kocynder
13.09.25, 18:11
Się dowiedziałam, że róże najlepiej jest sadzić jesienią a nie wiosną. Choć niektórzy twierdzą, że właśnie wiosną, bo wtedy roślina ma czas na aklimatyzację. No ale pal licho, kupiłam cztery: Black Prince, Alinka, Mister Lincoln i Souvenir de Baden - Baden. Mąż mnie albo zabije albo się ze mną rozwiedzie... Chyba, że ud mi się mu wmówić, że je kupiłam na wiosnę, ale w przedsprzedaży i dopiero teraz wysłali...
I zastanawiam się nad cięciem. Bo znów - są dwie "szkoły". Jedna mówi, żeby na jesieni przyciąć wszystkie pędy na wysokość mniej więcej 15- 20 cm, pędy uschnięte, słabe itp oczywiście tuż przy korzeniu, potem zakopcować i niech śpią do wiosny. Druga szkoła uczy, żeby unikać jesiennego cięcia, które może spowodować przedwczesne wypuszczanie pąków i narazić roślinę na zniszczenie przez zimowe przymrozki, a można przeprowadzić jedynie minimalne cięcie dla utrzymania zdrowia (usuwając dziczki, pędy słabe i przeschnięte) oraz kształtu. Jak czynicie wy, pytanie do mających róże?
A, ważna informacja - poza jedną NIE MAM róż piennych, wszystkie krzaki "normalne".