Dodaj do ulubionych

scena z białą różą

14.09.13, 02:10
Wiem, ten temat był już omawiany wiele razy. Ale podczytuję znów "Pulpecję" i nie mogę się powstrzymać. O co do cholery chodziło? Dlaczego włożenia kwiatka do rąk śpiącej Idy było tak strasznym przestępstwem?
"wkroczyły do pokoju jak ekipa śledcza i potoczyły w krąg wzrokiem pełnym podejrzeń"
"To Tygrys! To ona. Nie wiem, jak to zrobiła, ale zrobiła" (Święta Gabriela to prawdziwy detektyw Monk w spódnicy! A raczej - z dzielną grzywką)
"Biała róża - powiedziała Gabriela krótko, groźnie i bez ogródek" (teraz bardziej Gestapo)
"Zapadła straszna cisza. Patrycja poczuła że pot wstępuje jej na czoło. (WTF?!)

Całą scenę mogłabym odczytać jako parodię - "śledztwo" jako takie rodzinne wygłupy. Byłoby ok, gdyby po żartobliwym "przesłuchaniu" Gabriela wytłumaczyła dziecku, że źle zrobiło. Ale nie! Potem następuje scena lania łez do kubka z melisą. Po "wychowawczej porażce". Dlaczego nikt nic nie powiedział Tygrysowi? Gabriela nie miała oporów przed obudzeniem dziewczynek w celach "śledztwa", była groźna i co? Laura skłamała i mogła pójść z powrotem spać bez konsekwencji, a rodzina poszła lać łzy we własnym zakresie. Nie rozumiem, po prostu nie rozumiem.
Obserwuj wątek
    • bupu Re: scena z białą różą 14.09.13, 03:07
      jadwinia_t napisał(a):

      > Wiem, ten temat był już omawiany wiele razy. Ale podczytuję znów "Pulpecję" i n
      > ie mogę się powstrzymać. O co do cholery chodziło? Dlaczego włożenia kwiatka do
      > rąk śpiącej Idy było tak strasznym przestępstwem?

      Również tego nie rozumiem. Groza jaka wtedy zawładła Borejkoświatem była bardzo nieadekwatna do ciężaru popełnionego przez Laurę czynu.


      > Całą scenę mogłabym odczytać jako parodię - "śledztwo" jako takie rodzinne wygł
      > upy. Byłoby ok, gdyby po żartobliwym "przesłuchaniu" Gabriela wytłumaczyła dzie
      > cku, że źle zrobiło. Ale nie! Potem następuje scena lania łez do kubka z melisą
      > . Po "wychowawczej porażce". Dlaczego nikt nic nie powiedział Tygrysowi? Gabrie
      > la nie miała oporów przed obudzeniem dziewczynek w celach "śledztwa", była groź
      > na i co? Laura skłamała i mogła pójść z powrotem spać bez konsekwencji, a rodzi
      > na poszła lać łzy we własnym zakresie. Nie rozumiem, po prostu nie rozumiem.

      Dzielna kobieta, har har har, która zamiast zwyczajnie powiedzieć dziecku, że źle postąpiło, leje łzy do kubka z melisą. No faktycznie, dzielność aż promieniuje, jak reaktor w Fukushimie.
    • pijany_zajac Re: scena z białą różą 14.09.13, 07:55
      Scena z lekka absurdalna. Nie rozumiem histerii nad różą, ale istotniejsze w tu jest kłamstwo Tygryska. Scena miała zapewne pokazać zło tkwiące w genach Laury, a pokazała indolencję wychowawczą Gabrieli. Ona nie potrafiła skonfrontować się z Laurą, porozmawiać z nią o tym, że ta kłamała i ewentualnie wyciągnąć konsekwencji.

      Włożenie róży w ręce śpiącej Idy jest tylko niewinnym żartem. Za to niepozwolenie nowożeńcom na chwilę spokoju, wymuszanie gry w makao, chowanie się za szafą w ich pokoju, wieszanie się na klamkach uważam za duże przegięcie ze strony dziewczynek. I oczywiście tu również nie ma działań wychowawczych ze strony Gaby, żadnej rozmowy na temat niestosowności takich zachowań.

      Gabriela nigdy nie przestała być w pierwszej kolejności córką więc nie weszła dobrze w rolę matki. Mam takie poczucie, że ona byłaby zadowolona gdyby Mila przejęła na siebie ciężar wychowywania jej dzieci. Dramatyzowanie nad krzywdami jakie się doznało od własnego kilkuletniej córki świadczy o tym, że Gaba emocjonalnie nie traktuje Laury jako zależnego emocjonalnie dziecka, tylko jako zupełnie autonomiczną w stosunku do niej istotę.

      Laura prowokuje matkę do tego by ta choć trochę zwróciła na nią uwagę. Weszła w schemat "złego dziecka" bo ma doświadczenie, że to działa. To co Gaba przeżywa jako ranienie i odrzucenie przez córkę jest w rzeczywistości wołaniem o miłość i troskę. Róża też woła o miłość tylko w inny sposób. Ona nadskakuje, unika konfliktów, stara się być super-córką.
      Utrzymanie w domu dualistycznego układu dobra córka (Róża) i zła córka (Laura) to jeden z większych możliwych błędów wychowawczych. Nie ma nad tym żadnej refleksji poza uznaniem, że winne są pyziacze geny, udziału matki w procesie kształtowania osobowości Borejkowie nie dostrzegają.
    • slotna Re: scena z białą różą 14.09.13, 09:46
      Scena jest bzdurna od poczatku do konca. Jak zrobila, no kurde - wlazla tam i wsadzila spiacej ciotce roze w lapy, jejku. Ja bym sie cieszyla, ze dziecko ma poczucie humoru. Oczywiscie, gdyby to moje dziecko nie gnebilo przy okazji ciotki na inne sposoby.
      • verdana Re: scena z białą różą 14.09.13, 10:07
        No właśnie. Problem w tym, ze naprawdę. Laury nie było za co karcić i pouczać. Ona w tym wypadku nie zrobiła nic złego! Zwykły żart, w dodatku śmieszny. Po co to śledztwo? Po co dramat? Normalni ludzie uśmieliby się, może nawet zrobili zdjęcie i pokazali denatce po obudzeniu.
        Za to żądanie partyjki makao karygodne. Przypuśćmy nawet, ze dzieci nie zdają sobie sprawy z tego, co to jest noc poślubna (swoją drogą noc poślubna w domu pełnym ludzi?). Ale wiedzą, ze był ślub, wesele, nowożeńcy są zmęczeni, że chcą byc razem. Zachowanie typu "Jestem pępkiem świata i wszyscy mają się dostosować", powinno zostać natychmiast ukrócone, bo nie tylko jest nietaktowne, jest objawem strasznego egocentryzmu. Poza tym ja w ogóle tej sceny nie rozumiem z punktu widzenia bezpłciowości książek MM. Przecież czytelniczki wiedziały, w czym dzieciaki Idzie i Mareczkowi przeszkadzają. To miała być taka zakamuflowana scena seksu, cy co?
        • jadwinia_t Re: scena z białą różą 14.09.13, 14:15
          To jest podwójnie dziwne. Ida zrobiła Gabrieli awanturę, po tym jak dziewczynki nie chciały wyjść. I co? Ida wraca, a Gabriela stoi i z uśmiechem obserwuje jak jej córki grają w karty. Bo Marek uspokoił ją i zaprosił do gry nawet. Mam wrażenie, że chęć posiadania odrobiny prywatności przez Idę została potraktowana jak fanaberia nastolatki. I całkowicie zignorowana przez jej "kochającą" siostrę. Potwierdza to następna kłótnia, w której Ida mówi, że dziewczynki szarpią za klamkę i nie dają jej żyć. A Gaba odpowiada jej "nie gorączkuj się" czy coś równie irytującego. Zatkało mnie, kiedy dwie linijki dalej Ida mówi, że mimo wszystko nie wyobraża sobie wyprowadzki. Jak to?!
          • dakota77 Re: scena z białą różą 14.09.13, 14:20
            Ja na miejscu Idy mialabym chec urwania glowy i siostrze, i mezowi. Oraz gwaltowna potrzebe wyprowadzki.
    • j_a_ch Re: scena z białą różą 19.09.13, 22:55
      Zachowanie Mareczka tu jest co najmniej kuriozalne. Noc poślubna, a ten zlewa żonę bo "nie może patrzeć jak dziecko płacze"? A taki niby maczo, panie tego ;p
      • nessie-jp Re: scena z białą różą 19.09.13, 23:08
        j_a_ch napisał(a):

        > Zachowanie Mareczka tu jest co najmniej kuriozalne. Noc poślubna, a ten zlewa ż
        > onę bo "nie może patrzeć jak dziecko płacze"? A taki niby maczo, panie tego ;p

        Akurat Marek jest w głupiej i bardzo niezręcznej sytuacji dzięki wrażliwej i dzielnej Gabuni.

        Obcy w sumie dla rodziny facet, dopiero co sprowadzony na pielesze (bo przecież nie mieszkali długo przed ślubem razem, jeśli w ogóle?) ma karcić cudze dzieci? Dzieci starszej siostry swojej żony?

        Być może wyszedł z założenia, że chwilę się pobawią i matka je zgarnie ze stosownym opieprzem, a nie będzie stała w progu, uśmiechając się pod nosem z frustracji Idusi.
        • bupu Re: scena z białą różą 19.09.13, 23:45
          nessie-jp napisała:

          > j_a_ch napisał(a):
          >
          > > Zachowanie Mareczka tu jest co najmniej kuriozalne. Noc poślubna, a ten z
          > lewa ż
          > > onę bo "nie może patrzeć jak dziecko płacze"? A taki niby maczo, panie te
          > go ;p
          >
          > Akurat Marek jest w głupiej i bardzo niezręcznej sytuacji dzięki wrażliwej i dz
          > ielnej Gabuni.
          >

          Mareczek zmiękł pod wpływem łez Tygrysa i nie pozwolił Idzie wyrzucić smarkul, dlatego ruda zrobiła awanturę Gabie i dlatego Gaba przylazła do nowożeńców. Czyli jednak dał ciała na samym wstępie, nie popierając małżonki, kiedy ta wrzeszczała "Wynocha!".
          • nessie-jp Re: scena z białą różą 20.09.13, 00:36
            > Mareczek zmiękł pod wpływem łez Tygrysa i nie pozwolił Idzie wyrzucić smarkul,
            > dlatego ruda zrobiła awanturę Gabie i dlatego Gaba przylazła do nowożeńców.

            Owszem, ale jednak zrzucanie całej odpowiedzialności na zupełnie obcego faceta za karygodne zachowanie dzieci jest nie tegez, moim zdaniem. Zarówno ze strony Gaby, jak i Idy, które swoje prywatne rozgryweczki i złośliwostki chyba skulminowały w tej scenie. Marek miał do wyboru dać się poszczuć na "biedne dzieci" i narazić płaksiwej i neurotycznej siostrze żony, albo położyć uszy po sobie i znosić irytację wściekłej połowicy. Widać wolił nie narażać się Gabusi.

            Sytuacja nie do pozazdroszczenia.
    • iborkowska Re: scena z białą różą 19.09.13, 23:59
      Pierwowzorem Mareczka był pan, który chorował, ale był ogromnym fanem MM, on napisał do niej, że podoba mu się postać Idy, pisał o swojej chorobie. W pierwotnej wersji to nie była biała róża, ale gromnica...on nie dozył publikacji książki, a MM zmieniła gromnicę na różę, myślałam, że kto jak kto, ale Wy o tym wiecie. Dlatego Marek właśnie tak wygląda, jak wygląda, bo to ten zmarły fan, pozdrawiam :)
      wiem to z wywiadu z MM .
      • bupu Re: scena z białą różą 20.09.13, 00:11
        iborkowska napisała:

        > Pierwowzorem Mareczka był pan, który chorował, ale był ogromnym fanem MM, on na
        > pisał do niej, że podoba mu się postać Idy, pisał o swojej chorobie. W pierwot
        > nej wersji to nie była biała róża, ale gromnica...on nie dozył publikacji książ
        > ki, a MM zmieniła gromnicę na różę, myślałam, że kto jak kto, ale Wy o tym wiec
        > ie. Dlatego Marek właśnie tak wygląda, jak wygląda, bo to ten zmarły fan, pozdr
        > awiam :)
        > wiem to z wywiadu z MM .

        Zmarły fan o ile wiem użyczył swoich personaliów li i jedynie. A co do róży i gromnicy, czyżbym tu widziała lenistwo autorskie? Bo ze świeczką miałoby to wszystko jakiś sens (z prawdziwą gromnicą mniej, bo skąd by miał ją Tygrys wziąć), w wypadku róży reakcje Marka i całej reszty oraz surowy sąd nad Tygrysem są po prostu od czapy. Się autorce przerobić sceny porządnie nie chciało?
        • iborkowska Re: scena z białą różą 20.09.13, 00:36
          Widocznie się nie chciało, z gromnicą afera ma sens, bez niej -nie ma :)
          może tylko to się dało zrobić w ostaniej chwili? pomijając fakt, że skąd wzięłi dłuuugą i białą różę...ze świecą takiej szukać :)
          • bupu Re: scena z białą różą 20.09.13, 00:51
            iborkowska napisała:

            > Widocznie się nie chciało, z gromnicą afera ma sens, bez niej -nie ma :)
            > może tylko to się dało zrobić w ostaniej chwili? pomijając fakt, że skąd wzięłi
            > dłuuugą i białą różę...ze świecą takiej szukać :)

            To akurat proste. Z któregoś z rozlicznych bukietów weselnych.
      • ginny22 Re: scena z białą różą 20.09.13, 10:54
        O panu, owszem, wiem, o gromnicy - pierwsze słyszę. Niezależnie jednak od gadżetu - dramatu tam nie widzę. Głupi żart dziecka, a nie porażka wychowawcza. Porażką jest zaś, jak słusznie wskazano wyżej, zakłócanie nocy poślubnej młodej parze, co absolutnie nie jest przedstawione jako coś niestosownego w powieści.
        • verdana Re: scena z białą różą 20.09.13, 15:16
          Z gromnicą byłoby jeszcze śmieszniej. Bez przesady - to tylko dowcip i do tego zupełnie zabawny.
          Nie rozumiem tylko, jak panna młoda w noc poślubną mogła zasnąć tak mocno. Chyba była kompletnie pijana....
          • bupu Re: scena z białą różą 20.09.13, 17:46
            verdana napisała:

            > Z gromnicą byłoby jeszcze śmieszniej. Bez przesady - to tylko dowcip i do tego
            > zupełnie zabawny.
            > Nie rozumiem tylko, jak panna młoda w noc poślubną mogła zasnąć tak mocno. Chyb
            > a była kompletnie pijana....

            Gdyby w moją wymarzoną i wytęsknioną noc poślubną do małżeńskiej sypialni wtoczyła się cała rodzina, nie wykazując chęci pójścia w diabły (jak również ani odrobiny empatii), a świeżo zaślubiony wymarzeniec okazałby się znienacka mięczakiem, który w dodatku w ogóle nie liczy się ze mną, to urżnięcie się w trupa i na sztywno nie byłoby taką złą opcją.
            • kooreczka Re: scena z białą różą 20.09.13, 18:19
              No ale co miał Mareczek zrobić? Potrząsnąć obcymi dziećmi jak szczurem? Czy liczyć, że matka weźmie jedną z drugą za kark?
              • jottka linka! 20.09.13, 18:34
                albo twarde dane bibliograficzne poproszę, bo węszę legendę miejską. historia realnego marka pałysa była wiele razy opowiadana w wywiadach przez panią mm, koncepcję róży-czytaj-gromnicy widzę po raz pierwszy (i, jak widzę, nie tylko ja), a sensu ona nie ma za grosz.

                no bo co by z niej wynikało? żyje sobie (jeszcze) śmiertelnie chory chłopak, lubi postać literacką idę, pisze o tym do autorki. autorka się wzrusza i nazywa narzeczonego tejże idy jego imieniem, a jej wsadza w rączki gromnicę w noc poślubną i każe udawać trupa? żeby realny marek pałys zrozumiał, że wiele życia mu już nie zostało??? czy też jakoś inaczej miało go to rozśmieszyć? upraszam o wyjaśnienia, bo jednak o taki horrendalny brak taktu pani mm nie posądzam.

                z różą scenka jest ładna estetycznie, zabawna, a niemożebnie głupia robi się dopiero, gdy czytamy o reakcji na nią mamusi et consortes. to już zresztą i tu, i wcześniej wielokrotnie omówiono, ale zamiana rekwizytów motywowana domniemanym szacunkiem dla zmarłego kupy się nie trzyma, pardon my french.
                • szafrannowa Re: linka! 20.09.13, 21:41
                  mi sie jednak wydaje, ze jakby byl inny rekwizyt w dloniach spiacej, to reakcja moglaby byc taka jak byla i nie wyszlaby na przesadzona,

                  przy zalozeniu, ze tam miala byc gromnica jednak, naskoczenie na delikwentke wydaje sie zrozumiale, cos na zasadzie nie wywoluj wilka z lasu, przystrojenie rak ciotki w gromnice, jednoznacznie moglo sie im (czy i Laurze to nie wiem, pewnie nie) skojarzyc ze smiercia i mogly im przejsc po plecach neiprzyjemne ciary, zrobilo sie im zimno na sercujak ujrzaly scene ze spiaca Ida /jakby umarla/ moze i mialy podejscie, ze z pewnych rzeczy (smierci) nie nalezy zartowac, moze tak nieracjonalnie obawialy sie, ze sie sciagnie smierc do domu przez takie zabawy, niby nikt nie wierzy w takie glupoty, niby sie nie przyznaje do wiary w przesady, a jednak zeby nie zapeszac nie dziekuje sie, jak ktos zyczy powodzenia, czuje sie nieprzyjemnie jak czarny kot przebiegnie przez droge i nie chwali jakie kwiatki sa piekne w obawie, zeby nie zmarnialy
                  gdyby Laura np domalowala ciotce wasy, zalozyla jej okropne gumiaki czy wlozyla w rece papier toaletowy >>> powinno to smieszyc, tak samo jak wlozenie kwiatka (tu nie wiem, moze i biala roza ma w jakims regionie konotacje zwiazane ze smiercia? i dlatego scena w ksiazce tez jest uzasadniona, jesli nie to wlasnie tlumaczyloby dlaczego reakcja jest przesadzona >> miala byc pierwotnie gromnica)

                  • jottka Re: linka! 20.09.13, 22:41
                    ekhm. za pozwoleniem. naprawdę uważasz, że autorka, wiedząc, że obdarowuje nazwiskiem umierającego chłopaka postać literacką, posuwałaby się do tego typu dowcipów z gromnicą? łagodnie mówiąc, nie widzi mi się.

                    nie widzi mi się również z tego powodu, że frapująca ta informacja dopiero teraz się objawia, dlatego prosiłabym o przekonujące źródło. natomiast jeśli miałaby się ona potwierdzić <zabiera się za tłuczenie głową w ścianę, nic pewnego nie masz na tym świecie>, to znaczyłoby, że warsztat pani mm zaczął się walić w drebiezgi dużo wcześniej niż podejrzewałam.
                  • nessie-jp Re: linka! 21.09.13, 00:06
                    > czuje sie nieprzyjemnie jak czarny kot przebiegnie przez droge

                    Chyba tylko dlatego, że się człowiek martwi o tego kota i zastanawia, czyj to kot i czemu biega samopies i czy aby nie wpadnie pod samochód albo jaki zabobonny kretyn go nie otruje, bo czarny...

                    Jeśli Małgorzata Musierowicz naprawdę a) robiła sobie jaja z gromnicą w scenie, w której użyła nazwiska umierającego człowieka; b) reprezentuje typ umysłowości zabobonnej kwoki, co się gromnic boi, to ja wysiadam z tej windy.
                    • mmoni Re: linka! 21.09.13, 22:58
                      Ja wersji z gromnicą nie pamiętam, natomiast pamiętam (też z jakiegoś wywiadu z MM, nie bijcie, nie wiem, gdzie), że prawdziwy Marek Pałys oświadczył się o rękę fikcyjnej Idy, został dopisany do Noelki, po czym stwierdził, że to mu nie wystarcza i zażądał nocy poślubnej. A MM między młotem chęci sprawienia przyjemności śmiertelnie choremu człowiekowi a kowadłem opisywania seksu w powieściach dla młodzieży postanowiła uciec w slapstick. Wyszło jak wyszło.
                      • alitzja Re: linka! 21.09.13, 23:19
                        mmoni napisała:

                        > Ja wersji z gromnicą nie pamiętam, natomiast pamiętam (też z jakiegoś wywiadu z
                        > MM, nie bijcie, nie wiem, gdzie), że prawdziwy Marek Pałys oświadczył się o rę
                        > kę fikcyjnej Idy, został dopisany do Noelki, po czym stwierdził, że to mu nie w
                        > ystarcza i zażądał nocy poślubnej.

                        To pewnie ten wywiad.
                      • bupu Re: linka! 21.09.13, 23:33
                        mmoni napisała:

                        > Ja wersji z gromnicą nie pamiętam, natomiast pamiętam (też z jakiegoś wywiadu z
                        > MM, nie bijcie, nie wiem, gdzie), że prawdziwy Marek Pałys oświadczył się o rę
                        > kę fikcyjnej Idy, został dopisany do Noelki, po czym stwierdził, że to mu nie w
                        > ystarcza i zażądał nocy poślubnej. A MM między młotem chęci sprawienia przyjemn
                        > ości śmiertelnie choremu człowiekowi a kowadłem opisywania seksu w powieściach
                        > dla młodzieży postanowiła uciec w slapstick. Wyszło jak wyszło.

                        Jeśli MM faktycznie miała ten genialny pomysł, żeby w noc poślubną z udziałem postaci, wyposażonej w personalia śmiertelnie chorego człowieka, wetknąć gag z gromnicą, to... No właśnie, słów mi odrobinę jakby zabrakło.
                • ciotka_scholastyka Re: linka! 23.09.13, 09:30
                  > no bo co by z niej wynikało? żyje sobie (jeszcze) śmiertelnie chory chłopak, lu
                  > bi postać literacką idę, pisze o tym do autorki. autorka się wzrusza i nazywa n
                  > arzeczonego tejże idy jego imieniem, a jej wsadza w rączki gromnicę w noc poślu
                  > bną i każe udawać trupa? żeby realny marek pałys zrozumiał, że wiele życia mu j
                  > uż nie zostało??? czy też jakoś inaczej miało go to rozśmieszyć? upraszam o wyj
                  > aśnienia, bo jednak o taki horrendalny brak taktu pani mm nie posądzam.

                  Ubiegłaś mnie, Jottko, to samo chciałam napisać. Przecież takie coś byłoby niewyobrażalnie skandaliczne.
              • lululemon12 Re: scena z białą różą 20.09.13, 19:03
                Mógł delikatnie powiedzieć Laurze, że w makao chętnie zagra z nią jutro, ale teraz obowiązki wzywają.
                Natomiast jego reakcja na białą różę bardzo przystawała do wizerunku trzeźwego, męskiego do potęgi n-tej lekarza. Krzyknąć wniebogłosy, a później stać, przyciskając dłoń do ust, drugą zaś teatralnie wskazywać potencjalne zwłoki żony świeżo poślubionej...
                A Ida faktycznie musiała urżnąć się w dosłownego trupa, skoro wszystkie te efekty akustyczne nie zdołały jej obudzić.
                • j_a_ch Re: scena z białą różą 20.09.13, 19:59
                  A jeszcze niedawno z zimną krwią brnął przez zimne zaspy z Idą na rękach, z zimnym śniegiem w butach do ołtarza. Potem po zimnym balkonie wspinał się by zziębniętych weselników wpuścić do mieszkania. A tu nagle histeryk jakiś. Aaaa no tak, wtedy Ida użyła taktyki Zbolałego Kurczątka, jak wiadomo TYLKO ona działa na Prawdziwego Mężczyznę. Później Ida zapomniała co działa i zaczęła się pieklić, więc modelowy maczo zareagował na łezki Zbolałego Tygryska. Ida powinna była przebić Tygrysa w zboleniu, może by wygrała ;)
                • nessie-jp Re: scena z białą różą 21.09.13, 18:03
                  > Krzyknąć wniebogłosy, a później stać, przyci
                  > skając dłoń do ust, drugą zaś teatralnie wskazywać potencjalne zwłoki żony świe
                  > żo poślubionej...

                  A bo MM sekretnie marzy o byciu Kalem Amburką i pisaniu jakże trafnych sztuczydeł teatralnych. Toteż i scena jak z trącącej myszką komedii:

                  - świeżopoślubiony Marek DANDYS kwiczy cienko i gestem wskazuje publiczności, na co mają patrzeć.

                  - Rezolutne Złe Dziecię hardo się zarzeka

                  - chór grecki w tle w osobie Trzech Sióstr rozpoczyna jojki i zawodzenia tudzież rwie włosy z głowy pod tytułem "ooooo jakież tooo dzieckooo złeeeeeEEee!"

                  - scena płaczu, kurtyna, oklaski
      • ananke666 Re: scena z białą różą 23.09.13, 14:45
        A właściwie co za różnica, róża czy gromnica? Przecież niezależnie od rekwizytu Ida miała wyglądać jak trup. W odniesieniu do chorego czytelnika obie wersje są jednakowo nietaktowne.
    • iborkowska Re: scena z białą różą 20.09.13, 22:44
      nie podam linka, bo o ile się nie mylę to MM mówiła o tym w jakimś wywiadzie,
      szat na sobie nie porwę, skoro nie wierzycie, ani nie będę na siłę nic udowadniać,
      ale scena jest idealnie pasująca do gromnicy i na 100 % była to pierwotnie gromnica.
      • jottka Re: scena z białą różą 20.09.13, 22:48
        że pozwolę sobie skomentować ulubionym tekstem mojego nauczyciela - zaufanie jest dobre, kontrola lepsza. czemuś mnie nie przekonałaś.
      • iborkowska Re: scena z białą różą 20.09.13, 22:49
        Zresztą co tu udowadniać, on już nie żył kiedy ukazała się Pulpecja, zmarł przed publikacją i MM wyraźnie mówiła, że w ostatniej chwili udało jej się zmienić gromnicę na różę, ale reszty już poprawić nie mogła.
        • piotr7777 Re: scena z białą różą 21.09.13, 08:02

          > Zresztą co tu udowadniać, on już nie żył kiedy ukazała się Pulpecja, zmarł prze
          > d publikacją i MM wyraźnie mówiła, że w ostatniej chwili udało jej się zmienić
          > gromnicę na różę, ale reszty już poprawić nie mogła.

          Chyba rozumiem.
          Chodziło o to, że pierwotnie wymowa sceny miała być taka- Laura robi makabryczny żart, Marek daje się nabrać, siostry debatują nad zepsuciem Laury etc.
          Ponieważ jednak Marek Pałys już nie żył a żyli jego bliscy, którzy znali sprawę M. M. doszła do wniosku, że pisanie w tonacji żartobliwej o śmierci jest nie ma miejscu, więc wymyśliła białą różę, która symbolizuje czystość i dziewictwo a nie śmierć. I wyszło trochę bez sensu.
          • dakota77 Re: scena z białą różą 21.09.13, 09:00
            Pomijajac juz zupelnie kwestie, czy to od razu miala byc roza, czy tez pierwotnie byla gromnica...
            Zupelnie nie rozumiem, co w zarcie Laury bylo makabrycznego i na co mianowicie mialby sie nabrac Marek. Mialby pomyslec, ze podczas gdy byl w lazience, jego zona umarla nagle i zostala przygotowana po cichu do pochowku? No ludzie...
            • piotr7777 Re: scena z białą różą 21.09.13, 09:38
              > Zupelnie nie rozumiem, co w zarcie Laury bylo makabrycznego i na co mianowicie
              > mialby sie nabrac Marek. Mialby pomyslec, ze podczas gdy byl w lazience, jego z
              > ona umarla nagle i zostala przygotowana po cichu do pochowku? No ludzie...

              W założeniu autorki miał to być żart makabryczny. A że zamierzenia rozminęły się z realizacją to już inna sprawa.

              • dakota77 Re: scena z białą różą 21.09.13, 10:02
                Ale ja wlasnie nie rozumiem, dlaczego taki zart mialby byc makabryczny.
                • klawiatura_zablokowana Re: scena z białą różą 23.09.13, 22:09
                  Ja przyznam, że też nie kumam i ani jako żart Laury mnie to nie śmieszy, ani jako Zuy y Makabryczny Postępek Pyziaczego Pomyotu nie oburza. I też nie mogłam zrozumieć, jakim cudem KTOKOLWIEK mógłby się nabrać na "martwą" Idę. Tym bardziej, że róża mi się ze śmiercią nie kojarzy, a już sam pomysł, że gdyby naprawdę się jej coś stało, to rodzina by ją skrzętnie ułożyła na katafalku z różą zamiast wzywać karetkę... ehe. Ja bym na taki widok raczej parsknęła śmiechem, przecież na kilometr widać, że to żart.

                  Jeszcze ta Ida posępnie blada we śnie... taaa. Po weselu i wszystkich emocjach. Raczej zarumieniona i potargana.
                  • kajaanna Re: scena z białą różą 24.09.13, 19:45
                    Prawdziwie makabrycznie mogłoby się zrobić, gdyby to Marek wyciągnął się jak długi i zasnął (cukrzyca + emocje ślubne + bachorki w łożu małżeńskim = atak śpiączki), a Laura jemu wetknęłaby w dłonie świecę.
                    No tak, to budziłoby czystą grozę.
        • kajaanna Re: scena z białą różą 21.09.13, 17:19
          Wieksze wrażenie zrobiłoby włożenie w dłonie Idy kądziołki.
        • ciotka_scholastyka Re: scena z białą różą 23.09.13, 09:32
          > Zresztą co tu udowadniać, on już nie żył kiedy ukazała się Pulpecja, zmarł prze
          > d publikacją i MM wyraźnie mówiła, że w ostatniej chwili udało jej się zmienić
          > gromnicę na różę

          Ale jeszcze za jego życia, pisząc książkę i wiedząc, że jest śmiertelnie chory, użyła w tej scence, bezpośrednio z nim związanej (Ida), gromnicy? Czy ty widzisz, co wypisujesz?!
    • iborkowska Piotr777 21.09.13, 13:43
      DOKLADNIE!!!! trafiles w samo sedno

      wnikanie jednak pozostalych w co, jak i dlaczego, kto i co mial na mysli klasycznie mija sie celem :)
      • dakota77 Re: Piotr777 21.09.13, 15:00
        Co ty nie powiesz?
        • jottka Re: Piotr777 21.09.13, 17:43
          ja myślę, że po prostu koleżanka ma nie tylko specjalne źródła nowych, nieznanych informacji, ale po prostu jest tym wymarzonym targetem - znakomita większość tutaj nijak dowcipu nie rozumie:(

          mnie natomiast najbardziej rozśmieszył wpis lululemon (ukłony:) no faktycznie, zapomniałam kompletnie, że powieściowy marek pałys to lekarz! to cud, zaiste, że on tym lekarzem został, skoro najwyraźniej zwłoki widział po raz pierwszy w życiu...
    • iborkowska Re: scena z białą różą 21.09.13, 18:45
      hm, czytam Was od lat, udzialam sie wiele razy, przypadkiem napisalo mi sie innego konta, i wiecie co? dobrze się stalo, bo nagle mnie oswieciło, mimo , iż wiele razy macie rację w krytyce MM, to jesli ona choc raz poczula sie tak, jak ja teraz---to powiem jedno, mało odkrywcze stwierdzenie ---

      psy szczekają, a karawana idzie dalej ..........

      i brzydkie jesteście od tego jadu, że hej :P

      • dakota77 Re: scena z białą różą 21.09.13, 18:54
        A jakie to ma znaczenie, z jakiego konta napisalas?

        A co do jadu- zieeeew....
        • jottka Re: scena z białą różą 21.09.13, 19:20
          ale nawet jeśli w tym drugim wcieleniu nazywasz się anutek albo klymenystra:), to ja i tak będę się twardo domagać źródła tych rewolucyjnych informacji! no nie zachowuj się jak pani mm, że tak powiem. napisałaś rzecz cokolwiek zdumiewającą, nikt tu poza tobą jak dotąd o tej rewelacji nie słyszał, a na prośbę o dane odpisujesz - macie mi uwierzyć, bo tak, ojakiewyjesteściebrzydkieżeminiewierzycie...

          ekhm. tego. no litości.
          • anutek115 Re: scena z białą różą 23.09.13, 19:29
            jottka napisała:

            > ale nawet jeśli w tym drugim wcieleniu nazywasz się anutek albo klymenystra:),
            > to ja i tak będę się twardo domagać źródła tych rewolucyjnych informacji!

            Nie, kolezanka nie nazywa sie Anutek :). Gdyby kolezanka nazywala się Anutek, link byłby podany. (Anutek KOCHA szukac linki :)), albo tekst brzmiałby "gdzies czytalam, nie pamietam gdzie, możliwe, że cos pokreciłam, najwyzej mnie zlinczujecie".

            Musiałam to napisać, Droga Redakcjo :D!
            • jottka drogi anutku!!! 23.09.13, 22:04
              przecież to był dowcip!!! no nie mów, że się nie zorientowałaś:) przecież napisałam "NAWET JEŚLI NAZYWASZ SIĘ ANUTEK", sama widzisz, że poziom surrealizmu sięgnął tu szczytu!


              anutek115 napisała:

              > Musiałam to napisać, Droga Redakcjo :D!

              no ale po co? po co??? przecież i tak wszyscy wiedzą o twej niewinnej słabostce...

              :)
              • anutek115 Re: drogi anutku!!! 24.09.13, 19:22
                jottka napisała:

                > przecież to był dowcip!!! no nie mów, że się nie zorientowałaś:)

                No pewnie, ze się zorientowałam :). Po prostu musialam to napisać :D.
                • jottka Re: drogi anutku!!! 24.09.13, 23:52
                  ok. rozumiem. skoro przymus wewnętrzny uczułaś, to faktycznie nic na to nie poradzisz:)
                  • anutek115 Re: drogi anutku!!! 25.09.13, 10:14
                    jottka napisała:

                    > ok. rozumiem. skoro przymus wewnętrzny uczułaś, to faktycznie nic na to nie por
                    > adzisz:)

                    Otóż to! Imperatyw poczułam. Jak Łusia ;D.
          • klymenystra Re: scena z białą różą 24.09.13, 22:05
            Ejże! Plotki kocham, ale w realnym życiu, nie na forum! I daleka jestem od płakania, bo ktoś mi kazał podać źródło. Szkoły średniej bym nie skończyła :)
            • jottka Re: scena z białą różą 24.09.13, 23:52
              że co? ciebie też mam upewniać, że to taki dowcip tam powyżej???:)
              • klymenystra Re: scena z białą różą 27.09.13, 20:48
                Jasne, że nie :) Dowcip przedni :)
    • iborkowska Re: scena z białą różą 21.09.13, 20:08
      kiedy nie pamiętam,

      wydaje mi się, że to był jakiś wywiad w tv, bo wtedy jeszcze nie miałam internetu,
      śmieszy mnie, że mam coś udowadniać, wskazywać linki, bić się w piersi,
      napisałam coś w dobrej wierze, podzieliłam się czymś, co wiem od lat i zawsze jak czytam tą scenę, to mam przed oczami gromnicę, wtedy wszystko wygląda zupełnie inaczej, tak, jak powinno ,

      jaki miałabym cel w pisaniu własnych wymysłów..
      • nessie-jp Re: scena z białą różą 21.09.13, 21:25
        > wydaje mi się, że to był jakiś wywiad w tv, bo wtedy jeszcze nie miałam interne
        > tu,

        Ale w takim razie co cię właściwie tak bardzo złości? Skoro nawet nie pamiętasz, gdzie i kiedy o czymś słyszałaś i sama piszesz "wydaje mi się". Daruj, że nie rzucam stópek do darów i nie przyjmuję natychmiast, że skoro gdzieś kiedyś coś
      • zla.m Re: scena z białą różą 21.09.13, 21:39
        W moim odbiorze nie ma żadnej różnicy między białą różą a gromnicą. Biała róża w dłoniach ubranej na biało dziewicy (hmm?) leżącej na wznak kojarzy mi się dokładnie tak jak gromnica. Z tą różnicą, że pochodzi to bardziej niż rozmaitych (neo)romantycznych powieści i bajań, i jest bardziej pretensjonalne, a jednocześnie - fakt - mniej dosłowne może. Ale skojarzenie mam to samo. I nadal nie wiem, o co afera - żart akurat na poziomie młodszej nastolatki - śmieszny czy nie to już kwestia bardzo indywidualna. Ale żart, a nie życzenie śmierci. I naprawdę o wiele mniej wredny niż siedzenie na głowie nowożeńcom (przy czym wredność tego ostatniego jest po stronie dorosłych, nie dzieci).
        • j_a_ch Re: scena z białą różą 21.09.13, 23:31
          > W moim odbiorze nie ma żadnej różnicy między białą różą a gromnicą.

          W moim też. Od zawsze odczytuję to jako rekwizyt pogrzebowy, chociaż z gromnicą byłoby jednak bardziej makabrycznie. Jeśli faktycznie MM nie mogła już tego zmienić, to paskudnie wyszło. Takie pisanie na życzenie zawsze się jakoś mści na tych książkach. Komediowa noc poślubna w kołchozie, Natalia plus Robrojek, Ziutek z Copacabany i co tam jeszcze nie było....Same kwiatki i bynajmniej nie róże.
          • jadwinia_t Re: scena z białą różą 21.09.13, 23:50
            Ziutek i egzotyczne wakacje Idy były pomysłem jakiegoś czytelnika? Nie znam tej historii. Ktoś policzył że Boreje mają dziewięcioro wnucząt, a dziesięcioro byłoby zgrabniejszą liczbą?
            O historii Robrojka i Natalii coś czytałam. Czy to nie Miłosz poprosił Musierowicz, żeby ich połączyła?
            • mankencja Re: scena z białą różą 22.09.13, 01:56
              chyba na swojej stronie o tym pisała, jakaś młoda czytelniczka zażyczyła sobie niemowlęcia imieniem Ziutek ulewającego na marynarki.
              • piotr7777 Re: scena z białą różą 22.09.13, 08:13
                > chyba na swojej stronie o tym pisała, jakaś młoda czytelniczka zażyczyła sobie
                > niemowlęcia imieniem Ziutek ulewającego na marynarki.

                No to ciekawe - z jednej strony autorka podkreśla swoją niezależność i autonomiczność.
                Szczupły i pełen wigoru Florek zamienia się w zadowolonego z siebie grubasa, bo tak się autorce podobało.
                Na pewno czytelniczki chcą wiedzieć co słychać u innych niż Borejkowie bohaterów, ale dostają tylko strzępy informacji.
                A na pytanie o sprzeczności dostają odpowiedź uniwersalną - w wyobraźni wszystko się mieści.


                A tu jest życzenie i od razu reakcja.
                Dość głupia zresztą, co Ziutek to zdrobnienie od Józefa a ten jest już zajęty. No więc trzeba szybko znaleźć inne imię męskie, pada na Kazimierza i mamy stosowny monolog wyjaśniający dziadka Ignacego. I trochę dziwne, że matka czworga dzieci nie dojdzie do wniosku, że takie ulewanie powinno raczej niepokoić.
                • kkokos Re: scena z białą różą 22.09.13, 10:13
                  > A tu jest życzenie i od razu reakcja.
                  > Dość głupia zresztą, co Ziutek to zdrobnienie od Józefa a ten jest już zajęty.
                  > No więc trzeba szybko znaleźć inne imię męskie, pada na Kazimierza

                  czepialstwo.
                  ja tam znam młodego kazimierza, który od pierwszych swych dni był nazywany kaziutkiem, a stad do ziutka naprawdę bardzo blisko. nie ma jednego_obowiązującego_wzorca, jak rodzice mają zdrabniać imiona swych dzieci.
                  w obliczu innych głupot pani MM czepianie się tego zdrobnienia to przesada.
              • mankencja Re: scena z białą różą 22.09.13, 11:39
                Żeby nie być gołoslowną:

                Wpis z 28 listiopada 2008:
                "W każdym razie, wracając do „Sprężyny” i stresu czasowego, powodującego błędy, obiecuję Wam, że przy pisaniu „McDusi” nie pozwolę już sobie skracać terminu jej oddania o dziesięć dni! - niezależnie od tego, co ma w tej sprawie do powiedzenia niewidzialna, zimna i bezwzględna ręka wolnego rynku! A Wy najwyżej poczekacie trochę dłużej - prawda?

                Tak, tak, he-he, słyszę, słyszę te okrzyki protestu... KC agataa już pisze w Księdze Gości, że nie może się doczekać 19 tomu, a dostałam też kilka maili w tej sprawie. Na pytanie „kiedy będzie McDusia?” odpowiem więc tak, jak zwykła to czynić moja kochana Przyjaciółka i Redaktorka, Danka, nagabywana przez wydawców: „książka będzie, kiedy będzie”. Uważam, że to jest świetne zdanie. Chciałabym też podkreślić, że nie jest możliwe, bym w kolejnych powieściach cyklu realizowała wszystkie zamówienia, postulaty i prośby czytelniczej rzeszy. Nie będę, na przykład, rozpisywać się o pieskach i kotkach, bo ludzie wydają mi się o wiele ciekawszym materiałem literackim, a i tak namnożyło się ich już tylu, że nie dam rady opowiedzieć o każdym, chyba że zdecyduję się rozdąć powieść do monstrualnych rozmiarów. Zresztą, niepodobna zadowolić wszystkich postulujących i nie da się też zrealizować wszystkich zamówień, zwłaszcza że są częstokroć wzajemnie sprzeczne.

                Czasem jednak nie mogę się oprzeć i ulegam; tak było w przypadku „Sprężyny”. Przed niespełna dwoma laty przybyli do mnie, mianowicie, dawni znajomi z dziesięcioletnią, wymowną i bystrą wnuczką (oraz z jej równie bogato obdarzoną przez naturę koleżanką z klasy). Od razu zrozumiałam, że mam przed sobą Łusię, jak żywą, tylko z włosami prostymi i jasnoblond. Jakże ona miała na imię, ta dziewczynka? Aha! - Aśka. Powiedziała, że marzyła o tym spotkaniu, bo przeczytała już całą „Jeżycjadę” i nie może się doczekać „Sprężyny”.
                - Całą Jeżycjadę!? - zdziwiłam się, a na to koleżanka Aśki dorzuciła, że phi, wielkie rzeczy, ona też całą przeczytała, a niektóre powieści to nawet dwukrotnie!
                Powiedziałam, że wobec tego należy im się ode mnie nagroda, a one odparły zgodnie, że im też tak się wydaje, po czym powiedziały, że, będąc starszymi siostrami dzidziusiów, proszą o wzbogacenie „Sprężyny” problemem młodszych braci.
                - Postać taka - dodała Aśka - powinna mieć na imię Ziutek, tylko Ziutek, powinna też ulewać, wymiotować ludziom na marynarki i ciągnąć wszystkich za nos. Ziutek musi też być bardzo ciepły, bo jest owocem gorącego tygodnia na plaży Copacabana.

                Pomysł wydał mi się tak ciekawy, a podany został z takim Łusiowatym wdziękiem, że go zaakceptowałam bez zastrzeżeń. Teraz tylko się martwię, że zgubiłam telefon do dziadków Aśki i że nie mogę dać jej znać o ukazaniu się Sprężyny z Ziutkiem. Ale może sama ją znajdzie."
                • mankencja Re: scena z białą różą 22.09.13, 11:48
                  Wkleiłam może zbyt obszerny fragment, ale poniższy akapit zwrócił moją uwagę:

                  > "W każdym razie, wracając do „Sprężyny” i stresu czasowego, powoduj
                  > ącego błędy, obiecuję Wam, że przy pisaniu „McDusi” nie pozwolę już
                  > sobie skracać terminu jej oddania o dziesięć dni!
                  - niezależnie od tego, co ma
                  > w tej sprawie do powiedzenia niewidzialna, zimna i bezwzględna ręka wolnego ry
                  > nku! A Wy najwyżej poczekacie trochę dłużej - prawda?

                  co z tego wyszło, wszyscy wiemy.

                  > Tak, tak, he-he, słyszę, słyszę te okrzyki protestu... KC agataa już pisze w K
                  > siędze Gości, że nie może się doczekać 19 tomu, a dostałam też kilka maili w te
                  > j sprawie. Na pytanie „kiedy będzie McDusia?” odpowiem więc tak, ja
                  > k zwykła to czynić moja kochana Przyjaciółka i Redaktorka, Danka, nagabywana pr
                  > zez wydawców: „książka będzie, kiedy będzie”. Uważam, że to jest św
                  > ietne zdanie.

                  oraz znamy już genezę tego - jakże często powtarzanego - zdania.

                  Poza tym wydaje mi się, że MM w 2008 roku była jakby nieco sympatyczniejsza niż teraz... Zgorzkniała w międzyczasie? Kontakt z Ludem Księgi sprawił, że poczuła się wielkim i poważnym autorytetem moralnym?
                • jadwinia_t Re: scena z białą różą 22.09.13, 12:52
                  "- Postać taka - dodała Aśka - powinna mieć na imię Ziutek, tylko Ziutek, powinna też ulewać, wymiotować ludziom na marynarki i ciągnąć wszystkich za nos. Ziutek musi też być bardzo ciepły, bo jest owocem gorącego tygodnia na plaży Copacabana."

                  Dziesięciolatka powiedziała coś takiego?
                  • verdana Re: scena z białą różą 22.09.13, 16:44
                    Dziewięciolatkę, która mówi o gorącym tygodniu na plaży należy odesłać do psychologa wraz z całą rodziną. Nie mam nic przeciw temu, aby dziecko wiedziało, że braciszek jest owocem pożycia seksualnego rodziców. Jednak dziewięciolatka mówiąca "z wdziękiem" kiedy i jak rodzice to robią jest dla mnie horrorem...
                    • emae Re: scena z białą różą 22.09.13, 16:50
                      verdana napisała:

                      > Dziewięciolatkę, która mówi o gorącym tygodniu na plaży należy odesłać do psych
                      > ologa wraz z całą rodziną. Nie mam nic przeciw temu, aby dziecko wiedziało, że
                      > braciszek jest owocem pożycia seksualnego rodziców. Jednak dziewięciolatka mów
                      > iąca "z wdziękiem" kiedy i jak rodzice to robią jest dla mnie horrorem...

                      Ej no, bez przesady, powtórzyła zasłyszane zdanie i tyle :)
                      • kkokos Re: scena z białą różą 22.09.13, 16:59
                        > Ej no, bez przesady, powtórzyła zasłyszane zdanie i tyle :)

                        a czy przypadkiem normalna dziewięcio-dziesięciolatka nie spłonęłaby najpierw ze wstydu, zanim by czegoś takiego nie powiedziała? chyba że teraz dzieci są inne. ja bym była spłonęła (i mój syn te kilka lat temu też, ale może chłopcy to też insza inszość)
                        • emae Re: scena z białą różą 22.09.13, 17:10
                          kkokos napisała:

                          >
                          > a czy przypadkiem normalna dziewięcio-dziesięciolatka nie spłonęłaby najpierw z
                          > e wstydu, zanim by czegoś takiego nie powiedziała? chyba że teraz dzieci są inn
                          > e. ja bym była spłonęła (i mój syn te kilka lat temu też, ale może chłopcy to t
                          > eż insza inszość)

                          Z tego, co ja pamiętam na temat wieku 9-10 lat, sformułowanie "gorący tydzień" nie brzmi jakoś strasznie perwersyjnie... Abstrahując od tego, czy dziewczynka w ogóle wiedziała, że jest to synonim seksu. Mam wrażenie, że dzieci przyjmują sprawy, że tak powiem, fizyczne, zupełnie spokojnie i normalnie, to dorośli robią wokół tego wielkie halo.

                          Ale ja się nie znam, dzieci znam tylko cudze i samą siebie ;) Na wszelki wypadek zakończę swój udział w tej dyskusji :)
                          • verdana Re: scena z białą różą 22.09.13, 17:59
                            W obecności dorosłych powinna absolutnie spłonąć. Gdyby mówiła o obcych ludziach nie, ale tu seks dotyczy rodziców, a to zupełnie inna sprawa. O seksie rodziców normalne dziecko nie mówi publicznie. O ile dzieci przyjmują seks normalnie, to dotyczy to raczej nieco młodszych dzieci i na pewno nie dotyczy uprawiania seksu przez rodziców.
                            Nie jest też możliwe, aby w tym kontekście dziewięciolatka nie rozumiała, zę chodzi o seks.
                          • meduza7 Re: scena z białą różą 22.09.13, 18:13
                            Dzieci mogą sobie też zupełnie nie zdawać sprawy, że "gorący tydzień na plaży" = "seks". Osobiście w wieku ośmiu lat popełniłam wierszyk, w którym była mowa o tym, że zakochani tulą się na łóżku - i nie znaczyło to dla mnie nic poza, dosłownie, przytulaniem. Konsternacja wśród dorosłych, kiedy go przeczytałam, była wielka.
                            • verdana Re: scena z białą różą 22.09.13, 18:18
                              Mogą, o ile nie twierdzą, ze owocem tego tygodnia jest dziecko...
                              • zla.m Re: scena z białą różą 22.09.13, 20:37
                                Moim zdaniem ta dziewczynka nie ma pojęcia, że gorący tydzień = seks i że seks = dzieci. Nowe dziecko się wzięło zapewne z "miłości" i tyle. Nawet to, że ma być ciepły, bo jest efektem gorącego tygodnia - zdecydowanie gorąco zostało odebrane jako cecha danego kraju, a że brat stamtąd - to ciepły jest :)
                                • verdana Re: scena z białą różą 22.09.13, 21:31
                                  Jednak zacytowanie takiego zdania wygłoszonego przez dziewięciolatkę, jest co najmniej dwuznaczne...
                                  • slotna Re: scena z białą różą 22.09.13, 21:36
                                    Mysle, ze MM to co najmniej bardzo podkrecila, cala wypowiedz jest przeciez sztuczna.
                                  • zla.m Re: scena z białą różą 22.09.13, 21:39
                                    To na pewno :)
                            • jadwinia_t Re: scena z białą różą 22.09.13, 18:43
                              Ja jako dziecko nie miałam pojęcia, po co James Bond leży w łóżku z kolejnymi panienkami. Nie potrafiłam tego w żaden sposób powiązać z ciążą, dzieckiem itd.
                              • verdana Re: scena z białą różą 22.09.13, 18:48
                                I słusznie, bowiem Bond nie po to leżał w łóżku z panienkami, aby mieć dziecko:)
          • kkokos Re: scena z białą różą 22.09.13, 10:07
            Takie pisanie na życzenie zawsze się jakoś mści na
            > tych książkach. Komediowa noc poślubna w kołchozie, Natalia plus Robrojek, Ziut
            > ek z Copacabany i co tam jeszcze nie było....Same kwiatki i bynajmniej nie róże
            > .

            e tam, nie zawsze, ja na przykład bardzo lubię połączenie natalii z robrojkiem, wbrew utartym ścieżkom, w poprzek oczekiwaniom itd. poza sceną z samochodowym pościgiem uważam ten wątek za całkiem udany.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka