Dodaj do ulubionych

Gaba a Ciechowski

16.09.13, 12:05
... czyli kwestia realizmu :)
Dziś z rana zaczęłam czytać ten artykuł i nasunęło mi się porównanie z Gabą – a konkretnie z jej nieprzepracowaniem tematu Janusza.

kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,107880,14596767,_Swiat_sie_zatrzymal__a_mnie_zgarnela_wielka_sila_.html
Oczywiście to dwie bardzo różne sytuacje, nie bez znaczenia jest fakt, że wywiad z jedna stroną to oczywiście tylko punkt widzenia tej jednej strony a my możemy zajrzeć „do środka” Gaby i jeszcze poznać (różne) reakcje otoczenia (pomijam już fakt, że jedna z tych osób to postać fikcyjna, a druga to żywy człowiek).
Nie komentując samej sytuacji Potocka/Ciechowski (którzy mnie osobiście ani grzeje ani ziębi, historia jakich tysiące) to w moim odczuciu z tego wywiadu bije to, co zarzucamy Gabie: że pomimo tych 20 lat z hakiem ona ciągle nie poradziła sobie z rozstaniem, ciągle jest zafiksowana na poprzednim związku. I tutaj zaczęłam się zastanawiać: do tej pory uważałam, jak większość forum, że to jeden z tych ewidentnych przykładów, gdzie MM mija się z rzeczywistością – minęło 20 lat, a Gaba ciągle płacze po Januszu i po mieście musi chodzić z zamkniętymi oczami bo wszystko jej przypomina… A tu proszę, żywy człowiek a jakoś tak podskórnie wyczuwa się, że problem ten sam.
Obserwuj wątek
    • zla.m Re: Gaba a Ciechowski 16.09.13, 12:26
      Wybacz cynizm, ale dla mnie p. Potocka po prostu odcina kupony od bycia "byłą" znanego człowieka. Stąd to celebrowanie związku, którego dawno nie ma (zwłaszcza teraz, bo kiedy żył, to sobie tak nie pozwalała).
      • anchema Re: Gaba a Ciechowski 16.09.13, 12:46
        dla mnie jest jasne, ze to próba ugrania czegoś na cudzej popularności, tym bardziej, że ta kobieta pławi się w wyraźnym samozadowoleniu jak salamandra w ogniu, ale moim zdaniem jedno nie wyklucza drugiego - właśnie z powodu tego samozadowolenia wybija się to oburzenie "jak on mógł MNIE porzucić"
        dwa cytaty:
        "Z jednej strony szczęście z nowym mężczyzną, a z drugiej nieszczęście z powodu porzucenia poprzedniego. Poza tym wrażenie zewnętrzne jest często mylące. Cierpiałam, ale ukrywałam to. Do dzisiaj ludzie mówią: "Jaka ty jesteś dzielna, zawsze uśmiechnięta". Mówili też wtedy, gdy po rozstaniu z Grzegorzem byłam bliska samobójstwa."
        "Może byłam za mało czuła, może ten dom nie miał w sobie spokoju, zawsze przepełniony ludźmi, może Grzegorz nie miał intymności. (...) Cieszył się tym, co działo się wokół niego, nas. Dopiero kiedy się rozeszliśmy, ktoś powiedział, że Grzegorz był zmęczony takim "publicznym domem kultury"
        dla mnie te zdania są takie właśnie gabowate... jest i dzielność i kołchoz (kulturalny)...
        ja się nie upieram, ze sytuacje są identyczne, tylko kiedy to czytałam, moim pierwszym skojarzeniem było "Gaba wywiadu udzieliła" :)
        • kooreczka Re: Gaba a Ciechowski 16.09.13, 15:26
          Przecież Gaba z siostrą nie umiała pogadać, co dopiero wywiad udzielać obcym ludziom.

          I tej pani nikt nie nazywa dzielną kobietą z klasą. Wierzę, że istnieją damskie melepety, które po x latach rozpaczają po facecie- tylko nie nazwiesz taką dzielną Gabą Borejko ad. 2010 a Amelią Sedley i robisz sobie z niej jaja ad 1840.

          Jedyne, co przeszkadza ludziom to rozjazd między deklaracjami autorskimi a opisywanymi sytuacjami. Fakt, że dzielna Gaba od prawie 20 lat ma drugiego męża i dziecko i ciągle leje ślozy za panem P. Fakt, że Grześ nie trzasnął drzwiami, zabierając pod jedną pachę syna, a pod drugą komputer i zmywarkę i nie wyniósł się mamrocząc o małżeńskim łożu za ciasnym na ich trójkę.
    • ding_yun Re: Gaba a Ciechowski 16.09.13, 12:33
      Jak dla mnie wątek Gaby i Janusza jest niesłychanie realistyczny. Myślę, że takie rozpamiętywanie przeszłości leży w naturze wielu osób, szczególnie jeśli nie są w stanie zupełnie tej przeszłości za sobą zamknąć. Gabriela takiej możliwości nie ma, bo z Januszem łączą ją dzieci z których jedno łaknie informacji o ojcu i ewidentnie odczuwa jego brak. Nie jest niestety niemożliwe, żeby taka sytuacja kogoś zwyczajnie przerosła.
      To, co mnie osobiście wydaje się nieprawdopodobne to kreowanie Gabrieli na "niewzruszone centrum". Nie wierzę, żeby osoba, która do tego stopnia nie potrafi sobie poradzić z własnymi emocjami i własną przeszłością mogła naprawdę stanowić oparcie dla innych. Do tego trzeba wewnętrznej siły i poukładania.
      • croyance Re: Gaba a Ciechowski 22.09.13, 12:18
        Tak jest nie tylko w przypadku zwiazkow. Mam wrazenie, ze ludzie nie biora na siebie odpowiedzialnosci za swoje emocje i szukaja odpowiedzialnych za nie wszedzie dookola wierzac, ze gdy inni ludzie sie zmienia, to i im bedzie lepiej. Moja ciotka ostatnio wyrzucala babci, ze trzydziesci lat temu w czyms jej tam nie pomogla. A ja sie pytam - jaki to ma wplyw na jej zycie dzisiaj? W jaki konkretnie sposob to, ze babcia cos tam zrobila (czy nie) wplywa na to, co dzieje sie z ciocia teraz? IMO jest to szukanie winnych i spychanie odpowiedzialnosci, i dziwie sie, ze ludzie zdaja sie tego nie widziec.

        Zycie jest takie, ze ludzie nas rania, i my ranimy innych - trudno, trzeba isc dalej. Jesli ktos obwinia rodzicow/bylego meza za wszystkie nieszczescia, ktore sie w jego zyciu dzieja 30 lat pozniej, to IMO nie chce po prostu brac odpowiedzialnosci za swoje zycie i szuka pretekstow.
        • croyance Re: Gaba a Ciechowski 22.09.13, 12:21
          Nie mowie przy tym o ignorowaniu pewnych rzeczy, tylko wyciaganiu wnioskow.
          Ja np. mam trudnosci z samodyscyplina z powodu ewidentnych bledow wychowawczych moich rodzicow. I, na przyklad, zawalam terminy i walcze sama ze soba.
          I fajnie, ze widze zwiazek i zaleznosc, bo zidentyfikowanie przyczyny pomaga mi zapanowac nad tymi tendencjami. Ale po co patrzec w kategoriach winy? Czy naprawde to moi rodzice sa 'winni' tego, ze jako stara baba nie umiem sie wziac w garsc czasem? Mam chodzic do nich i im robic wyrzuty? Wolne zarty.
    • vi_san Re: Gaba a Ciechowski 16.09.13, 13:16
      Ależ my nie podważamy możliwości "nieprzepracowania w sobie" traumy po porzuceniu, czy ćwierćwiecza żałoby po czymś co dawno umarło. Nam się [w każdym razie większości, mam wrażenie] nie podoba określanie mianem bohaterskiej, dzielnej, niewzruszonej i co tam jeszcze baby, która po blisko 20 latach trwania w DRUGIM małżeństwie wciąż mamla swój pierwszy związek, dusi ją wierzba i na samo brzmienie wrażego miana kula jej w gardle narasta. Bo nie ma tak. Albo jest dzielna życiowo, energiczna i silna - i wówczas żale do eksa kładzie pod pociąg pospieszny relacji Warszawa - Koluszki, przegryza w sobie problem i wyprostowana, z uniesioną głową wchodzi w nową relację i buduje nowy związek z odpowiednim mężczyzną [czego Gaba nie zrobiła nigdy], albo chlipie, przeżywa, dramatyzuje i histeryzuje na widok pyz na talerzu - i wówczas nie jest ani miła, ani dzielna ani soldna, czyli pani MM pisze głupoty. :)
      Relację między panią P. a Ciechowskim opisały już inne forumki: jakoś póki żył, to buźkę raczej trzymała zamkniętą - bo było ryzyko, że [nie daj Bóg] sprostuje...
    • j_a_ch Re: Gaba a Ciechowski 16.09.13, 21:09
      Tak sobie myślę...może kołchoźnicy z Roosevelta tak wmawiają w rozsypaną Gabę to "niewzruszone centrum" niejako w ramach terapii i zaklinania rzeczywistości? Bo było i się zmyło, razem z niewiernym Pyziakiem, ale oni rozpaczliwie podtrzymują ten pomnik, żeby czuła się potrzebna całej masie ludzi i nie myślała o P.
      A poza tym przywykli, że jest ta niezastąpiona opoka w ich życiu i nie chcą jej stracić, bo któż inny by ogarniał kołchoz i masę rodzinnych spraw. Para oderwanych od rzeczywistości seniorów? Zwariowana Ida? Nieprzytomna Nutria? Egotyczna Pulpa? Dlatego tak w nią wmawiają latami i tylko dzięki temu kobieta jeszcze kończynami powłóczy i dzielnie się uśmiecha. No bo jak tu zawieść rodzinę. Ergo, to dla nich wszystkich z korzyścią ;)
      • bupu Re: Gaba a Ciechowski 16.09.13, 21:48
        j_a_ch napisał(a):

        > Tak sobie myślę...może kołchoźnicy z Roosevelta tak wmawiają w rozsypaną Gabę t
        > o "niewzruszone centrum" niejako w ramach terapii i zaklinania rzeczywistości?
        > Bo było i się zmyło, razem z niewiernym Pyziakiem, ale oni rozpaczliwie podtrzy
        > mują ten pomnik, żeby czuła się potrzebna całej masie ludzi i nie myślała o P.
        > A poza tym przywykli, że jest ta niezastąpiona opoka w ich życiu i nie chcą jej
        > stracić, bo któż inny by ogarniał kołchoz i masę rodzinnych spraw. Para oderwa
        > nych od rzeczywistości seniorów? Zwariowana Ida? Nieprzytomna Nutria? Egotyczna
        > Pulpa? Dlatego tak w nią wmawiają latami i tylko dzięki temu kobieta jeszcze k
        > ończynami powłóczy i dzielnie się uśmiecha. No bo jak tu zawieść rodzinę. Ergo,
        > to dla nich wszystkich z korzyścią ;)

        Ale co mianowice ta Gaba ogarnia, oprócz może gotowania? Wychowania i potrzeb dzieci swoich nie ogarnia totalnie, problemów sióstr też nie, organizacyjnie też średnio pomaga (przygotowania do wesela Idy, stanowiące totalny chaos, czy słynne już zerwanie się z kartką i długopisem do organizowania wesela Laury pięć minut przed), ba, nawet własnej córki w ślubnym makijażu po kieckę nie podwiezie, chociaż zamieć szaleje (ani sama nie skoczy, ani nikogo innego nie wypchnie). To co ta Gaba tak naprawdę ogarnia? Śmieci szczotką na kupkę?
        • j_a_ch Re: Gaba a Ciechowski 16.09.13, 22:30
          > Ale co mianowice ta Gaba ogarnia, oprócz może gotowania?

          W wieloosobowej rodzinie gospodarstwo domowe to dużo. Samo gotowanie i zmywanie, dla fury mieszkańców i sutereny z doskoku, plus przypadkowi goście, których nie wiedzieć czemu trzeba nakarmić. Podejrzewam, że Milicja, która nie lubiła zajęć domowych, miała ich po latach dość i z ulgą scedowała je w większości na córkę. Potem nastała era robotów: Grzesia i zmywarki, co musiało wytrącić Gabę z jej funkcji życiowej.
          Ale nie w tym rzecz co robiła, tylko co komu to dało. Mieć "roboty huk" pozwala czuć się kochaną, potrzebną i nie myśleć. Po odejściu Pyziaka funkcja niewzruszonego centrum pozwoliła jej przetrwać. Własne dzieci nie wystarczyły, bo wychowawczo poległa. Kołchoz stał się jakby protezą. A z biegiem lat wdzięczna Gaba stała się protezą kołchozu. Opiekowała się seniorami w chorobie i ogarniała dom. To takie trochę straszne, ale czasem bywa że rodzice którzy mają wiele córek, jedną z nich podświadomie wyznaczają na opiekunkę. Najczęściej taką najbardziej odpowiedzialną, masochistyczną i co "w życiu jej nie wyszło" ( Grześ? Jest tylko dodatkiem, nagrodą pocieszenia i nieprzypadkowo - kimś uratowanym przez Centrum z otchłani samotności, prawie jak te mityczne pieski i kotki).
          Podsumowując, kołchoz w najtrudniejszym momencie podtrzymał ją, więc ona teraz podtrzymuje kołchoz. Może dlatego jest nadal i przede wszystkim wdzięczną córką.
          • vi_san Re: Gaba a Ciechowski 17.09.13, 11:30
            Zmywarkę mają, a zapełnia ją Ignac senior, albo Grześ. I jakie "ogarnianie domu" masz na myśli, skoro syf tam wszędzie nieziemski, podwójne egzemplarze nowości pokrywają się kurzem, a szorowanie wanny w dobie dostępności tych wszystkich cifów czy misterproperów to pestka? Seniorzy zdrowi raczej są, do lekarza w każdym razie ich Gabon nie wozi, pracą zawodową w domu Gabuchna rączek nie skalała ani razu [kurczę, ja miałam w domu dwoje nauczycieli i non stop ślęczeli a to nad korektą, a to nad pracami, a to nad opracowaniami, a to jeszcze czymś innym - Gabie się nie zdarza. Poza tym kołchoz jej nie podtrzymał w trudnym czasie - co najwyżej ubezwłasnowolnił i uwiązał. W końcu kiedy ona jest DOROSŁĄ kobietą, Gabrielą Stryba? Ona wciąż jest mentalnie Gabunią Borejko. I, moim zdaniem, to jest główny powód ucieczki Janusza - że ona nigdy nie chciała stać się Gabrysią Pyziak, tylko wciąż pozostać, mimo małżeństwa, córeczką mamuni i tatunia. Grześ się godzi na chory układ [nie wiem dlaczego], w którym on odgrywa rolę przydatnego, owszem, sprzętu domowego, a jego niby - żona wciąż pozostaje upupioną córeczką lat 50 z hakiem...
            • j_a_ch Re: Gaba a Ciechowski 19.09.13, 08:38
              I jakie "ogarnianie domu
              > " masz na myśli, skoro syf tam wszędzie nieziemski

              Ogólne. Jeśli Ignaś "wynosi matce śmieci" to znaczy, że dom jest generalnie na jej głowie. Przy tylu osobach samo szorowanie tej wanny musi być częstsze. Gotowanie dla wszystkich też czasochłonne. Zanim nastał Grześ, który wprowadził zmywarkę i przejął część obowiązków, roboty było jeszcze więcej. A Gaba samorzutnie brała ją na siebie, dzięki czemu mogła nie myśleć o własnych uczuciach, problemach z Tygrysem etc. Kurz to tam się hoduje ku większej przytulności, mam wrażenie, nikt na niego uwagi nie zwraca ;)

              Seniorzy zdrowi raczej są, do lekarza w każ
              > dym razie ich Gabon nie wozi

              Bo ja wiem...kojarzy mi się scena, w której Gaba zmienia pościel i poprawia poduszki chorującej Milicji. To była zwykła grypa, ale wiek seniorów i ich nowo nabyte łóżka na piloty sugerują jednak nieuchronne problemy, a opiekę ma na głowie zawsze to dziecko, które jest na podorędziu. Ida odwala badania i ogólne leczenie, Nutria i Pulpa pomagają z doskoku, większość jednak spada na Gabę, która jest na miejscu. Także wożenie do lekarza jak sądzę. Ignacy ma problemy z sercem, więc tu demon laryngologii wysiada.

              Poza tym kołchoz jej nie podtrzymał w trudnym czasie -
              > co najwyżej ubezwłasnowolnił i uwiązał.

              W jej odczuciu zapewne tak nie było. Chodzi mi o spojrzenie z punktu widzenia ofiary. Ona nie dostrzega tego uwiązania, widzi je jako pozytyw.
              • vi_san Re: Gaba a Ciechowski 19.09.13, 12:42
                Określenie "dom na głowie" jest, niestety, nader enigmatyczne... Grześ w roli zmywarko - pralki jest od blisko 20 lat. Zanim nastał - większość obowiązków domowych wykonywała Milicja z pomocą wszystkich zamieszkałych kobiet. Owszem, Gaba jako najstarsza i na miejscu robi bardzo dużo, ale bez przesady. Abstrahując od tego, że mając w domu [do niedawna] dwie dorosłe pannice - mogła swobodnie część obowiązków złożyć na barki córek i nie robić z siebie cierpiętnicy. Chyba, że to lubi.
                Na serio sądzisz, że Gabon - babon który po odbiór sukni ślubnej [podobno] kochanej córki nie mógł odwłoka zwlec ruszył się dlatego, że Milicja kaszle? W ogóle pomysł tych szpitalnych łóżek na pilota koszmarny - znam sporo starszych osób i ANI JEDNA by się na taki katafalk nie zgodziła.
                A co do końcówki: Syndrom Sztokholmski?
                • j_a_ch Re: Gaba a Ciechowski 19.09.13, 22:03
                  > Na serio sądzisz, że Gabon - babon który po odbiór sukni ślubnej [podobno] koch
                  > anej córki nie mógł odwłoka zwlec ruszył się dlatego, że Milicja kaszle?

                  No jasne, wszak jest przede wszystkim córką, a nie matką :) Tygrysa olewa, ale z rodzicami jest tak mocno związana, bo dali jej to poczucie bycia potrzebną i niezastąpioną, robiąc z niej swoje niewzruszone centrum. Tygrys ją odrzucał, więc ona nie potrafiąc tego pojąć, odrzuciła Tygrysa. Obraziła się jak mała dziewczynka, która ciągle jest.

                  > e pomysł tych szpitalnych łóżek na pilota koszmarny - znam sporo starszych osób
                  > i ANI JEDNA by się na taki katafalk nie zgodziła.

                  To chyba miał być objaw czegoś w rodzaju kultu starszyzny, ostatnio w Jeżycjadzie obecny. Wyszło z lekka groteskowo :D

                  > A co do końcówki: Syndrom Sztokholmski?
                  I pewnie jeszcze kilka innych. Skoro nie czuje się mocna jako matka i żona, to kompensuje sobie jako wieczna niezastąpiona córka. W tym ją utwierdzano i jej to na rękę.
                  • bupu Re: Gaba a Ciechowski 19.09.13, 22:26
                    j_a_ch napisał(a):

                    > No jasne, wszak jest przede wszystkim córką, a nie matką :) Tygrysa olewa, ale
                    > z rodzicami jest tak mocno związana, bo dali jej to poczucie bycia potrzebną i
                    > niezastąpioną, robiąc z niej swoje niewzruszone centrum. Tygrys ją odrzucał, wi
                    > ęc ona nie potrafiąc tego pojąć, odrzuciła Tygrysa. Obraziła się jak mała dziew
                    > czynka, która ciągle jest.

                    A to nie Gabun Tygrysa odrzucił przypadkiem, jako pyziacze, stalowookie nasienie, co kłamie jak ojciec?
                    • j_a_ch Re: Gaba a Ciechowski 19.09.13, 22:48
                      > A to nie Gabun Tygrysa odrzucił przypadkiem,

                      Gdybyż on to rozumiał, wszystko byłoby prostsze. Ale wtedy nie byłoby świętej męczennicy poznańskiej i jej historii ;)
      • zla.m Re: Gaba a Ciechowski 21.09.13, 21:56
        j_a_ch napisał(a):

        > Tak sobie myślę...może kołchoźnicy z Roosevelta tak wmawiają w rozsypaną Gabę t
        > o "niewzruszone centrum" niejako w ramach terapii i zaklinania rzeczywistości?

        Mi się osobiście wydaje, że to jest niezły trop. Tyle, że nie kołochoźnicy (bo powinna być o tym wzmianka, jakakolwiek, pewnie w stylu "Plan Mili i Natalii działał świetnie, pogrążona w pracy Gabrysia zapomniała o przytłaczającym ją nieszczęściu"), a sama Gaba - podświadomie - sobie coś takiego zafundowała. I to właśnie był błąd. Bo o ile "terapia przez pracę" działa nieźle w przypadku złości po drobnej domowej utarczce albo nerwowego oczekiwania na wynik egzaminów, to jednak w przypadku poważnych spraw nie powinno ich się przysypywać i liczyć, że jakoś to będzie. Gaba powinna była pohisteryzować, popłakać, upić się na smutno z siostrami czy przyjaciółkami, pociąć zdjęcia Pyziaczka albo je godzinami oglądać... krótko mówiąc: pozwolić sobie na żal, słabość, bycie nieszczęśliwą Odbyć tę żałobę po związku, przyznać się do bólu, dać sobie czas. Wtedy, pewnie po jakimś roku, wróciłaby do siebie - do faktycznie dzielnej, radosnej, pełnej życia dziewczyny. A ona sobie na to nie pozwoliła, udawała że nic ją to nie boli, udawała siebie sprzed rozwodu. Ale żal, rozgoryczenie, rozczarowanie, gorycz i niewypłakane łzy ciągle w niej przecież siedziały - i tak się sączyły (sączą) przez te dwadzieścia lat, przeciekając przez niepotrzebny pancerz i zatruwając i Gabę, i wszystko wokół, w tym życie jej dzieci.
        • j_a_ch Re: Gaba a Ciechowski 21.09.13, 23:14
          Tyle, że nie kołochoźnicy (bo
          > powinna być o tym wzmianka, jakakolwiek, pewnie w stylu "Plan Mili i Natalii dz
          > iałał świetnie, pogrążona w pracy Gabrysia zapomniała o przytłaczającym ją nies
          > zczęściu"), a sama Gaba - podświadomie - sobie coś takiego zafundowała. I to wł
          > aśnie był błąd.

          Wzmianki wprost ani świadomego planu może nie było, ale ten ogólny kult dzielności Gaby, wyznawanie przez domowników że jest ich centrum np. przez Pulpę i Natalię albo histeryczne zachowanie starych Borejków na dworcu, kiedy zignorowali Nutrię powracającą po roku na rzecz Gaby znikniętej na t r z y dni sugeruje, że jednak kołchoźnicy przyłożyli tu rękę.

          Sama Gaba i owszem, zagłuszyła uczucia już w OwR bo przecież w Jeżycjadzie takie postępowanie to cnota. Mówi Kresce, ze czasem sobie popłacze, a jak wchodzi Milicja to burczy że się nawzajem rozklejają, czy coś w tym rodzaju. Nie mazać się, nie myśleć o sobie tylko zająć czymś pożytecznym, co koniecznie ma być dla innych. Ziemniaki obrać, profesorowi róże kupić i grać szopkę, żeby mu przykro nie było. Zapomnieć o sobie i problemy magicznie znikną. A siostry zamiast zabrać Gabę na pogaduchy i wylanie łez to całe życie drepcą wokół na paluszkach bo dyskrecja i nie wchodzenie z butami...Ogólny koszmar i zamiatanie pod dywan.
    • ewajer Re: Gaba a Ciechowski 17.09.13, 21:58
      może to trywialne ale ja mam wrażenie że w związek z Januszem był cielesny - w pełnym tego słowa znaczeniu. Janusz miał stalowe spojrzenie, sylwetkę sportowca i emanował seksem. W sumie od niewypowiedzianej namiętności aż tam buzuje. Nawet córki z tego związku są namiętne - Laura jeszcze nie tak dawno, ruda Róża już jakiś czas temu. A ten cały Grzegorz to bardziej na męża z rozsądku wygląda. Nawet gdzieś było napisane mąż-kumpel czy przyjaciel.Żadnej chemii, przyciągania, magii. A miągwowaty syn z tego związku też jakiś taki - zrobiony między jedną książką a drugą.
      W sumie ja się nie dziwię że Gaba nie może zapomnieć. Bo widać że jej potrzeba męża kochanka, a nie męża kolegi.

      całe zło tego świata bierze się z myślenia. Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji.
      Andrzej Sapkowski
    • butters77 :) 19.09.13, 22:59
      Nie bywam na tym ESD często, bo czytałam raptem parę książek Musierowicz, więc wiele nie wniosę do dyskusji - ale specyficzna atmosfera tego forum sprawia, że co parę miesięcy tu zaglądam :) Ot, odpowiada mi werwa Waszych dyskusji - nie znam drugiego tak "pelnokrwistego" forum literackiego, gdzie zachwyty nie są bezkrytyczne.

      I uśmiechnęłam się, bo dopiero co zastanawiałam się na swoim blogu, czy nie kupić książki Potockiej o Ciechowskim, szukałam jej recenzji, a na koniec (nie znalazłszy sensownych opinii), pomyślałam: "O, dawno nie byłam na eks-Musierowicz, zajrzę dziś". A tam ni mniej, ni więcej, odpowiedź na moje rozważania :) Pozdrawiam!
      • slotna Re: :) 21.09.13, 23:07
        Powiem tak - opublikowane fragmenty mnie troszke zniesmaczyly, zazenowaly. Ale gdybym byla tak wielka fanka Ciechowskiego jak ty, kupilabym te ksiazke z pewnoscia - jesli nie dla anegdotek, ktorych na pewno bedzie sporo, to zeby lepiej poznac Potocka (dzieki temu, co i jak pisze, nie temu jak chce byc postrzegana, oczywiscie ;)), z ktora, bylo nie bylo, Ciechowski te dziesiec lat spedzil.
        • jewriejka Re: :) 22.09.13, 17:16
          Ja jakos wielkiego podobienstwa obu sytuacji nie dostrzegam.
          Po przeczytaniu opisu zwiazku z Ciechowskim 'uderza' mnie to, ze Gaba z Januszem raczej wielkich pasji nie dzielili. Ich zwiazek poznajemy dosc lakonicznie, i musimy sobie duzo dopowiadac. Naprawde nie wiemy, jaki byl 'zly' Pyziak, oprocz paru scen, glownie z "Kwiatu Kalafiora'. Scen z autostrady nie licze, dla mnie to jakies science-fiction, i raczej dowod na to, ze moze kto inny pisal, niz autorka.
          Niemoznosc 'zapomnienia' o bylym zwiazku u Gaby, jest jedna z najwiekszych, niepojetych tajemnic calej 'Jezycjady', szczegolnie w momencie kiedy ma ona nie tylko dzieci, cala rodzine, a jeszcze w dodatku w pewnym momencie nowego meza!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka