Dodaj do ulubionych

finanse, finanse...

28.05.21, 10:05
Finanse rodzinne u MM to istne curiosum.

O Gizeli, która zarabiała 18 zł miesięcznie, za pokój płaciła 10 i za pozostałe 8 była w stanie się utrzymać, był już cały osobny wątek.

O Dorotce, która mając matkę w Norwegii, a pomykającej w jednej sukienczynie i cieszącej się jak dziecko z nowych tenisówek, też już była długa dyskusja.

A teraz zajrzyjmy do Córki Robrojka.
Oto rozważania Gabrieli nt. pieniędzy:
Dwie pensje uniwersyteckie plus liczne, lecz niestety drobne honoraria za publikacje, tłumaczenia, prace redakcyjne, korepetycje, a nawet pogadanki radiowe, to było zaledwie dość na stałe miesięczne wydatki.

Czyli jest skąpo, skromnie i zaciskamy pasa. A dwa lata później pięcioletni Ignaś ma już własny komputer i mikroskop. Co się zmieniło w kwestii dochodów?

Jeszcze ciekawsza jest sytuacja Roberta.
Majchrzak ustalił, że w zamian za remont możemy tu mieszkać przez cały rok, nie płacąc grosza. To nas ratuje. Jesteśmy bez forsy.
- Przecież wiem - westchnęła Bella.
- Wszystkiego jeszcze nie wiesz. Nie mamy forsy wcale.
- Wcale?!
- Gotówki na trzy miesiące życia. I nic więcej. Wspólnik naciął mnie jeszcze gorzej, niż myślałem, Bisiu. To dlatego musiałem sprzedać nie tylko dom, ale i samochód. Żeby spłacić długi.


Pytanie pierwsze. Dom w Łodzi kosztuje od 600 tysięcy w górę. Nowy, z ładnym ogrodem to i dwa miliony. Na czym ten wspólnik narobił tyle długów? Na ZUS-ie? Na podatkach? Niemożliwe. No więc na czym? Nie zapłacił za maszyny drukarskie? I Robrojek dowiedział się o tym dopiero po kilku latach?

Pytanie drugie. Robert mówi, że pieniędzy wystarczy im tylko na trzy miesiące życia. Jak to? Przecież pracuje i zarabia! Czynszu nie płaci, samochodu nie ma. Czyżby u Majchrzaka pracował społecznie i charytatywnie?
Obserwuj wątek
    • marutax Re: finanse, finanse... 29.05.21, 08:27
      pi.asia napisała:


      > Jeszcze ciekawsza jest sytuacja Roberta.
      > Majchrzak ustalił, że w zamian za remont możemy tu mieszkać przez cały rok,
      > nie płacąc grosza. To nas ratuje. Jesteśmy bez forsy.
      > - Przecież wiem - westchnęła Bella.
      > - Wszystkiego jeszcze nie wiesz. Nie mamy forsy wcale.
      > - Wcale?!
      > - Gotówki na trzy miesiące życia. I nic więcej. Wspólnik naciął mnie jeszcze go
      > rzej, niż myślałem, Bisiu. To dlatego musiałem sprzedać nie tylko dom, ale i sa
      > mochód. Żeby spłacić długi.

      >
      > Pytanie pierwsze. Dom w Łodzi kosztuje od 600 tysięcy w górę. Nowy, z ładnym og
      > rodem to i dwa miliony. Na czym ten wspólnik narobił tyle długów? Na ZUS-ie? Na
      > podatkach? Niemożliwe. No więc na czym? Nie zapłacił za maszyny drukarskie? I
      > Robrojek dowiedział się o tym dopiero po kilku latach?

      Tu wszystko jest możliwe. Wspólnik mógł na przykład wziąć gigantyczny kredyt "na firmę" i się zmyć. Albo nie płacić faktur przez rok. Albo robić jakieś kombinacje i dostali milionową karę... Owszem, dziwi, że Robert niczego nie zauważył, ale to właśnie wypomina mu Bella.

      > Pytanie drugie. Robert mówi, że pieniędzy wystarczy im tylko na trzy miesiące ż
      > ycia. Jak to? Przecież pracuje i zarabia! Czynszu nie płaci, samochodu nie ma.
      > Czyżby u Majchrzaka pracował społecznie i charytatywnie?

      To akurat dla mnie logiczne. Pieniędzy wystarczy im na trzy miesiące, więc Robert MUSI zgodzić się na pracę u Majchrzaka. Trzeba pamiętać, że ten dialog ma miejsce, kiedy Bella przyjeżdża do Poznania i jest nieprzyjemnie zaskoczona warunkami. Rojek mówi po prostu, że musiał przyjąć propozycję Majchrzaka. Miał jakieś resztki pieniędzy, ale nie starczyłoby, gdyby musiał dłużej szukać pracy i dodatkowo opłacać wynajęte mieszkanie.
      • bupu Re: finanse, finanse... 29.05.21, 10:39
        marutax napisała:

        > pi.asia napisała:
        >
        >
        > > Jeszcze ciekawsza jest sytuacja Roberta.
        > > Majchrzak ustalił, że w zamian za remont możemy tu mieszkać przez cały
        > rok,
        > > nie płacąc grosza. To nas ratuje. Jesteśmy bez forsy.
        > > - Przecież wiem - westchnęła Bella.
        > > - Wszystkiego jeszcze nie wiesz. Nie mamy forsy wcale.
        > > - Wcale?!
        > > - Gotówki na trzy miesiące życia. I nic więcej. Wspólnik naciął mnie jesz
        > cze go
        > > rzej, niż myślałem, Bisiu. To dlatego musiałem sprzedać nie tylko dom, al
        > e i sa
        > > mochód. Żeby spłacić długi.

        > >
        > > Pytanie pierwsze. Dom w Łodzi kosztuje od 600 tysięcy w górę. Nowy, z ład
        > nym og
        > > rodem to i dwa miliony. Na czym ten wspólnik narobił tyle długów? Na ZUS-
        > ie? Na
        > > podatkach? Niemożliwe. No więc na czym? Nie zapłacił za maszyny drukarsk
        > ie? I
        > > Robrojek dowiedział się o tym dopiero po kilku latach?
        >
        > Tu wszystko jest możliwe. Wspólnik mógł na przykład wziąć gigantyczny kredyt "n
        > a firmę" i się zmyć. Albo nie płacić faktur przez rok. Albo robić jakieś kombin
        > acje i dostali milionową karę... Owszem, dziwi, że Robert niczego nie zauważył,
        > ale to właśnie wypomina mu Bella.

        Możliwe, ale nie da się takiego kantu ciągnąć latami. Wspólnik musiałby przecież przechwytywać wszelką korespondencję od banku, osób i instytucji którym nie płacił, urzędów, itp. I generalnie odciąć Rojka od kontaktów z nimi. A Rojek musiałby być totalnym tępadłem, które nie zauważyło, że mu się te kontakty kompletnie urwaly.



        > To akurat dla mnie logiczne. Pieniędzy wystarczy im na trzy miesiące, więc Robe
        > rt MUSI zgodzić się na pracę u Majchrzaka. Trzeba pamiętać, że ten dialog ma mi
        > ejsce, kiedy Bella przyjeżdża do Poznania i jest nieprzyjemnie zaskoczona warun
        > kami. Rojek mówi po prostu, że musiał przyjąć propozycję Majchrzaka. Miał jakie
        > ś resztki pieniędzy, ale nie starczyłoby, gdyby musiał dłużej szukać pracy i do
        > datkowo opłacać wynajęte mieszkanie.

        A to bez mieszkania w szopie pracy u Majchrzaka by nie dostał?
        • tt-tka Re: finanse, finanse... 29.05.21, 15:08
          bupu napisała:



          > Możliwe, ale nie da się takiego kantu ciągnąć latami. Wspólnik musiałby przecie
          > ż przechwytywać wszelką korespondencję od banku, osób i instytucji którym nie p
          > łacił, urzędów, itp. I generalnie odciąć Rojka od kontaktów z nimi. A Rojek mus
          > iałby być totalnym tępadłem, które nie zauważyło, że mu się te kontakty komplet
          > nie urwaly.

          Imo mozliwe.
          primo, to jest 96 rok, kiedy nasza swiadomosc, czym jest rynek w wolnoamerykance ledwo sie rodzila
          secundo, mogli sie podzielic robota tak, ze Robert ciagnal techniczna strone spolki, czyli drukarnie, a wspolnik finanse, ksiegowosc i sekretariat - i wtedy jego niewiedza az do katastrofy jest oczywista

          a narobic kilkaset tysi dlugu to wcale nie trzeba lat - wystarczy przez rok nie oplacac zusu pracownikom, papieru i rat za sprzet i wuala !

          >
          >
          >
          > > To akurat dla mnie logiczne. Pieniędzy wystarczy im na trzy miesiące, wię
          > c Robe
          > > rt MUSI zgodzić się na pracę u Majchrzaka. Trzeba pamiętać, że ten dialog
          > ma mi
          > > ejsce, kiedy Bella przyjeżdża do Poznania i jest nieprzyjemnie zaskoczona
          > warun
          > > kami. Rojek mówi po prostu, że musiał przyjąć propozycję Majchrzaka. Miał
          > jakie
          > > ś resztki pieniędzy, ale nie starczyłoby, gdyby musiał dłużej szukać prac
          > y i do
          > > datkowo opłacać wynajęte mieszkanie.
          >
          > A to bez mieszkania w szopie pracy u Majchrzaka by nie dostał?
          >
          • bupu Re: finanse, finanse... 29.05.21, 15:43
            tt-tka napisała:

            > bupu napisała:
            >
            >
            >
            > > Możliwe, ale nie da się takiego kantu ciągnąć latami. Wspólnik musiałby p
            > rzecie
            > > ż przechwytywać wszelką korespondencję od banku, osób i instytucji którym
            > nie p
            > > łacił, urzędów, itp. I generalnie odciąć Rojka od kontaktów z nimi. A Roj
            > ek mus
            > > iałby być totalnym tępadłem, które nie zauważyło, że mu się te kontakty k
            > omplet
            > > nie urwaly.
            >
            > Imo mozliwe.
            > primo, to jest 96 rok, kiedy nasza swiadomosc, czym jest rynek w wolnoamerykanc
            > e ledwo sie rodzila
            > secundo, mogli sie podzielic robota tak, ze Robert ciagnal techniczna strone sp
            > olki, czyli drukarnie, a wspolnik finanse, ksiegowosc i sekretariat - i wtedy j
            > ego niewiedza az do katastrofy jest oczywista

            Jako techniczny musialby jednak nabywać choćby materiały eksploatacyjne. Jak wspólnik tłumaczyl mu brak kasy?


            > a narobic kilkaset tysi dlugu to wcale nie trzeba lat - wystarczy przez rok nie
            > oplacac zusu pracownikom, papieru i rat za sprzet i wuala !

            Z doświadczenia wiem, że ZUS zaczyna się energicznie dobijać, z komornikiem włącznie, najdalej po kwartale. A zablokowane konta toby nawet zajmujący się stroną techniczną Robert zauważył.
            • marutax Re: finanse, finanse... 29.05.21, 20:37
              bupu napisała:


              > Z doświadczenia wiem, że ZUS zaczyna się energicznie dobijać, z komornikiem włą
              > cznie, najdalej po kwartale. A zablokowane konta toby nawet zajmujący się stron
              > ą techniczną Robert zauważył.

              Tak by się mogło wydawać, ale w życiu różne sytuacje się zdarzają. Co jakiś czas wybucha afera, w której część osób jest nieświadoma, że wzięła udział w przekręcie. Żona pięć lat po rozwodzie dowiaduje się, że mąż przed dekadą sfałszował jej podpis na jakiejś umowie. Komuś wchodzi na pensję komornik za kredyt, którego bank udzielił oszustom... We wszystkich tych sytuacjach też pewnie były jakieś dokumenty, telefony, wezwania. Ale nieuczciwej stronie udało się to zataić lub wykorzystać system tak, by poszkodowany o niczym nie wiedział. Do tego dochodzi kwestia zaufania, czyli to, czym Rojek (według Belli) obdarzył wspólnika w nadmiarze. Innymi słowy - jeśli Robert odebrał telefon typu "gdzie moja forsa?" to wspólnik pewnie mu wytłumaczył, że bank pomylił przelewy. I Rojek mu wierzył.
              • bupu Re: finanse, finanse... 29.05.21, 21:36
                marutax napisała:


                > Tak by się mogło wydawać, ale w życiu różne sytuacje się zdarzają. Co jakiś cza
                > s wybucha afera, w której część osób jest nieświadoma, że wzięła udział w przek
                > ręcie. Żona pięć lat po rozwodzie dowiaduje się, że mąż przed dekadą sfałszował
                > jej podpis na jakiejś umowie. Komuś wchodzi na pensję komornik za kredyt, któr
                > ego bank udzielił oszustom...

                Mnie się nie wydaje, ja sprawdziłam na własnym tyłku. I ZUS nie bawi się w listy miłosne, jak zalegasz i nie spłacasz, to przychodzi do ciebie pan komornik i blokuje ci konto. Masz fart, jeśli tylko firmowe, bo może wjechać i na prywatne. Rojek mógł być przez kilka miesięcy nieświadom, że jego wspólnik nie płaci na ZUS, ale nie latami.
                • tt-tka Re: finanse, finanse... 29.05.21, 21:49
                  Teraz sie nie bawi, a w 96 moglo byc troche inaczej. A nawet bardzo inaczej.

                  Inna rzecz, ze ja nie rozumiem - cala rodzina Rojka przeniosla sie do Lodzi ? Siostra ze szwagrem, rodzice ? To po kiego on jechal do Poznania po tej ruinie ? zeby u szkolnego kolegi pomieszkac ? I lokum, chocby czasowe, mialby predzej u rodziny, i prace byloby latwiej znalezc tam, gdzie rodzina byla juz jakos pozaczepiana.
                • marutax Re: finanse, finanse... 30.05.21, 08:11
                  bupu napisała:


                  > Mnie się nie wydaje, ja sprawdziłam na własnym tyłku. I ZUS nie bawi się w list
                  > y miłosne, jak zalegasz i nie spłacasz, to przychodzi do ciebie pan komornik i
                  > blokuje ci konto. Masz fart, jeśli tylko firmowe, bo może wjechać i na prywatne
                  > . Rojek mógł być przez kilka miesięcy nieświadom, że jego wspólnik nie płaci na
                  > ZUS, ale nie latami.

                  Przecież nie upieram się przy ZUS-ie, już wcześniej podałam kilka innych możliwości. W tym np. wzięty na lewo kredyt albo karę za nieprawidłowości podatkowe.
                  Inna rzecz, że "Córka Robrojka" to czasy, kiedy stan konta sprawdzało się w banku, telefony komórkowe były kosztowną nowinką, forsę wysyłało się przez pocztę, a spora część pracowników dostawała pensję w gotówce. Czyli ewentualne oszustwa można było ukryć dużo łatwiej.
      • pi.asia Re: finanse, finanse... 29.05.21, 12:47
        marutax napisała:


        > To akurat dla mnie logiczne. Pieniędzy wystarczy im na trzy miesiące, więc Robe
        > rt MUSI zgodzić się na pracę u Majchrzaka. Trzeba pamiętać, że ten dialog ma mi
        > ejsce, kiedy Bella przyjeżdża do Poznania i jest nieprzyjemnie zaskoczona warun
        > kami. Rojek mówi po prostu, że musiał przyjąć propozycję Majchrzaka. Miał jakie
        > ś resztki pieniędzy, ale nie starczyłoby, gdyby musiał dłużej szukać pracy i do
        > datkowo opłacać wynajęte mieszkanie.

        Gdy Bella przyjeżdża, Robert ma już pracę u Majchrzaka - zapisując córkę do liceum powiedział, że pracuje w Poznaniu. Więc skoro MA pracę i MA lokum za darmo na cały rok, to skąd to utyskiwanie, że gotówki starczy na trzy miesiące życia? Przecież co miesiąc dostanie wypłatę, która - przy zerowych kosztach za czynsz - spokojnie wystarczy na następne półtora miesiąca, a może i na dwa. Co przy posiadanych zasobach własnych daje pół roku finansowego zabezpieczenia. No chyba że Robcio jako posiadacz własnej firmy przywykł do tego, że ma zapas gotówki na trzy lata naprzód, i trzy miesiące jawią mu się jako zapowiedź głodowej śmierci i tułania się po noclegowniach.

        Poza tym, jak widać, w Poznaniu o pracę nie jest trudno. Bella dostaje ją z marszu, Robert po krótkich poszukiwaniach też. W dodatku dorabia jako złota rączka.
        • marutax Re: finanse, finanse... 29.05.21, 14:45
          pi.asia napisała:


          > Gdy Bella przyjeżdża, Robert ma już pracę u Majchrzaka - zapisując córkę do lic
          > eum powiedział, że pracuje w Poznaniu. Więc skoro MA pracę i MA lokum za darmo
          > na cały rok, to skąd to utyskiwanie, że gotówki starczy na trzy miesiące życia
          > ? Przecież co miesiąc dostanie wypłatę, która - przy zerowych kosztach za czyns
          > z - spokojnie wystarczy na następne półtora miesiąca, a może i na dwa. Co przy
          > posiadanych zasobach własnych daje pół roku finansowego zabezpieczenia. No chy
          > ba że Robcio jako posiadacz własnej firmy przywykł do tego, że ma zapas gotówki
          > na trzy lata naprzód, i trzy miesiące jawią mu się jako zapowiedź głodowej śmi
          > erci i tułania się po noclegowniach.

          Jak dla mnie to sens wypowiedzi Roberta jest taki: "pieniądze, które mamy w tym momencie, wystarczyłyby na najpotrzebniejsze wydatki przez jakieś trzy miesiące. Nie stać nas na wynajęcie mieszkania. Jeśli będę pracował u Majchrzaka i zamieszkamy w szopie to po jakimś tam czasie zgromadzimy tyle, by polepszyć warunki. Jeśli będę szukał czegoś innego i nie uda się od razu to forsa się rozejdzie, a Bella będzie musiała mieszkać u babci."

          Zauważ, że przez całą książkę przewija się motyw obawy przed zmianami, w wyniku których drukarnie są zamykane, a ludzie zwalniani. Kiedy Robert dostaje po znajomości pracę zarabia tak mało, że Mila mówi "z tego trudno będzie wyżyć." Dlatego też Gaba leci do Kowalików w sprawie mieszkanka - bo Rojka na nic "normalnego" nie stać.

          Wydaje mi się, że to sytuacja porównywalna z wyjazdami do pracy za granicę. Jak ktoś jechał do umówionej roboty to mu się to mogło opłacać, nawet jeśli musiał albo na wstępie mieć forsę "na życie" albo brał coś w rodzaju kredytu u pracodawcy i spłacał go z pensji. To jest Rojek u Majchrzaka. Ale jeśli ktoś jechał na ślepo to musiał mieć własny kapitał i błyskawicznie znaleźć jakieś zajęcie, inaczej po prostu nie miał szans się utrzymać i albo wracał do kraju jeszcze bardziej spłukany albo lądował na ulicy...
    • bupu Re: finanse, finanse... 29.05.21, 10:54
      pi.asia napisała:

      > A teraz zajrzyjmy do Córki Robrojka.
      > Oto rozważania Gabrieli nt. pieniędzy:
      > Dwie pensje uniwersyteckie plus liczne, lecz niestety drobne honoraria za pu
      > blikacje, tłumaczenia, prace redakcyjne, korepetycje, a nawet pogadanki radiowe
      > , to było zaledwie dość na stałe miesięczne wydatki.

      >
      > Czyli jest skąpo, skromnie i zaciskamy pasa. A dwa lata później pięcioletni Ign
      > aś ma już własny komputer i mikroskop. Co się zmieniło w kwestii dochodów?

      Ignaś ma komputer i mikroskop, ale rodzice furt jeżdżą starożytnym maluchem. Ktoś tu widzi sens?


      > Jeszcze ciekawsza jest sytuacja Roberta.
      > Majchrzak ustalił, że w zamian za remont możemy tu mieszkać przez cały rok,
      > nie płacąc grosza. To nas ratuje. Jesteśmy bez forsy.
      > - Przecież wiem - westchnęła Bella.
      > - Wszystkiego jeszcze nie wiesz. Nie mamy forsy wcale.
      > - Wcale?!
      > - Gotówki na trzy miesiące życia. I nic więcej. Wspólnik naciął mnie jeszcze go
      > rzej, niż myślałem, Bisiu. To dlatego musiałem sprzedać nie tylko dom, ale i sa
      > mochód. Żeby spłacić długi.

      >
      > Pytanie pierwsze. Dom w Łodzi kosztuje od 600 tysięcy w górę. Nowy, z ładnym og
      > rodem to i dwa miliony. Na czym ten wspólnik narobił tyle długów? Na ZUS-ie? Na
      > podatkach? Niemożliwe. No więc na czym? Nie zapłacił za maszyny drukarskie? I
      > Robrojek dowiedział się o tym dopiero po kilku latach?

      Można kantować wspólnika latami, owszem, ale nie robiąc dlugi na lewo i prawo. Wierzyciele mają tę właściwość, że upominają się o kasę głośno i szybko, zwłaszcza w biznesie. Musiałby ten wspólnik trzymać Rojka w piwnicy, żeby to do niego nie dotarło latami.

      > Pytanie drugie. Robert mówi, że pieniędzy wystarczy im tylko na trzy miesiące ż
      > ycia. Jak to? Przecież pracuje i zarabia! Czynszu nie płaci, samochodu nie ma.
      > Czyżby u Majchrzaka pracował społecznie i charytatywnie?

      A ja mam pytanie gdzie podziała się poznańska siostra Roberta. Ewaporowała, że Rojek musi się kisić w szopie u Majchrzaka? Skoro pozyczała nastolatkowi coś tak wtedy, w latach 70, cennego jak samochód, to nie mogła być skąpa i nieuczynna. To gdzie ona jest i czemu Robroj ani Bella W OGÓLE o niej nie myślą? Czemu nie zwracają się o pomoc do niej?
      • iwoniaw Re: finanse, finanse... 29.05.21, 11:04
        To typowa amputacja rodziny, wszyscy tam zostają porzuconymi sierotami z definicji. Robert zatem takoż nie ma już nawet śladu po siostrze ze szwagrem, którzy zapewne zmarli bezdzietnie dawno temu, stąd też i Bella nie ma w Poznaniu żadnych kuzynów, kuzynek, ciotek ani babć i jedyną opcją zamieszkania po konflikcie z Majchrzakiem stają się Borejkowie.
      • calpurnia.tate Re: finanse, finanse... 29.05.21, 14:52

        > A ja mam pytanie gdzie podziała się poznańska siostra Roberta. Ewaporowała, że
        > Rojek musi się kisić w szopie u Majchrzaka? Skoro pozyczała nastolatkowi coś ta
        > k wtedy, w latach 70, cennego jak samochód, to nie mogła być skąpa i nieuczynna
        > . To gdzie ona jest i czemu Robroj ani Bella W OGÓLE o niej nie myślą? Czemu ni
        > e zwracają się o pomoc do niej?

        A kto mówił, że Robert ma siostrę w Poznaniu? Toż, nawet z treści samej książki jasno wynika, co następuje. Cała rodzina siostra taty, jej brat i dzieci została w Łodzi. Więc Bella, jak najbardziej ma kuzynów. Mieszkał zatem w tam po ślubie. Akcji Kwiatu kalafiora minęło odpowiednio dużo lat. Ludzie wszak zmieniają miejsca, miasta i pracę i wspomnienie o syrence szwagra, wtedy nie świadczy,, że mieszkali w Poznaniu. Równie dobrze mogli na przykład przyjechać. Co więc powyższe fakty wynikają ze wspomnień Belli, a sam Robert mówi Gabrysi o wyprowadzce. W Łodzi mają, nawet cmentarz, na który chodzą ze zniczami, wieńcami z jedliny. Zresztą czy gdzieś było wspomniane pochodzenie Rojków? Może mieszkał internacie, jak Pyziak. Rodzice na pewno są drukarzami od pokoleń, ale chyba miasto nie zostało podane?
        • calpurnia.tate Re: finanse, finanse... 29.05.21, 15:02
          Dodam, że całą serię dobrych kilkanaście lat temu, a treść pamiętam. Można pani Musierowicz robić zarzuty, ale tutaj, to zwykła niestaranność czytelnika. Wynika z retrospekcji Belli. kiedy idzie do pracy. Opisuje zakład i tam wyraźnie było napisane. Niekiedy po godzinie przychodziła po nią ciocia, ale bywało, że spędzała całe dnie w kantorku majstra lub urzędniczek. Wyraźnie podkreślono tę różnice. Czyli drukarnia była gdzie inszej nie W Poznaniu.
        • tt-tka Re: finanse, finanse... 29.05.21, 15:02
          calpurnia.tate napisał(a):



          > A kto mówił, że Robert ma siostrę w Poznaniu?

          Sam Robert w KK. Siostre, szwagra, rodzicow...

          Toż, nawet z treści samej książk
          > i jasno wynika, co następuje. Cała rodzina siostra taty, jej brat i dzieci

          Brat siostry taty, czyli Robert ?

          >zo
          > stała w Łodzi.

          Najpierw musieliby tam wyjechac, o czym nie wzmiankowano. Bo mieszkania i prace mieli w Poznaniu.
          • calpurnia.tate Re: finanse, finanse... 29.05.21, 15:56
            tt-tka napisała:

            >
            >
            > Najpierw musieliby tam wyjechac, o czym nie wzmiankowano. Bo mieszkania i prace
            > mieli w Poznaniu.

            Wyjechać mogli, przecież praca lepsza w innym mieście to nic takiego. Tak czy inaczej w czasie Córki Robrojka byli w Łodzi. ostatnio używane wyrazy.
            Miało być mąż i dzieci. Tablet mi zmienił na brat, bo zapamiętuje, Najlepiej znaleźć wersję pdf i tam odszukać stosowny cytat. O ile dobrze pamiętam ma to miejsce. Gdy Bella dowiaduje się o Anieli. To znaczy Robert wspomniał młode lata w Poznaniu. Stąd też tak przejęła się, bo w nowym dla niej miejscu nie mają nikogo. I tutaj następuję dany cytat. Siostra, jej mąż i dzieci, i tak dalej...
        • bupu Re: finanse, finanse... 29.05.21, 16:02
          calpurnia.tate napisał(a):

          >
          > A kto mówił, że Robert ma siostrę w Poznaniu?

          Robert, w KK.

          >Toż, nawet z treści samej książk
          > i jasno wynika, co następuje. Cała rodzina siostra taty, jej brat i dzieci zo
          > stała w Łodzi. Więc Bella, jak najbardziej ma kuzynów.



          Mieszkał zatem w tam po
          > ślubie. Akcji Kwiatu kalafiora minęło odpowiednio dużo lat. Ludzie wszak zm
          > ieniają miejsca, miasta i pracę i wspomnienie o syrence szwagra, wtedy nie
          > świadczy,, że mieszkali w Poznaniu. Równie dobrze mogli na przykład przyjechać

          W CR Robrojek mówi córce, że urodził się i wychował na poznańskiej Wildzie, uważna czytelniczko.

          I owszem, Bella wspominała, że do łódzkiej drukarni przychodziła po nią ciocia, ale siostra matki to też jest ciocia, nie? Na cmentarz z jedliną natomiast chodzily Rojki na grób matki Belli. Nie na groby rodzinne.

          No okej, jest tam napisane że siostra Rojka została w Łodzi, fakt. Wciąż dziwi, że Rojek wolał szopę Majchrzaka w Poznaniu od pomocy własnej rodziny.
    • calpurnia.tate Re: finanse, finanse... 29.05.21, 16:21
      Proszę oto stosowny cytat;
      (...)Musiała porzucić miasto, gdzie mieszkała od zawsze, przerwać treningi karate,
      zostawić klasę, z którą już zdążyła się zżyć przez pierwszy rok nauki w liceum - i zaczynać wszystko od nowa, w obcym środowisku. Żal jej było koleżanek, żal nawet niektórych nauczycieli, a już najbardziej żałowała sprzedanego domu. Sami go z tatą remontowali i zrobili z niego cacko. A ogródek! Rosły w nim bzy i jaśminy, i tyle pięknych
      kwiatów, które Bella posadziła i wyhodowała własnoręcznie!(...) Dlaczego tu, w Poznaniu, nagle zaczęło to ją tak żywo obchodzić? Może dlatego, że są tu tylko we dwoje, zupełnie sami.
      (..) Cała rodzina - siostra taty, jej mąż i dzieci - została w Łodzi.(...)
    • calpurnia.tate Re: finanse, finanse... 29.05.21, 16:27
      Tu z wizyty u Borejków. Rozmowa Robert i Gabrysi.

      (...) Tak jakoś wyszło - rzekł po chwili. - Straciłem żonę, zostałem z rocznym
      dzieckiem. Dopóki żyła moja matka, nie musiałem myśleć o żłobku, ale potem - za
      wiele spraw miałem na głowie. Siostra mieszkała już w Łodzi, załatwiła mi pracę, zajęła się Bisią, i tak powoli wszystko się ułożyło. Praca i praca, a teraz... - urwał, zerknął
      przelotnie na Natalię, po czym nagle wbił spojrzenie w swoje splecione ręce (...)
    • calpurnia.tate Re: finanse, finanse... 30.05.21, 08:50
      Istotnie, Robrojek mieszkał na Wildzie. Czego zresztą nie kwestionowałam. Dlaczego wrócił do Poznania? Żeby było można o nich napisać. W końcu akcja serii tam ma miejsce. Na pewno też miał jakiś sentyment i chciał zacząć wszystko od nowa. A siostra przecież nie przeprowadzi się razem z nim, żeby pomagać.
      • piotr7777 Re: finanse, finanse... 30.05.21, 11:37
        Czyli sekwencja zdarzeń musiała być taka:
        -cała rodzina Rojków jest z Poznania
        -starsza siostra Roberta przenosi się do Łodzi po ślubie, zapewne dostaje tam stałą pracę, zakłada rodzinę, na Sylwestra'77 po prostu odwiedza rodziców
        -Robert po maturze wyjeżdża do Łodzi, chce się odciąć od Poznania a w Łodzi ma siostrę
        -potem umiera ojciec Roberta
        -matka nie chce być sama w Poznaniu, dołącza do dzieci, pomaga w opiece nad wnuczką
        -matka umiera, Robert plajtuje i wraca do Poznania, siostra Roberta zostaje w Łodzi.
        Czyli tak to ma sens.
      • bez_zarzutu Re: finanse, finanse... 06.06.21, 13:05
        calpurnia.tate napisał(a):

        > Istotnie, Robrojek mieszkał na Wildzie. Czego zresztą nie kwestionowałam. Dlacz
        > ego wrócił do Poznania? Żeby było można o nich napisać. W końcu akcja serii t
        > am ma miejsce. Na pewno też miał jakiś sentyment i chciał zacząć wszystko od no
        > wa. A siostra przecież nie przeprowadzi się razem z nim, żeby pomagać.

        Chciałam zaczerpnąć z własnego doświadczenia i zasugerować, że po szczególnie dużych życiowych klęskach czasami człowiek zaczyna od ucieczki. Ze wstydu. Robroj, mimo że uczciwy i niewinny, może nie chciał pokazywać się w miejscach, gdzie wiedziano by o jego plajcie. Na plus teorii kładę fakt, że była to plajta owiana pewnym skandalem- nieuczciwy wspólnik, otoczenie dalsze nie musi wiedzieć, że Robroj niewinny a naiwny, tylko orientować się, że firma oszukiwała na podatkach/nie wypłaciła pensji pracownikom.
        Z tym że nie pasuje taka ucieczka do wizji Robroja jako troskliwego ojca- bo taka ucieczka służy wyłącznie jemu, Bella ma wybitnie pod górkę.
        Z tym że jak wiadomo, w Jeżywersum dzieci potrzeb nie mają, więc...
    • marutax Re: finanse, finanse... 15.06.21, 23:04
      W kwestii niewątpliwie finansowej - natknęłam się dzisiaj i momentalnie mi się skojarzyło ;-)
      www.onet.pl/styl-zycia/kb/ile-kosztuje-kon-i-jego-utrzymanie-sprawdzamy-koszty/55snny1,30bc1058
        • bupu Re: finanse, finanse... 16.06.21, 12:48
          tt-tka napisała:

          > Skromnie policzyli - pomineli witaminy, suplementy, leki, lizawki, sciolke... i
          > zapewne inne detale, ktorych akurat nie pamietam. A teraz przemnozmy to sobie
          > razy siedem :P
          >


          Nawet nie trzeba mnożyć. Wystarczy spojrzeć znacząco na babcie od Rumianków, ktorym się zdaje że koń, sędziwy nader, jest znacznie oszczędniejszy niż samochód, albowiem nie posiada wlewu paliwa.
          • 3piota Re: finanse, finanse... 16.06.21, 15:16
            bupu napisała:
            > Wystarczy spojrzeć znacząco na babcie od Rumianków, ktorym się zdaje że koń,
            > sędziwy nader, jest znacznie oszczędniejszy niż samochód , albowiem nie posiada wlewu paliwa.

            I jeszcze wyznające teorię: ""Koń jak nawali to idzie dali."

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka