26.04.25, 13:50
Inaczej zwane berechreściem. Człowiek w trakcie życia w nie obrasta, każdy człowiek z wyjątkiem Borejków. Borejki nie obrastają, każda przprowadzka to trzy walizeczki na krzyż.

Weźmy Larwę. Przeprowadzka do Szaletu w jeden wieczór, jednym obrotem furgonetki. A tu do spakowania książki, płyty, nuty, durnostojki, kosmetyki, ciuchy letnie i zimowe, stroje sceniczne, które niekoniecznie należy kolanem w walizce... W jeden wieczór, spakowanie, przewóz i wypakowanie WSZYSTKIEGO.

Albo Rurza z przychówkiem i mieniem z ponad dekady mieszkania w UK. Książki, odzież, zaraz, odzież Fryca też pojechała do Poznania? Jego rzeczy osobiste? Bo nie leciał raczej do Houston ciężarówką?Bambetle kuchenne, miksery, malaksery i inne kiczen ajdy. Sprzęt rtv. Ręczniki, bielizna pościelowa, zabawki, pamiątki, duperele. Jak to WSZYSTKO przewieziono i gdzie to się zmieściło na Roosevelta?

Albo Grzegorz po slubie z Gąbką. Wrzuca do malucha trochę książek i walizkę ciuchów i już. Pozamiatane. Nędzną musiał mieć biblioteczkę skoro mu się w całości zmieściła do malucha. I zero zimowej odzieży jak mniemam, ona zajmuje mnóstwo miejsca.

Albo Gabbonowie w CZ. Upchneli dorobek wspólnego ćwierćwiecza w samochód, tak na jeden raz, spacerkiem, rozumicie, te wszystkie podwójne nowości wydawnicze, gacie, służbową makulaturę, zdjęcia w ramkach, buty i ulubione kubeczki i co tylko. I jeszcze im zostało miejsce w bagażniku na pręgierz mentalny. Szesnastokołowcwm jeżdżą?
Obserwuj wątek
    • ako17 Re: Bambetle 26.04.25, 14:25
      bupu napisała:

      > Inaczej zwane berechreściem.

      piękne słowo. Piękne 😍

      Człowiek w trakcie życia w nie obrasta, każdy czło
      > wiek z wyjątkiem Borejków. Borejki nie obrastają, każda przprowadzka to trzy wa
      > lizeczki na krzyż.
      >
      > Weźmy Larwę. Przeprowadzka do Szaletu w jeden wieczór, jednym obrotem furgonetk
      > i. A tu do spakowania książki, płyty, nuty, durnostojki, kosmetyki, ciuchy letn
      > ie i zimowe, stroje sceniczne, które niekoniecznie należy kolanem w walizce...
      > W jeden wieczór, spakowanie, przewóz i wypakowanie WSZYSTKIEGO.

      To jest tak... niemądre, że aż mi się nie chce nad tym pastwić. To jak kopanie leżącego.
      >
      > Albo Rurza z przychówkiem i mieniem z ponad dekady mieszkania w UK. Książki, od
      > zież, zaraz, odzież Fryca też pojechała do Poznania? Jego rzeczy osobiste? Bo n
      > ie leciał raczej do Houston ciężarówką?Bambetle kuchenne, miksery, malaksery i
      > inne kiczen ajdy. Sprzęt rtv. Ręczniki, bielizna pościelowa, zabawki, pamiątki,
      > duperele. Jak to WSZYSTKO przewieziono i gdzie to się zmieściło na Roosevelta?

      Też się nad tym zastanawiałam. Dodajmy, że to wszystko jeszcze z międzylądowaniem u Żaby i tego-jej-walijskiego-męża-którego-imienia... itd.

      >
      > Albo Grzegorz po slubie z Gąbką. Wrzuca do malucha trochę książek i walizkę ciu
      > chów i już. Pozamiatane. Nędzną musiał mieć biblioteczkę skoro mu się w całości
      > zmieściła do malucha. I zero zimowej odzieży jak mniemam, ona zajmuje mnóstwo
      > miejsca.

      Może miał zamiar dowieźć później?

      > Albo Gabbonowie w CZ. Upchneli dorobek wspólnego ćwierćwiecza w samochód, tak n
      > a jeden raz, spacerkiem, rozumicie, te wszystkie podwójne nowości wydawnicze, g
      > acie, służbową makulaturę, zdjęcia w ramkach, buty i ulubione kubeczki i co tyl
      > ko. I jeszcze im zostało miejsce w bagażniku na pręgierz mentalny. Szesnastokoł
      > owcwm jeżdżą?

      A dajcie spokój...
    • kocynder Re: Bambetle 26.04.25, 16:43
      Z tego wszystkiego JAKOŚ na upartego "broni się" tylko Grzegorz. Że może "na raz" zabrał te przybory do golenia, szczoteczkę do zębów, zmianę gaci, laptopa i trochę najpotrzebniejszych książek do pracy mu potrzebnych, z Borejdomu do domu swoich krewnych miał rzut beretem, resztę mógł przewozić później, po trochę. Ja też, po ślubie, wyprowadzając się do męża nie zatrudniałam firmy przeprowadzkowej, tylko przewoziłam mienie po trochę.
      No, ale to jedna sytuacja, która da się JAKOŚ uzasadnić (dom Grzegorza "rodzinny" istnieje, stoi, nowa siedziba blisko). W pozostałych - nie mam pojęcia. Mętnie mi się coś majaczy, że Żaba większą część mienia wysyłała jakimś "frachtem", firmą czy coś. Co zresztą nadal nie zmienia faktu,. że po pierwsze spakowanie całego życia z kilkunastu lat to ciężka praca i nie na jeden dzień, po drugie firmy, owszem, zajmują się przewozem maneli, ale jednakowoż czynią to za całkiem sporą KASĘ a nie za uśmiech i ciepło borejkowskie, a po trzecie wreszcie: CO się z tym mieniem stało już w Poznaniu? Z książkami Mili i Karola, z ich ciuchami letnimi/zimowymi, z ich zeszytami szkolnymi, ćwiczeniami, z pamiątkami najróżniejszymi, zabawkami, piłką do nogi, mikroskopem, globusem i zabawkami? Co się stało z kotkiem to wolę nie pytać...
      A na marginesie: prowadzenie szesnastokołowej ciężarówki to moje marzenie od kiedy jako zupełny dzieciak obejrzałam "Mistrz Kierownicy Ucieka". Wcale mi nie zaimponował trans - am, którym jeździł Bandyta, chociaż ładna zabawka, nie powiem, ale aż mnie skręcało na widok tych "pożeraczy szos", np z konwoju, który pomógł im oszwabić policję... Drugim moim (też niezrealizowanym) marzeniem jest poprowadzić kiedyś radiowóz "na bombach".
      • kooreczka Re: Bambetle 26.04.25, 17:10
        W ogóle nie rozumiem tej nagłej wyprowadzki- uciekają z UK jakby co najmniej ich mafia goniła.
      • bupu Re: Bambetle 26.04.25, 19:24
        kocynder napisała:

        > Z tego wszystkiego JAKOŚ na upartego "broni się" tylko Grzegorz. Że może "na ra
        > z" zabrał te przybory do golenia, szczoteczkę do zębów, zmianę gaci, laptopa i
        > trochę najpotrzebniejszych książek do pracy mu potrzebnych, z Borejdomu do domu
        > swoich krewnych miał rzut beretem, resztę mógł przewozić później, po trochę.

        No ni w cholerę. Wedle DP wetknął do malucha komputer, kilka kartonów książek i jedną walizkę ciuchów I JUŻ BYŁ PRZEPROWADZONY.



        W pozostałych - nie mam pojęcia. Mętn
        > ie mi się coś majaczy, że Żaba większą część mienia wysyłała jakimś "frachtem",
        > firmą czy coś.

        Z maila od Gaby wiemy tylko, że większe bagaże Róży dojadą osobno. Jak, czym gdzie i za co - nie wiada.

        > Co zresztą nadal nie zmienia faktu,. że po pierwsze spakowanie
        > całego życia z kilkunastu lat to ciężka praca i nie na jeden dzień, po drugie f
        > irmy, owszem, zajmują się przewozem maneli, ale jednakowoż czynią to za całkiem
        > sporą KASĘ a nie za uśmiech i ciepło borejkowskie, a po trzecie wreszcie: CO s
        > ię z tym mieniem stało już w Poznaniu? Z książkami Mili i Karola, z ich ciucham
        > i letnimi/zimowymi, z ich zeszytami szkolnymi, ćwiczeniami, z pamiątkami najróż
        > niejszymi, zabawkami, piłką do nogi, mikroskopem, globusem i zabawkami?

        I gdzie to mienie się podziewało gdy dwie dzielne siedziały u Żabostwa. Usypały im stos tobołów w przedokoju? Żaba nie mieszkała w Pałacu Buckingham z tego co pamiętam...
        • mircja Re: Bambetle 26.04.25, 19:44
          bupu napisała:

          > kocynder napisała:
          >
          > > Z tego wszystkiego JAKOŚ na upartego "broni się" tylko Grzegorz. Że może
          > "na ra
          > > z" zabrał te przybory do golenia, szczoteczkę do zębów, zmianę gaci, lapt
          > opa i
          > > trochę najpotrzebniejszych książek do pracy mu potrzebnych, z Borejdomu d
          > o domu
          > > swoich krewnych miał rzut beretem, resztę mógł przewozić później, po tro
          > chę.
          >
          > No ni w cholerę. Wedle DP wetknął do malucha komputer, kilka kartonów książek i
          > jedną walizkę ciuchów I JUŻ BYŁ PRZEPROWADZONY.
          >
          Jest jeszcze taka możliwość, że trzymał większość książek i papierów w swoim pokoju pracowniczym na swoim wydziale - ja tak kiedyś robiłam, kiedy miałam mało miejsca w mieszkaniu. A w tamtych czasach ubrań mógł mieć znacząco mniej, niż się to praktykuje obecnie.
        • ako17 Re: Bambetle 26.04.25, 21:09
          bupu napisała:

          mi, zabawkami, piłką do nogi, mikroskopem, globusem i zabawkami?
          >
          > I gdzie to mienie się podziewało gdy dwie dzielne siedziały u Żabostwa. Usypały
          > im stos tobołów w przedokoju?

          A zanim usypały, to jak przewiozły z Ox? Walijczyk, mini-morrisem?

          Żaba nie mieszkała w Pałacu Buckingham z tego co
          > pamiętam...
        • hawoy76 Re: Bambetle 03.05.25, 20:53
          Wrzucili do kontenera na przechowanie i czeka na lepsze czasy
          • ako17 Re: Bambetle 03.05.25, 23:06
            hawoy76 napisał(a):

            > Wrzucili do kontenera na przechowanie i czeka na lepsze czasy


            co takiego wrzucili? Bez cytowania nie ma rozumienia wypowiedzi w rozbudowanych wątkach. W nierozbudowanych właściwie też.
    • mroczny_chomik_zaglady Re: Bambetle 26.04.25, 16:47
      Przez całe swoje dotychczasowe życie mieszkałam w wielu miejscach. Kiedyś nawet pobiłam rekord przeprowadzek, w ciągu 2 lat przeprowadzałam się 15 razy. I przez wiele, naprawdę wiele lat moja przeprowadzka wyglądała w ten sposób, że laptop lądował w plecaku, tak samo kosmetyczka, ciuchy, książki i durnostoje mieściły się w trzech, maksymalnie czterech kartonach. Do czasu, aż po blisko 40 latach poczułam się bezpiecznie w miejscu w którym mieszkam...I w tempie zaiste błyskawicznym obrosłam w graty. Nie wiem, w jaki sposób dałabym radę przewieźć moją osobistą graciarnię w inne miejsce gdyby nagle zaszła taka konieczność. Ale tak sobie myślę, skoro Boreje są coraz bardziej odklejeni od rzeczywistości to kto wie, kto wie, może wszystkie ich graty z kołchozu były że tak powiem wirtualne? :D No, może poza łożami prostymi okrytymi skórą. To samo może się tyczyć Larwy, Rurzy i całej reszty. Bo inaczej przysięgam ale nie wyobrażam sobie tego. Co do Sałaciarza to gdyby czasy były nieco późniejsze skłonna byłabym myśleć,że może i miał dwie pary gaci i jedną krzywo wyprasowaną koszulę ale takie rzeczy jak na przykład narzędzia pracy czy książki mógłby mieć skompresowane na zewnętrznym dysku a takowy można wrzucić w kieszeń i hajda do kołchozu...
      • kocynder Re: Bambetle 26.04.25, 17:33
        Chomiczku, zauważ, że nikt nie ma np zastrzeżeń do mieszkania Baltony na zapleczu kwiaciarni czy Damba w kuchni Dmucha. Za młodego domieszkania wystarczył właśnie plecak, łóżko turystyczne (tzw polówka) i git. Ale w powyżej wymienionych wypadkach - mowa o ludziach jednak "zakotwiczonych". Mających już jakieś układy, stabilną pracę, dzieci... Poza Grzesiem, który faktycznie mógł przyjechać "na pierwszy ogień" tylko maluchem, a później powoli "dowozić" z Krasińskiego swoje bambetle - to rąk i nóg nie ma. Sensu też. :D
        • mroczny_chomik_zaglady Re: Bambetle 26.04.25, 18:01
          O to to właśnie. Póki człowiek młody to ma w nosie obrastanie w graty, na czym śpi i z czego je. Kurczę, był okres, że miałam jeden słownie, JEDEN kubek, ten który służył do kawy. I herbaty. I soczku. i wszystkiego, i ja ten kubek do tej pory mam. Zjechał ze mną całą Europę, a jeśli chodzi o zamierzchłe czasy i naczynia... Jeden garnek, jeden widelec, jedna łyżka. Plus nóż uniwersalny, też go mam do tej pory. Plastikowe talerze są bardzo wygodne w użytkowaniu. Teraz? Teraz dorobiłam się nawet krajalnicy do jajek. I tłuczka do kotletów. Kilku kompletów pościeli, kołdry i poduszki zamiast śpiwora... Nie, ja sobie nie wyobrażam tych wszystkich przeprowadzek w sposób opisany przez panią MM. Nie i już. A poza tym, od kiedy Neoborejczada ma JAKIKOLWIEK SENS? :D Bo tak od "OwR" to ja tego sensu nie widzę ani ciut ciut...
        • bupu Re: Bambetle 26.04.25, 19:15
          kocynder napisała:

          > > Poza Grzesiem, który faktycznie mógł przyjechać "na
          > pierwszy ogień" tylko maluchem, a później powoli "dowozić" z Krasińskiego swoj
          > e bambetle - to rąk i nóg nie ma. Sensu też. :D
          >

          Za pozwoleniem, w DP stoi jak byk, że na całe mienie Grzegorza składał się komputer, kilka kartonów książek i walizka odzieży. I to wszystko.
          • kocynder Re: Bambetle 26.04.25, 19:18
            No to nie. Sensu w tym nie ma. :D
          • ako17 Re: Bambetle 26.04.25, 19:21
            bupu napisała:

            > kocynder napisała:
            >
            > > > Poza Grzesiem, który faktycznie mógł przyjechać "na
            > > pierwszy ogień" tylko maluchem, a później powoli "dowozić" z Krasińskieg
            > o swoj
            > > e bambetle - to rąk i nóg nie ma. Sensu też. :D
            > >
            >
            > Za pozwoleniem, w DP stoi jak byk, że na całe mienie Grzegorza składał się komp
            > uter, kilka kartonów książek i walizka odzieży. I to wszystko.
            >
            >
            tak stoi, zgadza się. Ja nawiązywałam, tak naprawdę, do tych zimowych ciuchów. W jedną walizkę mógł spakować bieżące, a płaszcz zimowy, buty, czapki mógł zabrać przy innej okazji.
      • ako17 Re: Bambetle 26.04.25, 17:33
        mroczny_chomik_zaglady napisała:


        > Ale tak sobie myślę, skoro Boreje są coraz bardziej odklejeni od rzeczywistości
        > to kto wie, kto wie, może wszystkie ich graty z kołchozu były że tak powiem wi
        > rtualne? :D

        sugerujesz, że np. cały księgozbiór był na kindlu? I te 2 egzemplarze książek to były 2 e-wersje, jedna dla Mili, druga dla Ignaca?
        • mroczny_chomik_zaglady Re: Bambetle 26.04.25, 17:53
          ako17 napisała:


          >
          > sugerujesz, że np. cały księgozbiór był na kindlu? I te 2 egzemplarze książek t
          > o były 2 e-wersje, jedna dla Mili, druga dla Ignaca?


          Raczej miałam na myśli fakt odpłynięcia seniorów Borejków w jakiś przestwór niezbadany w sensie umysłowym i mogło im się wydawać,że mają TAKI IMPONUJĄCY KSIĘGOZBIÓR.... A rodzina przytakiwała na zasadzie "nie będziemy dziadka martwić niech się dziadek cieszy" .Jakby nie patrzył w Borejwersum mam wrażenie możliwe jest absolutnie wszystko ( vide gumiany lokal na Rusfelta)... :D


    • greta_herbst Re: Bambetle 26.04.25, 20:47
      O przepraszam szanowną koleżankę, ale Laura zgadza się absolutnie co do joty! Laura do szaletu zabiera przecież wyłącznie to, na co jej Aaaadammm pozwoli.

      Książki Pan Polonista ma swoje, lepsze, a Laura swoje i tak już przeczytała więc na co jej. Płyty, w domu śpiewaczki? Nie po to ma żonę śpiewaczkę z fortepianem, żeby miał płyt słuchać! Durnostojek porządna, szlachetnie uboga artystka nie powinna nawet chcieć, zwłaszcza taka, co ma wyrzęte (jak wyrzynarką to chyba wyrzęte? idk) przez męża-polonistę aniołki i w dodatku zaraz będzie miała dzidziusia. Kosmetyki? KOSMETYKI? Niechby się Laura choćby zająknęła o kosmetykach, zaraz by ją Adam na białym kabelku do łazienki włóczył, czy jakiego tam Bohun użył czasownika, nie pamiętam. Ciuchy letnie ma bodajże na sobie (nie pamiętam jaka była pora roku), po co komu więcej niż jedna kapota skoro plecy ma tylko jedne, a jeden komplet zimowych proszę bardzo, Gruszka spakuje. Więcej to głupi babski zbytek.

      Strojów scenicznych śpiewaczka raczej nie trzyma w domu, garderoba opery je przechowuje, naprawia i specjalistycznie pierze w miarę potrzeby. Nie rozumiem, czego koleżanka nie rozumie. :P

      > Inaczej zwane berechreściem

      Cudowne słowo, nie znałam. A to jest to jedno berecheście, singularis? Czy można mieć dużo berecheści (berecheściów?)
      • ako17 Re: Bambetle 26.04.25, 21:14
        greta_herbst napisała:

        > O przepraszam szanowną koleżankę, ale Laura zgadza się absolutnie co do joty! L
        > aura do szaletu zabiera przecież wyłącznie to, na co jej Aaaadammm pozwoli.

        w sensie: czego on potrzebuje?

        >
        > Książki Pan Polonista ma swoje, lepsze, a Laura swoje i tak już przeczytała wię
        > c na co jej. Płyty, w domu śpiewaczki? Nie po to ma żonę śpiewaczkę z fortepian
        > em, żeby miał płyt słuchać! Durnostojek porządna, szlachetnie uboga artystka ni
        > e powinna nawet chcieć, zwłaszcza taka, co ma wyrzęte (jak wyrzynarką to chyba
        > wyrzęte? idk) przez męża-polonistę aniołki i w dodatku zaraz będzie miała dzidz
        > iusia. Kosmetyki? KOSMETYKI? Niechby się Laura choćby zająknęła o kosmetykach,
        > zaraz by ją Adam na białym kabelku do łazienki włóczył, czy jakiego tam Bohun u
        > żył czasownika, nie pamiętam. Ciuchy letnie ma bodajże na sobie (nie pamiętam j
        > aka była pora roku), po co komu więcej niż jedna kapota skoro plecy ma tylko je
        > dne, a jeden komplet zimowych proszę bardzo, Gruszka spakuje. Więcej to głupi b
        > abski zbytek.

        Bożesz. To jest bardzo prawdopodobne i w sumie, technicznie, tłumaczy wszystkie wytknięte przez nas niedoróby na tym polu.

        > Strojów scenicznych śpiewaczka raczej nie trzyma w domu, garderoba opery je prz
        > echowuje, naprawia i specjalistycznie pierze w miarę potrzeby. Nie rozumiem, cz
        > ego koleżanka nie rozumie. :P

        Nie pracowałam nigdy w operze, ale to jest możliwe. Ergo - Laura ma bardzo mało swoich prywatnych rzeczy, spokojnie da się w godzinę-dwie spakować i przewieźć furgonetką.

        > Cudowne słowo, nie znałam. A to jest to jedno berecheście, singularis?
        Podpinam się pod pytanie.
        Czy to jest takie słowo jak np. "szlachta", że występuje co do zasady w liczbie mnogiej?
        • minerwamcg Re: Bambetle 26.04.25, 22:19
          Nie pracowałam w operze, tylko w takim zwyczajnym teatrze, ale jakieś operowe kumpelstwa i psiapsiólstwa jeszcze sobie z krakowskich czasów kultywuję. I oświadczam, co na własne oczy widziałam - kostiumy operowe śpiewaczka oczywiście przechowuje w teatrze, pod czujnym okiem pań garderobianych i kierownika/niczki magazynów. Natomiast ma, bo mieć musi, prywatne suknie na CHAŁTURY. Tu wystąpi na gali operetkowej w Domu Kombatanta, tam zaśpiewa na koncercie w Filharmonii, ówdzie huknie "Requiem" albo "Gloria" w kościele, jeszcze gdzie indziej charytatywnie dla pacjentów Tworek albo Kobierzyna, a jeszcze na ślubie koleżanki, na pogrzebie mamy koleżanki... no wszystkie te okazje obsługuje własną szafą. Podobnie, choć w mniejszej skali musi mieć aktorka. Też na chałtury - tu jubileusz, tam szkółka, ówdzie koncert - no coś eleganckiego (albo charakterystycznego) trzeba mieć.
          • ako17 Re: Bambetle 26.04.25, 22:22
            minerwamcg napisała:

            > Nie pracowałam w operze, tylko w takim zwyczajnym teatrze, ale jakieś operowe k
            > umpelstwa i psiapsiólstwa jeszcze sobie z krakowskich czasów kultywuję. I oświa
            > dczam, co na własne oczy widziałam - kostiumy operowe śpiewaczka oczywiście prz
            > echowuje w teatrze, pod czujnym okiem pań garderobianych i kierownika/niczki ma
            > gazynów. Natomiast ma, bo mieć musi, prywatne suknie na CHAŁTURY. Tu wystąpi na
            > gali operetkowej w Domu Kombatanta, tam zaśpiewa na koncercie w Filharmonii, ó
            > wdzie huknie "Requiem" albo "Gloria" w kościele, jeszcze gdzie indziej charytat
            > ywnie dla pacjentów Tworek albo Kobierzyna, a jeszcze na ślubie koleżanki, na p
            > ogrzebie mamy koleżanki... no wszystkie te okazje obsługuje własną szafą. Podob
            > nie, choć w mniejszej skali musi mieć aktorka. Też na chałtury - tu jubileusz,
            > tam szkółka, ówdzie koncert - no coś eleganckiego (albo charakterystycznego) tr
            > zeba mieć.
            >
            Ale Laura tego nie robi, prawda? PRAWDA?
            • kocynder Re: Bambetle 27.04.25, 00:12
              A w szkole Łuśki "Fiołka" to na golasa śpiewała? No, nie za kasę, ale jednakowoż był to rodzaj chałtury.
          • greta_herbst Re: Bambetle 27.04.25, 00:08
            > Kostiumy operowe śpiewaczka oczywiście przechowuje w teatrze, pod czujnym okiem pań garderobianych i kierownika/niczki magazynów. Natomiast ma, bo mieć musi, prywatne suknie na CHAŁTURY.

            I to są kiecki, które zazwyczaj doskonale upycha się kolanem w walizce, to akurat ja z kolei na własne oczy widziałam. Ich charakter wręcz wymaga niekłopotliwego transportu i potem ewentualnie odświeżania małym żelazkiem z AirBnB. Więc fru z nimi do daglezjowej furgonetki pana Gruszki! Oczywiście o ile Aaadamm pozwoli, bo może on żadnych kiecek nie potrzebuje.
            • minerwamcg Re: Bambetle 27.04.25, 16:10
              Oczywiście, że muszą być ze wszech miar portatywne (świetnie się sprawdza aksamit, bo się mało gniecie i prasuje parą), ale są to na ogół obfite kiece do ziemi, które w domu potrzebują kawał miejsca w szafie. Nie wiem, czy w szaleciku miłości dało się je upchnąć w którejś ścianie, czy faktycznie Aaadamm doszedł do wniosku, że jego własnej nabytej i posiadanej na wyłączność sarenkosyrence nie jest to na nic potrzebne. Amatorskie śpiewanie w kościołach można opędzić czarnym workiem pokutnym ze sztucznego jedwabiu, a poza tym dzieci i sarny nie pracują.
        • bupu Re: Bambetle 27.04.25, 00:37
          ako17 napisała:


          > > Cudowne słowo, nie znałam. A to jest to jedno berecheście, singularis?

          BerechReście.

          > Podpinam się pod pytanie.
          > Czy to jest takie słowo jak np. "szlachta", że występuje co do zasady w liczbie
          > mnogiej?

          Owszem, jest to rzeczownik zbiorowy, przynajmniej wedle mojej najlepszej wiedzy.
    • przymrozki Re: Bambetle 27.04.25, 10:30
      Bambetle a także klamoty i szpeje.

      Moim zdaniem Grzegorza można usprawiedliwić, bo on jest jak huba. A wiadomo że organizmy pasożytnicze mogą być prostsze, skoro ze wszystkich mechanizmów przetrwania wystarczają im te niezbędne do przyczepiania się do organizmu żywiciela i czerpania zeń. Najpierw żył sobie bokiem na Strybach, potem przeskoczył na Borejków, ot i tyle.

      Ale Róża musiała ciągnąc za sobą ciężarówki berecheściów (Czy ja to dobrze odmieniam? Mam nadzieję, że tak, takie piękne słowo, nie chcę go zepsuć). Raz, że ona przecież oprócz tego domu nie miała nic. Nawet jeżeli nie była gadżeciarą ze spacjalnym wihajstrem do każdej kuchennej czynności, to na pewno miała garnki, patelnie, miksery, foremki do ciast etc. Musiała mieć też komplety pościeli, obrusy, dywany i inne domowe osprzęty. Po drugie, Róża miała dwoje dzieci i kota. Dzieci ciągną zaś za sobą niesamowite ilości niezbędnych im to przeżycia pierdół. Koty pewnie mniej.
      • tt-tka Re: Bambetle 27.04.25, 10:50
        Berechrescie wedle mojej wiedzy wystepuje wylacznie w liczbie pojedynczej, choc oznacza mnogosc. Jak listowie, przykladowo.
        zatem Roza ciagnela ciezarowki berechrescia.

        swoja droga, czemu szczescie nie ma liczby mnogiej, a nieszczescie ma ?
        • przymrozki Re: Bambetle 27.04.25, 11:27
          tt-tka napisała:

          > Berechrescie wedle mojej wiedzy wystepuje wylacznie w liczbie pojedynczej, choc
          > oznacza mnogosc. Jak listowie, przykladowo.
          > zatem Roza ciagnela ciezarowki berechrescia.

          To zgłaszam erratę zgodnie z tym, co powyżej.

          > swoja droga, czemu szczescie nie ma liczby mnogiej, a nieszczescie ma ?

          Róża mi wygląda na taką, co na facebooku/instagramie wrzuca zdjęcia dzieci i podpisuje "moja dwa szczęścia".
      • bupu Re: Bambetle 27.04.25, 11:35
        przymrozki napisała:

        >
        > Ale Róża musiała ciągnąc za sobą ciężarówki berecheściów (Czy ja to dobrze odmi
        > eniam? Mam nadzieję, że tak, takie piękne słowo, nie chcę go zepsuć).

        Berechreście jest jak szlachta, znaczy mnogość, ale samo jest zawsze pojedyncze. Róża ciągnęła za sobą ciężarówki berechreścia.


        Raz, że o
        > na przecież oprócz tego domu nie miała nic. Nawet jeżeli nie była gadżeciarą ze
        > spacjalnym wihajstrem do każdej kuchennej czynności, to na pewno miała garnki,
        > patelnie, miksery, foremki do ciast etc. Musiała mieć też komplety pościeli, o
        > brusy, dywany i inne domowe osprzęty. Po drugie, Róża miała dwoje dzieci i kota
        > . Dzieci ciągną zaś za sobą niesamowite ilości niezbędnych im to przeżycia pier
        > dół. Koty pewnie mniej.

        A zważ, że Róża podjęła ostateczną decyzję o wyjeździe do Poznania na kwadrans przed napisaniem przez Gabe maila do sióstr. Czyli w momencie gdy już od jakiegoś czasu siedziała z matką i przychówkiem u Żaby i Tegojejmeża. Co oznacza, że szpeje nie pojechały przodem do Polski, tylko wylądowały u Żabostwa. Jak wielki lokal Żabostwo posiada, że się to wszystko zmieściło i zostało miejsce dla lokatorów?

        No i Strybowie, Strybowie z regałami ksiąg, pakujący się mimochodem i po herbatce w jeden samochód. Ja jestem jedna, nowości podwójnie nie nabywam, ale mój księgozbiór ni w chusteczkę nie wszedłby do jednej osobówki, zwłaszcza w towarzystwie ciuchów, obuwia, berechrescia pamiątkowego i innych przydasiow. A modnisia ze mnie całkiem jak z Gaby, trzy męskie koszule na krzyż. A można było napisać, że wyprowadzali się po kawałku, albo że zamówili transport mienia jak normalni ludzie, albo że chociaż wpadł Flobry z furgonetką.

        Na marginesie, seniorow przeprowadzała ciężarówka od Czarka, znaczy Przeszczepa. Która jechała w tym celu z Łodzi, bo tam Czarek (i najwyraźniej tylko Czarek, Bella może mieć najwyżej ciążę) prowadzi swoją firmę przeprowadzkową.
        • minerwamcg Re: Bambetle 27.04.25, 16:30
          Przeprowadzki jak wesela - robią się mimochodem, bezczasowo i bezwysiłkowo, trzeba "tylko" przewieźć małym samochodem kilka kartonów książek (myśmy swoje trzy tysiące tomów mieli w kilkudziestu, a przecież tacy Borejkowie mieli na pewno dużo więcej!), "tylko" zrobić duży i pracochłonny deser na kilkanaście osób, "tylko" upiec wielką pieczeń, "tylko" wpakować zawartość szaf do walizek...
        • ako17 Re: Bambetle 28.04.25, 00:18
          bupu napisała:


          > No i Strybowie, Strybowie z regałami ksiąg, pakujący się mimochodem i po herbat
          > ce w jeden samochód. Ja jestem jedna, nowości podwójnie nie nabywam, ale mój ks
          > ięgozbiór ni w chusteczkę nie wszedłby do jednej osobówki, zwłaszcza w towarzys
          > twie ciuchów, obuwia, berechrescia pamiątkowego i innych przydasiow. A modnisia
          > ze mnie całkiem jak z Gaby, trzy męskie koszule na krzyż.

          A można było napisać
          > , że wyprowadzali się po kawałku,
          właśnie tak należało to opisać. Zwłaszcza, że Strybowie z całym berechreściem, całym swoim ziemskim dobytkiem, siupnęli sobie jeszcze... nad morze.
          Yyy?

          albo że zamówili transport mienia jak normaln
          > i ludzie, albo że chociaż wpadł Flobry z furgonetką.

          Albo Fidelis z Daglezją
          >
          >
      • ako17 Re: Bambetle 28.04.25, 01:52
        przymrozki napisała:


        >
        > Ale Róża musiała ciągnąc za sobą ciężarówki berecheściów (Czy ja to dobrze odmi
        > eniam? Mam nadzieję, że tak, takie piękne słowo, nie chcę go zepsuć).

        Odmieniasz (chyba) dobrze, ale o r pomiędzy "h" a "e" zapomniałaś.

        Chętnie bym Ci wymierzyła dotkliwą karę, ale uważam, że ten wyraz ma w sobie tak dużo głosek, zwłaszcza spółgłosek, że jak się jedną-dwie pominie, to nic się nie stanie ;)
      • chatgris01 Re: Bambetle 24.05.25, 20:05
        przymrozki napisa�a:


        > . Dzieci ciągną zaś za sobą niesamowite ilości niezbędnych im to przeżycia pier
        > dół. Koty pewnie mniej.

        Też sporo (zwłaszcza drapaki są objętościowe, można rozkręcić, ale swoje waży).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka