mrowkencja
05.04.05, 12:29
Bardzo lubie tą postac choc. Wlasnie za to ze nie jest taka "kochaniutka" jak
inni (choc tych innych tez uwielbiam). Chodzi o to ze MM chyba za latwo ja
"wydobrzyla". Gdzies tu na forum GW byl podobny temat, ale niedokladnie.
Wg mnie Laura w JT gdy zobaczyla ojca powinna raczej zrobic mu raczej porzadna
scene z wyrzutami, a nie po prostu zwiac. W koncu zadala obie troche trudu
zeby go odszukac, meczylo ja to pare dobych lat i... tak latwo odpuszcza.
Wiem ze taka scena nie pasowalaby do pogodnego klimatu ksiazek MM...ale moze
byloby warto.
Przede wszystkim gdybym to ja byla Laura to podeszlabym do Janusza i sie
przedstawila (no taka prowokacja baaardzo by mi pasowala do jej charakteru.
pamietacie "a gdzie jest moj tatus?")
A moze jesnak "odbydlic" (moj slowotwor: to od bydlaka) Janusza ktory
patrzylby zszokowany na wlasna corke (a skoro jest do niego fizycznie podobna
to efekt bedzie lepszy)... i moze zaczalby cos myslec o swojej "bylej" rodzinie?
Uj, zrobil mi sie z tego dramat psychologiczny.