Dodaj do ulubionych

Dziecko Piątku

26.08.21, 17:00
Właśnie sobie odświeżyłam znajomość z DP. To moja ulubiona książka z serii, chociaż nie wielbiona bezkrytycznie.
Bardzo mi się podoba oddanie postaci p. Jankowiaka, te jego przemyślenia, ta przejmująca samotność.
Byłoby, oczywiście, lepiej, gdyby Gabriela nie oczekiwała, że Patrycja będzie się zajmowała jej dziećmi, do kroćset (ustalają z Baltoną datę ślubu, a Gaba jej robi wyrzuty, że dziewczynki gdzieś poszły, hmmm.. ).

Ale 2 rzeczy mnie nurtują:
Po zakupach w pawilonie Aurelia idzie z babcią, ubrana w spódnicę w szkocką kratę, białe kolanówki i sandały. Co to są te kolanówki? Podkolanówki, czyli takie długie skarpety, pod kolano? I do nich włożyła sandały??? Czy to może coś w rodzaju takich legginsów do kolan, "kolarek"?

Nie rozumiem układu domku babci:
"(...) tabliczka na pierwszych drzwiach po prawej stronie korytarzyka – mosiężna, z wyrytym rondówką nazwiskiem."
"Stali więc w niskim, bielonym korytarzyku, wiodącym na przestrzał przez budyneczek, u końca były otwarte drzwi z pomalowanych desek, a w ich obramowaniu lśnił złotem i zielenią, pstrzył się itd. ogródek babci."
O co chodzi z tym korytarzykiem, jak to z dworu wchodzi się do tego korytarzyka i dopiero w jego wnętrzu jest tabliczka z nazwiskiem? A korytarzyk prowadzi do ogrodu? ok, jeśli drzwi z wizytówką są pierwsze po prawej stronie korytarzyka, to do czego prowadzą kolejne drzwi po prawej stronie? I co jest po lewej stronie korytarzyka?
Pod koniec z kolei jest mowa o jakiejś sieni - czy to to samo?
Rozumie to kto, a może umie narysować?
Obserwuj wątek
    • calpurnia.tate Re: Dziecko Piątku 26.08.21, 18:18
      Sprawdziłam kolanówki. To rodzaj skarpet. Według nazwy mają zakrywać kolana. Spotkałam się z tym , że zakładają to niektórzy sportowcy, by nie widać było ochraniaczy czasami potrzebnych. Za czasów dzieciństwa pamiętam jeden z kolegów syna mojej cioci takie nosił. Uprawiał wyczynowo jazdę na rowerze w jakimś klubie. Po specjalnym torze z przeszkodami.. Zawodnicy chronili w ten sposób łydki przed urazami. Inna Rzecz po co do tego sandały? Tak, sień to to samo co korytarzyk. Taki układ domku, jak w domu babci Jedwabińskiej Często bywał na wsiach, to z kolei wiem od mojego taty. Dlaczego drzwi z tabliczką wewnątrz, bo czasami był tam klka mieszkań dla lokatorów.
    • pi.asia Re: Dziecko Piątku 26.08.21, 20:08
      ako17 napisała:

      > Co to są te kolanówki? Podkolanówki, czyli takie
      > długie skarpety, pod kolano? I do nich włożyła sandały???

      No cóż. Na starych zdjęciach z lat 70-tych większość dzieci ma sandałki włożone na skarpetki. Sama mam jedno takie zdjęcie, tylko kiepsko na nim widać te skarpetki. Ale są na pewno. Babcia Jedwabińska zapewne trzymała się tej zasady i dlatego tak przyodziała wnuczkę. Zresztą szkocka spódniczka aż się prosi o podkolanówki, gołe nogi do niej nie za bardzo pasują.


      > O co chodzi z tym korytarzykiem, jak to z dworu wchodzi się do tego korytarzyka
      > i dopiero w jego wnętrzu jest tabliczka z nazwiskiem? A korytarzyk prowadzi do
      > ogrodu? ok, jeśli drzwi z wizytówką są pierwsze po prawej stronie korytarzyka,
      > to do czego prowadzą kolejne drzwi po prawej stronie?

      To rodzaj takiego domku dla dwóch rodzin, dość często spotykany. Dwa osobne mieszkanka mające wspólny korytarzyk na przestrzał.
      Co do "pierwszych drzwi po prawej stronie". Być może te drzwi prowadzą do mieszkania, a te drugie - do wygódki albo jakiejś spiżarni.

      >I co jest po lewej stronie korytarzyka?
      Teoretycznie - drugie mieszkanko. W praktyce, jeśli cały domek należał do babci Jedwabińskiej - tam miała pokój paradny.
      • ako17 Re: Dziecko Piątku 27.08.21, 20:08
        pi.asia napisała:


        >
        > No cóż. Na starych zdjęciach z lat 70-tych większość dzieci ma sandałki włożone
        > na skarpetki. Sama mam jedno takie zdjęcie, tylko kiepsko na nim widać te skar
        > petki. Ale są na pewno. Babcia Jedwabińska zapewne trzymała się tej zasady i dl
        > atego tak przyodziała wnuczkę.

        Nie wiem, akcja DP dzieje się w 1996, czy stylowa Aurelia by coś takiego włożyła? A może jeszcze w 90tych nie było takiej schizy jak teraz na skarpetki z sandałami i wtedy się to jeszcze nosiło. Nie pamiętam. :(

        Zresztą szkocka spódniczka aż się prosi o podkolanówki, gołe nogi do niej nie za bardzo pasują.
        >
        >
        > >a to tak, tu się zgadzam.
        • calpurnia.tate Re: Dziecko Piątku 29.08.21, 09:09

          > Nie wiem, akcja DP dzieje się w 1996, czy stylowa Aurelia by coś takiego włożył
          > a? A może jeszcze w 90tych nie było takiej schizy jak teraz na skarpetki z sand
          > ałami i wtedy się to jeszcze nosiło. Nie pamiętam. :(

          Nie, pomyłka. To dziewięćdziesiąty trzeci rok. Akcja toczy się w wakacje. Podobnie jak córka Robrojka i tutaj rzeczywiście jest dziewięćdziesiąty szósty rok. Pewnie miałaś wersję pdf, a tam nie ma dat.
          • ewa9717 Re: Dziecko Piątku 29.08.21, 10:34
            Kolanówki i podkolanówki to w wielu kawałkach Polski nazwa na to samo. Taki korytarz przelotowy był dość często spotykany, przynajmniej na wsiach i w małych pipidówkach. Taki mieliśmy w pipidówku w jednorodzinnej kamieniczce, dopiero mama zarządziła powiększenie tak zwanego salonu o ten właśnie korytarz/sień. Podobne korytarze na przestrzał były w kamieniczkachcałym (tu akurat poniemieckim, na ziemiach wycyckanych, niekoniecznie tylko z wyjściem na ogród czy podwórze) pipidówku.
            • sowca Re: Dziecko Piątku 20.09.21, 09:47
              A propos, to DP to chyba jedyna część, kiedy widzimy Gabę względnie szczęsliwą, ani razu nie wspomina Py-pyziaka, nie chlipie w garść. Smieje sie, spiewa, gada z Kreską, sprawia wrazenie naprawde szxzesliwej.
                • pi.asia Re: Dziecko Piątku 21.09.21, 07:56
                  tt-tka napisała:

                  > I mija jej natychmiast po urodzeniu Ignasia... ciekawe.
                  >

                  No właśnie! Napisałam o tym w wątku Zmarszczki Gabrieli

                  Póki miała same córki, była całkiem inna...
                    • jontrew Re: Dziecko Piątku 21.09.21, 11:20
                      Za to właśnie nie lubię Jeżycjady, za tę niekonsekwencję. Bo przemiany bohaterów są po prostu idiotyczne. Gaba mogła mieć depresję poporodową, albo i nie, albo jakąś inną chorobę, albo słabszy czas. A autorka prezentuje nam miłe, dzielne, betonowe centrum, oficjalnie pełne energii, dbające o dom, dzieci, rodziców, siostry, przychówek sióstr, studentów, dawnych nauczycieli, przyjaciół i ich dzieci. A w opisie widzimy smętną firanę, która olewa własne dzieci i zajmuje się głównie sobą, płacze po mężu nr 1, a z mężem nr 2 komunikuje się głównie telepatycznie.
                      Tak samo Ida- rudy kościotrup mógł wyewoluować w prawdziwego potwora z "Macdusi", ale jako czytelnicy nie widzimy tej ewolucji, tylko nie dające się ze sobą połączyć wycinki. Ukoronowaniem tego podejścia jest Natalia- kobieta, której nie ma i być nie może.
    • yackandandah21 Re: Dziecko Piątku 28.09.21, 16:12
      Ja tez wlasnie czytam ponownie i pozwolcie, ze podziele sie z Wami szeregiem uwag. Pierwszy raz czytalam DP w latach 90-tych, bedac wczesna nastolatka, wtedy ksiazke te wielbilam bezkrytycznie. Teraz - nieraz zgrzytam zebami, chociaz sa wciaz watki/sceny, przy ktorych rycze tak samo, jak ponad 20 lat temu.
      Rycze:
      - przy watku Ewy i jak nie potrafila byc czula mama dla Aurelii, jak byla ciagle spieta; chcialabym poznac historie jej dziecinstwa, rodziny i sprobowac zrozumiec dlaczego taka byla,
      - przy watku Eugeniusza, jakim byl dzieckiem i co sie z nim stalo potem, chociaz tu przynajmniej jest przemiana na lepsze,
      przy watku babci Jedwabinskiej, ktora siada przy Aurelii i glaszcze ja po glowie, az ta w koncu zasypia, pierwszy raz doswiadczywszy czulosci ze strony starszego czlonka rodziny,
      Zgrzytam:
      - mimo wszystko przy panu Jankowiaku. Wiem, ze to jest facet urodzony w latach 1920-1930, utrwalony w patriarchacie, ale te jego uwagi 'strasznie mu sie nie podobalo, jak kobieta palila, jakby chciala komus cos udowodnic', plus te POMALOWANE paznokcie; Klimasowa, ktora, JAK TO KOBITA, nie umiala ukryc ciekawosci, a z drugiej strony te 'kobity', ktore jednak pyzy potrafia robic, a on sam sie nie nauczyl, tak samo jak gotowania innych potraw; ta sasiadka, ktora klusek przyniosla, a jemu nie przyszlo do glowy, zeby poprosic, aby go nauczyla, jak sie je robi, to 'zgorszenie' kiedy widzi, ze Gabriela i Laura pelzaja po podlodze... Wiem, ze jest to postac przerysowana i kamiennie konserwatywna, ale mimo wszystko mnie to irytuje
      - Laura, ktora przypisuje sobie zaslugi innych ('kto doprawil salate?' 'Zdaje mi sie, ze ja...'/ 'Jedz, mamusiu. Zrobilam ci pyszna paste na chlebek'), ktora jest wredna dla Pyzy i nigdy nie jest za to ukarana/upomniana,
      - Gaba, ktora robi wyrzuty Pulpecji, ze nie upilnowala jej corek (wiem, bylo, bylo na forum). Ostatnio zostawilam moje 10-letnie dziecko w domu na 2 godziny i po prostu wiedzialam, ze nigdzie nie wybedzie, bo tak je wychowalismy, wiec nie trzeba go pilnowac
      - Relacja Aurelia-Konrad-Gburek. Mam problem z kilkoma watkami:
      *Pierwszy pocalunek Aurelii. Och, jakbym chciala, zeby Aurelia, zamiast mowic 'Maliny. Widze je, tam', capnela Artura za gruby kark, potrzasnela jak szczurem i powiedziala 'wiecej nie probuj, bo cie walne' A Konrad za ten niechciany pocalunek WINI ja'
      *Stosunek Konrada do Aurelii. Nie, Kozio, Aurelia nie przedklada zwierzecej cielesnosci poniektorych nad intelektualna moc i rozliczne duchowe talenty innych. Jest dla ciebie nadal mila, mimo, ze przez cala ksiazke glownie strzelasz focha i sie na nia obrazasz. Plus komentarz 'miala chyba troche pomalowane usta! Flirciara!' *tu moja feministyczna dusza leci przez pol swiata oraz 28 lat wstecz i osobiscie wymierza mu lewy sierpowy prosto w nos, ewentualnie osobiscie umieszcza ffole na jego gornej wardze od spodu*
      To chyba tyle. Jak zwykle, jestem ciekawa Waszych komentarzy/odczuc.
      • bupu Re: Dziecko Piątku 28.09.21, 16:25
        yackandandah21 napisała:

        > Zgrzytam:
        > - mimo wszystko przy panu Jankowiaku. Wiem, ze to jest facet urodzony w latach
        > 1920-1930, utrwalony w patriarchacie, ale te jego uwagi 'strasznie mu sie nie p
        > odobalo, jak kobieta palila, jakby chciala komus cos udowodnic', plus te POMALO
        > WANE paznokcie; Klimasowa, ktora, JAK TO KOBITA, nie umiala ukryc ciekawosci, a
        > z drugiej strony te 'kobity', ktore jednak pyzy potrafia robic, a on sam sie n
        > ie nauczyl, tak samo jak gotowania innych potraw; ta sasiadka, ktora klusek prz
        > yniosla, a jemu nie przyszlo do glowy, zeby poprosic, aby go nauczyla, jak sie
        > je robi, to 'zgorszenie' kiedy widzi, ze Gabriela i Laura pelzaja po podlodze..
        > . Wiem, ze jest to postac przerysowana i kamiennie konserwatywna, ale mimo wszy
        > stko mnie to irytuje
        /CIAP/
        > - Relacja Aurelia-Konrad-Gburek. Mam problem z kilkoma watkami:
        > *Pierwszy pocalunek Aurelii. Och, jakbym chciala, zeby Aurelia, zamiast mowic '
        > Maliny. Widze je, tam', capnela Artura za gruby kark, potrzasnela jak szczurem
        > i powiedziala 'wiecej nie probuj, bo cie walne' A Konrad za ten niechciany poca
        > lunek WINI ja'
        > *Stosunek Konrada do Aurelii. Nie, Kozio, Aurelia nie przedklada zwierzecej cie
        > lesnosci poniektorych nad intelektualna moc i rozliczne duchowe talenty innych.
        > Jest dla ciebie nadal mila, mimo, ze przez cala ksiazke glownie strzelasz foch
        > a i sie na nia obrazasz. Plus komentarz 'miala chyba troche pomalowane usta! Fl
        > irciara!' *tu moja feministyczna dusza leci przez pol swiata oraz 28 lat wstecz
        > i osobiscie wymierza mu lewy sierpowy prosto w nos, ewentualnie osobiscie umie
        > szcza ffole na jego gornej wardze od spodu*
        > To chyba tyle. Jak zwykle, jestem ciekawa Waszych komentarzy/odczuc.


        Ło pani, gdybyż to moja na skroś feministyczna dusza miała tylko takie drobiazgi do wzdrygania w Jeżycjadzie... Niestety, im nowszy tom, tym gorsza patriarchalna konserwa się z tych dzieł wytacza i całe szczęście, że młode pokolenie tego nie czyta.
        • sowca Re: Dziecko Piątku 07.10.21, 09:59
          Z plusów dodałabym jeszcze Gabę śpiewającą z radości mimo mdłości i scenę poranną z Grzesiem chrupiącym ogórka.
          Z minusów rozmowę Gaby i Laury o łyżkach, która to rozmowa nieodmiennie doprowadza mnie do szału. Tygrys całkiem logicznie tłumaczy matce, dlaczego kłamie, a ta idiotka, zamiast wytłumaczyć różnicę między fantazją a kłamstwem, kończy "jesteś bardzo kolorowym tygryskiem"...
      • tt-tka Re: Dziecko Piątku 06.10.21, 09:25
        yackandandah21 napisała:

        > Zgrzytam:
        > - mimo wszystko przy panu Jankowiaku. Wiem, ze to jest facet urodzony w latach
        > 1920-1930, utrwalony w patriarchacie, ale te jego uwagi 'strasznie mu sie nie p
        > odobalo, jak kobieta palila, jakby chciala komus cos udowodnic', plus te POMALO
        > WANE paznokcie; Klimasowa, ktora, JAK TO KOBITA, nie umiala ukryc ciekawosci, a
        > z drugiej strony te 'kobity', ktore jednak pyzy potrafia robic, a on sam sie n
        > ie nauczyl, tak samo jak gotowania innych potraw; ta sasiadka, ktora klusek prz
        > yniosla, a jemu nie przyszlo do glowy, zeby poprosic, aby go nauczyla, jak sie
        > je robi, to 'zgorszenie' kiedy widzi, ze Gabriela i Laura pelzaja po podlodze..
        > . Wiem, ze jest to postac przerysowana i kamiennie konserwatywna, ale mimo wszy
        > stko mnie to irytuje

        Ale w ksiazkach nie ma byc poprawnie, tylko zgodnie z zyciem - i pan Jankowiak, choc irytujacy, jest bardzo prawdziwy taki, jak zostal napisany. Co zreszta msci sie na nim samym, to jego osamotnienie po smierci zony... odzyl dopiero, gdy sie ponownie ozenil i babcia Jedwabinska-Jankowiakowa organizuje mu nie tylko wyzerke, ale i dom, rodzine i zajecia :), a on przeszczesliwy, ze ktos go karmi i gania do roboty


        > - Laura, ktora przypisuje sobie zaslugi innych ('kto doprawil salate?' 'Zdaje m
        > i sie, ze ja...'/ 'Jedz, mamusiu. Zrobilam ci pyszna paste na chlebek'), ktora
        > jest wredna dla Pyzy i nigdy nie jest za to ukarana/upomniana,

        No owszem, choc mnie tu wkurza nie Laura, tylko dorosli w jej otoczeniu, ze szczegolnym uwzglednieniem matki


        > - Gaba, ktora robi wyrzuty Pulpecji, ze nie upilnowala jej corek

        I zeby choc o to prosila siostre, co nie ?


        > - Relacja Aurelia-Konrad-Gburek. Mam problem z kilkoma watkami:
        > *Pierwszy pocalunek Aurelii. Och, jakbym chciala, zeby Aurelia, zamiast mowic '
        > Maliny. Widze je, tam', capnela Artura za gruby kark, potrzasnela jak szczurem
        > i powiedziala 'wiecej nie probuj, bo cie walne' A Konrad za ten niechciany poca
        > lunek WINI ja'

        mysle, ze wtedy kazdy objaw zainteresowania, chocby umownie pozytywnego (podobam mu sie) byl dla Aurelii ozywczy. Zreszta poradzila sobie spiewajaco - bardzo zdrowy objaw ! - zostawiajac obu swoich sfelerowanych adoratorow w tych malinach i wywiewajac :)
        niech sobie pretensje zglaszaja do siebie wzajemnie !

        > *Stosunek Konrada do Aurelii. Nie, Kozio, Aurelia nie przedklada zwierzecej cie
        > lesnosci poniektorych nad intelektualna moc i rozliczne duchowe talenty innych.
        > Jest dla ciebie nadal mila, mimo, ze przez cala ksiazke glownie strzelasz foch
        > a i sie na nia obrazasz. Plus komentarz 'miala chyba troche pomalowane usta! Fl
        > irciara!' *tu moja feministyczna dusza leci przez pol swiata oraz 28 lat wstecz
        > i osobiscie wymierza mu lewy sierpowy prosto w nos, ewentualnie osobiscie umie
        > szcza ffole na jego gornej wardze od spodu*

        Mnie Kozio irytuje nad wyraz, ale Aurelie chyba raczej bawi... ona dopiero wychodzi ze swojej skorupy. Gdyby nie poslubila Kozia kilka tomow pozniej i nie zmienila sie w szemrzaca firane, uchch !!!

        Natomiast podniosla mi cisnie babcia Jedwabinska jako matka ze swoim "prawem matki" !
          • tt-tka Re: Dziecko Piątku 06.10.21, 23:13
            Ze dyrygowala synem - nie tolerowala jego wyborow i jego zwiazkow i mowila o tym otwartym tekstem corce tego syna, a na jego pytanie "jakim prawem" odkrzykiwala wlasnie "jak to jakie ja mam prawo, prawo matki mam !!!"
        • yackandandah21 Re: Dziecko Piątku 07.10.21, 11:16

          > Ale w ksiazkach nie ma byc poprawnie, tylko zgodnie z zyciem - i pan Jankowiak
          > , choc irytujacy, jest bardzo prawdziwy taki, jak zostal napisany. Co zreszta m
          > sci sie na nim samym, to jego osamotnienie po smierci zony... odzyl dopiero, gd
          > y sie ponownie ozenil i babcia Jedwabinska-Jankowiakowa organizuje mu nie tylko
          > wyzerke, ale i dom, rodzine i zajecia :), a on przeszczesliwy, ze ktos go kar
          > mi i gania do roboty

          Zgadzam sie, tt-tko, tez uwazam, ze pan Jankowiak jest swietnie napisany. I jako taki strrrasznie mnie wkurza.
          >
          > Natomiast podniosla mi cisnie babcia Jedwabinska jako matka ze swoim "prawem ma
          > tki" !

          No i znowu - bardzo wiarygodne zachowanie, mimo, ze mi sie nie podoba. Ach, to prawo matki do dyrygowania (lub prob dyrygowania) doroslymi dziecmi!... Byc moze czula, ze nie wywiazala sie z obowiazku wychowania Eugeniusza, kiedy ten byl dzieckiem - nie oceniam, byla sama i musiala duzo pracowac - i starala sie naprawic bledy kiedy syn byl juz dorosly...
            • dziabka1 Re: Dziecko Piątku 08.10.21, 12:37
              Oj, pan Jankowiak jest bardzo przekonywującą postacią, właśnie ze względu na swój realizm. Przecież mężczyźni z jego pokolenia tak właśnie funkcjonowali. Miałam przykład bardzo blisko - moi dziadkowie. Dziadziuś całe życie aktywny zawodowo, utrzymywał dom, ale palca nie zagiął w kwestiach domowych. W domu pracował, czytał książki, na działce zasuwał jak złoto, ale żeby talerz umyć? Niepojęte. Wszystko w tej kwestii robiła babunia. Nie potrafię sobie wyobrazić co by było, gdyby babcia umarła pierwsza i zostałby sam.
              Tacy panowie nie potrafią się niczego nauczyć i w głowie im się nie mieści, że mogliby zapytać, jak się robi kluski, jak się gotuje, prasuje, kwiatki podlewa.
              Osobiście uważam go za jedną z bardziej wiarygodnych, prawdziwych i żywych postaci w Jeżycjadzie. Razem z jego nieporadnością, smutkiem, srogością, a potem ożywieniem po spotkaniu pani Marty.
              • tt-tka Re: Dziecko Piątku 08.10.21, 16:15
                Moge posluzyc przypadkiem mojego dziadka, urodzonego w pierwszym dziesiecioleciu XX wieku :)
                Robil zakupy, wyrzucal smieci, odkurzal. W kuchni zmywal i obieral ziemniaki. NB nic go to nie nauczylo, kiedy po smierci babci przygotowywal sobie pierwszy samodzielny obiad, ugotowal cale kilo ziemniorow, bo pozostawal w przekonaniu, ze ziemniaki w gotowaniu sie kurcza !
                ale - i to warto podkreslic - ci panowie, ktorzy zaliczyli czy to oboz, czy wojsko, przynajmniej pomocnicze prace kuchenne mieli obcykane, umieli zamiatac i szorowac oraz utrzymywac w porzadku wlasne rzeczy przynajmniej, przeprac w reku swoje gacie czy skarpetki tez umieli oraz skladac po praniu lachy tak, zeby od biedy mogly obejsc sie bez prasowania. Tak ze jesli ktorys tego nie robil, to smierdzial leniem, a nie nieumiejetnoscia !
      • kon.zrzeda Re: Dziecko Piątku 09.10.21, 00:31
        Według mnie wszyscy opisani są wspaniałe- Ewa, Eugeniusz, babcia Jedwabińska i pan Jankowiak. Oni należą jeszcze do tej kategorii postaci, które się czuje. I owszem, denerwują, prawdopodobnie właśnie dlatego, że są cudownie zniuansowani i przez to prawdziwi. Panów Jankowiaków znałam kilku, a babcia Jedwabińska mogłaby być moja babcią, która relację z dziećmi schrzaniła, walcząc samotnie z powojenną rzeczywistością, i zresztą bardzo się starając, a babcią była już zupełnie inną niż matką. Ona jest opisana naprawdę pięknie, zwłaszcza to, jak wspomina, jakim dzieckiem był Eugeniusz, nie pamiętam dokładnie, ale mówi, że zawsze taki był, zamknięty w sobie, nie umiał przeprosić, czy coś w tym stylu- to jest cudny opis matki, która nie potrafiła dotrzeć do własnego dziecka, oczywiście nie z własnej winy, wina leżała w uwikłaniu w realiach, w których nikt się z dziećmi specjalnie nie pieścił i w tym, że mogła dać tylko tyle, ile sama dostała- czyli prawdopodobnie niedużo. Ona wie, a może raczej czuje, że coś było nie tak i prawdopodobnie próbuje to naprawić, z tego wynika to "prawo matki", ale nie ma do tego narzędzi, dlatego wychodzi jej, jak wychodzi. Idzie jej lepiej, kiedy dostaje już w miarę odchowaną wnuczkę, której może już dać więcej, bo ta relacja jest, że tak się wyrażę, świeża i tak naprawdę pozbawiona ciężaru relacji "matka-dziecko". Bywa tak nader często.
        Tam jest realizm i tam się dzieje- w przeciwieństwie do ostatnich tomów, w których nie dzieje się nic nawet zbliżonego do tego rodzaju ciężaru emocjonalnego
    • zla.m Re: Dziecko Piątku 15.10.21, 19:23
      ako17 napisała:


      > Po zakupach w pawilonie Aurelia idzie z babcią, ubrana w spódnicę w szkocką kra
      > tę, białe kolanówki i sandały.

      Miałam sprzątać kuchnię, więc - naturalnie - spędziłam ostatnie pół godziny googlując modę lat 90-tych :D

      Generalnie - spódniczka w kratę - tak, (pod)kolanówki - tak, ale raczej czarne. I zamiast sandałów - glany. Może to jakiś kompromis między modą a tym, na co babcia była w stanie przystać? Jakaś ugrzeczniona wersja tego:
      • pi.asia Re: Dziecko Piątku 15.10.21, 19:44
        zla.m napisała:

        > ako17 napisała:
        >
        >
        > > Po zakupach w pawilonie Aurelia idzie z babcią, ubrana w spódnicę w szkoc
        > ką kra
        > > tę, białe kolanówki i sandały.
        >
        > Miałam sprzątać kuchnię, więc - naturalnie - spędziłam ostatnie pół godziny goo
        > glując modę lat 90-tych :D
        >
        > Generalnie - spódniczka w kratę - tak, (pod)kolanówki - tak, ale raczej czarne.
        > I zamiast sandałów - glany. Może to jakiś kompromis między modą a tym, na co b
        > abcia była w stanie przystać? Jakaś ugrzeczniona wersja tego:
        >
        >

        To zdjęcie które zamieściłaś, nie ma nic wspólnego z opisem MM.
        Przede wszystkim - spódnica była w SZKOCKĄ kratę, a nie w rustykalną krateczkę. Glany? Wyraźnie jest mowa o sandałach! I podkolanówki mają być białe.
        Spódniczka w szkocką kratę jest jak dżinsy czy mała czarna - ponadczasowa. Nie trzeba googlować mody lat 90-tych, wystarczy wpisać w wyszukiwarkę "spódnica w szkocką kratę" żeby znaleźć zdjęcie przedstawiające dziewczynę ubraną tak jak Aurelia, i nawet do niej podobną :) Tyle że ma krótkie skarpetki, ale za to golfik jest jak trzeba.
        Pamiętajmy tez, że pani Jedwabińska zabrała wnuczkę do sklepu w małym miasteczku, a nie do Galerii Jurajskiej. Nie sądzę zresztą, aby Aurelia miała ochotę paradować latem w glanach.
        • bupu Re: Dziecko Piątku 15.10.21, 21:09
          pi.asia napisała:


          > >
          >
          > To zdjęcie które zamieściłaś, nie ma nic wspólnego z opisem MM.
          > Przede wszystkim - spódnica była w SZKOCKĄ kratę, a nie w rustykalną krateczkę
          > . Glany? Wyraźnie jest mowa o sandałach! I podkolanówki mają być białe.
          > Spódniczka w szkocką kratę jest jak dżinsy czy mała czarna - ponadczasowa. Nie
          > trzeba googlować mody lat 90-tych, wystarczy wpisać w wyszukiwarkę "spódnica w
          > szkocką kratę" żeby znaleźć zdjęcie przedstawiające dziewczynę ubraną tak jak A
          > urelia, i nawet do niej podobną :) Tyle że ma krótkie skarpetki, ale za to golf
          > ik jest jak trzeba.
          > Pamiętajmy tez, że pani Jedwabińska zabrała wnuczkę do sklepu w małym miasteczk
          > u, a nie do Galerii Jurajskiej. Nie sądzę zresztą, aby Aurelia miała ochotę pa
          > radować latem w glanach.
          >


          To co ma na sobie Audrey Horn na załączonym zdjęciu, to jest jednak strój szkolny...
          • pi.asia Re: Dziecko Piątku 15.10.21, 22:44
            bupu napisała:


            > To co ma na sobie Audrey Horn na załączonym zdjęciu, to jest jednak strój szkol
            > ny...

            Wstawiłam to zdjęcie, bo - szkolny czy nie - ten strój odpowiada opisowi z DP.
            Spódniczek w szkocką kratę jest mnóstwo do wyboru - dłuższe, krótsze, plisowane, układane, ołówkowe, proste, nawet z falbankami. Bez trudu wyobrażam sobie Aurelię prawie w każdej z nich, w połączeniu z białymi podkolanówkami i sandałkami.
            A może być też taki zestaw.

      • la_felicja Re: Dziecko Piątku 16.10.21, 21:13
        Akurat moja młodosć przypadła na lata 90-te i z dużym sentymentem wspominam tamtą modę- ale nie przypominam sobie, żeby ktokolwiek nosił takie koszmarne kompleciki uszyte z kuchennych zasłonek.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka