berek_76
22.06.13, 23:20
Tak mnie naszło po dyskusjach z Wężem, który - zachęcony przeze mnie - przeczytał SK, OwR i McDusię, żeby mieć porównanie i rozumieć, o czym ja do niego mówię. mam teraz przed kim wylewać preten sje do szanownej autorki i w czasie takiego wylewania zarysował mi się obraz.
Dobry związek to taki, w którym się nie rozmawia. Zwłaszcza o rzeczach ważnych.
To nie jest przypadkowe przeoczenie MM czy coś. To jest u niej wyznacznik - ludzie nie powinni ze sobą rozmawiać!
Oczywiście ostatnie wizje, te z McDusi, sa najbardziej dobitne: ta Gaba, oglądająca Grzesia jedynie przez okno nad sałatą, ta Laura, która z Adamem rozmawia tylko o sarenkach, a poza tym zombiowato jęczy... Wcześniej Wolfi, z którym zapałali do siebie miłością też bez słowa.
Ale to było i wcześniej. Pulpecja z Baltoną - słynna scena nadjeziorna, w której baaaardzo podkreslone jest to, że oni nic do siebie nie mówią. A nawet Gaba i Pyziak - pamiętny spacerek, na którym Pyziak znienacka zlapał Gabę za ramiona i bez słowa sobie patrzyli w oczy.
mam wrażenie, że z pani Musierowicz wyłazi głębokie przekonanie (którego nie zawahałabym się nazwać pensjonarskim), że w prawdziwej miłości słów nie ma. Że im bardziej na milcząco, tym bardziej prawdziwie. Prawdziwa miłość obchodzi się bez słów i już.
No nie powiem, żebym nigdy nie miała takiej wizji prawdziwej miłości, ale to było, jak miałam 14 lat. Z wiekiem dotarło do mnie, że ludzie musza się porozumiewać. mam wrażenie, że do pani M - nie.
Mam jeszcze dalsze przemyślenia, ale już nie jestem w stanie ubrać ich w słowa dzisiaj.
-----------------------
Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
You've got to kick a little