Dodaj do ulubionych

Wnuczka marnotrawna

28.09.13, 00:22
Witam serdecznie po dwóch miesiącach bez neta, które spędziłam w polskim obozie pracy na terenie Holandii. By nie bratać się z materialistycznym pospólstwem z nudów zajęłam się radosną twórczością, której początki poczytać sobie można. To tylko preludium. Dantejskie przedpiekle. Wstydzę się przeogromnie mojej grafomanii, no bo jak to pracownik produkcji filetów drobiowych śmie fanfiki pisać? Ale pomysł mój zrealizowan być musi. Miło sobie śpiewać a muzom, a jeszcze milej forumowi:)
No to lecimy z tym koksem:


FANFICTION

Wnuczka Marnotrawna



10 marzec 2012
Był chłodny wiosenny poranek. Wszystkie elementy przyrody, łącznie z kotami, zgodnie obwieszczały, że to marzec. W świtającym półmroku wyłaniał się chodnik, ozdobiony, o zgrozo, psią niespodzianką. Taksówka zatrzymała się pod domem przy ul. Roosvelta. Kobieta, która wysiadła z samochodu niewrażliwa była całkowicie na uroki aury. Taksówkarz wyjął z bagażnika wielką walizę. Kółka zaturkotały po chodniku, cudem omijając psią kupkę, rozpłaszczoną już butem jakiegoś pechowca (według tradycji ludowej – szczęściarza), a czarnowłosa dziewoja o stalowych oczach wkroczyła śpiesznie do bramy.
W półsennej sobotniej atmosferze syczał już ekspres do kawy nastawiony jak to zwykle ręką wielofunkcyjnie niezawodnej Gabrieli. Laura – bo ona to właśnie z ową walizką stała przed drzwiami swego panieńskiego domu – znała to na pamięć. Wszystkie nudne i ograne szczegóły tych jednakowych poranków. Te wszystkie rytuały, dyskusje na tematy antyczne, czy nie daj Boże moralne. To wywyższanie się jedno nad drugim swoją błyskotliwością i elokwencją. Pojedynki literackie! Jeden właściwy i akceptowany moralnie borejkowski model myślenia. Oni są jak sekta!
- Rzygać się chce – mruknęła sama do siebie i nacisnęła dzwonek. Od pewnego czasu zamykano tu drzwi...
Otworzyła wysoka dziarska kobieta w wieku przekwitania. Jej fryzura niewiele różniła się od zaniedbanych meneli z dworca. Grzywka była przycięta krzywo i niechlujnie, jej piegowata cera nie zaznała nigdy zalet fluidu, a i nawet zwykłego kremu nawilżającego, o czym świadczyły liczne zmarszczki pod oczami. Mimo panującego w mieszkaniu chłodku, Gabriela Stryba była spocona – nie miała w sobie nadal ani jednego hormonu – tylko, że w wieku menopauzalnym było to już biologicznie usprawiedliwione.
- Tygrysku? - zdziwiła się mama usuwając się w głąb przedpokoju - Coś się stało?
- Stało się! - krzyknęła wojowniczo Laura targając do mieszkania walizę i ciskając kurtkę na wieszak.
Chmurna i groźna jak huragan Catherina Tygrysica wparzyła do kuchni i stanęła oko w oko z dziadkiem, który w piżamie i z nieodłączną książką w ręku, wykaraskał się ze swego pokoju. Niedługo balkonika będzie potrzebował, a matka będzie na to patrzyła przez nieodłączne łzy.
- Nic nie mówiłaś, że nas dziś odwiedzisz wnuczko – zaczął Ignacy Borejko – Gość w dom Bóg w dom.
- A ta walizka? - zapytała przestraszona Gaba.
- Babcia wstała? - spytała Laura – Jak nie wstała, to ją obudźcie, nie mam za wiele czasu. Laura pogrzebała w kieszeni dżinsów i wydobyła z nich... O zgrozo! Paczkę z papierosami. Matka, dziadek i owinięta w szlafrok babcia, która ukazała się w drzwiach swego pokoju, wszyscy troje mieli takie miny jakby pierwszy raz w życiu widzieli Laurę.
- W tym mieszkaniu się nie pali – odzyskała mowę Gabriela i przypatrywała się córce tym swoim budzącym poczucie winy wzrokiem.
- Nigdy więcej nie będę się czuła przez ciebie winna, ani przez żadne z was! - oświadczyła stanowczo i demonstracyjnie odpaliła fajeczkę.
- Lauro, czy możesz, z szacunku chociaż, dla schorowanego starca zgasić to świństwo, usiąść i powiedzieć o co ci chodzi, jesteś strasznie podekscytowana, dziecko. - przejął inicjatywę Ignacy Borejko.
- Nie mogę, bo zniszczyliście mi życie! Tak! - Laura rozkaszlała się po zaciągnięciu się nikotynką. Z rzadka paliła, ale robiła to regularnie od 13 roku życia. Tylko oczywiście w ukryciu. Jak wszystko inne.
- Mam już dosyć tego domu, tej cholernej hipokryzji i wyjeżdżam za granicę. Rozwód załatwię przez adwokata.
- Rozwód? - odezwała się milcząca dotychczas babcia Borejko. - Historia lubi się powtarzać – dodała z ironicznym uśmieszkiem.
Laurę zalała czerwień. Gabriela również spłonęła rumieńcem i spuściła wzrok.
- O właśnie to jest to, toksyczna babka, toksyczny dziadek i toksyczna matka. Moje małżeństwo rozpadło się przez was! Gdyby nie wasze archaiczne jakieś przekonania, że szczytem ambicji kobiety jest seks dopiero po ślubie, gdybyśmy normalnie, jak wszyscy wokół zaczęli z Adamem mieszkać po ślubie, nie musiałoby dojść do rozwodu! Tak Adam jest biseksualny! Słyszeliście o czymś takim? Przyłapałam go jak oglądał gay porno. Wiecie co to w ogóle jest? Założę się, że żadne z was w życiu nie oglądało pornosa, albo właśnie cały czas to robicie, a udajecie świętoje*liwych jak sam ksiądz, ten z Torunia!
- Ty się opanuj, co to za słownictwo! - Latet in cauda venenum  - stanowczo zaoponował Ignacy.
- To wszystko przez tego Gruszkę – oburzyła się Mila.
- Gruszka! Sędziwy powiernik tajemnic mojego małżonka! Normalne słownictwo psia jego mać. O właśnie to, kurza melodia! Język polski w przeciwieństwie do skostniałej łaciny jest językiem żywym i się rozwija. A brzydkie słowa, których mogłam tylko używać jak żadne z was nie słyszało, są po to by je, k.... m używać! Podobno wymawianie zbitek spółgłosek twardych rozluźnia mięśnie.
- Interesujące – zauważyła Mila Borejko nie zdejmując z ust swojego cynicznego uśmieszku.
- Odczuwam pewien rodzaj deja vu panienko, był już tu kiedyś taki assinum assinorum – Próbował odzyskać władze dziadek Borejko.
- Za pozwoleniem dziadku – Tygrys odruchowo i nieświadomie powrócił do dawnych obyczajów – Tempora mutantur et nos mutamtur in illis!
- To lubię moja najniegrzeczniejsza i najbardziej ukochana wnuczko marnotrawna. - Dziadek zasiadł z powrotem na swym spiżowym cokole.
- To raczej żono marnotrawna, ale wszystko wróci do normy. W naszej rodzinie był już jeden rozwód i drugiego nie planujemy. Wystarczy już, po tym skandalu z Idą – Zdrowy i rześki umysł Gabrysi szybko pokonał początkowy szok.

Tak, skandal z Idą to była kolejna sprawa, której nie dało się zamieść pod pojemny Borejkowy dywan. Pół roku temu w klinice psychiatrycznej pod Paryżem zmarła Magdusia, osiągając wymarzoną wagę 25 kg. Kreska i Maciek zdecydowali się wytoczyć proces Idzie – ona to bowiem była sprężyną wpędzania nastolatek w zaburzenia odżywiania. Nikt z Borejków oczywiście nie puścił pary z gęby w tej sprawie, ale dowody na to znaleziono na skrzętnie ukrywanym blogu Magdy oraz w zapisach jej rozmów przez GG z siostrą. Pikanterii dodał fakt, że ryża „ciocia” - tak! Ta sama co ją na świat przyjmowała! Przepisała jej kilka razy tabletki odchudzające na receptę! Ida została skazana za nieumyślne spowodowanie śmierci, a Marek Pałys osiwiał w jedną noc. Wziął ze sobą Łusię i Ziutka i wyemigrował do rodziny osiadłej od lat w Stanach. Józef – jako dorosły osobnik wyłamał się. Został w Polsce i kontynuował edukację, a jego dziewczyna Agata (oficjalnie z nim nie mieszkała), dorabiała tańcząc na rurze w klubie nocnym, by finansowo wspomóc ukochanego, który podczas absencji swej sponsorki przyprowadzał do sutereny coraz to nowsze laski.

Mila Borejko na szczęście nie zdążyła się odezwać, bo uprzedziła ją Laura.
- A ty, a ty... babuniu – Tygrys jednym skokiem znalazł się przy Mili i wydawało się, że zgasi jej papierosa na twarzy (btw. Pazurki miała pięknie pomalowane. Na tygrysio. W cętki). - Ty babuniu nie powinnaś się nazywać Mila, to jest dobre imię dla tak słodkiej istotki jak moja siostrzenica, ty powinnaś nazywać się Milicja! - wypaliła.
W kuchni zrobiło się gęsto i to bynajmniej nie od dymu. Jak u Mickiewicza przed burzą. Adama....
- Laura, uspokój się... - zaczęła Gabrysia, lecz Laura zebrała w sobie całą swą pyziakowatość w jednym strasznym s
Obserwuj wątek
    • dumnadanka321 Re: Wnuczka marnotrawna 28.09.13, 00:34
      spojrzeniu. Takiej ilości stali przez całą swą egzystencję nie przetopiła jeszcze żadna huta w Polsce.
      • zla.m Re: Wnuczka marnotrawna 28.09.13, 10:51
        Zapowiada się fajnie :) Tylko ta Agata na rurze trochę mi zgrzyta, jakoś ja mam w wyobraźni inną postać. Nie chodzi o sam taniec na rurze, bardziej o robienie tego, żeby dawać kasę Józinowi - jakims uzaleznieniem tu pachnie.
      • maritt.g Re: Wnuczka marnotrawna 28.09.13, 15:29
        Ssspodobało mi się. Bardzo ciekawe. Tak właśnie sobie wyobrażam chwilę, kiedy pęka skorupa borejkowskiego skostnienia i na wierzch wyłażą prawdziwe problemy wyhodowane przez dziesięciolecia zamiatactwa pod dywan...
        A jednak trochę strasznie czytać o śmierci Magdusi i Laurze niemal gaszącej papierosa na Milicji... Konwencja Borejczady dostała tu mocno po piórach.

        ----------------------------------
        Haвoштa мнe xaлaдзiльнiк, кaлi я нe кyрy?...
    • dakota77 Re: Wnuczka marnotrawna 28.09.13, 11:10
      " gdybyśmy normalnie, jak wszyscy wokół zaczęli z Adamem mieszkać po ślubie, nie musiałoby dojść do rozwodu!"

      to chyba mialo byc "przed slubem"?
    • rozdzial43 Re: Wnuczka marnotrawna 28.09.13, 15:54
      dumnadanka321 napisał(a):

      no bo jak to pracownik produkcji filetów drobiowych śmie fanfiki pisać?

      Aha, ...drobiowych. DROBIOWYCH.
      I wszystko jasne :D :D
      • verte34 Re: Wnuczka marnotrawna 28.09.13, 20:22
        Bardzo smaczne.
        Musierowicz, gdyby była w grobie, przewracałaby się :D
        Czy będzie ciąg dalszy?
        • dumnadanka321 Re: Wnuczka marnotrawna 28.09.13, 22:22
          Wstydziłam się tu zalukać nawet, że mnie spożyjecie bez keczupu na żywca, jako te drobiowe filety, które dzielnie dla kfc wycinałam. Że niby by się w grobie przewracała? Może czas, by z wyżyn zstąpić na ziemiańskie niziny, bo na nich życie się toczy.
          Tak, miało być przed ślubem. Kwestia niedopasowania seksualnego wszak może być przyczyną do otrzymania rozwodu kościelnego wręcz. Szczególnie ukrywanie orientacji. A w McDusi mnie przeraziło zachowanie Idy! Moja najlepsza przyjaciółka z LO zmarła na anoreksję. W podstawówce nauczycielka od wf wyzywała ją od baleroników.
          Ciąg dalszy będzie, ale ostry i brutalny, bo takie jest życie w NL. A tytuł ma nawiązywać do jednej z moich ulubionych powieści Archera:) Pozdrawiam i dziękuję za komenty.
          • melomanka87 Re: Wnuczka marnotrawna 29.09.13, 08:48
            > przyczyną do otrzymania rozwodu kościelnego wręcz

            Stwierdzenia nieważności małżeństwa.
            • dumnadanka321 Re: Wnuczka marnotrawna 29.09.13, 21:35
              Potocznie się mówi rozwód kościelny. Moja koleżanka starała się o takowe cóś z podobnego powodu. I udało się.
              A paski, cętki :) Się naoglądałam stylizacji z "Faszyn from Raszyn" i mi w mózgu przewróciło.
              • dakota77 Re: Wnuczka marnotrawna 29.09.13, 22:19
                Potocznie, ale nieprawidlowo. Bo rozwod to stwierdzenie, ze malzenstwo przestalo istniec, a tego w kosciele nie ma. Tam mozna jedynie stwierdzic, ze malzenstwo z pewnych powodow nigdy nie bylo wazne- tak jakby nigdy nie zaistnialo.
                • dumnadanka321 Re: Wnuczka marnotrawna 29.09.13, 23:20
                  Z powodów ściśle fizjologicznych, bo wszak dziewictwo się samo nie odnowi. Obrzydzają mnie te fizjologiczne aspekty katolskich przepisów moralnych. A myślałam, że na czyste sumienie nie ma innego sposobu, jak tylko je mieć. Ciekawe gdzie to wyczytałam :))
                  • pijany_zajac Re: Wnuczka marnotrawna 30.09.13, 19:33
                    Katolskich? A dlaczego nie katolickich? Musi być tak agresywnie, jak w "Nie" czy "FiM"?
                    Ja nie lubię feminizmu i wielu znanych z mediów feministek ale jakoś potrafię nie nazywać ich feminazistkami, czy w inny obraźliwy sposób. Da się o oponencie mówić bez oplucia go, zapewniam.

                    Jakie to są fizjologiczne aspekty moralności katolickiej, które się tak bulwersują a wręcz obrzydzają? Wydawało mi się, że jestem całkiem świadomym swojej wiary katolikiem, ale o fizjologii w Katechizmie KK niczego nie wyczytałem. Może jakiś aneks w tajemnicy przed wiernymi wydali, a tym masz do niego dostęp? Na fizjologii jako takiej też się całkiem nieźle znam.
    • mankencja Re: Wnuczka marnotrawna 29.09.13, 09:35
      Zapowiada się interesująco. :)

      Mam tylko jedną drobną uwagę: nie 10 marzec, a 10 marca.
    • dakota77 Re: Wnuczka marnotrawna 29.09.13, 09:40
      Paznokcie w cetki nie byly trygrysie, tak swoja droga :) Tylko panterze albo jaguarze ;-) Tygrysy maja pasy, nie cetki.
    • akniwlam Re: Wnuczka marnotrawna 30.09.13, 18:42
      Zaczyna się ciekawie, tylko zgrzyta mi Ida. Ryża ciocia (jaką ja sobie wyobrażam) owszem, przytnie niemiło i chamowato na temat tuszy i potrafi wpędzić w kompleksy, zwłaszcza że sama mimo urodzenia trójki dzieci ma figurę jak marzenie, ale jako lekarstwo na zbędne kilogramy poleci ruch, ćwiczenia, dietę, nie zapisze żadnych leków, bo 1. uważa, że to sposób dla leni, a lenistwo potępia, 2. nie wierzy w ich długofalową skuteczność (bo najpierw się dziewczę naje leków i raptownie schudnie, ale zaraz po ich odstawieniu natychmiast utyje i to jeszcze bardziej).
      A już Magdusi, której Ida wyraźnie nie cierpi, nie zapisałaby niczego "po znajomości".
      • maritt.g Re: Wnuczka marnotrawna 30.09.13, 19:32
        Figurę jak marzenie? Rudy kościotrup!
        Po pięćdziesiątce lepiej mieć parę kilo więcej. Bo twarz się zasuszy :) Idusia jest właśnie zasuszona. Brak jej soczystości. Nieapetyczna.

        może faktycznie nic by nie zapisała? No ale widzisz, przecież zapisała ;)
        Na gruncie "Borejcziady" nie zrobiłaby nic takiego, a jeśli by zrobiła, toby nikomu to nie zaszkodziło, tylko Magda by schudła i wszyscy żyliby długo i szczęśliwie. A fanfiki pokazują, co może się dziać za kulisami.

        Mnie zgrzyta raczej agresywny wydźwięk całości. No, ale Danka zapowiedziała, że będzie ostro, bo ten świat nie jest dla mięczaków.
        -------------------------------------------------

        Haвoштa мнe xaлaдзiльнiк, кaлi я нe кyрy?...
        • akniwlam Re: Wnuczka marnotrawna 30.09.13, 19:59
          Zależy widać, jakie kto ma marzenia ;-)
          Ja sobie Idę wyobrażam jako szczupłą, długonogą, z dużym biustem - etap ryżego kościotrupa przeżyła jako nastolatka, ale z tego wyrosła już na etapie Opium, a po dzieciach trochę się jeszcze zaokrągliła tu i ówdzie. I jeszcze widzę ją jako osobę niespecjalnie dbającą o linię, ale ją zachowującą (te pierogi połykane in toto!), po prostu dzięki aktywnemu trybowi życia albo takiej fajnej przemianie materii. Taka osoba, która je za dwóch, a nie tyje, potrafi wpędzić otoczenie w kompleksy znacznie lepiej, niż taka, która w kółko gada o dietach i wyrzeczeniach z nimi związanych.
    • pijany_zajac Re: Wnuczka marnotrawna 30.09.13, 19:44
      Podoba mi się. Bardzo wiarygodny portret psychologiczny Tygryska. Pretensje w stosunku do innych o własne niepowodzenia i nietrafione wybory, niedojrzałość emocjonalna, nieodseparowanie od matki, zachowania demonstracyjne, egoizm to właśnie cała Laura.

      Czekam niecierpliwie na ciąg dalszy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka