Dodaj do ulubionych

Wypaczony Fryderyk

07.02.26, 13:48
Dialog o starym Schoppe:
– Ten pan ma swoje problemy.
– Gabrysiu, tylko go nie żałuj! – przestrzegł dziadzio. – Nieźle się on przysłużył swojemu synowi, wypaczając jego pojęcie o miłości, honorze i sensie życia. Nie żałuj go, powiadam.
– A jednak mi go żal.
– Tobie wszystkich żal.
– Bo wszyscy są tacy biedni.

Po pierwsze, Gaba jest okropnie protekcjonalna.
Po drugie, jaka mianowicie jest obowiązująca wykładnia o miłości, honorze i sensie życia wg Ignacego Borejki?
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Wypaczony Fryderyk 07.02.26, 13:56
      Wg Ygnaca, alias Dziada Boreja nalezy dac, a przynajmniej obiecac wybrance kazda swa chwile, mysl i oddech. Niezbedna jest do tego tesciowa zapewniajaca lokum i utrzymanie, ktorego to warunku tesciowa Fryca nie spelnia :P

      (MSPANC)
      • kooreczka Re: Wypaczony Fryderyk 07.02.26, 14:01
        W świetle KK ta gadka o każdej myśli to podręcznikowy przykład wartości czysto deklaratywnych. Ani nie zauważył, że żona się słania, ani nie jest specjalnie przejęty sytuacją.
      • ako17 Re: Wypaczony Fryderyk 08.02.26, 15:46
        tt-tka napisała:

        > Wg Ygnaca, alias Dziada Boreja nalezy dac, a przynajmniej obiecac wybrance kazd
        > a swa chwile, mysl i oddech. Niezbedna jest do tego tesciowa zapewniajaca lokum
        > i utrzymanie, ktorego to warunku tesciowa Fryca nie spelnia :P

        Na to właśnie wygląda. Zapewnienie ukochanej dachu nad głową, czy jakiejkolwiek materialnej stabilności najwyraźniej jest objawem wypaczenia pojęcia miłości, honoru i sensu życia.

        Tym bardziej robienie czegokolwiek w domu, podczas gdy obdarowana każdą chwilą, myślą i oddechem leży w szpitalu.
    • przymrozki Re: Wypaczony Fryderyk 07.02.26, 14:27
      Poza tym to się nie bardzo składa w logiczna całość, bo Żaba była tak strasznie zawiedziona ucieczką brata właśnie dlatego, że uznawała go za prawego i uczciwego człowieka. Dlatego oddała Róży swój pierścionek. Wolfgang też - widząc ciężarną Różę - klnie sobie w monologu zewnętrznym, że brat zachował się fatalnie i że jak tak można. Czyli Szopięta wcale nie pochodzą z domu, w którym panuje atmosfera przyzwolenia na miganie się od ojcostwa. Wręcz przeciwnie. Żadne z nich - nawet wielbiąca brata Hildegarda - nie zakłada, że Fryderyk mógł mieć swoje racje i powody, żeby zniknąć. Im nikt nic niczego nie wypaczał, nawet w rozumieniu Borejków, co więcej Borejkowie o tym doskonale wiedzieli.

      A najlepszy dowód, że Szopa postrzegano u Roosevelta zupełnie inaczej jest to, że po latach, gdy umarł, to właśnie jego śmierci (tzn. odejściu surowego ojca) Ida przypisuje poluzowanie obyczajów Fryca (objawiające się kontraktem w USA).
      • ako17 Re: Wypaczony Fryderyk 07.02.26, 22:26
        przymrozki napisała:

        Żadne z nich
        > - nawet wielbiąca brata Hildegarda - nie zakłada, że Fryderyk mógł mieć swoje
        > racje i powody, żeby zniknąć. Im nikt nic niczego nie wypaczał, nawet w rozumie
        > niu Borejków, co więcej Borejkowie o tym doskonale wiedzieli.
        >
        > A najlepszy dowód, że Szopa postrzegano u Roosevelta zupełnie inaczej jest to,
        > że po latach, gdy umarł, to właśnie jego śmierci (tzn. odejściu surowego ojca)
        > Ida przypisuje poluzowanie obyczajów Fryca (objawiające się kontraktem w USA).

        Istnieje jeszcze jedna, słaba szansa, że Fryderyka, jako przeznaczonego do zupełnie wyższych celów według jego rodziców (tworzenia czegoś na kształt nowej bomby atomowej - np. napędu, który pozwoli ludzkości opuścić Ziemię i zacząć na poważnie kolonizację Marsa), wychowywano inaczej, w sensie w duchu do dążenia do naukowych osiągnięć, niż jego mniej rokujące dla potomności rodzeństwo.

        Tym niemniej wciąż nie mogę zrozumieć oczekiwań Borejki seniora.
        Oczywiście - wiem, czego oczekiwał od Fryca w JT, ale na jakiej podstawie? A jaki w tym miała udział Pyza, czegokolwiek ona od Fryca oczekiwała w JT, Ż i dalej?
        Co, w ogóle, ten człowiek chciał osiągnąć? Tak życiowo? Co jego wnuczka i prawnuczka miała osiągnąć dzięki jego działaniom?

        • tt-tka Re: Wypaczony Fryderyk 08.02.26, 09:34
          Osiagniecia wnuczki i prawnuczki Ygnac ma gleboko w cytopyge, jak i osiagniecia wlasnych corek, do ktorych nie przyczynil sie ani, ani.
          On sam chcial oczywiscie przyznania mu racji, posluszenstwa i bezdysyjnego podporzadkowania sie kolejnej doczepki do rodziny jego, Ygnaca, zadaniom.
    • przymrozki Re: Wypaczony Fryderyk 08.02.26, 10:42
      ako17 napisała:

      > Po drugie, jaka mianowicie jest obowiązująca wykładnia o miłości, honorze i sen
      > sie życia wg Ignacego Borejki?

      A to jest bardzo ciekawe pytanie, zwłaszcza w przypadku oceny moralnej zachowania Fryderyka.

      Bo gdyby tą obowiązującą wykładnią pojęcia honoru była myśl starożytnych Rzymian, to Ignacy mocno by musiał ponaginać fakty, aby znaleźć tam źródła swojego podejścia do sprawcy nieślubnej ciąży wnuczki (zwłaszcza wnuczki ze strony córki, która w starożytnym Rzymie formalnie w ogóle nie należałaby do jego rodu). Pod względem kwestii okołomalżeńskiej i dzieci z nieprawego łoża społeczeństwo rzymskie (a już zwłaszcza w czasach cesarstwa) był zaskakująco liberalne obyczajowo.
      • ako17 Re: Wypaczony Fryderyk 09.02.26, 15:03
        przymrozki napisała:

        > ako17 napisała:
        >
        > > Po drugie, jaka mianowicie jest obowiązująca wykładnia o miłości, honorze
        > i sen
        > > sie życia wg Ignacego Borejki?
        >
        > A to jest bardzo ciekawe pytanie, zwłaszcza w przypadku oceny moralnej zachowan
        > ia Fryderyka.
        >

        A ja się zastanawiam, dlaczego odpowiedzialnym za wypaczone poczucie m, h i sż jest tylko i wyłącznie jego rodzic, natomiast za problemy z Laurą, odpowiadają wyłącznie jej geny?
        • bupu Re: Wypaczony Fryderyk 09.02.26, 16:26
          ako17 napisała:

          > przymrozki napisała:
          >
          > > ako17 napisała:
          > >
          > > > Po drugie, jaka mianowicie jest obowiązująca wykładnia o miłości, h
          > onorze
          > > i sen
          > > > sie życia wg Ignacego Borejki?
          > >
          > > A to jest bardzo ciekawe pytanie, zwłaszcza w przypadku oceny moralnej za
          > chowan
          > > ia Fryderyka.
          > >
          >
          > A ja się zastanawiam, dlaczego odpowiedzialnym za wypaczone poczucie m, h i sż
          > jest tylko i wyłącznie jego rodzic, natomiast za problemy z Laurą, odpowiadają
          > wyłącznie jej geny?

          Bo rodzicem Fryca jest Szop senior, a Larwy sw Gabryella.
          • ako17 Re: Wypaczony Fryderyk 09.02.26, 17:32
            bupu napisała:


            > >
            > > A ja się zastanawiam, dlaczego odpowiedzialnym za wypaczone poczucie m, h
            > i sż
            > > jest tylko i wyłącznie jego rodzic, natomiast za problemy z Laurą, odpowi
            > adają
            > > wyłącznie jej geny?
            >
            > Bo rodzicem Fryca jest Szop senior, a Larwy sw Gabryella.

            Aha, i Laura jest czymś w rodzaju krzyża na św. Gabrielę? I święta naprawdę nie miała żadnego wpływu na swoje dziecko? A Szop senior jednego syna wychował tak, a drugiego i córkę zupełnie inaczej?
            • bupu Re: Wypaczony Fryderyk 09.02.26, 20:52
              ako17 napisała:

              > bupu napisała:
              >
              >
              > > >
              > > > A ja się zastanawiam, dlaczego odpowiedzialnym za wypaczone poczuci
              > e m, h
              > > i sż
              > > > jest tylko i wyłącznie jego rodzic, natomiast za problemy z Laurą,
              > odpowi
              > > adają
              > > > wyłącznie jej geny?
              > >
              > > Bo rodzicem Fryca jest Szop senior, a Larwy sw Gabryella.
              >
              > Aha, i Laura jest czymś w rodzaju krzyża na św. Gabrielę?

              Tak właśnie. Jest nawiedzona przez Widmo Pyziacze, które dopiero Maszpan z niej egzorcyzmuje.


              > I święta naprawdę nie
              > miała żadnego wpływu na swoje dziecko?

              Ależ miała, wyłącznie dobry bo co złego to przeż nie Gabunia. Co złego to Pyza Janusz i geny jego, amen.

              A Szop senior jednego syna wychował tak
              > , a drugiego i córkę zupełnie inaczej?

              A Szop senior nie jest Gabą, typko ojcem CKNUKa jr, więc można go obwiniać, czemuż by nie. Kogoś trzeba.
        • przymrozki Re: Wypaczony Fryderyk 09.02.26, 16:27
          ako17 napisała:

          > A ja się zastanawiam, dlaczego odpowiedzialnym za wypaczone poczucie m, h i sż
          > jest tylko i wyłącznie jego rodzic, natomiast za problemy z Laurą, odpowiadają
          > wyłącznie jej geny?

          Dobre pytanie.

          Tym bardziej Szop w tej rozmowie bynajmniej nie powiedział nic, co sugerowałoby, że coś synowi wypaczał. Wręcz przeciwnie, zaczął rozmowę bardzo grzecznie, raczej tłumacząc się, niż atakując. Wyglądało na to, że chce porozmawiać, może coś ustalić, może podjąć się mediacji. Nigdy się nie dowiemy, bo Ignacy od razu bez uprzedzenia odpowiedział mu wrednawymi złośliwostkami i atakiem na Fryderyka. Jan poczuł się w obowiązku, żeby pokazać sprawę z perspektywy swojego syna, a cierpliwość stracił dopiero po kolejnych odzywkach Ignacego.
          • ako17 Re: Wypaczony Fryderyk 09.02.26, 17:30
            przymrozki napisała:

            > ako17 napisała:
            >
            > > A ja się zastanawiam, dlaczego odpowiedzialnym za wypaczone poczucie m, h
            > i sż
            > > jest tylko i wyłącznie jego rodzic, natomiast za problemy z Laurą, odpowi
            > adają
            > > wyłącznie jej geny?
            >
            > Dobre pytanie.
            >
            > Tym bardziej Szop w tej rozmowie bynajmniej nie powiedział nic, co sugerowałoby
            > , że coś synowi wypaczał. Wręcz przeciwnie, zaczął rozmowę bardzo grzecznie, ra
            > czej tłumacząc się, niż atakując. Wyglądało na to, że chce porozmawiać, może co
            > ś ustalić, może podjąć się mediacji. Nigdy się nie dowiemy, bo Ignacy od razu b
            > ez uprzedzenia odpowiedział mu wrednawymi złośliwostkami i atakiem na Fryderyka
            > . Jan poczuł się w obowiązku, żeby pokazać sprawę z perspektywy swojego syna, a
            > cierpliwość stracił dopiero po kolejnych odzywkach Ignacego.

            Jak nie uważam, że należy chwalić mężczyznę, który "się wypina" na swoją partnerkę i dziecko które z nią począł, tak mimo wszystko warto wykazać zrozumienie dla postaw obu stron.

            Mogę zrozumieć zarówno Różę, która była rozczarowana reakcją Fryderyka i jakoś tam pewnie przerażona perspektywą samotnego macierzyństwa (chociaż twierdziła, że nie), jak i Fryderyka, który najzwyczajniej dostał w głowę czymś, czego nie pragnął w danym momencie, a być może nie pragnął tego w ogóle w życiu - tego nie wiemy i nie wiemy też jakie dokładnie Róża przedstawiła mu oczekiwania. A to jest zbyt poważna sprawa, by opierać się na domysłach.
            Po pierwszej reakcji - brzydkiej, ale w jakiś sposób zrozumiałej, jednak strona Szopowa próbowała coś ustalić. Nie było tak, że Fryc swoje powiedział w rozmowie z Różą i na tym poprzestał.
            To raczej rodzina Róży usiłowała nie dopuścić do jakichkolwiek ustaleń odnośnie pomiędzy rodzicami.
            Nie pamiętam tego dialogu i nie chcę do niego wracać, bo jest mi wstrętny, nie wiem zatem czy rzeczywiście Jan Sch faktycznie był cierpliwy i pełen przynajmniej niezłych chęci. Ale pamiętam, że cokolwiek by nie powiedział, Ignacy w każdej wymianie zdań usiłował mu okazywać swą wyższość, kompletnie przy tym nie dbając o interes prawnuczki.
            • przymrozki Re: Wypaczony Fryderyk 09.02.26, 18:00
              ako17 napisała:

              > Jak nie uważam, że należy chwalić mężczyznę, który "się wypina" na swoją partne
              > rkę i dziecko które z nią począł, tak mimo wszystko warto wykazać zrozumienie d
              > la postaw obu stron.

              Ale Jan nie był tym mężczyzną, który się wypiął na ojcostwo, tylko ojcem mężczyzny wypiętego na ojcostwo. Na dodatek ojcem, który przyszedł do Borejków natychmiast po tym, gdy się dowiedział o ciąży Róży (a Borejkowie wiedzieli, że tak wyglądała sytuacja, bo Jan od tego zaczął swoje tłumaczenia). Wypadało zachować minimum kultury przynajmniej dopóki nie okazałoby się, po co Szop przyszedł i co chciał osiągnąć.

              Bo nawet jeżeli Róża miałaby rozstać się z Fryderykiem na amen, a sam Fryc miał zwiać do Australii śladami swojego niedoszłego teścia i nigdy nie zaszczyć małej Mili ani osobistym widzeniem, ani nawet złotówką alimentów, to ciągle zachowanie kontaktu z rodziną Fryderyka byłoby w interesie Róży i małej Mili.
              • ako17 Re: Wypaczony Fryderyk 09.02.26, 18:05
                przymrozki napisała:

                > ako17 napisała:
                >
                > > Jak nie uważam, że należy chwalić mężczyznę, który "się wypina" na swoją
                > partne
                > > rkę i dziecko które z nią począł, tak mimo wszystko warto wykazać zrozumi
                > enie d
                > > la postaw obu stron.
                >
                > Ale Jan nie był tym mężczyzną, który się wypiął na ojcostwo, tylko ojcem mężczy
                > zny wypiętego na ojcostwo. Na dodatek ojcem, który przyszedł do Borejków natych
                > miast po tym, gdy się dowiedział o ciąży Róży (a Borejkowie wiedzieli, że tak w
                > yglądała sytuacja, bo Jan od tego zaczął swoje tłumaczenia). Wypadało zachować
                > minimum kultury przynajmniej dopóki nie okazałoby się, po co Szop przyszedł i c
                > o chciał osiągnąć.
                >
                > Bo nawet jeżeli Róża miałaby rozstać się z Fryderykiem na amen, a sam Fryc miał
                > zwiać do Australii śladami swojego niedoszłego teścia i nigdy nie zaszczyć mał
                > ej Mili ani osobistym widzeniem, ani nawet złotówką alimentów, to ciągle zachow
                > anie kontaktu z rodziną Fryderyka byłoby w interesie Róży i małej Mili.

                A! oczywiście że tak. Faktycznie, zapomniałam, że Jan przyszedł tam sam, już po wyjeździe Fryderyka.
                I, cokolwiek miał do powiedzenia/ zaproponowania, należało tego wysłuchać.
                • przymrozki Re: Wypaczony Fryderyk 09.02.26, 18:18
                  ako17 napisała:

                  > I, cokolwiek miał do powiedzenia/ zaproponowania, należało tego wysłuchać.

                  Żeby było śmieszniej, my w sumie przez tę aferę nawet nie wiemy, co on chciał powiedzieć.
              • tt-tka Re: Wypaczony Fryderyk 09.02.26, 19:10
                przymrozki napisała:


                > Ale Jan nie był tym mężczyzną, który się wypiął na ojcostwo

                Otoz. Jan, przeciwnie, ozenil sie gdy zostal czy mial zostac ojcem (rezygnujac z wlasnych ambicji i zamierzen), Szopy maja wlasne mieszkanie, a nie tula sie do tesciow, dzieci sa uczone samodzielnosci, maja aktywnosci pozaszkolne, ojciec dorabia... i nauka syna interesuje sie bardzobardzo.
                Czego nie da sie powiedziec o Ygnacu ani o Grzybie, tak nawiasem.
              • bupu Re: Wypaczony Fryderyk 09.02.26, 20:54
                przymrozki napisała:

                >
                > Bo nawet jeżeli Róża miałaby rozstać się z Fryderykiem na amen, a sam Fryc miał
                > zwiać do Australii śladami swojego niedoszłego teścia i nigdy nie zaszczyć mał
                > ej Mili ani osobistym widzeniem

                Nigdy nie, przepraszam najmocniej, CO? 😳
                • ako17 Re: Wypaczony Fryderyk 09.02.26, 22:05
                  bupu napisała:

                  > przymrozki napisała:
                  >
                  > >
                  > > Bo nawet jeżeli Róża miałaby rozstać się z Fryderykiem na amen, a sam Fry
                  > c miał
                  > > zwiać do Australii śladami swojego niedoszłego teścia i nigdy nie zaszcz
                  > yć mał
                  > > ej Mili ani osobistym widzeniem
                  >
                  > Nigdy nie, przepraszam najmocniej, CO? 😳
                  >
                  😂😂😂 nie zauważyłam tego w poście właściwym, ale koniec końców, chyba mała Mila powinna mu być za to wdzięczna 😅
                  • przymrozki Re: Wypaczony Fryderyk 10.02.26, 08:04
                    ako17 napisała:

                    > 😂😂😂

                    Tak napisałam, więc tego się teraz będę trzymać. Róża nie powinna odtrącać rodziny Fryderyka, niezależnie od tego, czy jej związek zakonczył się ze względów erotycznych, platonicznych czy urologicznych.
            • kocynder Re: Wypaczony Fryderyk 09.02.26, 18:09
              "mimo wszystko warto wykazać zrozumienie dla postaw obu stron."

              Jakoś prędzej rozumiem Fryderyka. Oczywiście, nie powinien był wyskakiwać z "pułapką", ale...
              1. Teleskopy były ewidentnie wynikiem zabiegów Róży, a Fryderyka. On serio nie myślał wówczas o seksach.
              2. Z powyższego wynikła wpadka, gdyż Fryderyk, mając zamiar zacieśniać stosunki zadbałby o zabezpieczenie. W tym przypadku podejrzewam (i mam wrażenie, że słusznie), iż F. wyraził zaniepokojenie możliwością wpadki, ale Róża uspokoiła go czymś w rodzaju: "Spokojnie, nic złego się nie stanie!". Tylko, że on to zrozumiał "Możemy bez ryzyka ciąży", a ona "Oj tam, nawet jeśli będzie dzidziuś to super!'.
              3. Już zaszedłszy R. twardo trzymała buźkę na kłódkę. Czarowną wieść wypuściła jak partyjską strzałę "za pięć dwunasta'. Mimo, że cały czas doskonale wiedziała, że on się przygotowuje do wyjazdu na stypendium. I nie, informacja o stypendium nie mogła wpłynąć już po teleskopach, bo załatwienie takiego czegoś, to jest większa polka, a nie napisanie podania + trzy zdjęcia.
              4. Po (niefortunnym, acz nie do końca bezzasadnym) obrzuceniu jej "pułapką" - Róża się nadęła jak ropucha i obraziła, odrzucając próby kontaktu.

              Kurczę, gdyby ta gropa dała mu więcej czasu na przygotowanie - powiedziała od razu o ciąży - nie wykluczone, że mięliby oboje czas na spokojnie przeanalizować i dojść do wspólnych wniosków. I tu już zależy - albo np "weźmiemy szybki ślub cywilny, potem wyjadę na stypendium, a jak wrócę to uroczysty kościelny i żyjemy razem długo i szczęśliwie", albo cokolwiek.
              • ako17 Re: Wypaczony Fryderyk 09.02.26, 18:52
                kocynder napisała:

                > "mimo wszystko warto wykazać zrozumienie dla postaw obu stron."
                >
                > Jakoś prędzej rozumiem Fryderyka.

                Ja w sumie też...

                > 1. Teleskopy były ewidentnie wynikiem zabiegów Róży, a Fryderyka. On serio nie
                > myślał wówczas o seksach.

                A no właśnie. Gdyby to Fryderyk (jak to z reguły strona męska) dążył do zbliżenia, a następnie wyparł się był jego konsekwencji, to by była nieco inna sytuacja.
                > 2. Z powyższego wynikła wpadka, gdyż Fryderyk, mając zamiar zacieśniać stosunki
                > zadbałby o zabezpieczenie. W tym przypadku podejrzewam (i mam wrażenie, że słu
                > sznie), iż F. wyraził zaniepokojenie możliwością wpadki, ale Róża uspokoiła go
                > czymś w rodzaju: "Spokojnie, nic złego się nie stanie!". Tylko, że on to zrozum
                > iał "Możemy bez ryzyka ciąży", a ona "Oj tam, nawet jeśli będzie dzidziuś to su
                > per!'.

                Tego nie wiemy, ale "znając" ich oboje można się spodziewać właśnie takiego podejścia.

                > 3. Już zaszedłszy R. twardo trzymała buźkę na kłódkę. Czarowną wieść wypuściła
                > jak partyjską strzałę "za pięć dwunasta'. Mimo, że cały czas doskonale wiedział
                > a, że on się przygotowuje do wyjazdu na stypendium. I nie, informacja o stypend
                > ium nie mogła wpłynąć już po teleskopach, bo załatwienie takiego czegoś, to jes
                > t większa polka, a nie napisanie podania + trzy zdjęcia.

                Ależ nie może być o tym mowy! Akcja "teleskop" wynikła WŁAŚNIE ze względu na stypendium w USA. Żeby Fryderyk się ciaśniej związał. Gdyby nie to stypendium, to być może w ogóle by do żadnego seksu nie doszło, przynajmniej nie wtedy.


                > Kurczę, gdyby ta gropa dała mu więcej czasu na przygotowanie - powiedziała od r
                > azu o ciąży - nie wykluczone, że mięliby oboje czas na spokojnie przeanalizować
                > i dojść do wspólnych wniosków. I tu już zależy - albo np "weźmiemy szybki ślub
                > cywilny, potem wyjadę na stypendium, a jak wrócę to uroczysty kościelny i żyje
                > my razem długo i szczęśliwie", albo cokolwiek.

                Pewnie że tak, a w ogóle to oni chyba powinni znać nawzajem swoje priorytety życiowe, nie? Czy jest tylko jeden obowiązujący model życiowy?
                Bo wiecie, dziadziuś, mimo dysponowania niewielkimi zasobami, to się raczej nie ograniczał w sprowadzaniu na ten świat potomstwa. W końcu nie on się miał nim zajmować.
                • wikoduszek Re: Wypaczony Fryderyk 10.02.26, 13:07
                  Ja Was przepraszam, ale dla mnie w tym wszystkim najbardziej nieprawdopodobny jest sześcioletni związek bez seksu. Ludzie mają różne libido, ale żeby zerowe? I to oboje? Bo rozumiem, że przez ten czas żadne nie dążyło do zbliżenia. Jeśli Fryderyk i Róża nie mieli żadnych potrzeb cielesnych (rzadkie, ale załóżmy, że chociaż pod tym względem się dobrali), to co się wydarzyło w tym obserwatorium? A może inaczej — Fryderyk chciał, ale Róża konsekwentnie odmawiała ze względu na... no właśnie na co? I ta opcja JAKOŚ wyjaśnia wszystko. Ona się wreszcie zgodziła, a chłop, wyposzczony przez 6 lat, stracił rozum oraz uznał, że skoro rozmawiali już na ten temat, to Róża inicjuje zbliżenie, to pewnie się przygotowała.
                  No i się pomylił był.
                  • tt-tka Re: Wypaczony Fryderyk 10.02.26, 13:44
                    Jakby Fryderyk chcial, to by nie wizytowal Rozy na Rusfelta, tylko postaral sie o bardziej sprzyjajace okolicznosci.
                    NB - oni juz wtedy nie byli na jednym roku (jako ze Frycu zrobil dwa lata w rok), zatem i praktyk wspolnych miec nie powinni - ona pogonila za nim ze z gory powzietym zamiarem. I bynajmniej nie z potrzeb cielesnych wlasnych ani jego, co innego nia kierowalo.
                  • bupu Re: Wypaczony Fryderyk 10.02.26, 14:24
                    wikoduszek napisał(a):

                    > Ja Was przepraszam, ale dla mnie w tym wszystkim najbardziej nieprawdopodobny j
                    > est sześcioletni związek bez seksu. Ludzie mają różne libido, ale żeby zerowe?
                    > I to oboje? Bo rozumiem, że przez ten czas żadne nie dążyło do zbliżenia. Jeśli
                    > Fryderyk i Róża nie mieli żadnych potrzeb cielesnych (rzadkie, ale załóżmy, że
                    > chociaż pod tym względem się dobrali), to co się wydarzyło w tym obserwatorium
                    > ? A może inaczej — Fryderyk chciał, ale Róża konsekwentnie odmawiała ze względu
                    > na... no właśnie na co?

                    Na własne wychowanie. Ona jest z rodziny gdzie o seksie się nie mówi, gdzie mamusia zasłania się przed intymnością z mężem młodszym synem, gdzie stosunki płciowe służą prokreacji, a seks przed ślubem oznacza, że facet cię nie szanuje. Ponadto Róża sprawia wrażenie zahamowanej pod tym względem w dziwaczny sposób (nawet gapiąc się na ukochanego rozmaślonym wzrokiem ona nie myśli jaki on przystojny, tylko jakie miał włoski jako dzidziuś) a seks zdaje się traktować bardziej jako narzędzie niż element związku. Więc nie dziwi mnie wcale, że akurat Pyzie myśl o seksach przez sześć lat w głowie nie postała. Co do Fryca, on był skupiony na nauce, z głową pełną ojcowskiego ględzenia o pułapkach biologicznych, więc i tu mało się dziwię. Podejrzewam, że może w pewnym momencie napoczął temat, Róża ze zgrozą w oczach odmówiła i tyle.
                    • tt-tka Re: Wypaczony Fryderyk 10.02.26, 16:14
                      bupu napisała:


                      > Na własne wychowanie. Ona jest z rodziny gdzie o seksie się nie mówi, gdzie mam
                      > usia zasłania się przed intymnością z mężem młodszym synem, gdzie stosunki płci
                      > owe służą prokreacji, a seks przed ślubem oznacza, że facet cię nie szanuje. Po
                      > nadto Róża sprawia wrażenie zahamowanej pod tym względem w dziwaczny sposób

                      A pozostale dzieci gaby to niby nie ? 16-letni Ignas niemal mdleje na widok kolan Magdy, 19-letnia Larwa nawet poprzytulac sie z Wolfim nie chce , zadnego nie ciagnie do wybranka/i nawet na wyciagniecie reki - i nie mowie, zeby te reke od razu do rozporka, ale tam nie ma nawet tego, na co pozwalaja sobie i czego rzeczywiscie chca osmoklasisci !

                      (na
                      > wet gapiąc się na ukochanego rozmaślonym wzrokiem ona nie myśli jaki on przysto
                      > jny, tylko jakie miał włoski jako dzidziuś) a seks zdaje się traktować bardziej
                      > jako narzędzie niż element związku.


                      Otoz. Im ta matka, na ktora w sumie w jej kilkudziesiecioletnim zyciu przypadlo okolo trzech lat aktywnosci seksualnej i ktora bliskosci z nikim zbudowac nie potrafi wyraznie zaszkodzila


                    • ako17 Re: Wypaczony Fryderyk 10.02.26, 23:16
                      bupu napisała:

                      Ona jest z rodziny gdzie o seksie się nie mówi,

                      No jak nie? Seks, seks, seks się mówi.

                      A jeśli mowa o słowach, których tu się nie używa - atakował dalej Fryderyk
                      Schoppe - to wspomnę o słowie „seks".
                      - Już jest obowiązkowe? - zainteresowała się babcia (że co? czym się babcia właśnie zainteresowała?)
                      - ...Może gdyby częściej się tego słowa używało w domu Róży, nie byłoby teraz
                      tej niespodzianki!
                      Może, nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że Róża po prostu uznała, że seks jest przydatny. Może rzeczywiście, gdyby jej ktoś uświadomił, że seks = możliwość zajścia w ciążę, to by się na teleskop nie rzucała? A może by się właśnie rzucała?




                      - Czy sugerujesz - zapytał dziadek lodowato - że owa niespodzianka spotkała
                      cię dlatego, że nie dość często używamy tu słowa „seks"? Mój Fryderyku, przyczyną
                      ciąży, jak uczy biologia, nie jest niedostatek określonych słów, lecz zgoła co innego.

                      W tym przypadku zgoła nic innego, niż to, że Róża postanowiła uprawiać ten seks. Jak uczy biologia, Róża mogła się spodziewać, że skończy się ten seks ciążą. Najwidoczniej w domu rodzinnym jej tego nie uświadomiono.
                  • ako17 Re: Wypaczony Fryderyk 10.02.26, 15:50
                    wikoduszek napisał(a):

                    > Ja Was przepraszam, ale dla mnie w tym wszystkim najbardziej nieprawdopodobny j
                    > est sześcioletni związek bez seksu. Ludzie mają różne libido, ale żeby zerowe?
                    > I to oboje? Bo rozumiem, że przez ten czas żadne nie dążyło do zbliżenia. Jeśli
                    > Fryderyk i Róża nie mieli żadnych potrzeb cielesnych (rzadkie, ale załóżmy, że
                    > chociaż pod tym względem się dobrali), to co się wydarzyło w tym obserwatorium
                    > ? A może inaczej — Fryderyk chciał, ale Róża konsekwentnie odmawiała ze względu
                    > na... no właśnie na co? I ta opcja JAKOŚ wyjaśnia wszystko. Ona się wreszcie z
                    > godziła, a chłop, wyposzczony przez 6 lat, stracił rozum oraz uznał, że skoro r
                    > ozmawiali już na ten temat, to Róża inicjuje zbliżenie, to pewnie się przygotow
                    > ała.
                    > No i się pomylił był.

                    A gdzie tam, wyraźnie stoi w piśmie, że to Róża uwiodła Fryderyka, on nijak do tego nie dążył.

                    Dla mnie w ogóle ich związek jest dziwny, tak jakby się umówili 6 lat wcześniej, że będą parą, żeby nikt im głowy nie zawracał w tym względzie.
                    Róża wiedziała, że jej przeznaczeniem jest mąż i co najmniej dwoje dzieci, żadna inna przyszłość jej w głowie nie postała, łącznie z perspektywą jakiejkolwiek pracy. No to sobie w wieku lat 16 zaklepała tę przyszłość i przestała się o nią martwić.

                    Fryc, tak jak go widzę, był rzeczywiście skupiony wyłącznie na nauce i przyszłej karierze. Nie podejrzewam go w ogóle o wewnętrzną potrzebę założenia rodziny. Mógł, natomiast, uważać że w pewnym momencie życia tę rodzinę założyć należy. Jakoś tak po 30-tce, jak już mu się ścieżka kariery wykrystalizuje. Do tego, jak przypuszczał, nadawałaby się Pyziakówna, bo to i przyjemnie wygląda i z inteligenckiej rodziny, i niewiele dla siebie wymaga (2 popołudnia w tygodniu w ściśle określonych godzinach).
                    Ot, taka zaklepana żona na przyszłość, co to na pewno dziećmi się będzie chciała zajmować, pościel zmienić potrafi, czy do sklepu skoczyć po pełnotłuste.
                    Potem to już się Frycowi w ogóle mogło odwidzieć i chciał się od tej przyszłej żony uwolnić, ale ona miała inne plany. I nie uwiodła Fryderyka dlatego, że go pragnęła, tylko z wyrachowania. Seks miał tu być narzędziem do wzmocnienia więzów, no proszę, jak ładnie wyszło.
                    Jak już zresztą kilkakrotnie pisałam, gdyby Fryderyk odrzucił Pyzowe zaloty, to byłoby to dla niej bardzo przykre. Jaka kobieta poczułaby się dobrze z takim odrzuceniem? Ale czy krew w nim zawrzała? Nie sądzę.

                    Wielkiej miłości, ani tym bardziej namiętności to ja między nimi nie widzę, tu nie było gryzienia paluchów przez pół roku.
                  • ciotka.scholastyka Re: Wypaczony Fryderyk 12.02.26, 10:52
                    wikoduszek napisał(a):

                    > Ja Was przepraszam, ale dla mnie w tym wszystkim najbardziej nieprawdopodobny j
                    > est sześcioletni związek bez seksu. Ludzie mają różne libido, ale żeby zerowe?
                    > I to oboje?

                    To był w ogóle smutny obraz związku, Żaba wspomina, że ich czasami widywała na ulicy czy na przystanku, to nawet się nie trzymali za ręce, nie dotykali. On nie poszedł z nią na wesele, bo musiał pisać referat. I po sześciu latach nagle seks - to jak ten seks musiał wyglądać? Wzdraga mnie ta wizja, i nie mówię o wizji samego aktu, ale tego, jak do niego doszło, yyyyy...
                    • bupu Re: Wypaczony Fryderyk 12.02.26, 11:39
                      ciotka.scholastyka napisała:

                      > To był w ogóle smutny obraz związku, Żaba wspomina, że ich czasami widywała na
                      > ulicy czy na przystanku, to nawet się nie trzymali za ręce, nie dotykali. On ni
                      > e poszedł z nią na wesele, bo musiał pisać referat.

                      Skoro już o wypaczeniach w tym wątku mowa, pomyślcie sobie jak bardzo wypaczony obraz związków musiała mieć Róża i jak bardzo musiała być spragniona bodaj ochłapów uwagi, skoro się na to wszystko godziła i skoro jeszcze usiłowała wzmacniać więź po sześciu latach.

                      I po sześciu latach nagle s
                      > eks - to jak ten seks musiał wyglądać? Wzdraga mnie ta wizja, i nie mówię o wiz
                      > ji samego aktu, ale tego, jak do niego doszło, yyyyy...

                      Nie wiem, moja wyobraźnia staje dęba, a potem galopuje z kwikiem w dal siną.
                      • ako17 Re: Wypaczony Fryderyk 12.02.26, 12:33
                        bupu napisała:


                        > Skoro już o wypaczeniach w tym wątku mowa, pomyślcie sobie jak bardzo wypaczony
                        > obraz związków musiała mieć Róża i jak bardzo musiała być spragniona bodaj och
                        > łapów uwagi, skoro się na to wszystko godziła i skoro jeszcze usiłowała wzmacni
                        > ać więź po sześciu latach.

                        Zastanawiam się, jak ona się w ogóle w tym związku czuła.
                        Była szczęśliwa, spokojna o wspólną przyszłość? Czy wyczuwała jakieś znudzenie, poirytowanie ze strony "narzeczonego"?
                        I nie mówię tu nawet o moment, gdy Fryderyk zdecydował się na wyjazd na stypendium, bo wtedy to ją docisnęło i postanowiła "coś" zrobić, żeby popchnąć sprawę do przodu. Niby dosyć niefortunnie, ale w gruncie rzeczy, to tak źle na tym nie wyszła - najpierw rodzina, potem Fryderyk zapewnili jej miękkie lądowanie - bez potrzeby kończenia edukacji, podejmowania pracy zarobkowej, decyzji o kredycie, wynajmie mieszkania. Kolejne miękkie lądowanie na łonie rodziny w CZ się IMO nie liczy, bo tam w ogóle nie wiadomo co zaszło.
                        • bupu Re: Wypaczony Fryderyk 12.02.26, 12:37
                          ako17 napisała:

                          > Kolejne miękkie lądowanie na łonie rodziny w CZ się IMO
                          > nie liczy, bo tam w ogóle nie wiadomo co zaszło.

                          chichocze diabolicznie 😈

                          No jak co zaszło? Gabunia zaszła, bo nie mogła wytrzymać pod jednym dachem z panią Miągwową, a nie chciała syneczka zostawiać bez niańki.
                        • tt-tka Re: Wypaczony Fryderyk 12.02.26, 12:44
                          ako17 napisała:

                          > Zastanawiam się, jak ona się w ogóle w tym związku czuła.
                          > Była szczęśliwa, spokojna o wspólną przyszłość? Czy wyczuwała jakieś znudzenie,
                          > poirytowanie ze strony "narzeczonego"?
                          > I nie mówię tu nawet o moment, gdy Fryderyk zdecydował się na wyjazd na stypend
                          > ium, bo wtedy to ją docisnęło i postanowiła "coś" zrobić, żeby popchnąć sprawę
                          > do przodu.

                          Wcale nie popchnac sprawe do przodu, tylko wlasnie utrzymac status quo. "zeby Fryc o niej w tych Stanach nie zapomnial". Gdy Roza zainicjowala zblizenie, nie zamierzala nawet powstrzymywac Fryca od wyjazdu, to przyszlo pozniej, z ciaza. Wtedy chciala tylko, zeby na wyjezdnem o niej nie zapomnial.


                          I w sumie, patrzac, jaki wzorzec zwiazku miala na co dzien przed oczami (Grzybostwo) to idealnie pasuje - chlop nie musi byc zaangazowany, starajacy sie, ani baba zreszta, chlop ma byc. I frycu jest, wytrwale a nieklopotliwue.
                          • ako17 Re: Wypaczony Fryderyk 12.02.26, 20:47
                            tt-tka napisała:

                            > ako17 napisała:
                            >
                            > > Zastanawiam się, jak ona się w ogóle w tym związku czuła.
                            > > Była szczęśliwa, spokojna o wspólną przyszłość? Czy wyczuwała jakieś znud
                            > zenie,
                            > > poirytowanie ze strony "narzeczonego"?
                            > > I nie mówię tu nawet o moment, gdy Fryderyk zdecydował się na wyjazd na s
                            > typend
                            > > ium, bo wtedy to ją docisnęło i postanowiła "coś" zrobić, żeby popchnąć s
                            > prawę
                            > > do przodu.
                            >
                            > Wcale nie popchnac sprawe do przodu, tylko wlasnie utrzymac status quo. "zeby F
                            > ryc o niej w tych Stanach nie zapomnial". Gdy Roza zainicjowala zblizenie, nie
                            > zamierzala nawet powstrzymywac Fryca od wyjazdu, to przyszlo pozniej, z ciaza.
                            > Wtedy chciala tylko, zeby na wyjezdnem o niej nie zapomnial.
                            >
                            >
                            > I w sumie, patrzac, jaki wzorzec zwiazku miala na co dzien przed oczami (Grzybo
                            > stwo) to idealnie pasuje - chlop nie musi byc zaangazowany, starajacy sie, ani
                            > baba zreszta, chlop ma byc. I frycu jest, wytrwale a nieklopotliwue.

                            Skąd jej przyszło do głowy, że przed frycowym wyjazdem należy coś przedsięwziąć celem utrzymania status quo? I że to właśnie TO? Jako żywo, Fryderyk raczej nie był łasy na kobiece wdzięki, całą parę cisnął w astrofizykę (w czym mu, zresztą, dzielnie sekunduję). Czy Róża naprawdę myślała, że gdy odda mu swoje kwiecie, to coś zmieni w ich wzajemnych - nomen omen - stosunkach?
                            Na jej miejscu starałabym się znaleźć jakiś fascynujący problem astrofizyczny do rozstrzygnięcia ;). Nie jest to łatwe, wiem.

                            Nadal nie wiem, jak Róża czuła się w tym 6-letnim związku z Fryderykiem. Nic jej nie dokuczało, nie budziło jej wątpliwości?
                            Bo jeśli chodzi o Fryca, to jestem niemal pewna, że dawno już się tym związkiem znudził, ale utrzymywał, bo mu za bardzo nie przeszkadzało, a że druga strona nie zgłaszała protestów, to i nie miał może potrzeby zmiany status quo - czytaj: zerwania. Mógł był liczyć na rozejście się tego wszystkiego na jego wyjeździe (np. Pyza zwróciłaby się ku komuś bardziej ją doceniającemu).

                            Nie jest to ładne, owszem. Ale zdarza się - zwłaszcza wśród osób, które są skupione na czymś zupełnie innym niż wczesne małżeństwo i dzieci jako naturalna konsekwencja.
                            • tt-tka Re: Wypaczony Fryderyk 12.02.26, 21:14
                              Nie ze ona mu odda, ale ze on przyjmie :), przyjecie za przeproszeniem wianka to juz zobowiazanie !
                              Nie wiem, co myslala i czy w ogole. Moze pomyslala, zamiennie przeczula, ze seks jako wydarzenie rzadkie i wyjatkowe* jest czyms tak oszalamiajacym, ze TEGO Fryc na pewno nie zapomni ! Mowa, pamietaj, o corce matki, ktora na czterdziesci kilka (wowczas ) lat zycia zycia seksualnego miala jakies trzy lata - z Pyziakiem przed urodzeniem Pyzy, z Pyziakiem gdy wrocil i mniej wiecej rok pobyl z Borejkami, z Grzybem od slubu do urodzenia Ignasia, a potem az do teleskopu syn za regalem...

                              *stary dowcip, zapytano Mazowieckiego, co woli, seks czy Boze Narodzenie - odpowiedzial (zolwim glosem i tempem, bo to czasy Polskiego ZOO) ze oczyyyywiiiiiiscie seks, ale BN jest czeeeeesciej
                              • ako17 Re: Wypaczony Fryderyk 12.02.26, 22:17
                                tt-tka napisała:

                                > Nie ze ona mu odda, ale ze on przyjmie :), przyjecie za przeproszeniem wianka t
                                > o juz zobowiazanie !

                                A czy ktokolwiek przy zdrowych zmysłach jest w stanie wyobrazić sobie sytuację, w której Pyza się przystawia do teleskopu, a Fryderyk mówi stanowcze NIE? Najn? Toż zwykła kurtuazja wymagałaby po prostu ulegnięcia tym zabiegom, jak bardzo by były niemiłe. I, jak przypuszczam, były Frycowi wewnętrznie niemiłe. Na jego miejscu by mi były.



                                > *stary dowcip, zapytano Mazowieckiego, co woli, seks czy Boze Narodzenie - odpo
                                > wiedzial (zolwim glosem i tempem, bo to czasy Polskiego ZOO) ze oczyyyywiiiiiis
                                > cie seks, ale BN jest czeeeeesciej

                                Zawsze kochałam Mazowieckiego i jego żółwie tempo. Oraz, przyznaję, nie cierpię świąt Bożego Narodzenia, późnej jesieni i całej zimy. Ameno.
                                >
                                • wikoduszek Re: Wypaczony Fryderyk 13.02.26, 16:26
                                  ako17 napisała:

                                  > A czy ktokolwiek przy zdrowych zmysłach jest w stanie wyobrazić sobie sytuację,
                                  > w której Pyza się przystawia do teleskopu, a Fryderyk mówi stanowcze NIE? Najn
                                  > ? Toż zwykła kurtuazja wymagałaby po prostu ulegnięcia tym zabiegom, jak bardzo
                                  > by były niemiłe.
                                  >
                                  >

                                  A w czym problem? Mówisz, że nie masz ochoty. I tyle. Druga strona ma obowiązek to uszanować.
                                  Nie ma nic niemiłego w odmowie, jeśli się to odpowiednio powie. Fryc nie musiał od razu uciekać z wrzaskiem i skakać przez okno. Choć ta wizja mnie niezmiernie śmieszy
                                  • ako17 Re: Wypaczony Fryderyk 13.02.26, 18:38
                                    wikoduszek napisał(a):

                                    > ako17 napisała:
                                    >
                                    > > A czy ktokolwiek przy zdrowych zmysłach jest w stanie wyobrazić sobie syt
                                    > uację,
                                    > > w której Pyza się przystawia do teleskopu, a Fryderyk mówi stanowcze NIE
                                    > ? Najn
                                    > > ? Toż zwykła kurtuazja wymagałaby po prostu ulegnięcia tym zabiegom, jak
                                    > bardzo
                                    > > by były niemiłe.
                                    > >
                                    > >
                                    >
                                    > A w czym problem? Mówisz, że nie masz ochoty. I tyle. Druga strona ma obowiązek
                                    > to uszanować.
                                    > Nie ma nic niemiłego w odmowie, jeśli się to odpowiednio powie. Fryc nie musiał
                                    > od razu uciekać z wrzaskiem i skakać przez okno. Choć ta wizja mnie niezmierni
                                    > e śmieszy

                                    No nie wiem. Bycie odrzuconą fizycznie przez wieloletniego partnera, nawet jeśli powie to miło i dzielnie, chyba jest trudne do zniesienia... Tym bardziej, że to miał być pierwszy raz, jak rozumiem. To nie jest para z długim stażem współżycia, że raz się komuś nie chce. Tu się nie chce pierwszy raz. Czyli, tak jakby - w ogóle.
                                    • tt-tka Re: Wypaczony Fryderyk 13.02.26, 19:08
                                      Wiesz, gdyby to potraktowac serio, to obojgu sie nie chcialo w ogole :)
                                      albo byly ustalenia, np czekaja do slubu/do samodzielnosci - z racji przekonan, bo nie chca byle jak, byle gdzie i na chybcika, z dowolnego innego powodu, albo tych ustalen nie bylo i wtedy mozna wiec wrazenie, ze spotkalo sie dwoje aseksualnych. Te sceny, o ktorych wiemy, to sa rozmowy, u niej w domu (czyli zero samotnosci i intymnosci) albo wedrowki na uczelnie i z uczelni, nawet bez trzymania sie za rece, i raz kino.

                                      I gdyby po SZESCIU latach czegos takiego nagle druga strona zaczela sie do mnie, pardon, dobierac, to chyba pierwsza moja reakcja byloby co sie stalo, czy nawet co CI sie stalo. Zakladajac, ze Roza powiedzialaby prawde, czyli ze chce, by on o niej na wyjezdzie nie zapomnial, mozna odmowic z wdziekiem i bez urazania drugiej strony, np Ciebie zapomniec ? nigdy, przenigdy !

                                      moze Frycu byl zbyt zaskoczony, moze on faktycznie z frakcji "paniom sie nie odmawia" (dosc niebezpieczne, bo co bedzie, gdy zblizenia zapragnie inna pani), moze Roza naklonila go niekoniecznie mowiac prawde... choc szczerze mowiac, gdybym miala okazje popatrzec przez teleskop w obserwatorium, nie wiem, czy porzucilabym to niezwykle przezycie dla chlopaka/dziewczyny. Moze uznalabym, ze przespac sie mozemy kiedy indziej, a teleskopu na co dzien nie mam i dlugo nie bede miala :)
                                      • ako17 Re: Wypaczony Fryderyk 13.02.26, 21:12
                                        tt-tka napisała:

                                        > Wiesz, gdyby to potraktowac serio, to obojgu sie nie chcialo w ogole :)
                                        > albo byly ustalenia, np czekaja do slubu/do samodzielnosci - z racji przekonan,
                                        > bo nie chca byle jak, byle gdzie i na chybcika, z dowolnego innego powodu, al
                                        > bo tych ustalen nie bylo i wtedy mozna wiec wrazenie, ze spotkalo sie dwoje ase
                                        > ksualnych. Te sceny, o ktorych wiemy, to sa rozmowy, u niej w domu (czyli zero
                                        > samotnosci i intymnosci) albo wedrowki na uczelnie i z uczelni, nawet bez trzym
                                        > ania sie za rece, i raz kino.
                                        >
                                        > I gdyby po SZESCIU latach czegos takiego nagle druga strona zaczela sie do mn
                                        > ie, pardon, dobierac, to chyba pierwsza moja reakcja byloby co sie stalo, czy n
                                        > awet co CI sie stalo. Zakladajac, ze Roza powiedzialaby prawde, czyli ze chce,
                                        > by on o niej na wyjezdzie nie zapomnial, mozna odmowic z wdziekiem i bez urazan
                                        > ia drugiej strony, np Ciebie zapomniec ? nigdy, przenigdy !
                                        >
                                        > moze Frycu byl zbyt zaskoczony, moze on faktycznie z frakcji "paniom sie nie od
                                        > mawia" (dosc niebezpieczne, bo co bedzie, gdy zblizenia zapragnie inna pani), m
                                        > oze Roza naklonila go niekoniecznie mowiac prawde... choc szczerze mowiac, gdyb
                                        > ym miala okazje popatrzec przez teleskop w obserwatorium, nie wiem, czy porzuci
                                        > labym to niezwykle przezycie dla chlopaka/dziewczyny. Moze uznalabym, ze przesp
                                        > ac sie mozemy kiedy indziej, a teleskopu na co dzien nie mam i dlugo nie bede m
                                        > iala :)
                                        >

                                        Kurczak, tu żeś mnie pojechała :)
                                        Ale, z drugiej strony, te praktyki trwały jakiś czas, prawda? 2 tygodnie? Tydzień, ostatecznie? Poświęcenie pół godziny na taką odmianę w trakcie praktyk nie byłoby jakimś ogromnym sprzeniewierzeniem się idei badania nieba? Dłużej to przecież nie trwało.
                                        Jbc, też bym wolała oglądać niebo, niż uprawiać seks z Różą.
                                        Na szczęście, życie nie postawiło mnie przed takim wyborem.
                                      • przymrozki Re: Wypaczony Fryderyk 14.02.26, 11:37
                                        tt-tka napisała:

                                        > Moze uznalabym, ze przesp
                                        > ac sie mozemy kiedy indziej, a teleskopu na co dzien nie mam i dlugo nie bede m
                                        > iala :)

                                        Ale też zakładam, że te praktyki to było kilka godzin dziennie/nocnie, a potem czas wolny i nocleg w jakimś akademiku.

                                        Nie ścielono chyba praktykantom posłań między teleskopami. Na to rektor (czy kto tam zarządza placówką) by raczej nie pozwolił. Róża z Frycem mogą być sobie aseksualni, ale pozostali studenci na pewno by korzystali z tak romantycznej miejscówki w celach seksualnych i mogliby w szale pouszkadzać nietanie sprzęty.
                                        • bupu Re: Wypaczony Fryderyk 14.02.26, 12:29
                                          przymrozki napisała:

                                          >
                                          > Nie ścielono chyba praktykantom posłań między teleskopami. Na to rektor (czy kt
                                          > o tam zarządza placówką)

                                          Dziekan Wydziału Astronomii UMK. Radioteleskopy stoją w dawnym parku dworskim, więc ścielenie między nimi byłoby ciut problematyczne. Ścielenie czegokolwiek w pomieszczeniach gdzie stoją analizujące dane komputery odpada w przedbiegach.

                                          Natomiast UMK dysponuje pięcioma domami studenckimi w centrum Torunia, na Moniuszki, Słowackiego i Mickewicza, oraz sześcioma na Bielanach (Reja i Gagarina), więc tuszę że to gdzieś tam praktykantów upchnięto (nie wiem czy Piwnice dysponują jakąś własną bazą noclegową).

                                          Mam jednak drobny problem logistyczny z tym uwiedzeniem. Róża i Fryc byli na dwóch różnych latach studiów (Fryc w JT mówi że zrobił dwa lata w rok), zatem mieli różne zajęcia w różnych godzinach, byli także zapewne zakwaterowani w różnych pokojach i nie pojedynczych. Jak zatem znaleźli sposobność ku uprawianiu seksu to ja nie wiem.
                                          • kocynder Re: Wypaczony Fryderyk 14.02.26, 12:50
                                            "Mam jednak drobny problem logistyczny z tym uwiedzeniem. Róża i Fryc byli na dwóch różnych latach studiów (Fryc w JT mówi że zrobił dwa lata w rok), zatem mieli różne zajęcia w różnych godzinach, byli także zapewne zakwaterowani w różnych pokojach i nie pojedynczych. Jak zatem znaleźli sposobność ku uprawianiu seksu to ja nie wiem."

                                            Bez przesady, Bupu, kłania się przedwojenne powiedzonko "Kto chce znajdzie sposób, kto nie chce znajdzie powód". Serio - "technicznie" i logistycznie to się da ogarnąć. :)
                                            • bupu Re: Wypaczony Fryderyk 14.02.26, 13:07
                                              kocynder napisała:


                                              >
                                              > Bez przesady, Bupu, kłania się przedwojenne powiedzonko "Kto chce znajdzie spos
                                              > ób, kto nie chce znajdzie powód". Serio - "technicznie" i logistycznie to się d
                                              > a ogarnąć. :)
                                              >


                                              Oczywiście. Ale im więcej wysiłku trzeba było włożyć w to, żeby do tych seksow doszło, a przypominam, że to był wysiłek jednej tylko osoby, tym gorzej wyglądają zapewnienia Pyziak Róży, że pułapki biologicznej nie było.
                                              • kocynder Re: Wypaczony Fryderyk 14.02.26, 13:18
                                                A nie, w "niebycie" ja nie wierzę. Znaczy nie, inaczej. Nie wierzę, że ona CELOWO zaszła w ciążę. Natomiast w pełni wierzę, i NIC co MM napisała mnie nie przekonało że było inaczej, iż Pyziak Róża włażąc na teleskop nie liczyła, że "się uda" i zajdzie. No, nie planowała, ale tak na zasadzie "Jakby wyszło to super!".
                                          • 3piota Re: Wypaczony Fryderyk 14.02.26, 13:16
                                            bupu napisała:
                                            > Mam jednak drobny problem logistyczny z tym uwiedzeniem. Róża i Fryc byli na
                                            > dwóch różnych latach studiów (Fryc w JT mówi że zrobił dwa lata w rok), zatem
                                            > mieli różne zajęcia w różnych godzinach, byli także zapewne zakwaterowani w różnych
                                            > pokojach i nie pojedynczych. Jak zatem znaleźli sposobność ku uprawianiu seksu to ja nie wiem.

                                            Za moich czasów akademiki były jak klasztor - żeńskie i męskie, nieco później były koedukacyjne ale osobne piętra. Towarzystwo sobie radziło tak, że te żelazne łóżka na cały akademik skrzypiały.
                                            Za Rózino - Frycowych czasów to już taka swoboda była, że żaden problem zakwaterować się z kolegą a spać z koleżanką.
                                            To był dla nich pierwszy raz po tym stogu siana (6 bitych lat!!!), kiedy mogli się obok siebie położyć.
                                            No bo gdzie?
                                            W ciasnym mieszkaniu Szopów?
                                            W jezusmaria Borejkołochozie??
                                            W Pobiedziskach u Jankowiaków?
                                            A Rózia Frycowi obiecała, że teraz to on naprawdę gwiazdy zobaczy...
                                            • bupu Re: Wypaczony Fryderyk 14.02.26, 13:59
                                              3piota napisał(a):


                                              > Za Rózino - Frycowych czasów to już taka swoboda była, że żaden problem zakwate
                                              > rować się z kolegą a spać z koleżanką.


                                              Dobra, ale weź pod uwagę okoliczności. Nie mamy tu do czynienia z dwójką normalnych, napalonych młodych ludzi, tylko z Pyzą i Frycem. Skoro Frycowi przez sześć lat nie przeszkadzał brak seksu i intymności, skoro nawet sam możliwość zaistnienia tegoż ograniczał (ściśle limitowany czas spotkań, zawsze w pozbawionym prywatności kołchozie na R5), to nie uwierzę, że na pierwszą sugestię Róży na praktykach zaczął negocjować ze współlokatorami wolną chatę. Jedyna możliwość tego uwiedzenia jaką widzę jest taka, że Róża i Fryc znaleźli się sami w jednym pomieszczeniu, przyadkiem lub nie i wtedy Róża zaczęła go obłapiać tudzież całować, tak, że nawet we Frycu przebudziły się jakieś cechy płciowe. W to, że Fryc sam by organizował ten moment nie wierzę.
                                              • minerwamcg Re: Wypaczony Fryderyk 14.02.26, 19:22
                                                Wystarczyło, żeby współspaczka Pyzy wybiła z kumpelami na miasto - Pyziakówna, idziesz z nami? Nie? To masz wolną chatę co najmniej do drugiej, zamierzamy obejść wszystkie kluby w tej metropolii.
                                                I wtedy Pyziakównie zetknęły się kuleczki.
    • kocynder Re: Wypaczony Fryderyk 09.02.26, 17:20
      Ako, czy ty odbierasz pocztę gazetową?
      • ako17 Re: Wypaczony Fryderyk 10.02.26, 22:57
        kocynder napisała:

        > Ako, czy ty odbierasz pocztę gazetową?
        >


        Nie odbieram.
        Jeśli to nie problem, i nic mnie tu nie zablokuje (a przećwiczyłam temat z tt-tką), to mogę podsunąć adres ako17@op.pl. Ewentualnie możesz mnie znaleźć na fb, gdyby to był problem, to daj znać, się do Ciebie odezwę.
        • kocynder Re: Wypaczony Fryderyk 10.02.26, 23:01
          A. Dzięki, ale w trudzie i znoju udało mi się samej ogarnąć. Chodziło mi o poradę w kwestii Chatusia GPTusia. ;) Nie do końca ujarzmiłam gada, ale... Strasznie irytujące po trzech podejściach "Spróbuj za 24 godziny!"... ;)
          • ako17 Re: Wypaczony Fryderyk 10.02.26, 23:36
            kocynder napisała:

            > A. Dzięki, ale w trudzie i znoju udało mi się samej ogarnąć. Chodziło mi o pora
            > dę w kwestii Chatusia GPTusia. ;) Nie do końca ujarzmiłam gada, ale... Straszni
            > e irytujące po trzech podejściach "Spróbuj za 24 godziny!"... ;)
            >
            O, też to mam. I w końcu przestałam próbować. Mimo wszystko - jak kocham Forum, tak Jeżycjada, jako źródło inspiracji nie ma aż tak dużego napędu, żeby znosić te fochy chata gpt.
            Po stokroć wolę sobie z Wami pogadać, tak tekstowo.
            • kocynder Re: Wypaczony Fryderyk 10.02.26, 23:50
              A nie, ja nie w kontekście Jeżycjady. Na razie przerabiam swoje zdjęcia i rechocę jak norka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka