Dodaj do ulubionych

Szufladki na drobiazgi

16.10.20, 08:32
Pamiętacie "komódkę" z szufladkami z pudełek od zapałek, w których Żaba przechowywała ważne dla niej rzeczy? Wyglądało to mniej więcej tak. (W bonusie oczywiście dowalenie polskiej szkole, a jakże.)


Pięć segmentów po siedem
pudełek. Potrzeby estetyczne uczeń może sobie zaspokoić, oklejając swe szufladki papierem
kolorowym lub złotym, a nawet – przytwierdzając do lica każdej z nich guzik czy zgoła perełkę.
Szkoła polska ma naprawdę dużo takich fajnych pomysłów.

W pokoiku Żaby, na jednym z regałów, stał spory zestaw owych szufladkowych konstrukcji,
stanowiąc wymowne świadectwo stanu życia emocjonalnego swej twórczyni i właścicielki.
Oto na przykład obiekt, oklejony papierem w żółte różyczki, mieścił złożone w idealną kostkę
wycinki prasowe na temat Brada Pitta. Postać ta – nieco już starszawa i zmięta – wiodła nader
interesujące życie najbardziej seksownego spośród aktorów filmowych świata i Żaba od czasu do
czasu przeglądała te wycinki – z dezaprobatą lecz nie bez wypieków na twarzy.

Jeśli chodzi o najnowszą komódkę, oblepiona była tapetą w paski. W trzech górnych szufladkach
mieściła kolejno następujące skarby: – wycinek z „Gazety Poznańskiej”: „MŁODE GWIAZDY
POLSKIEJ ASTROFIZYKI – poznaniak zdobywa stypendium w Houston”, – dwa niewykorzystane
bilety na „Władcę pierścieni” do Kinepolis, z datą 3 stycznia 2004, – puszyste kłaczki wełny,
wyskubane z rękawa Fryderyka w hali odlotów lotniska Okęcie, opatrzone miniaturową nalepką
z pamiętną datą 4 stycznia 2004.


I ona te wszystkie wycinki, bilety trzymała w pudełkach od zapałek, poskładane w idealną kostkę (hehe, mam skojarzenie ;) ). Czy takie pudełeczko to jest dobre miejsce na wycinki prasowe? Powiedziałabym raczej, że na drobną biżuterię, monety, pamiątkowe kamyczki i muszelki z plaży, kwiatek zasuszony itp. A na wycinki to chyba raczej jakieś pudełko?.... W przeciwnym razie, przecież one za chwilę nie będą się nadawać do niczego, zwłaszcza, gdy ich właścicielka często sięga do tego wycinka o bracie (nie Bradzie).

Obserwuj wątek
    • piotr7777 Re: Szufladki na drobiazgi 16.10.20, 10:48
      Pozwoliłem sobie sprawdzić autorkę.
      Rzeczywiście Władca pierścieni: powrót króla miał premierę w Polsce 1 stycznia 2004 r. W Cinema City Poznań Kinepolis mogła być emisja dwa dni później, zwłaszcza, że była to sobota - plus dla autorki.
      Stosunek do popkultury autorki jest ogólnie znany - jeśli nawet pozytywna bohaterka ma jakiegoś idola musi się tego wstydzić. Ponieważ autorka dodatkowo na temat współczesnej popkultury wie niewiele i z reguły są to opinie stereotypowe, dlatego założyła, że Brad Pitt to przebrzmiała sława. W 2004 r. faktycznie miał już 41 lat (a zatem dla nastolatki Żaby mógł przestać być atrakcyjny), ale akurat wtedy na ekrany na świecie wchodził film Troja, za który miał zgarnąć nagrodę Teen Choice (Żaba o tym jeszcze nie wiedziała, autorka powinna).
      A nawiasem mówiąc film był w takim stopniu sprzeczny z Iliadą, że Ignacy Borejko miałby używanie dużo większe niż przy Ogniem i mieczem.
      • bupu Re: Szufladki na drobiazgi 16.10.20, 11:12
        Proste zagadnienie, zaraz wam objaśnię. Podobnie jak wiele innych obiektów (mieszkanie przy Roosevelta, Pulpetowo) pudełka od zapałek nabierają w Jeżywersum cech gumianych. Gdyby autorka miała życzenie, Żaba trzymałaby kubik cegły w pudełku od zapałek, a nie tylko wycinki prasowe.
    • kocynder Re: Szufladki na drobiazgi 16.10.20, 11:04
      Gdy czytałam tez mnie to zaintrygowało. Jako smarkula wczesnonastoletnia i owszem, także zbierałam zdjęcia i wycinki prasowe o ulubionym aktorze, ale... Spora część były to artykuły, wywiady itp obejmujące np dwie strony w przeciętnym dwutygodniku/miesięczniku. Zwykle na papierze lakierowanym, dość sztywnym. Jak taki artykuł złożyć, aby go w ogóle upchnąć w pudełeczko po zapałkach?! Artykuły i zdjęcia ulubieńca ja wklejałam w przepiękny brulion formatu A4 (niekiedy zakładając marginesy ;) ), ozdabiałam dodatkowo naklejkami z serduszkami i innymi takimi. Nawet się przyznam, że mam go do tej pory, ten zeszyt! A nawet, że pojechałam kiedyś na spotkanie ze wspomnianym, gdy akurat było takowe w moim mieście i chłopina prawie spadł z krzesła, jak mu do autografu podsunęłam nie plakat czy coś takiego, a gruby zeszyt wypełniony NIM... :D Ale podpisał!
      W "komódkach" z pudełek zapałczanych Żaba mogła trzymać te niewykorzystane bilety, kłaczki z kurtki, znaczek z listu od brata... Ale jednak nie artykuły - czy to o bracie czy o Bradzie (Pittcie).
      • tt-tka Re: Szufladki na drobiazgi 16.10.20, 13:04
        Moze to byly takie duze pudelka, na 100 lub wiecej sztuk, albo na kominkowe zapalki... ale i tak do przechowywania zdjec slabo sie toto nadaje.
        na szczescie poszlo z dymem i nie ma problema.
        • kocynder Re: Szufladki na drobiazgi 16.10.20, 13:17
          No nie, Tt-tko. Ja tez na Z-P-T robiłam takie segmenciki. Ze zwykłych, normalnych pudełek po zwykłych, normalnych zapałkach. Poza tym MM opisując te komódki nijak nie zaznaczyła, że chodziło o cokolwiek innego niż zwykłe, najzwyklejsze zapałki... Z tym, że masz rację, nawet i pudełka po zapałkach "kominkowych" nijak się do przechowywania "bezcennych" zdjęć i artykułów nie nadają. I powiedzmy zrozumiałabym, gdyby MM napisała, że na tym tam regale leżała teczka z wycinkmi. Zeszyt z powklejanymi artykułami. Albo nawet pudełko po czekoladkach z tymiż, niegdyś z pietyzmem zbieranymi obecnie nieco już zapomnianymi pamiątkami uczucia do aktora. Ale na Zeusa, nie pudełko po zapałkach! Nawet oklejone papierem w kwiatki! :D
          • ako17 Re: Szufladki na drobiazgi 16.10.20, 13:45
            kocynder napisała:

            > i pudełka po zapałkach "kominkowych" nija
            > k się do przechowywania "bezcennych" zdjęć i artykułów nie nadają.
            >

            Poza tym wątpliwe, aby Żaba, czy też reszta dzieci (bo rozumiem, że to była praca na ZPT) z klasy dysponowała taką liczbą pudełek po dużych zapałkach, żeby z nich utworzyć porządny regalik.
            Artykuły i zdjęcia z gazet w pudełkach od zapałek? To się (w głowie) nie mieści :). Ale takie drobne błędy traktuję z przymrużeniem oka.
            • kocynder Re: Szufladki na drobiazgi 16.10.20, 14:13
              MM napisała wyraźnie - pięć segmentów po siedem pudełek. Co powyżej przytoczyła Ciotka. Czyli co najmniej 35 pudełek po zapałkach... Sporo, nawet licząc zwykłe, małe pudełka, już pal licho kominkowe... Ja bym miała problem, żeby zebrać choćby taki jeden segment - 7 pudełek... W domu nikt nie pali. Dorośli palący używają raczej zapalniczek, zapałki to w jakiejś sytuacji wyjątkowej. W kuchni używam zapalarki a nie zapałek. No, kurczę, musiałabym chyba kupić specjalnie do celu wytworzenia komódki... :D
              O przechowywaniu artykułów i zdjęć w pudełeczkach zapałkowych - już napisałam powyżej. Gdyby to była teczka, zeszyt, nawet pudełko po czekoladkach - ok. Ale nie komódka z pudełek po zapałkach!
              • przymrozki Re: Szufladki na drobiazgi 16.10.20, 19:32
                kocynder napisała:

                > O przechowywaniu artykułów i zdjęć w pudełeczkach zapałkowych - już napisałam p
                > owyżej. Gdyby to była teczka, zeszyt, nawet pudełko po czekoladkach - ok. Ale n
                > ie komódka z pudełek po zapałkach!

                No właśnie. Ile razy trzeba złożyć kartkę formatu gazetowego, żeby zmieściła się w pudełku po zapałkach? I czy zauroczona nastolatka byłaby skłonna produkować zgięcia na podobiźnie swojego idola?
                • ako17 Re: Szufladki na drobiazgi 16.10.20, 20:24
                  przymrozki napisała:

                  >
                  > No właśnie. Ile razy trzeba złożyć kartkę formatu gazetowego, żeby zmieściła si
                  > ę w pudełku po zapałkach? I czy zauroczona nastolatka byłaby skłonna produkować
                  > zgięcia na podobiźnie swojego idola?

                  Podobno nie da się zgiąć kartki papieru więcej niż 7 razy. Pewnie to zależy od wielkości płachty wyjściowej, ale ta też nie mogła być zbyt wielka, by się finalnie zmieścić w pudełku od zapałek. Bo, rozumiem, fakt, że było ich 35, niespecjalnie umożliwia składowanie większych frakcji? Najwyżej umożliwia składowanie większej ilości mniejszych frakcji. Tak sobie dywaguję, może niektóre pudełka zostały jakoś bardziej ze sobą zespolone i utworzyły większy zasobnik?
                  Ale nic o tym nie było...
                  • przymrozki Re: Szufladki na drobiazgi 16.10.20, 21:57
                    ako17 napisała:

                    > Podobno nie da się zgiąć kartki papieru więcej niż 7 razy. Pewnie to zależy od
                    > wielkości płachty wyjściowej,

                    Podobno światowy rekord to 13, przy czym autorami tego sukcesu są profesjonaliści pracujący na specjalnie wybranym papierze. Hildegarda w domu mogła osiągnąć wyniki bliższe 4-5 złożeniom, dalej mocowałaby się już z oporem, jakby zginała stal. Niby co to dla Hildegardy, trochę stali do zgięcia, ale jednak!

                    A co do samej scenki. Nie wiem, jak to sobie wyobrażała MM pisząc, ale ja czytając widziałam takie małe wzmianki o aktorze w prasie kobiecej typu "ulubiony tygodnik z programem telewizyjnym mojej babci". Trzypikselowe zdjęcia na takim cienkim, brudzącym papierze. Myślę, że to by się ewentualnie w paczce po zapałkach mogło zmieścić, chociaż nie wiem, po co Hildegarda miałaby coś takiego przechowywać. Mogła sobie znaleźć w internecie zdjęcie aktora w przyjemnej rozdzielczości.
                  • kocynder Re: Szufladki na drobiazgi 16.10.20, 22:11
                    Ako, przeciętny plakat to format 2xA4. Tak z grubsza. często tylko A4. Nie mówię o takich profesjonalnych,na pół ściany, tylko seryjnych, drukowanych w gazetach - młodzieżówkach. Odpowiednikach niegdysiejszego "Bravo". Artykuły ówczesne o Bradzie Pittcie były zwykle spore, na, powiedzmy pół strony. No, nie ma opcji. Ani żeby podkochująca się w takowym małolata składała jego focię w subtelną kosteczkę wielkości kamienia w dominie i upychała w pudełku po zapałkach. Ani, żeby w siedmiu pudełeczkach zapałczanych upchnąć kolekcję artykułów i wycinków o tymże. Gdybyż MM przypisała Żabci jakiegoś gwiazdora ciut bardziej "niszowego"... Nie wiem, Janusza Panasewicza z Lady Pank. Roberta Gonerę. No, nie najpopularniejszego na ów czas aktora na świecie! Mogłoby ujść. Bo ile w końcu tych plakatów z Panasewiczem czy wywiadów z Gonerą mogła mieć? Kilka do kilkunastu, nie więcej. Abstrahuję tu od faktu, że ŻADNA zabujana małolata nie poskłada zdjęcia "ukochania" w piętnaścioro - żeby załamanie papieru wypadło akurat tu, gdzie jemu się tak cudownie załamuje kącik ust! Albo żeby "przecięcie" złożeń zaburzyło ten odblask w jego źrenicy! Nie, nie ma opcji! MM nie pamięta jak to było, a nie miała wówczas kontaktu z żadną dziewuszką zadurzoną w artyście. Takich rzeczy się nie składa. Nie i kropka!
                    A co do zwiększenia pojemności zasobniczka. Teoretycznie jest możliwość rozłożenia bocznej ścianki pudełeczka, tej szufladki i dokonanie kompilacji z dwóch. I pewnie nawet zmyślnym trafunkiem by się to dało zmontować w komódce. Ale nadal pozostaje niewykonalne, by zauroczona małolatka poskładała tego tam Brada Pitta czy innego Banderasa, żeby go upchnąć w pudełku od zapałek. Albo w dwóch pudełkach - tez nie wielka różnica...
      • sanfran_84 Re: Szufladki na drobiazgi 16.10.20, 20:55
        kocynder napisała:

        > Nawet się przyznam, że mam go do tej pory, ten zeszyt! A nawet, że pojec
        > hałam kiedyś na spotkanie ze wspomnianym, gdy akurat było takowe w moim mieście
        > i chłopina prawie spadł z krzesła, jak mu do autografu podsunęłam nie plakat c
        > zy coś takiego, a gruby zeszyt wypełniony NIM... :D Ale podpisał!

        Przepraszam za wścibskość, ale bardzo proszę o uchylenie rąbka tajemnicy i zdradzenie choć pół cechy szczególnej, która mogłaby pomóc w identyfikacji bohatera zeszytu. Chyba, że jest to tak tajne, jak praca Fryca w USA i jedynym, co można zrobić, by się czegokolwiek dowiedzieć, jest przeprowadzka na Roosevelta i czekanie na pocztę kwiatową adresowaną do kuzyna ;)
        • kocynder Re: Szufladki na drobiazgi 16.10.20, 21:53
          Ależ nic tajnego. Aktor Paweł Deląg. :D Ale wyglądał jakby musiał sam sobie robić sztuczne oddychanie... Wiesz, salon Empik, kolejka, ta plakat, tamta płytę (duet z Justyną Steczkowską), owa bilet do kina na film z jego udziałem - a tu podchodzi taka i bęc, zeszyt A4. Oprawiony w czerwony plusz. I od pierwszej strony jego zdjęcia, wywiady zn nim, artykuły o nim... Ale wytrzymały jest, uśmiechnął się czarująco, zapytał o imię i podpisał. :) Na marginesie - chłopak jest wyjątkowo niefotogeniczny - w realu wygląda (w każdym razie te parę lat temu wyglądał) o niebo lepiej niż na wszystkich filmach i zdjęciach... ;)
          • sanfran_84 Re: Szufladki na drobiazgi 17.10.20, 14:00
            kocynder napisała:

            > Ależ nic tajnego. Aktor Paweł Deląg. :D Ale wyglądał jakby musiał sam sobie rob
            > ić sztuczne oddychanie... Wiesz, salon Empik, kolejka, ta plakat, tamta płytę (
            > duet z Justyną Steczkowską), owa bilet do kina na film z jego udziałem - a tu p
            > odchodzi taka i bęc, zeszyt A4. Oprawiony w czerwony plusz. I od pierwszej stro
            > ny jego zdjęcia, wywiady zn nim, artykuły o nim... Ale wytrzymały jest, uśmiech
            > nął się czarująco, zapytał o imię i podpisał. :) Na marginesie - chłopak jest w
            > yjątkowo niefotogeniczny - w realu wygląda (w każdym razie te parę lat temu wyg
            > lądał) o niebo lepiej niż na wszystkich filmach i zdjęciach... ;)
            >

            Dzięki za odpowiedź, świetna historia :) Ale że niefotogeniczny? I że w realu wygląda JESZCZE lepiej?
              • guineapigs Re: Szufladki na drobiazgi 18.10.20, 11:32
                Kocynder, ja mysle, ze w tym przypadku zadzialal czynnik: emocje. Na zdjeciu widzialas plaska twarz. Nic nie wyraza procz piekna. Na zywo zobaczylas czlowieka, ktory mowi, oddycha, rusza sie - I czy aby nie w tym sie zakochujemy? Nie w rysach twarzy z fotki, a w tych niuansach jak usmieszek, grymas, minka? O tembrze glosu nie wspomne...
                Czlowiek na zdjeciu nmoze byc piekny - ale dopiero czlowiek na zywo jest tym prawdziwym czlowiekiem, jakim jest.
                I absolutnie rozumiem, ze Pawel Delag, jakkolwiek bardzo przystojny mezczyzna na zdjeciach, moze doslownie wbijac w fotel z powodu 'jak on slicznie pajaka zabija'. Nie pozuje, nie pokazuje miesni , nie sie stara byc sliczny - po prostu jest jaki jest. Normalny czlowiek.
                • kocynder Re: Szufladki na drobiazgi 18.10.20, 20:11
                  Mądrość się kryje w słowach waćpani jak słodki orzech w skorupie.
                  Ale pozostaje faktem, że Paweł Deląg na żywo robi (a w każdym razie te x lat temu robił) 100x większe wrażenie niż na zdjęciach czy nawet na kliszy filmowej... No i ten głos... Ciepły, aksamitny... Nawet gdyby kłamał powiedziałabym mu tylko "Kłam mi dalej..."... ;)
                  • guineapigs Re: Szufladki na drobiazgi 18.10.20, 21:12
                    Juz pozostawiajac na boku typowa jednostke zwana 'zauroczeniem' czy nawet 'zakochaniem sie w plakacie', to mam pytanie konkretne co do aktora Pawla Delaga: a co z projektem 'Hubal'? Wiem, ze sie za to bral, nawet nakrecil to i owo (scena z wejsciem do kosciola nakrecona, widzialam na YT). No i co dalej? Bdzie cos z tego? Nie wiem jak inni, ale ja na przyklad czekam.
    • przymrozki Re: Szufladki na drobiazgi 16.10.20, 15:06
      Też mnie to swojego czasu fascynowało i z to kilku powodów. Na przykład.
      1. Skąd Szopy miały w domu tyle pudełek po zapałkach? Żaba specjalnie kupowała kilkadziesiąt paczek, żeby zrobić sobie szufladki?
      2. Pudełka na zapałki są kartonowe, a nie jest łatwo zrobić coś estetycznego z kartonu, kleju i kolorowych papierków przede wszystkim ze względu na przykrą skłonność kartonu i papieru do falowania w środowisku wilgotnym. To się oczywiście da obejść np. takimi papierami samoklejącymi, ale za trzydzieści paczek zapałek i blok takiego papieru można kupić w Ikei normalne szufladki na biurko. Sama takie miałam w 2004 roku, więc były na pewno.
      3. Czemu Żaba, widząc że w zapałczanym organizerze tezauryzuje głównie wycinki, nie kupiła po prostu teczek papierowych? Jak miała potrzeby estetyczne do zaspokojenia, mogła sobie potem te teczki oklejać i zdobić perełkami.
      • tt-tka Re: Szufladki na drobiazgi 16.10.20, 15:31
        Bo Zaba jest bohaterka pozytywna. A tacy, wiadomo, tylko wlasnymy recamy i bezkosztowo , przeciez pudelka po zapalkach i kolorowy papier kazdy w domu ma, to oczywiste :P, a te ikeowskie szufladki trzeba byloby KUPIC ! Za pieniadze !
        To tak jak doktorostwo Palysostwo wlasnymi rekami, w tym rekami neurochirurga,, remontujacy od podstaw piwnice zamiast zarobic na ekipe. Sama rozumiesz.
        • kocynder Re: Szufladki na drobiazgi 16.10.20, 15:37
          Tt-tko, teczkę również mozna zrobić samemu z arkusza brystolu. Bez wysiłku. I, jak napisała Przymrozki - własnymi ręcyma ozdobić. Papierem w kwiatki. Albo w paski. Perełkami. Suszonymi kwiatkami. Co tam komu do łba przyjdzie.
          Pałysowie Ida i Marek, wzięta laryngolog z prywatną praktyką i neurocośtam ordynator własnym sumptem realizujący sen o piwnicy to kuriozum. Do pokazywania w menażerii. 3:)
          • bupu Re: Szufladki na drobiazgi 16.10.20, 15:51
            kocynder napisała:

            > Pałysowie Ida i Marek, wzięta laryngolog z prywatną praktyką i neurocośtam ordy
            > nator własnym sumptem realizujący sen o piwnicy to kuriozum. Do pokazywania w m
            > enażerii. 3:)

            Tak na marginesie, narkoleptyczny Mareczek pracuje w szpitalu im. Raszei, dobrze pamiętam? Jeśli tak, to nie wiem czym tam ordynuje jako ordynator, bo Raszeja nie posiada ani oddziału neurologicznego, ani neurochirurgicznego. A ichnia chirurgia ogólna przypadków neurochirurgicznych nie tyka.
              • kocynder Re: Szufladki na drobiazgi 16.10.20, 22:18
                Bo wy się czepiacie Tt-tko. Przeciętny medyk to tam specjalizację machnie w jakimś czasokresie i się cieszy. Ale Marek Pałys wszak jest mężem Borejkówny, to co mu tam przez sen specjalizacje ze trzy machnąć, hop - siup i już. Skoro był neurologiem, p[otem neurochirurgiem, to co to dla niego w międzyczasie odwalić kardiologię, kardiochirurgię, transplantologię i nefrologię z hepatologią równolegle?
            • kocynder Re: Szufladki na drobiazgi 16.10.20, 22:15
              Według mojej pamięci - i owszem, na Raszei. Zapewne ordynuje chirurgią i właśnie owa chirurgia neurocośtam tyka, bo ma Marka Pałysa. A jak nie wierzysz to jesteś ta, no... Malkontentka. I defetyzm siejesz. I trzeba cie wysłać do karnej kompanii. :P
    • guineapigs Re: Szufladki na drobiazgi 16.10.20, 18:55
      1. Ciotka scholastyka zacytowala, z czego Zaba zrobila szufladki I co w nich trzyma.
      Cytowac nie bede, bo kazdy czytal ten cytat.
      2,Ale tam, w tym cytacie, jest fragment, ktory mnie zaciekawil szczegolnie, mianowicie:
      'puszyste kłaczki wełny, wyskubane z rękawa Fryderyka w hali odlotów lotniska Okęcie'

      Konsekwentnie zaczne od konca, a zatem:
      ad 2. Fryderyk, wschodzaca gwiazda astrofizyki, wybiera sie na stypendium do Houston. Nie jest to jakies hop-siup, to nie wypad do sklepu czy na wycieczke zagraniczna. I co, taki konkretny, wrecz niemal bezduszny Frycek, taki serio czlowiek - i wybiera sie w swiat (i to w swiat z najwyzszej polki!!!) w rozdartej kurtce? Nobo Zaba jakos te klaczki musiala wyskubac, prawda? Moze nie zauwazyl? Ale z opisu jego outfit w Imieninach mozna wnioskowac, ze tam przypadkowosci nie bylo. Fryderyk to nie jakis artysta z glowa w chmurach, ale skupiony na sobie I swej karierze mlody naukowiec astrofizyk - zatem co prawda z glowa w chmurach, ale nie w takim sensie, jak artysta. Ja psychologiem nie jestem, ale jakbym byla Porycznikiem Borewiczem I dostalabym charakterystyke Fryderyka oraz wzmianke, ze mial na Okeciu rozdarta kurtke - to by mi cos tu nie pasowalo…. Owszem, mogl rozedrzec po drodze na lotnisko, a na lotnisku juz nie mial jak tego zreperowac, I polecial taki oberwany. Ale to jedyne wytlumaczenie, jakie mi do glowy przychodzi. Ale raczej, w takiej sytuacji, widze go raczej jak kupuje na lotnisku jakas kurtke a stara, podarta, wyrzuca badz zostawia rodzicom. Wiem, ze to niemaly wydatek, ale ostatecznie sytuacja jest wyjatkowa. Ale moze sie czepiam, albo czegos nie wiem?

      ad 1. Moze Zaba miala byc przedstawiona jako dziewczyna z zacieciem plastycznym, ktora lubi rozne takie 'zrob to sam'. Noale i w takim przypadku, jak tu napisano, mogla sama, wlasnymi rekoma, zrobic czy to album z brystolu i tektury, czy pudelko z pocztowek (zawsze wieksze niz szufladka z pudelka od zapalek) czy teczke papierowa kupiona w sklepie ozdobic po swojem (sama mogla pomalowac we wzorki czy ponaklejac ozdoby).

      No fakt, ze podelko po zapalkach moze sie nadac na trzymanie tam drobiazgow typu piercionek, kolczyki, klaczki, muszelki - ale z pewnoscia nie na trzymanie tam doniesien prasowych o Bradzie Picie, a w zasadzie szczegolnie nie o Bradzie Picie. Zreszta, i tak rok pozniej, w 2005, Zaba musi zmienic swoje szufladki na pudlo po czolgu - bo wchodzi Mr. & Mrs. Smith, romans z Angelina itepe - i tu juz leci grubo, a nie lajtowo ze wzmianka tu czy tam dziesiec razy na tydzien. W pudelkach po zapalkach, w 2004 roku, to Zaba mogla sobie trzymac co najwyzej doniesienia o Elvisie Presleyu czy gwiazdach jazzu orleanskiego - bo pewnie tyle tego bylo, ze by sie w pudelku po zapalkach zmiescily bez zginania.
      • tt-tka Re: Szufladki na drobiazgi 16.10.20, 19:45
        Ad 2 - sadze, ze Zaba wyskubala te klaczki welny z rekawa swetra Fryderyka :)
        No chyba ze Fryderyk byl w kozuszku (nie nosil niczego takiego, o ile pamietam) albo w kurtce z futrzanymi, czy raczej baranistymi, mankietami (tez nie nosil, o ile pamietam)
      • ako17 Re: Szufladki na drobiazgi 16.10.20, 20:17
        guineapigs napisała:
        > i wybiera sie w swiat (i to w swiat z najwyzszej polki!!!) w rozdartej ku
        > rtce?
        > Nobo Zaba jakos te klaczki musiala wyskubac, prawda?
        > yla Porycznikiem Borewiczem I dostalabym charakterystyke Fryderyka oraz wzmiank
        > e, ze mial na Okeciu rozdarta kurtke - to by mi cos tu nie pasowalo….

        Guin, po raz kolejny się zakochałam w Tobie :) Mam nadzieję, że nie masz z tym problemu, że taka niezasiedziała aktywnie forumowiczka (biernie zasiedziała, a i owszem, Panie, tego) śmie Ci wyznać uczucie.
        Ale tak bajdełejem, on leciał z Okęcia? Nie z Ławicy?
        Nie wiem, bo przeleciałam to dzieło, jak resztę Neo, raz i powrócę tylko w wypadku kwarantanny uniemożliwiającej mi opuszczenie domu przez dłużej niż 2 lata.
        Na psa urok...
          • ako17 Re: Szufladki na drobiazgi 16.10.20, 21:14
            tt-tka napisała:

            > Z Okecia lecial. A Natalia z Cypru wracala tez na Okecie, gdzie Gaba koczowala
            > trzy dni oczekujac siostry. Z Lawicy to co najwyzej do UK da sie poleciec, ale
            > dalej juz nie, najwyrazniej.
            A kto go odprowadzał na Okęcie/ Chopina? Żaba, no to już wiem.
            Nutria wracała na Okęcie, to tak. Z Cypru wracała. Gaba pojechała odebrać, 3 dni zajęło. Nikt nie wie, dlaczego, no ale tak
        • guineapigs Re: Szufladki na drobiazgi 18.10.20, 11:11
          Ako17 wyznala:
          'Guin, po raz kolejny się zakochałam w Tobie :) Mam nadzieję, że nie masz z tym problemu, że taka niezasiedziała aktywnie forumowiczka (biernie zasiedziała, a i owszem, Panie, tego) śmie Ci wyznać uczucie.

          Droga Ako, ja juz jakis czas temu zadeklarowalam sie Bupu i zostalam przyjeta. A ja nie jestem czlek lekki czy jakowys mydlek (bo lata, nie ma co ukrywac, nie ku temu). Zatem chce byc uczciwa i nie zeby potem bylo, ze ci serce zlamalam.

          A tak Bajdelej: jaki masz posag? Bo rozumiesz, punkt widzednia zalezy od punkty siedzenia. I jak posag jest okej, to lata nie maja znaczenia...

          A teraz serio: jest dla mnie zaszczytem, ze ci poprawilam humor. Mysle, ze ten nasz znoj doczesny powinien polegac na tym, ze bliznim pomagamy w jakikolwiek sposob. Mysle, ze tak w zasadzie nic wiecej nie jest wazne. Moze tylko milosc. MILOSC. Nie uklady, nie gierki typu: ja bogaty i stary, ty mloda i ladna - to sie nawzajem kupimy. Nie tak.

          Ako, dziekuje. Bupu - nie martw sie, nie porzuce.
          '
    • kooreczka Re: Szufladki na drobiazgi 16.10.20, 23:36
      Jako rówieśniczka Żaby może się wypowiem
      Żaba mogła patrzeć na zdjęcie z niechęcią nastolatki, której gusta zmieniają się co chwila. Mniej więcej dwa lata wcześniej okresie kochałam się nieprzytomnie w Legolasie na temat którego miałam spasiony segregator biurowy (takie przeważały, bezpieczniejsze to od teczki). Wyobraźcie sobie mój szok, kiedy zobaczyłam aktora bez charakteryzacji i długiej jasnej peruki- przeszło mi w minutę.

      To co naprawdę nie pasowało mi w Żabie to ta straszliwa nędza zmuszająca do zarabiania nastolatkę i liczenia każdego grosza. Oboje rodzice pracują, mieszkanie jest, Fryc po knajpach się nie szlaja, dziewczynom drinków nie stawia, jego brat też o kasę na fajki i piwo nie prosi, a Żaba musi się dokładać. Sama w tym okresie prowadziłam ożywioną działalność biznesową (sprzątanie z myciem okien) i wprost opływałam w gotówkę, a nawet raiłam koleżanki, mimo, że część z nich wykonywałam w ramach wiejskiej sieci usług sąsiedzkich.
      • kocynder Re: Szufladki na drobiazgi 17.10.20, 00:18
        Kooreczko - ale nikt się nie dziwi, że Żaba te zdjęcia przeglądała z dezaprobatą. Powątpiewamy jeno czy podkochująca się w aktorze wczesna nastolatka upychałaby jego zdjęcia do pudełka od zapałek. Tudzież czy nawet 35 pudełek po zapałkach pomieściłoby tą tonę makulatury, bo w tamtym okresie Brad Pitt pojawiał się w najróżniejszej prasie kolorowej z częstotliwością 35785437 razy na tydzień... :)
        Co zaś do kwestii finansowych to mnie też to zaskakuje. Że Żaba tak ściboli z kasą. Nie pomnę, ale tam chyba jest scena, że dziewczyna bierze kasę z jakichś pieniędzy domowych i zobowiązuje się je oddać. A bierze na zapłacenie rachunku za szycie. Jeśli źle pamiętam to biję się w piersi, ale jeśli dobrze, to, no ludzie! Dzieciak miał wypadek, ma zakładane szwy i jeszcze ma za to bulić??? Mam nadzieję, że źle pamiętam?
        • przymrozki Re: Szufladki na drobiazgi 17.10.20, 09:02
          kocynder napisała:

          > Nie pomnę, ale tam chyba jest scena, że dziewczyna bierze kasę z jakichś p
          > ieniędzy domowych i zobowiązuje się je oddać. A bierze na zapłacenie rachunku z
          > a szycie. Jeśli źle pamiętam to biję się w piersi, ale jeśli dobrze, to, no lud
          > zie! Dzieciak miał wypadek, ma zakładane szwy i jeszcze ma za to bulić??? Mam n
          > adzieję, że źle pamiętam?

          Tak, ona wzięła 50 złotych, żeby zapłacić Idzie za pomoc medyczną. Sytuacja w ogóle kuriozalna, na wielu poziomach, każda z nas może sobie wybrać ulubiony bezsensik sceny opatrywania ran i uiszczania długu, a i tak kilka zostanie.
          • kocynder Re: Szufladki na drobiazgi 17.10.20, 10:52
            Wiesz, ja tam jestem troskliwa inaczej, ale jednak gdyby moje dziecko potrzebowało pomocy medycznej (no, abstrahując od wszystkich bzdur, jak wożenie dziewuszki poszkodowanej w wypadku do prywatnej kliniki a nie na SOR), kosztuje taka pomoc 50,- czy tam 200,-, noż kurde, ci starsi Szopostwo to są normalni? Córka im ma oddawać pieniądze za to, że była konieczna pomoc medyczna?! Ciekawe czy za dodatkowa opiekę pielęgniarską podczas porodu tez Fryc, Wolfi i Żaba musieli mamusi i tatusiowi zwracać? W sensie za opiekę nad mamusią kiedy rodziła kolejno Fryca, Wolfiego i Żabę... Na Zeusa, Teutatesa i całą resztę! Serio, nie wyobrażam sobie sytuacji, w której moi najbliżsi muszą mi oddawać pieniądze za rachunek medyczny! Zwłaszcza dzieci, które jeszcze nie mają stałego zatrudnienia! Już pomijam fakt, że dbanie o zdrowie tychże dzieci i zapewnienie tymże dzieciom dostępu do pomocy medycznej to zakichany obowiązek rodziców! To już nie jest "ulubiony bezsensik", a złamanie praw dziecka... Ciekawe czy MM to zauważyła?
            • marutax Re: Szufladki na drobiazgi 17.10.20, 11:06
              kocynder napisała:

              > Wiesz, ja tam jestem troskliwa inaczej, ale jednak gdyby moje dziecko potrzebow
              > ało pomocy medycznej (no, abstrahując od wszystkich bzdur, jak wożenie dziewusz
              > ki poszkodowanej w wypadku do prywatnej kliniki a nie na SOR), kosztuje taka po
              > moc 50,- czy tam 200,-, noż kurde, ci starsi Szopostwo to są normalni? Córka im
              > ma oddawać pieniądze za to, że była konieczna pomoc medyczna?!

              W żadnym momencie Szopowie nie żądają od Żaby zwrotu pieniędzy za pomoc medyczną. To ona, nie informując rodziców, że pomoc była płatna, bierze pieniądze z puszki, zamiast wyjaśnić im sytuację. A puszka funkcjonuje na pewnych szczególnych zasadach, co implikuje, że Żaba chce tę forsę oddać.
              Szopom zapewne też nie przyszło do głowy, że ktoś zaciągnie Żabę do prywatnej kliniki, dlatego nie zainteresowali się kosztami. A że akurat mieli na głowie pożar to zaopiekowana medycznie córka zeszła na dalszy plan. Tym bardziej, że Hildegarda stara się unikać domowych dramatów i nie chce ściągać na siebie uwagi.
              Szopowie są rodziną nieszczęśliwą i potrzebującą pomocy psychologicznej, ale nie przypisujmy im tego, czego nie było.
              • kocynder Re: Szufladki na drobiazgi 17.10.20, 11:23
                Ok. Nie powiem, że książkę znam dobrze. Ale... Jak zrozumiałam czytając:
                Puszka z kasą, była niejako "kołem ratunkowym". Na "ekstrasy" dzieciaki miały zarobić własnym sumptem. Jeśli pojawił się jakiś "ekstras" przy chwilowym braku gotówki - można było posiłkować się puszką, z zadeklarowaniem prawdopodobnego terminu zwrotu. I tak było "od zawsze". Materiały szkolne, ciuchy w zakresie podstawowym, kosmetyki w zakresie podstawowym itp - leżały w gestii finansowej rodziców. Ewentualnie mogło dochodzić do "targów" na zasadzie "Na buty/kurtkę/coś tam dla ciebie mamy 150,-. Chcesz takie za 450,- to musisz sobie brakującą kwotę dołożyć.". I to jest normalne i w porządku. A teraz dochodzimy do sedna, czyli sytuacji opisanej przez autorkę. Wypadek, szycie. Pomijam brak logiki i sensu (oraz niezgodność z prawem!) wożenia dzieciaka po wypadku samochodowym (jak pamiętam Żabę potrąciło auto) do prywatnej kliniki a nie na najbliższy SOR. Przez nauczycielkę! Bo jeszcze gdyby to było PO zajęciach i Żaba była tylko z młodym Żeromskim - to ok, małolat mógł stracić głowę i zawlec koleżankę nie do szpitala a do znajomej lekarki. No, ale... Pomoc medyczna udzielona została, post factum Żaba dowiedziała się, że płatna, a nie na NFZ. I co robi dzieciak "od zawsze" nauczony, że "ekstrasy" we własnym zakresie ale PODSTAWOWE warunki to rodzice? Bierze kasę z puszki (jeszcze ok, chce zapłacić od razu, nie lubi długów) i od razu zakłada, że będzie musiała te pięć dych oddać? Normalna, "trzeźwa" panna w takich okolicznościach zapewne te pieniądze by wzięła, może nawet i wrzucając do puchy karteczkę "- 50,- na szycie u lekarza", a po powrocie wyjaśniła rodzicom jak wyglądała sytuacja. Żaba to nie maleńkie dzieciątko, które nie umie ocenić co jest ekstra zachcianką, a co koniecznością! Więc jest tu kompletny brak logiki. Bo niechby nawet Żaba zaabsorbowana pożarem itd zapomniała - to ona Z GÓRY, od razu, biorąc te pieniądze nie dopuszcza myśli, że to nie jest jej "ekstras" a konieczność. Czyli albo jest niedorozwinięta umysłowo (a nie jest co wiemy z deklaracji autorskich), albo ci rodzice jednak oczekiwaliby od niej zwrotu kosztów leczenia (co ociera się o patologię i kwalifikuje do zgłoszenia pomocy społecznej). Jeśli widzisz inną opcję - to podaj. :)
        • marutax Re: Szufladki na drobiazgi 17.10.20, 10:08
          kocynder napisała:

          > Co zaś do kwestii finansowych to mnie też to zaskakuje. Że Żaba tak ściboli z k
          > asą. Nie pomnę, ale tam chyba jest scena, że dziewczyna bierze kasę z jakichś p
          > ieniędzy domowych i zobowiązuje się je oddać. A bierze na zapłacenie rachunku z
          > a szycie.

          To nie do końca tak. Żaba bierze forsę z domowych pieniędzy bez informowania rodziców. To jakaś puszka z monetami. To jej błąd, bo to nie jest wydatek typu "chcę Super Express bo napisali o Bradzie" i dziewczyna powinna po prostu poprosić o kasę rodziców. Oni nic nie wiedzą o kosztach "szycia", prawdopodobnie założyli, że Żaba trafiła na ostry dyżur i tyle. Uprzedzając - właśnie Wolfi spalił kawałek mieszkania, więc ich zaniedbanie nie jest jakoś szczególnie szokujące.
          Co do samej puszki i deklarowania zwrotu - podejrzewam, że były to pieniądze na drobne nieprzewidziane wydatki. Tzn. jeśli Żaba potrzebowała pudełek po zapałkach na ZPT to szła do ojca, jeśli jej osobiście wypadło coś nadprogramowego i nie miała własnych pieniędzy, to mogła wziąć z puszki.
          Co do sytuacji finansowej rodziny, to wiemy, że ojciec jest nauczycielem, ale matka "przeżywa załamanie nerwowe". Dzieci nie tyle dokładają się do budżetu, co zarabiają na swoje dodatkowe potrzeby. W ich domu nie widać biedy. Wystarczy przypomnieć opis porannych zabiegów kosmetycznych bohaterki - "Prysznic z użyciem peelingu ziołowego to oczywiście podstawa, podobnie jak czyszczenie zębów fluorową pastą, oklejanie ich paskiem wybielającym, mycie głowy szamponem przeciwłupieżowym, nalepianie na nos plasterka przeciwko wągrom, zdejmowanie i odrywanie plasterków i pasków, smarowanie twarzy tonikiem i żelem przeciwtrądzikowym i tak dalej." I pewnie właśnie na ten zestaw szła forsa, którą Żaba dostawała za korepetycje. To nie jest dom, w którym panuje ubóstwo.
          • tt-tka Re: Szufladki na drobiazgi 17.10.20, 10:18
            O, wlasnie chcialam przypomniec zabiegi kosmetyczne Zaby i ze sporo tych kosmetykow tam bylo :)
            Tatko Schoppe daje jej (jako prezent urodzinowy, o rany !) dwadziescia zeta z tekstem "kup sobie, Zabciu, jakis dezodorant", ale ogolnie dzieci sa dobrze ubrane, umeblowane i maja sporo zajec dodatkowych, jakis grajacy sprzet Wolfiego mi sie placze w pamieci czy tylko mi sie wydaje ? Ale pudelka po pizzy w jego poscieli to juz na pewno byly, nie zamawia sie pizzy nagminnie w domu gnebionym permanentnym ubostwem.
            Tez mi sie wydaje, ze tam dzieci zarobkowaly raczej na swoje wlasne extrasy niz na chleb powszedni dla rodziny.
            • kocynder Re: Szufladki na drobiazgi 17.10.20, 11:08
              Zasadniczo tez mam wrażenie, że dzieciaki dorabiały na "ekstrasy". Właśnie na peeling ziołowy, wichajster do roweru czy tam wyjątkowe wydanie "Feynmanna wykładów z fizyki". Na pizzę, na lody "Ambrozja" w barze z panną, na gazetę z Bradem Pittem itp. Na rzeczy pożądane ale pozostające poza jurysdykcją finansową rodziców. Typu "Mogę ci kupić buty za 150,-. Chcesz takie za 450,- to sobie dołóż.". I ok. Tylko że dziecko mające "od zawsze" taki układ - nie wzięłoby kasy z puszki "nadprogramowej" z deklaracją zwrotu. Wzięłaby, owszem, te 50,-, ale po prostu po powrocie do domu już na spokojnie wyjaśniłaby rodzicom, jak wyglądała sytuacja, ile wzięła i na co. I normalni rodzice nigdy nie oczekiwaliby, że córka im te pieniądze odda! Więc tu jest rozbieżność. Jeśli:
              a/. Żaba od dawna dorabiała na "ekstrasy" natomiast poza tym WIEDZIAŁA, że jest normalnie zaopiekowana finansowo - dlaczego po prostu nie wyjaśniła rodzicom co się stało i że te 50,- to nie na plakat Bradzia Picia a zapłata za usługę medyczną?
              b/. Jeśli sytuacja finansowa w domu byłaby aż tak tragiczna, że dzieciak MUSI sam sobie finansować leczenie/oddawać rodzicom kasę za pomoc lekarską - sprawa powinna trafić do opieki społecznej
              Przy czym też odniosłam wrażenie, że sytuacja finansowa rodziny jest może nie najlepsza, ale na pewno nie tragiczna. Z tym, że wówczas kompletnie niezrozumiałe jest działanie Żaby...
              • tt-tka Re: Szufladki na drobiazgi 17.10.20, 11:17
                Bo Zaba cierpi na przerost odpowiedzialnosci. Przykra przypadlosc.

                Majac dziecko w wieku szkolnym, ubezpieczone z definicji, prawdopodobnie nie zapytalabym w ogole o koszt zabiegu (niezaleznie od pozaru w domu), bo do glowy by mi nie przyszlo, ze dziecko po wypadku ktos odstawil na platna usluge lekarska zamiast na pogotowie. A Zaba nie chce zawracania glowy i mowienia o szczegolach, dlatego cichcem bierze pieniadze z zamiarem oddania ich tez cichcem.
                • tt-tka Re: Szufladki na drobiazgi 17.10.20, 11:22
                  Inna sprawa, ze nauczycielce to bym zrobila dzihad, jak juz oprzytomnialabym po tych wszystkich wydarzeniach. Jakim prawem zawiozla dziecko do prywatnego lekarza i czemu nie powiadomila rodzicow o zajsciu ? Jakim prawem w ogole dziecko mialo jakikolwiek zabieg zrobiony bez zgody, a nawet wiedzy rodzicow ?
                  I gdybym dowiedziala sie o tych pieniadzach, zwrotu w tej sytuacji zadalabym od nauczycielki. A rozroba w szkole bylaby az milo.
                  • kocynder Re: Szufladki na drobiazgi 17.10.20, 11:31
                    I tu masz całkowitą rację. Z dżihadem w szkole. I z żądaniem opłacenia rachunku (zwrotu za tenże) przez durną pańcię podobno nauczycielkę.
                    Co do "nadodpowiedzialności" Żaby, to jednak tego "nie kupuję". To jest piętnastoletni dzieciak, a nie zapętlona w dążeniu do samodoskonałości w korpo dojrzała kobieta. Piętnastolatka, która durzy się w Bradzie Pittcie a nie martwi o rachunki za czynsz. Inne mechanizmy rozumowania, po prostu. Taki dzieciak ma "wdrukowane" niejako, że "ekstrasy" w zakresie własnym, ale "podstawowe" to w zakresie rodziców i WIE, że lekarz to z gatunku "podstawowe". Przyjęłabym bez zastrzeżeń, gdyby Żaba nawet i wzięła te pięć dych (bo chce oddać od razu, bo nie lubi długów), wrzucając do puszki karteczkę w rodzaju " - 50,- na lekarza" - nawet z zamiarem późniejszego wyjaśnienia rodzicom... :)
                    • tt-tka Re: Szufladki na drobiazgi 17.10.20, 11:46
                      Wlasnie dlatego, ze dzieciak, dziala glupio (i ma do tego prawo). Dorosla osoba, nawet z przerostem odpowiedzialnosci, sama by wpadla na to, ze nie ona powinna ponosic koszta, tylko osoba winna wypadku/albo osoba znajdujaca pomoc medyczna nie tam, gdzie trzeba.

                      Ale Zaba jest nadodpowiedzialna. Cala sprawa z Roza i Fryderykiem i udzial Zaby w tej historii o tym swiadczy. Ona czuje sie odpowiedzialna za doroslego brata, ona czuje sie odpowiedzialna za ich polaczenie (choc nie przyczynila sie nijak do rozstania), ona czuje sie odpowiedzialna za pieniadze, ktorych potrzebuje czy bedzie potrzebowac (tez dorosla w koncu) Roza i leci z pamiatkowym pierscionkiem... i te dzialania sa wlasnie takie, jakie mogloby podjac dziecko, ktore nie ogarnia realiow, ale chce dobrze, a przede wszystkim uwaza, ze musi cos zrobic. Choc naprawde nie musi, bo to nie jego rola.
                  • kooreczka Re: Szufladki na drobiazgi 17.10.20, 12:05
                    W kwestii formalnej: zabiegi ratujące zdrowie i życie nie wymagają zgody rodziców- pisze się, ze opiekun nieobecny i odroczenie może przynieść niedwracale szkody. W końcu nie każdy jest cały czas pod telefonem i może natychmiast dojechać- sama kiedyś musiałam wieźć podpoieczną na ostry dyżur a rodzice na drugim końcu kraju, koleżanka dentystka wstawiała świeżo wybite zęby w sąsiednej szkole.

                    Niestety jest pewien paragraf 22 bo nauczyciel nie może zostawić całej reszty i de iurie do każdego wypadku trzeba wzywac karetkę
                    • przymrozki Re: Szufladki na drobiazgi 17.10.20, 12:14
                      kooreczka napisał:

                      > W kwestii formalnej: zabiegi ratujące zdrowie i życie nie wymagają zgody rodzic
                      > ów- pisze się, ze opiekun nieobecny i odroczenie może przynieść niedwracale szk
                      > ody. W końcu nie każdy jest cały czas pod telefonem i może natychmiast dojechać

                      To jest prawda, ale tutaj ani nauczyciel, ani lekarz nie podjął próby skontaktowania się z rodzicami.
              • marutax Re: Szufladki na drobiazgi 17.10.20, 11:25
                kocynder napisała:


                > a/. Żaba od dawna dorabiała na "ekstrasy" natomiast poza tym WIEDZIAŁA, że jest
                > normalnie zaopiekowana finansowo - dlaczego po prostu nie wyjaśniła rodzicom c
                > o się stało i że te 50,- to nie na plakat Bradzia Picia a zapłata za usługę med
                > yczną?

                Właśnie dlatego, że w domu był w tamtym momencie sajgon, a ona uparła się, że musi natychmiast oddać pieniądze. Do tego Ida na prośbę Piotrka zrezygnowała z opłaty, więc inicjatywa Żaby była jej własnym pomysłem. Możliwe, że przewidywała opór rodziców, zresztą dość zrozumiały, bo jeśli ktoś już powinien ponosić koszty to Piotruś i szkoła.
                • kocynder Re: Szufladki na drobiazgi 17.10.20, 11:41
                  Ale to, że wzięła pieniądze - to ja rozumiem! Właśnie, że chciała oddać dług natychmiast, bo nie lubi jak nad nią "wisi". Ja tez nie lubię, więc dokładnie rozumiem ten mechanizm. Ale nadal nie tłumaczy to faktu, że Żaba ma ta kasę oddawać! Boi się przyznać rodzicom? Przewiduje, że stawią opór? No, wybacz, ale to świadczy o tychże rodziców patologii. Bo w normalnym układzie Żaba powinna im to powiedzieć, wyjaśnić na co te pięć dych wzięła i dla niej na tym rzecz powinna się skończyć. Czyli rodzice nie powinni OD NIEJ oczekiwac zwrotu. Inna rzecz, że wówczas powinni pofatygować się do szkoły i zrobić tam zadymę na sto fajerek - zarówno o wożenie uczennicy po wypadku po jakichś prywatnych klinikach a nie na SOR (a co, jeśliby przy upadku doszło do uszkodzenia kręgosłupa, w pierwszym momencie nieodczuwalnie, a później - konsekwencje do końca życia - nauczycielka bezmyślna, nie przyszło do łba, że może warto by RTG zrobić?), jak i o niepoinformowanie rodziny PRZED podjęciem czynności medycznych, wykonywanie zabiegów na nieletniej bez zgody rodziców (nie było zagrożenia życia!), no i na koniec o zwrot kosztów przez bezmyślne babsko, skoro było na tyle mądre, by dzieciaka wozić do prywatnego lekarza to niech będzie naz tyle mądre, żeby za to płacić.
                  • marutax Re: Szufladki na drobiazgi 17.10.20, 11:55
                    kocynder napisała:

                    > Ale to, że wzięła pieniądze - to ja rozumiem! Właśnie, że chciała oddać dług na
                    > tychmiast, bo nie lubi jak nad nią "wisi". Ja tez nie lubię, więc dokładnie roz
                    > umiem ten mechanizm. Ale nadal nie tłumaczy to faktu, że Żaba ma ta kasę oddawa
                    > ć! Boi się przyznać rodzicom? Przewiduje, że stawią opór? No, wybacz, ale to św
                    > iadczy o tychże rodziców patologii. Bo w normalnym układzie Żaba powinna im to
                    > powiedzieć, wyjaśnić na co te pięć dych wzięła i dla niej na tym rzecz powinna
                    > się skończyć. Czyli rodzice nie powinni OD NIEJ oczekiwac zwrotu.

                    Rodzice mogli stawiać opór na zasadzie "dlaczego my mamy płacić" właśnie dlatego, że płacić nie powinni. Do tego potencjalna awantura w szkole, problemy dla cudownej pani Bitner, zamieszanie... Przypomnij sobie książkę, u Szopów cały czas atmosfera jest napięta. Żaba idzie wcześniej na próbę, żeby uciec od narzekających i kłócących się rodziców. Po wypadku sytuacja jest kilka razy gorsza, bo dochodzi pożar jako wydarzenie mega stresujące. Dodatkowo Żaba formalnie NIE MUSI zwracać pieniędzy, to jej decyzja. To wszystko składa się na takie a nie inne postępowanie. Dziewczyna uznaje, że załatwi sprawę we własnym zakresie, bez problemów w domu, w szkole i z kolegami.

    • marutax Re: Szufladki na drobiazgi 17.10.20, 09:43
      Przede wszystkim Żaba takich "komódek" miała kilka. Opisane są dwie: "obiekt, oklejony papierem w żółte różyczki, mieścił złożone w idealną kostkę wycinki prasowe na temat Brada Pitta." oraz "najnowsza komódka, oblepiona była tapetą w paski", przeznaczona na obiekty związane z Fryderykiem.
      Bezsens bierze się z tych składanych i przeglądanych wycinków. W pokoju Żaby "Półki, szafeczki, regały i segregatory systematyzowały wszystko, co się dało. Dla uroczych drobiazgów zaś i dla przedmiotów nacechowanych znaczeniem emocjonalnym zorganizowano tu system szufladkowy." i to brzmi ok, jakiś koralik, pierścionek, zasuszony kwiatek, nawet te bilety czy znaczek z USA. Przedmioty drobne, o znaczeniu sentymentalnym, takie bardziej na pamiątkę. Niestety te wycinki kompletnie tu nie pasują, nie tylko ze względu na rozmiary, ale i przeznaczenie. Ich wyciąganie, rozkładanie, przeglądanie i ponowne składanie to bezsens i praktyczna Żaba powinna to wiedzieć. Zwłaszcza że miała przecież teczki i segregatory.
    • mika_p Re: Szufladki na drobiazgi 18.10.20, 14:56
      Jako posiadaczka podobnej komódki (tylko mniejszej, 3x3), wykonanej gdzieś w II połowie podstawówki, dodam jeszcze, że produkcja jest diablo upierdliwa, a dzieło, jeśli używane, szybko się niszczy.

      Posmarowana klejem tekturka ma tendencję do wypaczania się, każde dwie obudowy trzeba spiąć razem, żeby klej miał szansę złapać. Jak kleju malo, to nie łapie. Jak kleju duzo, to tekturki się slizgają. A kolumna musi być równa, żeby ją potem połączyć z drugą taką.
      Pudełka od zapałek, kiedy są używane jak pudełka od zapałek - czyli z popychaniem palcem szufladki, mało się niszczą, ale jak się zamocuje coś z przodu. to dużo szybciej.
      Jesli się nie używa kleju, tylko igły z nitką, bo najpierw się cżłowiek namęczy, bo mało miejsca do manewrowania igłą. Jeśli przebijac się będzie przez pojedynczą tekturkę pośrodku - to duża szansa, że uchwycik wyrwie się z mięsem (jak przyszyty grubszą warstwą nitki) lub urwie się nitka. Jeśli przebija się igłę przez podwójną warstwę tektury, to chyba oczywiste, jakie to parszywe.

      Kilka otwarć z pociąganiem za guziczek i tekturka zaczyna się wyginać. Brak uchwyciku to konieczność otwierania pilniczkiem albo czymś w tym stylu.

      No i jeśli się nie oklei frontów szufladek, to całość wygląda słabo.

      No i 35 guzików to już nie jest bezkosztowo, chyba że Żaba odziedziczyła pudełeczko z guzikami po dwóch pokoleniach przodkiń.
      • przymrozki Re: Szufladki na drobiazgi 18.10.20, 18:11
        mika_p napisała:

        że produkcja jest diablo upierdliwa, a dzi
        > eło, jeśli używane, szybko się niszczy.
        > Posmarowana klejem tekturka ma tendencję do wypaczania się, każde dwie obudowy
        > trzeba spiąć razem, żeby klej miał szansę złapać.

        Tak właśnie musi się dziać. Oczywiście, są kleje i papiery, które przy wysokich zdolnościach manualnych pewnie pozwoliłyby uniknąć falowania materiału, ale one nie są już "praktycznie bezkosztowe".


        > No i 35 guzików to już nie jest bezkosztowo, chyba że Żaba odziedziczyła pudełe
        > czko z guzikami po dwóch pokoleniach przodkiń.

        Może weszła w posiadanie słynnej kolekcji Bernarda?
      • marutax Re: Szufladki na drobiazgi 18.10.20, 18:34
        mika_p napisała:

        > No i 35 guzików to już nie jest bezkosztowo, chyba że Żaba odziedziczyła pudełe
        > czko z guzikami po dwóch pokoleniach przodkiń.

        Komódki Żaby chyba nie miały guzików, te są wspomniane w kontekście ZPT. Rzeczywiście podejście nauczycieli było często takie, że im więcej tym lepiej, dlatego dzieci w szkołach mogły starać się ozdabiać swoje pudełka czym popadnie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka