Dodaj do ulubionych

Po nalewkowym AD 2010.

08.01.10, 23:10
Nie wytrzymię,no nie wytrzymię!!!! smile
Zdradźcie: kto? kogo? kiedy? dlaczego? i za co???
smilesmilesmile
Obserwuj wątek
    • cytrynka6543 Re: Po nalewkowym AD 2010. 08.01.10, 23:16
      Proszę się zameldować kto żyw!
      I o zdjęcia z tej imprezy prosimy,baaaaardzo! Koniecznie!!!! wink
      • ewa9717 Re: Po nalewkowym AD 2010. 08.01.10, 23:23
        No, myślę, że po tak bogato obsadzonym konkursie zdjęcia jutro.
        Najwcześniej koło południa wink Musisz się zakałaszniczyć, czyli
        uzbroić. W cierpliwość.
        • cytrynka6543 Re: Po nalewkowym AD 2010. 08.01.10, 23:38
          Hm,do dobrze,uzbroję się. Szyszak albo kolczuga wystarczą? wink
          • lylika Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 00:34
            Podaję listę obecności w kolejności najzupełniej przypadkowej. Baron, Edyta, G0p0s, Jotka, Bumbecka + Bumbecka, Kocio, Migos, Puchatek, Dzidka, Eulalija, Edeka, Sławek, Stara.gropa, Dorka, Xkropka, Bbbzyta, Archeolog, Papunia, mężydło i ja. Chyba nikogo nie pominęłam?
            • lylika Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 00:38
              Wyskoczyłam z tą listą jak Filip z konopi. big_grin (wolno czytam, bo wolno piszę. smile)))
              • lylika Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 00:42
                Był toast za nieobecne duszyce, ale nie wszyscy spełniali jednocześnie bo się ciągle rozłazili jak wszy po kołnierzu.
                UWAGA!
                Ktoś zostawił żakiecik!
                Papunia to skomentowała: Ty to masz dobrze z tymi przyjęciami. Zawsze coś ktoś zostawi. smile
      • the_dzidka Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 00:23
        Meldują się pierwsze (nadal) żywe! Czyli Dorcia i ja, już w domu z
        kotami smile
        Było super, super, super smile Cała masa osób smile
        Zgodnie z Tradycją, sprawozdanie powinna napisać świeżynka, czyli w
        tym wypadku Konstantin smile Ale proponuję mu darować na ten raz, może
        się później dopisać (Konstantin, jeszcze raz powtórzę, że było
        bardzo miło Ciebie poznać).
        Uczestnicy Nalewkowego:
        Lylika, Gospodyni
        Mężydło
        Kocio Prezesik
        Migos
        Puchatek
        Orale
        G0p0s
        Edeka
        Sławek
        Dorka
        Jottka
        Xkropka i pół wink
        Stara Gropa
        Bumbeckie Dwa
        Baron!!!
        Eulalijska
        BBzyta
        Konstantin
        Papuga

        i niżej podpisana smile

        Nalewek było 23. Ze szczególnym wskazaniem na tę dwudziestą
        trzecią wink G0p0s wyjaśni wink

        Sławek był Polewoj smile

        Wyglądało to tak, że Sławek rozprowadzał kolejne nalewki po
        kieliszkach, po czym Stara Gropa odbierała od nas punktację
        poszczególnych trunków. W skali 1-5. Natychmiast po przegustowaniu
        jednego rodzaju, wspomagany przez Orale Sławek rzucał się z kolejną
        flaszką na nasze kielonki. Co 4-5 nalewek robiliśmy przerwę na
        zagrychę smile

        Trzecie miejsce zajęła aroniówka.
        Drugie - smorodinówka.
        Pierwsze - eeeee... bbzytówka smile Bbzytko, przepraszam, ale nie
        pamiętam nazwy (wstydzi się).

        Po czym zastosowaliśmy patent Eurowizyjny by Papunia: Wszyscy
        musieli wysłuchać tych piosenek, które zajęły miejsca na podium na
        Eurowizji!

        Innymi słowy:
        - najpierw wypiliśmy po kieliszku Trzeciego Miejsca,
        - potem wypiliśmy po kieliszku Drugiego Miejsca,
        - no i wreszcie wypiliśmy po kileiszku PIERWSZEGO MIEJSCA!

        Parę osóbek nie piło, z rozmaitych powodów, jeno wdychało
        podstawiane im pod nos opary.

        Była jeszcze interesująca rozmowa na temat tego, gdzie znajduje się
        silikon, czy się pali, czy się topi - i to wszystko w odpowiedzi na
        toast ex-Szefowej big_grin

        A Konstantin to przemiły, ciepły i dowcipny przyjaciel Bbzytki z
        Ukrainy, który pięknie wpasował się w nasze grono. I pięknie Bbzyta
        opowiedziałą historię ich przyjaźni smile Poetycka Bbzyta - to
        nowość! smile

        O czym zawiadamia przed snem
        • ewa9717 Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 00:51
          Bardzo mi się to podobuje, no ale na największy szacun zasługuje
          Puchatek. Że przetrzymał wink
          • cytrynka6543 Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 01:01
            No ba! Mamusia została wybrana Prezesem,no to Puchatek nie miał
            wyboru! Delfin musiał przetrzymać choćby_nie _wiem_co!
            • the_dzidka Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 01:05
              Przyznaję. Ile mógł, tyle przetrzymał smile
    • g0p0s Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 01:24
      Za siedmioma rozkopanymi ulicami, za siedmioma rozgrzebanymi
      wiaduktami odbyło się w siedzibie PPL (Pani Prezes Lyliki) spotkanie
      nalewkowo-ingresowe.
      Obecnością zaszczycili: Lylika i Stefan.maria, Stara.gropa, Kocio i
      Migos vel Pantaczer z Puchatkiem, Edeka i Sławek, Orale, Jotka,
      Bumbecka z Ewą, Xkropka, Baron, Dorka, Dzidka, Bbbzyta z Kostkiem,
      Eulalija, Papuga i ja. Jak coś pokręciłem, to proszę o erratę.
      Jak ustaliliśmy w innym wątku, w porządnym domu powinien być baron,
      tak więc Baron był na tym wyjątkowym spotkaniu odźwiernym i witał
      wszystkich przybywających w progach.
      Początkowe cmok cmok koncentrowało się w kuchni, przy barku i
      zaopatrywanego w wiktuały stołu. Jak już się jako tako ogarnęliśmy
      nastąpiła część oficjalna. PPL odebrała od nas (oddaliśmy
      dobrowolnie!) liczne podziękowania i wyrazy oraz upominki i kwiaty.
      Wzruszenie nie pozwoliło jej ścisnąć nas za gardła. Następnie Kocio
      już jako Nowa Pani Prezes przyjęła gratulacje, kwiecia, insygnia i
      dokumenty. Było godnie, podniośle i niepoważnie. Jak to u nas.
      Dobra, my tu gadu, gadu a nalewki szkłem przechodzą. Zaczęła się
      degustacja. Poprzedziła ją dyskusja o metodzie oceny. Wygrały
      stopnie. Niestety nie przeszedł preferowany przeze mnie Celsjusz,
      tylko stara skala szkolna, od 1 do 5.
      Barkiem zarządzali i polewali Orale i Sławek. Starali się ustalić
      kolejność od słodkich do wytrawnych. Po rozlaniu i degustacji
      badanego produktu każdy mówił swoją subiektywną ocenę, a Stara.gropa
      prowadziła ewidencję i skomplikowane obliczrnia statystyczne. Trzeba
      dodać, że dopełniała zobowiązania noworocznego i własnymi usty brała
      udział w testach. Pewnie z tego powodu padały pytania: o, masz osiem
      palców u jednej ręki? Na następnym nalewkowym mamy mieć tabliczki z
      numerkami, jak dawniej w łyżwach.
      Po chyba 3 kolejce zbierającą głosy Starą.gropę przystopowało, bo
      zauważyła siedzącego wśród nas jakby nigdy nic obcego faceta. Nie
      uwierzyła, że to już zgubne oznaki nałogu i spytała kto zacz.
      To Bbbzyta wślizgnęła się niezauważalnie wraz ze swoim znajomym z
      dawnych czasów, którego teraz ponownie spotkała. To ukraiński
      archeolog. On mówił po swojemu, my po swojemu i wsio wpariadkie.
      Gdyby alkoholu było więcej, to nawet byśmy różnicy języków nie
      spostrzegli.
      Degustacja trwała. Na stole były liczne przegryzki: winogrona,
      talarki, krakersy, ogórki, chlebek, wędliny, sery, sery, sery,
      sery... Czy Lylice uda się sernik z serów pleśniowych?
      Wtręt o wędlinach. Wędzenia ojca Orale. Mistrzostwo świata, złoty
      medal olimpijski, zwycięstwo w Lidze Mistrzów...
      Co kilka nalewek przerwa na regenerację kubków smakowych i papierosa.
      A potem znów do obowiązków.
      I tak w koło Macieju i dookoła Wojtek.
      Kostek wygłosił toast. Po swojemu. Bardzo nas skomplementował za
      takie jajcarskie spotkania. Obiecał propagować na Ukrainie taki luz.
      Chmielewską też obiecał zacząć czytać. Pażyjom, uwidym. Ale bardzo
      sympatyczny gość.
      Lylika wygłosiła toast, polskie tłumaczenie gruzińskiego. W trakcie
      jego wygłaszania rozgorzała dyskusja o drewnianych urnach. Jak to u
      nas. Toast jakoś udało się kompromisowo dokończyć.
      Papudze udało się wypalić chyba 8 papierosa w życiu, który w dodatku
      nie zgasł w trakcie. Potrafi puszczać V. Nie zalecam tej drogi, ale
      gdyby tak dołożyła O i szybkie VV to może Volkswagen by się skusił?

      Piszcie swoje sprawozdania!



      • se_nka0 Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 09:21
        Sprawozdania miodzik, spotkanie jeszcze większy - to wiadomo! Tylko w pewnym
        momencie mnie zamroziło.Niech Kostek Chmielewską zacznie czytać nie
        oglądać!Obejrzy sobie ze 2 adaptacje i mammamia.. Wierzę, że Bbbzyta nakieruje
        przyjaciela na właściwe ścieżkitongue_out
        • ewa9717 Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 09:54
          No pięknie, kurna, pięknie! Teraz tylko czekać, aż Lylika dojdzie do
          siebie, bo chyba miała najdalej, jak to gospodyni...
      • bumbecki Re: Po nalewkowym AD 2010. 11.01.10, 08:19
        Bumbecka z Anią nie z Ewą wink
        • ewa9717 Re: Po nalewkowym AD 2010. 11.01.10, 08:45
          bumbecki napisała:

          > Bumbecka z Anią nie z Ewą wink
          Już rozróżniam Bumbecke, ale nie wiem, która Bumbecko, a która z
          Anią wink
          >
    • stara.gropa Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 09:59
      Tekst wieczoru nalewkowego:
      Lylika - Czy to Szkorbut przyszedł?
      Osoby siedzące obok patrzą na nią ze zdziwieniem.
      Lylika - Bo coś miauczy w przedpokoju.
      • orale fabularyzowane sprawozdanie- długa forma 1 09.01.10, 10:48
        Pociąg nie przyjechał. Cholera jasna, chciałam do Lyliki dotrzeć
        wcześniej, żeby choć trochę pomóc. No nareszcie, coś stukocze, może
        jednak zdążę. W olbrzymiej torbie taszczonej na przyjęcie urwały się
        rączki, nie wytrzymały ciężaru nalewek. Z torbą w objęciach,
        kwieciem w zębach, przez śniegi i zaspy, nareszcie dotarłam. Czym
        przycisnąć domofon? Łokciem się nie daje, czołem się nie daje, nos
        za miękki. Udało się, brodą.
        - Haloooo – w domofonie odezwał się męski seksowny głos.
        - Edyta, Edyta – wysapałam imię, zamiast tradycyjnego szkorbut,
        szkorbut.
        - Ale jaka Edyta ?
        - Otwieraj kochany, bo mnie z rąk leci – papierowe torbajło zaczęło
        objawiać chęć rozsypania się w drobny mak.
        - No, ale kto?smile
        Zabiję, zabiję jak nic jak się jeszcze chwilę tak ze mną podroczy.
        Jeszcze tylko schody przede mną i koniec. Te schody też niezłe, mają
        co prawda barierkę, ale im więcej człowiek ma bagażu tym dłuższe i
        bardziej strome. Baron wychylony wdzięcznie w drzwiach na mój widok
        ruszył do pomocy, przejął kwiecie.
        - Nie ściągaj butów – poinstruował mnie w przedpokoju. – Szefowa nie
        pozwala, sam muszę chodzić w kozakach.
        Gospodynię zastałam przy krojeniu serów. Kilka było już pokrojonych,
        kilka czekało w kolejce.
        - Obawiam się, czy nie zabraknie – Lalika była wyraźnie
        zaniepokojona.
        - Zaraz ci pomogę, tylko ibuprom wezmę, bo głowa mi chyba pęknie.
        Po dyskusji nad sposobem krojenia (trójkąciki czy plasterki), oraz
        wyborem stosownej deski do ułożenia zabrałam się do roboty. Co
        chwila terkotał dzwonek do drzwi. W przedpokoju i salonie trwało
        jakieś zamieszanie. Każdy wchodzący do kuchni witany był pytaniem,
        masz ser? Towarzystwo schodziło się i schodziło, powitaniom i
        buziaczkom nie było końca. W końcu Baron zapytał.
        - A co ty się tak ze wszystkimi całujesz, odbiło ci?
        - Cicho, chlapnęłam już sobie kieliszeczek i daję radę.
        Jotka przejęła ode mnie nóż i kroiła dalej. Butelek o różnych
        kształtach przybywało i przybywało.
        - Co za zapach – stwierdził Baron nostalgicznie – spokojnie mogłem
        zdjąć buty.
        Poziom hałasu w pozostałych częściach mieszkania wzrósł gwałtownie.
        Aaaa, przybyli Kocio, Pantaczer i Puchatek. Kocio w czerwonej
        sukience, czerwonych szpilkach prezentowała się nad wyraz elegancko.
        W dłoniach dzierżyła tort. Mniam, jaki piękny.
        - Starczy już, resztę serów odłóżcie na blat. – Lylika rzuciwszy
        fachowo okiem, że dwie ogromne dechy wystarczą.
        Ustawiliśmy się dookoła stołu. Kocio nakazała ciszę. Do salonu
        wkroczył Pantaczer objuczony olbrzymim koszem czerwonych róż. Lylika
        zbaraniała i usiłowała ukryć wzruszenie.
        - Stefan, aparat – zdołała powiedzieć
        Nastąpiły mowy i przemowy. Kwiecie ustawiono w kącie. Szefowa
        zabrała się za odpakowywanie prezentu przewiązanego jedwabiem.
        - Jaki piękny album – podarunek wyraźnie trafił w gust.
        Kolejne osoby przystępowały do wręczania wiechciów i drobnych
        upominków.
        Kocio po raz kolejny nakazała ciszę.
        - W podziękowaniu za trud trzyletniego viceprezesowania mamy tu
        jeszcze coś dla Orale.
        No drodzy państwo, zupełnie się tego nie spodziewałam. Piękny
        jedwabny szaliczek wylądował na mojej szyi.
        Głos zabrała ustępująca Pani Prezes. Drżącym jeszcze głosem,
        przekazała nowej Pani Prezes władzę i życzenia powodzenia na nowej
        drodze życia. Bukiet czerwonych róż wylądował w objęciach Kocia.
        Następnie zostały przekazana insygnia oraz majątek TWCh. Ubierała
        się tego wszystkiego przez lata całkiem niezła ilość.
        • orale Re: fabularyzowane sprawozdanie- długa forma 2 09.01.10, 10:49
          - Można już jeść? – zadałam pytanie patrząc łakomie na stół.
          - Jak oceniamy?- Stara Gropa postanowiła uporządkować spotkanie.
          Propozycje padały różne, od oceny opisowej do stopni Celsjusza.
          Dzidka zdecydowanie poparła ocenę punktową i na tym stanęło.
          Skala:
          1 – będę wymiatać
          2 – interesujące
          3 - dobre, ale mogłoby być lepsze
          4 – bardzo, bardzo dobre
          5 – niebo w gębie
          Razem ze Sławkiem ustawiliśmy w strategicznym miejscu, przy
          bufecie. 23 nalewki, niezłe wyzwanie. Jako pierwszą chwyciłam chyba
          pigwówkę i ruszyłam polewać. Przy drzwiach stał jakiś obcy
          mężczyzna.
          - Edyta – przedstawiłam się grzecznie
          - Konstantin – odpowiedział pan i karnie podstawił kieliszek.
          Razem ze Sławkiem krążyliśmy z butelkami. Gropa sumiennie zapisywała
          oceny, popijając nalewki. Przy trzeciej rundzie otworzyła szerzej
          oczy, zamrugała i intensywnie wpatrzyła się w nową postać.
          - Czy ja mam już omamy, czy widzę jakiegoś obcego mężczyznę?
          Bbzyta przystąpiła to prezentacji. Bardzo poetycko opowiedziała o
          nawiązaniu przyjaźni z nowoprzybyłym. Kiedy zaczęła opowiadać, że po
          trzydziestu latach odnowili stosunki zapanowała ogólna wesołość.
          Bardzo intymne wyznania, no no… Konstanty mówił po ukraińsku, my po
          polsku, ale zupełnie nam to nie przeszkadzało.
          Ponieważ na początek poszły trunki słodki i delikatne, po jakimś
          czasie zażądaliśmy przerwy. Klub miłośników nikotyny ruszył do
          palarni, pozostali zajęli się jedzeniem. Niezawodny Gopos usadowił
          się przy komputerze i sprawozdawał na żywo.
          - No chodźcie już – od stołu było słychać nawoływania. – Jeszcze
          dużo przed nami do wypicia.
          - Czy to jest słodkie? – zapytał Baron z przerażeniem podstawiając
          kieliszek pod kolejną buteleczkę.
          Piliśmy i ocenialiśmy, piliśmy i gadaliśmy, piliśmy i ……… Co jakieś
          6-7 prób robiliśmy przerwy. Tematy w palarni robiły się coraz
          ciekawsze. W po pewnym czasie przyszła pora na sprośne dowcipy.
          Humory dopisywały wszystkim, ale nie ma co się dziwić. W tak pełnym
          gronie nie widzieliśmy się chyba od wiosny. Punkt 21 przybyła
          spóźniona Papunia. Szybko, a nawet bardzo szybko przystąpiła do
          nadrabiania zaległości. Degustowała i na bieżąco i wstecznie.
          Kolejną przerwę postanowiła wykorzystać na czynną naukę palenia
          papierosów.
          - Umiem puszczać kółeczka – stwierdziła zachwycona – Teraz spróbuję
          czy V mi wyjdzie.
          Tempo nadrabiania zaległości wyraźnie zaczęło mieć znaczenie.
          Zrobiło się wspomnieniowo. Zaczęliśmy od historii Goposa na forum i
          jego pierwszych pojawień.
          - Jak go pierwszy raz zobaczyłam, to przede wszystkim zwróciłam
          uwagę na jego piękne oczy – powiedziała Dzidka zaciągając się
          papierosem. – Zobaczcie jakie są wschodnie i jakie on ma piękne
          rzęsy.
          Razem z Papuzią nachyliłyśmy się nad siedzącym przed komputerem
          Goposem i z odległości 30 cm zaczęłyśmy wgląd.
          - Noooooo, popatrz ma oczy, a ja nie zwróciłam na to wcześniej
          uwagi – Papunia zgodziła się z oceną.
          Degustacja dobiegła końca. Wypiliśmy 22 nalewki, na końcu
          przepijając sokiem z ogórków, który po tych wszystkich słodkością
          wzbudził wybuch entuzjazmu. Gropa ogłosiła wyniki. Wielką wygraną
          została Bbzyta, jej pigwówka została uznana za doskonałość. Na
          drugim miejscu uplasowała się smorodinówka Xkropki (ta kobieta
          powinna być nieustająco w ciąży, pięknie wygląda). Wbrew moim
          wcześniejszym obawom, że będzie to zajzajer powyżej 60%, okazała się
          czymś wyjątkowym. Dobór proporcji słodyczy, smaku owoców oraz
          zawartości procentów był idealny. Przepisu nie chciała podać,
          twierdząc, że zrobiła to na język. Trzecią lokatę zajęła aroniówka
          Gropy (prywatnie mój numer 1). Po spełnieniu obowiązku mogliśmy
          skupić się na przyjemnościach, czyli czas rozpocząć drugą kolejkę.
          Gopos zaproponował ustawienie nalewek w kółko i picie do końca. Jako
          pierwszy imprezę opuścił Baron, odległe miejsce zamieszkania bywa
          niestety uciążliwe. Co jakiś czas ktoś się żegnał. Kiedy zostało nas
          już tylko kilkoro, zauważyliśmy w kuchni tort. O kurczę już wychodzę
          i nie zdążę (ostatni autobus odjeżdża stanowczo za wcześnie), a tak
          chciałam spróbować.
          - A kto pomoże mi w sprzątaniu - Lylika wyraźnie się zaniepokoiła.
          - Będzie dobrze- uspokoiłam ją, Jotka obiecała, że się tym zajmie,
          a na niej jak na Zawiszy.
          Upojona alkoholem wykonałam wszystkie dziubaski i całuski pożegnalne
          bez żadnego stresu. Jaka szkoda, że muszę już wychodzić.
          KON IEC
          PS. Opis nie oddaje nawet ćwierci wydarzeń i rozmów jakie się
          odbyły. Spotkanie nalewkowe to temat na całe opowiadanie. Bardzo
          dziękuję Państwu za mile spędzony wieczór, a Gospodyni za sama wie co




    • groha Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 11:21
      Hospodi pomiłuj, od tak dawna czułam się jakoś dziwnie i nie byłam w stanie
      dojść czego mi brakuje w organizmie, aż wreszcie dzisiaj wiem - takich
      sprawozdań mi brakowało! Bo że Goposowe mają wybitne działanie terapeutyczne, to
      wiedziałam od dawna, ale Oralowe, to całkiem nowa generacja leków jednak. A gdy
      jeszcze dodałam sobie do świadomości te wczorajsze toasty za nieobecnych, to z
      mety poczułam się zdrowa, jak młody byk. Byczyca. No, krowa, znaczy. Dziękuję
      państwu bardzo smile
      • lylika Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 11:29
        Edyta, przeszłaś samą siebie. Bravissimo! smile
        • lylika Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 11:50
          Zdjęcia z nalewkowego na Picasie. Zapraszam do komentowania.
          • orale Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 12:04
            dzielna kobieta smile zdjęcia super. Nie mam czasu komentować. Muszę do
            sklepu (zostawiłam papierosy wczoraj) i odgarnąć śnieg z chodnika,
            bo jak mi się ktoś przewróci jak Eulalijska, to mogę się nie
            wypłacić. Ot uroki posiadania własnego domu
            • lylika Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 12:08
              Papierosy leżą na stole w kuchni. smile
              • stara.gropa Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 12:31
                Najbardziej podoba mi się zdjęcie nr 2. Bateria ślicznych butelek
                stojących równo w kolejce, żeby je wypić. Szkoda, że nie ma zdjęcia
                co z nich zostało po zakończeniu imprezy, puste, bez zakrętek,
                poprzewracane. smile
                • asia.sthm Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 12:57
                  Alez tu pieknego czytania dzisiaj!

                  Bylam z wami wczoraj. Moze to mnie Lylika slyszala z przedpokoju. Duchom to
                  czasem dziwne dzwieki wychodza.
                  Zdjecia cudne. Lece jeszcze raz oczy napatrzec.
                • se_nka0 Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 12:58
                  Dzięki za zdjęcia.Zdjęcie nr 12 - to jest to ! smile
                • papuga_ara Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 13:21
                  Dotarłam punkt 21.00, od razu pochwalona przez Towarzystwo za
                  punktualność. Ha! Ja to mam dobrze - spóźniłam się, a zostałam
                  doceniona za punktualność w spóźnieniu ("O, papuga, jesteś dokładnie
                  o tej, o której miałaś być") smile
                  Wprawdzie uroki nalewkowych rossssskoszy skutecznie utrudniały
                  zebranym słyszalność domofonu, więc po tym, jak dokładnie obejrzałam
                  guziczek z numerem dwa i powiedziałam mu, co o nim myślę (a śnieg
                  padał i padał....) zadzwoniłam do Lyliki i natychmiast zostało mi
                  otworzone, a na górze zamiast Lyliki był Baron przy drzwiach w roli
                  gospodarza - bardzo twarzowa rola smile
                  No więc weszłam, zobaczyłam zebranych Stowarzyszonych i natychmiast,
                  cholera, jakoś cieplej się zrobiło... A przecież jeszcze nie
                  zaczęłam pić...
                  A to nie od-nalewkowe, tylko od-memłonowe ciepło było i zaczęłam się
                  cieszyć zewnętrznie i wewnętrznie, bo tak dawno nie widziałam
                  Towrazystwa w takiej słusznej ilości i te paszcze uśmiechnięte
                  bardzo były cudne big_grin big_grin big_grin
                  Degustacja szła mi dobrze, załapałam się na ostatki nowości, a potem
                  na powtórki poprzedników, już degustowanych wcześniej przez Ogół, a
                  potem jeszcze na porządne porcje laureatów.... Mniam! Być może miało
                  to wpływ na fakt, że Dzidka oceniła moją jaskółkę jako "zdychającą",
                  a może wyraziła się bardiej elegancko i określiła ją jako "upadłą",
                  nie pamiętam, w każdym razie zarzucała jej brak równowagi. No cóż.
                  Ale za to jakiż przyjemny był to brak! big_grin
                  Pan Konstantin urzekł mnie uroczą przemową w języku własnym i tym,
                  że ją zrozumieliśmy smile i powzruszałam się podobieństwem językowym
                  polsko - ukraińskim, powinowactwem, wspólnymi korzeniami i w ogóle.
                  To był dla mnie ten nostalgiczny moment imprezy smile
                  W mojej ulubionej sekcji palaczy pozwoliłam sobie na fanaberię
                  nikotynową (dzięki, Kocio!) i było interesująco smile
                  Cóż, niestety, nadeszła pora, kiedy wszyscy zaczęli się rozchodzić
                  pomału (taki los tych przychodzących późno i później...).
                  Ponieważ przyszłam ostatnia, to i ostatnia wyszłam, dopytując się
                  Lyliki osiem razy, czy na pewno nie powyjmować naczyń ze zmywarki,
                  którą wcześniej załadowałyśmy brudami wespół wzespół z Gropą. Lylika
                  osiem razy odpowiedziała mi, że nie, niech one sobie poleżą, a jutro
                  z Mężydłem będą je pomału wyjmować. Kiedy Lylika przyrzekła
                  solennie, że żadnej pomocy nie potrzebuje, zamówiłam sobie pana z
                  napisem taxi na dachu. W oczekiwaniu na pana pytałam Lylikę o to,
                  kto jest kim na zdjęciach rodzinnych i zaczęłam z wielkim
                  zainteresowaniem słuchać opowieści rodowych i było to bardzo piękne
                  zakończenie wieczoru...
                  Dzięki za spotkanie, Szanowni! big_grin big_grin big_grin
                • groha Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 13:27
                  Matko kochana jedyna moja, nawet nie śmiem. Komentować zdjęć, znaczy. Bo niby
                  przymiotników raczej mi nie brakuje i spokojnie mogłabym napisać, że żarcie
                  smakowite, wybór napojów imponujący, Puchatek uroczy, całe P.T. Towarzystwo
                  śliczne oraz eleganckie i w ogóle, wszystko piękne, jak nie wiem co, ale to
                  przecież oczywiste i doskonale widoczne, więc nawet nie będę się wygłupiać.
                  Powiem więc może tylko tyle, że nie wiem dlaczego, ale wyjątkowo silne wrażenie
                  zrobiły na mnie te biedne, przywalone ciuchami i odrobinę zagubione sowy. Jakby
                  symbol abstynencji w sytuacji alkoholowej, czy coś smile
    • jotka13 Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 13:04
      Dziękuję za piękne sprawozdania i oczywiście za spotkanie.
      Przyznam się, że ten znaleziony żakiecik jest mój. Nalewki jednak
      nieźle rozgrzewają wink
      • ewa9717 Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 13:10
        No, się czyta i się tam jest!
        Kocio wystrzałowy!
        Puchatek na ręku cioci Orale patrzy na baterię z miną znawcy.
        Hm.
        • asia.sthm Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 13:22
          Kocio niech tylko w czerwonym chodzi ..... conajmniej przez trzy lata
          obowiazkowo. Potem moze sie przejesc, ale nie musi.

          Panicz Puchatek to juz taki kawaler, ze ho ho!

          A nasza Krysia bedzie starsza siostra. Gratuluje.
        • kurcgalopek Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 13:22
          Jakie piękne sprawozdania! To na pewno pod wpływem tych cudownych
          nalewek. Zdjęcia też bardzo piękne, bateria nalewek imponująca,
          podobnie jak ilość serów smile
          Ach, jak mi szkoda. Już miałam się przyznac, że to na pewno ja
          miauczałam w przedpokoju, ale Asia mnie ubiegławink
          • kocio_pierzaczek Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 15:13
            Od razu się przyznam. Miauczałam ja. Do Sławka, proszalnie, o
            zwycięską smorodinówkę. smile
            Był także kot, ktrego Puchatek zapędził gdzieś w kozi róg. Junior
            był krótko i spędzał czas głównie w bibliotece, zamknąwszzy za sobą
            drzwi. Co tam dokładnie robił, nie wiadomo.
            Zdaje się, że było wyjątkowo dużo uczestników i degustowanych
            nalewek.
            Przywiozłam do domu lekko licząc ze cztery kilo majątku TWCh. I
            kwiecie cudne, za które jeszcze raz dziękuję.
            A Oczy G0p0s ma zielone, okazało się przy bliższych oględzinach.
            • lylika Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 18:49
              Małe posumowanie nalewkowego.
              Było przemiło, choć zupełnie nietypowo. Wszyscy wszystkich słyszeli, choć nie było nawet chwili milczenia, Nawet Bbbzyta się rozgadała. Papunia paliła, Edyta wszystkich całowała, Stara.gropa i Dorka piły (Dorka nawet coś zjadła), mężydło pił, Puchatek kilka razy powiedział:TAK! (dotychczas było wyłącznie: NIE!). No, było cudnie.
              Dziękuję jeszcze raz wszystkim za tak liczne przybycie, za rekord nalewek, za piękne prezenty i kwiaty. Dziękuję za te trzy lata.
              Po wyjściu ostatniego gościa mężydło stanął na wprost nalewek, zamyślił się i po chwili powiedział: wiesz, było bardzo sympatycznie, dobrze że mamy takie Towarzystwo.
              I nalał sobie naleweczki. smile
              • se_nka0 Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 18:59
                Piękne podsumowanie smile
              • asia.sthm Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 19:05
                Piekne podsumowanie Lyliko.

                A nie mowilam, ze Mezydlo strasznie kochany?
    • dorka_31 Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 19:20
      Napiszę i ja.
      Przede wszystkim bardzo serdecznie dziękuję Dzidce za przenocowanie
      mojej osoby oraz dostarczenie mnie dziś na dworzec (co przy
      dzisiejszej pogodzie nie było bez znaczenia!).
      Bardzo miło było znowu się z Wami zobaczyć smile Spotkanko jak zwykle
      sympatyczne, rozmowy na tematy wszelakie, a i nalewki pyszne. Co
      prawda wszystkich nie próbowałam, ale kilku nie mogłam sobie
      odmówić smile Przekazanie władzy odbyło się bardzo uroczyście i
      kwieciście. Wszystko jak zwykle dokumentowałam na zdjęciach i
      postaram się je w miarę szybko podesłać (aczkolwiek sporo ich jest,
      więc może trochę to potrwać).
      • lylika Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 20:44
        Zapomniałam dodać, że zgodnie z naszą nową, świecką tradycją wszyscy goście zostali obdarowani łuskami z mojego wigilijnego karpia. Niech się darzy!
        • lylika Re: Po nalewkowym AD 2010. 10.01.10, 14:27
          Zdjęcia Dorki na Picasie.
          • ewa9717 Re: Po nalewkowym AD 2010. 10.01.10, 14:45
            No, teraz już widziałam wszystkich nalewkowych. Już myślałam, że
            ukraiński gość zaszczycił całkiem inkoguto jako ichni Kostia Bond wink
            • se_nka0 Re: Po nalewkowym AD 2010. 10.01.10, 17:00
              Zdjęcia super.Nawet kotu oczy się podejrzanie błyszczą smile
              • ter.eska Re: Po nalewkowym AD 2010. 10.01.10, 17:27
                Piękne relacje,dziękismile,Baardzo żałuję,że znów mnie z Wami nie było.Lece teraz oglądać fotki.
                • ter.eska Re: Po nalewkowym AD 2010. 10.01.10, 17:37
                  Zdjęcia cudo,dziękismile
                  • orale Re: Po nalewkowym AD 2010. 10.01.10, 19:09
                    Zdjęcie nr 15 (by Dorka) budzi mój szczery zachwyt. Stara Gropa w
                    mistrza Jodę się zabawiasmile
                    • stara.gropa Re: Po nalewkowym AD 2010. 10.01.10, 19:21
                      Ciekawe co mi się wtedy stało? smile
                      • kocio_pierzaczek Re: Po nalewkowym AD 2010. 10.01.10, 22:23
                        Odganiałaś złe duchy?
                    • edeka5 Re: Po nalewkowym AD 2010. 10.01.10, 22:23
                      Też mnie to zdjęcie zaskoczyło. Nie zauważyłam co też Gropa zauroczała.
                      • ewa9717 Uprasza się 12.01.10, 09:36
                        o dokładny przepis, wedle którego powstał zwycięski trunek!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka