jakgdyby.nigdynic
06.08.18, 21:09
Sezon ogórkowy w pełni, forum na wakacjach, więc proponuję umiarkowany wysiłek intelektualny i lekki (mam nadzieję) temat porównawczy.
Odświeżam sobie ostatnio twórczość Krystyny Siesickiej, którą w nastolęctwie lubiłam chyba nawet bardziej niż Musierowicz. Znalazłam też zupełnie nowe książki, pisane aż do 2010 roku (autorka zmarła w 2015). Co mnie w nich zdumiewa, to fakt, że z biegiem czasu stają się one coraz mniej dydaktyczne, a przedstawione w nich postacie coraz bardziej niejednoznaczne i wielowymiarowe. Pojawiają się także wątki współczesnych problemów - rozwody, rodziny patchworkowe, zaburzenia odżywania, konflikty międzypokoleniowe, czy też - przedstawione w sposób nieco naiwny z dzisiejszego punktu widzenia - narkotyki. Z drugiej strony, te powieści mają w sobie jednak - podobnie, jak u Musierowicz - dużo z eskapistycznej bajki.
A Wy, jak sądzicie, da się Siesicką jakoś porównać/zestawić z Musierowicz? Czytacie w ogóle Siesicką?