sowca
06.06.09, 23:09
Kupiłam w antykwariacie ostatnio "Pat ze Srebrnego Gaju" i czytałam
ją w tramwaju, ku zgrozie lub rozbawieniu współpasażerów, święcie
przekonanych, że osoba w moim wieku i o tej porze roku powinna
zakuwać do sesji zamiast czytać romantyczne opowiastki dla
nastolatek.
Ciekawi mnie, jak odbieracie Pat i książkę o niej? Mnie się dosyć
podobała, choć nie tak jak "Błękitny Zamek" czy "Dzban ciotki
Becky". A jednak mam kilka zastrzeżeń. Nie mogę się oprzeć wrażeniu,
że cała opowieść za bardzo nawiązuje do Ani czy Emilki. Judysia
Plum, rzeczywista główna bohaterka książki, jest moim skromnym
zdaniem kropka w kropkę podobna do Zuzanny. Powtarza się motyw
przyjaciela z dzieciństwa, zakochanego w tytułowej bohaterce, lecz
przez nią odtrąconego. Miłości Pat barzdo mi przypominają miłosne
rozczarowania Ani i Emilki. Miłość do Srebrnego Gaju przypomina
miłość Emilki do Srebrnego Nowiu. I tak dalej, i tak dalej. Inną
sprawą jest dosyć dziwne skupienie się na małej ilości bohaterów:
właściwie tylko Pat i Judysia cokolwiek w książce mówią. Bietka,
przedstawiona jako najlepsza przyjaciółka Pat, ma może ze dwie
kwestie przez całą książkę, a w końcu umiera zupełnie ni przypiął,
ni wypiął. Rodzina Gardinerów, acz bardzo sympatyczna, jest zupełnie
w cieniu, nie przypomina w niczym innych bohaterów z krwi i kości,
jak choćby Maryla czy kuzyn ciotka Ruth, czy rodzina Joanny. Brakuje
mi zupełnie więzi koleżeńskich czy przyjacielskich, tak ważnych w
każdej powieśći o Ani czy w pierwszej części o Emilce.
Natomiast bardzo podoba mi się motyw matki Hilarego. Szkoda, że LMM
nie zagłębiła się ten wątek trochę bardziej, bo był obiecujący (być
może wróci do tego w drugim tomie, jesczez nie przeczytałam :p ).
Polubiłam Pat i atmosferę Srebrnego Gaju, miło mi się to czyta ;)