Dodaj do ulubionych

Przekłady książek

04.05.10, 15:16

No właśnie, kilkakrotnie spotkałam się z opinią, że niektóre książki
dużo tracą w przekładzie na polski. Które ? podobno dość niezręczny
jest przekład "findusów", nie wiem czy dotyczy to, tez
szwedzkiej, "mamy mu" (mam mieszane odczucia po lekturze "Mama Mu
buduje")
I jak? co lepiej czytać w oryginale ?

jako mama ledwo 3,5 oraz 1,5-latka nie dość jescze jestem oblatana w
temacie książek dziecięcych, ale z przyjemnością zgłębiam problem :-
))
Obserwuj wątek
    • undomestic_goddess Re: Przekłady książek 04.05.10, 18:16
      Ladnie przetlumaczone sa Karolki.
      A z oryginalnych, warto przeczytac Kubusia Puchatka po angielsku, to
      inna ksiazka niz tlumaczenie I. Tuwim, ktore ma dla mnie osobiscie
      wiele uroku, ale specjalnie bliskie oryginalnej wersji nie jest.
    • blanzeflor Re: Przekłady książek 05.05.10, 10:34
      trochę się boję wchodzić w ten temat, bo potem nie umiem przestać...
      takie mam skrzywienie i nic na to nie poradzę wink
      w Findusach razi mnie np. przekład złożeń, które w językach
      germańskich są naturalne, a u nas robią się z tego ciężkie, długie
      frazy
      np. w Polowaniu na lisa występuje "prześcieradło do zabawy w duchy",
      kiedy po szwedzku jest jedno zgrabne słowo "spöklakan"
      i w sumie przekład oddaje sens i byłby OK, ale ta fraza z dwoma
      przyimkami ciągle powtarzana razi, przecież czasem wystarczyłoby
      tylko samo "prześcieradło", bo już wiemy, o co chodzi
      albo w Torcie, zdanie gdzieś z początku: "Twierdzono, że Pettson to
      szaleniec" - dla mnie koszmarek, strasznie formalnie
      brzmi "twierdzono", poza tym szaleniec to ktoś niebezpieczny,
      psychicznie chory
      ja napisałabym Mówiono/mówiło się/chodziły słuchy, że Pettson to
      wariat/jest trochę zwariowany
      itd. itp.
      podoba mi się za to krytykowane Dalibóg, bo generalnie trudno jest
      znaleźć odpowiedniki przekleństw i innych emocjonalnych wyrażeń, a
      dalibóg ma taki staroświecki urok pasujący do Pettsona

      Karolki są generalnie zrobione fajnie, czytamy z przyjemnością i się
      zaśmiewamy, ale i tam się mogę przyczepić (zawsze mogę wink, choć
      głównie do redakcji
      małopolskie "zaglądnąć" zamiast "zajrzeć", w dialogach ciągle
      powtarzane "powiedział Karolek/tata/Damianek", nawet kiedy oczywiste
      jest, kto powiedział i można opuścić
      imiona dzieci są z grubsza OK, Wredna Wandzia jest super, ale już
      Chciwy Henio nie, bo nie działa aliteracja, poza tym chłopiec jest
      łakomczuchem, a nie sknerą - czemu nie Łakomy Łukaszek?
      no dobra, wystarczy może tego czepiactwa na razie...


      • paola_brunetti Re: Przekłady książek 05.05.10, 14:08
        Bardzo interesujace. Prosze o wiecej spostrzezen. smile
        Dla mnie koszmarne jest tlumaczenie calej serii egmontowskiego 'Pana Misia'
        (Usenko). Czytajac corce na biezaco przerabiam te rymowanki.
        Za to bardzo podoba mi sie tlumaczenie 'Mamy Mu' i 'Nusi'.
      • undomestic_goddess Re: Przekłady książek 05.05.10, 15:43
        Przyczepic sie zawsze mozna, do kazdego przekladu smile Gdyby nie takie
        czepiactwo nie mielibysmy przekladow Szekspira Baranczaka przeciez smile
        Byle konstruktywnie. Przyznam sie, ze ja tez nie moge przestac, jak
        zaczne, dlatego staram sie darowac drobne uchybienia.
      • pepperann Re: Przekłady książek 05.05.10, 18:28
        O, ja też lubię się czepiać. Z kolei moje skrzywienie to przede wszzystkim
        dialogi - może dlatego że czasem wykonuję zawód "dialogistki" (czyli osoby
        piszącej dialogi do filmu wink). Do dialogów zgrzytających sztucznością zaliczam
        te z "wiosny w Bullerbyn". Które dziecko by powiedziało "Te tutaj nie są
        dokładnie tak dzikie jak tamte" ? Które na "Myślisz, że się boję, co?", odpowie
        "NIe. Nie po tej stronie ogrodzenia"? Naprawdę mocno mnie to razi. Do Mamy Mu
        też mam parę zastrzeżeń. Do PAddingtona również. Ale my tu wyłapujemy
        drobnostki. Na rynku zdarzają się takie ewenementy, z tłumaczeniem piosenki "If
        you're happy and you know it" jako "Jeśli jesteś szczęśliwy i chcesz o tym
        powiedzieć, zaklaszcz w ręce" włącznie wink
      • karolka.77 Re: Przekłady książek 05.05.10, 15:02
        moje dziecko polszwedzkie, wiec szwedzka literature przerabimy
        czesto w obu wersjach. generalnie uwazam, ze o ile literatura dla
        doroslych doczekala sie swietnych tlumaczy, to w przypadku
        dzieciecej jest roznie. dokladnie to o czym mowilas, ta lekkosc i
        polot czasem gdzies sie gubi. z proza i tak jest dobrze, ale jesli
        chodzi o teksty wierszowane, to kilka porazek spotkalam. na przyklad
        zbior 'cynamon i trusia' w polskim przekladzie jest bardzo
        ciezkostrawny...
    • nat_bad Re: Przekłady książek 05.05.10, 18:52
      eee tam, czepiajcie się, czepiajcie w końcu po to ten wątek.

      Szkoda że nie znam szwedzkiego wink
      A zawsze kiedy czytam książkę da dzieci obcojęzycznego autora, która
      srednio mi się pod względęm językowym podoba, zastanawiam sie jak
      brzmi w oryginale i czy przypadkiem nie jest to wina tłumaczenia.
      Wychodzi na to, ze powinnam się wziąć do nauki paru języków obcych
      wink
    • donkaczka Re: Przekłady książek 05.05.10, 20:28
      szwedzkiego nie znam, tlumaczem nie jestem i zboczenia nie mam smile wiec findusa
      czyta mi sie fajnie, uwielbiamy je wszyscy, ja czesto parskam smiechem
      lubie tez mamy mu, wszystkie, zupelnie kulawosci jezyka nie zauwazylam, dzieki
      Bogu smile


      taki watek jest fajny, gdy trzeba wybierac miedzy roznymi tlumaczeniami,
      zdecydowanie sa lepsze i gorsze

      ja kupilam teraz findusy po niemiecku, zobacze organoleptycznie, czy czytaja sie
      inaczej, ale fakt ze zlepki slowek sa nie do przelozenia czesto
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka