Dodaj do ulubionych

OT różany

13.09.25, 18:11
Się dowiedziałam, że róże najlepiej jest sadzić jesienią a nie wiosną. Choć niektórzy twierdzą, że właśnie wiosną, bo wtedy roślina ma czas na aklimatyzację. No ale pal licho, kupiłam cztery: Black Prince, Alinka, Mister Lincoln i Souvenir de Baden - Baden. Mąż mnie albo zabije albo się ze mną rozwiedzie... Chyba, że ud mi się mu wmówić, że je kupiłam na wiosnę, ale w przedsprzedaży i dopiero teraz wysłali...
I zastanawiam się nad cięciem. Bo znów - są dwie "szkoły". Jedna mówi, żeby na jesieni przyciąć wszystkie pędy na wysokość mniej więcej 15- 20 cm, pędy uschnięte, słabe itp oczywiście tuż przy korzeniu, potem zakopcować i niech śpią do wiosny. Druga szkoła uczy, żeby unikać jesiennego cięcia, które może spowodować przedwczesne wypuszczanie pąków i narazić roślinę na zniszczenie przez zimowe przymrozki, a można przeprowadzić jedynie minimalne cięcie dla utrzymania zdrowia (usuwając dziczki, pędy słabe i przeschnięte) oraz kształtu. Jak czynicie wy, pytanie do mających róże?
A, ważna informacja - poza jedną NIE MAM róż piennych, wszystkie krzaki "normalne".
Obserwuj wątek
    • bupu Re: OT różany 13.09.25, 18:54
      Ja tnę na wiosnę, bo wiosną i tak trzeba wyciąć to, co zdechło zimą, albo jest brzydkie i nie rokuje, więc co będę dwa razy robotę odwalać?
      • kocynder Re: OT różany 13.09.25, 19:10
        A ja się właśnie gubię... Teść ciął i na jesień i na wiosnę. Jesienią tak jak napisałam w "szkole pierwszej", dość krótko, tak na 20 cm, suchary, dziczki - do gruntu. A na wiosnę tylko przeglądał, docinał to co szlag trafił przez zimę i tyle. A teraz się właśnie dowiedziałam, że to źle, że jesienią tylko ewentualnie te dziczki i suszki, a ciąć na wiosnę... Jakaś głupia jestem... :(
        A co myślisz o wybranych przeze mnie różach? Nie, nie oczekuję psychoanalizy w stylu Fidelisów. Raczej jak oceniasz ich szansę na przeżycie. ;) Zdjęcia ze strony szkółki. Dwie Angielki, jedna Amerykanka i jedna Niemka...
        • bupu Re: OT różany 13.09.25, 20:37
          kocynder napisała:

          >
          > A co myślisz o wybranych przeze mnie różach? Nie, nie oczekuję psychoanalizy w
          > stylu Fidelisów. Raczej jak oceniasz ich szansę na przeżycie. ;) Zdjęcia ze str
          > ony szkółki. Dwie Angielki, jedna Amerykanka i jedna Niemka...
          >

          Czarnego Księcia sama pożądam mieć więc zazdroszczę, ino go kopczykuj na mrozy. Alinka za Angielkę może się obrazić bo to Irlandka Północna. Nie miałam z nią przyjemności, ale podpbno odporna i żywotna, powinna przeżyć. Baden Baden jest od Kordesa, a oni bele czego nie wypuszczają. Pana Lincolna nie mam przyjemności znać, ale w Ameryce z uwagi na klimat stawiają na odporne odmiany, więc rokowania są moim zdaniem dobre.
          • kocynder Re: OT różany 13.09.25, 20:52
            Kopczykuję wszystkie róże, mam lekkiego świra na ich punkcie. No dobra, nie lekkiego.
            Przepraszam Alinkę, w takim razie jedna Amerykanka, jedna Angielka, jedna Irlandka i jedna Niemra.
            Czarnego Księcia sama mi podsunęłaś, we wcześniejszym wątku różanym. Pod twoim wpływem nabyłam. Gdybym umiała rozsadzać, to bym go "rozmnożyła i w przyszłym roku ci dała. Ale nie umiem.
            Gorzej, że mam coraz mniej miejsca na działce i mąż w końcu zauważy, że mamy za dużo róż... Znaczy on już uważa, że mamy za dużo róż, ale na razie jakoś się z tym godzi, choć przy każdej kolejnej grozi rozwodem albo zbrodnią... ;) A że on eks glina to jednak ryzyko spore...
            • tt-tka Re: OT różany 13.09.25, 21:28
              Musicie dokupic druga dzialke !
              dowiedz sie, czy nikt tam nie sprzedaje jakiegos poltoraka hektara, czy chociaz paru arow.
              • kocynder Re: OT różany 13.09.25, 21:41
                Ja bym chętnie, ale jest problem... Nasza działka leży na terenie Kaszubskiego Parku Krajobrazowego. Została nabyta przez mojego teścia 54684576586 lat temu, przed poszerzeniem granic wspomnianego Parku, kiedy to większość ludzi uważała kupowanie kawałka łąki w środku lasu za, najdelikatniej, chory pomysł. Później jednak Park poszerzono, działka znalazła się prawie pośrodku tegoż i jest najcudowniejszym azylem - las, jezioro... Gdybyśmy chcieli poszerzyć włości - musielibyśmy zapewne monitować do zarządu tegoż Parku czy tam innego ministerstwa, a koszt przekroczyłby kwotę dostępną dla przeciętnego śmiertelnika. A ja, w przeciwieństwie do Flora, nie jestem nieślubnym dziecięciem szejka Brunei, ani tez jego kuzyna... :(
                • tt-tka Re: OT różany 13.09.25, 21:51
                  e tam, nie mow mi, ze nie znajdziesz zadnych bezpanskich nieuzytkow !
                  • kocynder Re: OT różany 13.09.25, 22:03
                    Kaszuby to nie Wielkopolska, tu bezpańskich nieużytków nie uświadczysz. Inna rzecz, że mogłabym zaróżać* (?) np pobocza dróg i temu podobne, tylko po ki czort, skoro rzeczonego pobocza nie będę widzieć?
                    * czy zaróżać jest odpowiednim słowem, utworzonym per analogiam do "zalesiać"? Bo zalesiać różami mi nie do końca...
                  • kocynder Re: OT różany 14.09.25, 11:41
                    Włościańskie użytki:
                    • ako17 Re: OT różany 14.09.25, 11:58
                      kocynder napisała:

                      > Włościańskie użytki:

                      Ale cudnie 😍. Czy w jeziorze można pływać?
                      • kocynder Re: OT różany 14.09.25, 12:47
                        Można. Jest bezpieczne kąpielisko, tyle że zamiast plaży mamy trawkę. :)
                        Można też łowić ryby, jest szczupak, sum, karasie...
                        • ako17 Re: OT różany 14.09.25, 13:24
                          kocynder napisała:

                          > Można. Jest bezpieczne kąpielisko, tyle że zamiast plaży mamy trawkę. :)
                          > Można też łowić ryby, jest szczupak, sum, karasie...
                          >

                          Oj, wspaniałe miejsce. Bardzo Ci zazdroszczę, a już trawiasta plaża to szczyt moich marzeń ;)
                      • kocynder Re: OT różany 14.09.25, 13:15
                        Kąpielisko
    • mroczny_chomik_zaglady Re: OT różany 13.09.25, 21:27
      Może nie będę mairodajna w temacie ale też mam hysia na róże. Gwoli wyjaśnienia: Mieszkam w Finalndii. Dwa lata temu jak ostatnia sirota zapomniałam... No dobra, nie zapomniałam. Miałam solidny rzut depresji, nie wychodziłam z domu praktycznie wcale zatem co z tego,że wiosną kupiłam róże, posadziłam i ...Nie okryłam na zimę niczym, nawet głupiego kopczyka nie usypałam. A zima postanowiła pokazać, co potrafi i jak walnęła mrozem -35... Pierwsza myśl? No, i kasa w błoto, nic z nich nie będzie. No szlag trafił wszystkie, to jest absolutnie niemożliwe,żeby przeżyły. Wiosną już byłam gotowa na zabieg stricte ekschumacyjny czyli :"łopata w dłoń i wykopujemy zdechlaki" a tu siurpryza. No wszystkie trzy żyją, mają się dobrze. Powycinałam zdechłe pędy, ruszyły jak złoto. ba, nawet mimo niesprzyjającej aury kwitły jak dzikie :D W zeszłym roku szarpnęłam się na gest, owinęłam agrowłokniną, obwiązałam sznurkiem i niech się dzieje co chce. W tym roku? Jakby świra dostały, jedyne co to usuwam przekwitnięte kwiaty. Gatunków nie znam, wiem, że jedna jest pnąca i ma przecudowny kolor kwiatów, pomaraczowo-żółto-czerwony w pierwszym, pomarańczowy w drugim rzucie kwitnienia, trzy jakieś chyba herbaciane i dwie miniaturowe. W tym roku też owinę w agro, jak widać dają sobie radę a wiosną zamierzam powiększyć areał że tak powiem. Aczkolwiek jak twierdzi znajoma w Finlandii sprzedają tylko to co na 100% da sobie radę w zimie bez stosowania jakichś specjalnych zabiegów. A Black Princess... No kurczę, musicie mi apetyt robić? W sprzedaży tutaj nie widziałam :((
      • kocynder Re: OT różany 13.09.25, 21:46
        Ty, Chomiczku, nie zmieniaj tu puci Czarnemu Księciu! To jest ten Prince, a nie ta Princessa! :D
        Może to jest myśl - agrowłóknina i sznurek, plus na korzenie "kopczyk" z mieszanki suchych liści, kory i piaszczystej ziemi...
        • mroczny_chomik_zaglady Re: OT różany 14.09.25, 10:08
          kocynder napisała:

          > Ty, Chomiczku, nie zmieniaj tu puci Czarnemu Księciu! To jest ten Prince, a nie
          > ta Princessa! :D
          > Może to jest myśl - agrowłóknina i sznurek, plus na korzenie "kopczyk" z miesza
          > nki suchych liści, kory i piaszczystej ziemi...


          Auuć, przepraszam, z rozpędu mi tak wyszło :D A w kwestii agro i sznurka, zdecydowanie popieram, u mnie jak widać działa mimo,że temperatury w zimie... No. A i gwoli dokładnego wyjaśnienia: Moje róże rosną... No jakby to powiedzieć, piasku się tu nie uświadczy a korę musiałąbym albo kupić albo nie wiem, do lasu jechać i zbierać? One rosną na powiedzmy,że klombie, wyłożonym kamulcami. Pod spodem jest membrana żeby chwast nie przerastał i to tyle. Jedyne co to obwiązałam górę krzewu, żadnego przysypywania, kopczykowania i tak dalej. Ponadto moje "sadzenie" polegało na wygrzebaniu dołka w ziemi, wybraniu farfocli i doprowadzeniu do kontaktu korzeni z dołkiem. Następnie machnęłam ręką i stwierdziłam,że będzie co ma być. Jak widać postawa stricte olewcza ma swój głęboki sens... Mimo wszystko. W ten sam sposób sadziłam wszystko co mam w sensie iliowce, irysy, hosty, powojniki... Jak do tej pory przez pięć lat ( bo tyle tu już mieszkam ) straciłam jeden ( słownie: JEDEN ) powojnik ale on od początku był jakiś taki niewydarzony. Chciałam zaoszczędzić i kupiłam na wyprzedaży. Hosty w tym roku się wściekły, rozsadzałam już dwa razy i zaczyna mi brakować miejsca, powojnik olał kratkę skleconą w pocie czoła i anektuje sobie okno ganku i z tego co widzę jak się uprze to go za dwa lata będę kijem z dachu zrzucać, liliowcom nie widać liści, mają głównie kwiaty, irysy nie wiem jakim cudem w tym roku wykopywałam ze środka trawnika... A chciałam sobie dosadzić piwonie i w lesie widziałam TAKIE ŚLICZNE PAPROTKI w dodatku w miejscu szykowanym pod wycinkę więc chciałabym im uratować życie... Ciekawe kiedy i mnie miejsca braknie i zaanektuję podwórko sąsiada, bo wiosną jest plan dosadzenia jesze kilku ( nastu.... Dziesięciu... ;)) róż.. Chyba powinnam trochę spauzować :D

          • kocynder Re: OT różany 14.09.25, 10:31
            Rany, jak ja ci zazdroszczę... U mnie działka w lesie, to tulipany i narcyzy są bez szans, bo tylko na wiosnę łby wychylą i stanowią bar sałatkowy dla sarenek*. Sarenkom jakoś nie smakują hiacynty, nie wiem czemu, więc to jedyne "niskie kolorowe" co żyję. Róże. Dwadzieścia. Plus cztery, które "idą". Hortensjom się i mnie nie spodobało i szlag je trafił. Za to w tym roku po raz pierwszy zakwitła mi wisteria! I to mnie na serio cieszy, bo to taka była kilka lat temu sytuacja, że w sklepie "roślinkowym" robili porządki i wywalili dwie sadzonki. Takie zdychające. Żal mi się zrobiło, to wzięłam i posadziłam koło śmietnika, a cieniu zupełnym, na zasadzie "przetrwa - ok, szlag trafi - posadzę zaplanowany rokitnik.". No i nie trafił...
            OT do OT: jako jeszcze szkolna uczennica "kochałam się" w Finlandii, Väinoämöinen był moim bohaterem i Kalevalę znałam prawie na pamięć... Marzyłam, żeby pojechać i pomieszkać, oczywiście z perspektywy małolaty... :) Także nie tylko powodzenie roślinnego zazdroszczę, ale i "zaliczenia" mojego dziecinnego marzenia.
            * Sarenek prawdziwych, bez dodatku syrenek!
            • mroczny_chomik_zaglady Re: OT różany 14.09.25, 15:27
              Na szczęście tu sarenki widuję głównie w lesieale za to mam cholerne janisy czyli po tutejszemu zajączki. Lubię zajączki. Tylko nie wtedy jak mi zołzy obżerają drzewka ( szlag trafił dwie gruszki i śliwkę ) jak śniegu dowali to mimo okrywania jakoś się potrafią dranie dorwać. powojniki regularnie mi przycinają zaraz po tym jak wylezą z ziemi młode pędy, nie ruszają tylko choernej sosenki na podwórku aczkolwiek z tego co widzę dobrze im się tam śpi. I pomyśłeć,że im draniom postawiliśmy paśnik, kupiliśmy nawet cholerne sianko to nie, lepiej drzewka żrć a w sianku zalęgły mi się okoliczne koty :D Bażanty obżerają stonkę z ziemniaków posadzonych eksperymentalnie, kwiczoły zeżarły mi w tym roku porzeczkę i maliny mam ochotę je przerobić na elementy dekoracyjne, w mini oczku nie wiem skąd pojawiło się coś nieduże, żuczkowate i pływa acz jest mało towarzyskie bo się obejrzec nie da więc nie wiem co to. A w ścianie domu koło kranu trzmiele wydłubały sobie domek i co roku jest ich coraz więcej :D A i ważki Ważki się wykluły w tych chebziach co w oczku rosną.

              W kwestii kochania Finlandii..No mi weszła i wyjść nie chce, chociaż od chyba trzech lat budzona w nocy "bo zorza" rzucam słowy nieparlamentarnymi i idę spać dalej choć nie przeczę, widowisko jest warte odmrażania sobie zadka i bóli w karku... No i w razie gdybyś kiedyś miała nie wiem, nadmiar wolnego czasu? Zapraszam :) Mieszkać jest gdzie więc wiesz kocynderku, zawsze to bliżej do spełnienia marzeń... ;)
      • ako17 Re: OT różany 13.09.25, 23:04
        mroczny_chomik_zaglady napisała:
        Mieszkam w Finalndii. (...) Miałam solidny rzut depresji

        Ej, jak masz się teraz? Z rzutu na Forum wnioskuję, że Ci się polepszyło, ale mogę się mylić... Plis, daj znać
        • mroczny_chomik_zaglady Re: OT różany 14.09.25, 09:54
          ako17 napisała:

          > mroczny_chomik_zaglady napisała:
          > Mieszkam w Finalndii. (...) Miałam solidny rzut depresji
          >
          > Ej, jak masz się teraz? Z rzutu na Forum wnioskuję, że Ci się polepszyło, ale
          > mogę się mylić... Plis, daj znać



          Ogólnie i tak i nie. To znaczy, funkcjonuję ale to nie to co kiedyś. Trochę się problemów uzbierało i tu w Finlandii i w Polsce, jakoś staram się to ogarnąć no bo jak nie ja to kto? Ale próbuję myśleć pozytywnie, na zasadzie,że nigdy nie jest tak źle,żeby nie mogło być gorzej. Byłabym w pełni szczęśliwa gdyby ktoś wytłumaczył znajomym,że choroba mojego partnera nie jest śmiertelna, skończy chemioterapię i będzie żył długo i szczęśliwie a przyjeżdżanie co weekend i tiutanie jaki on biedny i nieszczęśliwy nie wpływa dobrze ani na niego ani na mnie. Radzę sobie. On też. Łykam leki, ogarniam co mogę w miarę możliwości, mam lepsze i gorsze dni wiadomo jak każdy. Na plus mogę zaliczyć fakt,że teraz wiem co robić jak mnie mocniej przyciśnie tak zwany dół psychiczny co nadal się niestety zdarza. Ale wiadomo, tak bywa. Kto powiedział,że życie ma być tańcem na różowej chmurce w towarzystwie pierdzących tęczą jednorożców?
          • bupu Re: OT różany 14.09.25, 13:59
            Czy pozwolisz, Chomiku, że Cię przytulę, różanie i wspierająco, acz bez tjutjania?
            • mroczny_chomik_zaglady Re: OT różany 14.09.25, 15:14
              bupu napisała:

              > Czy pozwolisz, Chomiku, że Cię przytulę, różanie i wspierająco, acz bez tjutjan
              > ia?
              >
              Ależ oczywiście,że pozwolę :D A nawet gdybyś chciała potiutać to też mężnie wezmę na klatę, jak szaleć to szaleć a wiadomo, wsparcie rzecz ważna :DD
    • mroczny_chomik_zaglady Re: OT różany 13.09.25, 21:29
      EKSHUMACYJNY!!!!! Miało być EKSHUMACYJNY. Żeby nie było, ortografię znam czasem tylko mi się wypsnie... :D
      • ako17 Re: OT różany 13.09.25, 21:50
        Ja Wam powiem, kumy drogie, że ani róże mnie nie interesują jako takie, ani jakiekolwiek grzebanie w ziemi. Człek jestem stuprocentowo warsiawski, mini-ogródek posiadam, ale nic w nim nie hoduję, tyle tylko, co kot i pies tam wylezie.
        Tym niemniej, szczerze gadam, fajnie mi się czyta te Wasze off-topy różane, bo przyjemnie poczytać nawet na niespecjalnie nieinteresujący temat, ale prowadzony przez osoby zaangażowane :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka