Dodaj do ulubionych

Pyziak, raz jeszcze

13.01.17, 22:19
Od dłuższego czasu nie mogę przejść do porządku dziennego nad tym, co dzieje się w późniejszych tomach "Jeżycjady" z Januszem Pyziakiem, ojcem wyrodnym i złem wszelkim wcielonym. Jak w porównaniu ze swym wcieleniem z "Kwiatu kalafiora" i "Idy sierpniowej" zgłupiał, stracił zainteresowania, zbrzydł (to akurat się zdarza po 30 latach, ale...), skurduplał i znikczemniał, a przede wszystkim, jakiego zrobiono z niego niemożebnego buca i "człowieka-który nie-umiał-kochać". Krótko mówiąc, Pyziak we mnie zakiełkował i wyrósł w opowiadanie.
Jeśli ktoś ma ochotę poczytać o Borejkach z innego punktu widzenia, zapraszam.

drive.google.com/file/d/0BzjXHVp8gwBiVFFONjRhUmRVSXM/view?usp=sharing
Obserwuj wątek
    • guineapigs Re: Pyziak, raz jeszcze 14.01.17, 19:22
      Pomysł bardzo mię się podoba. A co do meritum się nie wypowiem, bo nie jestem taką znowu znawczynią Jeżycjady, by miec ambicje bycia adwokatem Janusza. Mieszają mię się chronologie itepe.
      Ale naprawdę uważam pomysł za doskonały, nawet mysle, że na podstawie tego tekstu można by napisać fajną powieść o tym, jak dojrzały i schorowany człowiek patrzy w przeszłość, jak wspomina swoją pierwsza poważną miłośc...
      Co moim zdaniem powinno być lepiej dopracowane (o ile wolno mi sie wypowiadać)? To etap zauroczenia się Janusza Gabą. Samo wspomnienie, że była taka inna od innych i cięta jakoś jest zbyt oklepane. Tam musi być cos erotycznego - gładka skóra, idealne kształty, świetny seks, boskie nogi. Dobry poczatek z tym Czaplinkiem - 'w seksie byliśmy kompatybilni'. Tylko trochę więcej, jakieś fajne opisy pieszczot, rozszerzonych pożądaniem źrenic, rąk niemogacych sie powstrzymać od dotykania, warg i piersi gotowych na wszystko i tak dalej. Nie żeby od razu jakiś tani harlekin, ale taki Żeromski Stefan (nie Bernard).
      Ja nie mam się do czego przyczepić, pomysł przedni, tylko go rozwinąć, zrobić porządną redakcję i korektę i wydawać, Panie Dzieju, wydawać!!!.
      Czekam niniejszym na powieść.
      Dla niepoznaki, żeby się MM nie czepiała o forsę, zmienić imiona i miejsca. Dictum sapienti sat est, prawda, i Julian z Jasła spokojnie może robić za Janusza z Poznania et cetera. Noooo.... może nie Jasło, ale Rzeszów ujdzie spokojnie.
      • feomelanin Re: Pyziak, raz jeszcze 16.01.17, 17:11
        Faktycznie, teraz żałuję, że nie rozwinęłam trochę tych akcji w Czaplinku:) to na pewno dodałoby do tej relacji tego, czego nie było u MM, ale... Gaba mnie teraz tak strasznie wkurza, że nie umiałam jej zrobić tej przyjemności. Bardzo dziękuję za opinię!
        • guineapigs Re: Pyziak, raz jeszcze 16.01.17, 22:56
          Feomelanin podziękowała mi tymi słowy:

          Bardzo dziękuję za opinię!

          Na co odpowiadam tak:
          Ależ nie ma za co, spełniłam wszak swój obywatelski obowiązek forumowiczki. Jak widzisz, inne osoby napisały konkretniej, ale ja nie jestem aż taką recenzentką/korektorką/redaktorką. Ja po prostu napisałam swoje wrażenie - i ono się nie zmieniło.
          Jeśli będziesz to opowiadanie rozwijać w powieść, to napisz tez cos wiecej o Anieli, Robrojku, ESD. Twój Janusz mówi o Joannie 'koleżanka której już nie pamiętam', o Anieli i Robercie też jakoś podobnie - a przecież oni sie wszyscy przyjaźnili, stanowili tzw. paczkę. Joanna była kuzynką Gaby, Aniela i Robrojek jej przyjaciółmi. W dodatku i Joanna, i Aniela, i Robert chodzili z Januszem do tej samej klasy. Myślę, że warto i ten wątek rozwinąć - np. o tym, że w młodosci miało się ideały, chciało się siać dobro, wierzyło się w to, że w kazdym człowieku jest dobro itp.
          'Przyczepię się' jeszcze do jednego fragmentu, tego, w którym Twój Janusz mówi o tym, że Gaba była jak chłopak i ze wszystkie jego ówczesne zwiazki były płytkie i krótkotrwałe. Ja bym to spróbowała ując inaczej - nie że 'jak chłopak', ale że 'jak kumpel/a', a o tych związkach nie pisać aż tak górnolotnie, bo nie sądzę, by dorosły Janusz każdy podryw traktował z perspektywy czasu jako 'związek' - ot kilka randek i tyle. Zreszta chyba nawet Janusz z KK nie traktował tych znajomości jako 'związki' - po prostu - jak wyżej - zwykłe randki, wypady do kina, takie nastolatkowe 'podrywy' i wypady po lekcjach.
          Ale to tylko sugestia, absolutnie nie chcę ingerować w twoja wizję postaci Janusza.
          Powodzenia życzę!!!!
    • apersona Re: Pyziak, raz jeszcze 14.01.17, 21:38
      a co Janusz robił w Idzie poza łowieniem ryb z ojcem Borejko, poza sceną notabene?
      • tt-tka Re: Pyziak, raz jeszcze 14.01.17, 23:04
        apersona napisała:

        > a co Janusz robił w Idzie poza łowieniem ryb z ojcem Borejko, poza sceną notabe
        > ne?

        Byly jakies zebrania grupy chyba. Co to Ida im wymysla, ze rajcuja sie wzajemnie madrosciami, a zrobic czegos konkretnego nie ma komu.
        Nie zajrze, bo pewnie znowu znajde cos, co mna rzuci. Ja chce choc te wczesna Musierowicz milo wspominac !
      • iwoniaw Re: Pyziak, raz jeszcze 17.01.17, 16:17
        co Janusz robił w Idzie poza łowieniem ryb z ojcem Borejko

        Całował się z Gabą i jak tylko znudzona towarzystwem młodszych sióstr Idusia kierowała swe kroki poza obszar namiotu, natychmiast na nich (całujących się) wpadała. Co dopełniło czary goryczy i było kolejnym impulsem do widowiskowej ucieczki z Czaplinka drugiej panny B. ;-)
    • zla.m Re: Pyziak, raz jeszcze 14.01.17, 22:34
      Zaczyna się fajnie, świetny punkt wyjścia, pisane bardzo ładnym językiem, ale... za dużo streszczenia, dość szczegółowego KK i to wszytko dokładnie jak u pani MM (po 40 latach powinien cześć wydarzeń pamiętać inaczej albo inaczej je oceniać), potem trochę "Pyziaka u Borejków", co jest wg mnie kompilacją rozważań forum, wyjazd, Niemcy (bez więzienia), standardowo, jak zawsze w rozważaniach o Pyziaku - pominięcie Brazylii. Ogólnie o losach bohatera nie dowiadujemy się nic nowego, nawet powód wyjazdu jest "standardowy" - zła teściowa.

      Potem sceny z McDusi - te są fajne, bo wydarzenia widziane oczyma Pyziaka, pokazują się w innym świetle (przekonanie, że Ignacy specjalnie myli jego imię - świetny pomysł)!, jedno drobne ale: Bernard nie jest żadnym starym znajomym, ta postać objawiła się w BBB dopiero, gdy Gaba była już sama. I B. może Pyziaka znać z opowiadań, odwrotnie już nie.

      A po drugie - rozwód i porzucenie dziewczynek. Zażądał rozwodu, Gaba mu powiedziała, że nie chce żeby uczestniczył w życiu dzieci, od pierwszego kopa się zgodził. O kasie nawet się nie zająknął. Miało być wybielenie Pyziaka, a wyszedł na smętnego fiutka, w realu bym takiego komuś nie podała ręki. I to, że na starość pożałował i wykonał kilka niezbornych ruchów (bez przekonania zresztą i sprawiając wrażenie, że chce, żeby się nie udało) wcale go nie usprawiedliwia.

      Powyższe nie zmienia faktu, że ten niefajny Pyziak wyszedł ok, jeśli chodzi o postać literacką. To jest dość prawdziwe - i wypięcie się na dzieci, i na starość żałowanie połączone z próbami samousprawiedliwienia.
      • ciotka_scholastyka Re: Pyziak, raz jeszcze 16.01.17, 09:08
        zla.m napisała:

        > Zaczyna się fajnie, świetny punkt wyjścia, pisane bardzo ładnym językiem, ale..
        > . za dużo streszczenia, dość szczegółowego KK i to wszytko dokładnie jak u pani
        > MM (po 40 latach powinien cześć wydarzeń pamiętać inaczej albo inaczej je ocen
        > iać)

        O tak, też na to zwróciłam uwagę. Powinno być podobnie, ale innymi słowami :)

        Poza tym dwie uwagi bardziej techniczne: ROOSEVELTA, nie Roosvelta, to po pierwsze, i po drugie, szwankuje ci zapis wypowiedzi (konkretnie kropki i myślniki w tychże).

        Ale poza tym, bardzo fajnie, podobało mi się.
        • gat45 Re: Pyziak, raz jeszcze 16.01.17, 09:42
          Mnie też się bardzo podobało, ale zdecydowanie brakowało mi jakiegoś elementu zaskoczenia :)
          Inna rzecz, że trudno coś nowego wykombinować po tym wszystkim, co forum już z siebie wydało.
        • feomelanin Re: Pyziak, raz jeszcze 16.01.17, 17:24
          Dzięki za opinię i uwagi:) strasznie mi głupio z powodu brakującej litery w prezydenckim nazwisku, szczególnie, że powtórzyłam ten błąd w tekście aż trzy razy... Mea maxima culpa.

          W tym miejscu, o którym mówicie ty i zła.m, zemściła się na mnie trochę metoda, którą narzuciłam sobie podczas pisania. Czytając "McDusię" nie mogłam przeboleć narracji w dialogach, dlatego celowo chciałam włożyć w usta postaci identyczne słowa jak w książkach, opatrując je wyłącznie innym komentarzem i inaczej opisując reakcje. Dlatego żaden z tekstów wypowiadanych przez bohaterów nie wyszedł ode mnie i o ile to działa (mam nadzieję) w przypadku fragmentów z "McDusi", o tyle w przypadku dialogów z "Kwiatu Kalafiora" wyszło dość wtórnie.

          Pozdrawiam serdecznie:)
      • feomelanin Re: Pyziak, raz jeszcze 16.01.17, 17:05
        Bardzo dziękuję za tak szeroką opinię o opowiadaniu:)

        Masz dużo racji z tym, ze czytelnik nie dowiaduje się tu niczego specjalnie nowego o losach Pyziaka - jest tak przede wszystkim dlatego, że nie chciałam pisać go od nowa. Właściwie celem tego było sprawdzenie, co wyjdzie mi, kiedy zajmę się tylko tym, co faktycznie pojawiło się u pani MM, ale z punktu widzenia Pyziaka rozwiniętego od "Kwiatu Kalafiora" (a nie tego czegoś, co objawiło nam się np. w "Języku Trolli"...). A to że jest trochę żałosny, właściwie mnie cieszy... Nie chciałam go całkowicie wybielać, to bez wątpienia byłoby przekłamanie w drugą stronę. On mimo wszystko jest facetem, który porzucił żonę i dzieci i nie odzywał się do nich przez dwadzieścia lat. Tu nie ma dyskusji, taka postawa definiuje go tak czy inaczej.

        Dzięki za uwagę o Bernardzie! Mój błąd, nie zrobiłam wystarczająco dobrego "riserczu" w tych książkach, które czytałam zbyt dawno (a należy do nich Brulion, który faktycznie słabo pamiętam).
        • zla.m Re: Pyziak, raz jeszcze 16.01.17, 19:42
          Bardzo fajny w ogóle pomysł, żeby dać te same dialogi z innym komentarzem :) KK to akurat kiepski materiał, bo niekontrowersyjny ;-) Ale idea super, może jeszcze coś napiszesz, np. z punktu widzenia Natalii czy Ignaca Starego (zauważyłyście, że Ignacy co prawda plącze się po scenie i gada, ale nigdzie, poza odrobiną Kalamburki, nie ma wydarzeń z jego punktu widzenia?).

          No i cieszę się, że tak spokojnie podeszłaś do uwag, bo jak napisałam, to pomyślałam, że mogłaś je odebrać bardziej personalnie ;)
          • tt-tka Re: Pyziak, raz jeszcze 16.01.17, 20:09
            zla.m napisała:
            Ignacy co prawda plącze się po scenie i gada, ale nigdzie, poza odrobin
            > ą Kalamburki, nie ma wydarzeń z jego punktu widzenia?

            Chyba troche jest... w CP, w Sprezynie. Nieduzo co prawda.
            • zla.m Re: Pyziak, raz jeszcze 16.01.17, 21:14
              Przyznam, że nie pamiętam. Jest jego wnętrze? Przemyślenia?
              • tt-tka Re: Pyziak, raz jeszcze 16.01.17, 21:19
                O ile pamietam, jest. Referowane przez narratora, ale z punktu widzenia Ygnaca. Dlaczego robil szpicla z Ignasia i czemu bylo to sluszne i zasadne. Czemu inwigiluje Laure. Ze on z wyzyn swego doswiadczenia zyciowego powinien kierowac i sterowac zwiazkami wnuczek. Cos takiego.
    • apersona Re: Pyziak, raz jeszcze 15.01.17, 18:40
      W jakich książkach pojawia się Pyziak? Pytam, bo jestem dopiero w 2004 bez Kalamburki i nie wiem czy czytać najpierw apokryf czy kanon?
      • tt-tka Re: Pyziak, raz jeszcze 15.01.17, 18:54
        W Mcdusi na pewno. Wczesniej w Czarnej polewce chyba i epizodycznie w jezyku Trolli. W apokryfie tylko zaocznie celem podkreslenia, jaki on wredny.
      • feomelanin Re: Pyziak, raz jeszcze 16.01.17, 17:36
        Akcja opowiadania oparta jest na wydarzeniach opisanych w książce "McDusia", czyli chyba najgorszej części całej serii. Wydaje mi się, że jest jakieś drobne wspomnienie o nim w "Kalamburce" (prozę mnie poprawić jeśli się mylę), w "Języku Trolli" objawia się jako paskudny prostak i buc, w "Sprężynie" wchodzi osobiście do mieszkania przy Roosevelta. Opowiadanie jest przede wszystkim polemiką z metodą narracji, jaką stosuje w stosunku do tej postaci autorka. Ale na pewno będą spojlery:)
        • apersona Re: Pyziak, raz jeszcze 16.01.17, 21:19
          Wrażenie po połówce pierwszej strony: sposób pisania, długie, złożone i uczone zdania nie pasuje do narratora Pyziaka. Pyziaka sprytnego bajeranta, który podrywa kilkanaście dziewczyn na te same dwa komplementy, później Pyziak chce dużo, szybko i bez wysiłku, szybko się nudzi i nuży prozą życia, często zmienia kobiety i kraje. Moim zdaniem jeśli ktoś taki żałuje zmarnowanego życia, to robi to krótkimi urywanymi zdaniami.
          Dziwnie brzmi gdy Pyziak nagle zaczyna się opisywać z zewnątrz "Przymknąłem oczy, zakrywając twarz przedramieniem."
          Może przeplataj narrację w 3 osobie ze wspomnieniami i przemyśleniami Pyziaka.
          Nie dawałabym już w pierwszym akapicie wniosków "żyjąc na tym świecie od ponad pół wieku, mieszkając w różnych krajach i doświadczając życia zarówno z najlepszych, jak i najgorszych stron, doszedłem do wniosku, że jest dokładnie odwrotnie. Życie nie tylko nie pozwala nam zmądrzeć, ale im dłużej trwa, tym bardziej nas wyjaławia."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka