Dodaj do ulubionych

chociaz jedno zdanie

16.02.17, 15:58

Dzień dobry,
w Jeżycjadzie są sceny (z tomu na tom coraz więcej) które stanowią podstawę do dyskusji na forum, napawają nas zażenowaniem, niesmakiem, budzą sprzeciw i niedowierzanie a przede wszystkim powodują ten nieznośny rozdźwięk deklaracji odautorskich z opisanymi faktami.
I teraz: od pewnego czasu zastanawia mnie, jak się powinni zachować członkowie Klanu B i inne osoby w sytuacjach, które nas uwierają, żeby sytuacje te nas nie uwierały. Z tym, żeby sytuacja, akcja i przesłanie MM zostały zachowane. Jeśliby Szanowne Grono napisało po jednym zdaniu przywracającym wiarę w dobroć, serdeczność i niewzruszone centrum Całej Rodziny, spałabym dziś spokojniej.
np.
w Febliku Agnieszka (co mi się strasznie nie podoba i co uważam za niczym nieusprawiedliwioną ingerencję) sprząta zwały gruzu i maluje łazienkę nie bez pytania, tylko dlatego, ze we wcześniejszej rozmowie Autorka wplotła wypowiedź Ignacego. "wiesz, miałem pomóc ojcu, ale musiałem jechać do ciotki Idy i sytuacja się dość pokomplikowała - tu Ignacy spłonął rumieńcem - no tak jakoś wyszło a ojciec jakiegoś bodźca potrzebuje, żeby dalej ruszyć".

Żeby zachować babciny kostiumik, tradycje i wszystko co borejcze - Gaba wykrzykuje: „Patrzcie! Przecież to zupełnie jak z tego filmu, gdzie Grace Kelly razem z tym reporterem z nogą w gipsie podglądają sąsiadów!” Tam spódnica jest długa. I dodatek odautorski, ze "Jak to dobrze, ze kostiumik nie był typowym kostiumikiem do kolan, lecz Mila, jak zawsze wyrafinowana, wystąpiła w wąskiej spódnicy 7/8”
W sprawie groszków Adam stwierdza „ Babcia zamówiła je i w moim imieniu. To był nasz sekret i prezent dla ciebie. Zasuszysz jeden w jakiejś książce, żeby go znalazł ktoś po latach?”

Nie mam pojęcia, co mogłaby odpowiedzieć Magda na chamstwo pierogowe Idy. "proszę wybaczyć; pozwoliłam sobie na dokładkę, bo mama opowiadała, ze w domu państwa czuła się zawsze bezpiecznie i otoczona serdecznością" ???
Co powinien powiedzieć Florian Dziadowi Borejko, który oglądnąwszy jego bibliotekę stwierdza, ze tu nie ma nic do czytania? (tak we Wnuczce, bodajże).
No i: co i kto powinien jasno i dosadnie odpowiedzieć temuż Dziadowi po zgromieniu przez niego zmywarki???
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: chociaz jedno zdanie 16.02.17, 16:53
      Wiary w dobroc, serdecznosc itp nie przywroce Ci, bo sama dawno stracilam. I w sytuacjach zgrzytliwych jedno zdanie imho nie wystarczy (kopa tez nie), ale
      - na idowe chamstwo powinna odpowiedziec nie Magda, tylko maman Borejko tradycyjnym "Ida, bo zaraz dam ci w tylek" zarazem nakladajac gosciowi pelny talerz
      - jezeli Florek chcial byc b. grzeczny, pownien zaproponowac niewinnie "tu jest wiecej" podajac tesciowi czytnik; Jezeli nie bardzo, z sympatycznym usmiechem odrzec "och, tato, nasze zainteresowania czytelnicze nie sa tak monotematyczne jak twoje"
      - przy zmywarce powinna buzie rozedrzec obdarowana i to w tonacji "tato, dosyc, to moje swieto, to jest prezent dla mnie i bardzo sie z niego ciesze" zamiast bakac o Marku Aureliuszu

      PS po jednym zdaniu IGS Agneszka tez NIE powinna sie brac za malowanie - bo nie IGS jest tu gospodarzem i wykonawca remontu, tylko pomagierem ojca, a kolorek mial byc inny
    • kgxspace Re: chociaz jedno zdanie 16.02.17, 18:52
      Przy zmywarce obojętnie kto mógł się Ignacego spytać, czy wobec tego mają zwrócić sprzęt do sklepu, a od dzisiaj ON będzie zmywał gary po całej rodzinie. I że są imieniny Gabrysi, to prezent dla niej, Ignacy, nie rób scen. - serio, czemu nikt go wtedy nie kopnął w chudy tyłek? :')

      tt-ka dobrze wykombinowała z mamą Borejko i tyłkiem. Ktoś też mógł jej wbijać widelec w rękę za każdym razem jak sięgała po kolejnego pieroga. Naprawdę, samemu się napychać, a gościowi żałować, ten poziom żenady mnie wręcz przytłacza.

      Przyznam się, że i ja nosiłam się w sobie, żeby założyć podobny wątek :) Podobnie "naprawczy", ale niekoniecznie słowami samych bohaterów, a to ciekawy pomysł, żeby postaci same siebie usprawiedliwiły. A tych "zepsutych" wątków jest tak wiele, sama aż nie wiem, od czego zacząć.
      • fornitta69 Re: chociaz jedno zdanie 16.02.17, 19:02

        > Ktoś też mógł jej wbijać widelec w rękę za każdym razem jak sięgała po kolejnego pieroga.
        Lubie to! :D
        • kgxspace Re: chociaz jedno zdanie 17.02.17, 16:37
          *podaje widelec i uśmiecha się szatańsko* ;D
    • pijany_zajac Re: chociaz jedno zdanie 16.02.17, 23:05
      W scenie ze zmywarką Gabriela powinna serdecznie i wylewnie podziękować Grzesiowi, zaś mama Borejko powinna wziąc męża Ignacego pod ramię i zaprowadzić go w ustronne miejsce, a następnie opieprzyć go z góry na dół bez świadków, by zachował resztki twarzy i mógł przeprosić Grzesia.
    • mika_p Re: chociaz jedno zdanie 16.02.17, 23:15
      McD
      "- McDusiu, nie bierz dokładki, nigdy nie bierz dokładki, pamiętaj! Miło będzie poczuć wreszcie ten błogosławiony luzik w pasie!"
      - Ida! - Gabrysia, choć zatopiona w rozmowie z mężem, sledziła równiez rozmowę przy stole - To, że ty znasz dziewczynę od urodzenia nie znaczy, że ona też cię zna, w szczególności twoje poczucie humoru.
      - Oj... faktycznie... - stropiła się Ida - Magda, jedz na zdrowie, te pierogi są przefantastyczne i wcale się od nich nie tyje, popatrz na mnie. A ciebie faktycznie znam od urodzenia, przyjmowałam cię na świat - dodała niezwykle jak na nią miękko.
      "- Dziadziu, chciałabym poznać twoją opinię: co to znaczy „tyle mnogo”? - wtrąciła Łusia, zakładając książkę serwetką."

      CP
      "[Ida] Cmoknęła z dezaprobatą i wyszła, rzuciwszy jeszcze jedno kontrolne spojrzenie na dziecko.
      Róża siedziała przez chwilę, rozczulona do łez i zarazem do łez rozbawiona naukami ciotki. Potem zgasiła lampkę i -
      wciąż uśmiechając się w ciemności - poszła do łóżka, z dzieckiem przytulonym mocno do piersi, tak żeby mogło słyszeć
      znajome, uspokajające bicie jej serca". Drzwi uchyliły się bezszelestnie.
      - Hej... szepnęła Gabriela.
      - Hej - odszepnęła Róża.
      - Potrzebujecie czegoś, ty albo malutka?
      - Nie, wszystko jest.
      - No to śpicie sobie, dobranoc. Jak coś, to daj znać.
      - Dam. Dobranoc.
      "Szczęśliwa, wzruszona, [Róża] zasnęła mocno i w jednej chwili. Nawet nie słyszała buczenia rur, stłumionych hałasów za ścianą łazienki ani poskrzypywania podłogi w korytarzu."

      "- A co będziesz teraz robić? Tata śpi po dyżurze.
      - Pójdę do cioci Gabrysi. Już wróciła z zakupami. Widziałam przez okno jej sandałki" i kółka wózka.
      "- To chodź, odprowadzę cię."

      Poza tym, kiedyś próbowałam być Polyanną i znaleźć usprawiedliwienie dla tych wszytskich głupot, co są w książkach:
      forum.gazeta.pl/forum/w,25788,162386260,162386260,Usprawiedliwienie.html
      • fornitta69 Re: chociaz jedno zdanie 17.02.17, 09:37
        mika_p napisała:

        > McD
        > "- McDusiu, nie bierz dokładki, nigdy nie bierz dokładki, pamiętaj! Miło będzie
        > poczuć wreszcie ten błogosławiony luzik w pasie!"
        - Ida! Wez leki! - rzucila szybko pani Borejko.
        - A bo co?- nastroszyla sie ruda.
        -Ida,bez dyskusji prosze- glos pani Borejko byl znuzony,ale stanowczy. W tym momencie pan Borejko postawil oczy w slup i wyrecytowal cos po lacinie. Nastepnie ze stoickim spokojem wbil sobie widelec w ucho.
        -A jemu nie kazesz brac lekow!- wrzasnela z pretensja Ida pokazując ojca koscistym palcem.
        - Jemu juz nawet leki nie pomoga...-westchela seniorka rodu.
        Wtedy pani Gabriela wybuchnela przejmujacym placzem.
        - Ona tez nie wziela lekow?- szepnela domyslynie Magda w strone Jozefa.
        Ale on jej nie odpowiedzial. Byl zbyt pochloniety maniakalnym wbijaniem noza w Bogu ducha winny kawalek kielbasy czosnkowej. Magda poczula,ze nie ma juz najmniejszej ochoty na dokladke pierogow.
        • druza.11 Re: chociaz jedno zdanie 17.02.17, 14:02
          Nie, nie i jeszcze raz nie :):):)
          1. po czymś takim nie będę spać spokojnie, a prosiłam, żeby uwzględnić ten aspekt
          2. ten post zamyka właściwie całą dyskusję, no, bo o czym tu dalej mówić. Chyba, żeby pojawiły się spory między obecnymi na forum lekarzami psychiatrami co do terapii
          3. tak poważnie, to jest to istotna zmiana, a mnie chodziło raczej o zmianę wymowy sceny poprzez niewielką korektę. Jeśli chodzi o koncepcję mcDusi, to szczytem nieporozumienia wydaje mi się wepchniecie średnoznanej dziewczyny w rozgardiasz ślubno – świąteczny. Nie chodzi o to, że przeszkadza fizycznie, tylko o to, ze stanowi jeszcze jeden element do ogarnięcia a poza tym może stać się świadkiem, czy katalizatorem, czy powstrzymywaczem emocji, które w czasie przedślubnym powinny wybrzmieć bez dodatkowych atrakcji.
          Gaba zmierza na dworzec. „Gabriela aż zagryzła wargi z bezsilnego smutku, gdy kolejny raz uświadomiła sobie, dlaczego Magda spędzi u nich święta. Jakby się los sprzysiągł! Afera w rodzinie Piotra wstrząsnęła wszystkimi. A jeszcze Maciek w szpitalu a mama Kreski u przyjaciółki w Australii. Gabrysia odetchnęła głęboko mroźnym powietrzem. Z drugiej strony Tygrysek od razu powiedział: bierzemy dziewczynę do nas, to jasne!”

          • tt-tka Re: chociaz jedno zdanie 17.02.17, 14:11
            Druzo, jezycjada zawiera takie bledy konstrukcyjne i koncepcyjne, od podstaw, ze jednym czy nawet kilkoma zdaniami wymowy sie nie zmieni.
            No, nawet po dopisaniu proponowanego zdania - czemu Magda mialaby byc u Borejkow, skoro ma rodzine w Poznaniu i Pobiedziskach ? Bliska i bardzo fajna (u pana Piotrusia sama bym chetnie pomieszkala), ale ok, Piotr zaaferowany :). Zostaje jednak pani Zdzisia, tak samo ciotka Magdy, jak Piotr jest wujem, po co dziewczynie Borejki ?
            Sam pomysl porzadkowania mieszkania a) przez nastolatke i b) w czasie przerwy swiatecznej byl poroniony.
          • fornitta69 Re: chociaz jedno zdanie 17.02.17, 14:18
            druza.11 napisała:
            > 3. tak poważnie, to jest to istotna zmiana
            Bo wg mnie CALA McDusia jest napisana tak,ze tu nawet 100 lagodzacych zdan nic nie da. Tam kazdy sie zachowuje jak psychiczny: napastliwa Ida, Gabon "planujacy" slub Tygrysa, Pyziak przesiadujacy godzinami u wrogo nastawionej rodzinki,Mila z obsesja groszkowa, Ignas zanudzajacy Magde gledzeniem o ksiazkach, zapozniona emocjonalnie Lusia.... Ufff. Prawie kazda scena tam jest nielogiczna, glupia,zenujaca. I o ile kolezanka wyzej dopisala swietna scene pokazujaca,ze Gaba sie interesowala swoja wnuczka, o tyle dopisywanie nawet najzgrabniejszych wyjasnien do McDusi to syzyfowa praca :P
            • zuzudanslemetro Re: chociaz jedno zdanie 17.02.17, 20:00
              i potrząsający szczurami Józwa. Ciekawa jestem, jak to by się dało obronić?... ;)
              • fornitta69 Re: chociaz jedno zdanie 17.02.17, 20:29
                zuzudanslemetro napisała:
                i potrząsający szczurami Józwa. Ciekawa jestem, jak to by się dało obronić?...
                Nijak - no chyba,ze dziewczyne z kurzu otrzepywal,czy cus ;) W tej ksiazce wszyscy sa zwyczajnie chorzy umyslowo. Ma to swój urok,bo McDusie czyta sie po prostu jak parodie Jezycjady.
                • zuzudanslemetro Re: chociaz jedno zdanie 17.02.17, 21:43
                  albo że Magdusia zasłabła i trzeba było nią potrząsnąć. Fakt, za dużo ostatnio chorych sytuacji, cudzej poezji i monologów Ignaców. Tego obronić się nie da.
              • turzyca Re: chociaz jedno zdanie 18.02.17, 02:07
                To sie daje obronic li tylko i wylacznie jako kretynski blad mlodosci.
                Tzn. Jozwa owszem potrzasa, ale potem do niego dociera, ze uzyl przemocy, ze cos jest bardzo nie tak, wije sie w poczuciu winy, przeprasza Magde, a potem na spokojnie sobie wszystko przemysliwuje, moze idzie po rade do pedagoga szkolnego.
    • marutax Re: chociaz jedno zdanie 18.02.17, 12:59
      Jedno zdanie to trochę za mało, bo w większości kontrowersyjnych scen musiałyby być po nim jakieś konsekwencje, żeby opisane sytuacje przestały razić... Gdybym miała wskazać jeden przypadek, gdzie takiego zdania (lub kilku) brakuje, to pewnie wybrałabym motyw ciąży Róży - i to podwójnie. Po pierwsze tłumaczenie Róży "dowiedziałam się dopiero niedawno, jeszcze w listopadzie miałam okres, więc nie przyszło mi do głowy, próbowałam tłumaczyć to Frycowi, ale powiedział, że niemożliwe, musiałam wcześniej wiedzieć i specjalnie czekałam", albo (opcja 2.), gdyby takiego tłumaczenia nie było, pytanie ze strony rodziny - dlaczego Róża tyle zwlekała z poinformowaniem Fryderyka. To dałoby pretekst do uświadomienia bohaterce, że ona też zachowała się nie fair i na zarzut "pułapki biologicznej" sobie zapracowała.
      • fornitta69 Re: chociaz jedno zdanie 18.02.17, 13:06
        Opcja nr 1 jest bardzo dobra. Bo jakos sie nie chce wierzyc,ze ta prostoduszna Różyczka ukrywala przed Frycem ciaze. Szczerze mowiac ja to niedomowienie interpretowalam juz wczesniej wlasnie tak jak to opisalas.
    • mika_p Re: chociaz jedno zdanie 18.02.17, 21:38
      Mam! Mam początek do McDusi, zawiązanie akcji:


      Gabriela Stryba długimi krokami spacerowała po peronie, nerwowo popatrując to na zegarek, to na tablicę. Do przyjazdu pociągu z Wrocławia pozostawało jeszcze trochę czasu, nic nie wskazywało na to, by miał być opóźniony, ale też nic nie zapowiadało, by miał przyjechać przed czasem. A Gabrieli wciąż dźwięczał w głowie pełen paniki głos Kreski, odwiecznej przyjaciółki: "Gabuniu, ratuj!".
      Te właśnie słowa, zamiast miłych życzeń świątecznych, usłyszała Gabriela, kiedy kilka godzin temu odebrała telefon.
      - Gabuniu, ratuj! Wiem, ze idą święta, że Tygrysek wychodzi za mąż, ale nie mam kogo poprosić o pomoc, ja mogę mamę zostawić najwyżej na pół godziny jak biegnę do sklepu, Maciek we Francji, Zdzisia wyjechała do Arturka na święta, Piotr... wiesz jak jest... - Janka umilkła na sekundę. Faktycznie nie musiała tłumaczyć: bracia Ogorzałkowie pokłócili się kilka miesięcy wcześniej o kwestie zasadnicze i kontakty między rodzinami zostały zerwane. Ta sekunda nie wystarczyła Gabrieli na nabranie oddechu, a Kreska zaczęła mówić dalej:
      - Magdusi coś strzeliło do głowy, nie wiem co, to znaczy wiem, ale to nie na telefon, i powiedziała, że musi przemyśleć parę rzeczy, zamieszka w mieszkaniu po dziadku i wróci za kilka dni. Nie odbiera telefonu, to znaczy, ma wyłączony, ja nie wiem, czy w pociągach nie ma zasięgu, czy nie chce ze mną rozmawiać, czy bateria padła, nic nie wiem!
      - Rozumiem. Oczywiście, że ci pomogę, nie sumituj się tak. Wyjdę na pociąg, odbiorę Magdę, damy ci znać, że wszystko w porządku i ustalimy dalszy plan działania - miły, spokojny głos Gabrysi podziałał na przyjaciółkę jak istny balsam. W słuchawce słychać było głębokie westchnienie.
      - Gdy tak mówisz, to zaczynam wierzyć, że wszystko będzie dobrze. Najgorsza jest ta bezsilność...
      - Jak mama?
      - Fizycznie lepiej, lekarze mówią, że wyjdzie z tego, jak będzie przestrzegać zaleceń. A ona nie potrafi się pogodzić z tym, że musi leżeć w łóżku i odpoczywać, zawsze była taka aktywna... Za każdym razem jak wychodzę do sklepu, to się boję, że wstanie i zrobi sobie krzywdę. Powinnam być dwie, jedna by siedziała z mamą, a druga jechała za Magdą.
      - Masz mnie, Janeczko. Zajmę się wszystkim.


      Jak się forumowi podoba?
      Mamy zgodnie z kanonem Magdę w Poznaniu znienacka, pod opieką Borejków - za to nikt sie nie będzie głupio pytał, kto wysyla nastolatkę do porządkowania mieszkania po pradziadku, czemu dziołcha nie mieszka w Pobiedziskach, co robi wyrodna babcia z Wrocławia i dlaczego Kreska musi córkę wepchnąć Borejkom na glowe akurat na święta i przedslubny szał.
      • bupu Re: chociaz jedno zdanie 18.02.17, 21:55
        mika_p napisała:

        > Jak się forumowi podoba?
        > Mamy zgodnie z kanonem Magdę w Poznaniu znienacka, pod opieką Borejków - za to
        > nikt sie nie będzie głupio pytał, kto wysyla nastolatkę do porządkowania miesz
        > kania po pradziadku, czemu dziołcha nie mieszka w Pobiedziskach, co robi wyrodn
        > a babcia z Wrocławia i dlaczego Kreska musi córkę wepchnąć Borejkom na glowe ak
        > urat na święta i przedslubny szał.

        Podoba się. Sensowniej niż w Macabrusi, do tego Gaba ma szanse popisać się faktycznym pomaganiem, a nie deklaratywnym.
        • mika_p Re: chociaz jedno zdanie 18.02.17, 23:01
          :)
          Dodam, że w takiej sytuacji - nagła ciężka choroba babci - to nie trzeba Magdzie wymyslać nie wiadomo jakich powodów do przyjazdu do Poznania, wystarczy, że sytuacja ją przerosła i dziewczyna pękła, tu stres własny i matki, tam żal, że nie wyjedzie na święta do rodziny, a tęskni, jedna częśc człowieka rozumie co się dzieje, druga by sie chciała popłakać z żalu, a przecież jest duża, a ta pierwsza rozumie, że jest duża i ma obowiązki.
          I Kreska rozumie to wszystko, ale sama jeszcze nie wyszła z jednej żałoby, ledwie uniknęła drugiej i jej samej brakuje wsparcia, a co tu mówić o wspieraniu córki.
      • tt-tka Re: chociaz jedno zdanie 18.02.17, 22:53
        Miko, bardzo mi sie to podoba, ale niestety nie przejdzie. Bo
        - gdzie wtedy wepchnac studentow, co to sie z Gabunia nie moga rozstac ?
        - gdzie jej popatrywanie na patyka Grzesia z tym calym "och, he, he, no tak" czy jak tam bylo ?
        - gdzie jej rozmyslania o wlasnej wspanialosci w chwili, gdy powinna myslec o klopotach przyjaciolki ?
        - gdzie czas na zderzenie sie z bijaczami pod rondem i bolesne rozczarowanie do idei esd ?
        - skad u Dmucha te tlumy i paczuszki ? Rezygnujemy z Aurelii, Hajduka, Bebe ? Znaczy ja moge bez bolu, ale altoressa ?
        No niestety - generalne zalozenia, ladunek ideolo i konstrukcja sa takie, ze powiesci staja sie nienaprawialne. Najlepsze pomysly i wstawki tu nie pomoga, bo trzeba by bylo wyrzucic cala (no, 3/4) tresci i wlasciwie napisac to od nowa :(
        • mika_p Re: chociaz jedno zdanie 18.02.17, 23:30
          No problem.
          Tylko założymy, że Gaba się nie spóźni na pociąg. Po scenie na peronie z retrospektywa telefoniczną opiszemy co było potem, wszak pociąg z Wrocławia do Poznania trochę jedzie, nieprawdaż? Studenci mogą być, popatrywanie na empatę-telepatę też. Rozważania nad ślubnym fatum same przemkną przez głowę, po czym Gaba przywoła się do porządku i zacznie martwić o Magdę. Tak trochę, bo jako osoba współczująca i mądra przeczuwa, że Magda pękła od stresu i uciekła od świata obecnego do swiata szczęśliwego dzieciństwa. A potem scena pod rondem. I dochodzimy do początku. W tym momencie pociąg dalej nie przyjeżdża i Gabriea może porozmyślac, jak to się dziwnie ludziom plecie, Jance się wszystko nagle pokićkało po czterdziestce, bo i Kasia oczy chore, i dziadek zmarł, i mama rozchorowała, a ona Gaba miala pod górkę na początku, a teraz ma cudownego męża, udane córki i wnuczkę. I pociąg wjedzie.

          A co do Dmuchawca, to Magda dzielnie pójdzie się zmierzyć ze wspomnieniami, albo po prostu po gospodarku pójdzie sprawdzic, co i jak, skoro już jest w Poznaniu, no i zacznie ogarniać, żeby nie siedzieć całe dnie Borejkom na głowie i żeby się nie nudzić.
          • druza.11 Re: chociaz jedno zdanie 19.02.17, 00:51
            zasypiam bez problemu !!!
            • pi.asia Re: chociaz jedno zdanie 19.02.17, 10:39
              W tekście Miki_p najbardziej podoba mi się nie tyle odpowiedź na pytanie "czemu Magda u Borejków", co Gabrysiowa reakcja: oczywiście, że ci pomogę. Gaba wreszcie jest taka, jak opisuje ją autorka - dzielna, pomocna i sympatyczna (słowo "miła" od pewnego czasu wywołuje u mnie odruch wymiotny). Brawo!

              Natomiast scena przy stole (autorstwa Fornitty69 ) wstrząsnęła mną do głębi :D Po ucichnięciu wstrząsów zabrałam się za wycieranie monitora. Boskie, Fornitta, ciągnij to dalej!
              • fornitta69 Re: chociaz jedno zdanie 19.02.17, 20:19
                pi.asia napisała:

                > Natomiast scena przy stole (autorstwa Fornitty69 ) wstrząsnęła mną do głębi :D
                > Po ucichnięciu wstrząsów zabrałam się za wycieranie monitora. Boskie, Fornitta,
                > ciągnij to dalej!
                Dziękuję :) Ciąg dalszy już jest ;)
    • mika_p Re: chociaz jedno zdanie 19.02.17, 18:58
      No to teraz sławna scena organizacji ślubu.

      "Na te właśnie słowa do pokoju wpadła Gabriela, pukając w ościeżnicę starych drzwi i równocześnie mówiąc:
      - O, o, właśnie o tym myślę, Tygrysku, muszę odbyć z tobą rozmowę organizacyjną."
      Laura uśmiechnęła się w duchu. Kochana mama! Nie może uwierzyć, że jej mała córeczka jest już dorosłą kobietą i sama potrafi zorganizować tak skomplikowane przedsięwzięcie, jak własny ślub i wesele. Mama zjawiła się z nieodłącznym skoroszytem formatu A4, spuchniętym od wklejonych kolorowych karteczek i wszytych notatek. Takich rozmów odbyły już wiele, poprzednią ledwie trzy dni temu, ale Laura wiedziała, że mama jest przejęta do granic i to rytualne odhaczanie kolejnych punktów bardzo ją uspokaja i nie zamierzała robić jej przykrości. Tym bardziej, że teraz była jeszcze Magda, która jeszcze nie zna tych wszystkich ekscytujących szczegółów i przyjemnie będzie jej to przedstawić.


      Rozmowa oczywiście do przeredagowania, żeby nie wyglądało, że Gaba się wszystkiego dowiaduje tuż przed ślubem.
      Poza tym:
      - suknia do odbioru nazajutrz po ostatniej przymiarce (czyli 23-12),
      - Kopiec Esmeralda jest przyjaciółką i oczywistym gościem, a nie przypadkowym tylko dlatego, że trzeba mieć kogoś spoza rodziny.

      I jeszcze:
      "Sama Esmeralda Kopiec ukończyła protetykę stomatologiczną i świetnie zarabia, bo, jak to ujęła, nagle wszyscy wokół chcą mieć zęby. Ma chłopaka, ale się waha, czy wyjść akurat za niego, bo chciałaby nosić podwójne nazwisko, a on się nazywa Mrówek."
      - To brzmi... strasznie bezdusznie... - wyjąkała Gabriela.
      Laura parsknęła śmiechem.
      - Ale zrobiłaś minę! Mamuś, to taki żarcik, żebyś się tak nie denerwowała. Ja też się w pierwszej chwili nabrałam, jak mi Esmeralda to powiedziała. Oni są już po słowie, jak to się dawniej mówiło, i we wrześniu biorą ślub.

      "Gabriela westchnęła.
      - Tygrysku, rozmowa organizacyjna z tobą jest niemożliwa."
      - Nie masz racji, mamo, bo zaraz dowiesz się czegoś, o czym wcześniej nie wiedziałaś. Zgodnie z naszą rodzinną tradycją panna młoda organizuje swej matce fryzjera. Jesteś umówiona w niedzielę na dziesiątą, tu masz adres. Arletta Kopiec ją poleciła.

      A ślubne fatum załatwimy tak:
      Suknia została odebrana w przeddzien Wigilii, rozpakowana z pokrowca, żeby sie nie gniotła, okryta innym pokrowcem, z delikatnego materiału, żeby się nie kurzyła i powieszona na drzwiczkach szafki.
      W drugi dzień świąt umordowane wieloletnim wieszaniem na nich ciuchów drzwiczki się poddały, pękł zawias, suknia spadła i spadając zahaczyła o coś - i zrobiło się niewielkie rozdarcie.
      Krawcowa Operowa zgodziła się pomóc (wszak Borejkówny nie mają talentu do igły, a babcia już nie te ręce, zeby taka precyzyjną i delikatną robotę wykonać). Demony organizacji ustaliły zawiezienie i odbiór sukni, ale napatoczył się Pyziak tworzący złą atmosferę i Bernard dajacy szansę ucieczki , a potem jak w książce (tylko pogodę poprawimy) - suknia ujechała w dal.
      Możemy w promocji dodac Gabrielę roniącą łzy, że nie dawała córce dobrego przykładu jeśli chodzi o wieszanie ciuchów do szafy i nie wygłosiła dosć kazań w tym temacie, to teraz by drzwiczki wytrzymały
      • tt-tka Re: chociaz jedno zdanie 19.02.17, 19:47
        No mowie, te ksiazke (i inne) trzeby by bylo napisac od nowa :)
        No i czemu po kiece jedzie zaganiany i zaaferowany czym innym Vernard, zamiast zmotoryzowanej i niepracujacej tego dnia matki ?
        • mika_p Re: chociaz jedno zdanie 19.02.17, 20:03
          Bo się napatoczył.
          Bo widzi, że Laura chętnie poprzegryzałaby tętniczki, gdyby mogła.
          Bo jako przyjaciel rodziny zna sytuację z suknią i wie, że sytuacja wyjątkowa.
          Bo ma mały zapasik czasu, gdyż liczył na kawkę u Borejków przed podróżą, a z Pyziakiem nie chce.
          A suknię miała odebrać Gabriela po powrocie od fryzjera (kura, za wczesnie ją umówiłam) i ten czas jeszcze nie nadszedł, a Laura ma ślubo-fieber i zamiast usiąść na tyłku i grzecznie pokonwersowac z ojcem, dostaje świra.
          • turzyca Re: chociaz jedno zdanie 22.02.17, 09:57
            Bo Gaba nie wracała o umówionej porze, a Tygrys nie mógł się doczekać.

            A kiecy nie wieszały, tylko położyły na środkowym siedzeniu. Jedna miała oblecieć dookoła i pomóc drugiej, wysiadły obydwie.
      • zla.m Re: chociaz jedno zdanie 19.02.17, 19:55
        Swietne masz pomysły! I jakie te twoje Borejki miłe ludzie są :)
        • mika_p Re: chociaz jedno zdanie 19.02.17, 21:18
          A, dziękuję, miło mi :)

          Najgorsze jest to, że jak już się wie - po kilkuletniej lekturze forum - co jest nie tak, to w sumie wymyślenie, jak to poprawić, nie przychodzi jakoś specjalnie trudno. Chyba że jednak ziarno zostalo zasiane lata temu i teraz kiełkuje.
          Choć niekoniecznie.
          Przyznam się, ze McD znam ze streszczenia i fragmentów.
          Dziś trafiłam na fragmencik, nad którym forum się jeszcze nie znęcalo:

          "[Józef] Pokasłując i wycierając co chwila swój obolały nos, wyprasował koszulę, wyczyścił szczotką marynarkę oraz stwierdził, że spodnie są pogniecione w dwie harmonijki. A, no tak. Ostatnio musiał je włożyć na rozpoczęcie roku szkolnego. Po nasiadówce w auli zdjął je i ze wstrętem rzucił w kąt za rowerem. I oto skutki.
          Dobra, niech będzie, wyprasuje się jeszcze i porteczki. Na kancik."

          Przez cztery miesiące leżenia w kacie za rowerem to spodnie są nie tylko pogniecione, ale i brudne. Już pomijam fakt, że nikt wcześniej Józinka nie skłonił do obejrzenia ciuchów i sprawdzenia, czy się nadają, bo może urósł znienacka albo po prostu się wybrudziły - co kazdy normalny człowiek robi, jak ma ząłozyć ubranie używane ze dwa-trzy razy do roku. Ale czemu on nie mógł tych spodni wyciagnać z kąta szafki z ciuchami, gdzie leżalyby zgruchmolone, ale nie byłyby wystawione na dzialanie kurzu i wszechobecnego smaru do rowerow. Ktory, jak wiemy z dalszych akapitów, znalazł się nawet na pudełeczku z prezentem dla Janickiej.
          • tt-tka Re: chociaz jedno zdanie 19.02.17, 21:28
            mika_p napisała:

            Znecano sie nad tym fragmentem, w innych watkach. I nad gaciami kwitnacymi w kacie od czterech miesiecy, i nad tym, ze Jozwa dla Adama chce wygladac przyzwoicie, bron boru dla kuzynki, i ze w kieszeni dwukrotnie (!) prasowanego garniaka znalazly sie kabelki w liczbie sztuk kilka :)
            Syf zdaje sie dla MM znamionowac prawdziwego mezczyzne. Lelujki stanowia tu dosc niezrozumialy wyjatek.

            A w ogole co ja sie rozpraszam ! Jadlospisy uzupelniam, o uzurpatorki w occie, z kremem waniliowym, a teraz wpisuje uzurpatorki flombee (tak to sie pisze ?), czyli plonace.
            Plonace uzurpatorki, to jest cos !
            • mika_p Re: chociaz jedno zdanie 19.02.17, 21:53
              O kabelkach i wyglądaniu dla Adama pamiętam, i że Józef jadł bigos w garniturze, zamiast sie przebrać, a poc o sie w ogóle ubierał - to pamiętam. Spodnie w kącie - po raz pierwszy widzę.
              Och, boru, gdzie była redakcja!?
            • bupu Re: chociaz jedno zdanie 19.02.17, 22:05
              tt-tka napisała:

              adlospisy uzupelniam, o uzurpatorki w occie,
              > z kremem waniliowym, a teraz wpisuje uzurpatorki flombee (tak to sie pisze ?),
              > czyli plonace.
              > Plonace uzurpatorki, to jest cos !

              Flambee, flambee się pisze.
              • tt-tka Re: chociaz jedno zdanie 19.02.17, 22:28
                flAmbee, dzieki.
                O gaciach kwitnacych w kacie to nie przysiegne, czy nie kulezanka Bupu pisala, jakos na nia mi to wyglada :), w kazdym razie bylo, czytalam, zaswiadczam.
                • bupu Re: chociaz jedno zdanie 19.02.17, 22:44
                  tt-tka napisała:

                  > flAmbee, dzieki.
                  > O gaciach kwitnacych w kacie to nie przysiegne, czy nie kulezanka Bupu pisala,
                  > jakos na nia mi to wyglada :), w kazdym razie bylo, czytalam, zaswiadczam.

                  A być może, że to byłam ja. Męskie syfiarstwo w Jeżycjadzie mnie razi nad wyraz, więc nie wykluczam, że dałam ujście.
    • fornitta69 Re: chociaz jedno zdanie 19.02.17, 20:18
      Mam wenę do ratowania:)
      McDusia:
      (...) do pokoju wpadła Gabriela, pukając w ościeżnicę starych drzwi i równocześnie mówiąc:

      – O, o, właśnie o tym myślę, Tygrysku, muszę odbyć z tobą rozmowę organizacyjną.

      – Ależ po co, mamo, ceremonia jest już przepięknie zorganizowana.

      – Przez kogo?!...

      – Przez pana Gruszkę, oczywiście. On absolutnie wszystko organizuje, to jest człowiek numer jeden w przedsiębiorstwie Fidelisów.

      – Tygrysku, ale tu nie chodzi o przedsiębiorstwo, tylko o wasz ślub! (...) Mój pogląd jest taki, że w życiu nie da się wszystkiego zaplanować i przewidzieć, nawet w najdrobniejszych sprawach codziennych, a cóż dopiero w przypadku takiego wydarzenia jak ślub. I dlatego trzeba to porządnie zaplanować, żeby przypadek nie miał swobody działania.
      (...) matka wzięła z biurka Laury długopis i kartkę.

      – Zapiszmy wszystko, żeby już o niczym nie zapomnieć...
      Laura wzniosła oczy do nieba.
      - No, dooobrze.
      Miłe oczy, przemiłe usta i najmilsze piegi Gabrieli rozjaśniły się w hiper miłym uśmiechu.
      - Zaraz sprawdzimy, czy wszystko masz! Coś ukradzio... tfu, chciałam powiedzieć: coś pożyczonego. Masz?
      - Mam. Jelito Pyzy.
      - Słucham?! CO Pyzy???
      - Nieważne co, ważne, że notujesz i pomagasz, mamuś. Pisz: Laura ma jelito, to jelito Róży.
      - Ale czy będzie pasować? Róża ostatnio trochę przytyła...
      - Nic się nie martw, najwyżej wezmę od Babi. Jesteśmy podobnej figury i wzrostu. No i znowu raca moda na jelita w stylu retro!
      - Dobrze, lećmy dalej. Ile wysłałaś zaproszeń?
      - A to nie wiem, Ignasia pytaj. Kazałam mu stanąć na Rynku i rozdawać jak ulotki. Nie wiem ile tego nadrukował.
      - A co z jedzeniem? Mam upiec ciasto czekoladowe, czy puchatkę?
      – Nie, no po co masz się męczyć, wyluzuj, aprowizację mamy załatwioną. Na przystawkę kisielek, bo tata lubi. Danie główne- beztłuszczowy kurczak, którego Babi usmażyła kiedyś dla Pyzy. Żeby się nie zmarnował. Babi mówi, że poda go z groszkami, ale chyba chodziło jej o groszek? A na deser... - Laura zawiesiła głos.
      - A na deser? Słucham cię Tygrysku?
      - Te... no... yyyyy... z karmelem.
      - Co z karmelem?
      - No.... gruszki.
      - Dlaczego ty mi to robisz?! Uzurpatorki nie gruszki!!! - pani Gabriela przygryzła z rozpaczy wargę. Zrobiła to tak mocno, że po brodzie pociekł jej miły strumyczek krwi.



      • tt-tka Re: chociaz jedno zdanie 19.02.17, 20:24
        :))))
        Uroczyscie ide wpisac uzurpatorki z karmelem na liste dan honorowych !!!
        • fornitta69 Re: chociaz jedno zdanie 19.02.17, 20:37
          Uzurpatorki sa slodsze niz klapsy,polecam ;)
          • mika_p Re: chociaz jedno zdanie 19.02.17, 20:56
            Uzurpatorki sa cudne! :)
    • fornitta69 Re: chociaz jedno zdanie 20.02.17, 20:41
      Ratuję McDusię jak mogę! Nie dla wrażliwych, będzie Ida ;)
      Okna w kuchni rodziców były już ciemne, za to w suterenie paliło się jasne światło, więc Ida skierowała się od razu do domu, zakładając, że Łusia i Ziutek dostali już kolację u dziadków i że teraz jest z nimi Józef, który kładzie braciszka spać.
      (...)
      Malutka, jasna kuchnia, zwykle tak perfekcyjnie czysta, teraz była pełna brudnych naczyń. A z łazienki dobiegał... zapach gorącego tłuszczu. Obrzydliwy smród. Ale jakże smakowity… Udręczona wiecznotrwałą dietą Ida, nerwowo przełknęła ślinę. Nie pomogło- ślina znów napłynęła jej do ust. A potem z nich wypłynęła. Kiedy Ida wycierała ją rękawem, usłyszała cienki, dziecięcy pisk i dziewczęcy śmiech. Dźwięki te, podobnie jak zapach tłuszczu (smród, smród!) dobiegały z łazienki. Poszła tam, sprawdzić co się dzieje.
      Na dnie wanny płonęło małe ognisko. Nad ogniskiem zainstalowany był niewielki rożen, na rożen nabity był jej syn Kazimierz. Magda powoli obracała rożen, polewając pulchne ciałko dziecka olejem rzepakowym.
      Ida w jednej chwili podjęła decyzję: KONIEC Z DIETĄ!
      Chciała NATYCHMIAST rozpocząć ucztę, ale Ziutek nie wyglądał jeszcze na gotowego. Wróciła więc do kuchni, po musztardę.
      Akurat kiedy tam dotarła, trzasnęły drzwi wejściowe i dało się słyszeć mokre człapanie, a po dłuższej chwili w drzwiach kuchni wyrosła sylwetka syna pierworodnego.
      Czerwony na twarzy, z niedużą zaspą na głowie, Józef stał nieruchomo w zaśnieżonych butach i kurtce. Wokół niego kształtowała się z wolna mała kałuża, w miarę jak wszystko na nim tajało w cieple rodzinnego gniazda.
      Ida rzuciła mu obojętne spojrzenie. Lecz po sekundzie dotarło do niej co się święci: ON ZNOWU JEJ WSZYSTKO ZEŻRE!!! Ta nienasycona ruda małpa, rada by zeżreć swojego braciszka w całości, do ostatniej kosteczki. Pewnie wydaje mu się, że ma do Ziutka większe prawa niż ona, Ida! I dlaczego? Tylko dlatego, że zajmował się małym od pierwszych chwil jego życia? Dlatego, że karmił go piersią (indyczą, ze słoiczka)? Phi!
      Ida nie zdzierżyła. W porywie ognistej furii złapała słoik z musztardą sarepską i cisnęła nim w nędznego osobnika. Jej pierworodny ani drgnął. Patrzył z ciepłym uśmiechem na swe buty. Patrzył jednym okiem, z drugiego bowiem malowniczo sterczał mu kawałek szkła.
      – Zmarnowałam całą musztardę! – załkała rozpaczliwie Ida. – Przepraszam!...
      – Nie ma za co – rzekł Józef rycersko, zlizując ze stoickim spokojem rozbryzgi musztardy ze ściany- Co tak ładnie pachnie?
      • pi.asia Re: chociaz jedno zdanie 21.02.17, 16:34
        Czysta makabra. Może nawet nieco zbyt makabryczna.


        • gat45 Re: chociaz jedno zdanie 21.02.17, 16:55
          Fakt. Nie lubię ludziny :(
          Zdecydowanie wolałam Borejków łykających prochy, to był świetny eseik :)
        • pi.asia Re: chociaz jedno zdanie 21.02.17, 17:03
          "Wręczył swojej dziewczynie najpiękniejszą z długich, białych róż, a resztę ich wyjął z wanny, gdzie dotąd spoczywały, zalane do połowy zimną wodą.
          - Nie, nie! - zakrzyknęła nagle babcia Borejko, biegnąc za nim w popłochu, lecz zawsze wytwornym, drobnym kroczkiem. - Zapomniałeś, Adamie?
          Dobiegła do lodówki i wydobyła z niej mały, pękaty bukiecik uwity z cieplarnianych groszków pachnących oraz z liści paproci, a przewiązany białą wstążką."
          - Oczywiście, że nie - uśmiechnął się pan młody. - Tę różę wręczam mojej narzeczonej, a groszki są dla mojej cudownej panny młodej.
          - Groszki??? - Laura zrobiła wielkie oczy. Lubiła groszki. Jeszcze jako mały Tygrysek, idąc z mamą na Rynek Jeżycki, prosiła żeby jej kupić bukiecik tych pachnących motylków o pastelowych barwach. - Skąd macie groszki w grudniu?
          - A.... a to już Adam załatwił - odparła Babi niedbale, poprawiając wstążkę i zręcznym ruchem odrywając nadłamany liść paproci.
          - Ty, kochanie? - Laura zwróciła się do narzeczonego. - Ale skąd?
          - Kontakty zawodowe zawsze mogą się przydać - Adam patrzył na nią roześmianymi oczami. - Kolega sprowadza kwiaty sezonowe z Nicei. Ubłagałem go, żeby stanął na rzęsach i znalazł dla mnie groszki. Bo widzisz, skarbie, twoja babcia mi opowiedziała jakie one mają znaczenie, i już nie było przebacz. Sam bym po nie poleciał, gdybym musiał!
          - A jakie mają znaczenie? - zainteresowała się Łusia, zanim Laura zdążyła się odezwać.
          - Przynoszą szczęście - ucięła krótko Babi. - Dokładnie opowiem wam na przyjęciu. Teraz pora już się zbierać.
          • turzyca Re: chociaz jedno zdanie 22.02.17, 09:53
            "Idąc z babcią na rynek. Babcia jakoś zawsze dawała się namówić na ten zbytek."
            • a_i_ola Re: chociaz jedno zdanie 25.02.17, 12:26
              Stanąwszy w progu kuchni Gabrysia z rozczuleniem spojrzała na miłą rodzinną krzątaninę. Róża spokojnie i z namaszczeniem nalewała wody do imbryczka, z którego zwisały trzy etykietki ukochanego, wonnego Liptona. Babi z nieco tylko zniecierpliwioną miną energicznie kroiła ciasto drożdżowe. Trzeba przyznać, że Laura nie brała udziału w tych przygotowaniach, tyko wsparłszy głowę na łokciach sennie spoglądała w okno. Ach, miłość, zakochanie! -pomyślała Gabrysia, jednak zaraz poczuła wokół serca żelazny uścisk i powstrzymując łzy, napływające do oczu, przywołała się do porządku. W tej chwili dotarło do niej, że wzrok zakochanego Tygryska jest nieco zbyt senny, a nawet błędny.
              -Adaaaaam- westchnęła przyszła panna młoda.
              -Tygrysku, czy ty się dobrze czujesz? -zapytała, podchodząc do córki i odruchowo kładąc jej dłoń na czole.
              -Dobrze...mamusiu...barrrdzo dobrze -odpowiedziała Laura, jednak jej bełkotliwy ton nie uszedł uwagi babci ani siostry.
              -Dziecko! -krzyknęła Babi -czy ty...czy ty piłaś?
              -Ssssskąd. Ja tylko tableteczkę wzięłam, na uspokojenie...ten cały ślub....
              -Matko boska, kto ci dał leki uspokajające? -Babi wyglądała na wstrząśniętą.
              -No ty babciu, mi zaparzyłaś...
              -Ale ziółek, dziecko...od tego...
              -Spokojnie mamo, ja dałam jej jedną tabletkę, wiesz, te moje ziołowe, nikomu krzywdy nie zrobią. -dodała Gabrysia niepewnie.
              -A, i jeszcze...Róża, Różyczka...-Laura spojrzała czule na siostrę, która, jak zawsze w obliczu prawdziwej lub domniemanej winy, zrobiła się czerwona jak piwonia.
              -A ty co, też ziołowe?! -spytała Babi, nie kryjąc wściekłości.
              -Ja...ja dałam jej tylko jeden z moich...z moich...
              -Chyba nie antydepresantów? -Gabrysia zbladła.
              -Tt...Tak- Róża łkała jak dziecko.
              -Matko, matko, co teraz, wołajcie Idę! -zarządziła Babi.
              -Ciocia Ida, najlepszą tabbbleteczkę ma ciocia Ida.
              ...

              Przepraszam, musiałam. Zwykle sugestie, że Borejkowie "coś biorą' wydają mi się nieco zbyt grubo ciosane, jednak dla mnie jest to jedyne wyjaśnienie tego koszmarnego "Adaaaama" w ustach trzeźwej trzydziestolatki w towarzystwie trzeźwej rodziny:P
              • mika_p Re: chociaz jedno zdanie 25.02.17, 22:30
                Heh, byloby rozsądniej, gdyby Laura nacpała się przez przypadek, a nie łykała tabletki jak gęś kluski ;) Tzn. gdyby jedna i druga krewna dorzucily jej dyskretnie do herbaty jakąs tableteczkę, niezależnie od siebie i nic nikomu nie mówiąc
                Ale to już będzie ;))
              • fornitta69 Re: chociaz jedno zdanie 26.02.17, 13:27
                Ja to wyjasnienie kupuje :D Chetnie uznam,ze Laura w calej McDusi byla czyms mocno oszolomiona (nie miloscia).
                • reveiled Re: chociaz jedno zdanie 27.02.17, 14:59
                  W zalozeniu autorki chyba miala byc oszolomiona miloscia... Mnie sie wydaje ze mogla byc ciezko oszolomiona nadchodzacymi zmianami, znam osoby, ktore tak maja, chociaz nie bardzo mi to pasuje do Tygrysa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka