Dodaj do ulubionych

No i po Chucherku...

28.04.20, 12:08
Zajrzałam sobie na stronę MM, żeby zobaczyć, jak miewa się ,,Na Jowisza" i ,,Chucherko", a tam w odmętach Księgi Gości info od MM: ,,(...) naprawdę nie wiem, kiedy będzie „Chucherko”, bo w obecnej sytuacji zmuszona jestem zaczynać pisanie wszystkiego od nowa (akcja miała się toczyć w roku 2020, a mnie się jakoś nie chce żartować z epidemii). I chwilowo nie mam nastroju do pisania (...)"

Wygląda na to, że autorce po raz kolejny zmieniła się koncepcja, początkowo akcja ,,Chucherka" miała się rozpocząć bezpośrednio po ślubie Dorotków i Józinków, czyli jakoś późną jesienią 2017, teraz wiemy, że ,,Chucherko" przeskoczyło do 2020 roku, ale nic z tego nie będzie... Jak myślicie, MM wróci do pierwotnego pomysłu czy przeniesie akcję o kilka lat do przodu?
Obserwuj wątek
    • przymrozki Re: No i po Chucherku... 28.04.20, 13:39
      Nieładnie jest się chwalić, ale jestem chyba jakąś musierowiczowską Kasandrą :-D

      Przy czym pomysł z akcją zaczynającą się po ślubie Dorotków zarzucono już jakiś czas temu. Do niedawna obowiązywała wersja, że rzecz się miała dziać na wsi, Ida miała być na urlopie bezpłatnym, żeby zajmować się wnukiem, Natalia miała mieszkać w domu po Dentyście wraz z młodszym synem, które to Rojątko miało owijać się rytualnie w odstępach półgodzinnych złotą nicią z Chucherkiem, lokalną gwiazdą orkiestry domu kultury. Na wsi miała mieszkać również Gabunia, a w Poznaniu przy Roosveta 5 średnia wieku mieszkańca kamienicy miała być nieustannie obniżana przez kolejne owoce miłości zrodzone z małżeństw wnuków Mili i Ignacego.
      • armari Re: No i po Chucherku... 28.04.20, 20:00
        Swoją drogą, wiadomo, żadna to MM wina, że fabuła się zdeaktualizowała, ale jeżeli "Chucherko" w końcu jednak powstanie, to kto wie, czy liczne przesunięcia w czasie nie doprowadzą do tego, że rozpoczniemy akcję powieści, odprowadzając do pierwszej klasy małe Pałysiątko ;) (w pierwszej chwili napisałam "Rumianka" i pomyślałam sobie, jakiż to byłby miły plot twist i foreshadowing w jednym - czy to nie w "Sprężynie" Józek narzekał na "tak zwane głupio rumianki"? - gdyby okazało się, że nasz maczo z miłości do Dorotki zmienił po ślubie nazwisko na to należące do żony, i to, panie tego, w dodatku takie niemęskie).
        • apersona Re: No i po Chucherku... 28.04.20, 23:17
          E tam z miłości, dla bezpieczeństwa zmienił, była wszak koncepcja że Marek Pałys przybył do Polski umykając przed mafią.
          • armari Re: No i po Chucherku... 29.04.20, 08:54
            apersona napisała:

            > E tam z miłości, dla bezpieczeństwa zmienił, była wszak koncepcja że Marek Pały
            > s przybył do Polski umykając przed mafią.

            W tym wypadku jednakowoż rodzi się pytanie, dlaczego sam Marek nie przemianował się po ślubie na Borejkę ;)
        • mia_0401 Re: No i po Chucherku... 29.04.20, 12:08
          armari napisał(a):

          czy to nie w "Sprężynie" Józek narzekał na "tak zwane głupio rumianki"? -
          > gdyby okazało się, że nasz maczo z miłości do Dorotki zmienił po ślubie nazwis
          > ko na to należące do żony, i to, panie tego, w dodatku takie niemęskie).

          Oj, widzę to, widzę... Józef Rumianek, który siedzi przy stole i zajada obiad nie dla faceta - naleśniki z serem ;)
      • mia_0401 Re: No i po Chucherku... 29.04.20, 12:26
        przymrozki napisała:

        a w Poznani
        > u przy Roosveta 5 średnia wieku mieszkańca kamienicy miała być nieustannie obni
        > żana przez kolejne owoce miłości zrodzone z małżeństw wnuków Mili i Ignacego.

        Czyli Ignaś i Aga Miągwowie z małą Norą w pokoju po dziadkach, w zielonym pokoju Róża z dziećmi (i Fryderyk?), plus dodatkowo może Łusia i Jacek Tanaka, a Nora Górska-Piechota i August z noworodkiem Florianem w eleganckiej suterenie po Pałysach? :)
        • przymrozki Re: No i po Chucherku... 29.04.20, 15:36
          mia_0401 napisał(a):

          >
          > Czyli Ignaś i Aga Miągwowie z małą Norą w pokoju po dziadkach, w zielonym pokoj
          > u Róża z dziećmi (i Fryderyk?), plus dodatkowo może Łusia i Jacek Tanaka, a Nor
          > a Górska-Piechota i August z noworodkiem Florianem w eleganckiej suterenie po P
          > ałysach? :)

          Miągwy z Norcią i ewentualnym dalszym potomstwem raczej na pewno. Bo i gdzie miałyby pójść. On własnym amatorskim sprzętem produkuje filmy o ołtarzach dla telewizji, ona maluje kuzynki męża. Raczej się szybko nie dorobią.

          Nie wiemy, co z Różą i Fryderykiem, ale jeżeli MM będzie w stanie uratować im małżeństwo oraz rozsądnie i wiarygodnie wyciągnąć Fryca z kryzysu wizerunkowego, to osobiście publicznie nazwę ją królową. I to na jej własnym forum, a nie tutaj, gdzie ktoś może pomyśleć, że kpię, albo może wiedzieć, o co poszło.

          Nora Górska-Piechota na pewno będzie mieszkać na Roosevelta 5 z mężem i dzieckiem (w którym mieszkaniu - nie wiadomo, może nawet w innym niż się spodziewamy, może zajmie miejsce pani Dąbek-Nowackiej i Pusi), ale czort wie, kiedy się tam wprowadzi. Być może po zakończeniu akcji "Chucherka".

          Natomiast jeżeli nic się nie zmieni, Łucja i Ania powinny studiować japonistykę mieszkając w piwnicy Pałysów. Ewentualnie Łucja może być już Łucją Tanaką i mieszkać z japońską precyzją u Tanaków.
          • bupu Re: No i po Chucherku... 30.04.20, 09:38
            przymrozki napisała:

            > Nie wiemy, co z Różą i Fryderykiem, ale jeżeli MM będzie w stanie uratować im m
            > ałżeństwo oraz rozsądnie i wiarygodnie wyciągnąć Fryca z kryzysu wizerunkowego,
            > to osobiście publicznie nazwę ją królową. I to na jej własnym forum, a nie tut
            > aj, gdzie ktoś może pomyśleć, że kpię, albo może wiedzieć, o co poszło.

            Róża jest ewidentnie maszczona na nowe Betonowe Centrum Jeżyc, a Betonowe Centrum musi wszakże być dzielne, bardzo dzielne. Dlatego RoboFryc musi odejść. Ponadto nie wyobrażam sobie Fryca potulnie kołchozującego z żoną i przychówkiem w jednej izbie. To nie bezkręgowy Grześ do sałaty.


            > Nora Górska-Piechota na pewno będzie mieszkać na Roosevelta 5 z mężem i dziecki
            > em (w którym mieszkaniu - nie wiadomo, może nawet w innym niż się spodziewamy,
            > może zajmie miejsce pani Dąbek-Nowackiej i Pusi), ale czort wie, kiedy się tam
            > wprowadzi. Być może po zakończeniu akcji "Chucherka".

            I nie będą już konsumpcjonistyczne gacie Nowackich razić delikatnych, borejczych ocząt...


            > Natomiast jeżeli nic się nie zmieni, Łucja i Ania powinny studiować japonistykę
            > mieszkając w piwnicy Pałysów. Ewentualnie Łucja może być już Łucją Tanaką i mi
            > eszkać z japońską precyzją u Tanaków.

            Łusia jest Borejkówną, li i jedynie, a to oznacza, że nawet bomba atomowa nie oderwie jej od kochającego łona rodziny. Nie ma opcji, żeby się wyprowadziła, to już raczej Tanaka-san się z japońską precyzją wprowadzi do lochów na Rusfelta.
    • calpurnia.tate Re: No i po Chucherku... 29.04.20, 08:36
      Pani Musierowicz od dawna nie opisuje żadnych istotnych wydarzeń. Dobrym przykładem jest śmieć papieża. W księdze gości stwierdziła, że uznała za niepotrzebne umieszczanie tego książce, bo przeżyła wtedy szok, jak większość Polaków. Umieszczenie akcji w konkretnym okresie czasowym zawsze stanowiło atut serii. Gdzieś do Imienin. Potem twórczyni się zmęczyła i chyba przestała lubić rzeczywistość. Nie rozumiem kontekstu, że nie ma ochoty żartować. Przecież obecna sytuacja na pewno wpłynie na przyszłość Wirus pozostanie, a nie wiadomo, nawet kiedy zaczniemy normalnie, w miarę stabilnie funkcjonować. Trzeba przecież wreszcie otworzyć, choćby fryzjerów czy kina. Jednak termin pozostaje nieznany... Może to zwyczajny pretekst do zerwania z pisaniem? Takie wytłumaczenie brzmi przynajmniej wiarygodnie, o wiele bardziej od zmęczenia albo wypalenia zawodem.
      • mia_0401 Re: No i po Chucherku... 29.04.20, 12:19
        calpurnia.tate napisał(a):

        Moż
        > e to zwyczajny pretekst do zerwania z pisaniem? Takie wytłumaczenie brzmi przy
        > najmniej wiarygodnie, o wiele bardziej od zmęczenia albo wypalenia zawodem.

        Odnoszę właśnie takie wrażenie, że MM niby chce napisać ,,Chucherko", ale tylko NIBY... Najpierw odłożyła je na bok dla ,,Na Jowisza", teraz mamy sytuację z wirusem, może nie ma już energii na kolejne przerabianie książki od nowa i będzie odwlekać i odwlekać. No i jak wiemy, już dwa razy przymierzała się do zakończenia sagi. Poczekamy, zobaczymy.
        • calpurnia.tate Re: No i po Chucherku... 29.04.20, 13:33
          mia_0401 napisał(a):



          > Odnoszę właśnie takie wrażenie, że MM niby chce napisać ,,Chucherko", ale tylk
          > o NIBY... Najpierw odłożyła je na bok dla ,,Na Jowisza", teraz mamy sytuację z
          > wirusem...

          To schemat z tym przepisywaniem książek. Z tym, że bezsensowny. Kiedyś istniały Dobre Duch. Obecnie współpraca nie opiera się na profesjonalizmie, lecz układach rodzinnych. Korekta robiona przez córkę. Nie znam dorobku pani Kiereś, stąd trudno mi ocenić zdolności. Tylko pisanie, a poprawki dwie różne kwestie. Może stąd przekładanie na wieczne czasy terminów. Nie czytam od dawna i żaden to brak. Szczególnie biorą pod uwagę traktowanie swoich byłych Czytelników Niby-Księga Gości dla wszystkich. w rzeczywistości, li tylko wybranych. Dużo mówi o tej ponad siedemdziesięcioletniej pani. Trzeba wiedzieć, kiedy zejść ze sceny...
        • tt-tka Re: No i po Chucherku... 29.04.20, 14:17
          mia_0401 napisał(a):

          >
          > Odnoszę właśnie takie wrażenie, że MM niby chce napisać ,,Chucherko", ale tylk
          > o NIBY... Najpierw odłożyła je na bok dla ,,Na Jowisza", teraz mamy sytuację z
          > wirusem, może nie ma już energii na kolejne przerabianie książki od nowa i będz
          > ie odwlekać i odwlekać.

          Imo - ona juz nie ma pomyslu na ksiazke. Ilez mozna o tym, ze on onej zajrzal w oczy i juz milosc po grob i drob ? I jak, zeby nie kalkowac rzeczy wczesniej napisanych ?

          > No i jak wiemy, już dwa razy przymierzała się do zakończenia sagi.

          O kilka tomow za pozno...
          • mia_0401 Re: No i po Chucherku... 29.04.20, 17:31
            tt-tka napisała:

            >
            > Imo - ona juz nie ma pomyslu na ksiazke. Ilez mozna o tym, ze on onej zajrzal w
            > oczy i juz milosc po grob i drob ? I jak, zeby nie kalkowac rzeczy wczesniej
            > napisanych ?

            Wyobraźnia mi zadziałała i ujrzałam wielką machinę w drukarni wąsatego Robrojka, która z wdziękiem powiela kalkujące się tomy Jeżycjadowe... Przydałby się Bobcio do tych kalek, już on by wiedział, co z nimi zrobić!

            Miłość po grób i drób - koniecznie z wątpiami i ugotowana w szybkowarze, obwiązana złotą nicią i okraszona błękitnym koralikiem :D
            • miodowocytrynowa Re: No i po Chucherku... 30.04.20, 15:20
              A co to za problem umiejscowić akcję np w styczniu, lutym i I połowie marca 2020, kiedy jeszcze nie było koronawirusa?
              • ciotka.scholastyka Re: No i po Chucherku... 30.04.20, 19:12
                miodowocytrynowa napisała:

                > A co to za problem umiejscowić akcję np w styczniu, lutym i I połowie marca 20
                > 20, kiedy jeszcze nie było koronawirusa?

                Wiesz, jak to mówią, złej tanecznicy przeszkadza rąbek u spódnicy :)
                • calpurnia.tate Re: No i po Chucherku... 30.04.20, 19:41
                  Według własnych slow autorka nie ma ochoty żartować z pandemii. Jakkolwiek nie sposób pojąć, co ma na myśli? Wirusa oficjalnie stwierdzono czwartego marca. jeszcze kilka dni wcześniej byłam na uroczystości rodzinnej w restauracji, więc. Do końca też nie wiadomo, czy rzeczywiście, czegoś tam nie przekłamali. Skoro we Włoszech był około Walentynek. Informacja od krewnej z Rzymu. Tak czy inaczej 2020 rok jako czasoprzestrzeń akcji został uznany za niepomyślny omen via Musierowicz i zapewne wybawczynię(celowe przeinaczenie wydawcy). Może zresztą rady udzieliła współautorka Na Jowisza!
                  • mia_0401 Re: No i po Chucherku... 30.04.20, 22:06
                    calpurnia.tate napisał(a):

                    > Według własnych slow autorka nie ma ochoty żartować z pandemii. Jakkolwiek nie
                    > sposób pojąć, co ma na myśli?

                    Otóż to. Tym bardziej, że czytelnicy na pewno nie będą wymagać żartów z tak poważnej sytuacji, przecież OwR opisuje stan wojenny, stan wojenny, na Ozyrysa! I dowcipów o tamtych realiach w książce nie stwierdzono... Można? Można. MM nawet nie musi dokładnie opisywać wszystkiego co się dzieje i robić miliona nawiązań, wystarczy wspomnieć w jednym czy drugim dialogu, np. Pulpecja skarży się Gabie, że eksperymentuje z kuchnią włoską, ale nie dostała ryżu w sklepie, bo ludzie w panice wszystko wykupili i zamiast risotto skończyło się na smażonych ziemniaczkach. Albo, że Laura ciska piorunami ze złości, bo odwołano jej wszystkie występy. Albo...
              • przymrozki Re: No i po Chucherku... 30.04.20, 19:56
                miodowocytrynowa napisała:

                > A co to za problem umiejscowić akcję np w styczniu, lutym i I połowie marca 20
                > 20, kiedy jeszcze nie było koronawirusa?

                Zależy, jaki był pomysł na książkę. "Język Trolli" rzeczywiście mógłby się dziać kiedykolwiek, ale w "Pulpecji" potrzebne były matury, w "Nutrii" wakacje, a w "Noelce" grudzień. Przy czym, jak znam Neo, "Chucherku" potrzeba tylko wakacyjnej fali upałów - jeżeli wiek któregoś z bohaterów nie jest jakoś istotny (rocznik maturalny Szymona, już mówiąca pełnymi zdaniami Nora Stryba, Gabunia tachająca obiecany szkolny plecaczek Juleczka) to może dałoby się przesunąć akcję o rok wstecz?
    • calpurnia.tate Re: No i po Chucherku... 30.05.20, 13:45
      Pojawiło się nowe o Chuchrze Musierowicz.
      Dementuję gwałtownie!
      UWAGA!!! WAŻNE!!!

      Dzięki informacji od KC Karoliny dowiedziałam się, że Empik od piątku proponuje klientom przedsprzedaż mojej nieistniejącej jeszcze powieści „Chucherko”. Wyznaczono nawet – tak! – cenę za egzemplarz oraz – to jest najlepsze! – datę premiery! Tę datę, której nie znam jeszcze ja sama, a której wydawnictwo ze mną, tym samym, nie uzgodniło.
      Proszę więc Czytelników o zachowanie rozwagi i ostrożności! „Chucherka” jeszcze NIE MA – i nie umiem powiedzieć, kiedy BĘDZIE.
      Biedne „Chucherko” musi po prostu spokojnie poczekać, aż wymyślę je na nowo. Jego akcja toczyć się miała bowiem właśnie w roku 2020! Zamierzałam pisać tę powieść „na bieżąco” (jak to często mam w zwyczaju), czyli tak, by jej czas pokrywał się z czasem kalendarzowym. Ale nagle nastał okres pandemii i okazało się, że właściwie nic z tego, co już napisałam w „Chucherku”, nie przystaje do nowej rzeczywistości, w której istnieje zakaz bliskich kontaktów i swobodnego przemieszczania się. Niepodobna też pisać o tym żartobliwie, czy zarażać bohaterów wiadomym wirusem; nie miałabym zresztą na to najmniejszej ochoty. Co więcej, czytelnicy, jak sądzę, mieliby jeszcze mniejszą ochotę, by po taką powieść sięgnąć! Wszyscy mają powyżej uszu tej nieszczęsnej pandemii wraz z jej realiami!
      Mogę więc tylko zaapelować do Czytelników, by i oni spokojnie poczekali. Zawsze wzdragam się i opieram przed podaniem ostatecznego terminu ukończenia powieści, wiedząc dobrze, jak trudny to proces i jak wiele może być spraw i niespodzianych wydarzeń, które wtargną w rytm mojej pracy. Nie podam więc terminu i tym razem. „Chucherko” będzie, kiedy już na pewno BĘDZIE!
      Muszę pomyśleć, jak wybrnąć z tej losowej łamigłówki, potrzebuję czasu i spokoju do pisania.
      A kiedy już wymyślę wszystko, kiedy wszystko napiszę, kiedy „Chucherko” nareszcie będzie gotowe – to właśnie tutaj – nigdzie indziej, tylko tutaj! – na mojej stronie autorskiej, w dziale „Aktualności”, pojawi się pierwsza o tym wiadomość.
      Pamiętajcie o tym!

      Wasza –
      Małgorzata Musierowicz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka