piotr7777
11.04.20, 11:03
...nie urodził się i nie wychował w USA. Oraz nie jest synem Moniki.
Jak wiadomo był wątek "a co jeśli Strybowie nie istnieją" i to mnie natchnęło do postawienia hipotezy zawartej w tytule.
Mogło być np. tak - Marek jest sierotą. Wychował się w domu dziecka, potem wdał się w nieciekawe towarzystwo (stąd widoczne obrażenia). Potem jakoś wyszedł na prostą, poszedł na studia i je skończył, ale wstydził się wojej przeszłości więc wymyślił (sam? z Idą?) matkę z USA.
Jedyne, co należałoby wyjaśnić to w jakich okolicznościach Marek poznał Monikę a ta zgodziła się odegrać rolę jego matki. Przychodzi mi do głowy coś takiego - Marek i Ida (przed nią raczej by nie ściemniał) przeprowadzili śledztwo, odnaleźli dawną przyjaciółkę Mili (obecnie na emigracji) i namówili ją aby odwiedziła Borejków a przy okazji poudawała matkę Marka. Przedsięwzięcie nie takie karkołomne - gdy Mila rozpozna Monikę skupią się na wspominaniu dawnych czasów, więc nie będzie wypytywać o życie w rodzinie Pałysów. To by mogło tłumaczyć brak relacji Moniki z rodziną Idy.
I inna hipoteza - przyjmijmy, że po wywiadówce w 1988 r. Mila podeszła do Bernarda, zagadała coś w stylu: "jaki pan odważny i bezkompromisowy" i tak narodziła się długoletnia znajomość. Bernard doceniony w tym, że kobieta z taką klasą dostrzegła w nim kogoś więcej niż błazna zgodził się wykonywać dla niej sekretne misje. I tak najpierw zepsuł randkę Gabrieli i Grzegorza (Mila przestraszyła się, że rodzina najstarszej córki się powiększy a Grzegorz przeforsuje przeprowadzkę i dom będzie pusty bez Gabrysi) a potem wywiózł suknię ślubną Laury To druga hipoteza ma dziury, bo przecież Bernard nie planował pierwotnie zawieźć Laury po odbiór sukni, ale powiedzmy, że Mila szepnęła mu dyskretnie - "jak tylko Laura wysiądzie natychmiast odjeżdżaj".
Co Wy na to?