Dodaj do ulubionych

Poznałam Tygrysa

10.01.22, 00:51
Wątek, podejrzewam, nic nie wniesie, ale chciałam się podzielić nieprawdopodobnym wręcz zbiegiem okoliczności.

Otóż - poznałam Tygrysa. Dziewczyna przed 30, wychowywana przez babcię i mamę. Mama zaszła w ciążę bez ślubu i bardzo młodo. Ojca nie pamięta, porzucił ją, gdy była bardzo mała. Wie tyle, że babcia go nie znosiła, bo uważała, że to zły człowiek. Dziadek zaś mieszkał z nimi trzema w domu, ale był artystą w każdym tego słowa znaczeniu. Nieobecny, zainteresowany innymi jedynie powierzchownie i rzadko (z opowieści wychodził Ignac pełną gębą). Cała rodzina miała (i ma) charakter "słowiański", jak to nazywa, czyli wszyscy siedzili na kupie i wyprowadzali się najwyżej do bloku obok. Każdy spoza rodziny to potencjalne zagrożenie, imbecyl, tłumok i nie dorasta do pięt wykształconej familii. Sama swoich zajomych ukrywała przed rodziną, bo by im się nie spodobali i kazali jej zakończyć relację. W dodatku babcia rozwiązywała problemy płacząc w kącie i pokazując wszystkim, jaka to nie jest biedna. Dziewczyna w wieku nastoletnim próbowała skontaktować się z ojcem, jednak, zamiast na niego, trafiła na jego siostrę, która okazała się kawałem dziada. Jej mama ponownie wyszła za mąż i teraz ma kilkanaście lat młodszego brata (którego uwielbia nad życie, w przeciwieństwie do Laury i IGS, miedzy którymi relacja jest żadna). Jak sama twierdzi, jako dziecko łgała jak najęta i od czesnego wieku nastoletniego wieszała się na każdej parze gaci, która się przewijała w okolicy.

Brzmi znajomo? ;) Bo ja aż momentami miałam wrażenie, że zna jeżycjadę i robi mnie w trąbę. Ale mam już pewność, że nie.
Obserwuj wątek
    • bupu Re: Poznałam Tygrysa 10.01.22, 10:04
      herbacianasaszetka napisała:

      > Wątek, podejrzewam, nic nie wniesie, ale chciałam się podzielić nieprawdopodobn
      > ym wręcz zbiegiem okoliczności.

      Och, opowieść wnosi. Potwierdza mianowicie iż to nie Larwa była nasieniem Szatana i Zuym Dzieckiem, ona taka była w dzieciństwie bo przyszło jej żyć w zbiorniku odpadów toksycznych, udającym kochającą rodzinę.

      Dlatego uważam McDusię za powieść odrażającą i ohydną, tam bowiem dokonuje się ostateczne złamanie Laury i wbicie jej w foremkę oczekiwań rodziny. Jedyna osoba w tym klanie która próbowała jakoś tam żyć po swojemu, zostaje ręką narzeczonego, fizjonomią, jeśli wierzyć ilustracjom, do złudzenia przypominającego Gabę, wyszorowana z nieborejczych miazmatów, potem odziana w łachy po babci i kwiatki też dostaje takie, jakie chce babcia. Trudno o czytelniejszą metaforę: masz być taka, jak chce rodzina, twoje pragnienia się nie liczą. Obrzydliwość.
      • herbacianasaszetka Re: Poznałam Tygrysa 10.01.22, 12:22
        Dla mnie, niestety, McDusia jest bardzo prawdopodobna psychologicznie. I wydaje mi się, że Laura nie miała możliwości, by się z tego wszystkiego wyrwać.

        Przede wszystkim Laura nie jest głupia i taka nie była jako dziecko. Bezrefleksyjna Róża może i o ojcu nie myślała, wszak to dzban, ale Laura mogła uważać, że skoro ojciec odszedł od mamy po tym, jak ona miała przyjść na świat, to zrobił to z jej winy. Że odszedł i to ona jest przyczyną, dla której mama płacze, gdy tylko usłyszy jego imię. Jedyny mężczyzna, który ją kochał i którego była ulubienicą, olał ją po narodzinach pierwszego męskiego potomka w rodzinie. Ojczym jej wyraźnie unikał, nie został dla niej tatą. To musi być straszne, czuć że przeszkadzasz mamie w byciu szczęśliwą i to ponownie. Potem Wiktor, który wolał Różę od niej. A z tego, co pamietam, to było jej puerwsze zauroczenie, więc znaczące dla całości życia romantycznego. Ogółem wszystko rozbija się o rzeczy drobne, ale budujące w Laurze przekonanie, że mężczyźni jej nie chcą i nie kochają, a nawet ich odrzuca. Sama o tym powiedziała na głos w JT. I teraz - ktoś się nią zainteresował, pokochał pomimo przyłapania na kłamstwie i taką akceptuję. No jasne, że da sobie wyszorować twarz mydłem i ubrać się w stary kostiumik, bo boi się, że jeśli okaże więcej tygrysiej natury, on ucieknie. A przecież potrzebuje akceptacji męskiej jak lodu, jako tego, czego brakowało jej całe życie.

        Z bólem serca, ale moja niechęć do McDusi jest tłumiona przeświadczeniem, że ten wątek się nie mógł się inaczej potoczyć. Gdyby Laura była od początku inna, silna nie tylko pozornie i na zewnątrz, ale też w środku, to by całość mogła zakończyć się inaczej. Albo gdyby znalazła faceta, który by ją z tego wyciągnął i pokazał palcem, dlaczego jej bliscy są toksyczni. Ale bez tego - nie widzę szans.

        • jontrew Re: Poznałam Tygrysa 10.01.22, 12:55
          Mcdusia jest koszmarna, pod każdym względem- tak tylko chciałam wspomnieć, nie chciało mi się wierzyć, że to prawdziwa książka, a nie koszmarny fanfik. Wierzę, i wydaje mi się to nawet prawdopodobne, że Laura, z uwielbienia dla dramy i mocnych emocji, dałaby sobie wcisnąć Naszpana i udawałaby skruchę za strasznie złe traktowanie udręczonej matki, którą porzucił Pyyyy.... Myślę że taka rola mogłaby ją bawić przez jakiś czas, a potem zajęłaby się kolejnym, ciekawszym facetem i barwniejszym życiem.
          Laura nie jest moim zdaniem silna, tylko cwana i wygodna, żądna uwielbienia, przygód, tego, żeby się coś działo. Może zmieniać maski, dla dramy, uciechy, spróbowania czegoś nowego, ale u licha skąd w niej ta zmiana w sarenkoniewiadomoco? Po co ktoś liczący na karierę w operze ma brać ślub z nauczycielem polskiego, który mieszka w altance na środku plantacji rodziców gdzieś za górami i lasami? Laurze marzyła się kariera, oklaski, podróże, adoratorzy, stroje, od dziecka lubiła błyszczeć i flirtować. Myślę że prawdziwa osoba o takich cechach nigdy nie dałaby się wrobić w zwyczajne życie, chociaż nie spróbowawszy wcześniej pożyć bardziej "światowo".
          • ako17 Re: Poznałam Tygrysa 10.01.22, 13:50
            W takim razie jak się potoczyły losy Twojej znajomej, Saszetko? Też się dała ugłaskać i zdominować? A jak jej kariera zawodowa wygląda? Czy wybrała zawód związany z reflektorami na nią?
            • herbacianasaszetka Re: Poznałam Tygrysa 10.01.22, 14:50
              ako17 napisała:

              > W takim razie jak się potoczyły losy Twojej znajomej, Saszetko? Też się dała ug
              > łaskać i zdominować? A jak jej kariera zawodowa wygląda? Czy wybrała zawód zwią
              > zany z reflektorami na nią?
              >

              Od rodziny się odcięła zaraz po studiach. Jest ilustratorką, a po pracy idziela się na forach z przemocą domową, starając się znaleźć osoby w trudnej sytuacji i je odpowiednio pokierować. Działa też jako wolontariusz w domach dziecka. Zdecydowanie w małżeństwie to ona dominuje, a w relacjach z innymi ludźmi jest bardzo asertywna. Nie oczekuje podziwu, wręcz przeciwnie. Fatalnie przyjmuje komplementy, a gdy zapytałam, czy może mi przesłać swój autorski pędzel z Illustratora, machnęła ręką i powiedziała, że mogę nawet mówić, że to mój autorski, o ile podzielę się po połowie kasą ze sprzedaży. Żart, ale chyba dużo o niej mówi. :)
          • bupu Re: Poznałam Tygrysa 10.01.22, 13:54
            jontrew napisała:

            > Laura nie jest moim zdaniem silna, tylko cwana i wygodna, żądna uwielbienia, pr
            > zygód, tego, żeby się coś działo. Może zmieniać maski, dla dramy, uciechy, spró
            > bowania czegoś nowego, ale u licha skąd w niej ta zmiana w sarenkoniewiadomoco?
            > Po co ktoś liczący na karierę w operze ma brać ślub z nauczycielem polskiego,
            > który mieszka w altance na środku plantacji rodziców gdzieś za górami i lasami?
            > Laurze marzyła się kariera, oklaski, podróże, adoratorzy, stroje, od dziecka l
            > ubiła błyszczeć i flirtować. Myślę że prawdziwa osoba o takich cechach nigdy ni
            > e dałaby się wrobić w zwyczajne życie, chociaż nie spróbowawszy wcześniej pożyć
            > bardziej "światowo".

            Ja nie widzę w Laurze kogoś kto lubi błyszczeć i szaleć. Widzę osobę, która desperacko walczy o to, żeby zostać zauważona. Jeśli nie przez własną rodzinę, to przez kogo innego, jeśli uwaga nie pozytywna, to niechaj i negatywna chociaż była, każdy ochłap jest dobry. Stąd owijanie się na wszystkich absztyfikantach Borejkówien (bo jej poświęcali uwagę), stąd wieczne awantury (bo stawiają Laurę, przynajmniej na chwilę, w centrum uwagi), stąd desperackie przyklejanie się do każdego faceta, który bodaj spojrzał w jej stronę. Tak, Laura kocha być w centrum uwagi, ale nie dlatego, że jest narcystyczna, tylko dlatego, że rodzina ma ją gremialnie w d... Z mamusią kochającą na czele, która nie ruszyła tyłka nawet gdy dziecko zaginęło. Seniorzy byli ważniejsi.

            Taka osoba, desperacko złakniona uwagi i bycia ważną dla kogoś, to jest idealny cel dla przemocowego, kontrolującego żłoba. Ten konkretny żłób objawia się jako odpowiedź na wszystkie sny Laury, wreszcie ktoś kto poświęca jej całą uwagę, myśli tylko o niej, nie może bez niej oddychać, OMG! I na tym jadąc Jadam koncertowo gotuje żabę Laurę, piorąc jej móżdżek do czysta. Zanim się primadonna spostrzeże, już przekazała całą kontrolę nad swoim życiem żłobowi, który wpycha ją do szaletu na odludziu, przejmuje kontrolę nad finansami (to Adam ma stałe źródło zarobku, nie Larwa, delikatnie przypomnę), nad tym gdzie, z kim, dokąd Larwa wychodzi (ona nie ma prawka, więc jeśli chce się ruszyć gdziekolwiek poza Kostrzyn, w którym nikogo nie zna, musi poprosić męża albo Gruszkę o podwózkę)... I tak oto Sarenkosyrenka siedzi zamotana mentalnie i fizycznie w sieć z której trudno się wyplatać. Tym trudniej, że na własną rodzinę nie ma absolutnie co liczyć.
            • przymrozki Re: Poznałam Tygrysa 11.01.22, 18:17
              bupu napisała:

              > Zanim się primadonna spo
              > strzeże, już przekazała całą kontrolę nad swoim życiem żłobowi, który wpycha ją
              > do szaletu na odludziu, przejmuje kontrolę nad finansami (to Adam ma stałe źró
              > dło zarobku, nie Larwa, delikatnie przypomnę), nad tym gdzie, z kim, dokąd Larw
              > a wychodzi (ona nie ma prawka, więc jeśli chce się ruszyć gdziekolwiek poza Kos
              > trzyn, w którym nikogo nie zna, musi poprosić męża albo Gruszkę o podwózkę)...
              > I tak oto Sarenkosyrenka siedzi zamotana mentalnie i fizycznie w sieć z której
              > trudno się wyplatać. Tym trudniej, że na własną rodzinę nie ma absolutnie co li
              > czyć.

              Może liczyć, że rodzina gremialnie poprze oprawcę. Jej osobista mamusia mruczy zadowolona w wewnętrznym monologu, że Laura wreszcie ma chłopa, który nie jest względem niej uległy. Wspomina przy tym Wolfiego, który się nie nadawał na zięcia, bo zamiast wziąć narzeczoną za kark i przejechać mydłem po oczach, przejmował się jej zdaniem i samopoczuciem. Miągwa jedna.

              I tutaj jako znana tu na form wielbicielka rodziny Strybów chciałabym wspomnieć okoliczność obciążającą - Gabriela nie pochodzi ani z czasów, ani z rodziny, w której taki pogląd na rolę kobiety w związku byłby utarty. Więc to nie jest tak, że ona jest ofiarą systemowej przemocy i że ocena jej mizoginistycznych miazmatów powinna być zniuansowana. Ona po prostu źle życzy córce.
              • bupu Re: Poznałam Tygrysa 11.01.22, 18:31
                przymrozki napisała:

                > Może liczyć, że rodzina gremialnie poprze oprawcę. Jej osobista mamusia mruczy
                > zadowolona w wewnętrznym monologu, że Laura wreszcie ma chłopa, który nie jest
                > względem niej uległy. Wspomina przy tym Wolfiego, który się nie nadawał na zięc
                > ia, bo zamiast wziąć narzeczoną za kark i przejechać mydłem po oczach, przejmow
                > ał się jej zdaniem i samopoczuciem. Miągwa jedna.

                Nie tylko mamusia, rodzina in toto wszakże jest zachwycona Nadszympansem bezgranicznie, a Józwa to już i chyba jakiś feblik do Jadama ma.


                > I tutaj jako znana tu na form wielbicielka rodziny Strybów chciałabym wspomnieć
                > okoliczność obciążającą - Gabriela nie pochodzi ani z czasów, ani z rodziny, w
                > której taki pogląd na rolę kobiety w związku byłby utarty. Więc to nie jest ta
                > k, że ona jest ofiarą systemowej przemocy i że ocena jej mizoginistycznych miaz
                > matów powinna być zniuansowana. Ona po prostu źle życzy córce.


                Zwłaszcza, że drugiego zięcia, takoż nie liczącego się z poglądami żony na cokolwiek, ocenia jako fubrawca i fuję.
                • herbacianasaszetka Re: Poznałam Tygrysa 11.01.22, 19:08
                  Przecież autorka sagi ma poglądy konserwatywne, które z wiekiem się jedynie wyostrzają. Jakie ma mieć Gaba? Dziewczyna siedzi z rodzicami do samego zamążpójścia, słuchając ich we wszystkim do granicy obłędu i pilnując wianka, by potem przejść od razu pod (tu słowo użyte nie bez powodu) silne ramiona męża, któremu będzie gotować, piec i płodzić potomstwo.

                  Ale chyba to wolę. Bo w jeżycjadzie taką (w założeniu autorskim) dozwoloną kobietą miała być Ida. Wyszedł burak, który przekracza granice, obraża innych ludzi, wyśmiewa i nie szanuje cudzych uczuć. Chociaż może tak to miało być w założeniu...? By zniechęcić młode kobiety do tych feministycznych dziwactw i podkreślić słuszność jedynej słusznej postawy kobiecej.
                  • przymrozki Re: Poznałam Tygrysa 11.01.22, 20:50
                    herbacianasaszetka napisała:

                    > Przecież autorka sagi ma poglądy konserwatywne, które z wiekiem się jedynie wyo
                    > strzają.

                    Lecz ta sama autorka stwarza postać swojej ulubienicy, Gabrieli, której mąż musiałby istotnie wzmocnić swoją pozycje w rodzinie, żeby awansować na pantoflarza, bo póki co jest ledwie mieszadłem do sałat. Ta sama autorka czyni z Ignasia posłusznego wykonawcę poleceń Agi, a z Marka, Florka i Roberta zakochanych misiów, którzy własnym żonom nie śmieliby wydawać poleceń. Nawet małżeństwo Mili i Ignacego, mimo że najbardziej staroświeckie, było całkowicie wolne atmosfery "troskliwy patriarcha i jego mała, bezwolna córeczka". A ukochany wnuk, najcenniejsze dziecko w rodzinie, hoży Józef, w zamyśle odautorskim tworzy chyba związek partnerski, chociaż tak po prawdzie to trudno powiedzieć, bo znamy Pałyso-Rumianków głównie z patrzenia sobie w oczy i budowania szklanych domów.

                    Reasumując. Oprócz Pyziakówien żadna kobieta z kroplą krwi Borejków w żyłach a także żadna kobieta poślubiona mężczyźnie o żyłach z wcześniej wspomnianą kroplą nie tkwi w związku pachnącym przemocą. Przy czym, jak zauważono powyżej, przemocowy Fryc nie jest szczególnie popularny w rodzinie i ocena jego zachowań względem Róży jest jednak raczej negatywna. Naszpan budzi zaś wyłącznie zachwyt. Ignacy marzył by oddać mu rękę Laury od dnia, w którym go poznał, Józinek chyba się w nim zakochał, Łucja zakochała się na pewno, a oczy Gabrieli wręcz nie mogą się napatrzeć na cudowność widoku, jakim jest ubezwłasnowolnienie jej córki.
                  • bupu Re: Poznałam Tygrysa 11.01.22, 21:18
                    herbacianasaszetka napisała:

                    > Przecież autorka sagi ma poglądy konserwatywne, które z wiekiem się jedynie wyo
                    > strzają. Jakie ma mieć Gaba? Dziewczyna siedzi z rodzicami do samego zamążpójśc
                    > ia, słuchając ich we wszystkim do granicy obłędu i pilnując wianka, by potem pr
                    > zejść od razu pod (tu słowo użyte nie bez powodu) silne ramiona męża, któremu b
                    > ędzie gotować, piec i płodzić potomstwo.

                    Wydaje mi się, iż powinnam iść spać, albowiem przeczytałam iż ta modelowa dziewoja winna swemu panu i władcy piec i gotować potomstwo...
          • jakgdyby.nigdynic Re: Poznałam Tygrysa 11.01.22, 19:21
            jontrew napisała:


            > Laura nie jest moim zdaniem silna, tylko cwana i wygodna, żądna uwielbienia, pr
            > zygód, tego, żeby się coś działo. Może zmieniać maski, dla dramy, uciechy, spró
            > bowania czegoś nowego, ale u licha skąd w niej ta zmiana w sarenkoniewiadomoco?

            Laura jest oceniana przez autorkę po wielokroć jako cwana i wygodna. Z faktów nie wynika to jakoś bardzo. Gdyby rzeczywiście była aż tak cwana i wygodna wykorzystałaby swoje atuty, żeby się "ustawić". A co my mamy? Młoda dziewczyna o zjawiskowej urodzie i ponadprzeciętnej inteligencji kisi się całą swoją młodość z toksyczną rodzinką a potem grzecznie na wezwanie złotego nicienia melduje z naszpsycholem w altance miłości. Jeśli tak ma wyglądać życie osoby cwanej, to nawet wolę nie myśleć, jak kończą głuptaki.
            Przez wiele tomów Laura jest postacią, która z nie wiadomo jakich powodów nie ma szczęśliwego życia. Jest samotną nastolatką, potem samotną studentką; nie bawi się, nie wyjeżdża nigdzie, nie wyprowadza się z domu nawet na głupiego erazmusa. Życie Laury jest smutne i nudne, a ona, choć ma możliwości (Wolfi w UK) tego nie zmienia.


            > Po co ktoś liczący na karierę w operze ma brać ślub z nauczycielem polskiego,
            > który mieszka w altance na środku plantacji rodziców gdzieś za górami i lasami?
            > Laurze marzyła się kariera, oklaski, podróże, adoratorzy, stroje, od dziecka l
            > ubiła błyszczeć i flirtować. Myślę że prawdziwa osoba o takich cechach nigdy ni
            > e dałaby się wrobić w zwyczajne życie, chociaż nie spróbowawszy wcześniej pożyć
            > bardziej "światowo".

            Bo jak widać Laura nie ma takich cech.
            • tt-tka Re: Poznałam Tygrysa 11.01.22, 20:34
              jakgdyby.nigdynic napisała:

              >
              > Laura jest oceniana przez autorkę po wielokroć jako cwana i wygodna. Z faktów n
              > ie wynika to jakoś bardzo. Gdyby rzeczywiście była aż tak cwana i wygodna wykor
              > zystałaby swoje atuty, żeby się "ustawić". A co my mamy? Młoda dziewczyna o zja
              > wiskowej urodzie i ponadprzeciętnej inteligencji

              ja pszprszm, ale co swiadczy o tej ponadprzecietnej inteligencji Larwy ? bo dla mnie ona jest po prostu guupia... a poza wszystkim zbyt tchorzliwa, by zaryzykowac czymkolwiek.

              kisi się całą swoją młodość z
              > toksyczną rodzinką a potem grzecznie na wezwanie złotego nicienia melduje z nas
              > zpsycholem w altance miłości. Jeśli tak ma wyglądać życie osoby cwanej, to nawe
              > t wolę nie myśleć, jak kończą głuptaki.

              jak Pyza, przykladowo - dom, dzieci, kariera meza, a ona nic nie musi :P


              Kompromis - PiS ma wypierdalac. Ale moze to zrobic nie w podskokach
            • przymrozki Re: Poznałam Tygrysa 11.01.22, 21:05
              jakgdyby.nigdynic napisała:

              > Laura jest oceniana przez autorkę po wielokroć jako cwana i wygodna. Z faktów n
              > ie wynika to jakoś bardzo. Gdyby rzeczywiście była aż tak cwana i wygodna wykor
              > zystałaby swoje atuty, żeby się "ustawić". A co my mamy? Młoda dziewczyna o zja
              > wiskowej urodzie i ponadprzeciętnej inteligencji

              No z tą inteligencją to można by się zastanawiać, ale faktycznie kobieta cwana, wygodna, ale piękna, młoda i rozflirtowana mogłaby sobie uwić bardziej miękkie gniazdko. A już na pewno mogłaby sobie zapewnić huczniejszą młodość. Zgaduję, że to się nie spełniło w imię morału, że mężczyźni cenią cnoty niewieście, a od flirciar uciekają w popłochu.
    • agnieszka_azj Re: Poznałam Tygrysa 10.01.22, 18:14
      Ja poznałam dawno temu pewną Laurę, wówczas kilkuletnią, a obecnie ma pewnie 26 lat, która do przedszkola przychodziła w stroju Tygrysa i tak też kazała na siebie mówić.
      Mama nie znała Jeżycjady i bardzo się zdziwiła, kiedy jej opowiedziałam ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka