Dodaj do ulubionych

Pyza, corka Gabrieli

06.06.14, 18:10

poczytalam troche dawnosci , w ktorych dosc zgodnie najezdza sie na Pyze za rozmamlanie, za rzucenie studiow, za to, ze nie mysli o przyszlosci, ze nie pomyslala o antykoncepcji
przeciez ona perfekcyjnie powiela wzorce rodzinne
jej wlasna matka TEZ rzucila studia, siedziala w domu, za robote sie nie brala, nie myslala o przyszlosci ani o antykoncepcji i to w sytuacji rodzinnej i finansowej duzo trudniejszej
przy czym gaba od poczatku miala wsparcie, Milicje caly czas przy sobie i wspolczucie calej rodziny, nikt jej zlego slowa nie powiedzial, a Pyze traktuje sie jak wyrzutka i wypomina
jak myslicie , rzecz w tym, ze gaba byla slubna, choc tylko po cywilnym, a Pyza nie ?
Obserwuj wątek
    • dakota77 Re: Pyza, corka Gabrieli 06.06.14, 18:46
      Kto traktuje Pyze jak wyrzutka i wypomina? Wypomina jej tylko Milicja, ze sie maze, a powinna byc tak dzielna jak matka.
      • tt-tka Re: Pyza, corka Gabrieli 06.06.14, 19:49
        o nie
        ignac mowi, ze powinien ja odwiedzac w jej domu - gabie nikt nie mowil, ze nie jest u siebie
        nie wpuszcza sie jej gosci - gabie nikt nie reglamentowal wizyt
        czesto mowa o tym, jaki to fryc sie nieodpowiedzialny okazal, z podtekstem, ze pyza zle wybrala - cwierc wieku wszyscy w domu trzymali sie za dziob, zeby nie wspomniec o pyziaku i gabuni nikt slowkiem nie wytknal
        wiecej tego bylo, ale do neo nie wroce za skarby
        takie traktowanie dziewczyny w sytuacji pyzy mozna uznac za normalne, ale wobec traktowania gaby w analogicznej sytuacji postrzegam to jako szykany
        • bupu Re: Pyza, corka Gabrieli 06.06.14, 20:05
          tt-tka napisała:


          > takie traktowanie dziewczyny w sytuacji pyzy mozna uznac za normalne, ale wobec
          > traktowania gaby w analogicznej sytuacji postrzegam to jako szykany

          Ja to postrzegam jako szykany i bez analogicznej Gaby, szczególnie, że jednocześnie ładuje się czytelnikowi do głowy jaka ta rodzina kochająca, zżyta, ciepła i miła. I z grzywką.
          • jasnecappucino Re: Pyza, corka Gabrieli 06.06.14, 20:24
            Studia rzuciła, a potem chyba wróciła skoro została dr hab i wykładowcą uniwersyteckim. Ciekawa jestem kiedy ona na te studia wróciła- czy później po urodzeniu Pyzy, czy po urodzeniu Tygrysa? I z czego wtedy żyła, kto ją utrzymywał i jej dzieci?
          • hania_jk Re: Pyza, corka Gabrieli 07.06.14, 07:41
            bupu napisała:
            > i miła. I z grzywką.

            Z tą grzywką to już Kabaret Potem coś podejrzewał.
            www.dailymotion.com/video/x6ok3o_827-potem-15-sztuk-z-grzywka_fun
            W ogóle Hieronim z tej piosenki to wykapany Grześ.
    • klept0manka Re: Pyza, corka Gabrieli 06.06.14, 22:18
      W końcu Gabon to Gabon, co się dziwić.
      • piotr7777 Re: Pyza, corka Gabrieli 07.06.14, 06:33
        Zacznijmy od tego, że nigdzie nie jest napisane otwartym tekstem, że Pyza była dzieckiem nieślubnym. I co ciekawe - ta koncepcja pojawiła się chyba dopiero w Języku Trolli. Bo nawet gdy Laura odgrzebuje zdjęcie ze ślubu rodziców jej siostra nie występuje tam ani w postaci niemowlaka ani w charakterze zaokrąglenia u Gabrieli (choć nie wiem na ile ówczesna technika fotograficzna była w stanie wyeksponować lub też zakamuflować widoczne objawy ciąży).
        No ale faktycznie jeśli zestawimy informacje przedstawione przez Milę a to
        1) obawa Janusza przed małżeńską niewolą
        2) łzy Gabrieli z tego powodu (co to oznacza zresztą, że płakała mniej? Czy Mila jest w stanie określić natężenie płaczu, objętość wylewanych łez czy może czas trwania?)
        3) wpływ Mili na zmianę zdania Janusza
        -to faktycznie tylko ciąża może być brakującym elementem tej układanki. Choć zdaje się sama Róża o tym nie wiedziała, więc wynika z tego, ze babcia przy okazji dobiła ją informacją, że pochodzi - w przeciwieństwie do siostry - z nieprawego łoża.
        Natomiast nie można porównywać sytuacji opisanej z nieopisaną. Tak jak zresztą nie można porównywać rozwiedzionej Gabrieli z rozwiedzioną Wiesią czy Józefiną, bo Wiesia występuje na dalszym planie a Józefina praktycznie wcale.
        Natomiast w sytuacji opisanej kluczowa jest rozmowa Fryderyka z dziadkami Róży. W tej rozmowie Ignacy stawia ultimatum "wóz albo przewóz" i twardo stwierdza, że o żadnych uzgodnieniach mowy być nie może. Czyli wybór Fryderyka jest prosty - albo ślub albo do widzenia. Mila tu jest bardziej elastyczna, proponuje aby Fryderyk poczekał na Różę albo przyszedł później i porozmawiali.
        Nie można wykluczyć, że wcześniej tak samo ultymwatywnie potraktowany został Janusz i teraz Mila - świadoma tego, czym się to skończyło - chce jakoś załagodzić sytuację. No i Janusz na ultimatum przystał, ślub wziął, więc miał prawo mieszkać u Borejków. Postawa Ignacego względem Fryderyka w Czarnej polewce jest logiczną konsekwencją jego stanowiska sprzed pół roku - póki nie weźmie ślubu, może co najwyżej Różę odwiedzać, bo na żaden nieformalny związek czy dochodzące ojcostwo zgody nie ma. Osobną sprawą jest to, że Ignacy uzurpuje sobie prawa patriarchy rodu, ale tego akurat autorka - choćby ustami Mili i potem samego Ignacego - nie pochwala.
        Z tym, że ja się nie zgadzam, by Róża była w czasie ciąży szykanowana. No owszem, jest dość wredne zdanie Laury, że ją Wolfi szanuje (zresztą może i powiedziane nieświadomie), ale ani nikt nie lamentuje ani nie wypomina. Myślę, że przy takim zachowaniu rodziny, jakie jest opisane, mogła czuć się w ciąży i po urodzeniu dziecka dość komfortowo.
        A inna sprawa to owa mityczna "dzielność" Gabrieli przejawiająca się rzekomo w mniejszym natężeniu płaczu. Mam wrażenie, że po pierwsze Gabriela został ustawiona w tej roli (dlatego zawsze gdy ma chwilę słabości pojawia się ktoś z rodziny, by do tego nie dopuścić) po drugie faktycznie to Róża poradziła sobie lepiej niż jej matka. I - pomimo wizerunku poczciwej życiowej ofermy - okazała się w sumie dość zaradną osobą.
        • tt-tka Re: Pyza, corka Gabrieli 07.06.14, 10:32
          Piotrze, skrot myslowy zastosowalam :-)
          chodzilo o to, ze gaba byly slubna ZONA, a pyza nie
        • bisturi Re: Pyza, corka Gabrieli 10.06.14, 12:00
          Piotr7777 napisał "po drugie faktycznie to Róża poradziła sobie lepiej
          > niż jej matka. I - pomimo wizerunku poczciwej życiowej ofermy - okazała się w
          > sumie dość zaradną osobą."

          Nie rozumiem w jaki sposób okazła się bardziej zaradna? To raczej Fryderyk okazał się inny niz Pyziak, gdyż za ocean uciekł czasowo i nie wcielił się sie tam do żadnego gangu. Może chodzilo Ci o to, że w sensie odporności psychicznej okazała się mocniejsza bo tylko czasami sobie po nocy popłakiwała i miała wiarę w dobrą przyszlość? Ale w sensie praktyczno-życiowym? Co zrobiłaby Pyza gdyby Fryderyk nie wrócił i nie zabrał jej do Oksfordu? Gdyby chciała studiować żyjąc na koszt rodziny musiałaby zacząć od nowa bo astronomii by raczej na pewno nie była w stanie skończyć - to jest 4-5 lat nauki z ograniczoną możliwością zarobkowania. W tym czasie mała Mila urosłaby do wieku przedszkolnego. Gdyby Pyza zdecydowała się pracować - co mogłaby robić poza prostym pracami, typu na kasie w supermarkecie? Załóżmy, że dawać korepetycje lub jakieś lekcje - załóżmy, że tę matematykę ma opanowaną w stopniu wystarczającym. Co więcej? Ona zapewne widziałaby się jako doradca klienta w księgarni lub pracownik w jakimś biurze ale w realu takie posady są 1/oblegane, 2/ na umowy śmieciowe, 3/ nikt nie słucha, że nie możesz przyjść bo dziecko ma gorączkę, 4/ zarobki są niskie i nie rosną. Gdyby się faktycznie zdecydowała na tę opcję zmarnowałaby pewnie bezpowrotnie szansę na wykształcenie i lepsze życie w przyszłości. Z pomocą rodziny czy bez jej sytuacja w okresie ciąży była bardzo, bardzo nieciekawa.
          Gaba studia przerwała ale potem wrociła, pracowała jak górnik z małą Laurą w objęciach, miała pewną wizję przyszłości - dyplom a potem praca na uczelni. Moim zdaniem zaradność Gaby jest większa, być może wymuszona okolicznościami (tzn. Pyziak nie wrócił więc sama wszystko musiała).
          • akniwlam Re: Pyza, corka Gabrieli 10.06.14, 13:50
            Przy tym obie mają u Borejków seniorów zapewniony dach nad głową i utrzymanie w czasie, gdy same nie mogą zarobkować - nie wiadomo dokładnie, jak długo Gabrysia przebywała na urlopie i kończyła studia, ale Pyza póki nie wyjechała z Fryckiem do Oksfordu mieszkała z małą Milą u dziadków, to były chyba ze dwa-trzy lata. Tak naprawdę to obie jednak mogą liczyć na rodzinę - nawet za cenę wtrącania się w ich życie, braku prywatności, dogryzania czy znaczącego przemilczania itp. Ignacy i Mila nie są chodzącymi aniołami, ale przez ich dom przewijają się liczne wnuki i prawnuki, w których wychowaniu seniorzy biorą czynny udział, wyprowadzają na spacerki, karmią, angażują się w przebieg szkolnej kariery itp. Niejedna moja rówieśnica marzyłaby o takim wsparciu (jestem z rocznika, który nastaje w Kwiecie kalafiora - ja ani wiele moich koleżanek na pomoc rodziców i teściów w opiece nad dziećmi z różnych względów nie możemy za często liczyć).
          • tt-tka Re: Pyza, corka Gabrieli 10.06.14, 13:56
            bisturi napisala
            Gaba studia przerwala, ale potem wrocila

            potem tzn kiedy ? jak dlugo obijala sie nic nie robiac ?

            pracowala jak gornik z mala Laura w objeciach

            a tego to nie wiemy, byc moze Laurke w objeciach trzymala Mila; w OwR Mila zleca Gabie prace domowe, a sama zajmuje sie Pyzunia; takiej pomocy Roza nie dostala

            ponadto nie wiemy wlasciwie (ja przynajmniej nie wiem) jak wyglada zycie Rozy w Oksfordzie, czy jest cos na ten temat ?

            Gaba miala wizje, ale Roza tez - te kurczaki :-) i calkiem mozliwe, ze gdyby Fryc nie wrocil, Roza poszlaby do pracy fizycznej, niekoniecznie w Polsce, ale np jako niania czy gosposia w Niemczech, to umiala robic, ostatecznie cale zycie byla w tym cholernym borejlandzie sluzaca

            widze oczami wyobrazni, jak Roze trafia szlag po kolejnej odzywce dziadunia, idzie sie wyplakac do ojca Krzysztofa, ten zalatwia jej - lub radzi, by sama sobie np przez Caritas zalatwila - taka wyjazdowa robote
            Roza sie w tym odnajduje, zarabia tyle co jej matka na uczelni (albo i wiecej), ma legalne zatrudnienie z socjalem, urlopem, swiadczeniami , styka sie z inna mentalnoscia niz rodzinna i odmiennosciami kulturowymi i wreszcie nabiera apetytu na zycie - samodzielne, po swojemu !
            ech, rozmarzylam sie...
            PS wiem, ze takie rzeczy to nie u MM, ale w realu zdarza sie, znalam kilka podobnych przypadkow
            trudno uwierzyc, jak takie jak Roza dziewczyny rozwijaly skrzydla, kiedy zniknely z zasiegu trujacej rodziny
            • bisturi Re: Pyza, corka Gabrieli 10.06.14, 14:26
              tt-tka napisała: "pracowala jak gornik z mala Laura w objeciach
              >
              > a tego to nie wiemy, byc moze Laurke w objeciach trzymala Mila; w OwR Mila zlec
              > a Gabie prace domowe, a sama zajmuje sie Pyzunia; takiej pomocy Roza nie dostal
              > a"
              opinia, że Gaba pracowała jak górnik pochodzi od brodacza spotkanego przypadkiem przez Laurę w pociągu w NiN - byłego ucznia Gaby. Oczywiście jest to opinia włożona mu w usta przez Autorkę (pomijając już nieprawdopodobieństwo tego spotkania) ale musimy przyjąć, że jest obiektywna, nie należał on do rodziny, oceniał sytuację z boku.
              Nigdy nie odniosłam wrażenia, że Gaba się kiedykolwiek obijała. Wręcz przeciwnie - zajęć to ona miała zawsze aż nadto.
              A co do Róży - nie mam wątpliwości, że gdyby została na Roosvelta z Milą wszyscy by się nią zajmowali - tak samo jak innymi dziećmi.
              • tt-tka Re: Pyza, corka Gabrieli 10.06.14, 14:50
                opinia pochodzi od brodacza spotkanego w pociagu

                a skad, przepraszam, brodacz wiedzial, jak wygladaly stosunki domowe Gaby ? czyzby ona swoim uczniom (jak pozniej Dambo) opowiadala o rodzinie zamiast przerabiac material ? poza tym, daruj, przy godzinie korepetycji nie ma sie obrazu stosunkow domowych...

                obijala sie w sensie majac male dziecko i po rzuceniu studiow nie poszla do pracy

                Roza z mala Mila pomieszkala troche na Roosevelta, zanim wyjechala - nie przypominam sobie nikogo, kto by sie zajmowal nia albo mala
                i wcale nie uwazam, by ktos powinien, ale Gaby mala zajmowano sie
                • przymrozki Re: Pyza, corka Gabrieli 17.01.19, 08:13
                  tt-tka napisała:

                  > Roza z mala Mila pomieszkala troche na Roosevelta, zanim wyjechala - nie przypo
                  > minam sobie nikogo, kto by sie zajmowal nia albo mala
                  > i wcale nie uwazam, by ktos powinien, ale Gaby mala zajmowano sie

                  Ida pomagała. Najwyraźniej sprawowała nad Różą w połogu coś w rodzaju dyskretnej kontroli medycznej. To ona też była inicjatorką przekazania niemowlęciu kubka w różyczki. Faktycznie jednak nie widzimy żadnej pomocy przy małej Mili, chociaż najwyraźniej po domu rozchodziło się jej kwilenie (to, które Ignacy uznał za dowód rozpaczy z powodu nieślubnego poczęcia).

                  Z drugiej jednak strony, mieszkały u rodziny za darmo. Cała nader tłusta kura, którą wchłonął gargantuiczny apetyt ciężarnej (oszczędzając jedynie nogi) by zakupiony i najpewniej przygotowany bez finansowego a być może i organizacyjnego udziału Pyzy. A przecież była ona w tym czasie na urlopie dziekańskim, nie miała nic lepszego do roboty niż podawać obiady pracującym ciotkom.
                  • tt-tka Re: Pyza, corka Gabrieli 17.01.19, 10:21
                    przymrozki napisała:


                    > Z drugiej jednak strony, mieszkały u rodziny za darmo.

                    Na milosc i litosc. NIE u rodziny, tylko we wlasnym domu - to byl dom Rozy od urodzenia, nigdy nie miala innego.
                    A jezeli "u rodziny" , to sorry - Gaba z mala Pyza TEZ mieszkala "u rodziny".
                    • ciotka.scholastyka Re: Pyza, corka Gabrieli 17.01.19, 11:31
                      t
                      > > Z drugiej jednak strony, mieszkały u rodziny za darmo.
                      >
                      > Na milosc i litosc. NIE u rodziny, tylko we wlasnym domu - to byl dom Rozy od u
                      > rodzenia, nigdy nie miala innego.

                      ?! A dom w Oxfordzie? Nie był jej? Co to za dziwna teza?
                      • tt-tka Re: Pyza, corka Gabrieli 17.01.19, 11:37
                        Domu w Oksfordzie wtedy jeszcze nie bylo nawet w planach, chodzilo mi o stosunek macierzystej rodziny jednej i drugiej do samotnej/osamotnionej matki. Czyli o czasy przedoksfordowskie.
                        • ciotka.scholastyka Re: Pyza, corka Gabrieli 17.01.19, 11:46
                          tt-tka napisała:

                          > Domu w Oksfordzie wtedy jeszcze nie bylo nawet w planach, chodzilo mi o stosune
                          > k macierzystej rodziny jednej i drugiej do samotnej/osamotnionej matki. Czyli o
                          > czasy przedoksfordowskie.

                          Aaaaa, o matko. No tak. Tak, zgadzam się, że mówienie o Różo protooxfordzkiej, że na Roosevelta mieszka u rodziny, a nie u siebie, to spory nietakt :)
    • tt-tka Re: Pyza, corka Gabrieli 16.01.19, 14:13
      Wyciagam stary watek, bo niestety im dalej w las, tym wiecej podobienstw...
      Ukoronowaniem jest oczywiscie CZ, gdzie juz otwarcie Roza zostaje nazwana Gabunia-bis, przyszlym betonem rodziny i sloneczkiem Jezyc. I jak jej matka zlewa rowno wlasne dzieci, cala poswiecajac sie rodzinie macierzystej, konkretnie bratu z przyleglosciami.
      • briar_rose Re: Pyza, corka Gabrieli 16.01.19, 21:13
        O to to. Ja dodatkowo zauważyłam zarówno u matki, jak i córki, jak łatwo im jest odciąć się od osoby męża z powodu zwykłego nieporozumienia. Janusz wyjeżdża do pracy za granicę ( nie jest jeszcze w "Opium w rosole" szubrawcem ), więc Gaba od razu przekreśla związek i uważa go za skończony. Na jakiej podstawie? Telegram Janusza nie świadczy o tym, by rozstali się w gniewie, a już na pewno on do niej żadnych negatywnych uczuć ani żali nie żywił. Podobną mamy teraz sytuację z Fryderykiem. Facet jedzie do pracy, a tu panika, jakby oznaczało to koniec małżeństwa. Choć sprawiedliwie trzeba tu dodać, że sytuację właśnie Gabriela nakręca, a Róża pozostaje dość bierna. Z Fryckiem zresztą miało miejsce podobne zdarzenie już wcześniej, gdy uznano, że wyjazd na stypendium równa się porzucenie na dobre Róży.
        • upadly_kocyk Re: Pyza, corka Gabrieli 16.01.19, 22:13
          briar_rose napisał(a):

          > Z Fryckiem zresztą miało miejsce podobne z
          > darzenie już wcześniej, gdy uznano, że wyjazd na stypendium równa się porzuceni
          > e na dobre Róży.

          Bo mąż powinien wiernie mieszać sałatę przy żonie!
          A nie, chwilę... Gdzie był Grześ w '94? Jakim cudem jednak nie okazał się porzucaczem?
        • przymrozki Re: Pyza, corka Gabrieli 17.01.19, 08:26
          briar_rose napisał(a):

          > . Podobną mamy teraz sytuacj
          > ę z Fryderykiem. Facet jedzie do pracy, a tu panika, jakby oznaczało to koniec
          > małżeństwa. Choć sprawiedliwie trzeba tu dodać, że sytuację właśnie Gabriela na
          > kręca, a Róża pozostaje dość bierna. Z Fryckiem zresztą miało miejsce podobne z
          > darzenie już wcześniej, gdy uznano, że wyjazd na stypendium równa się porzuceni
          > e na dobre Róży.

          Tylko że wyjazd na stypendium i milczenie tamże odbyły się po zerwaniu związku i po emocjonalnej deklaracji Fryca, że on żadnej rodziny zakładać nie zamierza. Róża miała wówczas powody uważać, że została sama z dzieckiem (że powinna jakoś zainteresować się zabezpieczeniem interesów córki przez wywalczenie uznania frycowego ojcostwa to inna rzecz, a raczej tego nie zrobiła, skoro Ida uświadamia sobie, że wnuczka Gaby będzie nosić nazwisko matki). Nie wiemy jak było z Gabrielą przed pierogowym telegramem, ale w jej przypadku technologia lat osiemdziesiątych plus stan wojenny przynajmniej tłumaczą przerwę w kontakcie z Januszem w sposób, który nie obraża inteligencji czytelnika. Nie wiemy, czemu Gabrysia uznała przedłużające się milczenie za porzucenie, może histeryzowała, a może coś między nimi jednak zaszło.

          Obecnie wyjazd do USA wcale nie tłumaczy braku regularnego kontaktu z rodziną, więc milczenie Fryca za morzem wydaje się potwierdzać diagnozę Gaby.


          • tt-tka Re: Pyza, corka Gabrieli 17.01.19, 10:25
            przymrozki napisała:


            > Obecnie wyjazd do USA wcale nie tłumaczy braku regularnego kontaktu z rodziną,
            > więc milczenie Fryca za morzem wydaje się potwierdzać diagnozę Gaby.

            7Przepraszam, ale po raz kolejny powtorze - milczenie jest OBUSTRONNE. Roza nie dzwoni, nie pisze, w zaden sposob nie probuje sie z Frycem skontaktowac.

            A diagnoze Gabona mozna sobie w tylek wsadzic, co stwierdza tenze Gabon pod koniec CZ.
            • przymrozki Re: Pyza, corka Gabrieli 17.01.19, 11:05
              tt-tka napisała:

              > 7Przepraszam, ale po raz kolejny powtorze - milczenie jest OBUSTRONNE. Roza nie
              > dzwoni, nie pisze, w zaden sposob nie probuje sie z Frycem skontaktowac.

              Tylko jeżeli przyjmiemy, że Róża jest budyniem, a jej dzieci są robocikami z niewielką liczbą funkcji. Skoro Pyza nam płacze, że oooj bieda, chłop mnie porzucił, można bezpiecznie założyć, że próbowała nawiązać kontakt i mniej lub bardziej zbornie wyjaśnić sytuację ("buuuu, trzeci raz nagrywam ci się na sekretarkę, buuu, oddzwoń, buuu"). Bo jeżeli siedziała w fotelu słuchając matki klarującej, że to on powinien, a jej nie wypada, to przepraszam, ale Róża jest do natychmiastowego leczenia. I jej dzieci też. Nastolatka nie ma w komórce telefonu do ojca?

              > A diagnoze Gabona mozna sobie w tylek wsadzic, co stwierdza tenze Gabon pod kon
              > iec CZ.

              Tak. Ta końcówka jest mocnym kandydatem do nagrody Neojeżycjadowego Kalosza, bo znaczy tyle, że Gabuchna urządziła córce piekło z życia, wnukom wysadziła poczucie bezpieczeństwa i przeprowadziła wszystkich do warunków poniżej standardowych w oparciu o swoje widzimisię i na dodatek jest z tego szalenie dumna.
              • tt-tka Re: Pyza, corka Gabrieli 17.01.19, 11:12
                No niestety, ja tu widze glownie macaca Gabe. Bo normalna kobieta, gdy maz melduje, ze kontrakt mu sie przedluza, przede wszystkim ustala z mezem, na jak dlugo, ewentualnie wyraza protesta, jesli jej to nie pasuje. A z mejli Gaby wynika, ze Roza, kwiatusze nasz kochany, po prostu czeka, szlochajac po katach.
                Owszem, za kandydatke do terapii uznalam Roze juz dawno temu.
                natomiast co do dzieci... nie wiemy nic. Nie placza, nie protestuja, nawet nie pytaja. I nie zdziwilabym sie wcale, gdyby one mialy kontakt, tylko postanowily sobie zrobic nadprogramowe wakacje albo dac do wiwatu rozmamlanej matce...
                • tt-tka Re: Pyza, corka Gabrieli 17.01.19, 11:14
                  Tzn, pardon, zdziwilabym sie bardzo - bo czegos takiego Musierowicz oczwiscie nie napisze ani nawet nie pomysli, wiec i nie okaze sie. Ale w realu przyjelabym to jako jedna z mozliwosci.
              • bupu Re: Pyza, corka Gabrieli 17.01.19, 12:33
                przymrozki napisała:

                > tt-tka napisała:
                >
                > > 7Przepraszam, ale po raz kolejny powtorze - milczenie jest OBUSTRONNE. Ro
                > za nie
                > > dzwoni, nie pisze, w zaden sposob nie probuje sie z Frycem skontaktowac.
                >
                > Tylko jeżeli przyjmiemy, że Róża jest budyniem, a jej dzieci są robocikami z ni
                > ewielką liczbą funkcji. Skoro Pyza nam płacze, że oooj bieda, chłop mnie porzuc
                > ił, można bezpiecznie założyć, że próbowała nawiązać kontakt i mniej lub bardzi
                > ej zbornie wyjaśnić sytuację

                Róża nie jest budyniem, budyń ma znacznie więcej wyrazu niż ona. Róża to jest jakiś rozgotowany kleik ryżowy. To dziewczę inicjatywę wykazało raz w życiu, pod teleskopem mianowicie. I owszem, wcale bym się nie zdziwiła, gdyby dowiedziawszy się od Fryca o przedłużeniu kontraktu i zaleceniu wyprowadzki po prostu usiadła, czekając aż ktoś przyjdzie i wszystko pozalatwia. Toż ta rozmamłana ameba w życiu niczego sama nie ogarnęła.

                Inna sprawa, że Fryc nie urwał kontaktu z rodziną natychmiast po tym jak wyjechał do Stanów, przeciez o przedłużeniu jego kontraktu Pyza nie dowiedziała się wróżąc z fusów po kawie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka