04.12.14, 09:22
Zakładam nowy wątek, bo ten z 'Co nam się we wnuczce podoba?' zanadto się rozrósł i nieco zepchnął na margines kwestię WdO.

< Jeśli ktoś ma wieloosobową, kochającą rodzinę i mimo to czuje się 'samotny' - t
o, moim zdaniem jest właśnie dramatyzowanie >
Zua.Laura napisała:
Sęk w tym, że ona nie ma kochającej rodziny i - moim zdaniem - nie tylko czuje się samotna, ale i rzeczywiście jest samotna.

No i tu się nie zgodzę. Czym przejawia się miłość rodziny? Przecież nie powtarzaniem w kółko 'Kocham cię, dziubasku'... Ja tę miłość widzę tak:
Dziadek przygotowuje Laurze śniadania (jogurt wyjęty zawczasu z lodówki, żeby nie był za zimny, świeża bułeczka)
Mama z nią rozmawia (ok, o łyżkach, ale jednak), wysyła na wakacje, żeby 'pooddychała sobie morskim powietrzem', robi śniadania do szkoły (okropna scena, kiedy Laura tych kanapek nie zabiera w TiR: 'na złość babci odmrożę sobie uszy'), 'na chybcika wykańcza kostium do jasełek'
Cała rodzina ogląda przedstawienie na motywach 'Kopciuszka' (z 'wielką rolą Tygryska'), i jeszcze bije brawo (Pulpecja)
Ktoś pyta 'czy ty aby nie jesteś chora', ktoś inny komentuje 'ale ci się te oczy pod kapturem świecą', no i te zwroty 'Tygrysku, kochaneczku' czy 'moja ukochana wnuczka'... Naprawdę, ja tę miłość widzę, tyle że nie dosłownie.

> Proszę bardzo: zafarbowała włosy na zielono - zero reakcji, komentarza. Ryknęła
> na mamę '...cholernym Tygryskiem' - zero reakcji.
Zua.Laura napisała: Brak reakcji to przecież nie dowód akceptacji?

Ja akceptację widzę właśnie w braku krytyki.

Zua.Laura napisała: Tu tylko na szybko przypomnienie innej rodziny, gdzie metody wychowawcze leżą i kwiczą a dziecko zachowuje się źle. Elka - która, przypomnę, wyzywa Terpentulę od handlar - bez względu na swoją osobowość, zachowania czy wady, nigdy nie traci akceptacji Cyryla i Metodego. Metody nie akceptuje wielu jej zachowań i przeciwdziała im (np. udaremnia zamiar przejażdżki z Baltoną), ale zawsze akceptuje Elkę jako osobę, to jego oczko w głowie.

No i znowu: Elka sama siebie akceptuje, dlatego nie ma problemów.

Zua.Laura napisała: Dodam dla porządku oczywiste: jestem za wychowywaniem i "okiełznywaniem" dzieci, taka rola rodzica. Ale nigdy nie przyjmę, że ta rola sprowadza się do prostego przekazywania "nie rób tak, robisz źle, masz być taki a nie taki". Trzeba myśleć, obserwować, szukać przyczyn złego zachowania dziecka, dostrzegać, z czym ma problem, wzmacniać słabsze strony, tłumaczyć, pokazywać skutki, uczyć granic (np. po co one są i jak ich przekraczanie odbija się na innych i sprawcy), itd. I rozróżniać, które foremkowanie jest rzeczywiście potrzebne dziecku i otoczeniu, a które jest jedynie naginaniem go do osobistych oczekiwań, taką realizacją własnej wizji dziecka.

Tu się zgadzam w 100%

Zua.Laura napisała: Reszta o Laurze in spe.

Czekam :-)
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Laura 04.12.14, 09:33
      okres , w ktorym czuje sie samotna i niezrozumiana, przezywa kazda chyba nastolatka, pamietamy przeciez Cesie z jej "nikt mnie nie rozumie, nikt mnie nie kocha!"
      ale dziecko potrzebuje przede wszystkim poczucia bezpieczenstwa, a tego Laurze imho brak
      na poczucie bezpieczenstwa skladaja sie rozne czynniki, m.in. jasno okreslone reguly i granice
      Laurze tego dotkliwie brak, ona testuje rodzine posuwajac sie coraz dalej i kazdy jej ustepuje, zatem dziecko wysnuwa wniosek "boja sie mnie, a wiec nie kochaja", "pozwalaja na wszystko, a wiec im na mnie nie zalezy"
      • yackandandah22 Re: Laura 04.12.14, 09:43
        No ale kiedy podsłuchała Natalię mówiącą 'Tygrysek mnie przeraża', to 'uśmiechnęła się z zadowoleniem'... I w którym miejscu stwierdziła, że rodzinie na niej nie zależy? Kiedy pomyślała o 'wieloosobowej, kochającej rodzinie, ale kto by ją tam liczył'?
        Cesiny bunt wypadł o wiele bardziej realistycznie, i... sympatycznie (zwłaszcza reakcja rodziny: 'Kochamy cię, Cesiu, panie tego"...)
    • bupu Re: Laura 04.12.14, 16:59
      yackandandah22 napisał(a):

      > No i tu się nie zgodzę. Czym przejawia się miłość rodziny? Przecież nie powtarz
      > aniem w kółko 'Kocham cię, dziubasku'... Ja tę miłość widzę tak:
      > Dziadek przygotowuje Laurze śniadania (jogurt wyjęty zawczasu z lodówki, żeby n
      > ie był za zimny, świeża bułeczka)
      > Mama z nią rozmawia (ok, o łyżkach, ale jednak), wysyła na wakacje, żeby 'poodd
      > ychała sobie morskim powietrzem', robi śniadania do szkoły (okropna scena, kied
      > y Laura tych kanapek nie zabiera w TiR: 'na złość babci odmrożę sobie uszy'), '
      > na chybcika wykańcza kostium do jasełek'
      > Cała rodzina ogląda przedstawienie na motywach 'Kopciuszka' (z 'wielką rolą Tyg
      > ryska'), i jeszcze bije brawo (Pulpecja)
      > Ktoś pyta 'czy ty aby nie jesteś chora', ktoś inny komentuje 'ale ci się te ocz
      > y pod kapturem świecą', no i te zwroty 'Tygrysku, kochaneczku' czy 'moja ukocha
      > na wnuczka'... Naprawdę, ja tę miłość widzę, tyle że nie dosłownie.

      No mosz. Przygotowywanie posiłków, troska o zdrowie, robienie kostiumów i wysyłanie wakacji, to nie są dowody wstrząsającej miłości, tylko najzwyczajniejsze wypełnianie obowiązków macierzyńskich przez Gabę.

      > > Proszę bardzo: zafarbowała włosy na zielono - zero reakcji, komentarza. R
      > yknęła
      > > na mamę '...cholernym Tygryskiem' - zero reakcji.
      > Zua.Laura napisała: Brak reakcji to przecież nie dowód akceptacji?
      >
      > Ja akceptację widzę właśnie w braku krytyki.

      Ale to nie jest akceptacja, o miłości nie wspomnę, bo jedno i drugie popchnęłoby rodzinę Laury do zastanawiania się dlaczego ona się tak zachowuje. Wreszcie do jakiegoś działania, zajęcia się Laurą. Oni zaś wszyscy wzruszają ramionami, mamrocza coś o tym, że jest jak ojciec i olewają problemy Tygrysa łukiem gotyckim stromym.
      • yackandandah22 Re: Laura 06.12.14, 03:28
        Bupu napisała:
        No mosz. Przygotowywanie posiłków, troska o zdrowie, robienie kostiumów i wysyłanie wakacji, to nie są dowody wstrząsającej miłości, tylko najzwyczajniejsze wypełnianie obowiązków macierzyńskich przez Gabę.

        Wstrząsającej - nie. Miłości - tak. Poza tym nie pisałam tylko o Gabie, ale o całej rodzinie, a ta 'obowiązków' wychowawczych wobec Laury nie ma.
        Piszecie o wielu sytuacjach, kiedy Gaba nawala i tu się zgadzam. Ale mimo wszystko widzę tę miłość rodziny i naprawdę uważam, że problemy Laury wynikają z jej charakteru (nawet babcia to zauważyła, chyba w Imieninach), a nie z zachowania reszty familii.
        • kopiec_esmeralda Re: Laura 06.12.14, 08:06
          Nawet, jeśli jak piszesz, to wynika z charakteru (pyziacze geny), to rodzinka nie robi nic, by jej pomóc. 0 granic, 0 jasnych przekazów, w ogóle 0 informacji, totalny chaos wokół niej. Tak, jak bałagan panuje w mieszkaniu, to i bałagan w głowie.
          Dziecko musi mieć świat przejrzysty, wiedzieć, co jest dobre, co złe, co wolno, a czego nie. LAura nie dostaje tych informacji.
    • ananke666 Re: Laura 04.12.14, 21:56
      Ale tam jest sporo krytyki. Tyle, że niebezpośredniej.
      Pomyślmy:
      Mila miała problem z myśleniem o Laurze jako o dziewczynce. Sorry, to nie jest normalne. Babcia ma nadzieję, że całuje jednakowo ciepło wnuczki, z których jedną lubi zdecydowanie bardziej. Kiedy dzieciak podrósł, dowiadujemy się, że w oczach babuni jest to cwaniak, inteligentny i pozbawiony zbędnych skrupułów, więc nie trzeba się szczególnie przejmować, jeśli zniknie z oczu. Mowa o dojrzałym wieku 13 lat.
      Mamusia chlipie, że dziecko kłamie jak tatuś, ale postawić granice jakieś - nieee, niech się samo wychowuje. Pogadać z dzieckiem szczerze na dręczący temat - nie, lepiej zalać się łzami, a bolesny temat tłamsić latami, aż z problemiku będzie Problem. Jedyna z sióstr, która ma do dzieciaka ludzki stosunek, to Pulpa. Oprócz niej i dziada Boreja, większość widzi ją w zestawieniu z dobrą, słodką siostrą. Denerwujące nawet na krótką metę. Natomiast bardzo rzadko ktoś z nią rozmawia, rozsądku w tym wszystkim za grosz. A przecież jest to naprawdę mało problemowe dziecko, poza paroma wyskokami, które zostały właściwie zignorowane. Uczy się, nie wagaruje, nie przychodzi pijane ani naćpane, nie włóczy się nie wiadomo gdzie, oceny dobre, uczestniczy w przedstawieniach w szkole, później śpiewa w chórze kościelnym.
      • ananke666 Re: Laura 04.12.14, 21:58
        Właściwie - było mało problemowe dziecko. Wyszedł z tego pokręcony, niepewny i zestresowany dorosły.
    • tt-tka Re: Laura 04.12.14, 22:22
      dodam jeszcze, bo mi ucieklo - nie bardzo pamietam, jak inni, ale gabon wyraznie Laury, i Rozy zreszta tez, UNIKA
      wysyla na wakacje, ale nie jezdzi z nimi, podrzuca tylko, komu sie da
      poza kuchnia nie spedza z nimi czasu, kwoczy straszliwie, ale boi sie o nie niejako zaocznie
      nie zna ich kolezanek ("jakie to dziecko ma kolezanki" w osmej klasie " po osmiu latach !) ani nie orientuje sie, ze one kolezanek i zycia towarzyskiego wlasciwie nie maja
      warczy, kiedy Laura objawia sie w jej pokoju, Pyzy w pokoju matki nie pamietam wcale
      Pyza reaguje na to wkupywaniem sie w laski rodziny wyreczaniem wszystkich we wszystkim, bo przydatnej nie przegonia
      a Laura robi co moze, by zauwazono ja i jej problemy, a w rezultacie godzi sie z opinia, ze to nie ona ma problemy, tylko rodzina z nia, i korzy sie przed swoja antymatka
      brrrr
    • lavanta Re: Laura 04.12.14, 22:40
      Pamiętam, niestety niedokładnie, a nie mam książki pod ręką, rozmowę Laury z Milą w TiR. Brzmi to mniej więcej tak, że Laura mówi babci, że w rodzinie jest mniej kochana niż Pyza, a Mili przez głowę przebiega myśl "trudno cię kochać". To dość jednoznaczne potwierdzenie, że rodzina ma problem z zaakceptowaniem Laury w pełni i nie wiadomo właściwie dlaczego.
      • ding_yun Re: Laura 05.12.14, 09:09
        "To dość jednoznaczne potwierdzenie, że rodzina ma problem z zaakceptowaniem Laury w pełni i nie wiadomo właściwie dlaczego."

        Wiadomo dlaczego - Laura zadaje pytania o ojca. Nie może się pogodzić z tym, że odszedł i nigdy go nie poznała. Boli ją to do tego stopnia, że chce wierzyć w różne rzeczy, np. w to, że kto inny jest jej ojcem. To jest główna oś niechęci do Laury, która w rodzinie eskaluje. Mila i Gabriela - każda na swój sposób - próbują ją zniechęcić do zadawania takich pytań bo temat sprawia im obu ból. Jedyną osobą, która jest w stanie rozmawiać z Laurą o Januszu jest Ignacy.
      • emae Re: Laura 05.12.14, 18:26
        lavanta napisał(a):

        > Pamiętam, niestety niedokładnie, a nie mam książki pod ręką, rozmowę Laury z Mi
        > lą w TiR. Brzmi to mniej więcej tak, że Laura mówi babci, że w rodzinie jest mn
        > iej kochana niż Pyza, a Mili przez głowę przebiega myśl "trudno cię kochać". To
        > dość jednoznaczne potwierdzenie, że rodzina ma problem z zaakceptowaniem Laury
        > w pełni i nie wiadomo właściwie dlaczego.

        Ojej, nie, nie, nie.
        Ja co prawda też nie mam książki pod ręką, ale jestem przekonana, że czegoś tak okropnego tam nie było.
        Po pierwsze, nie ma chyba ani jednego dialogu między Laurą a Milą w "Tygrysie i Róży". Masz na myśli "Imieniny" i scenę, gdzie Laura wypytuje Milę o Pyziaka. Tam chyba Laura faktycznie mówi, że wszyscy wolą Pyzę (choć wydaje mi się, że mówi tak tylko do Gabrieli). Mila stwierdza później w rozmowie z Gabą, że Laurę kocha nie mniej, ale trudniej, i że czuje się z tego powodu winna. Przytacza przykłady zachowań Laury, które sprawiają, że tak jest: kłamstwa, defraudację składek. Gaba reaguje emocjonalnie i nie zgadza się z krytyką Laury.

        Słowa "trudno cię kochać" skierowane w myślach do dziecka, które czuje się niekochane, rzeczywiście w Jeżycjadzie padają. W "Opium w rosole" Maciek tak myśli o Gieniusi. I zaraz potem robi mu się jej żal i zaczyna jednak darzyć ją cieplejszymi uczuciami.
        • lavanta Re: Laura 05.12.14, 18:47
          O nie, masz rację, wszystko mi się pokićkało, przepraszam... Nie wiem, dlaczego, ale utrwaliło mi się, że to właśnie Mila pomyślała w ten sposób o Laurze.
        • zla.m Re: Laura 06.12.14, 22:44
          To tak dla przypomnienia garść cytatów:

          Imieniny:
          Twój ojciec powrócił na krótko w roku osiemdziesiątym czwartym - odparła babcia sztywno. - Wyjechał znów latem, zanim się urodziłaś. Tygrysku, mam wrażenie, że ta rozmowa jest jakaś...: niestosowna.
          - Niestosowna? Jak to, czy nie mam prawa wiedzieć, kto jest moim ojcem? - rzuciła Laura wrogo.
          - Masz prawo. Wiesz to od dawna. Co też cię nagle ugryzło... - tu Mila Borejko złapała się na tym, że, poirytowana z wielu względów, i ona zaczyna przemawiać tonem nieprzyjaznym. O, nie; powiedziała sobie. Nie można pozwolić, by się człowiekowi udzieliło coś tak głupiego i zbędnego, jak wrogość.


          Wrogość? Bo się spytała? Rozumiem złość, zmieszanie, niechęć... ale wrogość?

          TiR
          {Laura słyszy!}:
          - Za mało od nich wymagasz. Zamęczysz się. {Babi}
          - Nie przesadzaj. Wszyscy mi pomagają, a Pyza najwięcej.{Gaba}
          - Za to Tygrys wcale. Niedobre dziecko.
          - Dobre, dobre, tylko rogate - łagodząco powiedziała mama, a Laurze krew uderzyła do głowy


          rozmowa Natalii z Gabą, gdzie Gabon twierdzi, że kocha najmocniej Tygrysa - ale tego Laura nie słyszy - może i dobrze, bo potem jest wycof:
          - Ależ... głupstwo, kocham was wszystkich tak samo mocno przysięgam. Nie wiem, dlaczego wyrwało mi się: Tygrys.
          - Ja wiem - powiedziała Natalia.
          - No?
          - Człowiek zawsze powie najpierw o tym, co go najbardziej boli.
          Gabriela umilkła i siadła w fotelu, tam gdzie przedtem Laura.
          - Tak - przyznała po chwili,



          {Laura u Gaby, ryje w necie szukając Pyziaka} gdy nagle drzwi za nią skrzypnęły i weszła mama.
          Przeraziło to Laurę tak, że zerwała się natychmiast z miejsca, zahaczając łokciem o wazon z tulipanami. O mało nie zalała klawiatury! Zrzuciła też prostokątny szklany wazonik, w którym stały ołówki, długopisy i pisaki. Rozbił się w drobny mak.
          - Tygrysku! - zirytowała się natychmiast mama. - Co ty tu robisz, u licha?
          - Bawiłam się programem graficznym - skłamała gładko Laura.
          - I Internetem - zakablował Ignacy Grzegorz, nie podnosząc nawet oczu znad książki.
          - Mała świnio! - wybuchnęła Laura i rzuciła w brata kapciem.
          - Jak możesz! - zawołała mama ze zgrozą. Rzeczywiście. Ktoś śmiał zaatakować Małego Lorda.

          Jak widać Tygrysa kocha się najbardziej, ale Ignasia traktuje lepiej...:/

          {Dziad Borej do Laury, czyli jak wzniecić nienawiść w rodzeństwie}:
          - ...czy to nie przyjemnie być, jak Pyzunia, miłym dla każdego? - pytał. -


          tu jest dziwaczna scena kłótni Laury z Grzesiem, w której Gaba daje plamę i jako matka, i jako żona, scena wałkowana po wielokroć, więc jej Wam (i sobie) oszczędze

          Dziewczynki kończyły lekcje przed drugą. Były szansę na wspólny obiad rodzinny.
          Oby tylko Tygrysek go nie popsuł, pomyślała Natalia i westchnęła
          .

          Potem Tygrys ucieka z domu i Grzesio ma większe wyrzuty sumienia oraz przeprowadza dłuższą samokrytykę niż cała rodzina Borejów razem. Oraz Gaba "ma twarz bladą i tragiczną", kiedy Laura wraca... i mówi o Pyziaku. To wstrząsa naszą matką roku, a nie jakaś szwendająca się po obcym mieście i chora gówniara... to jest córka. No i przytulenie już tu przywoływane - po przeprosinach.

          Chciałam jeszcze przejrzeć inne powieści, ale trochę mi słabo od tej miłości, więc już dam spokój...

          PS
          A Pyza jest taka kochana, bo zapracowuje na miłość - pozwolicie, że popełnię autoplagiat:
          Ale przecież Pyziak starszą córkę PORZUCIŁ - nie za tym pierwszym wyjazdem do Australii, ale za drugim. Porzucił nawet definitywniej niż Laurę, bo co do Laury istnieją wątpliwości, czy o niej wiedział. A Różę ZNAŁ i ZOSTAWIŁ. I to nieprawda, że Pyza nie tęskni, nie ma traumy albo wystarcza jej Grześ (zresztą ona była już duża, gdy się z Grześ pojawił jako mąż matki). Tylko ona zareagowała inaczej - też dość klasycznie dla porzuconych dzieci: tata mnie zostawił, bo nie byłam dobra/grzeczna. Więc całe swoje życie jest dobra i grzeczna, bo się boi, że znowu ją ktoś zostawi albo odtrąci. Dlatego jest domowym promyczkiem, robi zakupy, piecze ciasta, biega po pieluchy dla przyrodniego brata itp. Dlatego nigdy się nie kłóci, boi się mieć własne zdanie, podporządkowuje się każdemu. Dlatego dowolny facet, który raczy na nią spojrzeć staje się dla niej bóstwem i jest gotowa dla niego zaprzeć się siebie, swoich zainteresowań, potrzeb itp. Mi jest jej strasznie żal, tym bardziej, że jej cierpienie nie jest tak demonstracyjne jak Laury, więc kochani empatyczni Borejkowie nawet go nie raczą podejrzewać.
          • tt-tka Re: Laura 06.12.14, 23:41
            ha, nie zauwazylam tego wczesniej !
            "powrocil na krotko w 84" - kostucha lze jak cale stado psow, a my wiemy, ze janusz wroci wiosna 83 - trzeciego !
            czyli albo
            - w miedzyczasie, wiosna 83-lato 84, wyjezdzal i WRACAL
            - swiadomie ukrywa sie przed Laura, ze jej ojciec pobyl w kraju (i z borejkami) ponad rok, zanim zdecydowal sie wyjechac na dobre
            • zla.m Re: Laura 07.12.14, 00:01
              E, tu się akurat mogła Babi pomylić. Mi się myli data ślubu (mam w dacie 10 i 11 - zawsze chwilę myślę, które to rok ;-) ), a co dopiero powrót z wojaży nielubianego zięcia.
              • tt-tka Re: Laura 07.12.14, 00:11
                zapomnialaby, kiedy to paskudztwo pyziacze znowu zaczelo sie jej platac po mieszkaniu i jak dlugo ? nie wierze
          • kindzie Re: Laura 18.12.14, 22:14
            zla.m napisała:

            Ale zaczekaj, te cytaty mają dowodzić, że Laura jest niekochana przez rodzinę? Bo Mila mityguje się, kiedy zauważa, że odpowiada jej rozdrażnionym tonem? Bo matka broni jej, kiedy babka krytykuje jej lenistwo? Albo Gaba nie chce przyznać, że kocha ją bardziej niż swoje pozostałe dzieci, siostry i rodziców? I nie pozwala rzucać kapciem w małego brata?
            • zla.m Re: Laura 19.12.14, 21:16
              Babcia się nie mityguje na rozdrażniony ton, ona najpierw nie chce z dzieckiem rozmawiać o jego własnym ojcu, bo to "niestosowne", a potem odczuwa WROGOŚĆ. A potem mówi o niej "niedobre dziecko" - fakt, tu Gaba ją broni. A potem mówi, że kocha Tygrysa najbardziej, ale potem przyznaje, że chodziło o to, że ją Laura "najbardziej boli" no ok, tę scenę akurat można interpretować różnie.
              A jesli chodzi o scenkę z Ignasiem polecam uwadze: - Tygrysku! - zirytowała się natychmiast mama. - Co ty tu robisz, u licha? - na wejściu do pokoju, Ignacy w nim mieszka, a Laura nie ma wyraźnie prawa nawet w nim przebywać. PRzypominam jeszcze słynne "kłamie jak jej ojciec" w obliczu może głupawego, ale niezbyt dolegliwego dowcipu z różą.

              Ja w tych scenach naprawdę widzę mało serca dla Laury.
              • slotna Re: Laura 19.12.14, 21:44
                > A jesli chodzi o scenkę z Ignasiem polecam uwadze: - Tygrysku! - zirytowała
                > się natychmiast mama. - Co ty tu robisz, u licha?
                - na wejściu do pokoju,
                > Ignacy w nim mieszka, a Laura nie ma wyraźnie prawa nawet w nim przebywać

                To primo, secundo: Ignas wyraznie zlosliwie zakablowal. Sama bym rzucila.
                • ananke666 Re: Laura 19.12.14, 22:15
                  Tertio, nie rzuciło się Wam w oczy, jak Laura patrzy na ten pokój? Przy pierwszej lekturze uderzyło mnie, że to jest pomieszczenie, w którym najwyraźniej rzadko ona bywa, nie idzie prosto po to, po co przyszła, ona się rozgląda, ogląda przedmioty codziennego użytku, jakby były dla niej nowe. Jest tam trochę obca - i to pytanie: co tu robisz? - jest dość... zaskakujące.
    • zua.laura Re: Laura 05.12.14, 01:26
      Yackandandah, dzięki za pamięć i wyręczenie:)) Miałam założyć "Odrzucenie Laury", ale Twój tytuł o niebo lepszy, bo nie narzuca tezy.
      Pamiętam, że czwartek, toteż się zalogowałam na forum i "pacze". Niezbyt przytomnym wzrokiem, bo poległam w przedszkolnych bojach - pakowaliśmy tam mikołajowe paczki i wróciłam do dom z piękną kolekcją zarazy w gardle i oskrzelach, uwieńczoną, a jakże, gorączką. Widzę, że tu polemika rozpoczęta, ja już też mam przygotowane co trzeba, na razie się włączę do obecnych wpisów i potem ogarniam to "in spe" :)
    • turzyca Re: Laura 05.12.14, 10:08
      Ja mam od pewnego czasu wrazenie, ze Laura jest Kasia z "oto jest Kasia" - zle dziecko, ktore przy uwaznej lekturze okazuje sie byc dzieckiem zupelnie zagubionym, nie rozumiejacym co sie dzieje, karanym za bledy, ale zaniedbanym wychowawczo. Kasi nie ogladamy tak dlugo, w przypadku Laury widac, jak takie wychowanie paczy charakter, jak z dziecka wyrasta pokrecony dorosly, potwornie laknacy milosci (slub tuz po maturze!) i akceptacji.

      Do listy brakow wychowawczych dorzuce cala sprawe z Pyziakiem (dorosly czyli Gaba powinien wziac sie w garsc, opracowac wzglednie spojna wersje opowiadania i dac dziecku prawo do znajomosci wlasnych korzeni), sprawe defraudacji skladek (zupelny brak dzialan wychowawczych), sprawe rozy w reku Idy (nie chlipac w melise, ze dziecko klamie, ale podjac dzialania wychowawcze czyli wytlumaczyc, ze straszenie jest nie w porzadku, a klamstwo nie tylko jest szkodliwe, ale tez moze sie wydac, bo sie np. ma zimne nogi. Btw. naprawde klamiace dziecko "rozkopaloby" sie, zeby miec uzasadnienie zimne nogi.)
      • tt-tka Re: Laura 05.12.14, 11:13
        watek dot. Laury, ale z Roza jest przeciez podobnie
        ona nie popelnia bledow (do czasu) i nie jest karana, ale akceptacji laknie jeszcze bardziej, rozpaczliwie , az do calkowitego wyzbycia sie siebie i w rezultacie spaczona ja nie mniej niz siostre
        • kopiec_esmeralda Re: Laura 05.12.14, 12:08
          Bo żadna z nich nie jest asertywna, nie umie funkcjonować społecznie. Laura ucieka w agresję i manipulację, Róża w wycofanie, jak i zresztą Ignaś. NIKT nie nauczył dzieci Gaby, jak sobie radzić z trudnościami. Uważam, że jest najgorszą matką w całej Jeżycjadzie, unikającą własnych dzieci. I uważam, że nawet Ewa J. była lepszą matką, przynajmniej zdawała sobie sprawę z własnych ograniczeń i próbowała to zmienić i naprawić relacje z Aurelią. A Gaba nic, tylko snuje się w aureoli własnej dzielności.
          • isia_54 Re: Laura 07.12.14, 14:34
            Ansolutnie się zgadzam, poza tym to Gabine "cierpienie w milczeniu" z bolesnym usmiechem na twarzy mogło dzieciom zdrowo namieszać w głowach - koszmarne poczucie winy... nie wiem też, czy ktoś zauważył, że Święta Gaba Poznańska przeszła do porządku dziennego nad łamaniem przykazań - tygrys KRADNIE szkolne pieniądze i w nagrodę jedzie na wakacje a Autorka się rozczula jaka ta Gaba dobra, BTW - na te wakacje wysłała dziecko po ospie wietrznej, nawet jeśli już nie zarażało to Pani Docent mogła chyba przewidzieć, że zaraz będzie Laura chorować i co niech się bliźniaki Kłamczuchy też pochorują - nie będzie problemów w późniejszym wieku - moja przyjaciółka kazała mi się kiedyś zarazić różyczką od swojej córki, żebym nie miała problemów jak będę w ciąży - ale przynajmniej mogła Anielę zapytać, czy sobie tego życzy?
    • gat45 Chciałam o coś zapytać 07.12.14, 15:04
      jako osoba wciąż Jeżycjadofree

      Otóż wielokrotnie już natknęłam się w różnych wątkach na wspomnienie epizodu kradzieży szkolnych składek przez Laurę. Opowiedzcie trochę więcej, bo akurat to mi się w głowie nie mieści. Jak to się stało i na co Laura chciała je wydać ?
      W każdym znanym mi domu takie wydarzenie w wykonaniu dziecka wywołałoby burzę, tajfun, tsunami i traumę wielopokoleniową. Rodzice latami przeżuwaliby swoją pedagogiczną porażkę, dyskutowali między sobą i pewnie z dziadkami. Dziecko zostałoby szeroko (oj, szeroko...) poinformowane o haniebnych aspektach swojego czynu i o tym, co to znaczy "sprzeniewierzenie". I z całą pewnością musiałoby wynagrodzić z nawiązką spowodowane manko w klasowej kasie. Własną pracą.
      Czy ja się obracam w jakichś dziwacznych kręgach ? Bo odnoszę wrażenie, że w tej raczej moralizatorskiej rodzinie Borejków, wydarzenie to stanowi jeden z ciągu "wyczynów" niegrzecznej Laury, podczas gdy dla mnie ten akurat fakt zdecydowanie wystaje. No sterczy i góruje nad wszystkim innym.
      Czepiam się już tylko nadziei, że Laura zabrała cudze pieniądze na jakiś szlachetny cel.
      • tt-tka Re: Chciałam o coś zapytać 07.12.14, 15:13
        nie ludz sie
        Laura, miast odprowadzac klasowe skladki do sekretariatu, wydawala pieniadze na lody, przy czym uzyty przrz MM czasownik sugeruje ciaglosc czynu, nie jednorazowy wyskok
        Gaba, natchniona wyjazdem Natalii, wciska jej swoje dzieci na te nadmorskie wojaze; siostra przypomina , ze Laura miala zostac ukarana, na co Gaba oswiadcza, ze obmysli kare, a tymczasem dziecko sie przynajmniej jodu nalyka
        Laura ma swiadomosc, ze co sie odwlecze, to i uciecze i ze kary nie bedzie
        • gat45 Re: Chciałam o coś zapytać 07.12.14, 15:20
          Że co ??????????????????????????????????????/

          A czy dziadostwo Borejkostwo zostali poinformowani o tym wyczynie wnusi ? Chyba nie, bo przecież Ignacemu Marek Aureliusz by ością w gardle stanął.
          • melomanka87 Re: Chciałam o coś zapytać 07.12.14, 16:01
            > Gaba, natchniona wyjazdem Natalii, wciska jej swoje dzieci na te nadmorskie wojaze

            Dodajmy: wyjeżdżają w czwartek, dzień przed zakończeniem roku szkolnego. Decyzja zapada w nocy ze środy na czwartek, a więc do Kłamczuchy musiały zadzwonić i powiedzieć "Słuchaj, przyjeżdża dziś do ciebie Natalia z dwójką dzieci".

            Dziadostwo Borejkostwo w tym czasie odpoczywali w sanatorium i w odwłoku mieli fakt, że Gaba sama w domu zajmuje się dzieckiem mając zakrzepicę grożącą jej natychmiastową śmiercią. Ale doskonale orientowali się w przewinieniach Laury - Mila wypomina to po latach na dowód, jakie z Laury niedobre dziecko.
      • isia_54 Re: Chciałam o coś zapytać 07.12.14, 15:19
        Laura jako skarbnik klasowy defraudowała szkolne pieniądze, aby sobie kupować ukochane lody Banana Joe - Gaba zamiast dziecko ukarać powiedziała, że się musi namyślić - gdyby Laura była normalnym dzieckiem uznałabym to za sadyzm wobec niej, ale laura wiedziała, że może spać spokojnie kara się odwlecze, a więc uciecze - i to ma byc ta swięta Borejkowszczyzna
        • gat45 Re: Chciałam o coś zapytać 07.12.14, 17:24
          I jak to się skończyło ?
          Kto oddał składkowe pieniądze ? Z jakim wytłumaczeniem ?
          Oj, coś mi się zdaje, że właśnie całkowicie, ale to całkowicie straciłam serce do MM jako autorki opowiastek dla młodzieży.... Być może to ja jestem niedzisiejsza, ale brak wyciągnięcia konsekwencji ze stworzonej sytuacji, gdzie młodociana bohaterka dopuszcza się regularnego przeniewierstwa (nie, nie przesadzam), to sianie zepsucia i w ogóle kryminał. Ja się z takimi ludźmi nie zadaję :(
          • tt-tka Re: Chciałam o coś zapytać 07.12.14, 18:08
            jak to sie skonczylo, MM nie napisala
            na forum skrystalizowaly sie dwie opcje
            - Gaba klujac bieda domowa oczy ciala pedagogicznego dostala odpust na zwrot pieniedzy
            - Gaba przekonala cialo, ze nie ma nic wspolnego z "tym dzieckiem", przeciez widac, ze do borejkow toto niepodobne
          • taria Re: Chciałam o coś zapytać 07.12.14, 18:52
            Skoro Laura miała drastycznie obniżoną ocenę ze sprawowania, to wychowawczyni miała pewność, że uczennica składki sprzeniewierzyła, a nie np. zagubiła. Gabrysia pożyczyła pieniądze od Florków najprawdopodobniej wlaśnie po to, aby zwrócić dług. No, nie wierzę, że w zgubionym portfelu Mili znajdowały się całe pieniądze na utrzymanie obu rodzin - Strybów i Borejków, skoro Gabrysia zasponsorowała wyjazd Nutrii i dziewczynek. Czy Laura musiała zwrócić Gabie wyłożoną sumę z kieszonkowego? Nie wiem.
            • tt-tka Re: Chciałam o coś zapytać 07.12.14, 19:06
              a czy ona w ogole dostawala kieszonkowe ? czy gdziekolwiek w tekscie jest, ze w tym czasie (Laura 7 czy 8 lat, Pyza 10-11) dziewczynki mialy jakies swoje pieniadze ?
              bo przypominam sobie jedynie 9-letniego Jozinka z pieniedzmi na codzienne (comiesieczne?) domowe zakupy
              zdaje sie, ze u bominkow dzieciom az do poznego nastolectwa nie daje sie grosza
              • taria Re: Chciałam o coś zapytać 07.12.14, 19:36
                W czerwcu Laura kończyła III klasę, Pyza (chyba) piątą, czyli nie mówimy tu o zupełnych maluchach. Gdyby naprawdę było tak, że dziewczynki nie dostają (regularnie czy okazyjnie) jakichś drobnych kwot na własne przyjemności, zachowanie Laury byłoby łatwiejsze do zrozumienia: mamy dziesięciolatkę, która widzi, że jej koleżanki mogą pozwolić sobie z kieszonkowego na słodycze, nie chce być od nich gorsza...
                • kopiec_esmeralda Re: Chciałam o coś zapytać 07.12.14, 19:40
                  Tak, czy siak wychowanie Laury leży i kwiczy.
                  • verdana Re: Chciałam o coś zapytać 07.12.14, 22:29
                    No leży. Ale nie przesadzajmy - dzieci w tym wieku kradną dosyć często. Nalezy się kara, nalezy się gadka umoralniająca, ale za bardzo załamywać rąk nie ma nad czym. Nie jest to porażka wychowawcza, choć brak reakcji taką porażką jest.
                    • gat45 Re: Chciałam o coś zapytać 08.12.14, 07:18
                      No przecież o brak reakcji mi chodziło.
                      Chociaż ja raczej miałam - i mam - do czynienia z dziećmi, które w swoich domach dowiadują się o niegodności kradzieży zanim takowa do głowy im przyjdzie. Mam wrażenie, że u państwa Borejków czytuje się (i cytuje) wzniosłe teksty na zupełnie jałowym biegu, skoro nie ma to żadnego przełożenia na własne postępowanie. Wybitni teoretycy życia godziwego. Fuj.
                      • emae Re: Chciałam o coś zapytać 13.12.14, 16:07
                        gat45 napisała:

                        > No przecież o brak reakcji mi chodziło.
                        > Chociaż ja raczej miałam - i mam - do czynienia z dziećmi, które w swoich domac
                        > h dowiadują się o niegodności kradzieży zanim takowa do głowy im przyjdzie. Mam
                        > wrażenie, że u państwa Borejków czytuje się (i cytuje) wzniosłe teksty na zupe
                        > łnie jałowym biegu, skoro nie ma to żadnego przełożenia na własne postępowanie.
                        > Wybitni teoretycy życia godziwego. Fuj.

                        Wydaje mi się, że Laura, taka jak jest napisana, nie mogłaby świadomie i z premedytacją popełnić kradzieży. Szkoda, że na ten temat jest tak mało danych, ale zawsze mam wrażenie, że ta defraudacja zdarzyła się Laurze po części przypadkiem. Np. pożyczyła sobie pieniądze ze składek, chciała oddać z kieszonkowego, ale zapomniała/wyjątkowo nie dostała kieszonkowego, bo mama zachorowała i nie miała do tego głowy/z jakichś jeszcze innych powodów nie uzupełniła braków na czas. Po prostu niemożliwa wydaje mi się Laura, nawet rogata i sprawiająca problemy, która w wieku 9 lat stwierdza beztrosko "A ukradnę sobie".
                        • melomanka87 Re: Chciałam o coś zapytać 13.12.14, 16:47
                          Widzę to tak samo. No bo niby jak inaczej, czy Laura miałaby sobie kupować lody Banana Joe łudząc się, że wszyscy zapomną o powierzeniu jej składek i nie będzie musiała tych pieniędzy potem oddać?
                          • azw2 Re: Chciałam o coś zapytać 13.12.14, 17:22
                            A dla mnie to w wydaniu Laury sprawdzenie (z dziecięca premedytacją niekoniecznie złośliwą i perfidną ) jak właśnie zachowa się rodzina jak się dowie. Dla mnie Laura doskonale wie że to nie jest dobre i na miarę swoich możliwości "przeciąga strunę" . I znów wie że jej się upiecze bo rodzina nie podejmuje zdecydowanych kroków :)
                            • melomanka87 Re: Chciałam o coś zapytać 17.12.14, 22:50
                              Znaczy: żeby testować rodzinę, zajumałaby pieniądze kolegom ze swojej klasy? Toż by te dzieci żyć jej nie dały w następnym roku szkolnym.
                    • kopiec_esmeralda Re: Chciałam o coś zapytać 08.12.14, 09:02
                      Verdano, cały czas chodzi o reakcje borejcze i o ich brak.
                      Inna rzecz, że jakoś kradzież nie przychodziła mi do głowy nawet w matolęctwie, miałam z grubsza przekazane, co dobre, a co złe, choć nie w postaci cytacji starożytnych w martwym języku.
                      • verdana Re: Chciałam o coś zapytać 17.12.14, 18:20
                        Ja tam podbierałam rodzinie kasę, moim dzieciom tez sie zdarzało cos zwinąć mnie lub dziadkom.
                        Jak zapytałam raz na studiach "Kto z państwa ukradł coś w dzieciństwie"? to reakcja była bardzo znamienna - niemal cały rok zaczął uciekać ze spojrzeniem kręcić sie i głupio chichotać.
                        Dzieci kradną nie dlatego, że nie wiedzą, że to jest złe.
                        • vilez Re: Chciałam o coś zapytać 18.12.14, 10:42
                          Dokładnie. Ja (lat 7 czy 8) podwędziłam babci dychę i kupiłam sobie wypasiony długopis (czterokolorowy, to było wyedy COŚ) :D
                          Ciotki zrobiły śledztwo i proces rodzinny, który na szczeście przerwał mój ojciec przytomnym: "dziecko po prostu pragnie czegoś, ale to TYLKO dziecko".
                          • vilez Re: Chciałam o coś zapytać 18.12.14, 10:45
                            Jeszcze dodam, że nie zostałam ukarana. No i wyrosłam na półdiablę :-)
                          • dakota77 Re: Chciałam o coś zapytać 18.12.14, 11:12
                            Tak, dziecko jest tylko dzieckiem, co nie oznacza, ze zalezy zle zachowania pozostawiac bez komentarza. Nie chodzi o surowe kary, ale uswiadomienie dziecku, ze nie powinno tak robic.
                            • vilez Re: Chciałam o coś zapytać 18.12.14, 13:18
                              To była odpowiedź na Esmeraldy:
                              " Inna rzecz, że jakoś kradzież nie przychodziła mi do głowy nawet w matolęctwie, miałam z grubsza przekazane, co dobre, a co złe..."
                              I Verdany:
                              "Dzieci kradną nie dlatego, że nie wiedzą, że to jest złe."

                              Ja wiedziałam, że to jest złe i że nie należy tak robić. Zzatem, nei tzreba mi było etgo uświadamiać.
                              Cóż, każdy z nas robi czasem rzeczy złe. Świadomie.
          • croyance Re: Chciałam o coś zapytać 19.12.14, 00:42
            Gaba jeczy 'jakie to dziecko ma kolezanki', podczas gdy Laura jest klasowa zlodziejka ... dziwie sie, ze inni rodzice nie zareagowali ...
            • tt-tka Re: Chciałam o coś zapytać 19.12.14, 00:55
              moze wlasnie zareagowali :-)
              moze ta samotnosc w klasie to (rowniez) wynik tego, ze Laura jest u kolezanek niemile widziana, nikt jej nie zaprasza
              Kopiec Esmeralda zawsze wiedziala, czy ktos z klasy robi imprezke
              • dakota77 Re: Chciałam o coś zapytać 19.12.14, 07:28
                Jezeli Laura zawze okazywala borejkowska wyzszosc kolezankom typu Kopcowna, to raczej nie byla zapraszana.
      • slotna Re: Chciałam o coś zapytać 17.12.14, 22:22
        Laura, ktora klamala jak z nut, zgodnie z charakterem powinna byla pojsc do matki i powiedziec, ze szukala klasowych pieniedzy, zeby je zaniesc do sekretariatu, a pieniedzy niet - zgubila jak amen w pacierzu, ewentalnie ukradli. Jeszcze by jej zalowano. Nie wierze, ze przyznalaby sie do Banana Joe (swoja droga, ile ona tych lodow zjadla i gdzie? Pyza nie zauwazyla, ze siostrzyczka szasta forsa? przeciez chodzily do jednej szkoly). No chyba, ze skladki klasowe nalezalo znosic do sekretariatu na biezaco, zaraz po ich otrzymaniu, ale to jest nierealne (pomijam, ze w moich szkolach do sekretariatu szly tylko pieniadze na komitet rodzicielski, skladki klasowe trzymala klasa, czyli skarbnik wlasnie), panie w sekretariacie by nic innego nie robily, tylko przyjmowaly drobniaki na kazdej przerwie. Bylam skarbnikiem i wiem co mowie ;)
    • tt-tka Re: Laura 13.12.14, 14:52
      chcialam zalozyc oddzielny watek pt Tygrys i Laura, ale nie bedziemy mnozyc bytow ponad potrzebe
      otoz - czy ta drapieznosc laury, sugerowana przezwiskiem, nie jest naszym wymyslem / zyczeniem ?
      "smarkata sama sobie wybrala to przezwisko", inspirowana Kubusiem Puchatkiem - tam Tygrysek bywa nieznosny, czesto jest klopotliwy, ale w sumie to uroczy maluch, ktory da sie lubic bez wysilku
      drapieznoci w nim za grosz
      zwatpilam w tygrysowatosc Laury po przypomnieniu sobie akcji Ignacow dwoch - dziewczyna choc troche konfrontacyjna zareagowalaby inaczej; nawet jesli nie spralaby brata, to co najmniej rozdeptala mu aparat, rozbila szybe i zdewastowala zabita framuge
      a laura ucieka, ZEBY WZIAC SLUB
      ona nawet buntuje sie jak najbardziek po borejkowsku
      ktosia wspomniala gdzies, ze Roza nigdy nie kwestionowala standardow borejczych, tylko przeciwnie, chciala im sprostac
      wychodzi na to, ze Laura tez
      • slotna Re: Laura 17.12.14, 22:56
        > chcialam zalozyc oddzielny watek pt Tygrys i Laura, ale nie bedziemy mnozyc byt
        > ow ponad potrzebe
        > otoz - czy ta drapieznosc laury, sugerowana przezwiskiem, nie jest naszym wymys
        > lem / zyczeniem ?
        > "smarkata sama sobie wybrala to przezwisko", inspirowana Kubusiem Puchatkiem -
        > tam Tygrysek bywa nieznosny, czesto jest klopotliwy, ale w sumie to uroczy malu
        > ch, ktory da sie lubic bez wysilku

        Ale stalowe oczy, takiez nerwy i chirurgiczna precyzja daja to wrazenie :)
        • kopiec_esmeralda Re: Laura 18.12.14, 06:43
          Maluch tak, ale nastolatka już irytująca dla obserwatora, a dla kogoś z rodziny niepokojąca manipulacjami. Gdyby moje dziecko kłamało jak z nut z niewinną minką, to raczej byłabym zaniepokojona, niż zauroczona, oczywiście prostując na bieżąco to wszystko.
    • tt-tka Re: Laura 17.12.14, 13:40
      wgryzam sie w postac Laury na wlasne potrzeby
      mam wrazenie, ze ona nie rozwija sie i nie dorasta, tylko wrecz przeciwnie
      z kolejnymi tomami nie nabywa ani wiekszej wiedzy o swiecie, ani treningu spolecznego i prezentuje sposob myslenia i zachowania zagubionej trzynastolatki, nie kobiety 25
      myle sie ?
      • vi_san Re: Laura 17.12.14, 13:54
        Nie mylisz.
        • yasemin Re: Laura 26.05.19, 13:50
          Tak może być, że na pewnym etapie Laura mogła zatrzymać się w rozwoju. Ale czym mogło to być spowodowane?
          • yasemin Re: Laura 26.05.19, 13:53
            (Nie mam na myśli olania przez autorkę tej oraz innych postaci. Zastanawiam się, co mogłoby być przyczyną tego stanu rzeczy w "prawdziwym" życiu, lub też, gdyby potraktować Jeżycjadę, jak to nieraz robimy, jak "prawdziwe" życie.
            • tt-tka Re: Laura 26.05.19, 13:58
              Mam swoja teorie - wizyta w Toruniu. Kilka lat poznierj wzmocniona spotkaniem Pyziaka na szosie.

              Laura przekonala sie, ze jej wizje nie sprawdzaja sie, zatem - mama miala racje. I Laura zaczyna postrzegac swiat i siebie z zgodzie z Borejkami (zwlaszcza z udreczona matka), a nie w opozycji do nich. W oderwaniu od Borejkow - nie potrafi, a zapewne w ogole jej to nie przyszlo do glowy. A ze mama-wzorzec zwojow mozgowych za bardzo nie uzywa, to i Laura nie bedzie. Zycie idzie naprzod, a ona okopala sie na Rusfelta.
      • potworia Re: Laura 18.12.14, 13:54
        Ja mam wrażenie, że ta obserwacja dotyczy całego klanu. Oni wszyscy z tomu na tom głupieją coraz koszmarniej, powiedziałabym: wprostproporcjonalnie ze spadkiem jakości literackiej książek.
        • vilez Re: Laura 18.12.14, 15:39
          Tak. Ale moim zdaniem ich dziwność było widać już na początku.Np Ignac Borej ze swoim kompletnym wdupiemaniem rodziny mnie odrzucił. Odczułam w każdym razie bardzo, gdy Gabrysia w KK poczuła, że "idą ciężkie czasy"- to nie było tylko "jakies zawirowanie", to było poczucie, że naparwdę na nikogo nie może liczyć. Mnie się Ignac wydawał zawsze lekko opóźniony umysłowo. I Milla, która to traktuje z dumą i go w tym chroni.
          W tym samym KK Milla, która uprzedza się do Pyziaka. To dość koszmarne nie akceptować pierwszej poważnej miłości córki, dosyć spore złamanie.

          A potem tylko w to brną.
        • tt-tka Re: Laura 18.12.14, 16:27
          owszem :-)
          ale u Ignaca np mozna to tlumaczyc starczym zdziecinnieniem (nie tylko z racji wieku, bez obrazy, ale poblazaniem jego nawykom rozkapryszonego despoty)
          gaba zawsze byla bezrefleksyjna
          a laura jet w wieku, w ktorym sie jednak sporo chlonie, studia, funkcjonowanie w grupie zmieniaja choc odrobine postrzeganie swiata i siebie w nim
          i nic
          tak bardzo zasklepiona w borejkizmie ? czy to w ogole mozliwe u kogos, kto jednak ma kontakt ze swiatem ?
          • vilez Re: Laura 18.12.14, 16:37
            Laura jest po prostu mało pokazana. To znaczy pokazane sa w zasadzie jej historie miłosne. Nic więcej. Trudno na podstawie sądzić, czy Laura się nie rozwijała, czy autorka nie zechciała jej od tej strony pokazać.
            • potworia Re: Laura 18.12.14, 16:58
              Ale Tygrys w wieku lat ośmiu okręcał sobie wokół paluszka dowolnego proszę wuja;)
              A nastoletnia Laura podrywa chłopaków z wdziękiem radzieckiej snopowiązałki, jak już któryś nie zdoła nawiać, to go zaciąga przed ołtarz, w wieku studenckim zakochuje się na wieki w manierze dwunastoletniej wielbicielki sagi Zmierzch, a jako narzeczona jest już w ogóle zmesmeryzowanym chochołem po lobotomii. Tyle w kwestii jej "rozwoju" na miłosnym polu.

              A podział obowiązków w KK, chociaż budzi grozę ze współczesnej perspektywy, częściowo chyba oddaje prawdę epoki, zaprawioną dodatkowo w założeniu humorystycznym przejaskrawieniem. Zrobiłam sobie ostatnio maraton filmów made in PRL i włos mi się zjeżył na głowie jeśli chodzi o uśredniony obraz kobiety w tychże. Zwłaszcza w produkcjach komediowych zarobiona po kokardę i och, jakże przyziemna żona oderwanego od ziemi intelektualisty jest stałym motywem. Są też biurwy, kociaki i żony prominentów jako osobny typ, ale baba z siatami rządzi.
              • vilez Re: Laura 18.12.14, 17:18
                Ano, miałam na myśli dorosłą Laurę. Że mało pokazana. Bo Laura dziecko to super manipulantka.
                Tak, kobieta orała w PRL-u. Ale Ignac bił wszelkie rekordy nieobecności mentalnej. Sama miałam ojca z dwiema lewymi do prac domowych, ale dalib?óg- miał dla nas uwagę i troskę. A ten- nic.
              • tt-tka Re: Laura 18.12.14, 17:22
                czesciowo chyba oddaje prawde epoki

                bardzobardzo czesciowo :-)
                film zawsze byl obrazem przejaskrawionym, w kierunku komedii satyry lub dramatu, powiesc rzadzi sie jednak innymi prawami
                jestem rowiesnica gaby, pochodze z inteligencji pracujacej (w przypadku ojca w pierwszym pokoleniu), a rodziny moich szkoklnych kolezanek i kolegow prezentowaly pelny przekroj ludnosci duzego miasta
                nigdy wowczas nie spotkalam ojca (ani dzieci) wolnych od wszelkich obowiazkow domowych ani matki obecnej tylko przy wannie i w kolejkach
                z zastrzezeniem, ze ja nie z Poznania :-)

                co do rozwoju Laury na dowolnym polu - Rozy jednak imponuje , na poczatku przynajmniej , wiedza i oblatanie Fryca w roznych dziedzinach, Laura, mam wrazenie, w ogole nie jest zainteresowana tym, co wiedza i umieja ludzie, z ktorymi sie styka, ona zdaje sie nawet o pracy aaaadammmma ma bardzo nikle pojecie
                czy moze istniec osoba tak szczelnie impregnowana na rzeczywistosc ?
                jesli tak, o czym to swiadczy ?
              • dakota77 Re: Laura 18.12.14, 17:56
                Nawet nie chyba czesciowo oddaje, ale calkiem oddaje to, jak wtedy wygladal podzial obowiazkow w przecietnej rodzinie.
                • verdana Re: Laura 18.12.14, 21:10
                  Podział obowiązków podziałem obowiązków, ja bym się nie czepiała. Natomiast brak wiedzy ojca Borejki na temat tego, w której klasie jest córka - o, to jest wszakże zupełnie co innego.
                  • slotna Re: Laura 18.12.14, 21:54
                    > Podział obowiązków podziałem obowiązków, ja bym się nie czepiała. Natomiast bra
                    > k wiedzy ojca Borejki na temat tego, w której klasie jest córka - o, to jest ws
                    > zakże zupełnie co innego.

                    Moj ojciec twierdzil, ze mam 12 lat, kiedy mialam 14, a ogolnie wcale nie byl tak nieogarniety jak Ignacy.
                    • mariamm87 Re: Laura 19.12.14, 08:55
                      Mój ojciec, bardzo ogarnięty człowiek, nie marzyciel i filozof, zapytał kiedyś przy kolacji gdzie właściwie jest moja siostra. Moja siostra była od 3 dni na zielonej szkole, przy czym sam osobiście zawoził ją na dworzec i wnosił walizkę do wagonu. Zdarza się :D
                  • paszczakowna1 Re: Laura 19.12.14, 20:46
                    > Natomiast bra
                    > k wiedzy ojca Borejki na temat tego, w której klasie jest córka - o, to jest ws
                    > zakże zupełnie co innego.

                    Niedawno wykonałam numer zbliżony w rozmowie z moją (jedyną) córką. Co prawda tylko literka mi się chwilowo pomyliła...
                  • melomanka87 Re: Laura 20.12.14, 16:26
                    Mój tata kojarzył jedynie, czy chodzimy do podstawówki czy do liceum, nie było szans, żeby prawidłowo przyporządkował do poszczególnych klas całą naszą czwórkę. A jest tylko troszkę oderwanym od rzeczywistości myślicielem, pod nieobecność mamy nie biegał po mieszkaniu zastanawiając się, jak się włącza odkurzacz i gdzie trzymamy jajka :-)
                    • tt-tka Re: Laura 20.12.14, 16:38
                      moj tata moze nie kojarzyl, do jakiej klasy chodze (b czy c, bo ze pierwsza albo druga, to wiedzial), ale na gimnastyke korekcyjna prowadzal i pamietal, kiedy, dokad, na ktora i co trzeba ze soba wziac
                      w domu froterowal, w niedziele gotowal, wlokl na wycieczki i opowiadal o swojej pracy
                      mama tez wycieczkowala i opowiadala
                      tylko rozrywki scisle podzielili - z mama do teatru, z tata do cyrku :-)
    • slotna Re: Laura 19.12.14, 22:38
      Jestem swiezo po NiN, gdzie Laura jest bardzo inteligentna i logicznie myslaca osobka. Jej histerie sa po pierwsze usprawiedliwione choroba, a po drugie - cwane, patrz "zapomnienie" plecaka, maja sie nijak do koszmaru w McDusi. Nutria mysli o niej: " Ona jest i silniejsza, i bardziej dorosła, i bardziej trzeźwa niż ja." i ma absolutna racje, faktycznie tak jest. Kiedy Pyza skarzy sie: "Ona myśli, że ja jestem głupsza. A mnie to denerwuje, bo wiem, że wcale nie jestem." z jednej strony mi jej szkoda, a z drugiej nie moge pozbyc sie mysli, ze nie ma racji. Laura naprawde ja przebija pod wzgledem inteligencji, widac to doskonale przez cala ksiazke, a juz scena z opowiadaniem kawalow potwierdza to w stu procentach.

      Wszystko to ma sie absolutnie nijak do skretynienia w pozniejszych tomach. Laura z bystrej, pelnej wdzieku cwaniary zmienia sie w nieatrakcyjnego przyglupa opetanego mysla o jak najwczesniejszym ozenku.
      • potworia Re: Laura 19.12.14, 22:48
        Pełna zgoda. I wielki żal, bo gdyby rozwinąć Tygrysowy potencjał, ależ mielibyśmy pyszną bohaterkę. Ja mam wrażenie, że Musierowicz złożyła Tygrysa na ołtarzu morału, że egoizm nie popłaca. Cienki to morał, a efekt jeszcze mizerniejszy.
      • kindzie Re: Laura 21.12.14, 15:52
        Ne zgadzam się z Tobą co do inteligencji Laury. IMO Laura w tej książce jest pokazana jako dziewczynka niewrażliwa na uczucia innych i pozbawiona skrupułów - i to właśnie dzięki tym cechom, a nie jakiejś wybitnej inteligencji osiąga swoje cele. Np. w scenie z dowcipami swój cel - czyli skupienie uwagi interesującego znajomego na sobie - nie osiąga bynajmniej za pomocą jakiejś wyrafinowanej przemyślności, tylko zwykłej złośliwości.
        Przy tym, jak to często bywa z takimi osóbkami, rzeczywiście uważa innych ich za głupszych od siebie, przyjmując, że też by chcieli mieć podobne sukcesy jak ona, tylko przeszkadza im w tym nieudolność i głupota. O tym właśnie mówi Pyza.
        • slotna Re: Laura 21.12.14, 15:55
          > Np. w scenie z dowcipami swój cel - czyli skupienie uwagi interesująceg
          > o znajomego na sobie - nie osiąga bynajmniej za pomocą jakiejś wyrafinowanej pr
          > zemyślności, tylko zwykłej złośliwości.

          Osiaga go, bo powiedziala dobry dowcip i to taki, ktory Filipowi jako organiscie mogl sie spodobac.

          > Przy tym, jak to często bywa z takimi osóbkami, rzeczywiście uważa innych ich z
          > a głupszych od siebie, przyjmując, że też by chcieli mieć podobne sukcesy jak o
          > na, tylko przeszkadza im w tym nieudolność i głupota. O tym właśnie mówi Pyza.

          Pyza _chciala_ osiagnac taki sukces. Dlatego sama probowala opowiedziec kawal i zdenerwowala sie, kiedy jej sie nie udalo.
          • kindzie Re: Laura 21.12.14, 19:39
            Ok, wyraziłam się nieściśle, powinno być: osiągać sukcesy w podobny sposób jak ona. Przy tym cele Pyzy i Laury były różne - Pyza chciała, żeby Filip zwrócił uwagę także na nią, Laura - żeby zwracał uwagę wyłącznie na nią. I osiąga to złośliwe paląc dowcip Pyzy (ok, może mnie wyrafinowany niż jej, ale IMO - śmieszniejszy).
            • slotna Re: Laura 21.12.14, 20:59
              No tak, Laura byla zlosliwa, tego przeciez nie neguje.
              • piotr7777 skoro piszecie o Laurze i Pyzie 22.12.14, 18:56
                ...a nie Laurze i Róży, to znaczy, że obie siostry są postrzegane inaczej - jedna jako barwna, intrygująca i atrakcyjna, druga jako bezbarwna, nieciekawa i denerwująca.
                To nie jest przypadek - Laura sobie przezwisko wybrała sama i ma to w sobie coś wartościującego, z jednej strony rozbrykany Tygrysek z Kubusia Puchatka , ale też Tygrys - drapieżnik, chodzący własnymi ścieżkami, grożny acz nie pozbawiony wewnętrznego bogactwa i uroku. A Róża jest skazana na nadane przez rodzinę przezwisko odnoszące się do cech fizycznych, które przez lata znosi a próby zerwania z nim są ignorowane. Trochę jak z Natalią- Nutrią czy Patrycją - Pulpą, ale tam przynajmniej przezwiska są jakimiś tam wariacjami imion. Rozdźwięk między Różą a Pyzą jest dość duży, by nie powiedzieć gigantyczny, do tego stopnia, że pojawia się on również w postach odnoszących się do dorosłej osoby, żony i matki (w której np. tt-ka widzi dorosłą zagubioną i bezradna dziewczynkę, co to przeprasza, że żyje)
                Uważam, że to "Pyzowanie" jest dla postaci, niech nawet fikcyjnej, przykre. Ale to także policzek dla autorki, że nie udało jej się oddać przemiany z końca "Imienin". Tak samo jak przykre jest nazywanie I. G. "Miągwą" (choć tak nazywa go tylko Józef i tylko w myślach, nigdy na głos). A np. o Cesi nikt nie pisze "Cielęcina", ciekawe.
                • vilez Re: skoro piszecie o Laurze i Pyzie 22.12.14, 19:03
                  Prawdę napisałeś, Waść. Prawdę osadzoną w materii książek. Bo obie postaci takie właśnie są- że Laura ma i silne imię, i znaczący przydomek, a Pyza jest...Pyzą.
                  Ale to nie nasza wina, ani wina naszego odbioru.
                • gat45 Re: skoro piszecie o Laurze i Pyzie 22.12.14, 19:20
                  Jak to się dzieje, że w tym domu, gdzie ten no.... hmmm, powiedzmy : takt nie zezwala nawet na wzmiankę o Januszu P., przezwisko "Pyza" nie budzi zastrzeżeń ? Przeciwnie, wręcz rozczula ?
                  No i zauważyłam (jestem w trakcie DP), że Ukochana Babunia do tej wnuczki przylepia bez przerwy przymiotnik "poczciwa". Jakby mnie w domu nazywano poczciwą Pyzunią, to też pewnie coś by mi się cofnęło w rozwoju. Pyza Pyziak. Czy można żyć, będąc dla najbliższych "tą poczciwą Pyzą Pyziak"?
                  • tt-tka Re: skoro piszecie o Laurze i Pyzie 22.12.14, 19:58
                    z zupelnie innej bajki przypomiala mi sie definicja "dobrej (poczciwej) dziewczynki" - to taka, co bez gadania wezmie za wiadoma usluge 20 dolkow, choc miala obiecane 25 (i wcale mi nie do smiechu)
                    Piotrze, masz racje - inne bohaterki sa na tyle silnymi osobowosciami, ze ich charakter przebija sie nawet przez poczciwosc i cielecinowatosc
                    a Roza zostala naznaczona, przezwisko ja okreslilo - moze i smaczna, apetyczna, ale nic wiecej
                    • tt-tka Re: skoro piszecie o Laurze i Pyzie 22.12.14, 19:59
                      ucieklo mi - smaczna, apetyczna i zjadanie jej bedzie poczytywac za dowod zainteresowania, moze nawet uznania
                • maritt.g Re: skoro piszecie o Laurze i Pyzie 22.12.14, 20:09
                  Dostaję fanfik tt-tki na mejla - niektórzy z was pewnie też. Tam Róża w dalszym ciągu nie może przestać być Pyzą... Bardzo jestem ciekawa, jak ona im w końcu pokaże. Tt-tko, co słychać w Oksfordzie?
                  Ja po prostu Laury nie lubię. Nie wyobrażam sobie, żeby moja sprytniejsza i bystrzejsza siostra mogła mnie tak traktować. Nie wyobrażam sobie dziecka, które terroryzuje rodzinę i nikt nie chce postawić jej tamy. Potrafię jakoś identyfikować się z Różą, ale z Laurą nie, bo nie jestem taka antyspołeczna jak ona.
                  Przemiana Pyzy nie nastąpiła. Autorka dała jej męża, dziecko, jaki taki sukces życiowy i pięciogwiazdkową urodę, ale Róża pozostaje cielęciem. Mam nadzieję, że tt-tka to naprawi :)
                  • ciotka_scholastyka Re: skoro piszecie o Laurze i Pyzie 22.12.14, 21:43
                    > Nie wyobrażam sobie dziecka, które t
                    > erroryzuje rodzinę i nikt nie chce postawić jej tamy.

                    No więc ja sobie też nie wyobrażam, ale takiej rodziny. Wiem oczywiście, że takie istnieją, ale nie mówi się o nich, że sa dobre, ciepłe i wspierające. Raczej - "nieudolne wychowawczo".
                    • maritt.g Re: skoro piszecie o Laurze i Pyzie 22.12.14, 22:15
                      Tak, masz rację. Jak Laura Róży kolejny raz przywaliła, to Róża usłyszała, że "Tygrys tak ma" i trzeba to zignorować. Nikt nie wspierał Róży w uzyskaniu pewności siebie, kazali jej cierpieć w milczeniu, bo po prostu Laura taka jest. Cóż, pewnie Laura też cierpi, bo nie ma ojca, ale dlaczego kosztem siostry? Nie podoba mi sie sytuacja, gdy ktoś poprawia swoje samopoczucie dołując innych.
                      • vilez Re: skoro piszecie o Laurze i Pyzie 23.12.14, 11:25
                        Bo ta rodzina nie jest zdolna sobie poradzić z kims takim jak Laura. Tu trzeba i siły inteligencji i empatii i dystansu wobec swojjej borejkowskości. A tego wszystkiego im brakuje. Może najbliżej sukcesów posttępowania z Laurą mogła być Ida, ale ta znowu była za dużą egotką, by ją rodzina od tej strony interesowała (Ida bardziej brała, niż dawała).
                        • ananke666 Re: skoro piszecie o Laurze i Pyzie 23.12.14, 20:41
                          Mnie uderza, jak mało pozytywów dostrzegała w niej rodzina, a przecież było za co ją chwalić. Dzieciak najwyraźniej miał zdolności rysunkowe - portret, który nie będzie kulfonem to nie w kij dmuchał, wokalne dostrzeżono późno, a doceniania tych uzdolnień ze strony dorosłej części rodziny w ogóle sobie nie przypominam przed Sprężyną, nie licząc sceny jasełek w Pulpecji. Laura miała także zmysł estetyczny, zamiłowanie do ładnych przedmiotów, w ogóle, sądząc z jej upodobań, do szeroko rozumianego piękna. Nikt tego nie widzi ani się tym nie zajmuje... Same rogi i pyziacze geny.
                          • vilez Re: skoro piszecie o Laurze i Pyzie 23.12.14, 21:15
                            Otóż to :\
                          • maritt.g Re: skoro piszecie o Laurze i Pyzie 24.12.14, 15:45
                            Nie doceniano jej zdolności, gdyż dopisane one były ex post. To apokryf IMHO
                            • ananke666 Re: skoro piszecie o Laurze i Pyzie 24.12.14, 21:04
                              Czas, kiedy Laura miała najwyżej 13 lat to jest ex post?
                              • tt-tka Re: skoro piszecie o Laurze i Pyzie 24.12.14, 22:04
                                jakie zdolnosci przejawiala laura 13-letnia ? serio, nie pamietam
                                • ananke666 Re: skoro piszecie o Laurze i Pyzie 26.12.14, 01:05
                                  Występ w jasełkach jest opisywany jako coś wybitnego, zapierającego dech. Nic z tym nie zrobiono, w ogóle przeszło jakby bez echa. Później wielokrotnie wracają jej upodobania estetyczne, zamiłowanie do pięknych przedmiotów, widoków, zapachów, raz widzimy jej rysunkowy autoportret - moim zdaniem musi on dowodzić zdolności rysunkowych, narysowanie portretu to sztuka. Są też jej zdjęcia, ale nie wiadomo, kto je robił. Laura dostrzegała piękno w rzeczach zwyczajnych, w kształcie przedmiotów codziennego użytku, twarzy matki, własnej sylwetki ujętej ramą drzwi itd.
                                  Laura również długi czas świetnie się uczyła, ale co w u miągwy jest przedmiotem podziwu, u Laury jest traktowane jako rzecz zupełnie zwyczajna i uwagi niewarta, podobnie jak oczytanie - do tego stopnia, że nawet Ty o tym nie pamiętałaś.
                                  • meduza7 Re: skoro piszecie o Laurze i Pyzie 27.12.14, 12:48
                                    W "Języku Trolli" Laura śpiewa na Sylwestrze u Oracabessów - Józinek zdumiewa się, że nigdy wcześniej nie słyszał, jak ona śpiewa i nie wiedział, że tak pięknie. Jednocześnie jest wzmianka, że Laura chodzi na zajęcia ogniska muzycznego w Pałacu Kultury (a więc jednak coś tam z jej głosem robiono). Niemniej, jest dziwne, ze Józinek nie słyszał wcześniej jej śpiewu - ucząc się, czy to w ognisku, czy gdziekolwiek, trzeba też dużo ćwiczyć w domu. Sama chodziłam na ognisko muzyczne jako dziecko i pamiętam, że miałam całkiem sporo "zadawane". Wygląda na to, że Laura nie śpiewała w domu wcale (albo akurat nie przy Józku - ale znowu w innym miejscu jest wzmianka, że w mieszkaniu Pałysów było doskonale słychać, co się dzieje na górze i Jożin rozpoznawał poszczególne osoby po krokach).
                                    Cóż, może Laura jest tak genialna, że żadnych ćwiczeń nie potrzebuje...
                                    • ananke666 Re: skoro piszecie o Laurze i Pyzie 27.12.14, 13:52
                                      Robiono... kobieto, Laura miała wtedy osiemnaście lat. Konia zrzędę i jęczącą owcę stawiam przeciw łysemu kurczakowi, że ona sama sobie wybrała zajęcia.
                                  • slotna Re: skoro piszecie o Laurze i Pyzie 27.12.14, 17:23
                                    > Występ w jasełkach jest opisywany jako coś wybitnego, zapierającego dech.

                                    Jest tez kontrast, najpierw spiewaja wszystkie dzieci i kazde falszuje na innej nucie.
                              • maritt.g Re: skoro piszecie o Laurze i Pyzie 25.12.14, 22:33
                                Laura objawia się nagle jako studentka Akademii Muzycznej i wybitna wokalistka. Nie pamiętam, w którym tomie. I nie pamiętam, kiedy ona miała pierwszy występ wokalny oraz czy było to coś poważnego. Nagle ma też pianino w domu, gra na nim itp. To JEST nagle, Laura jest już dorosła, wcześniej tej jej drogi życiowej nie widać. Autorka zapomniała, że oprócz poszukiwania ojca, dręczenia matki i poszukiwania szczęścia bohaterka powinna mieć jeszcze jakieś zainteresowania. Trzeba jej było coś dodać.
                                PS. Był jeszcze dżez nowoorleański. Może to?
                                • staua Re: skoro piszecie o Laurze i Pyzie 25.12.14, 22:46
                                  Zgadzam się z Ananke. Laura pięknie śpiewa na Jasełkach - nie ma wzmianki, że coś z tym zrobiono (ex post jest dopiero, że zrobiono najwyraźniej, skoro jest śpiewaczką, ale pomiędzy nic o tym nie ma). Upodobanie do piękna ma od dziecka - to jest wręcz piętnowane jako negatywne, zainteresowanie strojami, perfumami, pięknymi buteleczkami po perfumach, to coś bardzo złego.

                                  Już o tym pisałam, ale Laura jest ciągle pokazywana jako chora (ospa w NiN, potem grypa w TiR, potem migrena i gorączka w Żabie… migreny zresztą ma większośc jeżycjadowych kobiet, to jakaś ogólna przypadłość) - czy to nie wskazuje na coś psychosomatycznego?
                                  • buka_z_muminkow Re: skoro piszecie o Laurze i Pyzie 27.12.14, 21:37
                                    Z tą migreną to akurat bardzo prawdopodobne, a przynajmniej w przypadku kobiet z jednej rodziny - to przypadłość dziedziczna.
                • meduza7 Re: skoro piszecie o Laurze i Pyzie 23.12.14, 09:35
                  "Pyza" - to coś jak rodzinne przezwisko Buba nadane Joannie Stirling z "Błękitnego Zamku" Montgomery. Jedną z pierwszych oznak jej wybijania się na niezależność było to, że zażądała zwracania się do niej po imieniu i przestała reagować na przezwisko.
                  • verdana Re: skoro piszecie o Laurze i Pyzie 23.12.14, 10:03
                    E, tu bym polemizowała, albowiem znam w realu jedną Pyzę. Była Pyzą jako dziecię i dla rodziny jest nią też jako matka dzieciom. Tak niezalezniej, nonkonformistycznej i jednocześnie poukładanej osoby ze świecą szukać. Chyba jednak nie w przezwisku problem, ale w traktowaniu.
                    • vi_san Re: skoro piszecie o Laurze i Pyzie 23.12.14, 10:32
                      Bo "bycie Pyzą" nie jest jednoznaczne z "byciem cielakiem". Ja też mam w rodzinie swoje przezwisko z dzieciństwa, bliscy stosują je nawet teraz, kiedy wody w Wiśle upłynęło sporo od mojego zamęścia i nijak to nie wpływa na moją samodzielność, decyzje itd. Tyle, że w TYM przypadku "pyzowanie" jest jedną z metod upupiania. Jedną - to nie znaczy, że jedyną.
                      • railly Re: skoro piszecie o Laurze i Pyzie 22.03.15, 17:00
                        Jestem świeżo po lekturze NN i szczerze mówiąc jestem przerażona Laurą. W wieku 9 lat była złośliwa, nieposłuszna, do tego obrzydliwą intrygantką i kłamczuchą. Inna sprawa że dorośli wcale na to nie reagowali i gówniara rozwijała swój paskudny charakterek bez przeszkód. Skóra mi cierpla kiedy czytałam jak Laura ingerowała w życie ciotki i jak terroryzuje cały świat (wrzaski w autobusie bo ma wysypkę, złośliwość wobec siostry, wpychanie ciotki w ręce psychopaty itp.). Według mnie Laura jest w rodzinie B. po prostu czarną owcą, oczywiście ma to związek z genami swojego ojca i jego stalowymi oczami, a nie zupelnym brakiem wychowania smarkuli przez matkę zajętą zbawianiem świata.
                        • meduza7 Re: skoro piszecie o Laurze i Pyzie 22.03.15, 18:37
                          Ironia czy serio?
                          • railly Re: skoro piszecie o Laurze i Pyzie 22.03.15, 19:20
                            Ostatnie zdanie to oczywiście ironia. A wręcz sarkazm.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka