Dodaj do ulubionych

Imię dla amanta

15.11.17, 10:31
W "Szóstej klepce" Cesia zastanawia się, jak też może mieć na imię spotkany przy karpiach cudowny brodacz. W jej głowie pojawiają się imiona: Allan, Robert, Francesco...

Ten Robert mnie powalił, bo skoro to imię dla amanta, to czemu dostało się wąsatemu Robrojkowi z syrenką szwagra? :D Tzn. wiem, że pewnie chodziło o zrobienie z chłopaka Rob Roya. Ale jakoś mnie to bawi :)

Oczywiście brodacz ostatecznie ma na imię Zygmunt, bez zdrobnień. Szkoda, że nie Kazik albo Zenek, to byłoby jeszcze bardziej prozaiczne ;)
Obserwuj wątek
    • ciotka_scholastyka Re: Imię dla amanta 15.11.17, 10:38
      rosynanta napisał(a):


      > Ten Robert mnie powalił, bo skoro to imię dla amanta, to czemu dostało się wąsa
      > temu Robrojkowi z syrenką szwagra? :D Tzn. wiem, że pewnie chodziło o zrobienie
      > z chłopaka Rob Roya. Ale jakoś mnie to bawi :)

      Ojtam. Po prostu Cesi podobało się imię Robert, wydawało się jej ładne i romantyczne. Bo niby dlaczego nie? Owszem, w porównaniu z Allanem i Francesco jest mniej wymowne,ale jeżeli jej się podobało?

      A to, że potem pojawia się Robert Rojek? Nie widzę cienia związku. Niejednemu psu Burek.

    • dakota77 Re: Imię dla amanta 15.11.17, 10:41
      Robert pojawia się jako imie dla amanta, bo Robert Redford, jak przypuszczam. Nie dlatego, ze samo w sobie jest szczególnym imieniem. Nie wiem co jest zlego w nazwaniu nim Robrojka :)

      A Zygmunt może i prozaiczne w porównaniu do wizji Cesi, ale w tamtych czasach bardzo popularne imie.
      • minerwamcg Re: Imię dla amanta 15.11.17, 10:50
        Dakota, Zygmunt w tamtych czasach popularny? Jesteś pewna? Bo ja jestem tylko ciut młodsza od Cesi, a ze swojego pokolenia Zygmusiów ni chu...lery nie pamiętam. Mariusze i Dariusze przewijały się uporczywie, Robertów było po trzech w klasie, Marków też - ale Zygmunta, jak babcię kocham, ani pół sztuki. Z racji różnych zorganizowanych form wypoczynku i nie tylko znałam mnóstwo rówieśników z całej Polski, przewijały się rozmaite imiona, nawet Narcyza jednego spotkałam, ale Zygmunta nie.
        • dakota77 Re: Imię dla amanta 15.11.17, 11:21
          Ale przecież Zygmunt nie był w wieku Ceski, był już studentem. Może szalu nie było, ale jednak nie było to imie rzadkie czy zaskakujące.
          • rosynanta Re: Imię dla amanta 15.11.17, 11:41
            dakota77 napisała:

            > Ale przecież Zygmunt nie był w wieku Ceski, był już studentem. Może szalu nie b
            > yło, ale jednak nie było to imie rzadkie czy zaskakujące.

            Brodacz pewnie był rocznik ok. 55, skoro jest studentem w 75 roku. A mniej więcej wtedy popularność tych imion się zrównuje. Vide wykresik poniżej.

            prntscr.com/hapwlb
        • rosynanta Re: Imię dla amanta 15.11.17, 11:45
          minerwamcg napisała:

          > Dakota, Zygmunt w tamtych czasach popularny? Jesteś pewna? Bo ja jestem tylko c
          > iut młodsza od Cesi, a ze swojego pokolenia Zygmusiów ni chu...lery nie pamięta
          > m. Mariusze i Dariusze przewijały się uporczywie, Robertów było po trzech w kla
          > sie, Marków też - ale Zygmunta, jak babcię kocham, ani pół sztuki. Z racji różn
          > ych zorganizowanych form wypoczynku i nie tylko znałam mnóstwo rówieśników z ca
          > łej Polski, przewijały się rozmaite imiona, nawet Narcyza jednego spotkałam, al
          > e Zygmunta nie.

          Specjalnie dla Ciebie: prntscr.com/hapy30 :)
          Ja jestem mocno młodsza od Cesi (rocznik orwellowski) i Zygmunta nie znam żadnego. Nic dziwnego, za moich czasów to imię już było poza pierwszą setką, a już za Twoich notowało tendencję spadkową.
          • minerwamcg Re: Imię dla amanta 16.11.17, 14:04
            Dzięki :) Narcyz miał być tylko przykładem imienia rzadkiego bardzo :)
            Rzeczywiście, Zygmunt był prawdopodobnie rocznik 55, czyli ode mnie starszy wyraźnie. Te Mariusze i Dariusze to był rzeczywiście raczej o dekadę późniejszy rocznik (przez co kiedyś bez pudła rozszyfrowałam, ile lat ma mój dentysta :) )
            W 1955 Zygmunt jest na spadkowej, Robert idzie w górę. I to by wyjaśniało, czemu w cielęcych latach nie spotkałam ani jednego Zygmunta - ja siedziałam w podstawówkowej klasie, a Zygmusie w salach wykładowych, drogi nam się nie miały gdzie przeciąć.
      • vi_san Re: Imię dla amanta 15.11.17, 11:22
        Też miałam tak - czytając SK skojarzenia "Alan? Delon. Robert? Redford." I usiłowałam kombinować tego Francsca, ale żaden amant mi do głowy nie przyszedł. Kto wie, kim był ów Francesco?!
        • rosynanta Re: Imię dla amanta 15.11.17, 11:33
          vi_san napisała:

          > Też miałam tak - czytając SK skojarzenia "Alan? Delon. Robert? Redford." I usił
          > owałam kombinować tego Francsca, ale żaden amant mi do głowy nie przyszedł. Kto
          > wie, kim był ów Francesco?!

          Też miałam skojarzenie z Delonem i Redfordem :)
          A Francesco... Hm. Może po prostu takie romantyczne :)
          • vi_san Re: Imię dla amanta 15.11.17, 11:47
            Może... Ale mając "w oczach" tego Delona i Redforda usiłowałam [czytając] na szybko znaleźć jakiegoś Francesca. No i nie ma. Znaczy nie kojarzę. Żadnego. :(
            • bupu Re: Imię dla amanta 15.11.17, 19:53
              vi_san napisała:

              > Może... Ale mając "w oczach" tego Delona i Redforda usiłowałam [czytając] na sz
              > ybko znaleźć jakiegoś Francesca. No i nie ma. Znaczy nie kojarzę. Żadnego. :(
              >

              Franco Nero? Jego pełne imię to właśnie Francesco.
      • rosynanta Re: Imię dla amanta 15.11.17, 11:38
        dakota77 napisała:

        > Robert pojawia się jako imie dla amanta, bo Robert Redford, jak przypuszczam. N
        > ie dlatego, ze samo w sobie jest szczególnym imieniem. Nie wiem co jest zlego w
        > nazwaniu nim Robrojka :)

        Gdzie napisałam, że to coś złego? Po prostu po wizji romantycznej: Allan. Robert... Rojek... Rudy wąsacz wzrostu siedzącego psa ;) Bawi mnie to zestawienie, tak jak zabawny jest kontrast między wyobrażeniami Hajduka o rodzinie Cesi (elegancko skubią zaledwie jakieś delikatne bułeczki, gwarząc kulturalnie przy wykwintnie zastawionym stole) a rzeczywistością przypalonego bigosiku :)

        > A Zygmunt może i prozaiczne w porównaniu do wizji Cesi, ale w tamtych czasach b
        > ardzo popularne imie.

        Właśnie mnie się Zygmunt nie wydaje prozaiczny :) Brzmi dostojnie i poważnie. Jak Robert.
        • ciotka_scholastyka Re: Imię dla amanta 15.11.17, 11:56
          rosynanta napisał(a):

          > Po prostu po wizji romantycznej: Allan. Rober
          > t... Rojek... Rudy wąsacz wzrostu siedzącego psa ;) B

          Ale Cesia nie miała takich skojarzeń, nie znała Rojka (a i MM pewnie też jeszcze wtedy nie miała wizji rudzielca, który nawiasem mówiąc w czasach szkolnych nie miał wąsa!), więc imię Robert nie mogło jej się kojarzyć z kimś rudym i nieatrakcyjnym, mogło zaś, jak mniemam, być dla niej imieniem równie atrakcyjnym i romantycznym, jak Allan i Francesco. Niewykluczone,że faktycznie przez Redforda :) A przecież całą tę scenę mamy przedstawioną "w głowie Cesi",przyjmujemy w tym momencie jej punkt widzenia.

          To tak, jakbym ja wyśmiała moją babcię, że uważa za romantyczne i atrakcyjne imię Franciszek, bo uwielbiała przedwojennego aktora Franciszka Brodniewicza, a nie znała mojego sąsiada, pana Franka Kowalskiego, który nawiasem mówiąc urodził się w połowie lat 50-tych ;)
          • rosynanta Re: Imię dla amanta 15.11.17, 12:30
            ciotka_scholastyka napisała:

            > rosynanta napisał(a):
            >
            > > Po prostu po wizji romantycznej: Allan. Rober
            > > t... Rojek... Rudy wąsacz wzrostu siedzącego psa ;) B
            >
            > Ale Cesia nie miała takich skojarzeń, nie znała Rojka (a i MM pewnie też
            > jeszcze wtedy nie miała wizji rudzielca, który nawiasem mówiąc w czasach szkol
            > nych nie miał wąsa!), więc imię Robert nie mogło jej się kojarzyć z kimś
            > rudym i nieatrakcyjnym, mogło zaś, jak mniemam, być dla niej imieniem równie a
            > trakcyjnym i romantycznym, jak Allan i Francesco. Niewykluczone,że faktycznie p
            > rzez Redforda :) A przecież całą tę scenę mamy przedstawioną "w głowie Cesi",pr
            > zyjmujemy w tym momencie jej punkt widzenia.

            > To tak, jakbym ja wyśmiała moją babcię, że uważa za romantyczne i atrakcyjne im
            > ię Franciszek, bo uwielbiała przedwojennego aktora Franciszka Brodniewicza, a n
            > ie znała mojego sąsiada, pana Franka Kowalskiego, który nawiasem mówiąc urodził
            > się w połowie lat 50-tych ;)

            Droga Scholastyko, jeśli piszę, że coś mnie bawi, to znaczy, że patrzę na sprawę humorystycznie, z uśmiechem. Pełnym sympatii, bez złośliwości. Nie wyśmiewam nikogo, skąd ten pomysł.

            Oczywiście, że Cesia nie znała Rojka i że ta postać pojawiła się później. I co z tego? Czy to znaczy, że ja sobie nie mogę tego zestawić teraz, znając następne części oraz późniejsze losy? Albo uznać za interesujące faktu, iż romantycznym, atrakcyjnym imieniem jest dla 16-latki w roku 75 imię, które prawdopodobnie nosi bardzo duża grupa jej rówieśników (vide statystyki)?

            Mogę? Bardzo proszę o pozwoleństwo. Uprzejmie i z jelitkiem pokoju :)
    • minerwamcg Re: Imię dla amanta 15.11.17, 10:43
      To są imiona, jakie z romantycznym kochankiem kojarzyły się piętnastoletniej Cesi w roku Pańskim 1976 czy jakoś tak. Ta sama Cesia w rok później mogła uważać imię Alan za pretensjonalne, Robert za odpowiednie dla rudego poligrafa, chłopaka tej postrzelonej Anielki z kółka teatralnego, a Francesco to już w ogóle szkoda gadać, brazylijskich seriali wtedy nie było, ale klimat trzeciorzędnych romansów był znany.
      Pomijając już fakt, że na polskim gruncie w 1975 roku Alan miał małe szanse, Robertów było jak naprał, a Francesco byłby bardzo rzadkim, ale całkowicie swojskim Frankiem.
      • rosynanta Re: Imię dla amanta 15.11.17, 11:46
        minerwamcg napisała:

        > To są imiona, jakie z romantycznym kochankiem kojarzyły się piętnastoletniej Ce
        > si w roku Pańskim 1976 czy jakoś tak. Ta sama Cesia w rok później mogła uważać
        > imię Alan za pretensjonalne, Robert za odpowiednie dla rudego poligrafa, chłopa
        > ka tej postrzelonej Anielki z kółka teatralnego, a Francesco to już w ogóle szk
        > oda gadać, brazylijskich seriali wtedy nie było, ale klimat trzeciorzędnych rom
        > ansów był znany.
        > Pomijając już fakt, że na polskim gruncie w 1975 roku Alan miał małe szanse, Ro
        > bertów było jak naprał, a Francesco byłby bardzo rzadkim, ale całkowicie swojsk
        > im Frankiem.

        Oj wiem, zakochana była :)
    • emae Re: Imię dla amanta 15.11.17, 11:19
      Ja zawsze bardzo lubiłam imię Robert :) Teraz mój synek ma tak na imię :)
      • potworia Re: Imię dla amanta 15.11.17, 11:55
        A o jakich hipotetycznych Redfordach i Deklinacjach fantazjowałaby szesnastolatka AD 2017? Któraś się orientuje w tym aspekcie kultury współczesnej?
        • potworia Re: Imię dla amanta 15.11.17, 12:00
          Delonach, Delonach, autokrektorze paskudy...
        • ciotka_scholastyka Re: Imię dla amanta 15.11.17, 12:02
          potworia napisał(a):

          > A o jakich hipotetycznych Redfordach i Deklinacjach fantazjowałaby szesnastolat
          > ka AD 2017? Któraś się orientuje w tym aspekcie kultury współczesnej?

          Robert to chyba tylko Lewandowski :) W Alanów nasze czasy ubogie.
          • rosynanta Re: Imię dla amanta 15.11.17, 12:36
            ciotka_scholastyka napisała:

            > Robert to chyba tylko Lewandowski :) W Alanów nasze czasy ubogie.

            Alan by pasował. 13 lat temu Edyta Górniak nazwała tak syna, a imię od lat 90 konsekwentnie pnie się w górę.
            • ciotka_scholastyka Re: Imię dla amanta 15.11.17, 13:41
              rosynanta napisał(a):

              > Alan by pasował. 13 lat temu Edyta Górniak nazwała tak syna, a imię od lat 90 k
              > onsekwentnie pnie się w górę.

              Pytanie było, jakiego aktualnego Alana współczesna nastolatka by sobie wzięła za obiekt wzdychania.
        • vi_san Re: Imię dla amanta 15.11.17, 12:11
          Robert Pattinson? Zac Efron? Daniel Radcliffe? Tak strzelam, nie mam na stanie nastolatki...
          Deklinacje mnie zabiły... :D Autokorekta rulllez!
        • rosynanta Re: Imię dla amanta 15.11.17, 12:34
          potworia napisał(a):

          > A o jakich hipotetycznych Redfordach i Deklinacjach fantazjowałaby szesnastolat
          > ka AD 2017? Któraś się orientuje w tym aspekcie kultury współczesnej?

          Dżastin (Bieber), może Zac (Effron) i Louis (Tomlinson, jeden z One Direction, to taki boysband współczesny). Może Jason (Derulo)? Albo Robin (Thicke)? Ewentualnie Edward (Sheraan lub ten ze Zmierzchu), choć to imię na gruncie polskim ma dość słabe konotacje obecnie.

          Przypuszczenia na podstawie Teen Choice Awards 2017 ;)
          • potworia Re: Imię dla amanta 15.11.17, 13:03
            Dobra jesteś! Bez pomocy gugla skojarzyła bym tylko Dżastina. Moja córka jest teraz wprawdzie zainteresowana pluszowym smokiem, ewentualnie dużym palcem u nogi, ale trzeba trzymać rękę na pulsie, żeby wiedzieć kto zacz, kiedy wybije godzina zero.
            • rosynanta Re: Imię dla amanta 16.11.17, 09:53
              Moje dziecko ma 1,5 roku ;) Ale akurat znajomość rzeczy "na topie" to jeden z elementów mojej pracy ;)
              Maciej Musiał i Dawid Podsiadło - w sumie też, ale jednak Maciek to mało romantyczne imię, chyba że dla Kreski ;)
          • kkokos Re: Imię dla amanta 15.11.17, 20:16
            > A o jakich hipotetycznych Redfordach i Deklinacjach fantazjowałaby szesnastolat
            > ka AD 2017? Któraś się orientuje w tym aspekcie kultury współczesnej?

            maciej musiał
            maciej musiał
            i jeszcze ten, no - maciej musiał






            • potworia Re: Imię dla amanta 16.11.17, 16:01
              Czyli dominuje typ "wrażliwy chłopak z sąsiedztwa"... Może być i wampir.
              Za moich czasów rządził neurotyczny Leonardo. Do dziś Arthur Rimbaud ma bardziej jego twarz niż swoją własną.
    • zuzudanslemetro Re: Imię dla amanta 15.11.17, 13:52
      Możliwe, że pisząc wyimaginowane imiona dla amanta, autorka miała proste skojarzenie z Redfordem, który - sądzę - był wtedy na topie.
      • zuzudanslemetro Re: Imię dla amanta 15.11.17, 13:58
        teraz dopiero widzę, że najpierw trzeba poczytać wcześniejsze komentarze ;) Co do Francesco, zawsze uważałam, że MM nie chciała już tak ostentacyjnie pisać Marcello i nie epatować bogami seksu tamtej epoki czytelnika.
        • kkokos Re: Imię dla amanta 15.11.17, 20:13
          >>Co do Francesco, zawsze uważałam, że MM nie chciała już tak ostentacyjnie pisać Marcello i nie epatować bogami seksu tamtej epoki czytelnika.

          o, a to ładne wyjaśnienie!

          ale też domyślam się, że ta trójca - allan, robert, francesco - to jakiś zbiorowy latino lover, who cares, czy francuz, czy hiszpan, czy włoch, ważne, że czarne oczy mu płoną, a czarny włos rozwiany. lub przylizany, jak u valentino - no ale do lat 70. wizerunek latino lovera trochę od lat 20. wyewoluował :)

          robercików było w tym 1975 sporo, choć byli wtedy w podstawówce i w przedszkolu (miałam przynajmniej jednego na każdym etapie edukacji).

          tak tylko dla porządku przypomnę, że delon to alain, nie allan, jak syn górniak. nawiasem mówiąc, "allan krupa" spełnia wszelkie standardy "kopiec esmeraldy"...
          • haszyszymora Re: Imię dla amanta 16.11.17, 18:16
            Zbiorowy latino lover <3

            Ano, też odniosłam wrażenie, że chodzi o zagraniczność, bo przecież taki płomienny brodacz w modnych ciuchach nie może być swojskim Zenkiem. Albo, o zgrozo, Florkiem. :D
            • ananke666 Re: Imię dla amanta 16.11.17, 20:23
              Deklinacjów można wpakować do zbiorowego latino lovera, czemu nie. Taki, rozumiecie, Declinatio Gonzalez.
              • potworia Re: Imię dla amanta 16.11.17, 20:28
                Declinatio Gonzales!
                <3!
                • kkokos Re: Imię dla amanta 16.11.17, 23:44
                  Declinatio Gonzales y Madrigal!
      • ewa9717 Re: Imię dla amanta 16.11.17, 17:17
        zuzudanslemetro napisała:

        > Możliwe, że pisząc wyimaginowane imiona dla amanta, autorka miała proste skojar
        > zenie z Redfordem, który - sądzę - był wtedy na topie.
        A może inaczej: za czasów nastoletności i ciut dalej MM Robert to było imię dość bajeranckie, z amantem mogło się też kojarzyć dzięki roli Plucińskiego (Robert Tonnor czy jakoś tak( w "Pamiętniku pani Hanki:).
        • rosynanta Re: Imię dla amanta 20.11.17, 11:00
          ewa9717 napisała:

          > A może inaczej: za czasów nastoletności i ciut dalej MM Robert to było imię doś
          > ć bajeranckie, z amantem mogło się też kojarzyć dzięki roli Plucińskiego (Rober
          > t Tonnor czy jakoś tak( w "Pamiętniku pani Hanki:).

          To nie tłumaczy, dlaczego 2 lata później nadała to samo imię postaci zupełnie nieamantowej. A amant został nazwany Pawełkiem.
          • emae Re: Imię dla amanta 20.11.17, 11:15
            rosynanta napisał(a):


            > To nie tłumaczy, dlaczego 2 lata później nadała to samo imię postaci zupełnie n
            > ieamantowej. A amant został nazwany Pawełkiem.

            Wiem, że to nie zarzut, ale aż mi się ciśnie odpowiedź: "a dlaczego nie?". Tak to już w życiu bywa, że romantyczne imiona noszą zupełnie prozaiczne osoby. I na odwrót. Trudno wymagać od autora, żeby w jakikolwiek sposób brał to pod uwagę przy nadawaniu postaciom imion.
          • kkokos Re: Imię dla amanta 20.11.17, 23:13
            >>>Robert to było im
            >>> ię doś
            >>> ć bajeranckie,

            > To nie tłumaczy, dlaczego 2 lata później nadała to samo imię postaci zupełnie n
            > ieamantowej. A amant został nazwany Pawełkiem.

            amant został nazwany pawełkiem, czyli banalnie, bo był wcieleniem banału. to amant ładny i słodki jak budyń z soczkiem. taka oczywista uroda, charakter też banalny i oczywisty, więc takie i imię dostał.

            natomiast robert - albo po prostu pasowało do rob roja, albo już wtedy mogło przydawać szlachetności i sznytu zwykłemu, nienajprzystojniejszemu chłopakowi, tak jak później arabella dodała szlachetności jego córce. mowa oczywiście o szlachetności zewnętrznej, tej, na którą głupie ludzie patrzą, bo przecież oboje byli bardzo dobrymi ludźmi.
            • potworia Re: Imię dla amanta 20.11.17, 23:42
              No, dobroć Belli nie była najbardziej eksponowaną cechą jej charakteru. I całe szczęście, bo innych cnót i wszelkich talentów miała w nadmiarze.
              A skąd ta Arabella w ogóle? Z czeskiego serialu dla dzieci? Samo Bella nie wystarczyło. Albo Iza?
              • ciotka_scholastyka Re: Imię dla amanta 21.11.17, 09:25
                potworia napisał(a):

                > A skąd ta Arabella w ogóle? Z czeskiego serialu dla dzieci?

                No coś ty! Nie ten okres dziejów, to po pierwsze, a po drugie mamy wyjaśnione, że tak miała na imię ukochana kapitana Blooda!
                (tylko w którym miejscu, za diabła nie pamiętam).
                • potworia Re: Imię dla amanta 21.11.17, 16:17
                  ... tak miała na imię ukochana kapitana Blooda!

                  Nie czytałam:-( Oglądałam też nie:-(
                  (ale nauczyłam się cytować:-)
          • ciotka_scholastyka Re: Imię dla amanta 21.11.17, 09:23
            rosynanta napisał(a):


            > To nie tłumaczy, dlaczego 2 lata później nadała to samo imię postaci zupełnie n
            > ieamantowej. A amant został nazwany Pawełkiem.

            O Jezu, bo jej tak pasowało? Bo sama wie, że jeden Robert może mieć urodę i posturę Redforda (to jej własne słowa), a drugi wyglądać jak Robrojek? W czym problem, bo ja już naprawdę nie rozumiem. Będziesz teraz ją z imion rozliczać? Bardziej bym się dziwiła, skąd jej się wziął Damazy, bo to już nawet statystycznie rzecz biorąc jest szalenie nieprawdopodobne, jeśli chodzi o nastolatka z dużego miasta, urodzonego na początku lat 70-tych.
            • rosynanta Re: Imię dla amanta 21.11.17, 12:32
              Przecież to nie ja próbuję rozliczać i tłumaczyć :)
              Odsyłam do pierwszego postu - napisałam, że dla mnie to zabawne. Że w jednym tomie jest Allan, Robert, Francesco, a w kolejnym "bo ja jestem, jak widać, Robert".

              Odpowiadałam na post Ewy, która twierdzi, że za czasów młodości pani Musierowicz Robert było imieniem bajeranckim. A przecież nie :) Więc to nadal wg mnie jest zabawny zbieg okoliczności bez drugiego dna. Albo też specjalnie autorka użyła imienia kojarzonego z Redfordem dla kogoś, kto był do niego zupełnie niepodobny.

              Swoją drogą, Arabella Rojek w moim odczuciu niczym się nie różni od Arlety czy Esmeraldy Kopiec.
              • emae Re: Imię dla amanta 21.11.17, 12:44
                Po prostu Twój dobór słów - "To nie tłumaczy, dlaczego" - sugeruje, jakbyś wskazywała na kolejną wpadkę w Jeżycjadzie, bo bohater ma nie takie imię, jak powinien. Wiem, że nie taka była Twoja intencja, ale tak zabrzmiało, stąd też mój wcześniejszy komentarz.

                Z doświadczenia i obserwacji, tak różni ludzie noszą te same imiona, że nawet w literaturze nie może być mowy o tym samym imieniu dla tego samego typu bohatera :) Taki na przykład Michał to w literaturze zarówno dość pocieszny, choć szlachetny mały rycerz Wołodyjowski, jak i tajemniczy i wytęskniony obiekt niespełnionego uczucia Róży z "Cudzoziemki".
                • rosynanta Re: Imię dla amanta 22.11.17, 12:53
                  emae napisała:

                  > Po prostu Twój dobór słów - "To nie tłumaczy, dlaczego" - sugeruje, jakbyś wska
                  > zywała na kolejną wpadkę w Jeżycjadzie, bo bohater ma nie takie imię, jak powin
                  > ien. Wiem, że nie taka była Twoja intencja, ale tak zabrzmiało, stąd też mój wc
                  > ześniejszy komentarz.

                  Ach, rozumiem :) Użyłam określenia "to nie tłumaczy" dlatego, że odniosłam wrażenie próby wytłumaczenia ze strony Ewy. A jeśli uznamy, że imię Robert było imieniem w świadomości autorki "amanckim", to ta hipoteza upada w zetknięciu z nieamanckim Robrojkiem :)

                  > Z doświadczenia i obserwacji, tak różni ludzie noszą te same imiona, że nawet w
                  > literaturze nie może być mowy o tym samym imieniu dla tego samego typu bohater
                  > a :)

                  Coś w tym jest, szczególnie jeśli imię jest popularne. Jednak w przypadku Jeżycjady, mam wrażenie, istnieją pewne imiennicze worki znaczeniowe, których zawartości możemy się jedynie domyślać (bo zna ją dogłębnie tylko autorka). I dziwować, kiedy zostaje nam objawiona ;)

                  > Taki na przykład Michał to w literaturze zarówno dość pocieszny, choć szla
                  > chetny mały rycerz Wołodyjowski, jak i tajemniczy i wytęskniony obiekt niespełn
                  > ionego uczucia Róży z "Cudzoziemki".

                  Tylko to są książki dwóch różnych autorów, więc nie wiem, czy powinno się porównywać. Zazwyczaj, jeśli chodzi o imiona, każdy człowiek - a więc i każdy autor - ma swoje teorie, przekonania i schematy. I one zazwyczaj znajdują odzwierciedlenie w tworzonym przez niego uniwersum literackim.

                  W przypadku Jeżycjady to dość wyraźnie widać, choćby ten podział na imiona "inteligenckie" i "prostackie", tworzony trochę ad hoc, bo w czymże jest lepsza Laura Pyziak od Arlety Kopiec czy też dlaczego Marcelek jest ignorowany przez ojca Borejkę, który poświęca uwagę jedynie absztyfikantom z klasycznymi (łacińskimi) imionami, którym to imieniem Marceli niewątpliwie jest.

                  Kończąc tę przydługą wypowiedź, to z tego co kojarzę, SK była pisana bez planów na kontynuację, więc zapewne stąd powtórka z amanta Roberta w wersji rudej i krępej. Rozumiem to i szanuję. Co nie zmienia faktu, że mnie to bawi :)
                  • emae Re: Imię dla amanta 23.11.17, 12:14
                    rosynanta napisał(a):

                    > Tylko to są książki dwóch różnych autorów, więc nie wiem, czy powinno się porów
                    > nywać. Zazwyczaj, jeśli chodzi o imiona, każdy człowiek - a więc i każdy autor
                    > - ma swoje teorie, przekonania i schematy. I one zazwyczaj znajdują odzwiercied
                    > lenie w tworzonym przez niego uniwersum literackim.
                    >
                    > W przypadku Jeżycjady to dość wyraźnie widać, choćby ten podział na imiona "int
                    > eligenckie" i "prostackie", tworzony trochę ad hoc, bo w czymże jest lepsza Lau
                    > ra Pyziak od Arlety Kopiec czy też dlaczego Marcelek jest ignorowany przez ojca
                    > Borejkę, który poświęca uwagę jedynie absztyfikantom z klasycznymi (łacińskimi
                    > ) imionami, którym to imieniem Marceli niewątpliwie jest.
                    >

                    W sumie racja, trzeba byłoby poszukać w twórczości jednego autora. Tylko że kompletnie nie kojarzę poza Jeżycjadą przypadków, żeby u jednego autora powtarzały się imiona. OK, u Montgomery się zdarzało, ale też nie przychodzą mi do głowy jakieś podobieństwa lub różnice między postaciami noszącymi to samo imię.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka