Dodaj do ulubionych

Chómor (prosimy nie poprawiać)

04.06.24, 15:10
Przy okazji wątku stoickiego wspomniano dowcip primaaprilisowy Pyziakowien, to jest przybicie obuwia do podłogi, gwoździami. Nasunęło mi to myśl, że nie jest to jedyny przykład humoru w Borejczadzie, który wprawił mnie w stupor.

Szczególnie obfitowała w ten chómor (pisownia celowa) Makabrusia, gdzie nam zaserwowano Jozwe, sppuszczającego Ignasiowi ciężką paczkę na stopę i ubawionego jego kwiknięciem, czy Gabe dowcipkująca o tym jak to jej syn walnął kuzyna rondelkiem. Jakie jeszcze przykłady chómoru pamiętacie?
Obserwuj wątek
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 04.06.24, 15:49
      Wszelkie sytuacje kiedy Ignaś został przez kogokolwiek skrzywdzony, toż to ubaw po pachy.

      Wszelkie odpały Ignaca Starego, nie chce mi się już ich wszystkich wymieniać, zresztą on sam to jeden wielki nieśmieszny żart.

      Miła ciepła ironia Milicji ma być w pełna dowcipu, ale w sensie takiego sprytu, polotu.
      • ako17 Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 04.06.24, 16:00
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

        > Wszelkie sytuacje kiedy Ignaś został przez kogokolwiek skrzywdzony, toż to ubaw
        > po pachy.
        nie szukając daleko: "W centrum tablicy zaś tradycyjnie pyszniło się tak zwane
        Zdjęcie Roku. Było to znowu dzieło Józka. Przedstawiało spanikowanego Ignasia w ślubnym garniturze, który, przed ołtarzem, a u stóp spowitej w biel Agi, na czworakach szuka upuszczonej przez się obrączki."

        Powiem Wam szczerze, że gdyby mnie w tak licznej rodzinie ciągle traktowano jak niepełnosprytną i na dowód tego jeszcze umieszczano zdjęcia, to bym się w tej rodzinie dobrze nie czuła.
        Natomiast w sytuacji, gdy się w mojej rodzinie mnie traktuje normalnie, jakieś tam zdjęcie przedstawiające moment mojej niezdarności, umieszczone np. na lodówce, nie kłułoby mnie zbytnio w oczy.
        • kocynder Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 04.06.24, 21:01
          Wiesz co? Moja mama jest sentymentalna. Ma w pokoju całe "drzewo genealogiczne" w zdjęciach: moich dziadków, swoje rodzeństwo (i progeniturę tegoż) zdjęcia swoje i mojego taty, oraz nas, mnie i rodzeństwa (ze współmałżonkami). I np moje zdjęcie ma takie, które ona bardzo, bardzo lubi, a ja nie znoszę, bo uważam, że wyszłam na nim fatalnie pomnożone przez tragicznie. Ale POZA zdjęciem, którego nie lubię - moja mama jest po prostu fajną, życzliwa i kochającą kobietą. Mogę liczyć na jej pomoc i wsparcie zawsze, w każdych okolicznościach i w każdej możliwej formie. Nie jestem pewna co by zrobiła gdybym zamordowała męża i poprosiła o pomoc w ukryciu zwłok, bo lubi zięcia, ale we wszystkich mniej drastycznych.
          A teraz konia zrzędę, stado owiec wełnistych i Polskiego Owczarka Nizinnego do ich pilnowania komuś, kto wskaże przykład wspierania, pomocy i życzliwości wobec Ignacego Grzegorza...
          • ako17 Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 04.06.24, 22:00
            kocynder napisała:

            > Wiesz co? Moja mama jest sentymentalna. Ma w pokoju całe "drzewo genealogiczne"
            > w zdjęciach: moich dziadków, swoje rodzeństwo (i progeniturę tegoż) zdjęcia sw
            > oje i mojego taty, oraz nas, mnie i rodzeństwa (ze współmałżonkami). I np moje
            > zdjęcie ma takie, które ona bardzo, bardzo lubi, a ja nie znoszę, bo uważam, że
            > wyszłam na nim fatalnie pomnożone przez tragicznie.
            Jest też pewna różnica pomiędzy zdjęciem, którego Ty nie lubisz, bo uważasz że wyszłaś na nim nieładnie, a zdjęciem, które raczej przez nikogo nie może uznane za korzystne. I takim właśnie zdjęciem jest TO zdjęcie ze ślubu Ignacego Grzegorza Stryby.
            Przypuszczam również, że z tego ślubu i ewentualnie wesela IGS miał foty, na których nie wyglądał na totalną fujarę, ale akurat ta wspierająca i kochająca wszystkie swoje dzieci rodzina uznała, że to właśnie zdjęcie zasługuje na wiekopomne miejsce. Że z całego faktu, iż jest szczęśliwym mężem a wkrótce ojcem, najważniejsze jest to, że upuścił obrączkę.

            Ale POZA zdjęciem, którego
            > nie lubię - moja mama jest po prostu fajną, życzliwa i kochającą kobietą. Mogę
            > liczyć na jej pomoc i wsparcie zawsze, w każdych okolicznościach i w każdej mo
            > żliwej formie.

            No i o to mi właśnie się rozchodzi. Gdyby z IGSa nie podkpiwano na każdym kroku, gdyby nie traktowano pobłażliwie wszystkich WIDOCZNYCH oznak gnębienia go we własnym domu, przez własnego kuzyna (strach pomyśleć jak musieli mu dokuczać np. w szkole - ja go, po prostu, widzę jako klasowego kozła ofiarnego, a rodzina chyba powinna się tego domyślać), to umieszczenie jednego zdjęcia na tablicy rodzinnej nie byłoby niczym naprawdę strasznym. Natomiast konsekwentne traktowanie Ignasia w domu jako ofermy + umieszczenie wizualnego dowodu na to, że tak jest - cóż, nie świadczy chyba o tym, że rodzina go wspiera, nes'pa?

            > A teraz konia zrzędę, stado owiec wełnistych i Polskiego Owczarka Nizinnego do
            > ich pilnowania komuś, kto wskaże przykład wspierania, pomocy i życzliwości wobe
            > c Ignacego Grzegorza...
            >
            Grzegorz to robił. A że w konspirze, to i nie za bardzo jest to widoczne na kartach książek.
            • bupu Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 05.06.24, 06:17
              ako17 napisała:


              > Grzegorz to robił. A że w konspirze, to i nie za bardzo jest to widoczne na kar
              > tach książek.


              Wspierał, a juści. Holmesa w konspirze podsuwał i tyle. Natomiast jest w którymś tomie (CP chyba?) obrzydliwa scena gdy rodzina wychodzi z domu, bo gdzieś jadą, Ignaś dostaje po raz enty w kubek od kuzyna, zaczyna płakać, na co Grzyb go instruuje by zachowywał się jak mężczyzna. Tak pan empata i telepatia zwraca się do swojego coś dziesięcioletniego syna, który właśnie został przez kogoś uderzony. Rodzinne wsparcie w pełnej krasie.
    • przymrozki Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 04.06.24, 16:52
      Nie zapominajmy o całym zastępie zabawnych przejęzyczeń takich jak puńczyk w tuszce i lodówki w parówce. A także o koronie dowcipu, to znaczy zabawnych nazwiskach takich jak Piechota, którego przemieniono na Podeszwę oraz o Esmeraldzie Kopiec-Mrówek.
      • kocynder Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 04.06.24, 20:53
        Przymrozki, jesteś mną? Dokładnie to miałam właśnie napisać! :D
      • bupu Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 04.06.24, 21:37
        przymrozki napisała:

        > Nie zapominajmy o całym zastępie zabawnych przejęzyczeń takich jak puńczyk w tu
        > szce i lodówki w parówce. A także o koronie dowcipu, to znaczy zabawnych nazwis
        > kach takich jak Piechota, którego przemieniono na Podeszwę oraz o Esmeraldzie K
        > opiec-Mrówek.


        I się plęzyk jącze, pierwszy raz Bernardowi w Noelce, potem wielu innym bohaterom, aż do mdłości (u czytelnika).
      • sanfran_84 Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 05.06.24, 10:38
        przymrozki napisała:

        > Nie zapominajmy o całym zastępie zabawnych przejęzyczeń takich jak puńczyk w tu
        > szce i lodówki w parówce. A także o koronie dowcipu, to znaczy zabawnych nazwis
        > kach takich jak Piechota, którego przemieniono na Podeszwę oraz o Esmeraldzie K
        > opiec-Mrówek.

        Zabawne przejęzyczenie to jest typowy dowcip o charakterze jednego strzału - gdy występuje pojedynczo, może naprawdę być śmieszny. Szczególnie w przypadku, gdy czytelnik odruchowo przeczyta poprawnie i dopiero po reakcji innych postaci orientuje się, że coś było w tej wypowiedzi nie tak. Używane zbyt często (przy czym "zbyt często" może tu znaczyć "w każdej kolejnej części") zaczyna męczyć, zwłaszcza, gdy jest wykorzystane dwa razy w ciągu jednego zdania, jak w JT: "żoni dzwona, o przepraszam, dzwona żoni" - no boki zrywać.
        Dowcip o rodzinie Kopiec również mógł (powtarzam: mógł, bo oczywiście nie musiał) być śmieszny gdzieś na początku pojawienia się tej rodziny w Jeżycjadzie. Nazwisko będące wyrazem pospolitym, plus wyszukane imiona, w dodatku podane przez Gieniusię (o ile dobrze pamiętam, to ona wprowadziła do fabuły Kopiec Arletę) w wersji najpierw nazwisko, potem imię, miało sens: jeśli Aurelia znała Arletę z zerówki, to mogła często słyszeć tę zbitkę przy wyczytywaniu listy obecności. Potem dowcip zabrnął w zbyt dalekie rejony, znów zarówno za sprawą powtarzania go w każdej książce, jak też jego ostatecznej "ewolucji" w potencjalne podwójne nazwisko Kopiec Mrówek, co było całkowicie niepotrzebne, przy jednoczesnej zbytniej prostocie (dobra, nazwijmy po imieniu: prymityzmowi) tego pomysłu. Dodać należy niepokojące podobieństwo Pyziak Laury do Kopiec Esmeraldy (nie mówiąc, że Górska Nora wcale nie brzmi bardziej finezyjnie, tradycyjnie i "po polsku" od Kopiec Salome), które mogło mniej bezkrytycznego czytelnika dosyć mocno zdziwić.
        Ale tu trzeba Autorkę pochwalić za to, że od momentu wywiezienia fabuły na wieś, czyli od Wnuczki, sprawa Kopców Mrówek Esmerald Sybill zakończyła się definitywnie.
        Słowem: humor do tytułowego chómoru może dzielić kwestia jego dawkowania, jak z lekarstwem i trucizną.
        • ciotka-scholastyka Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 06.06.24, 12:49
          sanfran_84 napisał(a):


          > zaczyna męczyć, z
          > właszcza, gdy jest wykorzystane dwa razy w ciągu jednego zdania, jak w JT: "żon
          > i dzwona, o przepraszam, dzwona żoni" - no boki zrywać.

          To - jak i kilka innych dowcipów - w dokładnie takiej wersji zostało przez MM zwędzone z Forum Humorum. To był zdaje się wątek "Zabawne przejęzyczenia". I właśnie dokładnie tak przejęzyczył się twórca posta - dwukrotnie. Przejęzyczył się, zdał sobie z tego sprawę, chciał na tym samym wydechu się poprawić, i znowu mu nie wyszło. Mnie się podoba, zdarza się.
        • la_felicja Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 06.06.24, 21:48
          "żoni dzwona, o przepraszam, dzwona żoni"

          To byłoby śmieszne, gdyby nie było okraszone komentarzem, jak to Staszka się zaśmiała, bo to było (zdaje się) przepyszne czy też prześmieszne
          • sanfran_84 Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 07.06.24, 07:36
            ciotka-scholastyka napisała:

            > To - jak i kilka innych dowcipów - w dokładnie takiej wersji zostało przez MM z
            > wędzone z Forum Humorum. To był zdaje się wątek "Zabawne przejęzyczenia". I wła
            > śnie dokładnie tak przejęzyczył się twórca posta - dwukrotnie. Przejęzyczył się
            > , zdał sobie z tego sprawę, chciał na tym samym wydechu się poprawić, i znowu m
            > u nie wyszło. Mnie się podoba, zdarza się.

            O, to bardzo ciekawe, tego nie wiedziałam.
            Jak się zdarza, nieintencjonalnie, to jak najbardziej może bawić. Natomiast kilka wcześniejszych dowcipów tego typu plus umieszczenie tej konkretnej sytuacji w tym konkretnym momencie JT (korek, beznadzieja, ale Staszek dobrej woli jest więcej), wraz z pojawieniem się postaci, która w fabule miała chyba tylko wypowiedzieć to jedno zdanie, sprawiają że całość wygląda na naciąganą.
            Natomiast nie twierdzę, że dla nikogo nie może to być zabawne, podejrzewam, że każda z sytuacji książkowych, którą tu wskazujemy, kogoś rozbawiła i to wcale nie świadczy źle o jego poczuciu humoru. Ja do tytułowego chómoru zaliczam też żarty/sytuacje komiczne, które co do zasady są zabawne, natomiast zostały wyeksploatowane lub przesadzone, jak przejęzyczenia czy żarty z nazwisk.

            la_felicja napisała:

            > To byłoby śmieszne, gdyby nie było okraszone komentarzem, jak to Staszka się za
            > śmiała, bo to było (zdaje się) przepyszne czy też prześmieszne

            To niestety też jest przypadłość Neo, że postacie często same się z czegoś śmieją, chociaż czytelnik powinien to zrobić samodzielnie. Ktoś kiedyś na forum celnie porównał takie scenki do sitcomu, więc to rozbawienie Staszki jest takim śmiechem z offu. Pamiętacie, jak Magda padła na poduszki zaśmiewając się z opowieści Laury o Kopcach Mrówek?
          • ciotka-scholastyka Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 11.06.24, 12:16
            la_felicja napisała:


            > To byłoby śmieszne, gdyby nie było okraszone komentarzem, jak to Staszka się za
            > śmiała, bo to było (zdaje się) przepyszne czy też prześmieszne

            Mnie tak do szału doprowadzała Magdalena Samozwaniec, która w swoich humoreskach zawsze zaznaczała "powiedział dowcipnie", "zauważyła dowcipnie", "dodał z dowcipnym uśmieszkiem". Co prawda istotnie w większości przypadków te "dowcipy" były tak ciężkie i śmieszne jak sama Samozwaniec (i na wszelki wypadek wyjaśnię dowcipnie, że nie o wagę mi tutaj chodzi), więc może taka podpowiedź w tym wypadku była niezbędna...
    • ciotka-scholastyka Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 05.06.24, 09:58
      Polucek oczywiście, zwłaszcza w wykonaniu Ignaca.
    • minerwamcg Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 05.06.24, 12:56
      Ako mi podpowiedziała, żeby w temacie horego chómoru wspomnieć o mężu Walijczyku, który musiał mieć jakieś dziwne, niewymawialne imię, bo to takie hehehe zabawne. Dla mnie to jest dowcip na poziomie Obeliksa - "Ależ głupi ci Rzymianie!"
      Powtórzę z sąsiedniego tematu - mam wrażenie, że walijski Żab ap Llewellyn ab Arthwys mógłby sobie usiąść nad piwem (i jointem) z Helmutem Oracabessą i zapłakaliby jednym głosem, jak to padli ofiarą pereł humoru i fajerwerków dowcipu Ulubionej Autorki.
      • aniadm Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 07.06.24, 11:47
        minerwamcg napisała:

        > Ako mi podpowiedziała, żeby w temacie horego chómoru wspomnieć o mężu Walijczyk
        > u, który musiał mieć jakieś dziwne, niewymawialne imię, bo to takie hehehe zaba
        > wne. Dla mnie to jest dowcip na poziomie Obeliksa - "Ależ głupi ci Rzymianie!"
        > Powtórzę z sąsiedniego tematu - mam wrażenie, że walijski Żab ap Llewellyn ab A
        > rthwys mógłby sobie usiąść nad piwem (i jointem) z Helmutem Oracabessą i zapłak
        > aliby jednym głosem, jak to padli ofiarą pereł humoru i fajerwerków dowcipu Ulu
        > bionej Autorki.
        >
        A ja tu też powtórzę, że nie mam pojęcia, dlaczego mąż Żaby nie jest - jeszcze przecież śmieszniejszym - Szkotem.
        (to znaczy śmieszniejszym w kontekście oklepanych i nizezbyt sprawiedliwych stereotypów)
        • minerwamcg Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 03.07.24, 12:53
          O matko. Właśnie przypomniałaś mi znajomą Angielkę, która niedawno wyszła za mąż za Szkota. I to bardzo szkockiego Szkota, do ślubu poszedł w kilcie. Gość literalnie zasypuje ją prezentami :D Może bardzo się stara przełamać stereotyp? McLarenowie do końca swoich dni nie dowiedzą się, jakie mają szczęście, że nie spotkali MM i nie stali się dla niej inspiracją.
          • bupu Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 05.07.24, 11:21
            minerwamcg napisała:

            > O matko. Właśnie przypomniałaś mi znajomą Angielkę, która niedawno wyszła za mą
            > ż za Szkota. I to bardzo szkockiego Szkota, do ślubu poszedł w kilcie. Gość lit
            > eralnie zasypuje ją prezentami :D Może bardzo się stara przełamać stereotyp? Mc
            > Larenowie do końca swoich dni nie dowiedzą się, jakie mają szczęście, że nie sp
            > otkali MM i nie stali się dla niej inspiracją.
            >

            Mity o szkockim skąpstwie tworzyli po pierwsze Anglicy, po drugie zaś Anglicy nie mający bladego pojęcia o realiach życia szkockich górali. Taki angielski turysta, goszczony w szkockiej chałupie czym ta chałupa bogata, nie miał pojęcia, że kawałek owsianego placka, albo neeps and tatties (gotowane i zgniecione razem na jednolitą masę rzepa i ziemniaki) to jedyny poczęstunek na jaki gospodarz mógł sobie pozwolić, bo i sam lepiej nie jadał. No i wychodziło temu turyście, że Szkot skąpy, bo widział przecie że w komorze ser leży, a może i nawet kiełbasy wiszą, a że ten ser i te kielbasy to delikates, na specjalne okazje chowany do głowy mu nie wpadło. Plus sporą część Szkotów nie miała zbyt wielu powodów do wylewnej gościnności wobec Anglików.
    • tt-tka Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 06.06.24, 12:47
      Nie jestem pewna, czy to zaliczyc do chomoru, czy do czegos szlachetniejszego, ale od reki sprzedaje wam sygnaturke, na ktora wlasnie trafilam (zbieznosc imion przypadkowa)

      Dlaczego tasiemiec Grzegorza nie trafi do nieba ? - bo zyje w Grzechu !
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 11.06.24, 12:19
        tt-tka napisała:

        > Nie jestem pewna, czy to zaliczyc do chomoru, czy do czegos szlachetniejszego,
        > ale od reki sprzedaje wam sygnaturke, na ktora wlasnie trafilam (zbieznosc imio
        > n przypadkowa)
        >
        > Dlaczego tasiemiec Grzegorza nie trafi do nieba ? - bo zyje w Grzechu !
        >

        Tak się kończy spożywanie jogurtu z brukselką.
    • la_felicja Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 06.06.24, 21:50
      Potyczka słowna między Ignacem a Frycem w Czarnej Polewce - ta na temat seksu, oczywiście, w czasie której Milicja biła Ignacowi bezgłośne brawko
      (albo Ignac Milicji, już nie pamiętam)
      • ako17 Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 06.06.24, 21:59
        la_felicja napisała:
        "żoni dzwona, o przepraszam, dzwona żoni"

        To byłoby śmieszne, gdyby nie było okraszone komentarzem, jak to Staszka się zaśmiała, bo to było (zdaje się) przepyszne czy też prześmieszne

        To mnie akurat nie razi.

        > Potyczka słowna między Ignacem a Frycem w Czarnej Polewce - ta na temat seksu,
        > oczywiście, w czasie której Milicja biła Ignacowi bezgłośne brawko
        > (albo Ignac Milicji, już nie pamiętam)

        A to tak. I to bardzo.
      • bupu Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 07.06.24, 06:09
        la_felicja napisała:

        > Potyczka słowna między Ignacem a Frycem w Czarnej Polewce - ta na temat seksu,
        > oczywiście, w czasie której Milicja biła Ignacowi bezgłośne brawko
        > (albo Ignac Milicji, już nie pamiętam)


        Ignac Milicji.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 09.06.24, 15:14
        la_felicja napisała:

        > Potyczka słowna między Ignacem a Frycem w Czarnej Polewce - ta na temat seksu,
        > oczywiście, w czasie której Milicja biła Ignacowi bezgłośne brawko
        > (albo Ignac Milicji, już nie pamiętam)

        Nie rozumiem co dokładnie mogło być dla MM zabawne w tej pseudodyskusji. Może byłoby to śmieszne, gdyby nastąpiło przy jakiejś luźniejszej, mniej zobowiązującej wymianie zdań, a nie przy rozmowie nieplanowanej o ciąży.
        W tej sytuacji seks Ignaca wywołał tylko dodatkowe zamieszanie, zupełnie niepotrzebne i jeszcze pogłębiające wzajemne niezrozumienie obu stron. I w efekcie do samego końca nic nie zostało wyjaśnione, nikt nie doszedł do żadnych sensownych konkluzji. Tylko Borej miał satysfakcję, że przygadał rozmówcy tak, że ów odpuścił dalszą dyskusję i (w ignacowym mniemaniu) skapitulował.
        • ako17 Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 09.06.24, 18:03
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


          > Nie rozumiem co dokładnie mogło być dla MM zabawne w tej pseudodyskusji. Może b
          > yłoby to śmieszne, gdyby nastąpiło przy jakiejś luźniejszej, mniej zobowiązując
          > ej wymianie zdań, a nie przy rozmowie nieplanowanej o ciąży.
          > W tej sytuacji seks Ignaca wywołał tylko dodatkowe zamieszanie, zupełnie niepot
          > rzebne i jeszcze pogłębiające wzajemne niezrozumienie obu stron. I w efekcie do
          > samego końca nic nie zostało wyjaśnione, nikt nie doszedł do żadnych sensownyc
          > h konkluzji. Tylko Borej miał satysfakcję, że przygadał rozmówcy tak, że ów odp
          > uścił dalszą dyskusję i (w ignacowym mniemaniu) skapitulował.

          I to właśnie pokazuje stosunek pana Ignaca do swoich poddanych. Los wnuczki i jej dziecka jest dla niego nieistotny. Ważne, że miał możliwość pokazania swojej wspaniałej erudycji i pokonania przeciwnika.
          A że przy okazji być może zniweczył możliwość porozumienia Róży z ojcem jej dziecka? Cóż. To nie jego problem.
    • briar_rose Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 09.06.24, 14:59
      Grubaska Izabella miała być chyba postacią komiczną. Ha ha, grube dziecko, boki zrywać! I miała być do tego rekwizytem w scenie ukazującej nam niebanalne poczucie humoru, szczodrość i szczerość intencji Bernarda...
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 10.06.24, 10:48
      Zastanawiam się czy słynna scena mordowania Idy przez Derotkę nie miała być w zamierzeniu humorystyczna. Bo jak inaczej wytłumaczyć wszystkie zawarte w niej idiotyzmy?
      • tt-tka Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 10.06.24, 11:07
        raczej nie jest, skoro Ida pozniej zachwyca sie wzorowo przeprowadzona akcja ratunkowa
        • pi.asia Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 10.06.24, 15:17
          Perełki chómoru:
          - damska bluzka Bernarda, związana gumką na wysokości klatki piersiowej
          - opowieść Bernarda tym, że "kitelek mu się zepsuł" bo się rozdziawia na brzuchu, a on nie wiedział do czego służą guziki
          - żarówka w ustach

          • ako17 Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 10.06.24, 17:13
            pi.asia napisała:

            > Perełki chómoru:
            > - damska bluzka Bernarda, związana gumką na wysokości klatki piersiowej
            > - opowieść Bernarda tym, że "kitelek mu się zepsuł" bo się rozdziawia na brzuc
            > hu, a on nie wiedział do czego służą guziki
            > - żarówka w ustach
            >

            Bardzo chómorystyczna była scenka "rozmowy" Helmuta "Scratch" Oracabessy z wychowawczynią Trolli.
            Bardzo. Och, jak ja się śmiałam, gdy zostało wyjaśnione, że uczennica jest leczona onkologicznie, może mieć omdlenia czy inne tam przypadłości. Których się pani Zajęczyk powinna domyśleć. Ale ona nie ma dyskrecji Borejków.
            Ciekawe, btw, czy Stanisława chodziła na lekcje wychowania fizycznego i np. biegała na 600 m. albo skakała przez konia? Czy miała zwolnienie - takie bez podania powodu?

            Natomiast, IMHO, sceny, które były naprawdę cudownie napisane, z ogromną życzliwością, ciepłą ironią i humorem to np.:
            - próba do Hamleta (oraz samo przedstawienie) w Kłamczusze
            - jasełka w Pulpecji.

            Coś wspaniałego.
            • briar_rose Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 10.06.24, 19:17
              Z medycznych spraw, aż plasnęłam w rączki z uciechy, gdy dwie zagipsowane wyprowadzały z kościoła Bogatkową po zasłabnięciu jako malownicza grupa Laokoona. To, że mogą się wszystkie trzy wywalić i potłuc to fraszka, boki zrywać, nikt nie pomoże.

              Podobnie z Ignasiem, gdy mamy prześmieszną scenkę, gdy Ida i Dorotka fundują mu podwójną dawkę barbituranów, leków już chyba w ogóle nie używanych poza padaczką, a i to tylko wtedy, gdy inne środki zawiodą... Dorocia chichocze, że to takie zabawne.
              • bupu Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 10.06.24, 20:38
                briar_rose napisał(a):

                > Z medycznych spraw, aż plasnęłam w rączki z uciechy, gdy dwie zagipsowane wypro
                > wadzały z kościoła Bogatkową po zasłabnięciu jako malownicza grupa Laokoona. To
                > , że mogą się wszystkie trzy wywalić i potłuc to fraszka, boki zrywać, nikt nie
                > pomoże.

                Ja mam pytanie co wtedy robił niezagipsowany Superman Mareczek. Czekał aż żona zleci ze schodów kościoła na twarz i zginie tragicznie przygnieciona Bogatkową?
                • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 10.06.24, 20:53
                  bupu napisała:

                  > briar_rose napisał(a):
                  >
                  > > Z medycznych spraw, aż plasnęłam w rączki z uciechy, gdy dwie zagipsowane
                  > wypro
                  > > wadzały z kościoła Bogatkową po zasłabnięciu jako malownicza grupa Laokoo
                  > na. To
                  > > , że mogą się wszystkie trzy wywalić i potłuc to fraszka, boki zrywać, ni
                  > kt nie
                  > > pomoże.
                  >
                  > Ja mam pytanie co wtedy robił niezagipsowany Superman Mareczek. Czekał aż żona
                  > zleci ze schodów kościoła na twarz i zginie tragicznie przygnieciona Bogatkową?


                  No jak: co? Spał, jak zwykle.
                  • tt-tka Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 10.06.24, 21:43
                    Superman Mareczek wyprowadzal wraz z Bogatka juniorem babcie Andzie, ktora tez zaslabla (z zazdrosci, ze jej letniczka zajmuje sie inna zaslabnieta, jak dowcipnie informuje Idusia). Bo oczywiscie mala i chuda babcia Andzia bezwzglednie potrzebuje wsparcia dwoch zdrowychmezczyzn, nie to, co monstrualnie gruba Bogatkowa.
              • kocynder Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 03.07.24, 16:17
                Też z medycznych, choć to raczej do kategorii horror niż chómor. Podawanie dorosłemu człowiekowi bez jego wiedzy i woli podwójnej dawki przeterminowanych barbituranów i radocha z tego faktu co najmniej jednej "prawie medyczki". Mam nadzieję, że Dorota zmieniła plany zawodowe, jej empatii i zdolności NFZ może nie udźwignąć...
                • ako17 Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 03.07.24, 23:38
                  kocynder napisała:

                  > Też z medycznych, choć to raczej do kategorii horror niż chómor. Podawanie doro
                  > słemu człowiekowi bez jego wiedzy i woli podwójnej dawki przeterminowanych barb
                  > ituranów i radocha z tego faktu co najmniej jednej "prawie medyczki". Mam nadzi
                  > eję, że Dorota zmieniła plany zawodowe, jej empatii i zdolności NFZ może nie ud
                  > źwignąć...
                  >
                  plasnęła w dłonie z uciechy, ta Dorotka, jak się o tym dowiedziała z tego, co pamiętam...?
                  Czyli było zabawnie
                  • kocynder Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 05.07.24, 11:12
                    No właśnie zabawnie jak chol... Cholewa. Tak zabawnie, że po podwójnej dawce przeterminowanych barbituranów IGS mógł się nie obudzić wcale i mógł być bardzo zabawny pogrzeb. Ok, Idę TU usprawiedliwiam, bo nie miała pojęcia, ze Dorcia samowolnie tez podała te leki. Ale nie usprawiedliwiam z podawania dorosłemu chłopu BARBITURANÓW bez jego wiedzy! Bodajże w mleku czy w wapnie rozpuszczonych. Uh, przyznam, że mnie telepie na samą myśl...
            • minerwamcg Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 10.06.24, 21:29
              ako17 napisała:


              > Bardzo. Och, jak ja się śmiałam, gdy zostało wyjaśnione, że uczennica jest lecz
              > ona onkologicznie, może mieć omdlenia czy inne tam przypadłości. Których się pa
              > ni Zajęczyk powinna domyśleć. Ale ona nie ma dyskrecji Borejków.

              No właśnie NIE zostało wyjaśnione. Helmut O. pogodnie informuje wychowawczynię, że Stanisława kapelusza nie zdejma, a czemu nie zdejma i co z tego wynika, i jakie to co wynika może mieć konsekwencje w szkole i poza nią - tego wyjawić nie raczy. Domyśl się, babo.
              • ako17 Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 10.06.24, 22:18
                minerwamcg napisała:

                > ako17 napisała:
                >
                >
                > > Bardzo. Och, jak ja się śmiałam, gdy zostało wyjaśnione, że uczennica jes
                > t lecz
                > > ona onkologicznie, może mieć omdlenia czy inne tam przypadłości. Których
                > się pa
                > > ni Zajęczyk powinna domyśleć. Ale ona nie ma dyskrecji Borejków.
                >
                > No właśnie NIE zostało wyjaśnione. Helmut O. pogodnie informuje wychowawczynię,
                > że Stanisława kapelusza nie zdejma, a czemu nie zdejma i co z tego wynika, i j
                > akie to co wynika może mieć konsekwencje w szkole i poza nią - tego wyjawić nie
                > raczy. Domyśl się, babo.
                >
                właśnie dlatego TAK się śmiałam :(
                Nie mogę pojąć, czemu rozmowa opiekuna chorej na raka uczennicy z jej wychowawczynią przybrała taki obrót.
                yess...takasprawa...że Stanisława...
                uh
                • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 10.06.24, 22:32
                  ako17 napisała:

                  > minerwamcg napisała:
                  >
                  > > ako17 napisała:
                  > >
                  > >
                  > > > Bardzo. Och, jak ja się śmiałam, gdy zostało wyjaśnione, że uczenni
                  > ca jes
                  > > t lecz
                  > > > ona onkologicznie, może mieć omdlenia czy inne tam przypadłości. Kt
                  > órych
                  > > się pa
                  > > > ni Zajęczyk powinna domyśleć. Ale ona nie ma dyskrecji Borejków.
                  > >
                  > > No właśnie NIE zostało wyjaśnione. Helmut O. pogodnie informuje wychowawc
                  > zynię,
                  > > że Stanisława kapelusza nie zdejma, a czemu nie zdejma i co z tego wynik
                  > a, i j
                  > > akie to co wynika może mieć konsekwencje w szkole i poza nią - tego wyjaw
                  > ić nie
                  > > raczy. Domyśl się, babo.
                  > >
                  > właśnie dlatego TAK się śmiałam :(
                  > Nie mogę pojąć, czemu rozmowa opiekuna chorej na raka uczennicy z jej wychowawc
                  > zynią przybrała taki obrót.
                  > yess...takasprawa...że Stanisława...
                  > uh
                  >
                  >
                  >

                  To jest dosłownie przerażające, takie "dyskretne" podejście do tematu tylko naraża życie i zdrowie Staszki.
                  Boję się zastanawiać jak MM by się zachowała, gdyby ona sama lub ktoś jej bliski poważnie zachorował. Trzymanie takich rzeczy w tajemnicy szkodzi zarówno samemu zainteresowanemu, jak i otoczeniu, które żyje w błogiej nieświadomości aż tu nagle znienacka traci tę osobę. A najgorzej jak to się staje w sytuacji, w której trzeba było udzielić jej pomocy, ale nikt nie wiedział jak, bo nie był na to w żaden sposób przygotowany.
                  • minerwamcg Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 11.06.24, 13:07
                    No, z tą pomocą to nie przesadzajmy. Tak się właśnie zastanawiam, bo nie wiem, co mogłabym zrobić dla chorej na raka nastolatki, i jak jej w razie potrzeby pomóc. To znaczy znam ogólne zasady udzielania pierwszej pomocy, mam z tego regularne szkolenia - ale nie wiem, co mogłaby mi pomóc wiedza, że ta osoba ma białaczkę. Nic mi nie przychodzi do głowy, jak chcecie, to coś podpowiedzcie. Ale tak, zdecydowanie jest to rzecz, o której - z założenia - powinni wiedzieć nauczyciele na czele z wychowawcą, szkolna pielęgniarka, pedagog czy psycholog. Wuefista!!! Jeżeli dziewczynka nie chodzi do niego na lekcje, powinien wiedzieć i gdzieś mieć odnotowane czemu.
                    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 11.06.24, 13:52
                      minerwamcg napisała:

                      > No, z tą pomocą to nie przesadzajmy. Tak się właśnie zastanawiam, bo nie wiem,
                      > co mogłabym zrobić dla chorej na raka nastolatki, i jak jej w razie potrzeby po
                      > móc. To znaczy znam ogólne zasady udzielania pierwszej pomocy, mam z tego regul
                      > arne szkolenia - ale nie wiem, co mogłaby mi pomóc wiedza, że ta osoba ma biała
                      > czkę. Nic mi nie przychodzi do głowy, jak chcecie, to coś podpowiedzcie. Ale ta

                      Udzielić o tym informacji dzwoniąc po karetkę? Nie proponować jej aktywności, które mogą być dla niej niebezpieczne? Trolla nie wygląda mi na osobę zdolną odmówić, w JT sama robi wiele rzeczy, do których osoba z nowotworem raczej by się nie pchała.


                      > k, zdecydowanie jest to rzecz, o której - z założenia - powinni wiedzieć nauczy
                      > ciele na czele z wychowawcą, szkolna pielęgniarka, pedagog czy psycholog. Wuefi
                      > sta!!! Jeżeli dziewczynka nie chodzi do niego na lekcje, powinien wiedzieć i gd
                      > zieś mieć odnotowane czemu.
                      >

                      This.
                      • ako17 Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 11.06.24, 14:37
                        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                        Trolla nie wygląda mi na osobę zdolną odm
                        > ówić,
                        no błagam!!! jak elegancko odmówiła zdjęcia kapelusza!
                        Przecież od tego wszystko się zaczęło!
                        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 11.06.24, 14:42
                          ako17 napisała:

                          > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
                          >
                          > Trolla nie wygląda mi na osobę zdolną odm
                          > > ówić,
                          > no błagam!!! jak elegancko odmówiła zdjęcia kapelusza!
                          > Przecież od tego wszystko się zaczęło!

                          Chodzi mi o odmówienie sobie ryzykownych aktywności. Nie mówię, że jest nieasertywna (raczej przesadza w drugą stronę), mam na myśli, że nie ma problemu z narażaniem się.
                      • verdana Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 11.06.24, 16:08
                        Co można zrobić dla osoby chorej na raka? Na przykład gdy w klasie pojawi sie choroba zakaźna, poinformować, że jest zagrożenie, ze lepiej przez parę dni nie przeychodzić do szkoły i zwracać uwagę na objawy. W razie gorszego samopoczucia czy zasłabnięcia wzywać karetkę, a nie odsyłać do pielęgniarki. Zwracać uwagę rodziny, o ile zauwazysz, ze uczeń czuje się gorzej. Nie proponować żadnych aktywności, w których ma kontakt z oparami chemicznymi (np mojej znajomej lekarz zabronić chodzić przez rok na zajęcia na ASP, bo farby i rozpuszczalniki). Nie stresować dodatkowo nieoczekiwanym przepytywaniem, nie dawać zagrożeń, akceptować bez dyskusji nieobecności.
                    • pi.asia Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 04.07.24, 13:22
                      minerwamcg napisała:

                      > No, z tą pomocą to nie przesadzajmy. Tak się właśnie zastanawiam, bo nie wiem,
                      > co mogłabym zrobić dla chorej na raka nastolatki, i jak jej w razie potrzeby po
                      > móc.

                      Abstrahując od raka - rodzina, współpracownicy i znajomi bezwzględnie powinni wiedzieć o każdej poważnej chorobie, na którą zapadła osoba im bliska. Nie muszą to być szczegółowe informacje, zwłaszcza jeśli chodzi o jakąś wstydliwą przypadłość, ale podstawowa wiedza o tym, że np. danej osobie nie wolno dźwigać ciężkich rzeczy, albo nie wolno wypić ani kropli alkoholu, albo że nagłe rozbłyski świateł mogą doprowadzić do ataku padaczki, albo w przypadku gdy osoba zaczyna się słaniać na nogach to musi wypić/zjeść coś słodkiego, bo ma hipoglikemię - taka wiedza jest obowiązkowa.

                      W normalnym, realnym świecie kobieta mówi partnerowi, że ma bolesne miesiączki czy piekielnie uciążliwe PMS-y, ale u MM obowiązuje DYSKRECJA.
                      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 04.07.24, 13:45
                        pi.asia napisała:
                        > (...)
                        >
                        > W normalnym, realnym świecie kobieta mówi partnerowi, że ma bolesne miesiączki
                        > czy piekielnie uciążliwe PMS-y, ale u MM obowiązuje DYSKRECJA.


                        I dlatego Milicja ukrywa przed Ignacjem i córkami swoje wrzody.
                        • mircja Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 04.07.24, 14:19
                          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
                          >
                          > I dlatego Milicja ukrywa przed Ignacjem i córkami swoje wrzody.
                          >
                          Wrzody przed bliskimi to się pewnie ukrywa "żeby nie robić innym kłopotu".
                        • bupu Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 05.07.24, 11:00
                          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                          > pi.asia napisała:
                          > > (...)
                          > >
                          > > W normalnym, realnym świecie kobieta mówi partnerowi, że ma bolesne miesi
                          > ączki
                          > > czy piekielnie uciążliwe PMS-y, ale u MM obowiązuje DYSKRECJA.
                          >
                          >
                          > I dlatego Milicja ukrywa przed Ignacjem i córkami swoje wrzody.
                          - Ignasiu, musimy porozmawiać - Miła Borejko spojrzała na swego męża, zatopionego w lekturze apetycznie grubej księgi. - To ważne.
                          - Uhm - mruknął Ignacy Borejko, nie podnosząc głowy.
                          - Ignacy! - Mila podniosła głos. - Czy ty mnie w ogóle słyszysz?
                          Zamglone spojrzenie Ignacego spoczęło na twarzy jego małżonki.
                          - Ależ słyszę, Milu, nie musisz krzyczeć - rzekł z lekką urazą.
                          - Mam wrzody żołądka - poinformowała Mila. - To poważne.
                          - To niedobrze, serce moje - oczy Ignacego z wolna skierowały się na powrót ku księdze. - Bardzo niedobrze.
                          - Muszę się zacząć leczyć - kontynuowała Miła.
                          - Tak? Na co? - zdziwił się Ignacy, znowu bez reszty zatopiony w lekturze.

                          Tak widzę tę rozmowę.
                      • minerwamcg Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 05.07.24, 13:15
                        Po pierwsze nikt nie jest Duchem Świętym, a czasem na pewne rzeczy się zwyczajnie nie wpadnie, nie pomyśli - dlatego osoba chora powinna jednak zdobyć się na ciut asertywności i jednak powiedzieć "słuchajcie no, kochani, ale po tej operacji przepukliny to mi wolno nosić do trzech kilo i to dopiero po dwóch tygodniach, wcześniej i tego nie" albo "sorry, ale z moimi wrzodami żołądka nie ma szans, żebym zjadła ten bigos". Po drugie, jeśli osoba chora asertywności nie posiada, powinien zrobić to za nią ktoś inny, wtajemniczony. Stąd szlag mnie trafia na Helmuta O. Rozumiem, że pani Zajęczyk była głupia, prymitywna i nadawała się raczej do hodowli trzody, niż wychowywania istot ludzkich, ale takiej osobie trzeba było wytłumaczyć problem TYM BARDZIEJ. Bo przez swoją głupotę mogła narobić tym większej szkody.
                        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 05.07.24, 16:16
                          minerwamcg napisała:

                          > Po pierwsze nikt nie jest Duchem Świętym, a czasem na pewne rzeczy się zwyczajn
                          > ie nie wpadnie, nie pomyśli - dlatego osoba chora powinna jednak zdobyć się na
                          > ciut asertywności i jednak powiedzieć "słuchajcie no, kochani, ale po tej opera
                          > cji przepukliny to mi wolno nosić do trzech kilo i to dopiero po dwóch tygodnia
                          > ch, wcześniej i tego nie" albo "sorry, ale z moimi wrzodami żołądka nie ma szan
                          > s, żebym zjadła ten bigos". Po drugie, jeśli osoba chora asertywności nie posia
                          > da, powinien zrobić to za nią ktoś inny, wtajemniczony. Stąd szlag mnie trafia
                          > na Helmuta O. Rozumiem, że pani Zajęczyk była głupia, prymitywna i nadawała się
                          > raczej do hodowli trzody, niż wychowywania istot ludzkich, ale takiej osobie t
                          > rzeba było wytłumaczyć problem TYM BARDZIEJ. Bo przez swoją głupotę mogła narob
                          > ić tym większej szkody.
                          >

                          Ile MM kosztowało posłać Helmuta z Zajęczykową do zamkniętego gabinetu, żeby tam wszystko omówili z dala od uczniów?
                          O ile sam Helmut cokolwiek wiedział i rozumiał z całej tej sytuacji, bo nie sprawiał takiego wrażenia. Ale w tej sytuacji mógł dostać od swojej ciężko pracującej Teresy dokumentację medyczną Staszki czy coś podobnego i dać wicedyrektorce do przeczytania. Albo niech siostra lub rodzice zadzwonią do szkoły, falsa wyślą, cokolwiek. A tak wszyscy wkoło, łącznie z samą chora, narażali jej życie i zdrowie.
                          • ako17 Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 06.07.24, 10:05
                            tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                            Stąd szlag mnie t
                            > rafia
                            > > na Helmuta O. Rozumiem, że pani Zajęczyk była głupia, prymitywna i nadawa
                            > ła się
                            > > raczej do hodowli trzody, niż wychowywania istot ludzkich, ale takiej os
                            > obie t
                            > > rzeba było wytłumaczyć problem TYM BARDZIEJ. Bo przez swoją głupotę mogła
                            > narob
                            > > ić tym większej szkody.
                            > >
                            >
                            > Ile MM kosztowało posłać Helmuta z Zajęczykową do zamkniętego gabinetu, żeby ta
                            > m wszystko omówili z dala od uczniów?
                            > O ile sam Helmut cokolwiek wiedział i rozumiał z całej tej sytuacji, bo nie spr
                            > awiał takiego wrażenia. Ale w tej sytuacji mógł dostać od swojej ciężko pracują
                            > cej Teresy dokumentację medyczną Staszki czy coś podobnego i dać wicedyrektorce
                            > do przeczytania. Albo niech siostra lub rodzice zadzwonią do szkoły, falsa wyś
                            > lą, cokolwiek. A tak wszyscy wkoło, łącznie z samą chora, narażali jej życie i
                            > zdrowie.

                            Ale za to jaki element komiczny! Hahaha! No boki zrywać.
                            Chora onkologicznie uczennica, o której chorobie nikt w szkole nie wie. Do szkoły przychodzi wuj uczennicy w celu wyjaśnienia nietypowej sytuacji i zamiast wyjaśniać, to sobie Scratchuje. I to się dzieje na oczach całej klasy.
                            Bardzo to jest wychowawcze. I zabawne :(
                          • bupu Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 06.07.24, 12:26
                            tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                            >
                            > Ile MM kosztowało posłać Helmuta z Zajęczykową do zamkniętego gabinetu, żeby ta
                            > m wszystko omówili z dala od uczniów?

                            No więc jako belferka z zawodu powiadamiam uprzejmie iż dyr. Zajeczyk konwersująca z Helmutem na korytarzu to jest ciężkie kuriozum. Takich rozmów absolutnie nie prowadzi się w obecności osób postronnych, a szczególnie uczniów. Pani wicedyr, choćby nie wiem jak zszokowana Helmutem, zaprosiłaby go do gabinetu na kompletnym autopilocie. Odruch warunkowy po prostu, lepszy niż u psów Pawłowa.
                            • mamuka_z_boru Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 07.07.24, 14:21
                              bupu napisała:
                              Pani wicedyr, choćby nie wiem jak zszokowana Helmutem, zaprosiłaby go do gabinetu na kom
                              > pletnym autopilocie. Odruch warunkowy po prostu, lepszy niż u psów Pawłowa.
                              >
                              >
                              No ale wtedy nie byłoby tej przezabawnej sceny, której warunkiem była jej publiczność. Nie dyskutujmy nad wiarygodnością narracyjną czy prawdopodobieństwem zaistnienia w życiu realnym jakiejś sceny w neo, bo to nie ma sensu. To nie są już powieści z jakimś światem przedstawionym obrazującym realne życie, ale zbiór skeczów połączonych naciąganą fabułą. A nikt przecież nie będzie analizował prawdopodobieństwa i wiarygodności kabaretowego skeczu.
            • ciotka-scholastyka Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 11.06.24, 12:19
              Ako, ja mam prośbę do ciebie niezwiazaną z dyskusją. Czy mogłabyś rozważyć zmianę sygnaturki?
              Mało, że odrobinę zahacza o tematykę zakazaną, ale przede wszystkim pojawiające się w niej nazwisko tępego wieprza od resortu wiadomego psuje dobry nastrój.
              • ako17 Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 11.06.24, 15:13
                ciotka-scholastyka napisała:

                > Ako, ja mam prośbę do ciebie niezwiazaną z dyskusją. Czy mogłabyś rozważyć zmia
                > nę sygnaturki?
                > Mało, że odrobinę zahacza o tematykę zakazaną, ale przede wszystkim pojawiające
                > się w niej nazwisko tępego wieprza od resortu wiadomego psuje dobry nastrój.

                spoko :) To forum jest kopalnią świetnych sygnaturek.
                Tamta mi się szczególnie podobała, bo nie miałam pojęcia o takiej karierze ex-ministra edukacji... Julian świetnie to wyłożył.
                Ale czepnę się odrobinę, bez prawdziwej pretensji, z przymrużeniem oka - Tt-tka miała bardzo polityczną sygnaturkę przez długi czas ;)
                btw, lubiłam ją czytać :D
                • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 11.06.24, 15:33
                  ako17 napisała:
                  > --
                  >Mila postanowiła nie dopuścić, żeby rodzona
                  >wnuczka (nawet jeśli skażona przez pypyziacze
                  >geny, ale zawsze) szła do ślubu odziana, uczesana
                  >i grubo umalowana niczym "rokokowa kokota".
                  >Mogło być tak, że Mila gdzieś pokątnie u
                  >krawcowej w Miłosławiu zleciła uszycie nowego
                  >kostiumiku w rozmiarze Laury z kiecką dużo
                  >dłuższą niż pierwowzór. Odwiesiła do szafy i kto
                  >tam wiedział, że to nie ten historyczny zleżały
                  >zetlały.
                  >By 3piota

                  Nic tak nie maskuje pyziaczych genów jak borejczy styl "na szlachetne ubóstwo".
                  Btw, zauważyliście, że i Januszowi i Larwie z wiekiem ciut popsuł się gust? Jasiu w KK nosi modny drelich i fryzurę, Larwiszon od najmłodszych lat dba o urodę i styl aż nadto, a potem nagle w CP widzimy CKNUKa w zeżartej przez szczury marynarce, a w McD ślubną sierotkę Laurysię po przejściach.
                  • ako17 Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 11.06.24, 19:49
                    tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                    > Btw, zauważyliście, że i Januszowi i Larwie z wiekiem ciut popsuł się gust? (...) Larwiszon od najmłodszych lat dba o urodę
                    > i styl aż nadto,
                    o tak! istny elf w minispódniczce

                    w McD ślubną sierotkę Laurysię po przejściach.
                    wiesz co, ona na tę ślubną sierotkę się po prostu zgodziła pod presją - przypuszczam, że Adammmm zagroził jej, iż będzie ją szorować dalej - to nie był jej wybór.
                    Upadek gustu u Laury zaczął się wcześniej, objawiając się bezowatą kiecką (zbyt strojna?) z mnóstwem zdobień, szpachlą nałożonym makijażem i pretensjonalną, napuszoną instalacją z włosów. I to już był jej wybór. Przynajmniej suknię zaprojektowała całkiem sama, a jeśli makijaż i fryzura od Kopców by jej nie pasowały, to zażądałaby zmiany. Ale nie zażądała.
                    Wiele razy się tu na forum zastanawiano, co się stało z tym stylem Laury, że tak nieciekawie zaplanowała wygląd na własny ślub. Może oczadziała, a może już była po lobotomii.
                    • przymrozki Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 12.06.24, 20:17
                      ako17 napisała:

                      > Upadek gustu u Laury zaczął się wcześniej, objawiając się bezowatą kiecką (zbyt
                      > strojna?) z mnóstwem zdobień, szpachlą nałożonym makijażem i pretensjonalną, n
                      > apuszoną instalacją z włosów. I to już był jej wybór.

                      Sukienka byłaby może ewentualnie do obrony, gdyby cały ślub był strojny, a po nim szykowało się wesele w konwencji operowego balu - w jakiejś marmurowo-złotej sali z kryształowymi żyrandolami i czerwonymi dywanami. Ale Laura chciała w tej trzydrzwiowej szafie zabawiać tuzin gości w pokoju gościnnym u teściów. Pewnie wyglądałoby to tak, że siorbałaby barszcz z łokciami przy brzuchu wciśnięta między męża i szwagra, a gdyby naszło ją na wstawanie, nie mogłaby się obrócić wokół własnej osi nie strącając trzecią warstwą ząbkowanej krynoliny jakiego talerza z zupą albo nie potrącając welonem innej porcelanowej pastereczki.

                      I to już nie jest tylko kwestia dobrego gustu, ale elementarnego wyczucia konsekwencji w estetyce.
                      • kocynder Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 12.06.24, 20:26
                        Jeśli zaś do tej krynoliny ząbkowanej dodamy jaśnie umiłowanego Jadaśka w drelichowej bluzie to mamy coś, co mi się w głowie nie mieści. Bo gdyż jest info, że w scenie z szorowaniem gębusi laurowej panna wtula się w jego BLUZĘ, a zaś potem nie pada ani słóweczko, jakoby popylał się przebrać. Czy Larwa zaplanowała tą swoją pompadurę do roboczych szmat ogrodnika? I to już niezależnie gdzie i z jakim rozmachem impreza się miała odbyć...
                      • ciotka-scholastyka Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 13.06.24, 14:26
                        przymrozki napisała:

                        > Ale Laura chciała w te
                        > j trzydrzwiowej szafie zabawiać tuzin gości w pokoju gościnnym u teściów.

                        Nie u teściów. Wesele odbyło się na Roosevelta. Pięć dni po ślubie :D
                        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 13.06.24, 14:37
                          ciotka-scholastyka napisała:

                          > przymrozki napisała:
                          >
                          > > Ale Laura chciała w te
                          > > j trzydrzwiowej szafie zabawiać tuzin gości w pokoju gościnnym u teściów.
                          >
                          >
                          > Nie u teściów. Wesele odbyło się na Roosevelta. Pięć dni po ślubie :D

                          Czy dla bezpieczeństwa i higieny możemy założyć, że ze strony Jadama nie pojawił się nikt poza rodzicami, bratem i Gruszką?
                          • bupu Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 13.06.24, 14:52
                            tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                            > ciotka-scholastyka napisała:
                            >
                            > > przymrozki napisała:
                            > >
                            > > > Ale Laura chciała w te
                            > > > j trzydrzwiowej szafie zabawiać tuzin gości w pokoju gościnnym u te
                            > ściów.
                            > >
                            > >
                            > > Nie u teściów. Wesele odbyło się na Roosevelta. Pięć dni po ślubie :D
                            >
                            > Czy dla bezpieczeństwa i higieny możemy założyć, że ze strony Jadama nie pojawi
                            > ł się nikt poza rodzicami, bratem i Gruszką?
                            >
                            >

                            Nie musimy zakładać, nikt inny prócz rodziców, WszechGruszki i brata z żoną nie został wymieniony w tekście. Na marginesie, czy brat Jadama miał progeniture? Bo nie przypominam sobie, żeby na weselu latały jakieś Fidelisieta.

                            Na drugim marginesie, jaki w ogóle był skład tego wesela? Bo policzmy, dwa stare Fidelisy, Gruszka, brat i bratowa, to 5 osób. Plus młodzi to siedem, plus matka i macoch młodej to dziewięć, plus brat tejże to dziesięć, plus siostra z mężem i bratem to trzynaście. Plus dziadkowie, piętnaście. Plus trzy ciotki z mężami to dwadzieścia jeden. Plus progenitura, to dwadzieścia osiem. Plus frytkożerna, dwadzieścia dziewięć. Jak oni wbili do zielonego pokoju stół, dwadzieścia dziewięć osób i jeszcze zostało miejsce na pląsy?
                            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 13.06.24, 15:06
                              bupu napisała:
                              >
                              > Nie musimy zakładać, nikt inny prócz rodziców, WszechGruszki i brata z żoną nie
                              > został wymieniony w tekście. Na marginesie, czy brat Jadama miał progeniture?
                              > Bo nie przypominam sobie, żeby na weselu latały jakieś Fidelisieta.
                              >
                              > Na drugim marginesie, jaki w ogóle był skład tego wesela? Bo policzmy, dwa star
                              > e Fidelisy, Gruszka, brat i bratowa, to 5 osób. Plus młodzi to siedem, plus mat
                              > ka i macoch młodej to dziewięć, plus brat tejże to dziesięć, plus siostra z męż
                              > em i bratem to trzynaście. Plus dziadkowie, piętnaście. Plus trzy ciotki z męża
                              > mi to dwadzieścia jeden. Plus progenitura, to dwadzieścia osiem. Plus frytkożer
                              > na, dwadzieścia dziewięć. Jak oni wbili do zielonego pokoju stół, dwadzieścia d
                              > ziewięć osób i jeszcze zostało miejsce na pląsy?
                              >
                              >

                              To tam ktoś pląsał? Wydawało mi się, że towarzystwo jeno siedziało i żarło, larwie kolędowanie to nie coś, do czego da się tańczyć.
                              • ciotka-scholastyka Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 14.06.24, 09:17
                                tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


                                > To tam ktoś pląsał? Wydawało mi się, że towarzystwo jeno siedziało i żarło, lar
                                > wie kolędowanie to nie coś, do czego da się tańczyć.

                                Coś było o pląsach. Nie zacytuję, ale mam dość silne wrażenie.
                              • modrogrzbiecik Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 14.06.24, 14:28
                                tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                                >
                                > To tam ktoś pląsał? Wydawało mi się, że towarzystwo jeno siedziało i żarło, lar
                                > wie kolędowanie to nie coś, do czego da się tańczyć.
                                >
                                >

                                Pląsali, jak najbardziej, już służę uprzejmie cycatą:

                                Pod oknem tańczono: dziadkowie, przytuleni czołami, wywijali z zapałem, każde w zupełnie innym rytmie i stylu, ale zawsze zgodnie, zaś rozszalała Łusia porwała w tany opornego Józinka, który krzywił się i gniewnie mamrotał, co doprowadzało Ignasia do ataków śmiechu.

                                Swoją drogą kompletnie nie umiem sobie wyobrazić tych dziadków tańczących w innym rytmie i stylu, ale wciąż zgodnie.
                                • kocynder Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 14.06.24, 14:39
                                  Dodajmy jeszcze, że te różne style i rytmy wykonywali PRZYTULENI! Co prawda tylko czołami, ale mam wizję Ignaca i Milicji na jakiś butapren czoła i jedno twista a drugie rockandrolla...
                                • bupu Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 14.06.24, 14:55
                                  modrogrzbiecik napisała:


                                  > Pląsali, jak najbardziej, już służę uprzejmie cycatą:
                                  >
                                  > Pod oknem tańczono: dziadkowie, przytuleni czołami, wywijali z zapałem, każd
                                  > e w zupełnie innym rytmie i stylu, ale zawsze zgodnie, zaś rozszalała Łusia por
                                  > wała w tany opornego Józinka, który krzywił się i gniewnie mamrotał, co doprowa
                                  > dzało Ignasia do ataków śmiechu.



                                  Toteż dlatego chciałabym wiedzieć jak Borejki wbiły do zielonego pokoju, tego, przypominam, gdzie nie było w 1991 miejsca na bodaj polówkę dla Gaby i musiała biedna umartwiać się na karimacie, stół na 30 luda, razem z całym gruszkateringiem, te 30 luda, że jeszcze zostało miejsce na pląsy.

                                  Złośliwie wylicze, a co. Standardowa szerokość stołu to 90 cm, po pół metra z każdej strony, żeby biesiadnicy mieli jak wygodnie zasiąść. To na szerokość daje nam 190 cm. No niech będzie, 2 m.

                                  Długość. 60 cm per capita to absolutne minimum, dajmy po 70, żeby się goście łokciami nie trykali. 9,80 m. Plus pół metra z każdego końca na siedzących w szczycie 10,80. Zaokrąglmy do 11. Na sam stół potrzeba 22 m2, a tu jeszcze przestrzeń taneczna, plus zdaje się pianino, plus inne meble po Laurze. Pokój zielony zaczyna nabierać cech komnaty w kiejdańskim zamku Janusza Radziwiłla, pewnie się zaraził od cukiernicy.

                                  > Swoją drogą kompletnie nie umiem sobie wyobrazić tych dziadków tańczących w inn
                                  > ym rytmie i stylu, ale wciąż zgodnie.

                                  Ja też nie.
                        • przymrozki Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 14.06.24, 10:49
                          ciotka-scholastyka napisała:

                          > Nie u teściów. Wesele odbyło się na Roosevelta. Pięć dni po ślubie :D

                          Ale w dniu ślubu chyba był przewidziany jakiś obiad u teściów dla najbliższej rodziny. I to tam Laura miała wystąpić w swoim koronkowym czołgu.
                • ciotka-scholastyka Re: Chómor (prosimy nie poprawiać) 12.06.24, 10:30
                  ako17 napisała:


                  > Ale czepnę się odrobinę, bez prawdziwej pretensji, z przymrużeniem oka - Tt-tka
                  > miała bardzo polityczną sygnaturkę przez długi czas ;)
                  > btw, lubiłam ją czytać :D

                  A tak, i też ją poprosiłam o zmianę :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka