tt-tka
04.11.15, 12:23
Wrocilam do Pulpecji i tak mnie ten opis przygotowan weselnych meczy...
Przed siodma wszyscy jeszcze pija herbatke w kuchni, czyli do roboty zabieraja sie najwczesniej o siodmej. Policzmy.
Udziec, barani w Noelce, jagniecy w Pulpecji, to sa najmarniej cztery godziny pieczenia. Plus bardzo charakterystyczny i ciezki zapach, piekarnik po baraninie trzeba wywietrzyc. Sama kuchnie po osmazaniu tego udzca tez, jesli w planie sa salatki i desery.
Potem indyk - godzina, poltorej ?
Ciasta mogli podac z Wigilii, ale tort chyba byl ? Nastepna godzina co najmniej.
Jablka w ciescie - ile ? Jedzacych bylo co najmniej 12 sztuk - szescioro Borejkow, dwie Pyziakowny, Mareczek z matka i stryjostwo Jozeczkowie (a swiadkowie ? nie wiadomo). Wlasnie sprawdzilam, na mojej najwiekszej blasze miesci sie tylko osiem jablek, moze te stare kuchnie mialy wiekszy piekarnik ?
Wychodzi mi 6-7 godzin na samo pieczenie, bez wietrzenia. A podszykowac sie tez by wypadalo, no chocby przebrac i rece umyc. A slub o szesnastej...