piotr7777
18.01.19, 17:48
Najpierw tekst źródłowy z równoległego wątku:
" Skąd to u Gaby? No u niej było przecież tak samo (mam na myśli rodziców uważających, że "mają prawo" powiedzieć/zrobić cokolwiek, jeśli jest to "w dobrej wierze") - i to w skali, o której ona sama nie ma nawet pojęcia (zakładam, że o wizycie podpitego Pyziaka przegonionego przez Milicję nigdy się nie dowiedziała). Konflikty w jej pierwszym małżeństwie nie brały się przecież z tego, że ona nie zgadzała się z mężem, tylko że jej matka nie zgadzała się z zięciem. Brak konfliktów w drugim małżeństwie nie brał się stąd, że stała ona po stronie męża, tylko że mąż odpuszczał w konflikcie z jej rodzicami (pamiętna scena, gdy Gaba nie odzywa się słowem, gdy jej ojciec obraża Grzegorza za to, że ten chciał kupić zmywarkę, a następnie Grzegorz przeprasza Ignacego(!), że śmiał się oburzyć na jego obraźliwe tyrady). Gdyby tę zmywarkę kupił w identycznych okolicznościach przyrody Pyziak, to Gaba zachowałaby się IDENTYCZNIE, czyli czekałaby, aż mąż ogarnie sytuację tak, żeby nikt mu nie miał za złe. Tyle że Pyziak zapewne by eskalował awanturę do punktu, w którym sam wyszedłby z R5 nie zatrzymywany przez nikogo albo zostałby wyproszony przez seniora B. (i też nie byłby zatrzymywany, a na pewno nie przez żonę), dlatego musiał zniknąć z jej życia, a Grzegorz się adaptował do roli grzecznego i miłego zięcia, więc przetrwał ćwierć wieku w tym domu."
A teraz moje uwagi
1. O małżeństwie Gabrieli i Janusza wiemy niewiele o zachowaniu Mili w czasie tegoż prawie nic.
Wiemy, że Mila 1) była uprzedzona do Janusza w Kwiecie kalafiora 2) tolerowała go w IDzie sierpniowej 3) ani słowem nie skomentowała jego obecności w Opium w rosole 4) nie wpuściła go do domu gdzieś na wysokości Dziecka piątku 5) w późniejszych książkach wypowiada się o byłym zięciu krytycznie (ale nie ona jedna).
Mam takie wrażenie, że ogólnie Mila w ocenie forumowiczek to harpia, intrygantka i ogólnie potwór a Janusz biedna ofiara, ale hipotezy nt. okresu pożycia małżeńskiego Gabrieli i Janusza są tylko hipotezami.
Nie zauważyłem by Mila i Ignacy uzurpowali sobie prawo decydowania za dzieci. No owszem, Mila przegoniła Janusza i zataiła to przed rodziną, ale sama nie była pewna, czy zrobiła dobrze (list do Gizeli). Potem mamy ingerencję Ignacego w życie wnuczek tyle - jak już zwracałem uwagę - Ignacy zostaje za te ingerencje skrytykowany i wyciąga wnioski, że chyba przesadził.
I wreszcie - w sprawie zmywarki, o czym mało kto pamięta, Grzegorz działał za wiedzą i przy pełnym poparciu teściowej. Potem faktycznie w starciu z kostycznym teściem został sam na placu boju, ale w tej samej książce Mila boi się przyznać przed mężem do fascynacji klasycznymi kryminałami.
Nie ma sensu zastanawiać się jak w analogicznej sytuacji zachowałby się Janusz, bo znamy Janusza w wersji nastoletniej (i wtedy jest faktycznie sympatyczny) i Janusza po 40 (trochę buraka, trochę życiowego rozbitka). Natomiast Janusz w analogicznej sytuacji nie był z 2 powodów 1) możliwości zakupu różnych udogodnień technicznych były w latach 80 obiektywnie mniejsze 2) on sam był domowym trutniem (niestety, ale tak jest napisane przez autorkę a przeciwdowodów brak). Gdyby jednak hipotetycznie Janusz zmywarkę (robota kuchennego, pralkę automatyczną czy inny użyteczny sprzęt) kupił w roku 1983, w okresie przymusowej nieobecności teścia zostałoby to zaakceptowane (a Ignacy po powrocie dodomu nawet nie miałby szans wyrazić niezadowolenia) a rzeczony sprzęt funkcjonowałby po latach jako "jedyny dobry ślad obecności Pyziaka w życiu Gabrysi".
Także fajnie jest spekulować, ale nie należy łączyć spekulacji z tym, co autorka naprawdę napisała. albo czego nie napisała.