Dodaj do ulubionych

Choroba Trolli- wiarygodna?

03.11.19, 21:17
W JT o ile dobrze pamiętam Trolla jest przedstawiona jako dziewczynka chorująca na raka ( bodajże białaczkę). Jest po chemii, nie ma włosów, zamiast włosów nosi kapelusz z doczepioną sztuczną fryzurką. I tu własnie zaczynają się rzeczy, które mnie zastanawiają:
1. Jakim cudem szkoła nic nie wie, że ma u siebie dziecko ciężko chore na smiertelną chorobę? Przecież to obowiązek rodziców o tym powiadomić dyrekcję i nauczycieli. Tymczasem pani Zajęczyk dziwi się, że Trolla nie chce zdjąć kapelusza.
2. Od kiedy to dyrektor rozmawia z rodzicem na korytarzu przy uczniach? Zaprasza go do swojego gabinetu, tam rozmawia w spokoju, a nie że gawiedź tłoczy się wokół nich, komentuje i się śmieje.
3. Choroba Trolli jakoś wygląda mi mało wiarygodnie. Jest tuż po chemii ( o czym swiadczy łysa głowa i lekki puszek)- a tymczasem bryka jak szalona. Jeździ skuterem, gania po zimnie i mrozie, bawi się całą noc na Sylwestra, odbywa podróż do Gniezna ( w tym wielogodzinne sterczenie w polu). Miałam znajomą chorą na raka i przyjmująca chemię- po wlewach czuła sie koszmarnie, była osłabiona, mdlała, chudła w oczach ( wymioty) nie mówiąc o tym, że gdy wracała do domu ( po takim dniu wlewu) musiała się bardzo oszczędzać, uważać na siebie, nie przeziębiać się, nie chodzić tam, gdzie są skupiska bakterii. Że nie wspomnę o ciężko chorych dzieciach na oddziałach onkologicznych. A Trolla nic z tych rzeczy- wszędzie jej pełno ot życie szalonej, zdrowej nastolatki. A przecież zdrowa nie jest- w końcówce ksiązki jedzie do Niemiec do rodziców by tam zameldować się w szpitalu na onkologii.
3. Jakim cudem Józinek i Grzegorz wykazują zdziwienie, że Trolla nie ma włosów? Oni serio nie zorientowali się, że te włosy przy kapeluszu są sztuczne i nie zastanowili się dlaczego dziewczynka nie zdejmuje go z głowy?
Obserwuj wątek
    • apersona Re: Choroba Trolli- wiarygodna? 03.11.19, 21:25
      >1. Jakim cudem szkoła nic nie wie, że ma u siebie dziecko ciężko chore na smiertelną chorobę? Przecież to obowiązek rodziców o tym powiadomić dyrekcję i nauczycieli. Tymczasem pani Zajęczyk dziwi się, że Trolla nie chce zdjąć kapelusza.

      To było improwizowane zastępstwo połączenie klas Trolli i Józka
      • kooreczka Re: Choroba Trolli- wiarygodna? 03.11.19, 21:36
        To dyrekcja powinna wiedzieć i mieć na uwadze.
        Generalnie wątek Trolli jest zryty w każdym calu- MM guzik wie o problemach dzieci z nowotworami, ale coś tam piąte przez 10 słyszała i zachciała zbudować wzruszającą historyjkę.
        Zacznijmy od tego, że nie wiadomo w jakiej fazie choroby/leczenia jest Trolla- kompletna łysina (BTW powinna też objąć brwi i rzęsy) wskazuje, że jest w środku agresywnej chemii- ale takie leczenie ryje odporność do tego stopnia, że należy delikwenta trzymać w izolacji- mniejszej lub większej- a nie posyłać do szkoły w środku sezonu grypowego. Jednocześnie dziewczyna jedzie do Niemiec bo tu "nie może się dostać do szpitala" (kmać, Musierowicz, ty się słyszysz?). W dodatku cały ten nowotwór to nowotwór medialny, następca suchot literackich- z lekką łysinką, ale bez objawów wymienionych w pierwszym poście.

        Pisałam tu już kiedyś, że lepiej by wyszło gdyby Staszka miała HIV- leczeni nosiciele mogą prowadzić normalne życie, jednocześnie stygmatyzacja jest do dzisiaj tak duża, że sporo rodziców zataja ten fakt, bo szykanowanie nawet w dużych miastach i dobrych szkołach jest niestety powszechne.
        forum.gazeta.pl/forum/w,25788,166218375,166218375,Napraswienie_JT_Trolla_HIV_.html?visit=1
      • ciotka.scholastyka Re: Choroba Trolli- wiarygodna? 04.11.19, 10:09
        apersona napisała:

        > To było improwizowane zastępstwo połączenie klas Trolli i Józka

        Ale Zajęczyk była wywobabczynią klasy Trolli właśnie, a nie Józinka.
      • bupu Re: Choroba Trolli- wiarygodna? 04.11.19, 19:44
        apersona napisała:

        > To było improwizowane zastępstwo połączenie klas Trolli i Józka.

        Pani Zajęczyk była wicedyrektorką gimnazjum i wychowawczynią klasy Trolli. Powinna być zorientowana w sytuacji. Z tym, że nie wiem, czy należy ciskać gromy akurat na nią, bo to rodzice/opiekunowie powinni poinformować szkołę o tego (i niektórych mniejszego) kalibru problemach zdrowotnych dziecka. Ciało gogiczne nie składa się z jasnowidzów, na ogół, laboratorium analityczno-diagnostycznego żaden nauczyciel w oczach nie posiada, więc jeśli rodzice nie powiedzą, to skąd szkoła ma wiedzieć? A opiekunowie Trolli nie powiedzieli, zaś idiotyczny Helmut woli podczas będącej efektem afery kapeluszowej rozmowy z wicedyr bawić się językiem, niż poinformować nauczycielkę o ciężkiej chorobie Staszki.

        Na marginesie, sam wątek zastępstwa jest totalną bezedurą, ponieważ szkoła podstawowa i gimnazjum byly wszak odrębnymi instytucjami, nawet jeśli znajdowały się pod tym samym dachem. A zatem żaden nauczyciel gimnazjum nie leciałby na zastępstwo do podstawówki. To raz. Dwa, klasy w sensie lokalowym nie są z gumy na ogół, więc nie wiem jak autorka zamierzała upchać w jednym pomieszczeniu, przewidzianym zapewne na plus minus 30 uczniów, drugie tyle osób. Zajęczykowa poukładała ich warstwami?
        • dziennik-niecodziennik Re: Choroba Trolli- wiarygodna? 15.11.19, 09:33
          > Zajęczykowa poukładała ich warstwami?

          na kolankach sobie siedzieli przeciez :)
      • ewa9717 Re: Choroba Trolli- wiarygodna? 05.11.19, 21:04

        >
        > To było improwizowane zastępstwo połączenie klas Trolli i Józka
        Jeśli w szkole jest dziecko chore/wymagające opieki/ szczególnych warunków itp. wie o tym cała rada ped.
    • przymrozki Re: Choroba Trolli- wiarygodna? 04.11.19, 08:36
      Poprawcie mnie, jeżeli się mylę, ale wydaje mi się, że nazwa choroby Trolli w ogóle nie padła. W każdym razie nie w "Języku Trolli".
      • miodowocytrynowa Re: Choroba Trolli- wiarygodna? 04.11.19, 09:56
        No, ale wiadomo, że skoro nie ma włosów to bierze chemię. A skoro bierzę chemię to jest to nowotwór. Przecież nie łupież.
        • turzyca Re: Choroba Trolli- wiarygodna? 04.11.19, 20:20
          Łysienie plackowate.
          • soova Re: Choroba Trolli- wiarygodna? 05.11.19, 16:16
            turzyca napisała:

            > Łysienie plackowate.

            Ale to wymaga hospitalizacji? A Trolla musi się leczyć poza Polską, skoro w ojczyźnie miała nie dostać się do szpitala.
            • ciotka.scholastyka Re: Choroba Trolli- wiarygodna? 06.11.19, 22:03
              soova napisała:

              > turzyca napisała:
              >
              > > Łysienie plackowate.
              >
              > Ale to wymaga hospitalizacji? A Trolla musi się leczyć poza Polską, skoro w ojc
              > zyźnie miała nie dostać się do szpitala.

              No właśnie. Pomijając brednie o niedostaniu się do szpitala - serio ktoś wierzy, że to miało być coś innego niż rak?

              Mając łysienie plackowate ( co jest, owszem, chorobą przykrą i nieprzyjemną) - Trolla zasłabłaby w busie, a jej rodzice musieliby wyemigrować, i pracować jako służący w Niemczech, żeby zdobyć pieniądze na jej leczenie?

              I sama Trolla też musiałaby wyjechać, żeby się leczyć?

              No błagam.
              • turzyca Re: Choroba Trolli- wiarygodna? 08.11.19, 14:19
                To była odpowiedź na to, czy można nie mieć włosów w młodym wieku bez przyjmowania chemii czyli w domyśle bez nowotworu. No więc można.
                Można też łysieć na tle poważnych zaburzeń hormonalnych. Zapewne jest też trochę bardzo rzadkich chorób które w ramach objawów mogą mieć łysienie. Może być to też bardzo rzadki objaw, takie "wygrane w totka" się zdarzają, znam kogoś, komu choroba reumatyczna rzuciła się na rdzeń i doprowadziła do paraliżu. Chyba jedyny taki przypadek medyczny w Polsce. Zdarza się, że w Polsce nie da się wyleczyć czegoś, co na Zachodzie jest leczone bez mrugnięcia okiem.

                Dislaimer: Nie pamiętam JT i nie będę zaglądać do książki, więc nie wiem, na ile tam było wprost napisane, że Trolla ma 1) nowotwór, 2) brała chemię. Rozważam tylko teoretycznie możliwość, że dziewczynka jest łysa z powodu choroby i nie jest to nowotwór.
                • miodowocytrynowa Re: Choroba Trolli- wiarygodna? 08.11.19, 16:13
                  Ale skoro pod koniec książki jest wspomniane, że dziewczynka wyjeżdża z Polski aby się leczyć, bo " tu nie ma miejsca na oddziale "- to chyba jest oczywiste, że chodzi o oddział onkologiczny.
                  Bo przecież od łysienia plackowatego czy zaburzeń hormonalnych nie trafia się do szpitala i to jeszcze zagranicę.
                  Poza Tym wątek choroby Trolli- jest dalej rozwinięty w " CzP".
                  • przymrozki Re: Choroba Trolli- wiarygodna? 08.11.19, 18:28
                    miodowocytrynowa napisała:

                    > Ale skoro pod koniec książki jest wspomniane, że dziewczynka wyjeżdża z Polski
                    > aby się leczyć, bo " tu nie ma miejsca na oddziale "- to chyba jest oczywiste,
                    > że chodzi o oddział onkologiczny.
                    > Bo przecież od łysienia plackowatego czy zaburzeń hormonalnych nie trafia się d
                    > o szpitala i to jeszcze zagranicę.

                    Nowotwory też już się od dawna leczy w Polsce. Przewaga szpitali zagranicznych, o ile w ogóle jest, polega na tym na przykład, że w USA jakaś klinika może się zgodzić ratować zajęte przez nowotwór oko, które w Polsce lekarze radzą usunąć. Raczej nie zdarza się, żeby chore na raka dzieci najpierw potraktować chemią, a potem zostawić pod płotem, bo nie ma miejsc na oddziale.

                    A co do innych chorób mogących powodować łysienie - właśnie prędzej uwierzę w zasadność leczenia za granicą jakiejś rzadkiej choroby autoimmunologicznej, której w Polsce nawet na oczy nie widziano, za to w Berlinie akurat jeden profesor się z niej habilitował.

    • jontrew Re: Choroba Trolli- wiarygodna? 15.11.19, 12:37
      Nie, niestety zupełnie niewiarygodna. I rozumiem, że akurat tak pasowało autorce, ale cały ten tom jest szyty tak grubymi nićmi, że aż przykro. Bo to wszystko dało się napisać, uwzględniając realia, tylko autorka i redakcja zdecydowali inaczej. Pytanie tylko, czy warto by było tę historię napisać, nawet po solidnym riserczu? Chora nastolatka, problemy z leczeniem, problemy w szkole i z rodziną- to się broni. Konflikt kuzynów, szarpanie się w życiu Laury- to też. Ale przyjaźń starszej i chorej nastolatki z dzieciakami? I ich miłość i zazdrość o Staszkę? Jak to się ma do Borejków? I czemu w ogóle to się ma do Borejków?
    • piotr7777 Re: Choroba Trolli- wiarygodna? 23.11.19, 09:55
      W McDusi otwartym tekstem napisane jest, że Trolla miała raka. Więc to przesądza sprawę.
      Dalej- kapelusz z doczepionymi sztucznymi włosami, rozumiem, że ważny dla fabuły, ale bardziej wskazana byłaby peruka, bo a) nikt nie wie, jakie Staszka miała kiedyś włosy b) młodzież gimnazjalna jest skłonna do głupich pomysłów, jakoś nie wierzę b nikt nie próbował choćby dla głupiej zgrywy kapelusz zdjąć. Chyba, że Staszka przyznała się przed kolegami z klasy do choroby, ale pewnie wtedy Józef by się prędzej czy później.
      Co jest skrajnym absurdem, to przerwanie terapii 15-latki cierpiącej na chorobę realnie zagrażającą życiu z powodu braku miejsc na oddziale. Polska służba zdrowia jest jaka jest, ale 1) w wypadku nowotworów jednak nie odwleka się leczenia gdy została zdiagnozowana 2) szczególnie dotyczy to chorych dzieci 3) nie przerywa się leczenia w trakcie. O tym zresztą była mowa.
      Kolejna sprawa - gdy przenosi się dziecko do innej szkoły, raczej powinno mieć stosowną dokumentację medyczną (typu bilans wiekowy). Chyba też szkoła ma obowiązek zapytać, czy dziecko się na coś nie leczy, bo może mieć np. cukrzycę typu I, epilepsję czy inną chorobę wymagającą pomocy osób trzecich w sytuacjach awaryjnych. Także fakt, że wicedyrektorka nie wiedziała, że uczennica jest chora, jest mało prawdopodobny.
      Dalej - dziwne jest to, że rodzice chorej dziewczynki pracują za granicą i specjalnie się z córką nie kontaktują (to chyba jednak ważne w terapii jest wsparcie najbliższych). Ok, zarabiają na leczenie, ale w wypadku chorób o wysokim stopniu śmiertelności akurat wiele działań jest bezpłatnych (czy raczej płatnych z NFZ). A Staszka mieszka z dorosłą siostrą i jej rodziną, czyli Teresa i Helmut (zresztą prowadzący dość niekonwencjonalny tryb życia, bo nie jest to praca etatowa, raczej umownie wolny zawód) oprócz opieki nad własnymi dziećmi (nie pamiętam - ile ich było, wiem, że był ten kolega Józka z drużyny, ale zdaje się miał rodzeństwo) zajmuje się chorą nastolatką w trakcie leczenia.
      O.K., wszystko potrzebne dla fabuły, ale przekombinowane.
      I na koniec - Ignaś i Józek mogli nie wiedzieć, że brak włosów to skutek terapii onkologicznej, ale pierwszy z nich umie wytłumaczyć zjawisko próżni (to raczej nie jest wiedza na poziomie 3-4 klasy podstawówki), więc trochę dziwi taka wybiórcza inteligencja. A Józek to syn lekarzy no i też w sumie dojrzały nad wiek.
      • przymrozki Re: Choroba Trolli- wiarygodna? 23.11.19, 12:34
        piotr7777 napisał:

        > W McDusi otwartym tekstem napisane jest, że Trolla miała raka. Więc to przesądz
        > a sprawę.
        > Dalej- kapelusz z doczepionymi sztucznymi włosami, rozumiem, że ważny dla fabuł
        > y, ale bardziej wskazana byłaby peruka,

        Mogło chodzić o to, że peruka to jest dosyć drogi gadżet. Istnieją tańsze egzemplarze, takie do przebrań karnawałowych, ale trudno wytrzymać w nich cały dzień. To nieprzepuszczający powietrza plastik, skóra się poci, robią odparzenia.
        • jontrew Re: Choroba Trolli- wiarygodna? 23.11.19, 18:03
          Jasne, peruki kosztują. Ale kapelusz z doszytymi włosami nie jest przecież rozwiązaniem! Nie wiem, skąd to się autorce w ogóle wzięło. Widziałyście kiedyś kogoś takiego na żywo? Albo słyszałyście o tym, że ktoś chory zdecydował się na takie rozwiązanie? Ja widywałam tylko peruki, czapki i czapeczki, chusty i chusteczki. Taki kapelusz ma same wady: rzuca się w oczy, wygodny pewnie nie jest, włosy też musiały być sztuczne i nie da się z nimi nic zrobić, wiszą, jak są przyszyte, jak niby to prać, kapelusze to teraz rzadkość, a taki widok w szkole to gwarancja przeróżnych przykrości dla nosiciela. Nie znam nastolatki, która by się na coś takiego zdecydowała. Raczej byłby foch i zabarykadowanie się w domu. Rodzice też zwykle wychodzą z siebie, żeby chore dziecko czuło się tak komfortowo, jak to możliwe, co wyklucza zmuszanie do nakrycia głowy, które się dziecku nie podoba.
          A poza tym, to zgadzam się z tymi z Was, które twierdzą, że cała ta sytuacja jest po prostu nierealna. Bo jest. Chorym dzieciom nie przerywa się leczenia i nie wysyła się ich do szkoły w tejże przerwie, żeby tam sobie umarły.
          • verdana Re: Choroba Trolli- wiarygodna? 23.11.19, 20:34
            Opiekunowie, nie informujący dyrekcji i nauczycieli o tym, że dziecko jest leczone onkologicznie są tak strasznie nieodpowiedzialni, że nie wierzę w żadne leczenie za granicą. I nauczyciele i dyrekcja musza wiedzieć co robić, jak dziecko źle się poczuje , że muszą informować rodzinę natychmiast, gdy w klasie pojawi się choroba zakaźna, bo system immunologiczny jest osłabiony i dziecko może przejechać sie na tamten świat, muszą też zdawać sobie sprawę, ze nie nalezy takiego ucznia zbytnio stresować i wierzyć w wyjaśnienia "Nie odrobiłem lekcji, bo się gorzej czułem". Szkoła powinna też wiedzieć, czego uczeń robić nie moze - moja znajoma musiała na rok przerwać studia na ASP ze względy na opary farb itd.
            Jeśli uznają, ze to wszystko jest nieważne, to niespecjalnie zalezy im na zdrowiu dziecka.
          • miodowocytrynowa Re: Choroba Trolli- wiarygodna? 23.11.19, 21:56
            jontrew napisała:


            > A poza tym, to zgadzam się z tymi z Was, które twierdzą, że cała ta sytuacja je
            > st po prostu nierealna. Bo jest. Chorym dzieciom nie przerywa się leczenia i ni
            > e wysyła się ich do szkoły w tejże przerwie, żeby tam sobie umarły.

            Ale Trollę trzeba było wysłać do szkoły, bo musiała robić tam za gwiazdę i zjawisko:)
            • sayoasiel Re: Choroba Trolli- wiarygodna? 25.11.19, 21:14
              A może Trolla miała być Gabrysią 2 ? Dzielną Jeżycką ?
        • ciotka.scholastyka Re: Choroba Trolli- wiarygodna? 26.11.19, 11:34
          przymrozki napisała:


          > Mogło chodzić o to, że peruka to jest dosyć drogi gadżet. Istnieją tańsze egzem
          > plarze, takie do przebrań karnawałowych, ale trudno wytrzymać w nich cały dzień
          > . To nieprzepuszczający powietrza plastik, skóra się poci, robią odparzenia.

          Pomiędzy droga peruką a przebraniami karnawałowymi jest cala masa peruk pośrednich.
          • piotr7777 Re: Choroba Trolli- wiarygodna? 26.11.19, 18:00
            No to może alternatywny Język Trolli.
            Borejkowie gdzieś na dalekim planie.
            Bohater - powiedzmy syn Jurka i Cesi Hajduków. Zakochuje się w nowej dziewczynie. Pełnej optymizmu, wewnętrznego ciepła, uroku - a jednocześnie jakoś tajemniczej.
            Dziewczyna ma raka (powiedzmy chłoniaka), ale o wszystkim wiedzą tylko nauczyciele. W tym dyrektor szkoły czyli ojciec bohatera. Który z niepokojem patrzy na rodzące się uczucie, ale nic nie może zrobić.
            Powiedzmy napisane jest, że Cesia Hajduk zd. Żak jest z wykształcenia lekarzem pediatra, ale poświęciła się wychowaniu dzieci. Może nawet zrobiła doktorat, bo jako matka czwórki dzieci więcej zaobserwowała niż pracując w szpitalu (takie w stylu magicznego realizmu). Oczywiście dziadek Żak (czyli dawny Żaczek) dyskutujący z zięciem o rozwoju fizyki.
            Mógłby być profesor Dmuchawiec jako mentor. Może nawet odegrałby ważną rolę w kluczowym elemencie akcji. Na przykład - młody Hajduk dowiaduje się, że ojciec zataił przed nią informację o chorobie jego ukochanej, mówi coś w styulu: "teraz to już nikimu nie ufam", no i tu wkracza Dmuchawiec z jakimś przesłaniem.
            A udział Borejków - coś jak w Brulionie Bebe B Czyli może jakaś sztuka Kala Amburki wystawiana akurat w UAM. I przy okazji któryś z braci Żeromskich (powiedzmy, kolega klasowy bohatera) przekonujący, że zdaniem jego mamy Kal Amburka to pani Borejkowa.
            Może Florek i Patrycja na jekiejś rodzinnej uroczystości. Może Fryderyk konsultujący z dawnym nauczycielem jakiś problem fizyczny i przy okazji zwierzający się, że wpadł w pułapkę biologiczną (ciąża Róży mogłaby pozostać jako materiał na następną książkę).
            A zakończenie podobne - dziewczyna wyjeżdża na leczenie do Niemiec (bez narzekania na nieludzką służbę zdrowia). I nadzieja, że wszystko skończy się dobrze.
            • kooreczka Re: Choroba Trolli- wiarygodna? 26.11.19, 21:16
              No to lecimy. Chłoniaki to nie raki, ale nowotwory u młodych bardzo agresywne, a leczący się są izolowani. W ogóle onkologia u młodych to agresywne leczenie, izolatki i wyzdrowienie albo zgon, a nie latanie po mieście. Młody Hajduk musiałby być kompletnym kurwiem i debilem, żeby mieć pretensje do ojca, że nie zdradza mu wiadomości służbowych- za to można polecieć. Nie da się zrobić doktoratu "poświęcając się dzieciom", trzeba pracować w szpitalu czy na uczelni, a po 5 latach niepracowania PWZ idzie się paść- a nikt nie robi specjalizacji, żeby w domu siedzieć.
          • przymrozki Re: Choroba Trolli- wiarygodna? 27.11.19, 07:59
            ciotka.scholastyka napisała:

            > Pomiędzy droga peruką a przebraniami karnawałowymi jest cala masa peruk pośredn
            > ich.

            A czy wielki podział świata peruk na podrodzaje nie jest przypadkiem (pytam, bo nie wiem) bardzo prosty - albo są one wykonane z naturalnych włosów, albo z tworzyw sztucznych? Te drugie z pewnością występują w wielu gatunkach i typach, ale jednak, niezależnie od tego, jak wykonany jest konkretny egzemplarz i z jak bliska trzeba patrzeć, żeby rozpoznać, że to nie naturalne włosy, to jednak zawsze jest to gruba czapka z plastiku. Skóra mnie boli na samą myśl o siedzeniu z tym na głowie przez osiem godzin dziennie w nagrzanym pomieszczeniu. Chyba też bym wolała kapelusz albo jakąś chustkę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka