verdana
08.11.14, 18:57
W zupełnie niegłupiej odpowiedzi o uspołecznianie dzieci MM napisała"Rozamundo, witaj, aż tak daleko bym nie poszła. Nie, chronienie dzieci przed rówieśnikami to chyba ten krok za daleko. Samotnym być? Powiedziałabym: nie "trzeba"', lecz "można". Bowiem samotność jest twórcza.
Unikać trzeba tylko nosorożców. Są niereformowalne."
Ale zastanawiam się, czy w tym zdaniu nie czai się również odpowiedź, dlaczego ostatnie książki MM są, jakie są.
Bo samotność jest twórcza dla matematyka, dla historyka w archiwum, dla - być może - kompozytora. Nie jest absolutnie twórcza dla pisarza, jeśli rozumiemy ją nie jako odosobnienie na czas pisania, ale jako na samotność, czyli brak kontaktów towarzyskich. Pisarz musi znać ludzi, znać społeczeństwo, inaczej po prostu pisze tylko i wyłącznie o sobie i o swoich problemach, choćby rozpisanych na dwadzieścia pięć głosów.