Dodaj do ulubionych

"Szkiełko" i gra w "dziada"

28.02.21, 02:38
W "Kalamburce" mała Mila podnosi z ziemi kawałek kafelka, zwany na Polnej "szkiełkiem" (tylko na Polnej? Jakaś lokalna gwara?), służący do gry w klasy i w dziada. O ile grę w klasy kojarzę (takie narysowane kredą coś, gdzie miało się nie nadeptywać na linię?), o tyle gra w dziada to dla mnie pojęcie nieznane. W internecie znalazłem, że to był rodzaj gry w piłkę, ale owo "szkiełko" się tu nie klei. I czym jest gra w "gonito i kryto"? Jak konstruowano deskę z łożyskami kulkowymi?

PS. Wiem, że "Kalamurka" ma różne opinie, mnie się osobiście nie podoba jej bogoojczyźniana stronniczość i potępianie w czambuł powojennych przemian ustrojowych, ale jednak ciekawie opisuje w tle kawał historii, łącznie z drobiazgami, o których nie przeczyta się w podręcznikach.
Obserwuj wątek
    • ayo2137 Re: "Szkiełko" i gra w "dziada" 28.02.21, 02:57
      a i jeszcze zastanawiają mnie te "cukierki majowe", "roksy" i "pereczki". Chętnie bym się dowiedziała również, dlaczego Mila jako dziecko w zabawie grała rolę lekarki ze szczepionką. Była jakaś szersza akcja szczepieniowa?
      • marutax Re: "Szkiełko" i gra w "dziada" 28.02.21, 08:46
        ayo2137 napisał(a):

        > a i jeszcze zastanawiają mnie te "cukierki majowe", "roksy" i "pereczki". Chętn
        > ie bym się dowiedziała również, dlaczego Mila jako dziecko w zabawie grała rolę
        > lekarki ze szczepionką. Była jakaś szersza akcja szczepieniowa?

        O cukierkach majowych pisze we wspomnieniach z dzieciństwa Krystyna Kofta: "cukierki majowe – zielone poduszeczki, wypełnione jakąś pyszną grylażową masą." Rok 1948/49
        "pereczki" - od pyry, marcepanowe "kartofelki"
        roksy - mini lizaczki,istnieją do dziś:
        www.elukmar.pl/pl/cukierki-roksy-karmelki-15-kg.html
        abersklep.pl/pl/welcome-roksy-o-smaku-owocowym-cukierki-1-kg
        Co do szczepień - to były pierwsze lata po wojnie, choroby takie jak tyfus czy gruźlica hulały swobodnie. O akcjach szczepieniowych w tym okresie można dużo znaleźć w sieci:
        "W 1947 roku podjęto współpracę z Duńskim Czerwonym Krzyżem. W latach 1949-1951 prowadzono akcję masowych szczepień BCG (szczepionka z podszczepem duńskim) organizowanych przez International Tuberculosis Compaigne. Szczepiono dzieci i młodzież w wieku od 1 do 18 lat. Zaszczepiono śródskórnie 4,5 mln dzieci i młodzieży."

        "Po II wojnie światowej do użycia wdrożono szczepionki wirusowe, przeciwko poliomyelitis, odrze, śwince, różyczce, ospie wietrznej, wzw typu B i wzw typu A.
        W Polsce po wojnie aż do 1960 roku szczepienia były realizowane w systemie akcyjnym. Od 1945 roku wznowiono szczepienia przeciw durowi brzusznemu (od 5 lat do ukończenia 60 lat). Zaszczepiono 3 300 000 osób (głównie ludność miejska). W Warszawie i kilku innych miejscowościach były szczepienia przeciw czerwonce (45 000 pracowników służby zdrowia, oraz przemysłu i handlu spożywczego). Pod koniec 1945 roku rozpoczęto szczepienia przeciw durowi wysypkowemu (ok. 10 000 osób, głównie pracowników służby zdrowia). Wznowiono tez szczepienia przeciw ospie prawdziwej (634 000 dzieci). Od 1951 roku szczepiono obowiązkowo dzieci od 2 do 6 m.ż. i w 7 r.ż. i osoby narażone do 60 lat. Na niewielką skale podjęto też szczepienia przeciw błonicy w Poznaniu, Łodzi i woj. warszawskim. W latach 1946-1949 szczepiono rocznie 170 000 do 500 000 dzieci, ale do 1954 roku szczepienia wykonywano niesystematycznie i bez należnej dokumentacji. Od 1946 ograniczone próby szczepień przeciw gruźlicy. Pod koniec lat 50-tych stopniowo wprowadzano szczepienia akcyjne przeciw poliomyelitis."

        To właśnie II wojna światowa przyczyniła się wydatnie do opracowania i udoskonalenia szczepionek, np. na tyfus - tu akcje szczepień przeprowadzali już okupanci.

      • mamuka_z_boru Re: "Szkiełko" i gra w "dziada" 28.02.21, 16:45
        tt-tka napisała:

        > Byc moze ten "dziad" to bylo to, co u nas na Mazowszu nazywalo sie "chlopkiem"
        > - gra podobna jak w klasy, tylko skakalo sie po figurze geometrycznej w ksztalc
        > ie mniej wiecej czlowieka
        >
        W Lubuskiem to był "chłop" - takie klasy, tylko w formie prostokąta z okręgiem na końcu.
    • bupu Re: "Szkiełko" i gra w "dziada" 03.03.21, 12:12
      No tak, dziad od szkiełka to chłopektak zwany, coś podobnego do klas, tylko skacze się po sylewtce ludzika. A kryto i gonito to jak dziewczyny mówią, chowany i berek. Czyli jak to się u nas zwało szukany i goniony/ganiany.
      • lord_vmordevol Re: "Szkiełko" i gra w "dziada" 09.04.21, 13:40
        bupu napisała:

        > No tak, dziad od szkiełka to chłopektak zwany, coś podobnego do klas, tylko ska
        > cze się po sylewtce ludzika. A kryto i gonito to jak dziewczyny mówią, chowany
        > i berek. Czyli jak to się u nas zwało szukany i goniony/ganiany.

        Tak swoją drogą, to dopiero jakiś czas temu skojarzyłem, że berek to po prostu zabawa w przekazywanie (i unikanie przekazania) "syfa", przy czym uosobieniem tego "syfa" jest Żyd imieniem Berek.
        • pi.asia Re: "Szkiełko" i gra w "dziada" 10.04.21, 20:45
          lord_vmordevol napisał:


          > Tak swoją drogą, to dopiero jakiś czas temu skojarzyłem, że berek to po prostu
          > zabawa w przekazywanie (i unikanie przekazania) "syfa", przy czym uosobieniem t
          > ego "syfa" jest Żyd imieniem Berek.

          Plącze mi się po głowie makabryczne opowiadanie bodajże Marcina Wolskiego, zatytułowane właśnie chyba "Berek". W skrócie - bohater przybywa do nieznanego sobie miasta, w którym wszyscy mieszkańcy są niesamowicie wręcz uprzejmi i grzeczni. Jak się okazuje, mają kozła ofiarnego, właśnie owego "berka", na którym wyładowują złe emocje. Mogą go bić, poniżać, torturować i we wszelki możliwy sposób odgrywać się na nim za nieprzyjemności doznane przez innych.
          Raz do roku berek jest wypuszczany z więzienia i ma możliwość przekazania komuś swej koszmarnej funkcji, oczywiście pod warunkiem, że kogoś dogoni i klepnie. Jest jednak tak zmasakrowany i wynędzniały, że nie ma na to szans. Jedynym, którego udaje mu się dopaść jest właśnie główny bohater, nieświadomy niczego, a więc też nie uciekający przed berkiem... Straszne opowiadanie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka