marlepcia
14.11.16, 08:51
Dzięki uprzejmości Forumowiczek wreszcie przebrnęłam przez ostatnie dwa tomy Jeżycjady. Ostrzeżona spojlerami wiedziałam, że Laura jest w ciąży, ale i tak zebrało mi się na okołodziecięcą refleksję. Może dlatego, że siedzę (buahaha!) na urlopie (buahahaha!) macierzyńskim i zrobiłam się monotematyczna. Jeśli dubluję wątek, to wybaczcie. Uświadomiłam sobie mianowicie, że nie kojarzę ani jednego (z chwalebnym wyjątkiem małej Irenki) jeżycjadowego niemowlaka, który zachowywałby się normalnie. I ani jednego jeżycjadowego rodzica niemowlaka (z chwalebnym wyjątkiem rodziców małej Irenki), który też zachowywałby się zrozmiale. Irenka miała kolki, płakała po nocach, nie chciała spać. Jej mama była zestresowana i przerażona, początkowo bała się jej dotknąć, czuła się bezradna. Opieka nad dzieckiem przedstawiona była jako coś wyczerpującego, ale jednocześnie wspaniałego - przecież wszyscy tam Irenkę pokochali, a mama Żakowa nawet nie chciał, by Krystyna i jej mąż się wyprowadzili. A później? Mamy Gabę na Ignacym Grzegorzem, małym geniuszem, który leży grzecznie w łóżeczku i patrzy mądrze. Mamy Różę z Milą w ramionach, zachwyconą i uduchowioną. Mamy małego Kazimierza, który w wieku ośmiu miesięcy dużo śpi. Nikt z Borejków nie jest wyczerpany płaczem niemowlaka. Nikt nie jest sfrustrowany, nikt nie ma depresji poporodowej. Dziec głównie śpią, pachną, uśmiechają się i patrzą mądrze. Żadna z matek nie ma problemu z organizacją czasu, nie jest znudzona czy wkurzona ciągłą opieką nad maluchem. Nie ma problemów z karmieniem piersią, Róża - młoda matka pierwszego dziecka - nie ma lęków, wahań, nie czuje niepewności. Zastanawiam się wiec, jakie będzie dziecko Laury i Laura przy nim. Nie żal jej rezygnować z kariery wokalnej na rzecz wychowania potomka? Nie będzie sfrustrowana siedzeniem w domu pośrodku niczego z wrzeszczącym pisklakiem? Chciałabym o tym poczytać, zwłaszcza że Musierowicz potrafiła to zrobić - wpleść wątek dziecka w wiarygodny sposób do historii o nastolatkach dla nastolatków.