cytrynka6543 08.01.10, 23:10 Nie wytrzymię,no nie wytrzymię!!!! Zdradźcie: kto? kogo? kiedy? dlaczego? i za co??? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
cytrynka6543 Re: Po nalewkowym AD 2010. 08.01.10, 23:16 Proszę się zameldować kto żyw! I o zdjęcia z tej imprezy prosimy,baaaaardzo! Koniecznie!!!! Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Po nalewkowym AD 2010. 08.01.10, 23:23 No, myślę, że po tak bogato obsadzonym konkursie zdjęcia jutro. Najwcześniej koło południa Musisz się zakałaszniczyć, czyli uzbroić. W cierpliwość. Odpowiedz Link
cytrynka6543 Re: Po nalewkowym AD 2010. 08.01.10, 23:38 Hm,do dobrze,uzbroję się. Szyszak albo kolczuga wystarczą? Odpowiedz Link
lylika Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 00:34 Podaję listę obecności w kolejności najzupełniej przypadkowej. Baron, Edyta, G0p0s, Jotka, Bumbecka + Bumbecka, Kocio, Migos, Puchatek, Dzidka, Eulalija, Edeka, Sławek, Stara.gropa, Dorka, Xkropka, Bbbzyta, Archeolog, Papunia, mężydło i ja. Chyba nikogo nie pominęłam? Odpowiedz Link
lylika Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 00:38 Wyskoczyłam z tą listą jak Filip z konopi. (wolno czytam, bo wolno piszę. ))) Odpowiedz Link
lylika Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 00:42 Był toast za nieobecne duszyce, ale nie wszyscy spełniali jednocześnie bo się ciągle rozłazili jak wszy po kołnierzu. UWAGA! Ktoś zostawił żakiecik! Papunia to skomentowała: Ty to masz dobrze z tymi przyjęciami. Zawsze coś ktoś zostawi. Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 00:23 Meldują się pierwsze (nadal) żywe! Czyli Dorcia i ja, już w domu z kotami Było super, super, super Cała masa osób Zgodnie z Tradycją, sprawozdanie powinna napisać świeżynka, czyli w tym wypadku Konstantin Ale proponuję mu darować na ten raz, może się później dopisać (Konstantin, jeszcze raz powtórzę, że było bardzo miło Ciebie poznać). Uczestnicy Nalewkowego: Lylika, Gospodyni Mężydło Kocio Prezesik Migos Puchatek Orale G0p0s Edeka Sławek Dorka Jottka Xkropka i pół Stara Gropa Bumbeckie Dwa Baron!!! Eulalijska BBzyta Konstantin Papuga i niżej podpisana Nalewek było 23. Ze szczególnym wskazaniem na tę dwudziestą trzecią G0p0s wyjaśni Sławek był Polewoj Wyglądało to tak, że Sławek rozprowadzał kolejne nalewki po kieliszkach, po czym Stara Gropa odbierała od nas punktację poszczególnych trunków. W skali 1-5. Natychmiast po przegustowaniu jednego rodzaju, wspomagany przez Orale Sławek rzucał się z kolejną flaszką na nasze kielonki. Co 4-5 nalewek robiliśmy przerwę na zagrychę Trzecie miejsce zajęła aroniówka. Drugie - smorodinówka. Pierwsze - eeeee... bbzytówka Bbzytko, przepraszam, ale nie pamiętam nazwy (wstydzi się). Po czym zastosowaliśmy patent Eurowizyjny by Papunia: Wszyscy musieli wysłuchać tych piosenek, które zajęły miejsca na podium na Eurowizji! Innymi słowy: - najpierw wypiliśmy po kieliszku Trzeciego Miejsca, - potem wypiliśmy po kieliszku Drugiego Miejsca, - no i wreszcie wypiliśmy po kileiszku PIERWSZEGO MIEJSCA! Parę osóbek nie piło, z rozmaitych powodów, jeno wdychało podstawiane im pod nos opary. Była jeszcze interesująca rozmowa na temat tego, gdzie znajduje się silikon, czy się pali, czy się topi - i to wszystko w odpowiedzi na toast ex-Szefowej A Konstantin to przemiły, ciepły i dowcipny przyjaciel Bbzytki z Ukrainy, który pięknie wpasował się w nasze grono. I pięknie Bbzyta opowiedziałą historię ich przyjaźni Poetycka Bbzyta - to nowość! O czym zawiadamia przed snem Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 00:51 Bardzo mi się to podobuje, no ale na największy szacun zasługuje Puchatek. Że przetrzymał Odpowiedz Link
cytrynka6543 Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 01:01 No ba! Mamusia została wybrana Prezesem,no to Puchatek nie miał wyboru! Delfin musiał przetrzymać choćby_nie _wiem_co! Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 01:05 Przyznaję. Ile mógł, tyle przetrzymał Odpowiedz Link
g0p0s Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 01:24 Za siedmioma rozkopanymi ulicami, za siedmioma rozgrzebanymi wiaduktami odbyło się w siedzibie PPL (Pani Prezes Lyliki) spotkanie nalewkowo-ingresowe. Obecnością zaszczycili: Lylika i Stefan.maria, Stara.gropa, Kocio i Migos vel Pantaczer z Puchatkiem, Edeka i Sławek, Orale, Jotka, Bumbecka z Ewą, Xkropka, Baron, Dorka, Dzidka, Bbbzyta z Kostkiem, Eulalija, Papuga i ja. Jak coś pokręciłem, to proszę o erratę. Jak ustaliliśmy w innym wątku, w porządnym domu powinien być baron, tak więc Baron był na tym wyjątkowym spotkaniu odźwiernym i witał wszystkich przybywających w progach. Początkowe cmok cmok koncentrowało się w kuchni, przy barku i zaopatrywanego w wiktuały stołu. Jak już się jako tako ogarnęliśmy nastąpiła część oficjalna. PPL odebrała od nas (oddaliśmy dobrowolnie!) liczne podziękowania i wyrazy oraz upominki i kwiaty. Wzruszenie nie pozwoliło jej ścisnąć nas za gardła. Następnie Kocio już jako Nowa Pani Prezes przyjęła gratulacje, kwiecia, insygnia i dokumenty. Było godnie, podniośle i niepoważnie. Jak to u nas. Dobra, my tu gadu, gadu a nalewki szkłem przechodzą. Zaczęła się degustacja. Poprzedziła ją dyskusja o metodzie oceny. Wygrały stopnie. Niestety nie przeszedł preferowany przeze mnie Celsjusz, tylko stara skala szkolna, od 1 do 5. Barkiem zarządzali i polewali Orale i Sławek. Starali się ustalić kolejność od słodkich do wytrawnych. Po rozlaniu i degustacji badanego produktu każdy mówił swoją subiektywną ocenę, a Stara.gropa prowadziła ewidencję i skomplikowane obliczrnia statystyczne. Trzeba dodać, że dopełniała zobowiązania noworocznego i własnymi usty brała udział w testach. Pewnie z tego powodu padały pytania: o, masz osiem palców u jednej ręki? Na następnym nalewkowym mamy mieć tabliczki z numerkami, jak dawniej w łyżwach. Po chyba 3 kolejce zbierającą głosy Starą.gropę przystopowało, bo zauważyła siedzącego wśród nas jakby nigdy nic obcego faceta. Nie uwierzyła, że to już zgubne oznaki nałogu i spytała kto zacz. To Bbbzyta wślizgnęła się niezauważalnie wraz ze swoim znajomym z dawnych czasów, którego teraz ponownie spotkała. To ukraiński archeolog. On mówił po swojemu, my po swojemu i wsio wpariadkie. Gdyby alkoholu było więcej, to nawet byśmy różnicy języków nie spostrzegli. Degustacja trwała. Na stole były liczne przegryzki: winogrona, talarki, krakersy, ogórki, chlebek, wędliny, sery, sery, sery, sery... Czy Lylice uda się sernik z serów pleśniowych? Wtręt o wędlinach. Wędzenia ojca Orale. Mistrzostwo świata, złoty medal olimpijski, zwycięstwo w Lidze Mistrzów... Co kilka nalewek przerwa na regenerację kubków smakowych i papierosa. A potem znów do obowiązków. I tak w koło Macieju i dookoła Wojtek. Kostek wygłosił toast. Po swojemu. Bardzo nas skomplementował za takie jajcarskie spotkania. Obiecał propagować na Ukrainie taki luz. Chmielewską też obiecał zacząć czytać. Pażyjom, uwidym. Ale bardzo sympatyczny gość. Lylika wygłosiła toast, polskie tłumaczenie gruzińskiego. W trakcie jego wygłaszania rozgorzała dyskusja o drewnianych urnach. Jak to u nas. Toast jakoś udało się kompromisowo dokończyć. Papudze udało się wypalić chyba 8 papierosa w życiu, który w dodatku nie zgasł w trakcie. Potrafi puszczać V. Nie zalecam tej drogi, ale gdyby tak dołożyła O i szybkie VV to może Volkswagen by się skusił? Piszcie swoje sprawozdania! Odpowiedz Link
se_nka0 Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 09:21 Sprawozdania miodzik, spotkanie jeszcze większy - to wiadomo! Tylko w pewnym momencie mnie zamroziło.Niech Kostek Chmielewską zacznie czytać nie oglądać!Obejrzy sobie ze 2 adaptacje i mammamia.. Wierzę, że Bbbzyta nakieruje przyjaciela na właściwe ścieżki Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 09:54 No pięknie, kurna, pięknie! Teraz tylko czekać, aż Lylika dojdzie do siebie, bo chyba miała najdalej, jak to gospodyni... Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Po nalewkowym AD 2010. 11.01.10, 08:45 bumbecki napisała: > Bumbecka z Anią nie z Ewą Już rozróżniam Bumbecke, ale nie wiem, która Bumbecko, a która z Anią > Odpowiedz Link
stara.gropa Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 09:59 Tekst wieczoru nalewkowego: Lylika - Czy to Szkorbut przyszedł? Osoby siedzące obok patrzą na nią ze zdziwieniem. Lylika - Bo coś miauczy w przedpokoju. Odpowiedz Link
orale fabularyzowane sprawozdanie- długa forma 1 09.01.10, 10:48 Pociąg nie przyjechał. Cholera jasna, chciałam do Lyliki dotrzeć wcześniej, żeby choć trochę pomóc. No nareszcie, coś stukocze, może jednak zdążę. W olbrzymiej torbie taszczonej na przyjęcie urwały się rączki, nie wytrzymały ciężaru nalewek. Z torbą w objęciach, kwieciem w zębach, przez śniegi i zaspy, nareszcie dotarłam. Czym przycisnąć domofon? Łokciem się nie daje, czołem się nie daje, nos za miękki. Udało się, brodą. - Haloooo – w domofonie odezwał się męski seksowny głos. - Edyta, Edyta – wysapałam imię, zamiast tradycyjnego szkorbut, szkorbut. - Ale jaka Edyta ? - Otwieraj kochany, bo mnie z rąk leci – papierowe torbajło zaczęło objawiać chęć rozsypania się w drobny mak. - No, ale kto? Zabiję, zabiję jak nic jak się jeszcze chwilę tak ze mną podroczy. Jeszcze tylko schody przede mną i koniec. Te schody też niezłe, mają co prawda barierkę, ale im więcej człowiek ma bagażu tym dłuższe i bardziej strome. Baron wychylony wdzięcznie w drzwiach na mój widok ruszył do pomocy, przejął kwiecie. - Nie ściągaj butów – poinstruował mnie w przedpokoju. – Szefowa nie pozwala, sam muszę chodzić w kozakach. Gospodynię zastałam przy krojeniu serów. Kilka było już pokrojonych, kilka czekało w kolejce. - Obawiam się, czy nie zabraknie – Lalika była wyraźnie zaniepokojona. - Zaraz ci pomogę, tylko ibuprom wezmę, bo głowa mi chyba pęknie. Po dyskusji nad sposobem krojenia (trójkąciki czy plasterki), oraz wyborem stosownej deski do ułożenia zabrałam się do roboty. Co chwila terkotał dzwonek do drzwi. W przedpokoju i salonie trwało jakieś zamieszanie. Każdy wchodzący do kuchni witany był pytaniem, masz ser? Towarzystwo schodziło się i schodziło, powitaniom i buziaczkom nie było końca. W końcu Baron zapytał. - A co ty się tak ze wszystkimi całujesz, odbiło ci? - Cicho, chlapnęłam już sobie kieliszeczek i daję radę. Jotka przejęła ode mnie nóż i kroiła dalej. Butelek o różnych kształtach przybywało i przybywało. - Co za zapach – stwierdził Baron nostalgicznie – spokojnie mogłem zdjąć buty. Poziom hałasu w pozostałych częściach mieszkania wzrósł gwałtownie. Aaaa, przybyli Kocio, Pantaczer i Puchatek. Kocio w czerwonej sukience, czerwonych szpilkach prezentowała się nad wyraz elegancko. W dłoniach dzierżyła tort. Mniam, jaki piękny. - Starczy już, resztę serów odłóżcie na blat. – Lylika rzuciwszy fachowo okiem, że dwie ogromne dechy wystarczą. Ustawiliśmy się dookoła stołu. Kocio nakazała ciszę. Do salonu wkroczył Pantaczer objuczony olbrzymim koszem czerwonych róż. Lylika zbaraniała i usiłowała ukryć wzruszenie. - Stefan, aparat – zdołała powiedzieć Nastąpiły mowy i przemowy. Kwiecie ustawiono w kącie. Szefowa zabrała się za odpakowywanie prezentu przewiązanego jedwabiem. - Jaki piękny album – podarunek wyraźnie trafił w gust. Kolejne osoby przystępowały do wręczania wiechciów i drobnych upominków. Kocio po raz kolejny nakazała ciszę. - W podziękowaniu za trud trzyletniego viceprezesowania mamy tu jeszcze coś dla Orale. No drodzy państwo, zupełnie się tego nie spodziewałam. Piękny jedwabny szaliczek wylądował na mojej szyi. Głos zabrała ustępująca Pani Prezes. Drżącym jeszcze głosem, przekazała nowej Pani Prezes władzę i życzenia powodzenia na nowej drodze życia. Bukiet czerwonych róż wylądował w objęciach Kocia. Następnie zostały przekazana insygnia oraz majątek TWCh. Ubierała się tego wszystkiego przez lata całkiem niezła ilość. Odpowiedz Link
orale Re: fabularyzowane sprawozdanie- długa forma 2 09.01.10, 10:49 - Można już jeść? – zadałam pytanie patrząc łakomie na stół. - Jak oceniamy?- Stara Gropa postanowiła uporządkować spotkanie. Propozycje padały różne, od oceny opisowej do stopni Celsjusza. Dzidka zdecydowanie poparła ocenę punktową i na tym stanęło. Skala: 1 – będę wymiatać 2 – interesujące 3 - dobre, ale mogłoby być lepsze 4 – bardzo, bardzo dobre 5 – niebo w gębie Razem ze Sławkiem ustawiliśmy w strategicznym miejscu, przy bufecie. 23 nalewki, niezłe wyzwanie. Jako pierwszą chwyciłam chyba pigwówkę i ruszyłam polewać. Przy drzwiach stał jakiś obcy mężczyzna. - Edyta – przedstawiłam się grzecznie - Konstantin – odpowiedział pan i karnie podstawił kieliszek. Razem ze Sławkiem krążyliśmy z butelkami. Gropa sumiennie zapisywała oceny, popijając nalewki. Przy trzeciej rundzie otworzyła szerzej oczy, zamrugała i intensywnie wpatrzyła się w nową postać. - Czy ja mam już omamy, czy widzę jakiegoś obcego mężczyznę? Bbzyta przystąpiła to prezentacji. Bardzo poetycko opowiedziała o nawiązaniu przyjaźni z nowoprzybyłym. Kiedy zaczęła opowiadać, że po trzydziestu latach odnowili stosunki zapanowała ogólna wesołość. Bardzo intymne wyznania, no no… Konstanty mówił po ukraińsku, my po polsku, ale zupełnie nam to nie przeszkadzało. Ponieważ na początek poszły trunki słodki i delikatne, po jakimś czasie zażądaliśmy przerwy. Klub miłośników nikotyny ruszył do palarni, pozostali zajęli się jedzeniem. Niezawodny Gopos usadowił się przy komputerze i sprawozdawał na żywo. - No chodźcie już – od stołu było słychać nawoływania. – Jeszcze dużo przed nami do wypicia. - Czy to jest słodkie? – zapytał Baron z przerażeniem podstawiając kieliszek pod kolejną buteleczkę. Piliśmy i ocenialiśmy, piliśmy i gadaliśmy, piliśmy i ……… Co jakieś 6-7 prób robiliśmy przerwy. Tematy w palarni robiły się coraz ciekawsze. W po pewnym czasie przyszła pora na sprośne dowcipy. Humory dopisywały wszystkim, ale nie ma co się dziwić. W tak pełnym gronie nie widzieliśmy się chyba od wiosny. Punkt 21 przybyła spóźniona Papunia. Szybko, a nawet bardzo szybko przystąpiła do nadrabiania zaległości. Degustowała i na bieżąco i wstecznie. Kolejną przerwę postanowiła wykorzystać na czynną naukę palenia papierosów. - Umiem puszczać kółeczka – stwierdziła zachwycona – Teraz spróbuję czy V mi wyjdzie. Tempo nadrabiania zaległości wyraźnie zaczęło mieć znaczenie. Zrobiło się wspomnieniowo. Zaczęliśmy od historii Goposa na forum i jego pierwszych pojawień. - Jak go pierwszy raz zobaczyłam, to przede wszystkim zwróciłam uwagę na jego piękne oczy – powiedziała Dzidka zaciągając się papierosem. – Zobaczcie jakie są wschodnie i jakie on ma piękne rzęsy. Razem z Papuzią nachyliłyśmy się nad siedzącym przed komputerem Goposem i z odległości 30 cm zaczęłyśmy wgląd. - Noooooo, popatrz ma oczy, a ja nie zwróciłam na to wcześniej uwagi – Papunia zgodziła się z oceną. Degustacja dobiegła końca. Wypiliśmy 22 nalewki, na końcu przepijając sokiem z ogórków, który po tych wszystkich słodkością wzbudził wybuch entuzjazmu. Gropa ogłosiła wyniki. Wielką wygraną została Bbzyta, jej pigwówka została uznana za doskonałość. Na drugim miejscu uplasowała się smorodinówka Xkropki (ta kobieta powinna być nieustająco w ciąży, pięknie wygląda). Wbrew moim wcześniejszym obawom, że będzie to zajzajer powyżej 60%, okazała się czymś wyjątkowym. Dobór proporcji słodyczy, smaku owoców oraz zawartości procentów był idealny. Przepisu nie chciała podać, twierdząc, że zrobiła to na język. Trzecią lokatę zajęła aroniówka Gropy (prywatnie mój numer 1). Po spełnieniu obowiązku mogliśmy skupić się na przyjemnościach, czyli czas rozpocząć drugą kolejkę. Gopos zaproponował ustawienie nalewek w kółko i picie do końca. Jako pierwszy imprezę opuścił Baron, odległe miejsce zamieszkania bywa niestety uciążliwe. Co jakiś czas ktoś się żegnał. Kiedy zostało nas już tylko kilkoro, zauważyliśmy w kuchni tort. O kurczę już wychodzę i nie zdążę (ostatni autobus odjeżdża stanowczo za wcześnie), a tak chciałam spróbować. - A kto pomoże mi w sprzątaniu - Lylika wyraźnie się zaniepokoiła. - Będzie dobrze- uspokoiłam ją, Jotka obiecała, że się tym zajmie, a na niej jak na Zawiszy. Upojona alkoholem wykonałam wszystkie dziubaski i całuski pożegnalne bez żadnego stresu. Jaka szkoda, że muszę już wychodzić. KON IEC PS. Opis nie oddaje nawet ćwierci wydarzeń i rozmów jakie się odbyły. Spotkanie nalewkowe to temat na całe opowiadanie. Bardzo dziękuję Państwu za mile spędzony wieczór, a Gospodyni za sama wie co Odpowiedz Link
groha Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 11:21 Hospodi pomiłuj, od tak dawna czułam się jakoś dziwnie i nie byłam w stanie dojść czego mi brakuje w organizmie, aż wreszcie dzisiaj wiem - takich sprawozdań mi brakowało! Bo że Goposowe mają wybitne działanie terapeutyczne, to wiedziałam od dawna, ale Oralowe, to całkiem nowa generacja leków jednak. A gdy jeszcze dodałam sobie do świadomości te wczorajsze toasty za nieobecnych, to z mety poczułam się zdrowa, jak młody byk. Byczyca. No, krowa, znaczy. Dziękuję państwu bardzo Odpowiedz Link
lylika Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 11:29 Edyta, przeszłaś samą siebie. Bravissimo! Odpowiedz Link
lylika Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 11:50 Zdjęcia z nalewkowego na Picasie. Zapraszam do komentowania. Odpowiedz Link
orale Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 12:04 dzielna kobieta zdjęcia super. Nie mam czasu komentować. Muszę do sklepu (zostawiłam papierosy wczoraj) i odgarnąć śnieg z chodnika, bo jak mi się ktoś przewróci jak Eulalijska, to mogę się nie wypłacić. Ot uroki posiadania własnego domu Odpowiedz Link
stara.gropa Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 12:31 Najbardziej podoba mi się zdjęcie nr 2. Bateria ślicznych butelek stojących równo w kolejce, żeby je wypić. Szkoda, że nie ma zdjęcia co z nich zostało po zakończeniu imprezy, puste, bez zakrętek, poprzewracane. Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 12:57 Alez tu pieknego czytania dzisiaj! Bylam z wami wczoraj. Moze to mnie Lylika slyszala z przedpokoju. Duchom to czasem dziwne dzwieki wychodza. Zdjecia cudne. Lece jeszcze raz oczy napatrzec. Odpowiedz Link
se_nka0 Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 12:58 Dzięki za zdjęcia.Zdjęcie nr 12 - to jest to ! Odpowiedz Link
papuga_ara Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 13:21 Dotarłam punkt 21.00, od razu pochwalona przez Towarzystwo za punktualność. Ha! Ja to mam dobrze - spóźniłam się, a zostałam doceniona za punktualność w spóźnieniu ("O, papuga, jesteś dokładnie o tej, o której miałaś być") Wprawdzie uroki nalewkowych rossssskoszy skutecznie utrudniały zebranym słyszalność domofonu, więc po tym, jak dokładnie obejrzałam guziczek z numerem dwa i powiedziałam mu, co o nim myślę (a śnieg padał i padał....) zadzwoniłam do Lyliki i natychmiast zostało mi otworzone, a na górze zamiast Lyliki był Baron przy drzwiach w roli gospodarza - bardzo twarzowa rola No więc weszłam, zobaczyłam zebranych Stowarzyszonych i natychmiast, cholera, jakoś cieplej się zrobiło... A przecież jeszcze nie zaczęłam pić... A to nie od-nalewkowe, tylko od-memłonowe ciepło było i zaczęłam się cieszyć zewnętrznie i wewnętrznie, bo tak dawno nie widziałam Towrazystwa w takiej słusznej ilości i te paszcze uśmiechnięte bardzo były cudne Degustacja szła mi dobrze, załapałam się na ostatki nowości, a potem na powtórki poprzedników, już degustowanych wcześniej przez Ogół, a potem jeszcze na porządne porcje laureatów.... Mniam! Być może miało to wpływ na fakt, że Dzidka oceniła moją jaskółkę jako "zdychającą", a może wyraziła się bardiej elegancko i określiła ją jako "upadłą", nie pamiętam, w każdym razie zarzucała jej brak równowagi. No cóż. Ale za to jakiż przyjemny był to brak! Pan Konstantin urzekł mnie uroczą przemową w języku własnym i tym, że ją zrozumieliśmy i powzruszałam się podobieństwem językowym polsko - ukraińskim, powinowactwem, wspólnymi korzeniami i w ogóle. To był dla mnie ten nostalgiczny moment imprezy W mojej ulubionej sekcji palaczy pozwoliłam sobie na fanaberię nikotynową (dzięki, Kocio!) i było interesująco Cóż, niestety, nadeszła pora, kiedy wszyscy zaczęli się rozchodzić pomału (taki los tych przychodzących późno i później...). Ponieważ przyszłam ostatnia, to i ostatnia wyszłam, dopytując się Lyliki osiem razy, czy na pewno nie powyjmować naczyń ze zmywarki, którą wcześniej załadowałyśmy brudami wespół wzespół z Gropą. Lylika osiem razy odpowiedziała mi, że nie, niech one sobie poleżą, a jutro z Mężydłem będą je pomału wyjmować. Kiedy Lylika przyrzekła solennie, że żadnej pomocy nie potrzebuje, zamówiłam sobie pana z napisem taxi na dachu. W oczekiwaniu na pana pytałam Lylikę o to, kto jest kim na zdjęciach rodzinnych i zaczęłam z wielkim zainteresowaniem słuchać opowieści rodowych i było to bardzo piękne zakończenie wieczoru... Dzięki za spotkanie, Szanowni! Odpowiedz Link
groha Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 13:27 Matko kochana jedyna moja, nawet nie śmiem. Komentować zdjęć, znaczy. Bo niby przymiotników raczej mi nie brakuje i spokojnie mogłabym napisać, że żarcie smakowite, wybór napojów imponujący, Puchatek uroczy, całe P.T. Towarzystwo śliczne oraz eleganckie i w ogóle, wszystko piękne, jak nie wiem co, ale to przecież oczywiste i doskonale widoczne, więc nawet nie będę się wygłupiać. Powiem więc może tylko tyle, że nie wiem dlaczego, ale wyjątkowo silne wrażenie zrobiły na mnie te biedne, przywalone ciuchami i odrobinę zagubione sowy. Jakby symbol abstynencji w sytuacji alkoholowej, czy coś Odpowiedz Link
jotka13 Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 13:04 Dziękuję za piękne sprawozdania i oczywiście za spotkanie. Przyznam się, że ten znaleziony żakiecik jest mój. Nalewki jednak nieźle rozgrzewają Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 13:10 No, się czyta i się tam jest! Kocio wystrzałowy! Puchatek na ręku cioci Orale patrzy na baterię z miną znawcy. Hm. Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 13:22 Kocio niech tylko w czerwonym chodzi ..... conajmniej przez trzy lata obowiazkowo. Potem moze sie przejesc, ale nie musi. Panicz Puchatek to juz taki kawaler, ze ho ho! A nasza Krysia bedzie starsza siostra. Gratuluje. Odpowiedz Link
kurcgalopek Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 13:22 Jakie piękne sprawozdania! To na pewno pod wpływem tych cudownych nalewek. Zdjęcia też bardzo piękne, bateria nalewek imponująca, podobnie jak ilość serów Ach, jak mi szkoda. Już miałam się przyznac, że to na pewno ja miauczałam w przedpokoju, ale Asia mnie ubiegła Odpowiedz Link
kocio_pierzaczek Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 15:13 Od razu się przyznam. Miauczałam ja. Do Sławka, proszalnie, o zwycięską smorodinówkę. Był także kot, ktrego Puchatek zapędził gdzieś w kozi róg. Junior był krótko i spędzał czas głównie w bibliotece, zamknąwszzy za sobą drzwi. Co tam dokładnie robił, nie wiadomo. Zdaje się, że było wyjątkowo dużo uczestników i degustowanych nalewek. Przywiozłam do domu lekko licząc ze cztery kilo majątku TWCh. I kwiecie cudne, za które jeszcze raz dziękuję. A Oczy G0p0s ma zielone, okazało się przy bliższych oględzinach. Odpowiedz Link
lylika Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 18:49 Małe posumowanie nalewkowego. Było przemiło, choć zupełnie nietypowo. Wszyscy wszystkich słyszeli, choć nie było nawet chwili milczenia, Nawet Bbbzyta się rozgadała. Papunia paliła, Edyta wszystkich całowała, Stara.gropa i Dorka piły (Dorka nawet coś zjadła), mężydło pił, Puchatek kilka razy powiedział:TAK! (dotychczas było wyłącznie: NIE!). No, było cudnie. Dziękuję jeszcze raz wszystkim za tak liczne przybycie, za rekord nalewek, za piękne prezenty i kwiaty. Dziękuję za te trzy lata. Po wyjściu ostatniego gościa mężydło stanął na wprost nalewek, zamyślił się i po chwili powiedział: wiesz, było bardzo sympatycznie, dobrze że mamy takie Towarzystwo. I nalał sobie naleweczki. Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 19:05 Piekne podsumowanie Lyliko. A nie mowilam, ze Mezydlo strasznie kochany? Odpowiedz Link
dorka_31 Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 19:20 Napiszę i ja. Przede wszystkim bardzo serdecznie dziękuję Dzidce za przenocowanie mojej osoby oraz dostarczenie mnie dziś na dworzec (co przy dzisiejszej pogodzie nie było bez znaczenia!). Bardzo miło było znowu się z Wami zobaczyć Spotkanko jak zwykle sympatyczne, rozmowy na tematy wszelakie, a i nalewki pyszne. Co prawda wszystkich nie próbowałam, ale kilku nie mogłam sobie odmówić Przekazanie władzy odbyło się bardzo uroczyście i kwieciście. Wszystko jak zwykle dokumentowałam na zdjęciach i postaram się je w miarę szybko podesłać (aczkolwiek sporo ich jest, więc może trochę to potrwać). Odpowiedz Link
lylika Re: Po nalewkowym AD 2010. 09.01.10, 20:44 Zapomniałam dodać, że zgodnie z naszą nową, świecką tradycją wszyscy goście zostali obdarowani łuskami z mojego wigilijnego karpia. Niech się darzy! Odpowiedz Link
ewa9717 Re: Po nalewkowym AD 2010. 10.01.10, 14:45 No, teraz już widziałam wszystkich nalewkowych. Już myślałam, że ukraiński gość zaszczycił całkiem inkoguto jako ichni Kostia Bond Odpowiedz Link
se_nka0 Re: Po nalewkowym AD 2010. 10.01.10, 17:00 Zdjęcia super.Nawet kotu oczy się podejrzanie błyszczą Odpowiedz Link
ter.eska Re: Po nalewkowym AD 2010. 10.01.10, 17:27 Piękne relacje,dzięki,Baardzo żałuję,że znów mnie z Wami nie było.Lece teraz oglądać fotki. Odpowiedz Link
orale Re: Po nalewkowym AD 2010. 10.01.10, 19:09 Zdjęcie nr 15 (by Dorka) budzi mój szczery zachwyt. Stara Gropa w mistrza Jodę się zabawia Odpowiedz Link
edeka5 Re: Po nalewkowym AD 2010. 10.01.10, 22:23 Też mnie to zdjęcie zaskoczyło. Nie zauważyłam co też Gropa zauroczała. Odpowiedz Link
ewa9717 Uprasza się 12.01.10, 09:36 o dokładny przepis, wedle którego powstał zwycięski trunek! Odpowiedz Link