Dodaj do ulubionych

Okazywanie uczuć

25.11.13, 22:36
Pod wpływem dyskusji o Bebe w sąsiednim wątku zaczęłam się zastanawiać nad kwestią ambiwalentnego stosunku do okazywania uczuć w Jeżycjadzie.
W Opium mamy panią Lewandowską burczącą na Ewę, że jak to: nie umie okazywać miłości? To lepiej niech się nauczy! Brulion jest wypełniony problemami Bebe z zagipsowaniem. Generalnie nieumiejętność okazywania uczuć, ciepła, życzliwości jest piętnowana, wskazywana jako pewna dysfunkcja, z którą należy się uporać.
Z drugiej strony zaś mamy (późną) Milę, która nie uzewnętrznia swoich uczuć, bo są zbyt silne, wiecznie pokpiwa, ironizuje, sarkastyczy, po kapralsku przywołuje do porządku- i jest to ukazywane jako pewien pozytyw.
Zastanawiam się, z czego to wynika. Czy znów włącza się mechanizm czarno-białego szufladkowania bohaterów, z których niektórzy nigdy nie postępują źle? Czy chodzi o to, że Ewa nie potrafi okazać miłości kilkuletniej córce, która sama nie jest w stanie jej sobie uświadomić, dysfunkcja Mili natomiast objawia się na tyle późno, że nie krzywdzi jej dzieci (może poza Pulpą maturalną), dorośli zaś potrafią odpowiednio ją zinterpretować?
Pamiętacie jeszcze jakieś przykłady takiego rozdwojenia jaźni? Co o nim myślicie?
Obserwuj wątek
    • akniwlam Re: Okazywanie uczuć 26.11.13, 12:03
      Mila jest po prostu okropnie niespójna i jest chyba pierwszą bohaterką, której amputowano charakter. Ta kobieta, która umiała świetnie rozmawiać z Gabrysią i zwłaszcza z Idą, potem też z Ewą - to nie jest ta sama osoba, która na wieść o oblanej maturze Pulpecji stwierdza obojętnie, że się tego spodziewała. To znaczy ja rozumiem, że ludzie się zmieniają z wiekiem, że czasem obojętnieją, że jak mają masę stresów i zmartwień to mogą się wycofać... ale aż tak?
      I chyba sama MM też widziała, że coś jest nie tak z charakterem tej postaci, stąd Kalamburka i to dopisywanie jej historii. Ale tam też... mała Mila, młoda Mila jest kontaktowa, serdeczna, emocjonalna, potrafi się rzucić komuś na szyję i nawiązywać przyjaźnie. Mila - seniorka rodu zwiecznie ironiczna kompletnie do tego nie pasuje. Kiedyś nawet pisałam na forum (w wątku o Stefanii), że z Milą można było się wypłakać i spotkałam z niedowierzaniem: ja miałam na myśli tę pierwszą wersję, nie drugą.
      • zla.m Re: Okazywanie uczuć 28.11.13, 07:10
        Ja kiedyś sobie ukułam taką teorię (nawet miałam wątek zakładać), że Mila powinna była pozostać przy dwójce dzieci. Wyraźnie miała jeszcze siły i chęci na interesowanie się Gabą i Idą - nie tylko w kwestii tego czy zjadły i co zadane, ale też ich emocjami i uczuciami. Przy dość chyba niespodziewanym pojawieniu się pozostałej dwójki (i to jeszcze w małych odstępach czasu, między Gabą a Idą są 3 lata, między mały - 2, może nawet niecałe) doszło jej tyle roboty, takiej fizycznej, ale też logistycznej (pamiętajmy, że to czasy zdobywania wszystkiego), że nie miała już sił/weny, żeby zająć się też ich emocjami i psychiką. Może też zdawało jej się, że Ida i Gaba "same" wyrosły na takie fajne, to z młodymi też tak będzie. A nie uświadomiła sobie ile starszym poświęciła uwagi, czasu na bycie razem czy rozmowy i takie tam. No i chyba przy starszych jednak Ignac się więcej angażował, jeśli nie w mycie, to na pewno w kontakty z dziećmi.

        Więc Mila sprząta, gotuje, pali w piecu i opiera w frani, ale już nie wnika w psychikę tych swoich córek - może brak jej sił, może wcale nie chce, może ma do nich podświadomy żal o to, ile jej pracy przysparzają, a może wynika to z tego, że była chora i po prostu nie dawała rady. Nutria udaje, że jest chłopcem, a rodzina po prostu przyjmuje to do wiadomości (nie mówię, że Nutria była zaburzona, ale normalnie to rodzice by to rozważali, próbowali dociec przyczyny, nawet jeżeli wtedy nie poszliby z nią do lekarza, to chyba by się przejęli..?), Patrycji tak naprawdę poza Nutrią nikt nie zna, nie rozmawiają z nią jak z osobą, jest maluchem, a potem tą najmłodszą, a potem - rodzinnym odmieńcem. W tej rodzinie to ona właśnie jest inna - ma inny system wartości, inne podejście do związków, życia, nauki wreszcie...

        Myślę, że może łatwiej by było młodszym dziewczynkom, gdyby Mila była oficjalnie chora (bo tak naprawdę, poza krótkim pobytem w szpitalu, nawet choroba nie pozwala Mili odejść od kieratu, z sanatorium rezygnuje) - wtedy ta nierówność traktowania byłaby zrozumiała nawet dla takich maluchów, nie budziłaby poczucia krzywdy, na dodatek nieuświadomionego (po oficjalnie wszystko jest cacy).

        I jeszcze - oczywiście, że jest to Mili wina, że dziewczyny są tak nierówno traktowane i młodszym brak jej miłości (w czynach i gestach). A z drugiej: nie sama te dzieci miała, niekoniecznie zresztą były wszystkie planowane... Poza tym człowiek czasem się myli - zdaje mu się, że da radę, że będzie wiecznie miał tyle samo sił albo nie przewidzi, że zachoruje... Gdybym ja była na jej miejscu, to by była to dla mnie zgryzota, a może nawet tragedia - mam dzieci, jestem za nie odpowiedzialna, powinnam im dać to, co najlepsze, maksimum uwagi i ciepła. A z drugiej - no po prostu nie mogę, nie umiem, nie mam siły... Może stąd te świetne sztuki, z takiego życia w wiecznym niezadowoleniu z siebie.
        • mkw98 Re: Okazywanie uczuć 28.11.13, 21:50
          Zla.m, bardzo ciekawe obserwacje!

          Fascynuje mnie, że już tyle lat istnieje to forum, a wciąż można trafić tu na interesujące i świeże interpretacje. :-)
        • akniwlam Re: Okazywanie uczuć 29.11.13, 19:59
          Ciekawe to, co piszesz i bardzo prawdopodobne. Ale ja trochę inaczej sobie to wyobrażam. Pamiętasz listy Mili ze szpitala? Ile w nich było pochwał dla wszystkich córek? Również dla tych młodszych. I Gabrysia orientuje się, że mama by zareagowała na problemy z koleżankami Nutrii, domyśliłaby się, gdzie się podziewa "głupi piniondz co tonie" Pulpy. Sądzę, że jeszcze na tym etapie, jeszcze w Opium Mila jest naprawdę ciepłą, zainteresowaną swoimi dziećmi osobą, pewnie, że popełnia błędy, jak każdy, ale wyobrażam sobie ją jako autentycznie zaangażowaną w życie dzieci.
          O dorastaniu Natalii niewiele wiemy, jakoś się przemknęła - nie wiadomo, czy Mila miała czas na rozmowy z nią, Nutria zresztą była jednak chyba mało wylewna. A w Pulpecji mamy tę amputację charakteru, o której wcześniej pisałam. Czytałam i byłam w szoku. To jest Mila? Ta kobieta, która tak nieprzyjemnie traktuje córkę? Która nawet nie podejmuje prób rozmowy? Gdzie się podziała mama Borejko? To już Gabrysia, usiłująca przytulić wkurzonego Tygrysa, jest tysiąc razy bardziej udolna. Jak to czytałam (jako nastolatka sama chwilę przed maturą), doceniałam może, że ta nowa Mila nie zrzędzi, nie sterczy jak kat nad dobrą duszą, nie prawi kazań - ale nie pasowało mi, że Mareczka Mila traktuje znacznie serdeczniej, niż własną córkę i wygląda, jakby na nim jej bardziej zależało.
          Mila zresztą niejako "delegowała" swoje matkowanie młodszym córkom na Gabrysię, to ona jest tu pocieszycielką strapionych. Może tak czasem lepiej?
        • lululemon12 Re: Okazywanie uczuć 29.11.13, 21:00
          Zgadzam się w wielu punktach :)
          Mimo wszystko to chyba jednak nie do końca tak, że nawał obowiązków uniemożliwił Mili zatroszczenie się o potrzeby emocjonalne córek. Gwałtowny zjazd po równi pochyłej zaczyna się tak naprawdę dopiero w Pulpecji. Wtedy zaś Mila jest już względnie zdrowa, pracy też ma mniej, jako że gros obowiązków przejmuje Gabrysia. Choć niewykluczone, że rzeczywiście dało o sobie znać wieloletnie przeciążenie pracą, Mila złapawszy chwilę oddechu stwierdziła, że chce nareszcie mieć święty spokój :(.
          Bardzo mi się podobało Twoje spostrzeżenie na temat Patrycji, która rzeczywiście jest trochę "innym" dzieckiem- może nie w takim stopniu, jak Laura, ale tutaj też nikt nie stara się tej inności zrozumieć, nie mówiąc już o ewentualnej akceptacji...

          > Gdybym ja była na jej miejscu, t
          > o by była to dla mnie zgryzota, a może nawet tragedia - mam dzieci, jestem za n
          > ie odpowiedzialna, powinnam im dać to, co najlepsze, maksimum uwagi i ciepła. A
          > z drugiej - no po prostu nie mogę, nie umiem, nie mam siły... Może stąd te św
          > ietne sztuki, z takiego życia w wiecznym niezadowoleniu z siebie.

          Nie wiem, czy niezadowolenie z siebie jest wystarczającym bodźcem geniuszotwórczym ;). Ale zgadzam się, że w Mili mogło narastać poczucie winy, niekoniecznie uświadomione. Może stąd ta ewolucja jej zachowania, coraz większe zamykanie się w sobie, szorstkość, oschłość?
    • saaarsdej Re: Okazywanie uczuć 26.11.13, 15:16
      Mam wrażenie, że w zamyśle autorki Mila ma swoje własne sposoby na okazanie uczuć bliskim i tylko nie potrafi/nie chce/boi się wyrazić ich słowami. Nie wiem, kiedy ostatnio widziałam potwierdzenie tych jej własnych sposobów w tekście, ale to już osobna kwestia. Więc w teorii różnica polegałaby właśnie na tym, że niektórzy nie potrafią wyrażać uczuć tak, jak inni, ale jednak znajdują sposób, żeby dać bliskim do zrozumienia, co do nich czują, zaś inni po prostu zacinają się w tej swojej niezdolności i koncentrują na niej bardziej niż na znalezieniu własnych sposobów na wyrażenie tego, co czują do innych.
      • croyance Re: Okazywanie uczuć 26.11.13, 18:43
        No to dokladnie tak samo robila Ewa Jedwabinska - nie umiala okazac uczuc wprost, ale np. dbala, by Geniusia miala dobrej jakosci szynke na sniadanie.
        • akniwlam Re: Okazywanie uczuć 26.11.13, 19:21
          No akurat Mila jest teraz (i dawniej też chyba była) ponad takie przyziemne drobiazgi jak szynka na śniadanie. Ona duchowo im tę miłość przekazuje, jakąś telepatyczną złotą nicią pewnie, nie przez tak kompromitująco cielesne oznaki.
          O dobrą szynkę dla panien Borejko moim zdaniem troszczyła się raczej Gizela. Pewnie miała jakieś zaprzyjaźnione sprzedawczynie, którym szyła, a one jej odkładały pod ladą.
        • saaarsdej Re: Okazywanie uczuć 27.11.13, 00:02
          No i właśnie żebyś nie wyciągnęła (razem z innymi czytelnikami) takich wniosków, masz wyraźnie napisane, że Aurelia tej szyneczki zdobywanej przez mamę nie odbierała jako dowodu miłości czy troski. No i to ten moment Jeżycjady, kiedy każde bogactwo należało potępić, więc pewnie wydawanie pieniędzy na dziecko miało być ze strony Ewy tylko najprostszym sposobem na uspokojenie własnego sumienia (to nic, że musiała odstać swoje po tę szynkę, a zamiast moherowego berecika dla córki mogła dostać coś dla siebie).
          Aczkolwiek biorąc pod uwagę, że kontrprzykładem są, najwyraźniej czytające między wierszami, dzieci a zwłaszcza wnuczęta Mili, można by w sumie uznać, że to z Aurelią coś nie tak, skoro nie umie odczytać intencji Ewy nie zwracając uwagi na styl przekazu. Albo że zdolności telepatyczne rozwinięte na poziomie wkładania wszystkim w rodzinie do głów wrażenia: "ona mnie kocha", wbrew przeczącym temu faktom, są niezbędne aby zostać uznanym za dobrą matkę/babcię ;)
          • onion68 Re: Okazywanie uczuć 28.11.13, 20:04
            > No i właśnie żebyś nie wyciągnęła (razem z innymi czytelnikami) takich wniosków
            > , masz wyraźnie napisane, że Aurelia tej szyneczki zdobywanej przez mamę nie od
            > bierała jako dowodu miłości czy troski.

            Tylko że to jest trochę inna jakość, zapewnić szynkę, którą pięcioletnie dziecko ma zjeść wśród obcych i nieprzyjaznych ludzi, a domowymi posiłkami w gronie rodziny (które zapewniała Mila). Trudno wymagać od pięciolatki, aby dostrzegła w tym dowód miłości i troski. Natomiast powieść pokazuje to, że Ewa się starała, choć przez długi czas nieumiejętnie. Mila może i bywała sarkastyczna, ale we wczesnej jeżycjadzie jej miłość cwidoczna dla czytelnika i z pewnością do odczucia w rodzinie. Zgadzam się natomiast, że w najnowszych tomach jest to całkiem inna postać.
    • nessie-jp Re: Okazywanie uczuć 26.11.13, 20:51
      Ja myślę, że odpowiedź jest niestety banalna: co wolno wojewodzie...

      Dopóki nieokazywanie uczuć to cecha postaci, której autorka nie lubi, to jest to piętnowane i traktowane jak zbrodnia z lenistwa i niedbałości (Ewa). Natomiast gdy jest to postać, którą autorka lubi, to nagle jest to "życzliwe poburkiwanie" i nadwrażliwość (Mila).

      W moim odbiorze Mila nie ma, w porównaniu z Ewą, żadnych powodów do nieokazywania uczuć swoim dzieciom, nie jest też ani szczególnie wrażliwa, ani nieodporna na stres czy krytykę. Ale autorka Milę lubi, więc jej ziąb emocjonalny jest w porządku, a Ewa jest "tą złą matką".
    • bupu Re: Okazywanie uczuć 27.11.13, 00:57
      lululemon12 napisał(a):

      lululemon12 napisał(a):

      > Pod wpływem dyskusji o Bebe w sąsiednim wątku zaczęłam się zastanawiać nad kwes
      > tią ambiwalentnego stosunku do okazywania uczuć w Jeżycjadzie.
      > W Opium mamy panią Lewandowską burczącą na Ewę, że jak to: nie umie okazywać mi
      > łości? To lepiej niech się nauczy! Brulion jest wypełniony problemami Bebe z za
      > gipsowaniem. Generalnie nieumiejętność okazywania uczuć, ciepła, życzliwości je
      > st piętnowana, wskazywana jako pewna dysfunkcja, z którą należy się uporać.
      > Z drugiej strony zaś mamy (późną) Milę, która nie uzewnętrznia swoich uczuć, bo
      > są zbyt silne, wiecznie pokpiwa, ironizuje, sarkastyczy, po kapralsku przywołu
      > je do porządku- i jest to ukazywane jako pewien pozytyw.
      > Zastanawiam się, z czego to wynika.

      A to elementarne akurat. Milicji wolno nie umieć okazywać uczuć, albowiem jest Borejko. Tak samo Ida może być chamska, Józin może mieć maniery neandertalczyka, a Gaba może być toksyczna. Oni sa Borejki, im wolno.

      Ewa Borejkówną nie jest, w dodatku autorka jej nie lubi, można więc jej za problemy z okazywaniem uczuć dokopać oraz surowo napiętnować. A co!
      • kajaanna Re: Okazywanie uczuć 27.11.13, 20:41
        > Ewa Borejkówną nie jest, w dodatku autorka jej nie lubi, można więc jej za prob
        > lemy z okazywaniem uczuć dokopać oraz surowo napiętnować. A co!

        Za to Gieniusia dzięki opium w rosole zborejkowała do szpiku kości i jest smętną firaną. Dlatego trzeba ją lubić, rozumieć i kochać!
        • vi_san Re: Okazywanie uczuć 28.11.13, 10:03
          I muszą to czynić nie tylko czytelniczki, ale też jej uczniowie. Była na forum kiedyś dyskusja czy taka melancholijna, wrażliwa, kulturalna i delikatna, oraz w gruncie rzeczy bojąca się świata osoba miałby szansę przetrwać w gimnazjum jako nauczycielka? Moim zdaniem - nie. Rok, jakieś zastępstwo za chora koleżankę - to jeszcze, ale nie na stałe. Bo gimnazjum, to najgłupszy wiek, kiedy młódź już wie, że jest bezkarna, już wie, że nauczyciel to sobie może, a równocześnie w głowie pstro i szkołę się traktuje jako dopust Boży. Aurelia? W gimnazjum? No to by musiała trafiać na wyłącznie ideały w rodzaju robofryców, Żab czy innych Gabuni. W normalnej, przeciętnej klasie by trafiła na kozetkę psychiatry po miesiącu.
          • bupu Re: Okazywanie uczuć 28.11.13, 16:51
            vi_san napisała:

            > I muszą to czynić nie tylko czytelniczki, ale też jej uczniowie. Była na forum
            > kiedyś dyskusja czy taka melancholijna, wrażliwa, kulturalna i delikatna, oraz
            > w gruncie rzeczy bojąca się świata osoba miałby szansę przetrwać w gimnazjum ja
            > ko nauczycielka? Moim zdaniem - nie. Rok, jakieś zastępstwo za chora koleżankę
            > - to jeszcze, ale nie na stałe. Bo gimnazjum, to najgłupszy wiek, kiedy młódź j
            > uż wie, że jest bezkarna, już wie, że nauczyciel to sobie może, a równocześnie
            > w głowie pstro i szkołę się traktuje jako dopust Boży. Aurelia? W gimnazjum? No
            > to by musiała trafiać na wyłącznie ideały w rodzaju robofryców, Żab czy innych
            > Gabuni. W normalnej, przeciętnej klasie by trafiła na kozetkę psychiatry po mi
            > esiącu.

            Tak mi się dostrzegło podobieństwo między Aurelią a Natalią. Obie w dzieciństwie pogodne, kontaktowe i towarzyskie, do tego bardzo twórcze, wyrosły na kompletnie rozmemłane, pozbawione jakiejkolwiek energii firany. Dlaczego? Autorka zapomniała jak się tworzy pogodne, kontaktowe, towarzyskie i kreatywne kobiety?
            • nessie-jp Re: Okazywanie uczuć 28.11.13, 23:22
              > Autorka zapo
              > mniała jak się tworzy pogodne, kontaktowe, towarzyskie i kreatywne kobiety?

              A czy w ogóle kiedykolwiek pamiętała? Oprócz Mamy Żakowej kto jest taką kobietą w Jeżycjadzie? Przecież nie Mila, sterana wiekiem cierpiętnica czterdziestoletnia z odkurzaczem i woreczkiem. Nie Gabrysia Porzucona. Nie Aniela, opisywana zawsze z dużą dozą wredoty. Nie Ida, złośliwa i niezrównoważona pawianica... Wymemłana Natalia i Aurelia, bezwolna i mdła Róża, pogubiona i dziecinna Laura, zadziecione do zaniku osobowości Cesia i Kreska (serio, nie widać tych postaci zza dzieci)...
              • kopiec_esmeralda Re: Okazywanie uczuć 29.11.13, 09:56
                No może jeszcze ciotka Fela? Choć nie wiem, dlaczego opisywana z dozą wyższości, jakby Mila byłą w czymś lepsza od niej.
                • ginny22 Re: Okazywanie uczuć 29.11.13, 10:07
                  Józkowie (i Joanna) są albowiem tacy przyziemni, troszczą się o przyzwoite jedzenie i kolory ziemi. Jakże to tak!
                • paszczakowna1 Re: Okazywanie uczuć 29.11.13, 20:43
                  > No może jeszcze ciotka Fela? Choć nie wiem, dlaczego opisywana z dozą wyższości
                  > , jakby Mila byłą w czymś lepsza od niej.

                  W KK jeszcze nie (Joanna, owszem, ale nie jej rodzice).

                  Ciocia Lila w 'Kłamczusze' na upartego może być. Młoda Gabrysia miała zadatki.
                  • nessie-jp Re: Okazywanie uczuć 29.11.13, 21:45
                    > Ciocia Lila w 'Kłamczusze' na upartego może być. Młoda Gabrysia miała zadatki.

                    Ciotka Lila tak, zdecydowanie! Nawet i Tosia, chociaż przez Anielę traktowana dość pobłażliwie i pozostająca na trzecim planie.

                    Gaba nawet w Noelce jeszcze jest od biedy OK: zwyczajne choć rozpuszczone dzieci, praca, dom, nowy związek z Grzegorzem

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka