kajaanna
06.05.14, 19:03
Tyle razy poruszano tutaj ten temat, że MM świetnie coś opisuje, ale sama tego nie rozumie, że opisuje rodzinę dysfunkcyjną jako miły wzór do zakochania się w borejkowszczyźnie, że od dawna morduję się z tym wpisem.
I obawiam się, że i tak mam z tym problem, aby jasno to wyłożyć.
***
Jak sądzę, większość młodziutkich czytelniczek Jeżycjady wychowuje się, dorasta i żyje w takich dysfunkcyjnych rodzinach, gdzie nikt z nikim nie rozmawia na poważnie, gdzie olewa się problemy pierwszej miłości, gdzie rodzice bagatelizują szkolne problemy swoich dzieci - byleby tylko dostały się na studia.
Gdzie siostry żyją w nudnych / przemocowych związkach, ale rodzą dzieci, więc i one (czytelniczki lat kilkanaście) na nic więcej nie czekają, tylko na tego jednego.
I marzą, żeby rozwiedzionemu z mamą ojcu rzucić w twarz Kitchen Aidem. I zrobić awanturę jak się patrzy wszystkim im razem.
***
Tak, one widzą siebie w tej scenografii, jaką wysmażyła MM w ostatnich czytadłach.