Dodaj do ulubionych

Faworyzowanie dzieci

25.03.18, 18:40
Nie macie wrażenia,że w Jeżycjadzie w zasadzie w każdej rodzinie pojawia się zjawisko faworyzowania dziecka,najczęściej pierworodnego,chociaż nie zawsze.
Żaczkowie koncentrują się na Julii,Ignacy i Mila najbardziej żyją sprawami Gabrysi,Ida zdecydowanie największy sentyment ma do Józinka,Pulpa i Baltona na dużo więcej pozwalają Ani niż Norze.
W rodzinie Grzegorza i Gaby ulubieńcem jest Ignacy,kosztem córek Gaby i Grzesia.To jego dzieckiem ekscytuje się ojciec,to on dostaje rodzinne mieszkanie ,podczas gdy rodzice szukają sobie kawalerki (chyba powinno być odwrotnie). W sumie już w dzieciństwie IG miał przywileje,komputer w pokoju jako czterolatek podczas gdy nastoletnie siostry nie dostąpiły tego zaszczytu,rodzinne przekonanie o jego geniuszu.,
Jeśli chodzi o sprawy materialne to Laura i Róża niewiele otrzymały z rodzinnego domu(ale to dzieci Pyziaka i ślub był tylko cywilny),Józek jako prezent od całej rodziny dostał używany samochód,Czyli można by wysnuć tezę,że Borejko-Stryby plus Pałysy kultywują minimalizm i nie rozpieszczani młodych. Jednak synuś Gabrysi razem z sympatyczną inaczej Agą gniazdo rodzinne Borejków,do którego może nawet czasem przyjechać Róża w charakterze niani dla małej Norci,bo IG ludzki pan jest.
Grzesiu też przeżywa bycie dziadkiem w taki sposób,jakby Elka i jej dzieci dla niego nie istniały .W sumie ile razy widzimy po Noelce jego interakcję z córką,chyba nigdy o niej nie wspomina.
A Was uderzyło kiedyś takie wyróżnianie jednego z dzieci,niesprawiedliwość rodziców u MM?
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Faworyzowanie dzieci 25.03.18, 19:02
      Owszem. Przy tym komputrze IGS wlasnie, gdy starsze siostry, w tym jedna juz licealistka, wlasnego nie mialy, a dostep do rodzicielskiego - limitowany. A potem poszloooo...
      • minerwamcg Re: Faworyzowanie dzieci 25.03.18, 21:20
        Wcześniej. Mila i jej ranking wnuczek. A później wszystkich wnuków, bez względu na płeć.
    • przymrozki Re: Faworyzowanie dzieci 25.03.18, 22:26
      Ogólnie to zgadzam się, że Jeżycjadzie dzieci bywają faworyzowane. Przykładów, że ho ho. Ale z argumentem o komputerze bym jednak polemizowała.

      Czytałam "Tygrysa i Różę" mniej więcej w czasach, w których działa się akcja i byłam wtedy mniej więcej w wieku Tygrysa (podstawówka). To, że Ignaś ma komputer, a dziewczyny nie, wcale nie wydawało mi się wtedy jakąś głęboka niesprawiedliwością dziejową. Pamiętam dokładnie z tamtych czasów, że moi rodzice, z racji wykonywanego przez siebie zawodu, mieli sprzęt komputerowy, jak na owe czasy, szalenie nowoczesny. Moi koledzy z klasy mówili, że to niesprawiedliwe, że "taki komputer ma w domu akurat dziewczyna". Kiedy moi koledzy z klasy, bliźnięta, dziewczyna i chłopak, dostali komputer "na spółkę", brat się ucieszył, a siostra popłakała. W końcu komputer przejął brat, a siostra dostała tamagotchi i discmana. I tak to właśnie było. Komputery były zabawką dla chłopców. Dziewczyny się nimi nie interesowały. Internet był wtedy drogi i nie było w nim interesującego z punktu widzenia młodzieży szkolnej. Się w nim nie siedziało. Rynek programów edukacyjnych wtedy raczkował i oferował produkty albo dla małych dzieci, albo dla dorosłych. Jedyną atrakcją komputera były gry komputerowe, którymi większość dziewczyn się nie interesowała.

      To się, oczywiście, bardzo szybko zmieniło. Już kiedy byłam w gimnazjum, były stałe łącza i całymi dniami siedziało się czatach i gadu-gadu. Ale w czasie akcji "Tygrysa i Róży" desinterssement Pyziakówien dla cudów informatyki było zupełnie prawdopodobne.
      • tt-tka Re: Faworyzowanie dzieci 25.03.18, 22:34
        No jednak nie. Po pierwsze, juz w Noelce, kilka lat wczesniej, Tamarka i Waldemarek dostaja komputer - oboje - i Tomek proponuje programy edukacyjne. Znaczy byly takie na rynku. Po drugie, wiemy, ze dziewczyny chetnie z komputera Grzesia korzystaly, zeby pograc.
        Naprawde 4-latek potrzebowal komputera bardziej ? ja uwazam to za oczywiste faworyzowanie.
        • przymrozki Re: Faworyzowanie dzieci 25.03.18, 22:59
          Wademarek i Tamarka byli mniejsi. A programy "ucz się liczyć z kangurkiem Krzysiem" czy inne tego typu, szanująca się jedenastolatka zbywała wyniośle. Grzegorz rzeczywiście pokazywał dziewczynkom jakieś gry, ale kiedy przestał, one straciły zainteresowanie.

          Czy czterolatek potrzebował komputera - pewnie nie, ale może się nim cieszył. Grał sobie w sapera albo rysował kółka w paintcie. Zwłaszcza, że to mógł być stary komputer Grzegorza, a "stary komputer" w tamtych czasach to był komputer bez internetu. Dziewczyny komputera też nie potrzebowały i pewnie średnio by się nim cieszyły. Ile można klikać w kafelki z bombami. I nie wiem, jak w szkole Laury i Róży, ale u nas nauczycielki nie przyjmowały wypracowań czy referatów pisanych na komputerze. Panowało przekonanie dydaktyczne, że pisanie w Wordzie fatalnie robi dzieciom na ortografię. Zresztą, i tak mało kto miał drukarkę.
          • tt-tka Re: Faworyzowanie dzieci 25.03.18, 23:11
            przymrozki napisała:
            Grzegor
            > z rzeczywiście pokazywał dziewczynkom jakieś gry, ale kiedy przestał, one strac
            > iły zainteresowanie.

            One nie stracily zainteresowania, tylko zaczely byc gonione od sprzetu, bo Grzegorz chcial pracowac. Skadinad zrozumiale, ale skoro mial byc komputer dla dzieci, to dla wszystkich.

            >
            > Czy czterolatek potrzebował komputera - pewnie nie, ale może się nim cieszył. G
            > rał sobie w sapera albo rysował kółka w paintcie.

            A one nie mogly ? Juz Elka uczyla sie na kursie, a Baltona bawil sie programami graficznymi.

            Dziewczyny komputera też nie potrzebowały i pewnie średnio by się n
            > im cieszyły.

            Skad to zalozenie ? Chcialy grac, co mamy powiedziane wprost, nie mozna ich bylo odkleic od kompa. Nie, po prostu zabawka dla pupilka byla, a dla corek nie.
            • przymrozki Re: Faworyzowanie dzieci 25.03.18, 23:24
              No nie wiem, może rzeczywiście byłyśmy z koleżankami jakimiś wyjątkami od reguły. Ale przysięgam, że nie pamiętam tytułu żadnej gry komputerowej i nigdy z koleżankami, czy w szkole, czy na podwórku, o komputerach nie rozmawiałyśmy. Mam nawet wrażenie, że komputer w pokoju brata to był raczej standard.

              Tak mi się tez przypomniało, że w jakimś programie telewizyjnym dla nastolatków ("Rower Błażeja" to się nazywało, matko, ale głupie rzeczy człowiek pamięta) był wątek, że jak, ach jak, zainteresować chłopaka swoją osobą. Jedna z propozycji - udawaj zainteresowanie komputerem.
              • tt-tka Re: Faworyzowanie dzieci 25.03.18, 23:29
                Nie pamietam, jak bylo, ale wiem, co jest w J. Dziewczyny komputera chcialy i nie mialy. A kufniarz igstryba mial.
                • przymrozki Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 07:19
                  tt-tka napisała:

                  Dziewczyny komputera chcialy i n
                  > ie mialy.

                  Wiemy tylko, że Laura chciała raz skorzystać z internetu. Czy chciała mieć komputer - nie wiemy. A jeszcze pamiętajmy, że wtedy PCet nie tylko był drogi, ale jeszcze ogromny. To też jeden z powodów, dla których trzech komputerów w domu się nie miewało.

                  Jeszcze jeden przykład przyszedł mi do głowy. Serial "Rodzina zastępcza". Pokazywał idealnie kochającą się rodzinę i na pewno do doszłoby tam do rażącego uprzywilejowania jednym dzieci kosztem innych. A jednak dzieci miały jeden komputer i stał on w pokoju chłopców. Chłopcy haratali na nim całymi dniami (przedmiot troski rodziców), a dziewczynki znacznie mniej.
                  • tt-tka Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 10:43
                    przymrozki napisała:

                    > tt-tka napisała:
                    >
                    > Dziewczyny komputera chcialy i n
                    > > ie mialy.
                    >
                    > Wiemy tylko, że Laura chciała raz skorzystać z internetu. Czy chciała mieć komp
                    > uter - nie wiemy. A jeszcze pamiętajmy, że wtedy PCet nie tylko był drogi, ale
                    > jeszcze ogromny. To też jeden z powodów, dla których trzech komputerów w domu s
                    > ię nie miewało.

                    Wiemy, ze Grzegorz nie pozwalal im sie bawic na swoim kompie, bo mu zajmowaly, gdy chcial pracowac. Znaczy - chcialy. I nie mialy, a maly brat mial.


                    > Jeszcze jeden przykład przyszedł mi do głowy. Serial "Rodzina zastępcza". Pokaz
                    > ywał idealnie kochającą się rodzinę i na pewno do doszłoby tam do rażącego uprz
                    > ywilejowania jednym dzieci kosztem innych. A jednak dzieci miały jeden komputer
                    > i stał on w pokoju chłopców. Chłopcy haratali na nim całymi dniami (przedmiot
                    > troski rodziców), a dziewczynki znacznie mniej.

                    A ciekawe, bo ja z tego serialu pamietam klotnie o dostep i limitowanie czasu po rowno dla wszystkich.
              • zla.m Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 08:02
                przymrozki napisała:

                > No nie wiem, może rzeczywiście byłyśmy z koleżankami jakimiś wyjątkami od reguł
                > y. Ale przysięgam, że nie pamiętam tytułu żadnej gry komputerowej i nigdy z kol
                > eżankami, czy w szkole, czy na podwórku, o komputerach nie rozmawiałyśmy. Mam n
                > awet wrażenie, że komputer w pokoju brata to był raczej standard.

                Myśmy z bratem OBOJE grali - fakt, on może więcej i w inne gry. Ale GDYBY mój brat miał komputer dla siebie, a ja nie mogłabym nawet chwilę go poużywać uznałabym za głęboką niesprawiedliwość i pamiętałabym rodzicom do końca życia.

                Dodatkowo - Laura w TiR używa komputera, żeby poszukać ojca w internecie - więc nie mówimy o czasach,kiedy były "tylko gry i paint".
                >
                > Tak mi się tez przypomniało, że w jakimś programie telewizyjnym dla nastolatków
                > ("Rower Błażeja" to się nazywało, matko, ale głupie rzeczy człowiek pamięta) b
                > ył wątek, że jak, ach jak, zainteresować chłopaka swoją osobą. Jedna z propozyc
                > ji - udawaj zainteresowanie komputerem.

                Jessoooo, ktoś ich powinien pozwać za pranie mózgów dziewczynkom.
                • przymrozki Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 08:53
                  zla.m napisała:


                  > Dodatkowo - Laura w TiR używa komputera, żeby poszukać ojca w internecie - więc
                  > nie mówimy o czasach,kiedy były "tylko gry i paint".
                  > >

                  W którym roku dzieje się TiR? 1997? 1998? Borejkowie na pewno nie mieli wtedy stałego łącza. Internet był drogi, nikt by nie pozwolił Laurze przesiadywać tam kwadransami (nawet nie mówię o godzinach). Gdyby Pyziakówny chciały mieć komputer, to nie dla internetu.
                  • zla.m Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 12:28
                    przymrozki napisała:

                    >
                    > W którym roku dzieje się TiR? 1997? 1998? Borejkowie na pewno nie mieli wtedy s
                    > tałego łącza. Internet był drogi, nikt by nie pozwolił Laurze przesiadywać tam
                    > kwadransami (nawet nie mówię o godzinach). Gdyby Pyziakówny chciały mieć komput
                    > er, to nie dla internetu.

                    Ale o czym ty dyskutujesz? O swoim pamiętaniu roku 1997 czy o książce? Bo ja mówię o tym, co jest w tekście. A w książce stoi czarno na białym, że Laura potrzebowała dostępu do neta, bo szukała wiadomości o ojcu, proszsz: "Było paru Pyziaków w Internecie - jacyś sportowcy, jacyś biznesmeni - ale żadnego Janusza.
                    Wreszcie, kiedy Laura już się całkiem zniechęciła, nastąpił moment cudownej niespodzianki: po linii
                    naukowej wyskoczyła Pyziak Alma, doktor filologii, pracownik UMK w Toruniu".

                    Następnie wchodzi Gaba i widząc Laurę przy komputerze jest zirytowana, ale właściwie nie wiadomo, co ją irytuje, bo chwilę wcześniej Laura tłucze wazonik i wywraca drugi wylewając wodę.
                    W sumie nie wiadomo też dlaczego Ignacy "kabluje", że Laura siedziała w internecie - czy jest to "be" ze względów finansowych, bezpieczeństwa czy "bo tak", "bo to jest internet Ignasia".

                    Ale z książki JEDNOZNACZNIE wynika, że z panien Pyziak co najmniej Laura chciała mieć dostęp do komputera i internetu.
                    • przymrozki Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 13:01
                      zla.m napisała:


                      >
                      > Ale o czym ty dyskutujesz? O swoim pamiętaniu roku 1997 czy o książce? Bo ja m
                      > ówię o tym, co jest w tekście. A w książce stoi czarno na białym, że Laura po
                      > trzebowała dostępu do neta, bo szukała wiadomości o ojcu,
                      >

                      Polemizuję z tezą, że Laura MUSIAŁA chcieć mieć komputer w pokoju. Nie musiała. Mogła woleć swoją toaletkę niż wielkie pudło, z którego korzystałaby raz na ruski rok, a jeszcze by musiała od niego odganiać brata (lub znosić jego towarzystwo).

                      Laura potrzebowała informacji o ojcu. Poszła do pokoju matki, włączyła komputer i informację wyszukała. Moim zdaniem z tego nie wynika, że marzyła o komputerze.
                  • bupu Re: Faworyzowanie dzieci 28.03.18, 19:30
                    przymrozki napisała:


                    > W którym roku dzieje się TiR? 1997? 1998? Borejkowie na pewno nie mieli wtedy s
                    > tałego łącza. Internet był drogi, nikt by nie pozwolił Laurze przesiadywać tam
                    > kwadransami (nawet nie mówię o godzinach). Gdyby Pyziakówny chciały mieć komput
                    > er, to nie dla internetu.

                    TiR to rok 1999. Jakiś internet Borejki miały, wątpię czy wdzwaniany, bo z tego nie da się korzystać chyłkiem w domu pełnym ludzi. Rzęgot modemu zerwałby nawet nieboszczyka z grobu, nie wiem czy nie lepiej niż trąby na sąd ostateczny.
                    • soova Re: Faworyzowanie dzieci 28.03.18, 19:36
                      bupu napisała:

                      > TiR to rok 1999. Jakiś internet Borejki miały, wątpię czy wdzwaniany, bo z tego
                      > nie da się korzystać chyłkiem w domu pełnym ludzi. Rzęgot modemu zerwałby nawe
                      > t nieboszczyka z grobu, nie wiem czy nie lepiej niż trąby na sąd ostateczny.

                      Raczej tylko wdzwaniany. Do nowo kupionego od dewelopera mieszkania zamawialiśmy stałe łącze w 2002 roku i trzeba było za to zapłacić chyba ze 600 zł. Choć z drugiej strony - może znakomita dramaturgini stwierdziła, że jest to wydatek konieczny, i wysupłała, udając przed Ignacym, że to odkładana reszta z codziennych zakupów.
                    • lord_vmordevol Re: Faworyzowanie dzieci 28.03.18, 21:59
                      bupu napisała:

                      > TiR to rok 1999. Jakiś internet Borejki miały, wątpię czy wdzwaniany, bo z tego
                      > nie da się korzystać chyłkiem w domu pełnym ludzi. Rzęgot modemu zerwałby nawe
                      > t nieboszczyka z grobu, nie wiem czy nie lepiej niż trąby na sąd ostateczny.

                      Modem nie ma obowiązku wyć, można go skonfigurować całkowicie na cicho. Ale w słuchawce telefonu to on się jednak zawsze rzuca w uszy. Albo robi całkowitą ciszę, jeżeli telefon jest podłączony przez niego; też zauważalne.
                    • przymrozki Re: Faworyzowanie dzieci 29.03.18, 07:59
                      bupu napisała:


                      > TiR to rok 1999. Jakiś internet Borejki miały, wątpię czy wdzwaniany, bo z tego
                      > nie da się korzystać chyłkiem w domu pełnym ludzi. Rzęgot modemu zerwałby nawe
                      > t nieboszczyka z grobu, nie wiem czy nie lepiej niż trąby na sąd ostateczny.
                      >

                      Zawsze sobie wyobrażałam, że to stąd Ignaś wiedział, że Laura łączyła się z internetem. Usłyszał ten charakterystyczny dźwięk (który wcale nie musiał wzywać zmarłych z grobów, dało się go ściszyć do poziomu znośnego). Jeżeli nie było sygnału łączenia, musiałby jej patrzeć w ekran.

                      Możliwe, oczywiście, że tak jak nawet ubogi malarz nie maluje najtańszymi akwarelami z papierniczego, tak i nawet ubogi informatyk miał w 1999 r. stałe łącze. Ale to musiał być wtedy luksus. Pierwsze lata XXI w. pamiętam już naprawdę zupełnie świadomie i nawet wtedy młodzież w podstawówce stałego dostępu do internetu nie miewała. Koło każdej szkoły w każdej piwnicy i każdym blaszaki kwitła za to usługa zwana kawiarenką internetową.
              • potworia Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 10:54
                przymrozki napisała:

                >
                >
                > Tak mi się tez przypomniało, że w jakimś programie telewizyjnym dla nastolatków
                > ("Rower Błażeja" to się nazywało, matko, ale głupie rzeczy człowiek pamięta) b
                > ył wątek, że jak, ach jak, zainteresować chłopaka swoją osobą. Jedna z propozyc
                > ji - udawaj zainteresowanie komputerem.

                Naprawde? Obrzydliwe.

                Starsi bracia mieli komputere, ja nie. Zal mam do tej pory.
                Komputer dla czterolatka, podczas gdy w domu sa nastolatki, to juz jakis kosmos w ogole.
                • przymrozki Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 11:04
                  potworia napisał(a):

                  > przymrozki napisała:
                  >
                  > >
                  > >
                  > > Tak mi się tez przypomniało, że w jakimś programie telewizyjnym dla nasto
                  > latków
                  > > ("Rower Błażeja" to się nazywało, matko, ale głupie rzeczy człowiek pami
                  > ęta) b
                  > > ył wątek, że jak, ach jak, zainteresować chłopaka swoją osobą. Jedna z pr
                  > opozyc
                  > > ji - udawaj zainteresowanie komputerem.
                  >
                  > Naprawde? Obrzydliwe.
                  >

                  Czy ja wiem. Gdybym była trzynastolatką i chciała zainteresować sobą kolegę ze szkoły, pewnie bym szukała jakiegoś tematu do rozmowy. Gdyby chłopina, na którego zagięłam parol haratał w strzelanki, pewnie właśnie o te strzelanki bym zagaiła. Przecież nie powiedziałabym koledze z ławki "hej, też chodzisz do tej szkoły?".

                  Zresztą, rada "dowiedz się, czym twoja sympatia się interesuje i o tym z nią rozmawiaj" jest raczej koedukacyjna. A że chłopcy znacznie częściej interesowali się komputerem, to cóż. Nas przecież nikt drągami od klawiatur nie odganiał. Same się nie garnęłyśmy.
                  • tt-tka Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 11:12
                    przymrozki napisała:

                    Nas przecież nikt drągami od klawiatur nie odganiał. Sa
                    > me się nie garnęłyśmy.

                    Mow za siebie. Znane mi dziewczynki - a mowa o rocznikach od 1990 i pozniejszych - garnely sie, jak najbardziej. Tam, gdzie byl komputer, byly rowniez gry komputerowe i dziewczynki graly jak ta lala. Niekoniecznie gry sciagane z netu, ale moja 6-letnia wowczas siostrzenice pamietam przy "Czarownica Agata miala kota Gagata", zrecznosciowych, ukladankach, poszukiwaniach skarbow... wszystko w kompie.
                    I tak, rodzice udostepniali swoj na scisle okreslony czas, malo ktore dziecko mialo wlasny, ale gry - jak najbardziej.
                    • przymrozki Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 11:18
                      tt-tka napisała:

                      moja 6-letnia wowczas siostrzenice pamietam przy "Czarownica Agata miala kot
                      > a Gagata", zrecznosciowych, ukladankach, poszukiwaniach skarbow... wszystko w k
                      > ompie.

                      Dokładnie tak. Układanki, pieski i kangurki. Rozrywka dla sześciolatki. Nie dla jedenastolatki. A już na pewno nie dla gimnazjalistki.

                      Oczywiście, nie wykluczam, że moje towarzystwo nie było reprezentatywne. Może nasze rówieśnice strzelały do wirtualnych Niemców aż się kurzyło. Ja takiej rozrywki nie pamiętam. W naszej szkolnej mediatece nigdy za to nie można było na przerwie sprawdzić maila, bo chłopcy ustawiali się w kolejce do gier online.
                      • truscaveczka Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 12:42
                        Rok 1998 to był czas Settlersów, Heroes of Might and Magic i w ogóle masy cudnych gier (cała simstajnia chociażby). Byłoby co robić, niezależnie od wieku i zainteresowań.
                        Mój mąż już od 10 lat był szczęśliwym posiadaczem komputera (amigę dostał na komunię) i tam to dopiero było co robić - włącznie z komponowaniem muzyki na przykład (tylko że to nie był jazz nowoorleański, więc be).
                    • srebrny_lisek Re: Faworyzowanie dzieci 28.03.18, 15:29
                      Uwielbiałam siedzieć przy komputerze, całe dnie spędzałam przy encyklopediach multimedialnych, miałam nawet trochę gier (do dziś żałuję, że tak mało, duuużo straciłam). Garnęłam się do komputera tak bardzo, że samo przebywanie w pobliżu cudzych komputerów było dla mnie żródłem uniesienia. ;) Generalizowanie na temat dziewczynek i chłopców jest szkodliwe, nawet jeśli ma jakieś nikłe podstawy.
                      Do dzisiaj mam genderowy miniżal do rodziców, że kupowali mi lalki do których się przez niemal całe dziecięctwo nie garnęłam, a nigdy nie próbowali mnie zainteresować takimi cudami jak Lego Technic. Pamietam też smutek i fristrację jakji odczuwałam w przedszkolu, kiedy banda chłopaków wypychała mnie z kącika narzędziarskiego. To może być nie tyle brak zainteresowania, co pewien brak asertywności i wsparcia otoczenia. Uratowało mnie chyba to, że jako dziecko miałam pasję jaką była przyroda, zwierzęta, kosmos i wiedziałam co lubię, dlatego oparłam się indoktrynacji. ;)
                      • przymrozki Re: Faworyzowanie dzieci 28.03.18, 16:26
                        srebrny_lisek napisał(a):

                        > Uwielbiałam siedzieć przy komputerze, całe dnie spędzałam przy encyklopediach m
                        > ultimedialnych, miałam nawet trochę gier (do dziś żałuję, że tak mało, duuużo s
                        > traciłam). Garnęłam się do komputera tak bardzo, że samo przebywanie w pobliżu
                        > cudzych komputerów było dla mnie żródłem uniesienia.

                        No tak, ale u Pyziakówien podobnego nastawienia nie stwierdzono.

                        Przecież nikt nie twierdzi, że żadna dziewczynka nie marzyła o komputerze. Pojawił się tylko argument, że przynajmniej w niektórych środowiskach, wiele dziewczynek nie marzyło o komputerze.

                        No i nie mamy żadnych podstaw zakładać, że Róża i Laura zazdrościły bratu akurat komputera. Widzimy wszak monologi Tygrysa o tym, jak to brat zabrał maminą uwagę, maminy czas, maminą przestrzeń etc. Gdyby miała jakikolwiek żal o ten komputer, choćby jakiś cień resentymentu, to by nam o tym wspomniano. Róża zaś w swoich monologach chwali Grzesia, że ten nie pozwala sobie na robienie różnic między swoim synkiem a swoimi pasierbicami. Znaczy, że nie czuła się gorzej traktowana.
                        • mama_kotula Re: Faworyzowanie dzieci 28.03.18, 16:40
                          > Przecież nikt nie twierdzi, że żadna dziewczynka nie marzyła o komputerze. Pojawił się tylko argument, że przynajmniej w niektórych środowiskach, wiele dziewczynek nie marzyło o komputerze.

                          Ale to jest zupełnie normalne i nie ma co udawać, że jest inaczej, na podstawie argumentu "bo ja to lubiłam mieć komputer i grać na nim i w ogóle, taki ze mnie geek", gdyż zwyczajnie, wyjątek potwierdza regułę.

                          Co więcej, widzę, jak teraz funkcjonują nastolatki - chłopcy przede wszystkim rypią w gierki, dziewczyny głównie siedzą na portalach społecznościowych, na snapie itp (uprzedzam - wiem, wiem, nie wszystkie, again, piszę o dziewczątkach jako masie). Widzę, w jakie gry grają chłopcy, a w jakie dziewczyny (patrz nawias powyżej); jak z telefonu korzystają chłopcy, a jak dziewczyny. I absolutnie wierzę w to, że w 1998 roku panienki Róża i Laura miały w odwłoku komputer, bo jedyną atrakcyjną dla nich rzeczą w tym komputerze były może programy graficzne - choć owszem, było wspomniane, ze w coś grywały - nie sądzę jednakoż, że w HOMM czy Settlersów, bo to rozrywka niegodna inteligenckiej rodziny; stawiam faktycznie na sapera, pasjansa czy inne arkanoidy. A domowy Internet, jak było już mówione, raczkował wtedy. Amen.
                          • tt-tka Re: Faworyzowanie dzieci 28.03.18, 17:06
                            mama_kotula napisała:



                            > wierzę w to, że w 1998 roku panienki Róża i Laura miały w odwłoku komputer, bo je
                            > dyną atrakcyjną dla nich rzeczą w tym komputerze były może programy graficzne -
                            > choć owszem, było wspomniane, ze w coś grywały - nie sądzę jednakoż, że w HOMM
                            > czy Settlersów, bo to rozrywka niegodna inteligenckiej rodziny; stawiam faktyc
                            > znie na sapera, pasjansa czy inne arkanoidy. A domowy Internet, jak było już mó
                            > wione, raczkował wtedy. Amen.

                            W cokolwiek grywaly, lubily to. Juz przed urodzeniem sie Ignasia trudno je bylo odkleic od kompa. Czy net, czy wgrane gry - zostaly ich pozbawione. A brat mial kompa. Amen.
                          • potworia Re: Faworyzowanie dzieci 28.03.18, 17:20
                            mama_kotula napisała:

                            >
                            > Ale to jest zupełnie normalne i nie ma co udawać, że jest inaczej, na podstawie
                            > argumentu "bo ja to lubiłam mieć komputer i grać na nim i w ogóle, taki ze mni
                            > e geek", gdyż zwyczajnie, wyjątek potwierdza regułę.
                            >

                            Argument " tak jest, bo tak jest" jest rownie slaby.

                            I absolutnie wi
                            > erzę w to, że w 1998 roku panienki Róża i Laura miały w odwłoku komputer,

                            Alez jest napisane otwartym tekstem, ze nie mialy. W tym odwloku. Garnely sie, okupowaly, blokowaly dostep, wreszcie zostaly finalnie pogonione.
                            Tez sie kreowaly na geekow (bardzo nieladne, swoja droga zagranie erystyczne)?



                            • przymrozki Re: Faworyzowanie dzieci 28.03.18, 17:36
                              potworia napisał(a):


                              > Alez jest napisane otwartym tekstem, ze nie mialy. W tym odwloku. Garnely sie,
                              > okupowaly, blokowaly dostep, wreszcie zostaly finalnie pogonione.
                              >

                              Ale to się działo przynajmniej pięć lat przed akcją TiR! Laurę wtedy mogły fascynować rzeczy, na które jako zbuntowana nastolatka nawet by nie spojrzała.

                              Równie dobrze możemy twierdzić, że Tygrys miał palce obgryzione do kości ze zgryzoty spowodowanej brakiem akordeonu wysadzanego masą perłową. Wszak też miała i lubiła grać, a jej nie pozwalali.
                              • tt-tka Re: Faworyzowanie dzieci 28.03.18, 17:45
                                przymrozki napisała:

                                > Równie dobrze możemy twierdzić, że Tygrys miał palce obgryzione do kości ze zgr
                                > yzoty spowodowanej brakiem akordeonu wysadzanego masą perłową. Wszak też miała
                                > i lubiła grać, a jej nie pozwalali.

                                Pozwalali. Dziadek Borejko kupil, a potem cierpial meki sluchalac rzewnego rzepolenia.
                                • przymrozki Re: Faworyzowanie dzieci 28.03.18, 17:49
                                  tt-tka napisała:

                                  > przymrozki napisała:
                                  >
                                  > > Równie dobrze możemy twierdzić, że Tygrys miał palce obgryzione do kości
                                  > ze zgr
                                  > > yzoty spowodowanej brakiem akordeonu wysadzanego masą perłową. Wszak też
                                  > miała
                                  > > i lubiła grać, a jej nie pozwalali.
                                  >
                                  > Pozwalali. Dziadek Borejko kupil, a potem cierpial meki sluchalac rzewnego rzep
                                  > olenia.

                                  Ale potem akordeon jednak skonfiskowano.
                                  • tt-tka Re: Faworyzowanie dzieci 28.03.18, 19:33
                                    przymrozki napisała:


                                    > Ale potem akordeon jednak skonfiskowano.

                                    Akordeon wypakowano z plecaka wakacyjnego. I nie zeby oszczedzic czyjekolwiek uszy, tylko dlatego, ze dziewczyny zachaly plecaki zabawkam i i zbraklo miejsca na rzeczy potrzebne. "Skonfiskowano" wowczas rowniez szachy. A bodaj i stos ksiazek.
                              • potworia Re: Faworyzowanie dzieci 28.03.18, 17:49
                                I tak sie wlasnie kreci ten stereotyp. Goni sie dziewczyny od komputerow, to potem nie dziwota, ze traca zainteresowanie. A potomek meski ma do wlasnej dyspozycji w wieku lat czterech. Bo sie garnal do strzelanek? Nie sadze. Bo pozyteczne i rozwojowe narzedzie, wiec synusiowi sie nalezy, wszak geniusz.
                                A slyszal kto wczesniej, badz pozniej o jakichs ignasiowych osiagnieciach w programowaniu?
                                • przymrozki Re: Faworyzowanie dzieci 28.03.18, 17:56
                                  potworia napisał(a):

                                  > I tak sie wlasnie kreci ten stereotyp. Goni sie dziewczyny od komputerow,

                                  Przecież to Kalarepa pokazała dziewczynkom komputer i nauczyła je na nim grać. Tylko nie pozwalała im siedzieć przed ekranem cały dzień, bo musiała pracować.
                                  • potworia Re: Faworyzowanie dzieci 28.03.18, 18:12
                                    Jeszcze gorzej. Kto daje i odbiera, ten sie w piekle poniewiera. Slowo tam nie padlo o ustaleniu godzin. A Kalarepa spedzal cale dnie przed ekranem, o Ile wlasnie nie mieszal salaty.
                                  • marutax Re: Faworyzowanie dzieci 28.03.18, 18:36
                                    przymrozki napisała:

                                    > Przecież to Kalarepa pokazała dziewczynkom komputer i nauczyła je na nim grać.
                                    > Tylko nie pozwalała im siedzieć przed ekranem cały dzień, bo musiała pracować.

                                    Pokazał i nauczył na wczesnym etapie małżeństwa w ramach punktowania u pasierbic. Kiedy okazało się, że może się to odbić na jego pracy, punktowanie zeszło na dalszy plan:
                                    "Próbował wkupić się w łaski dziewczynek, ucząc je obsługi komputera, znosząc im najciekawsze gry - ale, prawdę mówiąc, niewiele z tego wyszło, bo przecież komputer był szalenie potrzebny jemu samemu. Denerwowało go więc, gdy dziewczynki blokowały mu stanowisko pracy. Wkrótce przestał je zachęcać do tej pouczającej zabawy i pogodził się z tym, że pomiędzy nim a pasierbicami będzie pewien dystans."
                                    Zresztą córka Grzegorza w wieku lat 17-tu chodzi na prosty kurs, pomimo że w domu jest komputer i matematyk z międzynarodowymi sukcesami.
                                    • przymrozki Re: Faworyzowanie dzieci 28.03.18, 18:43
                                      marutax napisała:


                                      > Zresztą córka Grzegorza w wieku lat 17-tu chodzi na prosty kurs, pomimo że w do
                                      > mu jest komputer i matematyk z międzynarodowymi sukcesami.

                                      A Ignasia korzystania z internetu nauczył Fryderyk. Potem Ignaś miał uczyć dużego Ignacego.
                                    • soova Re: Faworyzowanie dzieci 28.03.18, 19:11
                                      <Pokazał i nauczył na wczesnym etapie małżeństwa w ramach punktowania u pasierbic. Kiedy okazało się, że może się to odbić na jego pracy, punktowanie zeszło na dalszy plan:
                                      "Próbował wkupić się w łaski dziewczynek, ucząc je obsługi komputera, znosząc im najciekawsze gry - ale, prawdę mówiąc, niewiele z tego wyszło, bo przecież komputer był szalenie potrzebny jemu samemu. Denerwowało go więc, gdy dziewczynki blokowały mu stanowisko pracy. Wkrótce przestał je zachęcać do tej pouczającej zabawy i pogodził się z tym, że pomiędzy nim a pasierbicami będzie pewien dystans.">

                                      Hmm, jak by to powiedzieć... Informatykowi komputer w domu służy do pracy. Można się wkupywać w łaski małych pasierbic, ale naprawdę oddawanie im komputera, bo chcą pograć, podczas gdy jest on potrzebny właścicielowi, nie jest właściciela obowiązkiem. Tym bardziej, że właścicielem tym jest Grzegorz, człowiek, który dotychczas całe swoje życie miał komputer do wyłącznej dyspozycji. Jest to i tak z jego strony miłe, że na początku sprzęt córkom żony udostępnia.
                                      • marutax Re: Faworyzowanie dzieci 29.03.18, 20:48
                                        soova napisała:

                                        > Hmm, jak by to powiedzieć... Informatykowi komputer w domu służy do pracy. Możn
                                        > a się wkupywać w łaski małych pasierbic, ale naprawdę oddawanie im komputera, b
                                        > o chcą pograć, podczas gdy jest on potrzebny właścicielowi, nie jest właściciel
                                        > a obowiązkiem. Tym bardziej, że właścicielem tym jest Grzegorz, człowiek, który
                                        > dotychczas całe swoje życie miał komputer do wyłącznej dyspozycji. Jest to i t
                                        > ak z jego strony miłe, że na początku sprzęt córkom żony udostępnia.

                                        Właśnie to, że udostępnia, pokazuje, przynosi gry, a potem odcina, nie jest miłe. Po pierwsze, to takie dawanie i odbieranie, bardzo nieprzyjemne i dla dziecka niezrozumiałe. Dostały te gry i nagle nie mogą w nie grać? To nie w porządku. Grzegorz jest dorosły, musiał wiedzieć, że jeśli daje gry komputerowe, to dzieci będą musiały wykorzystać jego komputer. I tu wkracza "po drugie" - jego zmiana frontu jasno pokazuje, że Grzegorz udostępniał kompa z powodów egoistycznych, bo chciał, by pasierbice go lubiły. Taka forma przekupstwa też nie jest fajna.

                                        Rozumiem, że komputer jest dla Grzegorza narzędziem pracy, ale razem z Gabą mogli inaczej rozwiązać tę sytuację. I jeszcze jedno - w "DP" Grzegorz określany jest jako "doktor matematyki". Nie wiem, w który momencie stał się informatykiem.

                                        • ciotka_scholastyka Re: Faworyzowanie dzieci 29.03.18, 21:11
                                          marutax napisała:


                                          > Rozumiem, że komputer jest dla Grzegorza narzędziem pracy, ale razem z Gabą mog
                                          > li inaczej rozwiązać tę sytuację.

                                          O, o, o właśnie! Dziewczynki, jeśli odrobicie lekcje, to od szóstej do siódmej komp jest wasz, po pół godziny na łebek. I proszę bez protestów ;)
                                  • tt-tka Re: Faworyzowanie dzieci 28.03.18, 19:35
                                    przymrozki napisała:


                                    > Przecież to Kalarepa pokazała dziewczynkom komputer i nauczyła je na nim grać.
                                    > Tylko nie pozwalała im siedzieć przed ekranem cały dzień, bo musiała pracować.

                                    I to jest w pelni zrozumiale. Narzedzie pracy to narzedzie pracy. Ale komputer Ignasia z pewnoscia nie byl narzedziem pracy, a dostal go i uzytkowal tylko on. Jedyny z trojga dzieci.
                                    • verdana Re: Faworyzowanie dzieci 30.03.18, 12:21
                                      Mój komputer też był narzędziem pracy, ale to nie znaczy, ze dziecko w określonym czasie nie mogło z niego korzystać. NIKT nie pracuje cały czas. Można zawsze wykroić pół godziny czy godzinę na to, aby dzieci też skorzystały. Poza tym, skoro się ma pieniądze na komputer dla czterolatka, to można, nawet te dwa-trzy lata wcześniej kupić drugi komputer do użytku domowego.
                                      • tt-tka Re: Faworyzowanie dzieci 30.03.18, 14:34
                                        verdana napisała:

                                        s
                                        > koro się ma pieniądze na komputer dla czterolatka, to można, nawet te dwa-trzy
                                        > lata wcześniej kupić drugi komputer do użytku domowego.

                                        Tam chyba byly dwa i ignasiowy trzeci. Laura przysiada sie do kompa na biurku GABY, sadze, ze Grzes mial swoj na swoim. Teraz nie sprawdze :(
                                        Moze ktosia rzucic okiem ?
                                        • bupu Re: Faworyzowanie dzieci 30.03.18, 16:07
                                          tt-tka napisała:

                                          > verdana napisała:
                                          >
                                          > s
                                          > > koro się ma pieniądze na komputer dla czterolatka, to można, nawet te dwa
                                          > -trzy
                                          > > lata wcześniej kupić drugi komputer do użytku domowego.
                                          >
                                          > Tam chyba byly dwa i ignasiowy trzeci. Laura przysiada sie do kompa na biurku G
                                          > ABY, sadze, ze Grzes mial swoj na swoim. Teraz nie sprawdze :(
                                          > Moze ktosia rzucic okiem ?


                                          Tak, Laura korzystała z komputera Gaby.
                  • potworia Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 11:32
                    przymrozki napisała:

                    > potworia napisał(a):
                    >
                    > > przymrozki napisała:
                    > >
                    > > >

                    > Zresztą, rada "dowiedz się, czym twoja sympatia się interesuje i o tym z nią ro
                    > zmawiaj" jest raczej koedukacyjna.

                    To rada troche odmienna w tresci i w charakterze niz "udawaj zainteresowanie".

                    A że chłopcy znacznie częściej interesowali
                    > się komputerem, to cóż. Nas przecież nikt drągami od klawiatur nie odganiał. Sa
                    > me się nie garnęłyśmy.

                    Zakladam, ze to jednak Twoja specyfika srodowiskowa. A przekaz telewizyjny ogolnokrajowy i wszechsrodowiskowy, stad obrzydliwosc.Mechanizm "dziewczynkom wmawia sie, ze sa slabe z matematyki, wiec sa slabe z matematyki" zbadano i opisano dawno temu.
                    Ja sie garnelam, ze hej. A starsza jestem od Ciebie.
                    • kooreczka Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 12:18
                      To "udawanie zainteresowania" odbija się czkawką w wielu środowiskach. Jesteś babą i bawisz się w programowanie/koncerty/komiksy- szykuj się na odpytywanie bo na pewno tylko udajesz, żeby chłopa złapać. Kiedyś się przejmowałam, teraz kończę na Ripoście Wujka Staszka.

                      A to, że gdzieś dziewczęta nie mogły się dopchać to znaczy, że zarząd był głupi. U mnie w szkole były najpierw godziny internetowe dla klas, potem zeszyty. W bibliotece był godzinny limit dla każdego i mnie samą odciągano siłą od Bastionu i Histmaga. I w co zagrać na 10 minutowej przerwie?
                • ciotka_scholastyka Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 11:19
                  potworia napisał(a):

                  > Komputer dla czterolatka, podczas gdy w domu sa nastolatki, to juz jakis kosmos
                  > w ogole.

                  I to chyba faktycznie jest dowód na to, że zdaniem MM komputer to jest narzędzie dla chłopców. Dziewczynki umieją się nim posługiwać, jak najbardziej, ale mieć swojego nie potrzebują. Chłopiec za to - tak.
              • staua Re: Faworyzowanie dzieci 29.03.18, 16:41
                Może byłyście. Bo ja miałam siostrę i miałyśmy komputer, od ok. 1986 roku (najpierw Atari, potem zwykły pecet, faktycznie Internetu nie było, ale namiętnie grałyśmy w gry, których miałyśmy chyba setki i przychodziły do nas - na Atari - koleżanki, które komputera nie miały, a grały tak samo namiętnie). W gry zaopatrywał nas tata, który również kupował nam na początku czasopisma "Bajtek" i "Komputer". Potem już samo poleciało. Mama też grała wieczorami. Nawiasem mówiąc, moja mama była informatykiem i komputera do pracy używała w pracy, bo w tamtych czasach do domu to mogła sobie komputer do zabawy kupić właśnie, a nie do programowania na profesjonalnym poziomie.
      • kooreczka Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 00:26
        Koleżanka jakaś dziwna była i tyle. Gry były atrakcją dla wszystkich- pacholęciem będąc rąbałam w Tanksy, Wormsy i Prince of Persia. Później był kolor i platformówki Disney'a dla małych, Tomb Rider dla starszych (zawsze wybuchałam na bombach w Wenecji). Dwa lata po akcji TiR spalałam klawiatury na forum Histmaga i Gwiezdnych Wojen.
        Programy edukacyjne dla świerzo nastoletniej mnie musiały posiadać jedną funkcję- dawać się zamrozić w tle i szybko wywołać, żeby rodzice zobaczyli wiedzówkę a nie Larę z kałachem.
        • przymrozki Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 07:13
          kooreczka napisał:


          > Programy edukacyjne dla świerzo nastoletniej mnie musiały posiadać jedną funkcj
          > ę- dawać się zamrozić w tle i szybko wywołać, żeby rodzice zobaczyli wiedzówkę
          > a nie Larę z kałachem.

          Dokładnie tak. Programy edukacyjne służyły wówczas za przykrywkę. Coś jak teksty dziennikarskie w pismach z gołymi paniami.
        • zla.m Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 08:03
          kooreczka napisał:

          >
          > Programy edukacyjne dla świerzo nastoletniej mnie musiały posiadać jedną funkcj
          > ę- dawać się zamrozić w tle i szybko wywołać, żeby rodzice zobaczyli wiedzówkę
          > a nie Larę z kałachem.

          Za błąd kooreczka znajdzie w sieci edukacyjną grę ortograficzną i ją przejdzie. :P
      • ciotka_scholastyka Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 09:13
        przymrozki napisała:

        > Jedyną atrakcją komputera były gry komputerowe, którymi większo
        > ść dziewczyn się nie interesowała.
        >
        > To się, oczywiście, bardzo szybko zmieniło. Już kiedy byłam w gimnazjum, były s
        > tałe łącza i całymi dniami siedziało się czatach i gadu-gadu.

        Przecież w TiR Laura chce skorzystać z internetu na komputerze matki i wie, jak to zrobić.
        • przymrozki Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 09:21
          ciotka_scholastyka napisała:


          > Przecież w TiR Laura chce skorzystać z internetu na komputerze matki i wie, jak
          > to zrobić.

          A przyłapana, zasłania się zabawą programem graficznym. Czyli najwyraźniej obsługiwała komputer. Znaczy - dostępu jej nie broniono.

          A mimo to nie widzimy Pyziakówien pod drzwiami Strybów łaszących się o "chociaż pół godzinki strzelanki".
          • soova Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 10:18
            przymrozki napisała:

            >
            > A mimo to nie widzimy Pyziakówien pod drzwiami Strybów łaszących się o "chociaż
            > pół godzinki strzelanki".

            Kto jak kto, ale Strybowie na pewno nie dopuszczaliby do tego, żeby dzieci grały na komputerze w gry bez sensu. "Tygrys i Róża" dzieją się w 1999, czyli nie ma stałego łącza, internet jest wdzwaniany, a połączenia drogie (i blokują telefon, czyli nie można się w tym czasie do Borejków dodzwonić).
            • lord_vmordevol Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 10:23
              soova napisała:

              > y na komputerze w gry bez sensu. "Tygrys i Róża" dzieją się w 1999, czyli nie m
              > a stałego łącza, internet jest wdzwaniany, a połączenia drogie (i blokują telef
              > on, czyli nie można się w tym czasie do Borejków dodzwonić).

              Ściśle rzecz biorąc, to można było mieć HIS, czyli tak naprawdę ISDN z jednym kanałem przeznaczonym na Internet, a drugim udającym zwykły telefon.
          • tt-tka Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 10:47
            przymrozki napisała:

            >
            > A mimo to nie widzimy Pyziakówien pod drzwiami Strybów łaszących się o "chociaż
            > pół godzinki strzelanki".

            Bo dziewczynki w pokoju matki i malego lorda byly niemile widziane, co wyraznie dawano im do zrozumienia. Gabine "a co ty tu robisz".
            • przymrozki Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 10:52
              tt-tka napisała:


              > Bo dziewczynki w pokoju matki i malego lorda byly niemile widziane, co wyraznie
              > dawano im do zrozumienia. Gabine "a co ty tu robisz".

              I to jest prawdziwie bolesny przykład na faworyzowanie IGSa.

              Znamy trochę Tygrysa i wiemy, że gdyby Laurze naprawdę zależało konkretnie na komputerze to niedostępność pokoju matki umiałaby wykorzystać jako argument w swojej sprawie. Ale jej do komputera, co do zasady, chyba nie ciągnęło.
              • tt-tka Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 11:17
                przymrozki napisała:

                > Znamy trochę Tygrysa i wiemy, że gdyby Laurze naprawdę zależało konkretnie na k
                > omputerze to niedostępność pokoju matki umiałaby wykorzystać jako argument w sw
                > ojej sprawie.

                Nie. Ona nie umiala argumentowac. Na argumenty przegrywala zawsze, nawet jako sporo starsza. Gdy co s wygrywala, to humorami, nie argumentacja.

                >Ale jej do komputera, co do zasady, chyba nie ciągnęło.

                Chyba, chyba... a skad to bierzesz, skoro wiadomo, ze ciagnelo. Jak sie dziewczyny dorwaly do gier, w poczatkach malzenstwa Gaby, to ich nie mozna bylo odgonic, na co Grzegorz narzekal (Dziecko piatku). Ale gdy pojawia sie komputer dla dziecka, to tylko jednego i nie jest to zadna z corek.
                • przymrozki Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 11:29
                  tt-tka napisała:


                  > Nie. Ona nie umiala argumentowac. Na argumenty przegrywala zawsze, nawet jako s
                  > poro starsza. Gdy co s wygrywala, to humorami, nie argumentacja.

                  Laura, gdyby marzyła o komputerze, użyłaby argumentu "a Ignaś ma!". Róża może by się szczypała, czy nie sprawi braciszkowi przykrości, czy nie wprawi w zakłopotanie ojczyma etc. Ale nie Tygrys.

                  >
                  > Chyba, chyba... a skad to bierzesz, skoro wiadomo, ze ciagnelo. Jak sie dziewcz
                  > yny dorwaly do gier, w poczatkach malzenstwa Gaby, to ich nie mozna bylo odgoni
                  > c, na co Grzegorz narzekal (Dziecko piatku). Ale gdy pojawia sie komputer dla d
                  > ziecka, to tylko jednego i nie jest to zadna z corek.

                  TiR widzimy z perspektywy Laury, ona użala się nad swoją niedolą dużo i chętnie. Gdyby była w niej jakaś tęsknota za komputerem, jakoś by to z tekstu wynikało.
                  • tt-tka Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 11:38
                    przymrozki napisała:


                    > Laura, gdyby marzyła o komputerze, użyłaby argumentu "a Ignaś ma!".

                    Ta. To czemu nie uzyla argumentu "Ignas moze byc w twoim pokoju, a ja nie" ?



                    > TiR widzimy z perspektywy Laury, ona użala się nad swoją niedolą dużo i chętnie
                    > . Gdyby była w niej jakaś tęsknota za komputerem, jakoś by to z tekstu wynikało

                    Niekoniecznie. Uzala sie nad tym, co ja boli najbardziej, ale to nie znaczy, ze nic innego jej nie boli. Nie uzala sie nad tym, ze matka niechetnie widzi ja w swoim pokoju, ale wiemy, ze chcialaby moc tam wchodzic bez czajenia sie.
                    • tt-tka Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 11:39
                      Plus to, ze postacie czegos nie dostrzegaja albo nie skarza sie na to, nie znaczy, ze my nie widzimy niesprawiedliwosci.
                    • przymrozki Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 11:46
                      tt-tka napisała:


                      > Ta. To czemu nie uzyla argumentu "Ignas moze byc w twoim pokoju, a ja nie" ?
                      >

                      Bo to był też jego pokój. Poza tym używa argumentu "bawię się programem graficznym". Na tym etapie nikt jej z pokoju nie wygania (najwyżej się jej obecnością dziwi). Afera zaczyna się dopiero, gdy Ignaś mówi, że korzystała z internetu, a matka na tę bezinteresowną złośliwość małego lorda nie reaguje adekwatnie ("Ignaś! nie szpieguj siostry", "Ignaś! bardzo proszę bez donosicielstwa!").


                      > Niekoniecznie. Uzala sie nad tym, co ja boli najbardziej, ale to nie znaczy, ze
                      > nic innego jej nie boli.

                      Ale ona przez całą książkę komputerom nie poświęca ani jednej myśli. Równie dobrze możemy zakładać, że chce mieć czapkę w biedronki.
                  • iskrzy_54 Re: Faworyzowanie dzieci 28.03.18, 19:25
                    TiR widzimy z perspektywy Laury, ona użala się nad swoją niedolą dużo i chętnie. Gdyby była w niej jakaś tęsknota za komputerem, jakoś by to z tekstu wynikało.

                    I to jest właśnie przykład na stereotypowe podejście MM - nigdzie nie jest napisane, że dziewczyny chciały mieć komputer (nigdzie też nie jest napisane, że nie chciały - później Larwa ma komputer, z którego korzystają Jóźwa i IGS). Mnie po prostu wkuropatwia złożenie, że dziewczyny nie będą chciały. Moje dziecię (dziewczyna) było pierwszym wśród licznych krewnych i znajomych posiadaczem własnego kompa (miałam dość ciągłego dzielenia się moim narzędziem pracy). BTW po premierze Króla Lwa udało się jej w ciągu dwóch dni wyłudzić od krewnych i przyjaciół kwotę na zakup gry co zmusiło mnie do zainwestowania w kartę dźwiękową i graficzną (wyszło dużo drożej niż sama gra). Wśród moich uczniów gimnazjalnych komputer był narzędziem zarówno chłopców, jak dziewczynek. OK - dziewczynki częściej grały w sims i tomb rider, niż w strzelanki, ale jednak. Niezależnie, czy dziewczynki chciały czy nie chciały, uważam, że zakup komputera dla czterolatka jest faworyzowaniem małolata. Ponadto zawsze mnie dziwiło, że w rodzinie nauczycieli akademickich oraz lekarzy dzieci nie posiadają sprzętu komputerowego.
                    • przymrozki Re: Faworyzowanie dzieci 28.03.18, 19:41
                      iskrzy_54 napisała:


                      > I to jest właśnie przykład na stereotypowe podejście MM - nigdzie nie jest napi
                      > sane, że dziewczyny chciały mieć komputer (nigdzie też nie jest napisane, że ni
                      > e chciały - później Larwa ma komputer, z którego korzystają Jóźwa i IGS).

                      No właśnie. Kiedy Laura komputer mieć zechciała, to dostała. I to jakiś lepszy, najwyraźniej, skoro IGS do niej przychodził (pewnie IGS nie miał internetu, to jeszcze nie były czasy, w których dziesięciolatki miewały niekontrolowany dostęp do sieci).

                      W zasadzie wychodzi na to, że to Laura była faworyzowana. Wszak Róża pewnie do matury pisała na glinianych tabliczkach. I została w mniejszym pokoju. A dziesięcioletni brat w ogóle mieszkał w pokoju z rodzicami.
                    • lord_vmordevol Re: Faworyzowanie dzieci 29.03.18, 09:06
                      iskrzy_54 napisała:

                      > omputer był narzędziem zarówno chłopców, jak dziewczynek. OK - dziewczynki częś
                      > ciej grały w sims i tomb rider, niż w strzelanki, ale jednak. Niezależnie, czy

                      "Tomb Rider" to nie jest strzelanka?
          • ciotka_scholastyka Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 11:16
            przymrozki napisała:

            > A przyłapana, zasłania się zabawą programem graficznym. Czyli najwyraźniej obsł
            > ugiwała komputer. Znaczy - dostępu jej nie broniono.
            >
            > A mimo to nie widzimy Pyziakówien pod drzwiami Strybów łaszących się o "chociaż
            > pół godzinki strzelanki".

            No to co? Mogą jej gry po prostu nie interesować. Umie korzystać z komputera - internet jaki by wtedy nie był (1999!), programy graficzne, może pisze opowiadania w wordzie? A gry wcale nie muszą jej kręcić. Mało to takich przypadków?
            Ja nigdy nie interesowałam się grami, nawet jak wybuchła na nie mania. No po prostu nie, i już. A komputer miałam wówczas dość porządny, dałoby się :)
            • przymrozki Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 11:22
              ciotka_scholastyka napisała:


              > No to co? Mogą jej gry po prostu nie interesować. Umie korzystać z komputera -
              > internet jaki by wtedy nie był (1999!), programy graficzne, może pisze opowiada
              > nia w wordzie? A gry wcale nie muszą jej kręcić. Mało to takich przypadków?
              > Ja nigdy nie interesowałam się grami, nawet jak wybuchła na nie mania. No po pr
              > ostu nie, i już. A komputer miałam wówczas dość porządny, dałoby się :)

              O tym właśnie piszę. Że komputer mógł być dla niej zbędnym gadżetem.

              Pamiętników w Wordzie na komputerze matki by nie pisała. Nie Tygrys. Przecież nie była taka niemądra, żeby nie wiedzieć, że ojczym informatyk, gdyby chciał, mógłby pokonać wszystkie jej zabezpieczenia przed nieautoryzowanym odczytaniem tekstu (zresztą, jakie ona miała wtedy narzędzia ukrywania pliku? plik na hasło i tyle, żadnego wrzucania w chronioną chmurę wtedy nie było).
              • tt-tka Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 11:41
                przymrozki napisała:


                > O tym właśnie piszę. Że komputer mógł być dla niej zbędnym gadżetem.

                Mogl, ale NIE BYL. Potrzebuje go, korzysta, tyle ze ukradkiem i pod nieobecnosc matki. Dopoki dziewczynom nie wzbroniono dostepu, korzystala czesto i chetnie. Obie z Roza korzystaly.
                • mama_kotula Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 12:14
                  > Mogl, ale NIE BYL. Potrzebuje go, korzysta, tyle ze ukradkiem i pod nieobecnosc matki.

                  Tu nie chodzi o samo korzystanie z komputera, tylko o cel w jakim korzystała. Dlatego jest ukradkiem i pod nieobecność matki, nie ma co dorabiać ideologii o tym, ze dziewczynkom broniono dostępu. Laura wiedziała, że matka dostanie palpitacji serca na wieść o tym, ze córka gugla tatusia w internetach - i to jest powód, dla którego cała akcja była ukradkowa i w tajemnicy.
                  • potworia Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 12:29
                    Cel celem, a fakt, ze czteroletni gowniarz ma wlasny sprzet, a nastolatki korzystaja z rodzicielskiego, mowi sam za siebie.
                    • mama_kotula Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 13:58
                      > fakt, ze czteroletni gowniarz ma wlasny sprzet, a nastolatki korzystaja z rodzicielskiego, mowi sam za siebie.

                      No więc ja nie wiem, przyznaję.

                      Z jednej strony: to, że 4-latek ma własny komp w ogóle mnie lekko tak wbija w podłoże, a z drugiej strony... ja dostałam komputer i stertę książek o programowaniu, jak miałam niecałe 7 lat. Moja o 5 lat starsza siostra - nigdy. Różnica między nami taka, że ja mam Aspergera, a ona nie (choć wtedy nikt o tym nie wiedział, ja byłam po prostu dziwna). I faktycznie używałam tego komputera, przerabiając programy z tychże książek i łupiąc w rozmaite dziwne gierki, a moja siostra czasem sobie wgrała z kasety jakiś Arkanoid i pyknęła przez pół godziny. Komputer formalnie był mój i nikogo to nie dziwiło, nikt nie uznawał tego za faworyzowanie kogoś. To nie zawsze musi być tak, że starsze dziecko ma mieć "więcej praw" niż młodsze, bo inaczej to jest faworyzowanie.
                      Z trzeciej strony, jest wspomniane, że dziewczątka w coś tam grywały na ojcowskim komputerze, więc muszę się zastanowić. Być może była to decyzja na zasadzie "one nie są jakoś szczególnie zainteresowane, pograją, entuzjazm opadnie, a nie opłaca się kupować drogiego sprzętu dla korzystania raz w tygodniu" (have been, done that, nabyłam laptop córce - nie używała praktycznie przez prawie 2 lata). A Ignaś, z tego co pamiętam, nie bawił się, w sensie zabaw dziecięcych. Czytał albo pier... znaczy, rozmawiał plus wykazywał oznaki Pszyspieszonego Rozwoju Intelektualnego - i stąd, myślę, ten jego komputer.

                      A może, co dla mnie najbardziej prawdopodobne, po prostu to jest zwyczajny zabieg literacki, aby pokazać, jakim to Ignaś jest genialnym i oryginalnym małym nerdzikiem, zabieg kompletnie głębiej nieprzemyślany i w oderwaniu od czegokolwiek (co w sumie nawet nie dziwi).
                      • mama_kotula Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 14:02
                        Borze, zaćmienie. BEEN THERE, DONE THAT. Nie wiem, co ja tam napisałam wyżej :D:D:D:D
                  • tt-tka Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 12:34
                    mama_kotula napisała:


                    > Tu nie chodzi o samo korzystanie z komputera, tylko o cel w jakim korzystała. D
                    > latego jest ukradkiem i pod nieobecność matki, nie ma co dorabiać ideologii o t
                    > ym, ze dziewczynkom broniono dostępu.

                    To, ze dziewczynk0m broniono dostepu, wiemy z wczesniejszego tomu, z DP. Grzegorz potrzebowal kompa do pracy i wieszanie sie dziewczynek na sprzecie przeszkadzalo mu.

                    Gdy pojawil sie komputer tylko zabawowy, to jedynie dla syna. Stoi na biureczku Ignasia, w pokoju, w ktorym dziewczyny rzadko bywaja, co widzimy po zachowaniu Laury - gdy ona tam wchodzi, nie idzie prosto po to, co jej potrzebne, tylko rozglada sie, przypatruje najzwyczajniejszym przedmiotom - wyraznie czuje sie tam obco.
                    • tt-tka Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 12:40
                      I dodatkowo to pytanie matki "co ty tu robisz" - nie "co ty wyprawiasz", co mogloby byc reakcja na stluczony wazonik, tylko "co tu robisz". Najwyrazniej obecnosc corki w pokoju z dwoma komputerami nie jest czyms oczywistym.
                      • sowca Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 15:25
                        Dodajmy: "Co ty tu robisz, u licha?".
              • lord_vmordevol Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 12:00
                przymrozki napisała:

                > Pamiętników w Wordzie na komputerze matki by nie pisała. Nie Tygrys. Przecież n
                > ie była taka niemądra, żeby nie wiedzieć, że ojczym informatyk, gdyby chciał, m
                > ógłby pokonać wszystkie jej zabezpieczenia przed nieautoryzowanym odczytaniem t
                > ekstu (zresztą, jakie ona miała wtedy narzędzia ukrywania pliku? plik na hasło
                > i tyle, żadnego wrzucania w chronioną chmurę wtedy nie było).

                "Chroniona chmura" to jest oksymoron. Nie ma czegoś takiego, jak "chmura", są serwery które ktoś trzyma w garści i pozwala ludziom wrzucać na nie swoje dane. Co oznacza, że właściciel serwerów może z tymi danymi zrobić, cytując klasykę, "pełny zakres wszystkiego". Oczywiście wordowy pamiętnik nastolatki raczej nikogo nie zainteresuje, ale wordowe zapiski pani Rowling... W razie czego zawsze można powiedzieć, że nastąpiło włamanie, bo właściciel konta nie dopilnował hasła. Już nie mówiąc o korporacjach trzęsących się nad security i wymagających zmiany hasła co miesiąc na 16-znakowe z użyciem trzech różnych alfabetów, przesyłających sobie wewnętrzne dokumenty przez OneDrive.
                • przymrozki Re: Faworyzowanie dzieci 26.03.18, 12:05
                  lord_vmordevol napisała:


                  > "Chroniona chmura" to jest oksymoron.

                  Chroniona przed matką. Wiadomo, że wielcy bracia z doliny krzemowej mogą sobie wyciągać, co chcą, ale rodzina korzystająca z tego samego komputera już jednak niekoniecznie. W każdym razie otworzyć plik w Wordzie jest łatwiej. I można to zrobić nawet niechcący.
                • ciotka_scholastyka Re: Faworyzowanie dzieci 29.03.18, 10:16
                  lord_vmordevol napisała:

                  > "Chroniona chmura" to jest oksymoron. Nie ma czegoś takiego, jak "chmura", są s
                  > erwery które ktoś trzyma w garści i pozwala ludziom wrzucać na nie swoje dane.
                  > Co oznacza, że właściciel serwerów może z tymi danymi zrobić, cytując klasykę,
                  > "pełny zakres wszystkiego". Oczywiście wordowy pamiętnik nastolatki raczej niko
                  > go nie zainteresuje, ale wordowe zapiski pani Rowling... W razie czego zawsze m
                  > ożna powiedzieć, że nastąpiło włamanie, bo właściciel konta nie dopilnował hasł
                  > a. Już nie mówiąc o korporacjach trzęsących się nad security i wymagających zmi
                  > any hasła co miesiąc na 16-znakowe z użyciem trzech różnych alfabetów, przesyła
                  > jących sobie wewnętrzne dokumenty przez OneDrive.

                  ... nadal rozmawiamy o korzystaniu z komputera u Borejków Anno Domini 1999?...
              • tairo Re: Faworyzowanie dzieci 28.03.18, 06:06
                > jakie ona miała wtedy narzędzia ukrywania pliku? plik na hasło i tyle, żadnego wrzucania w chronioną chmurę wtedy nie było

                Były dyskietki. I jak najbardziej mogła sobie pamiętnik albo i opowiadania w wordzie pisać, zapisując na dyskietkę, którą chowała gdzieś na przykład w bocznej kieszonce kosmetyczki. Mogła tych dyskietek mieć całe pudełko, drogie już nie były.
                • piotr7777 Re: Faworyzowanie dzieci 29.03.18, 18:45
                  A może "komputer Ignasia" to był kamuflaż - po prostu służył Mili do pisania dramatów Kala Amburki.
                  No bo popatrzcie
                  -Mila laptopa jeszcze nie ma (dostała dopiero w 2000 roku)
                  -Ignacy jeszcze pracuje (mówi, że dostał w pracy bilety na "Ogniem i mieczem")
                  -Grzegorz, Gabriela, Marek i Ida także w ciągu dnia są w pracy
                  -Laura i Róża chodzą do szkoły, Ignaś i Józinek zapewne do przedszkola.
                  A skoro tak to Mila jest sama w domu. I komputer wnuka jest do jej wyłącznej dyspozycji (mogaby pisać na komputerze Grzegorza, ale ten by się zorientował).
                  • tt-tka Re: Faworyzowanie dzieci 29.03.18, 20:10
                    Pisala na komputerze Grzegorza. W kalamburce mamy to powiedziane.
                    • piotr7777 Re: Faworyzowanie dzieci 30.03.18, 09:44
                      Ano tak.
                      Tylko, że Grzegorz musiałby założyć katalog "Mama" i nie zaglądać do jego zawartości a Mila mieć do niego pełne zaufanie. Zresztą niewykluczone, że na komputerze Grzesia pracowali wszyscy i wszyscy mieli swoje katalogi- w takim razie po co osobny komputer akurat dla Ignasia?
                      No a z Ciotki Zgryzotki dowiadujemy się, że o dramatopisarstwie Mili wiedzą wszystkie jej córki. Więc może i zięciowie też. Mila jedynie myśli, że nie wie Ignacy. Czyli co - przyznała się całej rodzinie z wyjątkiem męża i ma pretensję, że się nie domyślił?
                      To zresztą jest kolejna wtopa (soryy, że odjeżdżam od tematu) - Lonia mówi Mili, że Ignacy wie od piwerwszej premiery i że mówił coś w rodzaju: "dobrze, że dałem jej laptopa". Ale przecież laptop był długo po pierwszej premierze. Albo więc Ignacy powiedział Loni, że się domyślił a o laptopie później. Pomijam już kwestię, że gdy wręczał laptopa myślał jak oto żona jest rozchwytywaną korektorką i to myślał a nie mówił.
                      No chyba że
                      a) Loni coś się pokręciło
                      b) Ignacy domyślił się później ale udawał, że wiedział od początku
                      c) Lonia sypnęła się przed Ignacym a cała historyjkę wymyśliła, żeby się usprawiedliwić.
                      • iwoniaw Re: Faworyzowanie dzieci 30.03.18, 20:45
                        c) Lonia sypnęła się przed Ignacym a cała historyjkę wymyśliła, żeby się usprawiedliwić.

                        To jest chyba najbardziej prawdopodobne - kto z Was by przypuszczał, że przyjaciółka, która odniosła Ogromny Sukces (i zaprasza Was na premierę swej wydanej pod pseudonimem sztuki) ukrywa to na serio i przez lata przez swym małżonkiem, z którym stanowi Takie Doskonałe Stadło? Zwłaszcza, że z tymże małżonkiem się pojawia i na tej premierze? Lonia najprawdopodobniej zagadnęła Ignaca w stylu "No, niezłe teksty/trafne obserwacje nasza Mila potrafi wpleść w sztukę" - a ten, po pierwszym zaskoczeniu, stwierdził, że - oczywiście! - od razu się domyślił i rozpoznał, ale nic jej nie powie. Bo, rzecz jasna, słynna "dyskrecja" mu nie pozwalała na choćby najlżejszą aluzję na ten temat w rozmowie z, ponoć ukochaną, żoną.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka