak jest "chcę być z tobą" li i jedynie.
                                • kkokos Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 25.06.13, 19:51
                                  kanga_roo napisała:

                                  > ja wiem, że te teksty Adama miały być w założeniu romantyczne, ale mnie dreszc
                                  > ze przechodzą na to "czekałem na ciebie tak długo", "ty mi jesteś potrzebna", "
                                  > nie mogę bez ciebie oddychać". towar pierwszej potrzeby, normalnie. ja bym się
                                  > bała, wyobraźnia podpowiada mi różne okropieństwa.

                                  ależ gdybym czytając to miała lat 12, byłabym zachwycona! tak sobie właśnie wyobrażałam uczucie i jego wyznanie.
                                  potem mi przeszło.
                                  ale wszak adresatka książki ma lat coś koło 13...
                                  • klawiatura_zablokowana Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 01.07.13, 19:20
                                    Ja pamiętam, że nawet podlotkiem będąc, spylałam gdzie popadnie od facetów, co deklarowali chęć życia tylko wpatrywaniem się we mnie. Jakieś to mi się podejrzane wydawało... :D
                                    • bupu Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 01.07.13, 19:27
                                      klawiatura_zablokowana napisała:

                                      > Ja pamiętam, że nawet podlotkiem będąc, spylałam gdzie popadnie od facetów, co
                                      > deklarowali chęć życia tylko wpatrywaniem się we mnie. Jakieś to mi się podejrz
                                      > ane wydawało... :D
                                      >

                                      Bardzo, BARDZO zdrowy odruch. Głęboko pochwalam.
                                  • a.nancy Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 01.02.16, 13:56
                                    psychol. profil nękacza jak żywy.
                                • iskrzy_54 Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 01.02.16, 21:01
                                  "nie mogę bez ciebie oddychać". towar pierwszej potrzeby, normalnie. ja bym się bała, wyobraźnia podpowiada mi różne okropieństwa

                                  w czasach młodości odbierałam Every Breath You Take Stinga jako przejaw romantycznej miłosci, teraz przechodą mnie ciarki na myśl o możliwych skutkach takiej psychozy, zdecydowanie nie chcę, aby ktokolwiek "watchin me" zawsze i wszędzie
                                  • marutax Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 01.02.16, 21:25
                                    OT ;-) Nie wiem, czy kojarzysz muzyczny serial "Glee"? W jednym z odcinków zrobili "Every Breath You Take". Piosenkę śpiewają dwie bohaterki, które w szkole się nienawidziły, potem względnie przyjaźniły, a w końcu zostały rywalkami do roli w musicalu. Sens romantycznej piosenki zmienia się całkowicie - dziewczyny obsesyjnie się obserwują, wyczekując na każde potknięcie tej drugiej, a jednocześnie są od siebie uzależnione. Zaczęłam inaczej odczytywać tekst Stinga ;-)
                                    W razie zainteresowania: www.youtube.com/watch?v=3jao5Njvu70
                                    • iskrzy_54 Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 01.02.16, 22:18
                                      Zaczęłam inaczej odczytywać tekst Stinga ;-)

                                      Dokładnie, paranoja i psychoza, absolutnie...
                                      • kynane Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 05.02.16, 12:49
                                        Czyli zaczęłyście _prawidłowo_ odczytywać tekst Stinga, bo to nie jest piosenka romantyczna, a piosenka o stalkerze, co sam Sting wielokrotnie podkreślał :)
                                        • pavvka Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 11.02.16, 17:11
                                          > Czyli zaczęłyście _prawidłowo_ odczytywać tekst Stinga, bo to nie jest piosenka romantyczna, a piosenka o stalkerze, co sam Sting wielokrotnie podkreślał :)

                                          Ja słyszałem jak w tv opowiadał, że w założeniu to miała być piosenka romantyczna, ale na skutek ówczesnych wydarzeń w jego życiu (m.in. był w trakcie rozwodu) niechcący wyszło mu coś innego. Ale faktycznie, sam też uważa, że piosenka jest o chorej miłości.
                        • zla.m Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 24.06.13, 10:44
                          Bo wiesz, Laura tylko udawała, że nie ma planów. W kieszeni ma 2 bilety na samolot, zarezerwowany hotel oraz wejściówki na koncert ulubionej orkiestry Adaaaaama, a to wszystko - bagatela - w Paryżu. Opłacone z pierwszej pensji i pożyczki od siostry. I co teraz?

                          Może nie powiedziałabym jak verdana o zimnym dreszczu, ale niespodziewany wyjazd jako podróż poślubna (gdzie jeszcze mają w planach przygotowania wesela! i Laura zamierza coś-tam prać z tej okazji) to nienajlepszy pomysł. A z drugiej strony - 3 dni zimą w Wilnie - i już, Adaś odbębnił miesiąc miodowy... słabo ;)
                          • lavanta Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 25.06.13, 03:04
                            > Bo wiesz, Laura tylko udawała, że nie ma planów. W kieszeni ma 2 bilety na samo
                            > lot, zarezerwowany hotel oraz wejściówki na koncert ulubionej orkiestry Adaaaaa
                            > ma, a to wszystko - bagatela - w Paryżu. Opłacone z pierwszej pensji i pożyczki
                            > od siostry. I co teraz?
                            Fakt, w takiej sytuacji szkoda pieniędzy, ale nadal nie uważam, żeby to była katastrofa.

                            niespodziewany wyjaz
                            > d jako podróż poślubna (gdzie jeszcze mają w planach przygotowania wesela! i La
                            > ura zamierza coś-tam prać z tej okazji) to nienajlepszy pomysł
                            A od czego są świadkowie i rodzina? Nie mogliby pomóc?
                            • bez_zarzutu Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 25.06.13, 22:54
                              W tym wypadku nie pomóc, a odwalić całą robotę- bo młodzi przyjeżdżają na samą imprezę, nespa?

                              Wyjazd zaraz po ślubie na trzy dni (w tym jeden jak rozumiem spędzony na lotnisku), w środku zimy, bez uzgodnienia sprawy ze mną nie wydaje mi się pociągający. Wolałabym spędzić te kilka dni w szaleciku, z dala od rodziny, słuchając arii operowych ;)
                              Na podróż poślubną pojechałabym spokojnie, zaplanowawszy to wcześniej z mężem.
                              Jasne, że Laurze może to wydawać się romantyczne, ale to ważna decyzja, specjalna okazja a nie byle wyjazd niespodzianka. Nie kupuję tego.
                              • lavanta Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 26.06.13, 00:03
                                > W tym wypadku nie pomóc, a odwalić całą robotę- bo młodzi przyjeżdżają na samą
                                > imprezę, nespa?
                                Wszystko jest zaplanowane, trzeba tylko przestawić meble, ustawić zastawę i dopilnować, żeby jedzenie dotarło na czas. Rodzina nie może się włączyć, żeby nowożeńcy wyjechali na parę dni? Gaba może przy okazji wykazać się chęcią niesienia pomocy wszem i wobec.

                                > Na podróż poślubną pojechałabym spokojnie, zaplanowawszy to wcześniej z mężem.
                                > Jasne, że Laurze może to wydawać się romantyczne, ale to ważna decyzja, specjal
                                > na okazja a nie byle wyjazd niespodzianka.
                                Nie ma problemu, żeby wyjechali na dłuższą, wspólnie uzgodnioną i zaplanowaną podróż poślubną latem, czy kiedy tylko będą chcieli. I tak nie planowali takiego dłuższego, wyjazdu, może nie mieli pieniędzy, czy może uznali, że faktycznie na dłużej lepiej wyjechać, kiedy będzie ciepło. Te kilka dni w Wilnie to raczej taki symbol - wyjeżdżają zaraz po ślubie w miejsce, o którego zobaczeniu marzyła Panna Młoda.
                                • bupu Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 26.06.13, 00:17
                                  lavanta napisał(a):

                                  > Nie ma problemu, żeby wyjechali na dłuższą, wspólnie uzgodnioną i zaplanowaną p
                                  > odróż poślubną latem, czy kiedy tylko będą chcieli. I tak nie planowali takiego
                                  > dłuższego, wyjazdu, może nie mieli pieniędzy, czy może uznali, że faktycznie n
                                  > a dłużej lepiej wyjechać, kiedy będzie ciepło. Te kilka dni w Wilnie to raczej
                                  > taki symbol - wyjeżdżają zaraz po ślubie w miejsce, o którego zobaczeniu marzył
                                  > a Panna Młoda.

                                  To mnie też irytuje. Litwa w Unii, keine Grenzen, panie dziejaszku, nawet paszportu nie trzeba, a tu Laura marzyła o Wilnie, niedostępnym, a upragnionym i dopiero Dobry Maszpan przyszedł i niebogę tam zawiózł. Bo sama z siebie to niepełnosprytna, paru złotych nie odłoży, biletu nie kupi, noclegu nie zarezerwuje, taka nieumna, nieboraczka. No ratunku.
                        • kajaanna Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 26.06.13, 19:11
                          > Ale co Laurze mogłoby się nie podobać w pomyśle tego konkretnego wyjazdu?
                          W tym pomyśle fabularnym, chyba jednak wszystko. Nawet to, że przeprowadzka z Roosevelta do szaletu odbyła się na chybcika i Laura nie ma innych ubrań poza garsonką z piki po babci. Załóżmy, można trzy dni chodzić w jednych ślubnych szatkach, ale to jednak grudzień i nawet babcine fildekosy nie ochronią przed zimnem.
                  • tt-tka Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 27.04.14, 21:40
                    a ja nie musze sobie wyobrazac - zostalam tak uszczesliwiona w pierwszym dniu okresu w czasach, gdy miewalam dlugie i obfite i w tych dniach zdecydowanie wolalam wlasna lazienke; skonczylo sie na "sorry, ja nie jade" i gdyby to byla poslubna, powiedzialabym TO SAMO
                    • melomanka87 Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 27.04.14, 21:51
                      Tt-tka, wygodniej by się czytało Twoje wypowiedzi, gdybyś cytowała fragmenty, na które odpowiadasz; drzewka są tu rozrośnięte i często trudno się w nich połapać :-)
                      • tt-tka Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 28.04.14, 07:06
                        wygodniej czytac w nawiazaniu, Twoja racja, mea bardzo wielka culpa
                        post odnosil sie do porwania pani mlodej w podroz poslubna wprost sprzed oltarza, bez uzgodnienia tego z zainteresowana
                        obiecuje poprawe
                        • ananke666 Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 28.04.14, 21:45
                          Swoją drogą, co te borejkowskie panny mają ze ślubami w zimie? Zimno, mokro, po ramionach wieje, w nogi też nie grzeje... tak sobie myślę, że wesele pod gwiazdami u Flobrych w maju albo czerwcu to lepszy pomysł - teren jest, sceneria jest, miejsce gdzie można położyć towarzystwo jest...
                          Poza tym mnie wychowywano w przeświadczeniu, że brać ślub w Boże Narodzenie czy w ogóle kościelne święta to okropny nietakt - wtrynianie się z własną uroczystością wtedy, kiedy uwaga należy się przede wszystkim Bogu. No, ale ja na religii ostatni raz postawiłam nogę ponad dwadzieścia lat temu, może teraz poglądy w kościele insze.
                          • tt-tka Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 28.04.14, 22:13
                            ananke666 napisała:

                            > Swoją drogą, co te borejkowskie panny mają ze ślubami w zimie? Zimno, mokro, po
                            > ramionach wieje, w nogi też nie grzeje... tak sobie myślę, że wesele pod gwiaz
                            > dami u Flobrych w maju albo czerwcu to lepszy pomysł - teren jest, sceneria jes
                            > t, miejsce gdzie można położyć towarzystwo jest...
                            > Poza tym mnie wychowywano w przeświadczeniu, że brać ślub w Boże Narodzenie czy
                            > w ogóle kościelne święta to okropny nietakt - wtrynianie się z własną uroczyst
                            > ością wtedy, kiedy uwaga należy się przede wszystkim Bogu. No, ale ja na religi
                            > i ostatni raz postawiłam nogę ponad dwadzieścia lat temu, może teraz poglądy w
                            > kościele insze.
                            moze stary przesad (rodowodu nie znam) zalecajacy slubowac w miesiacach, ktore maja r w nazwie ?
                            nie tak duzo tego, przy czym czerwiec niewygodny, bo przed wakacjami, sierpien, bo wakacje, wrzesien, bo po wakacjach...
                            gabon mial slub (pierwszy) jakos wiosna i widzisz, jak sie skonczylo ?
                            a w grudniu przy jednym wydatkowaniu obskoczy sie i wesele, i swieta, czy tam sylwestra
                            nie tak duzo tego
                          • mama_kotula Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 01.05.14, 16:05
                            Cytat
                            Swoją drogą, co te borejkowskie panny mają ze ślubami w zimie? Zimno, mokro, po ramionach wieje, w nogi też nie grzeje... tak sobie myślę, że wesele pod gwiazdami u Flobrych w maju albo czerwcu to lepszy pomysł - teren jest, sceneria jest, miejsce gdzie można położyć towarzystwo jest...


                            Ha, dokładnie.
                            Niemniej - ja zaplanowałam ślub na ostatnie dni października. Ciepły, słoneczny, piękna jesień.

                            W dzień ślubu rano wyjrzałam przez okno i zobaczyłam ŚNIEG.
                            Zimno, mokro, buty grzęzną w błocie śniegowym, ja w pożyczonym płaszczu (bo na kieckę nie narzucę wszak polaru czy kurtki puchowej - a tylko to w kwestii zimowego odzienia miałam na stanie). A idźcie w cholerę.

                            Po tym wszystkim postanowiłam, że kolejne ewentualne śluby :P będę planować na lipiec li i jedynie.
                            • vi_san Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 05.05.14, 11:21
                              Też nie dobrze. Ja brałam w sierpniu, upał panował straszliwy, makijaż płynął, gotowałam się w najcieńszej koszulinie, po mszy mokra byłam jakbym spod prysznica wyszła... Zdecydowanie postanowiłam, że gdyby co [acz nie planuję!] to czerwiec, ewentualnie wrzesień. :D
                          • melomanka87 Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 01.05.14, 16:18
                            > Swoją drogą, co te borejkowskie panny mają ze ślubami w zimie? Zimno, mokro, po
                            > ramionach wieje, w nogi też nie grzeje...

                            Ja wprawdzie ślubu brać nie będę, ale gdybym takowy planowała, to chętnie jesienią albo zimą, z moją heliofobią w tych porach roku czuję się najlepiej :-) Toteż akurat data ślubu Natalii pasuje do jej cech przedstawionych w Nutrii i Nerwusie, w przeciwieństwie do rocznego pobytu na Cyprze :-)
                            • mariamm87 Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 05.05.14, 09:34
                              Ja miałam ślub w marcu . Mam niestety alergię na pyłki wszelakie i o ile przez większość czasu w lecie daję sobie radę z lekami o tyle jest parę takich dni w ciągu ciepłych dni kiedy z nosa leje się jak z kranu, karton chusteczek zużywam w godzinę, łeb mi pęka i jedyne czego pragnę to położyć się i umrzeć. I znając moje parszywe szczęście gdybym wpadła na pomysł ślubu latem to na bank ten gorszy dzień przytrafiłby się w dzień mojego ślubu :)
                              Chodziły jeszcze pomysły z grudniem ale ostatecznie stanęło na marcu, a ja wiedziałam, że może być zimno więc miałam pożyczone sztuczne białe futerko bardzo zgrabne, a pogoda trafiła nam się przepiękna - świeciło słońce i było bardzo przyjemnie :)
              • inka.0202 Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 31.01.16, 03:49
                A spakował ją sam, czy dokonał tego pan Gruszka??
      • berek_76 Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 25.06.13, 12:28
        > Hm, mam wątpliwość, czy możemy tak generalizować odnośnie wszystkich par w Jeży
        > cjadzie. Z całą pewnością zgadzam się odnośnie Gaby z Grzesiem i dorzuciłabym d
        > o tego jeszcze Idę i wiecznie śpiącego Marka. Ale starsze Borejki, Żaczkowie, A
        > niela i Bernard, myślę że również Pulpa i Baltona - to są małżeństwa, które jed
        > nak ze sobą rozmawiają. Nie możemy zbyt wiele powiedzieć na temat późniejszego
        > związku Bebe i Damba, Cesi i Hajduka, Kreski i Maćka, Nutrii i Robrojka, Elki i
        > Tomka, Aurelii i Kozia, Fryców...

        Lavanta, dwie sprawy.

        Po pierwsze primo, nie możemy wiele powiedzieć o pewnych związkach, ale kiedy wszystkie inne są dziergane na jedno kopyto...?
        To, że dziewczyny już wypunktowały, że w większości tych przypadków "rozmowy" to nie są rozmowy, niech będzie podpunktem.

        Po drugie secundo, nawet jeśli nie wszystkie co do jednego związki są pokazane jako nierozmawiające, to moim zdaniem z rozkładu naciskow jasno wynika, że opcję nierozmawiającą i telepatyczną pani M uważa za lepszą, a wręcz pożadaną. To się nasila - ostatnio już wszystkie związki maja, mam wrażenie, taki charakter. A do gaby z pyziakiem odwołałam się tylko jako do być może zwiastuna nieszczęścia.

        -----------------------
        Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

        You've got to kick a little
        • soova Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 25.06.13, 15:06
          A może to dlatego, że pani MM po prostu przerzuca na swoich bohaterów własne doświadczenia z czasów obecnych? Bo przecież wiadomo, że po iluś tam latach dobrego związku już naprawdę nie trzeba mówić (bo druga strona z góry wie, co powie pierwsza :)) i w zasadzie rozumieją się bez słów. To oczywiście pasuje do związków z wieloletnim stażem, stąd dysonans, gdy taka telepatia istnieje od razu w związkach krótszych.
          • berek_76 Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 26.06.13, 16:58
            No nie, sorry, nie zgodzę się. Nie u wierze w związek, w którym nie ma potrzeby omówienia trudniejszych spraw, wyjaśnienia czegoś, dyskusji... nawet jesli "rozumiemy się bez słów", to przeciez nie dotyczy to absolutnie wszystkiego. Bo co, to znaczy że po ilus tam latach związku w ogóle można się do siebie nie odzywać? Ewentualnie tylko po to, żeby się poupajac brzmieniem własnego głosu jak Ignacy? Bo druga strona już nic ciekawego nam nie powie?

            Tak mi się jeszcze przypomniała ta koszmarna rozmowa Milicji z zaciążoną świeżo Pyzą. Kuźwa, udusiłabym babsztyla, który by do tego stopnia z buta potraktował wnuczkę, właśnie uszczęsliwioną przez los niechcianą ciążą. To JEST problem i nawet jeśli delikwentka sama zawiniła, do najbliższych ma chyba prawo oczekiwac wsparcia. Nie mówię o użalaniu się, ale chyba oczekiwanie, że kochana babunia z wnuczką porozmawia, to nie tak wiele? A tu każde zdanie babci sugeruje właśnie, że chęc pogadania o tym to jakas fanaberia, w ogóle nie ma sprawy i niech Pyza spada na bambus.

            Natalia, która omal się nie dławi, kiedy odważa się zadać ukochanej, najbliższej siostrze pytanie z kategorii prywatnych. No OK, o sprawy trudne, ale, do cholery, jest jej ukochana, bliską siostrą! Z kim, jak nie z kimś takim, można rozmawiac o trudnych sprawach?

            I tak co chwila :/
            -----------------------
            Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

            You've got to kick a little
            • nessie-jp Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 26.06.13, 17:31
              berek_76 napisała:

              > No nie, sorry, nie zgodzę się. Nie u wierze w związek, w którym nie ma potrzeby
              > omówienia trudniejszych spraw, wyjaśnienia czegoś, dyskusji... nawet jesli "ro
              > zumiemy się bez słów", to przeciez nie dotyczy to absolutnie wszystkiego.

              Ale tam, rozumieją. Oni nie potrafią porozmawiać i uzgodnić najprostszych, codziennych spraw. Na jaki kolor pomalować ściany w pokoju, który zawsze był zielony, i dlaczego na zielono. Jaki sprzęt AGD kupić do kuchni.

              Małżeństwo, które nie umie rozmawiać o kolorze ścian, nie będzie rozmawiać o trudnych sprawach. Dla nich zapewne dyskusja o kupnie innej niż zwykle marki papieru toaletowego to zadanie ponad siły... "Rozumieją się bez słów" bo udają, że nie ma o czym rozmawiać...
            • lululemon12 Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 27.06.13, 19:40
              Ale Ignacowi z Milą zdarza się chyba normalnie rozmawiać? Nie mówię bynajmniej o tych koszmarnych okołozgonnych rozkminach. Gdzieś w CP wspólnie omawiają ucieczkę Laury, wymieniają poglądy na temat jej charakteru itd.
              Trochę odnoszę wrażenie, że ta telepatia wynika z nadmiaru postaci. W ostatnich tomach kłębi się ich całe stado, gdyby wszystkim udzielić głosu, powstałby kompletny chaos. Może MM po prostu na siłę dorabia ideologię do konieczności?
          • kajaanna Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 27.06.13, 19:40
            > A może to dlatego, że pani MM po prostu przerzuca na swoich bohaterów własne do
            > świadczenia z czasów obecnych? Bo przecież wiadomo, że po iluś tam latach dobre
            > go związku już naprawdę nie trzeba mówić (bo druga strona z góry wie, co powie
            > pierwsza :)) i w zasadzie rozumieją się bez słów. To oczywiście pasuje do związ
            > ków z wieloletnim stażem, stąd dysonans, gdy taka telepatia istnieje od razu w
            > związkach krótszych.

            Dziwne, bo moi rodzice z pięćdziesięcioletnim stażem wciąż ze sobą rozmawiają. O wszystkim.
            Raczej podejrzewam, że MM po prostu nie potrafi oprzeć fabuły na dialogach. Wychodzą jej deklamacyjne potworki o "środowisku śpiewaczym", albo stęknięcia Gaby na widok mieszalnicy do sałat, akurat będącej jej mężem.
            • klawiatura_zablokowana Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 01.07.13, 19:23
              >bo stęknięcia Gaby
              > na widok mieszalnicy do sałat, akurat będącej jej mężem.

              Hahahahaha! Kwiczę! :D
        • lavanta Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 27.06.13, 19:16
          Wczoraj długo nie mogłam zasnąć i rozmyślałam nad tą kwestią do późnych godzin nocnych. Doszłam do wniosku, że odnośnie Borejków z tą tezą naprawdę nie sposób się nie zgodzić, chociaż miałam w planie nadal, przynajmniej częściowo ich bronić.
          Przypomniała mi się bowiem scena rozmowy Mili z Pyzą na temat ciąży i to, że Mila podsumowuje to słowami "tak myślałam". Czyli że podejrzewała, że Pyza będąc z Frycem może niespodziewanie zaciążyć i mimo to postanowiła z nią na ten temat nie rozmawiać?
          Albo później, kiedy wszyscy są dla Róży mili, jakby oblała kolejny egzamin z astronomii. Skoro oblewała tak te egzaminy w kółko, to czemu nikt z nią nie porozmawiał, żeby może zmieniła kierunek, jeśli ten ewidentnie nie jest dla niej?
          No i ogólnie cała ta sytuacja, że nie wiadomo kto i za co, skoro Pyza nie ma pracy, ale jakoś się to dziecko wychowa. Ciekawe, jaki Pyza miała plan, gdyby Fryc nie wrócił. Naprawdę otworzyłaby budkę z kurczakami?
          Jednym słowem, im więcej nad tym myślę, tym bardziej dochodzę do wniosku, że tam naprawdę nikt o NICZYM nie rozmawia.
    • ulla_cebulla Telepaci 24.06.13, 19:10
      Kartkowalam dzisiaj Sprezyne przy sniadaniu i tak mi sie rzucilo w oczy, ze oni ze soba nie rozmawiaja bo zwyczajnie nie musza, gdyz porozumiewaja sie ze soba przy pomocy tajemniczych fluidow. O ile scena z Pulpa i Baltona mi sie podobala, milczace porozumienie dusz, wszystko sie ze soba laczy itp., to jednak byla tylko chwila, magiczny moment, czy jakos tak. Natomiast w nowych zaroilo sie od wszelkiej masci empatow-telepatow. Dotyczy to juz nie tylko zakochanych par, ale dalszej rodziny, a nawet zupelnie obcych ludzi. Zeby nie bylo goloslowia:
      „Ciotka podniosla rozowa twarz ze sladami ziemi na nosie i, przenikajac Laure spojrzeniem wszystkowidzacym, kazala jej isc na ganek.”
      „Poszla po pompke odprowadzana blekitna przestroga w spojrzeniu ciotki Patrycji. (...) Nie, ciotka nic nie slyszala. Niemozliwe. Ale dlaczego tak patrzy, jakby wszystko wiedziala?”
      „Pan Hubert milczal, wyczekujaca spogladajac na nia ciemnymi oczami. Mialy teraz tak przenikliwe spojrzenie, jakby ja widzial na wskros.” (...) „I tak juz czula sie jak po przeswietleniu.” (!!!)
      „Zaklopotane mrugniecie Roberta nie dawalo dziadkowi spokoju.
      -Stalo sie cos! – raczej odgadl niz zapytal.
      Nie zaprzeczali wprost. Porozumieli sie tylko takim krotklim cwiercsekundowym spojrzeniem (...)”
      Od przypadlosci nie sa wolne nawet niemowleta:
      „Ziutek nie odpowiedzial wprost. Nie mogl. Jednakze spojrzal swojemu dziadkowi w oczy tak porozumiewawczo, jakby chcial tym spojrzeniem wyrazic, ze pojal wszystko, ze czeka na jeszcze i ze oni obydwaj beda mieli odtad wiele, wiele wspolnego.”
      Nie chce mi sie dalej szukac cytatow, ale jest tego na kopy. Wszyscy sie przeszywaja wszechwiedzacymi spojrzeniami, w ktorych przoduje oczywiscie Gaba z matka i swojego czasu Dmuchawiec, ale nawet Jozin jest zwiazany magiczna wiezia z matka, babka i kims tam jeszcze. Stary Borej WIEDZIAL, ze Laura i Adam sa sobie przeznaczeni, chociaz zobaczyl faceta ledwo raz a wnuczka wedlug jego wiedzy zupelnie go nie znala. No dzieki! Ja wierze, ze cos takiego jest zasadniczo mozliwe, a raczej ze moze sie przydarzyc, ale w rodzinie B. od pewnego czasu jasnowidztwo to podstawowa forma komunikacji. Kosmici? Nowa rasa nadludzi?
      • bupu Re: Telepaci 24.06.13, 19:19
        ulla_cebulla napisał(a):


        > Nie chce mi sie dalej szukac cytatow, ale jest tego na kopy. Wszyscy sie przesz
        > ywaja wszechwiedzacymi spojrzeniami, w ktorych przoduje oczywiscie Gaba z matka
        > i swojego czasu Dmuchawiec, ale nawet Jozin jest zwiazany magiczna wiezia z ma
        > tka, babka i kims tam jeszcze.

        Nie tam z kimś, tylko ze Świętą Gabryjelą od Dzielnej Grzywki, najfajniejszą z jego ciotek.
        • ulla_cebulla Re: Telepaci 24.06.13, 19:29
          Natürlich:)
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Telepaci 24.06.13, 22:20
        > Wszyscy sie przeszywaja wszechwiedzacymi spojrzeniami (...) w rodzinie B.
        > od pewnego czasu jasnowidztwo to podstawowa forma komunikacji.
        > Kosmici? Nowa rasa nadludzi?

        O jaa... Fajnie byłoby napisać takie science-fiction z Borejkami... :-D Jak Angry Birds w kosmosie... ;-)))
        • ananke666 Re: Telepaci 29.06.13, 11:01
          > O jaa... Fajnie byłoby napisać takie science-fiction z Borejkami... :-D Jak Ang
          > ry Birds w kosmosie... ;-)))

          Sugerujesz, że stary Borej powinien wystrzeliwać się z procy, wydając w locie przeraźliwe skrzeczenie, po czym rozwalać głową przeszkody, a na koniec nadymać się i pękać?
          • mrkjad Re: Telepaci 05.05.14, 21:16
            > Sugerujesz, że stary Borej powinien wystrzeliwać się z procy, wydając w locie p
            > rzeraźliwe skrzeczenie, po czym rozwalać głową przeszkody, a na koniec nadymać
            > się i pękać?
            Czyli w sumie bez zmian. :)
          • inka.0202 Re: Telepaci 31.01.16, 04:19
            W przypadku Mili - Laury wszystko jednak kładzie ta biała pika. Uwierzyłabym w białą jedwabną taftę albo jakiś jedwab żakardowy. Trochę mniej w białą wełenkę, nawet gdyby jej mole nie nadżarły - za duże ryzyko zżółknięcia. Biała bawełniana pika powinna wcześniej spędzić noc w bielince albo jakimś innym solidnym wybielaczu - jej się nie da po półwieczu wyjąć z szafy i założyć, jakby nigdy nic.

            ależ Mila przezorna dała ja do czyszczenia... dziwne, że się w tym czyszczeniu nie rozpadła. BTW w latach 70-tych postanowiłam powiększyć swoją skromną garderobę o eleganckie ciuch rodzicielki z czasów Jej młodości (lata 50). Niestety mimo stosowania wszelkich dostępnych ówczas srodków wybielajacych biała bawełniana bluska z haftem Richelieu ni cho..., ho, ho nie chciała odzyskać pierwotnej bieli, podobnie jak inne sztuki. Ufarbowałam część w herbacie a część po prostu na granatowo. A odzież Mamy zdziebko młodsza była od milicyjnego kostiumiku...

            Jasne, a z góry będzie wykrzykiwał Senekę
    • e-liska1 Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 01.05.14, 10:39
      A zauważyliście co się dzieje, kiedy bohaterowie, nie daj borze liściasty, rozmawiają?

      Magdusia po tym jak próbuje rozmawiać z Józinkiem, zostaje dosłownie wyrzucona z mieszkania.
    • tt-tka Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 01.05.14, 11:21
      berek_76 napisała:


      >
      > Dobry związek to taki, w którym się nie rozmawia. Zwłaszcza o rzeczach ważnych.
      >
      > To nie jest przypadkowe przeoczenie MM czy coś. To jest u niej wyznacznik - lud
      > zie nie powinni ze sobą rozmawiać!
      >
      >
      > mam wrażenie, że z pani Musierowicz wyłazi głębokie przekonanie (którego nie za
      > wahałabym się nazwać pensjonarskim), że w prawdziwej miłości słów nie ma. Że im
      > bardziej na milcząco, tym bardziej prawdziwie. Prawdziwa miłość obchodzi się b
      > ez słów i już.
      > No nie powiem, żebym nigdy nie miała takiej wizji prawdziwej miłości, ale to by
      > ło, jak miałam 14 lat. Z wiekiem dotarło do mnie, że ludzie musza się porozumie
      > wać. mam wrażenie, że do pani M - nie.

      MM bardzo sie spodobalo w KK zdanie z "Malego ksiecia" , cyt. "slowa sa zrodlem nieporozumien" i do tej pory jest pod urokiem, jej ulubiona postac tez
      MM coraz bardziej przypomina dziada boreja, ktory swoje ulubione maksymy stosuje stale, bez sensu i absolutnie bezmyslnie
    • dianevond Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 25.05.14, 12:55
      W przypadku relacji międzyludzkich w Neobachoriadzie najbardziej zastanawia mnie przedziwne podejście rodzinnej, ciepłej i religijnej pisarki do związków między rodzeństwem w prawdziwej, ciepłej i katolickiej rodzinie. Chodzi mi szczególnie o relacje Pyza - Laura i siostry - Ignaś.
      W TiR pada zdanie, że od kiedy związała się z Frycem, Pyza nie była z Laurą nawet na zwykłym spacerze, a tak w ogóle to Tygrys chadza własnymi drogami. Jasne, tylko czy w zdrowej rodzinie rodzeństwo rzeczywiście aż tak ma siebie w poważaniu? W dalszych częściach NeoBorejczady MM niby stara się nadrobić ten błąd, siostry dzwonią do siebie, Pyza świadkuje Laurze podczas ślubu, ale naprawdę trudno uwierzyć, że łączy je prawdziwa siostrzana więź.
      Podobnie rzecz ma się z Ignacym Grzegorzem Strybą (którego, nawiasem mówiąc, nie znoszę w całości i od zawsze - denerwuje mnie w nim on, jak rzekł niegdyś Józinek). W McGniocie wyraźnie napisane jest, że nie interesują go sprawy starszych, dorosłych sióstr; zaraz potem pada zdanie, że nie obchodzą go również losy rodzeństwa Magdusi uwielbianej i uwielbionej.
      Pytam się, jak to możliwe? Tak się zakochał, że po nocach pisze (pisuje? :))) sonety o pstrągach wśród mrozów, a nie interesują go najbliżsi jej krewni? Wychowany w kołchozie i trąbiący o podobnych żyłach poeta nie widzi potrzeby bliskiej więzi z bliskimi tak zwanej ukochanej? Bez sensu, zwłaszcza, że to on twierdzi potem, że udane związki z rodziną pozwalają tworzyć potem inne udane związki.
      O podejściu Ignasia do starszych sióstr pisałyśmy już wielokrotnie, tak więc od siebie dodam tylko, że brak zainteresowania dziewcząt Ignacem juniorem i vice versa zdecydowanie wskazuje na ciepłą i normalną dysfunkcję. Z własnego dzieciństwa pamiętam, że osoby mające dużo starsze rodzeństwo były wpatrzone w nie jak w obrazek, a ich pozycja społeczna w grupie rówieśniczej była mocna przez możliwość obserwowania i potem naśladowania starszych. Ignacy Grzegorz jest chyba na to za mądry, po prostu...
      • vi_san Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 25.05.14, 23:31
        A co powiesz, o relacji Ignacego z również przyrodnią siostrą - Elżbietą? Ja wiem, dużo starsza itd., ale np. kiedy pada info o pobycie Elki i Tomka w Japonii - aż się prosi o cos w rodzaju: "Ignacy Grzegorz zamyślił się. Od niedawna lubił Elkę, mimo, że była od niego dużo starsza. Gdy był zupełnie mały nie interesowała się nim zbytnio, zajęta swoim związkiem, ale coś się zmieniło. Elżbiecie mógł bez obaw pokazać nowy wiersz i wiedział, że ani go nie wyśmieje ani nie będzie zbywać. A teraz, gdy Tomek dostał pracę w Japonii obiecała, że w wakacje zaprosi go do siebie, by, jako poeta, mógł "odetchnąć orientem"... Albo cośkolwiek, poza jednozdaniowym info, że Elka i Tomek są w Japonii i się rozmnażają.
      • piotr7777 Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 05.02.16, 22:54
        > W przypadku relacji międzyludzkich w Neobachoriadzie najbardziej zastanawia mni
        > e przedziwne podejście rodzinnej, ciepłej i religijnej pisarki do związków międ
        > zy rodzeństwem w prawdziwej, ciepłej i katolickiej rodzinie. Chodzi mi szczegól
        > nie o relacje Pyza - Laura i siostry - Ignaś.

        Nie wiem dlaczego, ale zbitka "Pyza - Laura" doprowadza mnie do irytacji. Zwłaszcza, że autorka ani razu nie nazywa dorosłej Rózy "Pyzą" (ewentualnie w wypowiedziach czy przemyśleniach członków rodziny a i to nie zawsze).
        Pyza to była co najwyżej w dzieciństwie.
        Tak samo jak dorosły Ignacy Grzegorz nie jest Motylem (pewnie nawet nie wie, że kiedykolwiek nim był).
    • inka.0202 Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 31.01.16, 03:51
      A Aaaddaaamm spakował jej gatki i biustononosze sam, czy uczynił to niezawodny Pan Gruszka?
    • srebrny_lisek Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 01.02.16, 14:49
      Nic dodać, nic ująć! U MM są gesty, spojrzenia, łzy, zatajanie emocji i problemów, przemilczanie. Gaba w ciąży ukrywa przed rodziną, że nie ma dla niej nic do zjedzenia na kolację. Prawdziwa i najmocniejsza miłość, to tylko taka, którą się chce ukrywać, dlatego Mila stała się Milicją. Ciche obserwacje grających zyskują rangę egzaminu oceniającego charakter. MM przejawia też wyraźną fascynację mową bez słów, co wyraził Konrad przyglądając się kierunkom spojrzeń i postawom ciała Borejków przy stole w DP.

      Oczywiście są sytuacje, kiedy bohaterowie ze sobą rozmawiają, nawet Gaba czekając na Tygrysa zbiegłego do Torunia otwarcie mówi, że cierpi. Szkoda tylko, że tak późno i wylewa zalegające emocje przed matką i siostrą, co jej pośrednio wytknęły zarzucając uciekanie przed swoim dzieckiem. ;)

      MM wyraźnie to przepracowuje na różne sposoby.
      • iskrzy_54 Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 01.02.16, 19:25
        MM wyraźnie to przepracowuje na różne sposoby.

        MM potrafi opisać normalne stosunki między rodzeństwem (łącznie z niechecią, zazdrością, etc.) nawet w NeoJ, tylko nie sa to stosunki w idealnej rodzinie B. Bracia Lelujko na ten przykład lub Ogorzałki, nawet Frycek & Co, czy bliźniaki Anielli. Mojego jedynego brata czasami kochałam, czasami nie znosiłam, ale nigdy nie był mi obojętny
        • sowca Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 01.02.16, 23:00
          Więzi między rodzeństwem zostały pracowicie przedstawione na podstawie sióstr z domu Borejko. Wprawdzie wszystkie najbardziej kochają Gabunię (kto nie kocha Gabryjeli?), ale i tak są związane ze sobą nawzajem. I nawet trochę rozmawiają, chociaż tylko trochę. Widać, że na dzieci Gaby więzi nie starczyło.

          Co mnie dziwi, to to ukrywanie miłości. Wychodzi z tego założenia Mila, która uważa, że miłość trzeba kryć i nie należy jej okazywać, a osoby kochane należy "dobrodusznie wykpiwać". Ja się nie znam, ale to chyba głupie jest. Zwłaszcza, że kiedy dzieci były młodsze, Mila nie miała oporów, by powiedzieć rozhisteryzowanej i smutnej córce "Tak naprawdę to zostałam ze względu na Ciebie" albo "Ja też Cię strasznie kocham. Jedną mam tylko Idusię".
      • ssssen Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 11.02.16, 11:46
        "U MM są gesty, spojrzenia, łzy, zatajanie emocji i problemów, przemilczanie." - moje drogie, a co w tym dziwnego? Tak działa większość kobiet...
        • bupu Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 11.02.16, 14:49
          ssssen napisał:

          > "U MM są gesty, spojrzenia, łzy, zatajanie emocji i problemów, przemilczanie."
          > - moje drogie, a co w tym dziwnego? Tak działa większość kobiet...

          Primo, nie, większość kobiet tak nie działa, secundo, tak to jest dziwne, w sytuacji gdy autorka nam wpiera, że opisywana rodzina jest cudowna, zżyta, kochająca się, po prostu miód i małmazja. Może nie byłoby dziwne, gdyby rodzina mająca takie problemy z komunikacją była odautorsko opisywana jako zwyczajna.
          • srebrny_lisek Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 12.02.16, 22:43
            ssssen, gdzie było napisane, że duszenie w sobie uczuć jest dziwne? przypomnij mi, bo mogłam zapomnieć. ;) co do Twojej opinii na temat kobiet, mam nadzieję, że czysto teoretycznej: pewne tendencje w różnicach między dominującymi dżenderami może i da się stwierdzić, czy nam się to podoba, czy nie, co nie zmienia faktu, że MM ma bzika na punkcie skrytości i nawet obdarzyła tą cechą Józina.
            • srebrny_lisek Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 12.02.16, 22:47
              Ponadto takie duszenie i skrywanie w sobie emocji prezentowane przez MM jest toksyczne bez względu na płeć i nie powinieneś tak obojętnie się odnosić do poszkodowanych tą cechą pań, które znasz.
              • tt-tka Re: Ideał relacji międzyludzkich wg MM 12.02.16, 23:26
                srebrny_lisek napisał(a):

                > Ponadto takie duszenie i skrywanie w sobie emocji prezentowane przez MM jest to
                > ksyczne bez względu na płeć i nie powinieneś tak obojętnie się odnosić do poszk
                > odowanych tą cechą pań, które znasz.

                Zreszta kiedys tego nie bylo. Nawet u MM.
                Cesie dziadek Zak radzi wyslac do kolezanki, bo "kobiety, panie tego, musza wygadac zmartwienie" ( wygadac ! i wszyscy sie z tym zgadzaja), jej wybuch rozpaczy mobilizuje rodzine i w koncu znajduje sie pomoc, a Cesia zostaje podbudowana i pocieszona, Aniela po swoim "wielkim placzu" i wyznaniu wszystkiego Kowalikom i cioci Lili czuje sie o wiele lepiej - otwartosc wobec innych byla pokazywana jako zbawienna !
                To od cholernej Gabuni z tym jej "slowa sa zrodlem nieporozmien" sie zaczelo, a potem pooooszlo !
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka